eva15
10.06.07, 17:24
"(...)w społeczeństwie niemieckim utrzymuje się silny sceptycyzm wobec USA.
(...) 60 proc. Niemców odrzuca przywódczą rolę USA w świecie, a uczucia do
USA mierzone na skali od zera do stu są tylko nieznacznie cieplejsze (51
stopni) niż sympatie do Rosji (50 stopni). Co istotne, niemiecki
antyamerykanizm to nie tylko niechęć do prezydenta Busha. Wzmocnienie tych
tendencji na poziomie politycznym - np. po odejściu Merkel - mogłoby działać
bardzo dezintegrująco na Europę, jak miało to miejsce w okresie kryzysu
irackiego(...)"
__________
Nie do wiary... Ponad 3,5 roku po rozpętaniu głupiej, beznadziejnej wojny
autor utrzymuje, że to Niemcy NIEbiorąc w tej cudzej awanturze udziału
zdezintegrowały Europę, a nie ci, którzy olewając Niemcy czy Francję i
europejską rację dali się wciągnąć w to bagno.
Autor zupełnie widać zapomniał, że to nie Niemcy lecz niejaki Rumsfeld
dokonał podziału na Europę starą i nową i bezczelnie tą drugą ZANTAGONIZOWAŁ
z tą pierwszą. I jak łatwo mu to poszło.
Eeeh, jakże polski ten wywód. Jakże nie tylko polskocentryczny ale przede
wszystkim oparty na typowo polski założeniu, że bez ślepego posłuchu wobec
USA nie będzie szczęścia i jedności w Europie.