pjpb
19.05.07, 06:55
autor wie co mowi piszac o populizmie - komentowany artykul jest tego
najlepszym przykladem. w szczegolnosci ma racje piszac w walce o historie - z
tym ze jemu historia kojarzy sie z wygodna dla niego wersja, gdzie panowie
kuron, michnik siedli z panami jaruelskim i kiszczakiem do stolu, pana
przemyka nie bylo, panowie macierewicz, olszewski, kaczynscy pojawili sie
znikac i zrujnowali kwitnaca demokracje zbudowana przez ultrademokratow panow
kwasniewskiego i millera.
z kompromitacja polski przez niektorych eurodeputowanych nie dyskutuje. mam
tylko nieco szersza definicje tych, ktorzy do tej kompromitacji sie
przyczyniaja. zahaczamy zreszta tu juz o kolejny podniesiony przez autora
artykulu temat - obraz polski za granica. skad niby o polsce zdanie ma byc
lepsze? gdy pan chevez w usa bluzgal na pana busha, demokraci amerykanscy
pokazali mu drzwi - poniewaz, jaki by on nie byl, pan bush jest demokratycznie
wybranym prezydentem usa i jako taki reprezentuje kraj i ich samych na
swiecie. politycy zadnego kraju, poza rzecz jasna polska, nie jezdza po
swiecie uprawiajac promocje swego kraju jako ojczyzny wszelkich izmow - zas
rzad jako bande faszystow ktorzy za dzien-dwa dokoncza zamach stanu. robia
tylko tak dysydenci z wszelakich rezimow - jesli ktos uwaza, ze standardom
wolnosci i demokracji w polsce blizej jest do bialorusi niz do niemiec,
pozostaje tylko ciezko westchnac.
jakiego zas ducha demokracji zlamali blizniacy kaczynscy startujac i
zwyciezajac w demokratycznych wyborach, pojac nie potrafie i zapewne nie
zdolam. do zobaczenia takiego ducha trzeba sporo wyobrazni