Do lustratorów i prokuratorów

16.11.06, 01:10
Fantastyczny komentarz, Kostku. Dzieki. Malo kto pisze dzis w Polsce tak
dobrze jak Ty.
    • maruda.r Do lustratorów i prokuratorów z Białorusi 16.11.06, 03:59

      Trudno też przypuszczać, by artykuł 55a odnosił się jedynie do sytuacji, w
      których ktoś twierdzi, że cały "Naród polski" w takiej zbrodni brał udział.
      Takich oskarżeń nie sposób przecież nawet postawić na przykład narodowi
      niemieckiemu w całości. Trudno z drugiej strony przypuszczać jednak, że
      wystarczy stwierdzenie, że jakikolwiek członek "Narodu polskiego" w
      jakiejkolwiek z rzeczonych zbrodni miał swój udział - jeden człowiek to jeszcze
      nie jest cały naród.

      ****************************************

      Niedawno Polska krytykowała Białoruś za ustawę otwierającą furtkę do dość
      dowolnej interpretacji działań opozycji. Dziś Polska idzie w ślady Białorusi
      tworząc własne prawo, dające duże możliwości interpretacyjne wobec niepokornych.
      Gebert wymienia jedną z możliwości, ale jest ich znacznie więcej. Praktycznie
      każda dyskusja nad obecnym stanem państwa pod rządami dość specyficznej
      koalicji, musi się odwołać do historii. I do tych jej kart, które nie są dla
      Polaków szczególnym powodem do dumy.

