Nowa przeszłość Niemiec

18.03.07, 11:31
Nowy Drang nach Osten: Niemcy bez maski.

Źródło: "Myśl Polska" z 26 września 1999 roku

Rządzący w Polsce establishment i kontrolowane przezeń środki przekazu robią
wszystko, by dementować wiadomości o powolnym, lecz systematycznym powrocie
Niemiec do planu odwojowania ich byłych prowincji wschodnich, czyli naszych
Ziem Odzyskanych.
Każde oficjalne wystąpienie ma Polaków uspokajać co do rzekomego nieistnienia
tego niebezpieczeństwa. Mamy pamiętać tylko o popieraniu przez Niemcy
przyjęcia do Unii Europejskiej i o braterstwie broni w ramach NATO. Kto
ostrzega przed podleganiem Wojska Polskiego Bundeswehrze lub przed "pokojowym
odzyskaniem" przez Niemcy Pomorza, Śląska i Prus Wschodnich, zostaje
okrzyczany oszołomem,
ciemnogrodem, nacjonalistą (co obecnie ma się nie różnić od szowinisty),
ksenofobem i Bóg wie kim jeszcze. Tymczasem oprócz krzykactwa "wypędzonych",
a raczej ich potomków, i lawiranctwa władz RFN, są oznaki, że
niebezpieczeństwo jest rzeczywiste. Ostatnie optymistyczne złudzenia rozwiewa
opublikowany w "Deutschland in Geschichte und
Gegenwart" plan powrotu do granicy polsko-niemieckiej z r. 1939 (a może nie
tylko...). Tym razem to już nie tylko "historyczne uzasadnienie" i postulaty,
lecz szczegółowy "rozkład jazdy". Ujawnia go Rolf-Josef Eibicht w artykule
pt. W sprawie powrotu Niemiec Wschodnich i Sudeckich ("Zur Ruckkehr Ost- und
Sudeten-deutschlands. DGG 1999, z. 2).
W ideologicznym wstępie do planu tym razem nie wymienia się liczby
wysiedlonych, poprzestając na ogólnym określeniu "miliony". Dalej następują
znane wywody o istnieniu Niemiec w granicach z 13 grudnia 1937 oraz
przytoczenie układu "2+4? z 12 listopada 1990. Wymuszone na RFN zrzeczenie
się
obszarów na wschód od granicy na Odrze i Nysie (jako warunek zjednoczenia z
b. NRD) Eibicht uznaje za tymczasowe, powołując się na wypowiedź Francois
Mitterranda, że traktaty trąca moc, jak uczy historia, ilekroć zmienia się
układ sił. I tu autor przechodzi do podania recepty, jak ów układ sił
zmienić.
W zapale propagandowym Eibicht posuwa się nawet do twierdzenia m.in., że
niemieckie tereny wschodnie nigdy nie należały do Polski, lecz jednocześnie
stwierdza, że względy historyczne również w przyszłości nie wpłyną na losy
tych terenów. Należy zatem stworzyć podstawy aktywnej polityki wschodniej.

A oto jej główne przesłanki:

1) Pomoc gospodarcza Niemiec powinna im zapewnić najsilniejszy wpływ na
gospodarkę państw na Wschodzie - od bałtyckich po bałkańskie.
2) Pomoc ta jest nieodzowna, gdyż byłe prowincje niemieckiej z Sudetami
włącznie, upadły gospodarczo.
3) Państwa Europy Wschodniej będą skłonne do współpracy z Niemcami także
wobec
zagrożenia przez Rosję w niedalekiej przyszłość
Według autora roszczeń Niemiec nie można obecnie i nie należy w przyszłości
dochodzić drogą zbrojną, toteż pozostają środki gospodarcze, dyplomatyczne,
i "wpływowe" (Eibicht nie precyzuje, co rozumie przez te ostatnie, choć
należy sądzić, że ma na myśli proniemieckie lobby w krajach Europy Środkowo -
Wschodniej). Celem takiej polityki jest: przywrócenie niemieckich praw
suwerenności oraz przeforsowanie roszczeń "wypędzonych" i ich potomków do
własności i do ojcowizny (prawo do osiedlania).

Środki do osiągnięcia tych celów byłyby następujące:

1) Wywieranie wpływu gospodarczego.
2) Spełnienie tylko tych życzeń państw byłego bloku Wschodniego, które są
korzystne dla interesów niemieckich.
3) Niemcy powinny udzielać pożyczek tylko pod warunkiem spełnienia życzeń
pożyczkodawcy. Wzorem powinien byt przykład NRD, która przez zadłużenie z
czasem zupełnie utraciła samodzielność polityki zagranicznej.
4) Niemcy powinny dążyć do mocarstwowości gospodarczej, aby łatwiej przełamać
opór Zachodu wobec "aktywnej polityki wschodniej?.
5) Na Wschodzie należy kupować wszystko, co się tylko da, ewentualnie za
pośrednictwem fundacji. Wykorzystać wzór dawnej niemieckiej komisji
osiedleńczej, by umożliwić Niemcom nabywanie parceli i mieszkań na
korzystnych warunkach. Fundacje powinny mieć wsparcie zarówno państwa, jak i
osób fizycznych.
6) Firmy niemieckie, zakładane na Wschodzie, powinny ściągać pracowników
niemieckich i ich rodziny.
7) Roszczeniom politycznym wobec trzech państw słowiańskich (Polski, Czech i
Rosji) powinny towarzyszyć cywilno-prawne roszczenia wysiedleńców i ich
potomków.
8) W ramach europejskiej integracji prawo powinno chronić niemieckie
inwestycje i obywateli niemieckich przed atakami Polaków i Czechów (!).
9) Z oporem Polaków i Czechów należy walczyć za pośrednictwem środków
przekazu. Akceptację niemieckich działań rewindykacyjnych osiągnie się za
pomocą argumentów moralnych, unaoczniając tym narodom bezprawie i
przestępstwa popełnione na Niemcach pod koniec II wojny światowej i po jej
zakończeniu.
Przykładem tego może być telewizyjny sondaż przeprowadzony wśród rosyjskich
studentów w Królewcu. Wstydzą się przebywania w "Kaliningradzie", wypędzenie
Niemców uważają za zbrodnię, a sami nie czują się związani z Prusami
Wschodnimi.
10) W prowincjach wschodnich należy krzewić język i kulturę niemiecką i
popierać politycznie forsowanie interesów niemieckich.
11) Jednym z najważniejszych zadań niemieckiej polityki zagranicznej powinno
być zlikwidowanie oporu przeciwko aktywnej niemieckiej polityce wschodniej.
Trzeba zneutralizować przeciwników i pozyskać sprzymierzeńców.
12) Republika Federalna Niemiec, nie oglądając się na koszty, powinna dążyć
do wykupienia terenów niegdyś zamieszkałych przez Niemców. Zysk Słowian na
tych
transakcjach może być większy od obecnej wartości zaniedbanych obszarów i
podupadłych miejscowości. Posunięcia takie należy przygotować przez
propagandę
i uzasadnienie prawne.
13) Niemcy powinny popierać przyjmowanie Polaków i Czechów do gremiów
politycznych tylko za cenę ustępstw politycznych.

