Dodaj do ulubionych

Policja zatrzymała b. współpracownika Leppera

08.11.06, 12:36
I co tu dziwnego LEPPKIE rączki i "palenie" głupa, najlepsza rekomendacja do
Samoobrony
Obserwuj wątek
      • jola_z_dywit6 D___E___Z___l___N___F___O___R___M ___A___C___J___A 08.11.06, 15:00
        Ten Pan jest zatem również współpracownikiem prokuratury,bo jej również udzielał
        informacji.
        A że Platformie jest najwięcej malwersantów tego nikt nie śmie kwestionować.
        Działacze PO wyprowadzili z partii pieniądze?


        Według relacji rozmówców ''Newsweeka''po raz pierwszy operację wyprowadzenia
        pieniędzy przeprowadzili podczas kampanii wyborczej do europarlamentu w maju
        2004 r; Fot. Wojciech Matusik / AG
        Według relacji rozmówców ''Newsweeka''po raz pierwszy operację wyprowadzenia
        pieniędzy przeprowadzili podczas kampanii wyborczej do europarlamentu w maju 2004 r
        Fot. Wojciech Matusik / AG

        PAP za "Newsweek-Polska": 19-06-2006, ostatnia aktualizacja 19-06-2006 09:56

        PRZEGLĄD PRASY. Rozliczenia kampanii wyborczej Platformy Obywatelskiej i Donalda
        Tuska stały się gorącym tematem, gdy przed paroma dniami Państwowa Komisja
        Wyborcza odrzuciła sprawozdanie finansowe komitetu wyborczego kandydata PO na
        prezydenta, stwierdzając, że jako jedyny przekroczył on (o 2 mln zł) limit
        wydatków na reklamę wyborczą - pisze w najnowszym numerze tygodnika
        "Newsweek-Polska" Jerzy Jachowicz.



        Jak to możliwe, że potężna, doskonale zorganizowana ogólnopolska partia nie
        zmieściła się w ustawowych ograniczeniach i nie zauważyła tego? - stawia pytanie
        publicysta.

        Być może choć częściowym wyjaśnieniem tej tajemnicy jest historia młodych,
        przedsiębiorczych działaczy partyjnych cieszących się dużym zaufaniem liderów
        Platformy Obywatelskiej: Marcina Rosoła oraz blisko z nim współpracującego
        Piotra Wawrzynowicza. Ci dwaj 27-latkowie (rocznik 1979) używając banalnie
        prostych, wręcz wulgarnych metod, wyprowadzili z partyjnej kasy grube pieniądze
        - informuje tygodnik.

        Jachowicz zaznacza, że obaj są dziś w partyjnym aparacie ludźmi wpływowymi, by
        nie rzec - potężnymi. Marcin Rosół, będąc asystentem sekretarza generalnego
        partii Grzegorza Schetyny, jest jednocześnie od dwóch lat szefem biura klubu
        parlamentarnego PO. Od blisko pół roku pełni też obowiązki asystenta Donalda
        Tuska. Cieszy się ogromnym zaufaniem lidera Platformy (...). Natomiast Piotr
        Wawrzynowicz, asystent odpowiadającego za finanse partii Mirosława Drzewieckiego
        jest wiceskarbnikiem PO, jego prawą ręką.

        Dlatego świadkowie i uczestnicy przestępczego procederu zorganizowanego przez
        Rosoła i Wawrzynowicza początkowo rozmawiali z dziennikarzem "Newsweeka-Polska"
        niechętnie, gdyż - jak mówili - obawiają się ich zemsty. Jednak w trakcie
        wielotygodniowego śledztwa tygodnika, po sprawdzeniu wielu rachunków z kampanii,
        udało się w końcu dotrzeć do osób, które głośno potwierdziły to, o czym w
        biurach Platformy dotąd mówiło się tylko szeptem; do osób które gotowe są swoje
        opowieści powtórzyć przed sądem.

        Marcin Rosół i Piotr Wawrzynowicz pieniądze z kasy PO wyprowadzali zwykle w
        czasie kampanii wyborczych - czyli w momencie, gdy znacznie trudniej wykryć
        nieprawidłowości, bo na partyjnych kontach jest duży ruch - wciąż wpływają na
        nie i wypływają z nich kolejne sumy. Mechanizm, który zastosowali
        przedsiębiorczy działacze, był banalnie prosty i często stosowany w
        przestępczości gospodarczej. Chodzi o tak zwane "słupy", czyli osoby podstawione
        do przeprowadzania fikcyjnych transakcji - opisuje J. Jachowicz.

        Według niego, w Platformie Obywatelskiej wyglądało to w następujący sposób:
        najpierw podstawieni ludzie (wolontariusze lub pracownicy sztabu wyborczego)
        podpisywali umowy na wykonanie fikcyjnych zadań dla sztabu wyborczego. Potem
        sztab przelewał na ich konta pieniądze (zwykle po 3-5 tysięcy, ale bywało też,
        że powyżej 10 tys. zł). Następnie "słupy" oddawały większość tych sum Marcinowi
        Rosołowi (najczęściej w żywej gotówce, choć czasem przelewem na jego prywatne
        konto), sobie zostawiając niewielkie kieszonkowe.

        Według relacji rozmówców "Newsweeka-Polska", Rosół i Wawrzynowicz po raz
        pierwszy przeprowadzili taką operację podczas kampanii wyborczej do
        europarlamentu w maju 2004 r., a powtórzyli ją przed wyborami parlamentarnymi i
        prezydenckimi w 2005 r. - m.in. podczas prawyborów we Wrześni.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka