leszek.sopot
03.12.06, 15:21
Co prawda, to prawda, ale też nie można odbierać prawa do posiadania
wątpliwości krytykom transformacji i nie dostrzegania tego, że wiele z
wartości duchowych ludzi walczących o "Solidarność" zostało pogrzebanych
przez materialistyczny liberalizm typu np. "skóra, fura i komóra" czy nie
ważne skąd ktoś ma szmal a ważne by interes się kręcił. Politycy i partie
kłócące się i szarpiące między sobą w walce o władzę pozostawiły na boku całą
sferę moralną. Nie stało się to dziś, ale już na samym początku lat 90. Można
założyć, że obecnie przynajmnie część z tych "wiernych, uległych i bez
wątpliwości" odreagowują nadęty pragmatyzm i cwaniactwo lat ubiegłych. To
odreagowanie przekłada się na totalną krytykę wszystkiego co było. Nie
powoduje też refleksji czy to, co się samemu proponuje będzie czymś lepszym.
Będąc w pełni uznania dla spostrzeżeń pani profesor nie sposób zgodzić się
jednak z tezą, że minione lata nie mogą być powodem dla uzasadnionej goryczy
bardzo wielu ludzi. Nie sposób się też zgodzić z tezą, że ci, którzy tą
gorycz odczuwają, smają być gorsi bo nie oklaskują tych, którzy nie zawsze w
uczciwy sposób osiągneli zajmowaną dziś pozycję.