Eibicht ma za złe dotychczasowym rządom RFN, że nie wykorzystywały w ten
sposób swoich możliwości. Wyborcy powinni wywrzeć odpowiedni wpływ na władze.

Siły nacjonalistyczne w Niemczech powinny postawić sobie za cel:

1) Przypominanie prawa Niemców do obszarów wschodnich, m.in. przez
publikacje, a także przez podróże.
2) Przypominanie o zbrodni wygnania. Kto wyrzeka się roszczeń narodowych i
prywatnych utożsamia się z tym kryminalnym aktem.
3) Rozwiązanie problemu terenów wschodnich i Sudetów powinno być sprawą nie
tylko wypędzonych i ich potomków, lecz wszystkich Niemców i ich woli
samostanowienia.
4) Aktywna polityka wschodnia jest zadaniem stulecia i wymaga wytrwałości.
5) Aktywna polityka wschodni. wymaga samodzielności niemieckie polityki
zagranicznej, niezależność od instancja ponadpaństwowych i tzw. europejskich.

Według Eibichta ofiary związani z realizacja tak zarysowanej polityk
wschodniej posłużą nie tylko do przezwyciężenia "zbrodni stulecia" lecz także
przyniosą pożytek wszystkim Niemcom. Autor kończy wyrażeniem nadziei, że cele
te dadzą się osiągnąć; choć trudno obecnie po wiedzieć, ile to potrwa.
Polityka narodowa wymaga, by przygotowania zacząć już teraz, bo historię
należy łapać za płaszcz, gdy jest obok nas.

Odkryte karty

"Wypędzeni" zapewne są zachwyceni opublikowaniem strategii i taktyki powrotu
na Wschód. Ze strony władz RFN Eibichta mogą jednak spotkać przykrości. O
nie, nie za szowinizm lub podburzanie. Raczej za przedwczesne ujawnienie
długofalowych, lecz realizowanych od co najmniej 10 lat, planów, m. in.
dotyczących Polski.
Panie Eibicht, jak można ujawniać sprężyny polityki wschodniej, dotąd tak
skutecznie ukrywane? Toż to niemal zdrada własnego państwa! A co zrobią nasze
władze po wydaniu się całej sprawy? Prawdopodobnie dalej będą zachęcać do
inwestowania niemieckiego kapitału w Polsce, sprzedawać za bezcen co się da,
sprowadzać dalsze fundacje i instytuty zza Odry, że nie wspomnę o
równoczesnej redukcji armii, niszcz
    • stix Nowy Drang nach Osten: Niemcy bez maski. 18.03.07, 11:32
      Źródło: "Myśl Polska" z 26 września 1999 roku

      Rządzący w Polsce establishment i kontrolowane przezeń środki przekazu robią
      wszystko, by dementować wiadomości o powolnym, lecz systematycznym powrocie
      Niemiec do planu odwojowania ich byłych prowincji wschodnich, czyli naszych
      Ziem Odzyskanych.
      Każde oficjalne wystąpienie ma Polaków uspokajać co do rzekomego nieistnienia
      tego niebezpieczeństwa. Mamy pamiętać tylko o popieraniu przez Niemcy
      przyjęcia do Unii Europejskiej i o braterstwie broni w ramach NATO. Kto
      ostrzega przed podleganiem Wojska Polskiego Bundeswehrze lub przed "pokojowym
      odzyskaniem" przez Niemcy Pomorza, Śląska i Prus Wschodnich, zostaje
      okrzyczany oszołomem,
      ciemnogrodem, nacjonalistą (co obecnie ma się nie różnić od szowinisty),
      ksenofobem i Bóg wie kim jeszcze. Tymczasem oprócz krzykactwa "wypędzonych",
      a raczej ich potomków, i lawiranctwa władz RFN, są oznaki, że
      niebezpieczeństwo jest rzeczywiste. Ostatnie optymistyczne złudzenia rozwiewa
      opublikowany w "Deutschland in Geschichte und
      Gegenwart" plan powrotu do granicy polsko-niemieckiej z r. 1939 (a może nie
      tylko...). Tym razem to już nie tylko "historyczne uzasadnienie" i postulaty,
      lecz szczegółowy "rozkład jazdy". Ujawnia go Rolf-Josef Eibicht w artykule
      pt. W sprawie powrotu Niemiec Wschodnich i Sudeckich ("Zur Ruckkehr Ost- und
      Sudeten-deutschlands. DGG 1999, z. 2).
      W ideologicznym wstępie do planu tym razem nie wymienia się liczby
      wysiedlonych, poprzestając na ogólnym określeniu "miliony". Dalej następują
      znane wywody o istnieniu Niemiec w granicach z 13 grudnia 1937 oraz
      przytoczenie układu "2+4? z 12 listopada 1990. Wymuszone na RFN zrzeczenie
      się
      obszarów na wschód od granicy na Odrze i Nysie (jako warunek zjednoczenia z
      b. NRD) Eibicht uznaje za tymczasowe, powołując się na wypowiedź Francois
      Mitterranda, że traktaty trąca moc, jak uczy historia, ilekroć zmienia się
      układ sił. I tu autor przechodzi do podania recepty, jak ów układ sił
      zmienić.
      W zapale propagandowym Eibicht posuwa się nawet do twierdzenia m.in., że
      niemieckie tereny wschodnie nigdy nie należały do Polski, lecz jednocześnie
      stwierdza, że względy historyczne również w przyszłości nie wpłyną na losy
      tych terenów. Należy zatem stworzyć podstawy aktywnej polityki wschodniej.

      A oto jej główne przesłanki:

      1) Pomoc gospodarcza Niemiec powinna im zapewnić najsilniejszy wpływ na
      gospodarkę państw na Wschodzie - od bałtyckich po bałkańskie.
      2) Pomoc ta jest nieodzowna, gdyż byłe prowincje niemieckiej z Sudetami
      włącznie, upadły gospodarczo.
      3) Państwa Europy Wschodniej będą skłonne do współpracy z Niemcami także
      wobec
      zagrożenia przez Rosję w niedalekiej przyszłość
      Według autora roszczeń Niemiec nie można obecnie i nie należy w przyszłości
      dochodzić drogą zbrojną, toteż pozostają środki gospodarcze, dyplomatyczne,
      i "wpływowe" (Eibicht nie precyzuje, co rozumie przez te ostatnie, choć
      należy sądzić, że ma na myśli proniemieckie lobby w krajach Europy Środkowo -
      Wschodniej). Celem takiej polityki jest: przywrócenie niemieckich praw
      suwerenności oraz przeforsowanie roszczeń "wypędzonych" i ich potomków do
      własności i do ojcowizny (prawo do osiedlania).

      Środki do osiągnięcia tych celów byłyby następujące:

      1) Wywieranie wpływu gospodarczego.
      2) Spełnienie tylko tych życzeń państw byłego bloku Wschodniego, które są
      korzystne dla interesów niemieckich.
      3) Niemcy powinny udzielać pożyczek tylko pod warunkiem spełnienia życzeń
      pożyczkodawcy. Wzorem powinien byt przykład NRD, która przez zadłużenie z
      czasem zupełnie utraciła samodzielność polityki zagranicznej.
      4) Niemcy powinny dążyć do mocarstwowości gospodarczej, aby łatwiej przełamać
      opór Zachodu wobec "aktywnej polityki wschodniej?.
      5) Na Wschodzie należy kupować wszystko, co się tylko da, ewentualnie za
      pośrednictwem fundacji. Wykorzystać wzór dawnej niemieckiej komisji
      osiedleńczej, by umożliwić Niemcom nabywanie parceli i mieszkań na
      korzystnych warunkach. Fundacje powinny mieć wsparcie zarówno państwa, jak i
      osób fizycznych.
      6) Firmy niemieckie, zakładane na Wschodzie, powinny ściągać pracowników
      niemieckich i ich rodziny.
      7) Roszczeniom politycznym wobec trzech państw słowiańskich (Polski, Czech i
      Rosji) powinny towarzyszyć cywilno-prawne roszczenia wysiedleńców i ich
      potomków.
      8) W ramach europejskiej integracji prawo powinno chronić niemieckie
      inwestycje i obywateli niemieckich przed atakami Polaków i Czechów (!).
      9) Z oporem Polaków i Czechów należy walczyć za pośrednictwem środków
      przekazu. Akceptację niemieckich działań rewindykacyjnych osiągnie się za
      pomocą argumentów moralnych, unaoczniając tym narodom bezprawie i
      przestępstwa popełnione na Niemcach pod koniec II wojny światowej i po jej
      zakończeniu.
      Przykładem tego może być telewizyjny sondaż przeprowadzony wśród rosyjskich
      studentów w Królewcu. Wstydzą się przebywania w "Kaliningradzie", wypędzenie
      Niemców uważają za zbrodnię, a sami nie czują się związani z Prusami
      Wschodnimi.
      10) W prowincjach wschodnich należy krzewić język i kulturę niemiecką i
      popierać politycznie forsowanie interesów niemieckich.
      11) Jednym z najważniejszych zadań niemieckiej polityki zagranicznej powinno
      być zlikwidowanie oporu przeciwko aktywnej niemieckiej polityce wschodniej.
      Trzeba zneutralizować przeciwników i pozyskać sprzymierzeńców.
      12) Republika Federalna Niemiec, nie oglądając się na koszty, powinna dążyć
      do wykupienia terenów niegdyś zamieszkałych przez Niemców. Zysk Słowian na
      tych
      transakcjach może być większy od obecnej wartości zaniedbanych obszarów i
      podupadłych miejscowości. Posunięcia takie należy przygotować przez
      propagandę
      i uzasadnienie prawne.
      13) Niemcy powinny popierać przyjmowanie Polaków i Czechów do gremiów
      politycznych tylko za cenę ustępstw politycznych.

      Eibicht ma za złe dotychczasowym rządom RFN, że nie wykorzystywały w ten
      sposób swoich możliwości. Wyborcy powinni wywrzeć odpowiedni wpływ na władze.

      Siły nacjonalistyczne w Niemczech powinny postawić sobie za cel:

      1) Przypominanie prawa Niemców do obszarów wschodnich, m.in. przez
      publikacje, a także przez podróże.
      2) Przypominanie o zbrodni wygnania. Kto wyrzeka się roszczeń narodowych i
      prywatnych utożsamia się z tym kryminalnym aktem.
      3) Rozwiązanie problemu terenów wschodnich i Sudetów powinno być sprawą nie
      tylko wypędzonych i ich potomków, lecz wszystkich Niemców i ich woli
      samostanowienia.
      4) Aktywna polityka wschodnia jest zadaniem stulecia i wymaga wytrwałości.
      5) Aktywna polityka wschodni. wymaga samodzielności niemieckie polityki
      zagranicznej, niezależność od instancja ponadpaństwowych i tzw. europejskich.

      Według Eibichta ofiary związani z realizacja tak zarysowanej polityk
      wschodniej posłużą nie tylko do przezwyciężenia "zbrodni stulecia" lecz także
      przyniosą pożytek wszystkim Niemcom. Autor kończy wyrażeniem nadziei, że cele
      te dadzą się osiągnąć; choć trudno obecnie po wiedzieć, ile to potrwa.
      Polityka narodowa wymaga, by przygotowania zacząć już teraz, bo historię
      należy łapać za płaszcz, gdy jest obok nas.

      Odkryte karty

      "Wypędzeni" zapewne są zachwyceni opublikowaniem strategii i taktyki powrotu
      na Wschód. Ze strony władz RFN Eibichta mogą jednak spotkać przykrości. O
      nie, nie za szowinizm lub podburzanie. Raczej za przedwczesne ujawnienie
      długofalowych, lecz realizowanych od co najmniej 10 lat, planów, m. in.
      dotyczących Polski.
      Panie Eibicht, jak można ujawniać sprężyny polityki wschodniej, dotąd tak
      skutecznie ukrywane? Toż to niemal zdrada własnego państwa! A co zrobią nasze
      władze po wydaniu się całej sprawy? Prawdopodobnie dalej będą zachęcać do
      inwestowania niemieckiego kapitału w Polsce, sprzedawać za bezcen co się da,
      sprowadzać dalsze fundacje i instytuty zza Odry, że nie wspomnę o
      równoczesnej redukcji armii, niszczeniu przemysłu zbrojeniowego...
      • pszeszczep666 Re: Nowy Drang nach Osten: Niemcy bez maski. 18.03.07, 12:16
        komu by się chciało czytać te bzdety, które tu powklejałeś. podobine zresztą jak tobie nie chciało się pewnie przczytać komentowanego artykułu, bo sie do niego nie odniosłes w żadnym miejscu
        • jorn O, już się można dopisywać. 18.03.07, 13:31
          Wcześniejszy wątek tu:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=59162944&v=2&s=0
          • andre_kuba Re: O, już się można dopisywać. 18.03.07, 13:34
            Sam nie wiem , co sadzic o tym, moze w tym cos siedzi , tylko pytanie co , duze
            slowa , mocno napisane , chcial bym przeczytac ten artyk.
            andre berlin
      • snow21 Mastricht,Mastricht Uber Alles-Niemiecy Socjaliści 18.03.07, 15:18
        • snow21 (tym razemDemokratyczni) mają nowe hasło i taktykę 18.03.07, 15:21
    • snow21 Gdyby komuna była w Niemczech a w Polsce nie było 18.03.07, 14:58
      • snow21 To Niemcy przyjeżdali by do Polski pracować na 18.03.07, 15:02
        • snow21 czarno i kraść luksusowe samochody Polonez 18.03.07, 15:03
    • eva15 Zasługi i błędy pokolenia 68r. 18.03.07, 16:18
      "W istocie jednak polem konfrontacji stała się "nowa", powojenna przeszłość
      Niemiec. Atak na pokolenie '68, jaki przypuszczają konserwatywni publicyści i
      intelektualiści młodszego pokolenia, nie dotyczy reinterpretacji historii lat
      1933-45. Te sprawy są poza dyskusją. Chodzi raczej o lewicowo-liberalny kształt
      kultury politycznej, która staje się przedmiotem krytyki(...)"
      _____________________________

