Europa, jakiej chcemy

16.01.07, 08:23
aażżżż łzy w oczach mam :)
    • mulla_komar Ja tez zem sie poplakal. 16.01.07, 09:53
      Nad tym, ze od czasu rozpadu UW, keidys porzadna gazeta stala sie polityczna
      szmata.
    • toja3003 ci goście 16.01.07, 14:49
      mają rację – po co nazywać konstytucję konstytucją?

      Politycy, więcej wyczucia! Jak będziecie się co chwila pytać ludu co sądzi na
      jaki temat to będziecie dostawać przeróżne odpowiedzi. Po co pytać jak nie
      trzeba? A po drugie to po co używać drażliwych słów takich jak
      np. „konstytucja”. Przecież każdy kraj już ma swoją (poza GB). Trzeba podpisać
      kolejny „traktat” czy „układ” bądź „umowę prawną” i spokój.

      Przecież UE ma de facto wspólne granice zewnętrzne ale nikt nie krzyczał o
      zawiązywaniu Stanów Zjednoczonych Europy tylko podpisał „układ szengeński” i
      spoko. Gdyby wcześniej pod referenda poddawać jakąś „Wspólnotę Obrony Granic”
      itp., to do dziś nie możnaby przejechać ze Szwecji do Portugalii czy z Islandii
      do Grecji bez kontroli. Więcej wyczucia politycy!

      Więc jak chcemy mieć unijnego ministra spraw zagranicznych to nie nazywajmy go
      ministrem ale jakimś powiedzmy rzecznikiem czy referentem ds. pozaunijnych i
      nikt tego nie zauważy a efekt będzie taki sam.

      Tak samo z euro. Po co było Francuzom zabierać franka itp. Trzeba było zamrozić
      kursy (co zresztą się stało półtora roku przed 1-szym stycznia 2002 i to wtedy
      wprowadzono ekonomicznie euro) a potem przeprowadzić rewaluację walut w
      eurostrefie wedle stosownych współczynników, tak że 1 frank byłby warty tyle co
      np. 1 marka i każdy by się cieszył swoją walutą. A potem tylko podmienić monety
      żeby miały jedną, neutralną stronę wspólną z nominałem a drugą z ładnymi
      napisami typu „deucze mark” „viv la france” i co tam kto chce, zresztą tak jest
      i dzisiaj. Każdy miałby „swoją” walutę i mógłby się tym narodowo podniecać. A
      tak to Brytyjczyk myśli, że mu się gospodarka rozwija, bo nie ma euro a
      Irlandczyk myśli, że mu się rozwija, bo... ma euro. Austriak myśli, że ma tylko
      5% bezrobocia dzięki euro a Francuz myśli, że ma 10% wskutek euro. Dać ludowi
      jego zabawki a samemu robić swoją robotę. Inaczej nadal będziemy dreptać z 50
      państewkami w Europie a Rosja, Chiny i teroryści się tylko cieszą i mogą nas
      wykańczać, każdego z osobna, a i dla Ameryki taka pokawałkowana Europa nie jest
      partnerem, zresztą tą układankę z narodowych państewek przećwiczyliśmy już
      dobrze - do wojen światowych włącznie.

      To czy podpiszemy dokument o nazwie "konstytucja europejska"
      miałoby znaczenie symboliczne ale nie jest najważniejsze.

      Minimum to wspólna polityka zagraniczna UE w najważniejszych
      sprawach.

      • glob1 Unia Europejska jak Zwiazek Sowiecki 17.01.07, 02:55
        Unia Europejska jak Związek Sowiecki ...

        (Wystąpienie Władimira Bukowskiego wygłoszone podczas Konferencji
        Uniosceptycznej w dniu 11 kwietnia 2003 roku w auli Akademii Świętokrzyskiej w
        Piotrkowie Trybunalskim)

        Przez ostatnie kilka lat podróżowałem bardzo dużo, zarówno po Europie
        Zachodniej, jak i Europie Wschodniej, mówiąc o tym czym jest Unia Europejska.
        Zauważyłem dużą sprzeczność ... Z jednej strony, ludzie z krajów zachodnich
        zastanawiają się w jaki sposób wyjść z UE, natomiast z drugiej strony, ludzie z
        krajów z Europy Wschodniej i Środkowej cały czas chcą do Unii przystąpić,
        lokują w niej swoje nadzieje.

        Przypomina mi to stary dowcip, jeszcze z czasów sowieckich, o dwóch statkach, z
        których jeden, pełen emigrantów ze Związku Radzieckiego płynie w stronę
        Zachodu, drugi, pełen emigrantów z Zachodu płynie w stronę Związku
        Radzieckiego... Oba statki spotykają się na środku morza, a ludzie na nich są
        bardzo zdziwieni, patrzą na siebie jak na idiotów. I rzeczywiście, trudno jest
        teraz, w krajach Europy Środkowej i Wschodniej wytłumaczyć dlaczego Unia
        Europejska jest zła, ale ja mam pewną praktykę, bo przez ostatnie dwadzieścia
        lat tłumaczyłem z kolei na Zachodzie, dlaczego Związek Sowiecki jest zły, co
        też nie było przyjmowane z dużym aplauzem. Wynikało to przecież z tego, że
        ludzie na Zachodzie po prostu nie byli w stanie zrozumieć, czym komunizm
        radziecki jest. Ale mówienie o tym, dlaczego Unia Europejska jest zła jest
        teraz zajęciem jeszcze bardziej frustrującym, ponieważ mieszkańcy Europy
        Środkowej i Wschodniej nie podchodzą do sprawy racjonalnie. Europa jest dla
        nich przede wszystkim marzeniem.

        Przez lata wszystko, co było złe płynęło ze Wschodu, natomiast wszystko, co
        było dobre płynęło z Zachodu. Ludzie w Europie Środkowej i Wschodniej tak się
        do tego przyzwyczaili, że zbawienia zaczęli szukać tylko na Zachodzie. I
        zresztą tego typu marzenie było prawdziwe dwadzieścia lat temu. Wtedy nie
        mieliśmy Unii Europejskiej, tylko mieliśmy europejski wspólny rynek. I
        oczywiście wspólny wolny rynek był rzeczą dobrą. Gwarantował zlikwidowanie
        wszystkich barier w przepływie towarów, osób i dewiz, był po prostu unią
        ekonomiczną. Jeśli byście więc spróbowali wstąpić do Unii dwadzieścia lat temu,
        przyklasnął bym temu.

        Sytuacja zaczęła się zmieniać od połowy lat osiemdziesiątych.

        Pod koniec lat osiemdziesiątych system sowiecki był w głębokim kryzysie o czym
        przywódcy sowieccy wiedzieli. Przywódcy socjalistyczni z Zachodu także
        przewidywali wystąpienie takiego kryzysu. Oglądałem dokumenty podczas mojego
        pobytu w Moskwie, gdzie zostałem dopuszczony do dokumentów biura politycznego,
        które wyraźnie wskazywały na świadomość tego kryzysu. Przywódcy socjalistyczni
        na Zachodzie byli świadomi tego, że ewentualne załamanie się systemu
        sowieckiego może doprowadzić także do ich własnej klęski. Tak więc pomiędzy
        stroną radziecką a socjalistami zachodnimi doszło do współpracy, do stworzenia
        wspólnego planu i w ten sposób obie strony mogły przetrwać. Plan ten był
        kolejnym wcieleniem znanego pomysłu tzw. konwergencji. Teoria konwergencji
        zakładała, że z jednej strony Związek Radziecki powinien nieco złagodnieć, z
        drugiej strony kraje zachodnie powinny stać się bardziej socjalistyczne. W
        końcu te dwa światy powinny spotkać się gdzieś po środku. To było takie
        marzenie europejskiej lewicy, że dzięki takiemu dwustronnemu procesowi dojdzie
        do tej konwergencji i powstanie świat pokoju, raj na ziemi.

        Tak więc pod koniec lat osiemdziesiątych przywódcy sowieccy oraz przywódcy
        socjalistyczni na Zachodzie postanowili wprowadzić taki plan w życie. Ze strony
        zachodniej polegało to na tym, aby kraje socjalistyczne przejęły projekt
        jedności europejskiej. I według tych planów, w momencie kiedy udałoby im się
        tego dokonać miały wywrócić do góry nogami unię ekonomiczną Europy Zachodniej.
        Zamiast wolnego rynku, zamiast wolnego przepływu towarów i usług Europa miała
        się stać jednolitym państwem federalnym. W dodatku to państwo federalne musiało
        mieć strukturę jak najbardziej zbliżoną do struktury państwa sowieckiego żeby
        mogło dojść do planowanej konwergencji. Ze strony radzieckiej podobne działania
        określono mianem budowy wspólnego europejskiego domu. I budowa tych struktur ze
        strony zachodniej postępowała, ale do 1992 roku Związek Radziecki przestał
        istnieć. I nagle lewica została jakby tylko z zachodnią częścią tego wspólnego
        europejskiego domu i w poczuciu niepewności. Zamiast jednak zatrzymać dalszy
        postęp tego projektu i zapobiec wprowadzeniu go w życie, postanowiła go
        kontynuować. Oczywiście dlatego, że zorientowała się, że dzięki temu będzie
        mogła zostać u władzy. Jakiekolwiek byłyby wyniki wyborów w poszczególnych
        krajach struktury europejskie pozostaną na dawnym miejscu. I oczywiście cała
        ideologia lewicowa będzie cały czas włączona w europejskie prawodawstwo.

        Żeby zobaczyć odpowiedniość obecnych struktur europejskich w stosunku do
        struktur sowieckich spróbujmy porównać oba systemy...

        W jaki sposób Związek Radziecki był rządzony? Był rządzony przez piętnastu,
        przez nikogo nie wybranych ludzi, którzy przed nikim nie odpowiadali i przez
        nikogo nie mogli zostać zwolnieni.

        W jaki sposób rządzona jest Unia Europejska? Przez 25 ludzi, których nikt nie
        wybrał, którzy przed nikim nie odpowiadają i którzy przez nikogo nie mogą
        zostać zwolnieni.

        Czym był Związek Sowiecki? Związek Sowiecki był związkiem socjalistycznych
        republik.

        A czym jest Unia Europejska od momentu swojego powstania w 1992 roku? Unią
        socjalistycznych republik.

        W jaki sposób Związek Radziecki został stworzony? Przez naciski, przez
        szantaże, przez siłę, a czasem nawet przez okupację.

        Oczywiście Unia Europejska jak dotychczas nie posunęła się do militarnej
        okupacji, natomiast wszystkie inne stosowane u zarania Związku Sowieckiego
        metody już były stosowane. Wywierano ekonomiczne naciski na kraje, które nie
        chciały przystąpić do Unii Europejskiej. Stosuje się niesamowicie silną
        propagandę, która przypomina mi propagandę sowiecką. Całkiem niedawno, gdy w
        Irlandii powtarzano referendum w sprawie traktatu nicejskiego, cały kraj został
        zalepiony lansowanymi przez Unię Europejską plakatami, na którym było napisane,
        że jeśli nie wybierzecie Unii Europejskiej będziecie mieli głód i nędzę.

        W większości krajów przed wstąpieniem do Unii Europejskiej przeprowadza się
        referendum, tak jak będzie to miało miejsce w Polsce. I oczywiście nie ma
        niczego złego w pomyśle referendum. To jest stwierdzenie jaka jest wola ludu.
        Ale Unia Europejska stosuje taką metodę, że przeprowadza te referenda tak
        często, aż w końcu uzyska taki wynik jakiego zapragnie. To się zdarzyło w
        Irlandii, to się zdarzyło w Danii. Jeśli tylko wynik tego referendum jest
        niepomyślny dla Unii Europejskiej, referendum jest powtarzane dotąd, aż wynik
        będzie prawidłowy. W Szwajcarii było już pięć referendów w sprawie wstąpienia
        do UE. Pięć razy Szwajcarzy powiedzieli nie Unii Europejskiej. Ale wszyscy
        dobrze wiemy, że to nie jest koniec. Jednak gdy tylko ten kraj zagłosuje za
        Unią fala referendów skończy się. Ale jeśli oczywiście ktoś zamarzy, aby
        przeprowadzić referendum sprawdzające, czy ludzie nadal chcą być w Unii, to na
        to nie zostanie wyrażona zgoda. I to jest kolejne podobieństwo pomiędzy
        Związkiem Sowieckim a Unią Europejską.

        W ZSRS, w stalinowskiej konstytucji istniał zapis, że każdy kraj ma prawo do
        wystąpienia ze związku sowieckiego. Oczywiście ten zapis istniał wyłącznie w
        celach propagandowych i nikt nawet nie mówił o możliwości wystąpienia ich kraju
        ze Związku Sowieckiego. Dlatego też nie było oczywiście żadnej drogi prawnej do
        takiego procesu. Ale przynajmniej twórcy stalinowskiej konstytucji czuli się
        zobligowani, by wstawić paragraf umożliwiający wystąpienie danego kraju ze
        Związku Sowieckiego. Tymczasem w pierwszym pr
        • toja3003 na szczęście 17.01.07, 08:44
          ZSRR się rozpadł i płacze różnych Putinów czy Bukowskich tu nic nie pomogą,
          natomiast UE istnieje i nikogo nie zmusza żeby do niej wstępował więc takie
          kraje jak Szwajcaria czy Norwegia są poza UE a inne jak Chorwacja chciałyby
          przystąpić ale nie mogą. Również wyborcy demokratycznie mogą wpływać na
          działalność UE i np. są niektóre kraje, które powiedziały, że nie chcą
          eurowaluty i nie mają, np. maleńka Dania.
Pełna wersja