timoszyk
19.11.06, 18:12
Ten dosc dlugi wywod mozna zastapic jednym pytaniem: Czy lepiej miec panstwo
zlozone GLOWNIE z przedstawicieli jednej narodowosci, czy tez moze byc tych
narodowosci wiecej, ale polaczonych jakas wspolna idea?
Jak na wiele pytan, odpowiedz nie jest prosta i nalezy posilkowac sie
przykladami z tzw zycia. W Europie kraje wielonarodowosciowe nie sprawdzily
sie, poza Szwajcaria. Jesli sie myle, to prosze o jakis pozytywny przyklad.
Nawet w bardzo podobno demokratycznej Wlk Brytanii nie udaje sie zlepic Pln
Irlandii od bardzo wielu juz lat, a Szkocji i Walii dano szeroka autonomie,
by zapobiec tendecjom separatystycznym.
Ciekawy jest przypadek Szwajacarii. Otoz panuje tam system referendalny, a
kraj nie jest nawet federacja, a konfederacja, czyli dosc luznym zlepkiem
kantonow. W tym wlasnie widze odpowiedz na postawione na poczatku pytanie.
Jesli jakis narod chce sie do jakies panstwa przylaczyc i obywatele tego
panstwa tez wyrazaja na to zgode, to czemu nie? Jednakze w kazdym momencie, na
zasadzie referendalnej, kazdy ma prawo do odlaczenia sie.
Wrocmy teraz do Narodowej Demokracji, ktora GW zwalcza jako swego najwiekszego
wroga. Czy w oczesnych warunkach te "inne narody" mialy ochote na przylaczenie
sie do Panstwa Polskiego? Nic mi o tym nie wiadomo. Wiec zdrowa odpowiedzia
mogla byc koncepcja endecji, by budowac panstwo w oparciu o jeden narod, by
zapobiec zgrzytom i buntom. Co wlasciwie proponowali przeciwnicy endecji?
Pilsudski mowil o federacji, ale jakos nie widac bylo, by mial ja zamiar
realizowac w ramach swoich mozliwosci. Zadna grupa narodowosciowa nie cieszyla
sie jakas minimalna autonomia, nawet na miare Slaska. A juz z pewnoscia nikt
nikomu nie proponowal systemu referendalnego.
Program endecji mogl sie wiec podobac tzw mniejszosciom, z wyjatkiem
zydowskiej, bo ta nie miala ona mozliwosci odzielenia sie od Panstwa
Polskiego, a retoryka endecji nie byla jednak zachecajaca, bo poza watkiem
racjonalnym, nakazujacym budowe panstwa bez mniejszosciowych dodatkow, bylo
tam jednak sporo zwyklego polskiego szowinizmu i ogolnej niecheci do "obcyh",
co zawsze musi prowadzic do spiec. Budowa panstwa narodowego to jedna sprawa,
ale narodowy szowinizm, to druga. Kazdy kraj potrzebuje pewnej domieszki
obcych i musza oni byc traktowani po prostu jako oobywatele, jesli ooczywiscie
zachowuja lojalnosc, bo milosci wymagac nie mozna, chociaz kiedys moze sie
pojawic.
Reasumujac wiec, jako najlepszy system uwazam szwajcarski model rozwiazywania
problemu wielonarodowosciowego. W obecnej sytuacji tak wlasnie powinno sie
budowac Unie Europejska, a nie w oparciu o brukselska biurokracje i tajemne
dyskusje o nowej konstytucji.
Narodowa demokracja ma wiec dosc mieszana geneza, ale przyrownywanie jej do
hitleryzmu, co posrednio GW czesto czyni, jest historycznym oszustwem. Nie
znaczy to, ze w jej szeregach nie bylo wielbicieli tego niemieckiego wodza.
Sam czytalem kiedys numer Merkuryusza Polskiego z sierpnia 1939, gdzie pisano,
iz "pan Hitler nauczyl nas jak rozwiazywac wiele problemow". Inne zdanie mi
takze utkwilo: "Sprawiedliowsc, psiekrwie, gdy kawalerowie orderu Virtuti
Militari, sa ochlapywani przez rozpartych w samochodach lodzkich Zydow!"
Wiec zadna miara nie badzmy jednostronni i przesadni w swym ocenach.
Wac