      Dokładnie tak. W Polsce mało kto rozumie ruch 68 r. i kojarzy go jedynie z
      komunistycznymi zapędami młodzieży akademickiej, podobnie płytko widzi ten
      problem, wielu Poalków żyjących w Niemczech, wystarczy poczytać niejakiego
      jorna.

      Tymczasem problem dla Niemców jest bardziej złożony i akcenty komunistyczne są
      tu dużo mniej ważne. Obok protestów przeciw wojnie w Wietnamie pokolenie 68
      wystąpiło PRZEDE WSZYSTKIM przeciw nazistowskiej przeszłości rodziców,
      nauczycieli, sędziów i innych, którzy w czasach Adenauera w najlepsze zajęli z
      powrotem odpowiednie pozycje w społeczeństwie. Bez buntu tego pokolenia
      rozrachunek Niemców Zachodnich z przeszłością wypadłby na pewno dużo słabiej.
      Ten ruch zdarł pewną maskę bezruchu i zamiatania pod dywan. I chwała mu za to.
      I - w oczach wielu- tylko w zasadzie za to.

      Faktem jest, że ruch się z czasem rozdwoił: 1) grupa umiarkowana zaczęła
      się "cywilizować" czyli uparlamentarniać swój bunt (APO), natomiast
      2)grupa radykalna szybko zachorowała na podobną chorobę jak swego czasu ci,
      których zwalczała - powstał bezlitosny, zbrojny, ortodoksyjnie "moralny" odłam -
      RAF, który rozpoczął od mordowania eks-nazistowskich funkcjonariuszy (np.
      Schleyer), wysoko ustawionych w RFN a później już nie przebierał w ofiarach.

      J. Fischer nigdy nie należał do grupy 2), w jego przypadku skończyło się na
      paru kamieniach w ulicznej zadymie. Fischer szybko uparlamentanił swój protest
      i w 1983r. został posłem Bundestagu z ramienia Zielonych.

      O ile zasługą Zielonych było owo rozliczanie przeszłości o tyle ich błędem, a w
      każdym razie powodem DZISIEJSZYCH ożywionych dyskusji była ich zbyt daleko
      chyba idąca rewolucja seksualno-moralna i pedagogiczna, której owocem stał się
      relatywizm norm i zasad współżycia społecznego, o którym dość obszernie (i
      słusznie) wspomina P. Buras. O tym dziś toczy się główna debata.

      Największym symbolem pokolenia 68r. obok K2 (Kommune2) było było powszechnie
      znane hasło:

      Wer zweimal mit demselben pennt, gehört schon zum Establishment

      Kto 2x śpi z tym samym partnerem, należy już do establishmentu
      (znienawidzonego oczywiście i zwalczanego)
      • eva15 Re: Zasługi i błędy pokolenia 68r. 18.03.07, 16:32
        Korekta:

        "O ile zasługą Zielonych było owo rozliczanie przeszłości o tyle ich błędem, a
        w każdym razie powodem DZISIEJSZYCH ożywionych dyskusji była ich zbyt daleko
        chyba idąca rewolucja seksualno-moralna i pedagogiczna,"

        Sorry miałam na myśli nie Zielonych lecz pokolenie 68 r. oczywiście. Zieleni są
        co najwyżej jego dzieckiem ale nie twórcą.
        • mangusta3 pokolenie 68 chciało zerwać z nazistowskim balaste 18.03.07, 17:01
          m co w dużej mierze się powiodło aczkolwiek prawica kryjąca byłych nazioli
          skupiona w CDU i CSU trzymała się mocno, wystarczy przypomnieć karierę
          funkcjonariusza NSDAP i wysoko postawionego dygnitarza ministerstwa spraw
          zagranicznych, współpracownika Ribbentropa niejakiego Kurta Georga Kiesingera,
          który został kanclerzem w 1966

          RAF okrzyknięta mordercami i terrorystami mimo wszystko starannie wybierała
          swoje ofiary i starała się uderzać tylko w ludzi zwalczanego systemu a więc w
          polityków i przemysłowców, bankierów i prokuratorów, sędziów i policjantów,
          najsłynniejsza ich ofiara prezes zachodniemieckich pracodawców Hans Martin
          Schleyer był w czasie wojny oficerem SS...
          • eva15 Re: pokolenie 68 chciało zerwać z nazistowskim ba 18.03.07, 17:33
            mangusta3 napisał:
            > m co w dużej mierze się powiodło aczkolwiek prawica kryjąca byłych nazioli
            > skupiona w CDU i CSU trzymała się mocno, (...)

            Owszem tak i to właśnie CDU i CSU po dziś dzień nie potrafią tej "lustracji"
            wybaczyć pokoleniu 68r. To oni za wszelkę cenę próbowali ukręcić Fischerowi
            stryczek.

            > RAF okrzyknięta mordercami i terrorystami mimo wszystko starannie wybierała
            > swoje ofiary i starała się uderzać tylko w ludzi zwalczanego systemu a więc w
            > polityków i przemysłowców, bankierów i prokuratorów, sędziów i policjantów,

            Wszystko prawda, sama o tym u góry piszę, ale jednak niepełna. RAF dość
            starannie wybierała swoje ofiary, ale przecież jednak nie do końca: niemieccy
            policjanci, czy cywilni pracownicy US-armi niewiele mieli wspólnego z nazismem
            czy z wojną w Wietnamie. Niektórzy byli też "karani" tylko za to, że
            przynależeli do świata wielkiej finansiery jak Herrhausen, któremu nie da się
            zarzucić nazistowskiej przeszłości (rocznik 1930).
            • eva15 Re: pokolenie 68 chciało zerwać z nazistowskim ba 18.03.07, 17:36
              To samo dotyczy D.K. Rohweddera (1932r)
              • mangusta3 Re: pokolenie 68 chciało zerwać z nazistowskim ba 19.03.07, 21:23
                ludzie reprezentujący wielki kapitał i prawicową politykę o przeszłości nie-
                nazistowskiej też byli na celowniku...po prostu razem z byłymi nazistami
                utożsamiali ten znienawidzony system ogólnie mówiąc

                co do Amerykanów uderzano ze względu na zależność RFN od USA i wojnę w
                Wietnamie, atakowano obiekty i personel wojskowy o cywilnych pracownikach nie
                słyszałem ale mogłem po prostu przeoczyć...
                próbowali nawet załatwić genseka NATO Alexandra Haiga