    • wlona Re: Do lustratorów i prokuratorów 16.11.06, 04:28
      Ustawa niedokonala. Co nie co toporne narzedzie. Czulbym znacznie wiekszy komfort dyskutujac
      jakosc, ksztalt, uzytecznosc tego narzedzia, jesli bym wiedzial, ze koniecznosc dla jego uzycia nie jest
      kwestionowana. A tak jak jest to mamy do czynienia z pokretnie zaklamanym atakiem na
      zasadnosc tej ustawy, zamaskowanym jako krytyka jej niedoskonalosci. Autor imputuje, ze za ta
      niedoskonaloscia stoi zla wola jej tworcow i promotorow. Wytykajac owa niedoskonalosc w ksztalcie,
      stara sie zdyskredytowac sam koncept koniecznosci przeprowadzenia reformy naszego stosunku do
      opresyjnej, patologicznej przeszlosci lat komuny. To naduzycie logiczne i nieuczciwosc w argumentacji.
      Fakt, ze jakies narzedzie zaproponowane do wykonania jakiegos zadania jest dalekie od doskonalosci,
      w najmniejszym nawet stopniu nie przesadza o racji w dyskusji nad koniecznoscia wykonania tegoz
      zadania. Czy trzeba przypominac, ze czasami z braku atrakcyjniejszej alternatywy dokonujemy naprawy
      silnika spalinowego przy pomocy np nylonowej ponczochy? Mozna zadawac pytania o zasadnosc
      takiego rozwiazanie, rozwazac nieprzewidziane konsekwencje uzycia poniczochy w tak
      niekonwencjonalny sposob, mozna sie zaglebic w poszukiwania lepszych rozwiazan, proponowac inne
      materialy zastepcze... nie jest jednak ani madrym, ani uczciwym probowac zdyskredytowac
      przekonanie o koniecznosci dokonania naprawy, wytykajac trudnosci, niedoskonalosci dostepnego w
      danej chwili rozwiazania. To zupelnie odrebna dyskusja, wymagajaca uzycia odrebnych argumentow.
      Albo Pan dyskutuje jakosc ustawy i pokazuje jej niedociagniecia, albo Pan kwestionuje poglad, ze
      sytuacja w Polsce "po komunie" wymaga od nas poszukiwania prawnych rozwiazan problemow
      totalitarnej przeszlosci.
      Postawie teze: niedoskonalosc krytykowanego narzedzia prawnego czy nawet jego grozny i ostry kant,
      jest prosta konsekwencja wieloletnich manipulacji by zablokowac wszelkie proby praworzadnego
      demokratycznego rozwiazania problemow patologizacji zycia politycznego i gospodarczego w
      pokomunnej Polsce. Decyzja by zakorkowac przeszlosc, okryc tajemnica niewygodne prawdy i nieladnie
      pachnace fakty, podjeto w bardzo waskim gronie, uragajac zasadom demokracji. Smutne, ale przeciez
      nietrudne do zrozumienia, jest to ze decyzje o potraktowaniu spoleczenstwa jak dziecka podjeli ludzie
      ktorzy znaczna czesc swojej energii poswiecili na walke o prawa tego spoleczenstwa do
      samostanowienia, wspoludzialu w ksztaltowaniu swojego losu... To byla zla decyzja, motywowana
      strachem. Nikt sie nie przyznaje do strachu z wlasnej woli. Nawet przed samym soba.
      Maskujemy strach na rozne sposoby i wypieramy sie, ze byl czynnikiem decydujacym w
      podejmowaniu decyzji... Przekonujemy siebie i innych o "szlachetnych" motywach, wyzszej
      koniecznosci, odkrywamy glebie i niuanse, zamazujemy oczywistosci, relatywizujemy wartosci...
      wszystko po to by nie przyznac sie do strachu. Nienawidzimy strachu. Zamiast go jednak zwalczac
      odwaga, uczciwoscia i moralna jednoznacznoscia, z reguly wybieramy "dorazne" rozwiazanie -
      klamiemy. Idziemy w zaparte... Zaprzeczamy mu. Istnieje bardzo wazny powod dla ktorego papiez Jan
      Pawel II wybral slowa Jezusa aby pozdrowic wiernych i Swiat po wyniesieniu na papieski tron: "Nie
      lekajcie sie..." Decyzja krotkowzroczna i brzemienna w grozne dla panstwa skutki.
      i (B-g swiadkiem, dyskusja nad jej ksztaltem potrzebna jest, lub raczej byla, ogromnie)
    • zygfryd.okrutny Kompetencje prymitywnego rzadu 16.11.06, 08:48
      nie znam dokladnie calej ustawy lustracyjnej, ale faktycznie to co tu opisal pan redaktor, zakrawa na kpine,przynajmniej w tym sensie, ze praktycznie kazdy narod moze wydac takie prawa, blokujace w sposob karny, dochodzenia prawdy historycznej, ba, na podstwie tego paragrafu, w sumie zbrodnie faszytowskie, czy komunistyczne sa w jakis sposob chronione, bo zabrania sie o ich obiektywnie mowic. Oczywiscie nie jestm prawnkiem, ale prostym wyborca, dlatego tez uwazam ze prymitywim tego rzadu, jego poczynan w jakimkolwiek kierunku, jest nacechowany poprostu glupota, ktora w rekach wladzy, moze obywatelom wyrzadzic wile krzywdy i zupelnie zdeformowac historie tego kraju, gdziezdrada, wspopraca czy ze zbrodniarzami komunistycznymi, czy faszytowskimi byla i jest na porzadku dziennym.
      • esesz3 Re: Kompetencje prymitywnego rzadu 16.11.06, 09:46
        Autorka wymyśla znaczenie pojęcia zbrodni komunistycznej (także nazistowskiej),
        choć jest ono zdefiniowane w ustawie. Jest nią między innymi każdy czyn
        popełniony przez funkcjonariusza publicznego, który był czynem zabronionym
        przez prawo PRL, a był skierowany przeciw opozycji antykomunistycznej.
        Idiotyzm zapisu ustawy wynika z faktu, że zabrania informowania społeczeństwa o
        popełnianiu tych czynów przez przedstawicieli narodu polskiego. Logicznie rzecz
        biorąc jesli "zbrodniarz komunistyczny" np. dyrektor szkoły, który ukarał
        nauczyciela - członka "solidarności" nieprzyznaniem nagrody dyrektora w stanie
        wojennym (zbrodnia przekroczenia uprawnień) wykaże prznależność do narodu
        polskiego może liczyć na to że jego zbrodnia do wiadomości publicznej nie
        zostanie podana, bowiem takiej zbrodni członek narodu polskiego nie mógł
        popełnić.Władza jesli będzie chciała go napiętnować musi go wczesniej z tego
        naradu wykluczyć. Z tym że musi wydać w tym celu ustawe o "wykluczaniu z narodu
        polskiego"
    • drmw Re: Do lustratorów i prokuratorów 16.11.06, 21:26
      Swietny komentarz, kto Ty jestes,ze tak swietnie piszesz-styl
      myslenia ,rozwaga ,madra sztuka patrzenia.Gratuluje
      (az zazroszcze Ci tej umiejetnosci.)
      Jestes swietny-szkoda ze takich ludzi jest tak malo.
      a reszta piszacych to robactwo ,ktore nie rozumie co pisze.
      -niczego nie pojmuje,,,,,a szkoda !!drmw
    • antyskaner Nie wierzcie Kostkowi, on nie wie co pisze 16.11.06, 22:14
      obalmykaczyzm napisała:

      > Fantastyczny komentarz, Kostku. Dzieki ...
      jszcze dodaj buzi, buzi ... :)

      Wbrew twojemu entuzjazmowi Kostek zaczyna od nonsensu, ze wszyscy działacze są
      osobowymi źródłami informacji. A potem brnie dalej. Im dalej tym niestety gorzej.

      Pisze Kostek:
      "Ustawa lustracyjna, która czyni ze mnie i tysięcy innych ludzi podziemnej
      "Solidarności" jedynie "osobowe źródło informacji" dla byłej policji
      politycznej, wejdzie więc w życie; zapowiedziane poprawki prezydenta nie
      zmieniają jej zasadniczego charakteru".

      To jest niezrozumienie sprawy na pograniczu kompletnej ignorancji, co w
      przypadku Kostka musi trochę dziwić, choc w przypadku Gazety - nie bardzo. Jeśli
      opozycjonista nie podpisywał zgody na współpracę jako TW, nie udzielał
      informacji SB "nieformalnie", a więc przy braku pisemnej zgody na współpracę,
      czyli - nie reagował na nieformalne wezwania, nie umawiał się z esbekiem w
      kawiarnii, nie gawędził z SB żebrając o paszport - przed wyjazdem i po powrocie,
      dalej - nie podpisywał wywiadowi tzw. obiegówki (Belka, Cimoszewicz) przy
      wyjeździe na stypendium zagraniczne, nie był ani kontaktem operacyjnym wywiadu,
      ani osobą zaufaną kontrwywiadu, ani rzeczoznawcą, ani konsultantem
      jakiegokolwiek departamentu MSW, ani osobą udzielającą bezpiece lokalu
      konspiracyjnego lub kontaktowego adresu, nie kontaktował się z SB z racji
      obowiązków służbowych w sposób tajny, czyli jeśli tego wszystkiego nie robił -
      NIE JEST OZI. Opozyjonista rejestrowany był przez SB wtedy, jeśli znana jej
      była jego działalność - wówczas rozpracowywany był w ramach spraw operacyjnych.
      Taka na przykład sprawa - SOR (sprawa operacyjnego rozpracowania - miała swój
      kryptonim, numer ewidencyjny łamany przez rok założenia) mogła być prowadzona
      np. przez dziesięć lat lub dłużej (jak w przypadku Kuronia) i w tym czasie SB
      zbierało różne informacje, w tym z obserwacji, podsłuchu, realcji agentów itd.
      Fakt, że bezpiece udało się założyć podsłuch czy podgląd u opozycjonisty nie
      oznacza, że te informacje pochodziły od OZI. One pochodziły, i tak były
      klasyfikowane, od osoby rozpracowywanej, czyli figuranta (dziś są to osoby
      pokrzywdzone). Oczywiście, informacje z podsłuchu czy obserwacji mogły być
      używane w innych sprawach operacyjnych do rozpracowywania kolejnych osób. Jeśli
      rozpracowanie powiodło się, lub taka zapadła polityczna decyzja, to
      opozyjonistę zamykano i robiono mu proces sądowy. Ale wcześniej materiały ze
      sprawy operacyjnej były "przetwarzane" przez wydział śledczy SB i przekazywany
      prokuraturze na potrzeby procesu sądowego. Usuwano z nich np. pseudonimy agentów
      używanych do sprawy itd. - całą operacyjną kuchnię .
      • wlona Re: Nie wierzcie Kostkowi, on nie wie co pisze 17.11.06, 01:08
        Antyskaner,
        Aby zrozumiec pana Warszawskiego trzeba pamietac, ze jego felieton jest pisany na obstalunek. Jest
        tak, nawet jesli nikt sie do niego nie zwrocil z konkretnym zamowieniem. Zapotrzebowanie na fachowo
        i zreczne sklecony do kupy felieton na temat lustracji, zdolny do "mieszania w glowie" i "odwracania
        kota ogonem" jest ogromne w jego srodowisku. Zamiarem Geba nie byla merytoryczna dyskusja nad
        koniecznoscia, czy zasadnoscia lustracji, ani tez rozprawa o metodach pracy SB, czy tez rzeczowa
        analiza skutkow prawnych dyskutowanej ustawy. Jego celem bylo dostarczenie jeszcze jednego kawalka
        obrzydzajacego sama koncepcje lustracji i dekomunizacji. Dyskredytacja inicjatywy ktorej on i jego
        "paputcziki" tak bardzo sie boja. Nie dziw sie pan przeto, ze tak malo sensu i ani troche substancji w
        jego artykule. Tak to juz jest z tym gatunkiem. Paszkwil nie jest rozprawa...
        Panska wiedza i kompetencja zademonstrowana w poscie, choc uzyteczna dla nas jego czytalnikow,
        troszke przypomina "rzucanie perel" i w zadnym stopniu nie wywrze na Gebercie wrazenia, nie
        spowoduje korekty, ani nie wywola "aha" momentu u autora. On pisze w tej sprawie na zamowienie,
        uprawia propagande, uzywa do tego celu manipulacji i zeruje swoim stylem na naszych ulomnosciach
        (czy to wrazliwosci jezykowej, czy to balwochwalstwa dla osob prominentnych, czy tez zwyklej
        ignorancji). I nie jest to az takie wazne czy zamowienie pochodzi z zewnatrz, czy tez od wewnatrz
        idzie. Takie artykuly nalezy traktowac tak jak traktowalismy propagande partyjna w przeszloscii. Trzeba
        to rozebrac na czynniki, pokazac osnowe, wyeksponowac chwyty, uwypuklic motyw. Pozdrowiam.
        • maruda.r Re: Nie wierzcie Kostkowi, on nie wie co pisze 17.11.06, 05:31
          wlona napisał:

          Dyskredytacja inicjatywy ktorej on i jego "paputcziki" tak bardzo sie boja.

          *********************************************

          Gebert dyskredytuje nie tyle inicjatywę, co sposób jej przeprowadzania,
          narzucony przez ustawę. Tę samą ustawę, co do jakości której duże wątpliwości ma
          Kaczyński.

          Próbujesz odwracać kota ogonem, a wykładasz się na sprawie zupełnie podstawowej.

          • wlona Re: Nie wierzcie Kostkowi, on nie wie co pisze 17.11.06, 18:13
            no to jeszcze raz przeczytaj jego artykul. Krytyka sposobu, czy tez wykozystanie ulomnosci i bledow w
            tej ustawie, do pompowanie pogladu, ze nie da sie zrobic lustracji bez uruchomienia lawiny
            niesprawiedliwosci i kaskady krzywd? Straszenie dzieci dziadem... Przegapiasz mysl przewodnia
            mojego posta. Ja sie wogole nie wypowiedzialem na temat jakosci tej ustawy.
    • gw_to_ubecja Do TW, esbeków i żydów 18.11.06, 12:47
      zapłaczcie nad ofiarami a nie nad kanaliami.
    • gwailo Synalek czerwonego gestapo sie odezwal 24.11.06, 15:17
      Gebert - oj nie lubisz ty ujawniania zbrodni komunistycznych.... nie lubisz...
      Tak wam sie nie podoba, ze Michnik nie ma juz monopolu na wglad w akta
      bezpieki... Oj nie podoba wam sie... A przeciez ty wiesz najlepiej jak policja
      polityczna pracuje. Czym korupka za mlodu nasiaknie tym na starosc traci. Z
      twojego ojca taki Zyd jak z koziej dupy trabka - zwykly gojowski NKWD-zista, a
      matka z UB. Odczep sie od Polakow. Jak nas nie lubisz to wyjedz gdzies. Nie
      bedziemy plakac. A kapusiow i tak rozliczymy.
Pełna wersja