przemek05
30.11.06, 19:13
Dziwi mnie teza, ze "maminsynowstwo" jest przyczyna uznania malzenstwa za
niewazne, a uzywanie przemocy, permanentne zdrady lub porzucenie
wspolmalzonka - juz nie. Przeciez niezdolnosc do dotrzymania wiernosci czy
sklonnosc do agresji sa czynnikami psychicznymi w znacznie wiekszym stopniu
wykluczajacymi prawidlowe funkcjonowanie malzenstwa niz ograniczona
samodzielnosc i zbytnie poleganie na rodzicach. Zreszta czynniki te sa
niejako wrodzone i istnialy juz przed zawarciem zwiazku, choc mogly sie w tym
czasie nie ujawnic.
Poza tym, trzymanie sie tezy, ze licza sie wylacznie okolicznosci zawarcia
zwiazku, a dalsze juz nie, prowadzi do niekonsekwencji. Jesli sie twierdzi,
ze wejscie w zwiazek z postanowieniem rozejscia sie w przypadku znalezienia
lepszego partnera czyni zwiazek niewaznym, to jaka jest roznica, czy to
postanowienie zapadlo przed czy po zawarciu zwiazku? Wazny jest fakt
porzucenia wspolmalzonka.