                RAF, Ruch 2 Czerwca i inne zbrojne grupy rewolucyjne popierały latynoską
                guerillę z której czerpały wzorzec (szczególnie z urugwajskich partyzantów
                miejskich Tupamaros) oraz ruchy narodowowyzwoleńcze w Azji i Afryce - tutaj
                szczególnie bliska współpraca była z organizacjami palestyńskimi zarówno z OWP
                (al-Fatah, DFWP, as-Sajka) jak i poza OWP (LFWP)
                • eva15 Der Müll, die Stadt und der Tod 20.03.07, 01:36
                  Ja to wszystko o RAF, APO, buncie przeciw wojnie w Wietnamie, ba nawet przeciw
                  zajmowaniu domów we Ffm (vide ważna sztuka Fassbindera, którą zabroniono w
                  demokratycznych, a jakże, Niemczech grać - "Der Müll, die Stadt und der Tod" )
                  reakcji Joschki Fischera i późniejszych Zielonych na wyrzucanie ludzi z domów i
                  na zakaz tej sztuki etc. wiem, na prawdę wiem...

                  Mając wiele do czynienia z pokoleniem 68r oraz zwłaszcza z ludźmi jakieś 15-20
                  lat od nich młodszymi sporo czytałam i jeszcze wiącej słuchałam z tzw. 1. ręki.
                  Niemiecki bunt młodzieży był SPECYFICZNY i szczególnie ostry w porównaniu z
                  pozostałą rewolucją młodzieży na Zachodzie i wycisnął na Niemcach ze wzgl. na
                  ich rozrachunki historyczne dużo silniejsze piętno niż np. na Amerykanach bunt
                  dzieci kwiatów.
                  Wszystko prawda, wszystko zrozumiałe, zwłaszcza walka z pozostałościami
                  nazizmu. Mimo to: ofiarami coraz częście padali równieś pracownicy cywilni,
                  Bogu ducha winni...

                  Podaję pełną listę ofiar:

                  www.rafinfo.de/opfer.php
                  • eva15 Re: Der Müll, die Stadt und der Tod 20.03.07, 01:40

                    sorry, zauważyłam właśnie, że lista ponoć nie jest pełna
      • sirus_curse Re: Zasługi i błędy pokolenia 68r. 20.03.07, 06:16
        "Dokładnie tak. W Polsce mało kto rozumie ruch 68 r. i kojarzy go jedynie z
        komunistycznymi zapędami młodzieży akademickiej..."

        W Polsce sie duzo rzeczy zle sie kojarzy. Dlatego przede wszystkim brawa dla
        autora artykulu za przynajmniej probe pozbawionego stereotypow dyskursu na temat
        Niemiec, toczacego sie w Polsce od jakiegos czasu, a w ciagu ostatnich lat
        przybierajacego groteskowy wymiar, dyskursu politycznego. Autor artykulu probuje
        w sposob empiryczny opisac rozwoj mainstreamu niemieckich intelektualistow,
        udokumentowanego w opiniotworczych mediach na przestrzeni ostatnich ~60 lat, na
        dwoch stronach druku i to w sposob ogolnie zrozumialy. To nie jest mozliwe,
        poniewaz musial zrezygnowac ze zbyt wiele wydajacych sie z punktu widzenia
        autora nieistotnych apektow, zbyt trudnych dla polskiego czytelnika, a byc moze
        w najblizszym czasie bardzo waznych, ale probowac mozna zawsze... Brawa za
        odwage. I wydaje mi sie, ze dobrze rozumie temat. Zadaniem publicysty byloby
        pewne punkty uwypuklic. Przede wszystkim polska dyskusja na temat Niemiec nie ma
        na Niemcy zadnego wplywu, poniewaz nie wnosi nic nowego ani konstruktywnego-
        jest zwyklym populizmem na uzytek wewnetrzny. To tak jakby cisnac gaz przy
        wylaczonym sprzegle. Dla Niemcow nie jest to przyjemne, ale ma niewielki wplyw
        na kierunek ich wlasnego dyskursu. Pragmatyzm to nie sentymentalizm. Niemcy
        zdaja sobie sprawe, jak duzo moga zrobic w polityce miedzynarodowej i z
        wiadomych przyczyn traktuja sie raczej jako wazny element jakiegos nowego
        rozwoju (np. czegos europejskiego), niz sprawca jakiegos rozwoju, ktory pewno
        znow sie zle skonczy. Dlatego cieple stosunku z Francja i dlatego zimne z
        Polska. Krotko- Niemcy szukaja raczej przyjaciol, kogos, kto im pomoze poszukac
        nowych drog, niz kogos, kto im bedzie ciagle wypominal stare bledy. To troche
        skomplikowane dla zwolennikow PiS, w koncu Niemcy nadaja sie najlepiej do
        zwarcia ich szykow, co przyniesie to im dzieciom jest niecale trzy lata przed
        wyborami niewazne.

        Do 68- nie bylas w tym evo15, nie wiesz. Z pozoru ladnie, a naprawde nic. W
        komunach zamieszkalo, szacuje 0,001- 0,01 % mlodziezy. Rewolucja seksualna?
        Bzdura. Zadnej nie bylo. Sex jest tak przed jak i po tabu. Glowny biologiczny
        sens istnienia czlowieka zostal wykorzystany w spoleczenstwie w sferze
        konsumpcyjnej. Masz szybkie, drogie auto- jestes pozadanym samcem. Masz na
        markowe ciuchy- zainteresuje sie toba gosciu dysponujacy dobrym autem. Caly
        mechanizm kapitalizmu. Rewolucji seksualnej nigdy nie bylo i dlugo nie bedzie.
        Jedyne co bylo, to legalizacja przemyslu pornograficznego.

        Odnosnie RAF-u- dzis wiadomo, to byl blad. Ale z drugiej strony konstytucja
        niemiecka upowaznia kazdego obywatela do jej obrony w razie jej zagrozenia. I
        owi terrorysci najwyrazniej dostrzegli zagrozenie tej konstytucji. 34 ofiary
        smiertelne to nie jest duzo (jak bardzo by ich nie zalowac) w porownaniu z wielu
        milionami ofiar wojen toczonych w majestacie prawa.
        • eva15 Re: Zasługi i błędy pokolenia 68r. 20.03.07, 14:38
          sirus_curse napisał:

          > Do 68- nie bylas w tym evo15, nie wiesz.

