roro68
06.05.07, 04:27
Czy Autorowi przyszło na myśl, że opisał dokładnie to, co jest sensem
lustracji? Facet nareszcie przestał "wypierać z pamięci", przyznał się
(szkoda, że zdemaskowany lecz lepiej późno niż wcale), wytłumaczył motywy a
współpracownicy docenili postawę. I po bólu. Właśnie o to chodzi w lustracji!
Przypomnijmy ustawę: prawdziwe oświadczenie o współpracy z tajną policją PRL
nie pociąga jakichkolwiek konsekwencji dla lustrowanego.
I tylko pomyśleć, że ten fantastyczny dziekan jeszcze dwa dni przedtem był
zagorzałym przeciwnikiem lustracji i współprzewodził ogólnopolskiej akcji
sprzeciwu na wyższych uczelniach...