          Pozwalam sobie stwierdzić, że coś tam może trochę wiem. Moim codziennym
          prywatnym i zawodowym otoczeniem są ludzie głównie z dwóch generacji od lat 40.
          do lat 60. Ci pierwsi to pokolenie 68, ci drudzy to ich dzieci lub dużo
          młodsze rodzeństwo. Nie jestem biernym obserwatorem rzeczywistości i zadałam
          sobie wiele trudu, by możliwie dogłębnie zrozumieć niemiecką rzeczywistość,
          skoro w niej żyję.

          >W komunach zamieszkalo, szacuje 0,001- 0,01 % mlodziezy.

          Nie mam dokładnych danych, nie o nie tu jednak chodzi, lecz o WPŁYW tych ludzi
          (oraz całej reszty pokolenia 68) na mentalność CAŁEGO społeczeństwa. Rzadko
          elity, które powodują zmiany, są masowe - to sprzeczność sama w sobie.

          > Rewolucja seksualna?
          > Bzdura. Zadnej nie bylo. Sex jest tak przed jak i po tabu. Glowny biologiczny
          > sens istnienia czlowieka zostal wykorzystany w spoleczenstwie w sferze
          > konsumpcyjnej. (....) Caly mechanizm kapitalizmu. Rewolucji seksualnej nigdy
          >nie bylo i dlugo nie bedzie. Jedyne co bylo, to legalizacja przemyslu
          >pornograficznego.

          Ależ sex przestał być tabu, jeśli trzymać się definicji tego słowa, co nie
          zmiania faktu, że został skomercjalizowany i wprzęgnięty w system
          kapitalistycznego zysku. Przeciwnie - po to by kapitalizm mógł zrobić z seksu
          sprzedawany powszechnie (a nie tylko jak dawniej w ukryciu i elitarnie) towar,
          konieczne było jego odarcie z tabu zakazów, nakazów i KAR PRAWNYCH.

          I tak to pokolenie 68 odzierając seks z tego wszystkiego w celu jego
          rewolucyjnego uwolnienia, uwolniło go automatycznie również dla komercji.
          Tym samym pokolenie to wsparło, o ironio, NIECHCACY znienawidzony system,
          dostarczając mu szerokiego, społecznie akceptowanego - skutkiem rewolucyjnych
          zmian mentalnoścoiiowych- źródła dochodów. Chodzi tu o legalizację pornografii,
          domów publicznych etc. To co płynęło wąskim strumiem, rozlało się szeroką
          rzeką. Pieniędzy i wpływów.
          • sirus_curse Re: Zasługi i błędy pokolenia 68r. 21.03.07, 06:12
            Trudno mi odpowiadac na poszczegolne zarzuty chocby dlatego, zeby nie wpasc w
            Twoj tok mylenia. Ale sprobuje rozwinac swoja wypowiedz, uwzgledniajac twoje
            zarzuty.
            Wspolczesni i postarzali 68-er stoja na czele odbywajacej sie na naszych oczach
            kontrrewolucji i nie ma w tym nic dziwnego, poniewaz wszyscy starzy staja sie
            konserwatywni, zaluja swoich "bledow mlodosci" i usiluja zabezpieczyc swoje
            wplywy przed nastepujacym mlodym pokoleniem. Dlatego nie nadaja sie na
            objektywnych swiadkow. A juz na pewno nie ci, ktorzy maja cos do stracenia,
            chocby chodzilo nie o wladze, ale tylko o sympatie spotykajacej sie z nimi osoby.
            Dalej, moje podane procenty sa owszem wyssane z palca, ale jesli archeolodzy sa
            w stanie okrelic srednia zycia starozytnych Egipcjan, to ja jestem w stanie
            okreslic na oko, jaki procent gory lodowej stanowil jej czubek.
            Jesli chodzi o rewolucje obyczajowa to naprawde, ale przemieszczajac sie miedzy
            Niemcami a Francja nie zauwazasz roznicy? W rewolucji chodzi o zmiany
            jakosciowe, W Niemczech mamy do czynienia ze zmianami co najwyzej ilosciowymi.
            Jak w latach 50-tych w Niemczech pryncypialnie nad tymi sprawami czuwa panstwo,
            i to panstwo dalej ustala kto z kim i kiedy moze. Pewno duzym regresem byl
            przeskok ruchu feministycznego z emancypacji na amerykanski feminizm mocno
            zakorzeniony w protestanckich wyobrazenich moralnych, ktory w Niemczech
            zaowocowal w formie: "Emancypacja owszem, ale tylko z zachowaniem dawnych
            przywilejow". I nie analizujac, jaki wplyw wywarlo to na los przecietnej
            kobiety, zaowocowalo szczegolnymi paragrafami jak gwalt w malzenstwie,
            molestowanie w miejscu pracy i kupa innych przepisow, ktore ze stosunkow damsko-
            meskich robia skomplikowana sprawe panstwowej wagi, pole do popisu dla
            utalentowanych, dobrze zarabiajacych prawnikow i cale morze tematow dla
            dziennikarzy. Tyle na temat rewolucji sexualnej. A pierwotnie chodzilo o
            uproszczenie, o nature, o czlowieczenstwo, o Rousseau...
            • sirus_curse I jeszcze 21.03.07, 06:48
              Przy czym piszac ostatnie zdania wcale nie identyfikuje sie z Samoobrona i ich
              brudami czy kimkolwiek stosujacym przemoc. Prawo generalnie zwalcza przemoc.
              Chodzilo mi raczej o to, ze pojawiaja sie prawa, ktore statuuja wyjatki jako
              zasade (ja przyjmuje jednak, ze wbrew propagowanym schematom zdecydowana
              wiekszosc stosunkow damsko-meskich czy tez calkiem poprawnie miedzyludzkich,
              zachodzi za obopolna zgoda i ku obopolnemu zadowoleniu). I to wymyslanie
              szczegolnych przepisow jest jeszcze glupsze niz bylo przed ta domniemana
              rewolucja. A sex jawi sie w tym wszystkim naprawde jako tabu. Jakby nie zaprzeczac.
            • eva15 Re: Zasługi i błędy pokolenia 68r. 21.03.07, 14:17
              sirus_curse napisał:

              > Trudno mi odpowiadac na poszczegolne zarzuty chocby dlatego, zeby nie wpasc w
              > Twoj tok mylenia. Ale sprobuje rozwinac swoja wypowiedz, uwzgledniajac twoje
              > zarzuty.

              Jakie zarzuty? Myślałam, że normalnie dyskutujemy i wymieniamy punkty widzenia..
              Podchodzisz do dyskusji obronno-agresywnie, a to zupełnie nie w tym rzecz.
              • sirus_curse Chyba masz racje 22.03.07, 05:47
                Dyskusja na temat w dzisiejszych czasach niezbyt interesujacy i chyba juz
                niestety zamkniety, a jej aspekty wymagalyby solidnego odkurzenia. Choc w Polsce
                niespodziewanie znow aktualna. Pozdrowienia.
    • wojna_o_kase troche sie nie zgadzam... 18.03.07, 21:23
      ... ze stwierdzeniem ze mit zalozycielski Niemiec to mit Auschwitz. Nie
      przesadzajmy. Tak, kazdy o tym tam pamietal, ale za duzo sie o tym nie mowilo.
      Te 'gruntowne rozliczenia' z brunatna przeszloscia to zart - gdyby to byla
      prawda to nie byloby w Niemczech roku 1968! Przeciw czemu sie wtedy mlodzi
      zbuntowali? Wlasnie przeciw gluchej ciszy jaka zapadla nad przeszloscia
      Niemiec. Rozliczenia? Tak: pokazowe procesy dla 100 gosci, a przecietni nazisci
      mogli spac spokojnie.

      Nie jestem anytniemiecki, tak naprawde lubie Niemcy i Niemcow, ale nie mozna
      miec takich rozowych okularkow - rozliczenia nie byly 'gruntowne', dla spokoju
      spolecznego i sprawnosci gospodarki okupanci (zwlaszcza po zachodniej stronie)
      szybko z nich zrezygnowali.
      • mangusta3 tak samo było we Francji, Włoszech, Belgii, Holand 19.03.07, 21:24
        ii i Austrii
    • trist2 Niemcy gruntownie rozliczyli się z nazizmem ? 19.03.07, 03:28
      Kiedy ?
    • billert Nowa przeszłość Niemiec 19.03.07, 09:17
      to bardzo dobry artykul. to wiele znaczy na tle
    • billert Nowa przeszłość Niemiec 19.03.07, 09:20
      to bardzo dobry artykul. to wiele znaczy na tle mialkich analiz i kuriozalno-
      archaicznych dzialan i wypowiedzi politycznych.
      Andreas Billert Frankfurt/Poznan
    • toja3003 to trzeba naprawić: 19.03.07, 14:27
      problem, który trzeba naprawić: prawa mniejszości niemieckiej w Polsce powinny
      być takie same jak prawa mniejszości polskiej w Niemczech: albo w obu
      parlamentach będą zarezerwowane miejsca dla tych mniejszości albo w żadnym.
      • eva15 Niemcy jako gastarbeiterzy w Polsce? 19.03.07, 15:14
        toja3003 napisała:

        > problem, który trzeba naprawić: prawa mniejszości niemieckiej w Polsce
        >powinny być takie same jak prawa mniejszości polskiej w Niemczech: albo w obu
        > parlamentach będą zarezerwowane miejsca dla tych mniejszości albo w żadnym.

        To Niemcy też masowo wyjeżdżali i wyjeżdżają do Polski za pracą, tu się po
        całym kraju w sposób rozproszony osiedlają i zachowują często niemieckie
        obywatelstwo?
        No jeśli tak, to rzeczywiście chodzi o TO SAMO i trzeba obie grupy w obu
        krajach zrównać w prawach.
        • toja3003 mnie nie interesuje kto dlaczego gdzei mieszka, 19.03.07, 16:11
          są Niemcy w Polsce i są Polacy w Niemczech. Takie są fakty i nie uważam żeby
          trzeba było Polaków w Niemcech dyskryminować, odmawiając im podobnego statusu
          jak Niemcom w Polsce. Ciekawe zresztą ilu z tych Niemców w Polsce choćby zna
          niemiecki, bo Polacy w Niemczech na pewno polski znają zgadza się?
          • eva15 Re: mnie nie interesuje kto dlaczego gdzei mieszk 19.03.07, 18:48
            Rzecz wtyxm jak długo, DLACZEGO i na jakich warunkach tam są. Ciebie to jak
            piszesz nie interesuje i może nie interesować, ale istnieje jeszcze prawo, i
            ono ogranicza dowolność w definiowaniu mniejszości wg. własnych widzimisię
            pojedynczych ludzi.
            • toja3003 dlatego właśnie postuluję zmianę tego prawa. 20.03.07, 14:01
              • eva15 to usiądź i spróbuj pomyśleć 20.03.07, 14:17
                Spróbuj pomyśleć ten twój postut do końca i dalekowzrocznie.

                Jeśli zmieni się prawo tak, by każda grupa gastarbeiterów miała w danym,
                goszczącym ich kraju prawa mniejszości narodowych, to trzeba będzie w takich
                np. Niemczech, Francji czy GB umieszczać na ulicach wielometrowe szyldy w
                KILKUSET językach, wydawać druki w urzędach w KILKUSET językach, wprowadzić do
                szkół KILKASET języków, do tv i radia KILKASSET programów w tych językach,
                opłacać z kasy państwej kilkadziesiąt TYSIECY różnych organizacji
                pielęgnujących swe języki i kulturę , etc...

                Pamiętaj, że zgodnie z aktualnymi planami w miejsce Polaków, którzy wyjechali
                planuje się wpuścić Ukraińców, Rumunów, Mołdawian, Białorusinów. To tak na
                początek, na tym się w dobie globalizacji nie skończy. Tym wszystkim ludziom
                będą się należały powyższe udogodnienia.

                A może uważasz, że wystarczy jeśli zmienimy prawo TYLKO dla Polaków w Niemczech?
                I na tym koniec, reszcie wara..
                • toja3003 w dzisiejszej UE 20.03.07, 15:53
                  w dzisiejszej UE takich potrzeb nie ma a każdy obywatel może zwyczajnie
                  kandydować więc i w Polsce nie powinno być takich przestarzałych regulacji.

                  Uważam zatem, że najlepiej byłoby zlikwidować wszelkie przywileje
                  dla wszelkich mniejszości w UE, bo prawa tych obywateli są wystarczająco
                  chronione przez ustawodastwo danego kraju, zgodnego ze standardami UE.

                  W przeciwnym razie byłoby tak jak piszesz, dlatego pozostaję przy swoim
                  postulacie: równych praw dla wszystkich, niezależnie od narodowości.
                  • eva15 Re: w dzisiejszej UE 20.03.07, 16:13
                    Te same "przestarzałe" regulacje są w Niemczech i innych państwach EU. Dotyczą
                    one tych grup, które są mniejszościami narodowymi w świetle prawa. I slusznie,
                    bo trzeba odróżniać między ludźmi, którzy są przejściowymi gośćmi a ludźmi,
                    którzy są zasiedziałymi od pokoleń mieszkańcami danych ziem. Powodów tego
                    zróżnicowania chyba nie trzeba wyjaśniać?
                    • toja3003 W Niemczech mieszkają Polacy 22.03.07, 17:17
                      W Niemczech mieszkają Polacy od setek lat, np. regionalne skupiska w Nadrenii-
                      Westaflii od XIX wieku czyli od ponad 100-150 lat, więc jak chcesz
                      odróżnić "gości" od "zasiedziałych"? O to samo pragnę spytać w odniesieniu do
                      mniejszości niemieckiej w Polsce. Skoro ta mniejszość ma takie prawa to każdy
                      obywatel polski delegowany przez stosowną organizację może zasiąść w polskim
                      parlamencie jako mniejszość niemiecka (może to być np. też Niemiec przybyły
                      niedano do Polski, który uzyskał polskie obywatelstwo, bo się tu ożenił i
                      zamieszkał). Podobny mechanizm można dostrzec w Niemczech.
                      • sirus_curse Zwroc uwage 23.03.07, 05:47
                        na to, ze ci "od wiekow" zamieszkali w Niemczech Polacy, ktorych mozna poznac po
                        nazwiskach koncacych sie na -ski czy podobnie wyrozniaja sie rowniez tym, ze nie
                        wybieraja mylacych uniwersalnych imion, a wybieraja jednoznacznie niemieckie,
                        typu Uwe, Wolfgang czy Klaus. I jesli sa aktywni polityczie to raczej w
                        ziomkowstwach wschodnich niz w jakichs zwiazkach mniejszosci. Poczytaj ksiazki
                        telefoniczne z Essen czy Bochum. Chcesz ich na sile polonizowac, by pasowalo do
                        twojego obrazu swiata?
                        • toja3003 Zwróć uwagę, że ci "od wieków" zamieszkali 23.03.07, 08:57
                          w Polsce Niemcy, których można poznać po niemieckich nazwiskach, wyróżniają się
                          również tym, że nie wybierają mylących uniwersalnych imion, a wybierają
                          jednoznacznie polskie, typu Jan, Andrzej czy Piotr. I jeśli są aktywni
                          politycznie to raczej dla pozoru niż faktycznie w związkach mniejszości.
                          Poczytaj książki telefoniczne Opola, Wrocławia czy Katowic. Czy chcesz ich na
                          siłę germanizować, by pasowało do twojego obrazu świata?

                          I rzecz najważniejsza. Tu nie chodzi o mój czy twój obraz świata ale o zdanie
                          tych ludzi, o których mówimy. A oni, za pośrednictwem polskich konsulatów,
                          misji katolickich czy kontaktów z władzami niemieckimi to czynią masowo
                          przyznając się do tego co jest faktem: są Polakami w Niemczech i przysługują im
                          z tego tytułu prawa mniejszości narodowej na terenie obcego państwa. Więc nie
                          mów jak niemiecki urzędnik, że ktoś czegoś potrzebuje czy nie.
                • medea50 Re: to nie moze byc prawda 22.03.07, 12:55
                  Przeczytalam ten artykul i jestem zaskoczona tymi teoriami.Ogladajac polska
                  telewizje,uwazam ,ze to my podsycamy narodowe niesnaski.Powolujemy sie na
                  wypowiedzi Eriki Steinbach jakby ona byla jakas wazna osobistoscia decydujaca o
                  losach polityki niemieckiej.Nie widze nic zlego w jej wystawie
                  wypedzonych.Przeciez ona tam pokazuje wszystkie narody,ktore ucierpialy po
                  drugiej wojnie,nie tylko Niemcow.Moze wlasnie poprzez taka wystawe mozna sobie
                  doglebniej uswiadomic co mozna w wyniku wojny stracic.To przeciez nasza
                  telewizja straszyla nas ,ze jak przystapimy do EU,to Niemcy wroca po swoje
                  ziemie.Oni maja pelno ziem w bylym DDR,gdzie dzialki i domy sa tansze niz w
                  Polsce .Niemcy kupuja domy we Francji,Belgii,Holandii i jakos nikomu to nie
                  przeszkadza. No coz my wszedzie widzimy czarnego luda zarowno na zachodzie jak
                  i na wschodzie.A nasza polityka zagraniczna przyspaza nam tylko
                  problemow,dyplomacja to slowo bez pokrycia.Jestesmy wEu ale nie idziemy z nia w
                  parze.

                  • toja3003 masz rację medea50 - spotkałem się z głosami, że 22.03.07, 17:18
                    Spotkałem się z głosami, że
                    "Niemcy się od dawna szykuja
                    do wykupienia polskich ziem". A ponieważ takie opinie pojawiają się
                    u nas w Polsce od lat to chciałbym
                    zapytać, ze zwykłej ciekawości, na czym owo
                    "szykowanie" konkretnie polega i dlaczego
                    jeszcze tego nie zrobili? Nie trzeba nawet
                    jeździć do Niemiec i porozmawiać z ludźmi,
                    ale wystarczy statystycznie popatrzyć czym się interesuja i w co inwestuja
                    pieniądze. Owszem, ci którzy mają pieniądze kupują
                    nieruchomości np. na Majorce, z czego zresztą
                    cieszą się Hiszpanie, bo to dla nich wielki
                    biznes turystyczny.

                    Czy widać w Polsce wielkie chęci "wykupywania"
                    ziemi przez Polaków na Ukrainie czy Białorusi?
                    Otóż dla przeciętnego Niemca Polska jest tym
                    czym dla nas te wymienione panstwa: biedniejszym
                    sąsiadem z większa przestępczością, krajem
                    niezbyt interesującym.

                    Czy Polak wyobraża sobie przeprowadzkę na Ukrainę,
                    życie wśród Ukraińców, wizyty w razie potrzeby
                    u ukraińskich lekarzy czy w ukraińskich urzędach,
                    polskie dzieci chodzące tam do ukraińskich szkół?

                    Przeciętny Niemiec też sobie tego nie wyobraża
                    żeby miał się przeprowadzać do Polski. Więc po co
                    miałby wydawać pieniądze na nieruchomości w Polsce?
                    Owszem, dla biznesu ale to już zysk dla Polski,
                    bo oznaczający nowe miejsca pracy...

    • andrzej19552 Nowa przeszłość Niemiec 24.03.07, 18:34
      Niemcy pamietaja II wojne swiatowa i dla Narodu niemieckiego to byla rowniez
      tragedia, ale duzo mniejsza jak dla innych. Nie dziwie sie, ze wymazuja swoje
      dokonane zlo z pamieci. Jest to rzecz naturalna, mozna wymazac zlo z pamieci,
      ale nie mozna powiedziec, ze to nie my. Sadze, ze Niemcy nie zaprzeczaja
      swojej przeszlosci, ale jej sie wstydza i slusznie. Oni w przeciwienstwie
      do Narodu polskiego zyja przyszloscia i stad takie ich duze osiagniecia.
      Polacy zyja przeszloscia i pozostana zawsze w tyle, chyba, ze wreszcie
      nabierzemy madrosci, czego z calego serca zycze.
Pełna wersja