Bartoszewski: Niemcy przestali nas rozumieć

29.06.07, 08:44
Naszej "sfotygowanej" dyplomacji przydałby się bezterminowy urlop
wypoczynkowy!Tylko kto dałby się nabrać na zastępstwo?
AC
    • toja3003 Antyniemieckość naszych władz przestaje poruszać s 29.06.07, 09:20
      Antyniemieckość władz III RP przestaje poruszać społeczeństwo w Polsce, bo jest
      niewiarygodna, jako że niekonsekwentna. Za każdym razem wytaczane są w Polsce
      potężne działa propagandowe a potem kompletnie nic się w związku z tym nie
      dzieje i kończy się na straszeniu. Na temat rosyjsko-europejskiej rury
      bałtyckiej krzyczano, że to nowy pakt Ribentrop-Mołotow i nic. Jak ktoś chce
      sobie rurę zbudować to i tak zbuduje. Potem afera dowcipowa: ktoś ze strachu
      schował się w kibelku, ktoś inny dostał czkawki na jakiejś konferencji prasowej
      i nic. Jak ktoś chce opowiadać dowcipy, nawet i kiepskie, to i tak opowie.
      Wreszcie centrum wypędzonych – protesty groźby i „nie oddamy nawet guzika” a w
      praktyce nic. Jest wystawa w Berlinie bo jak ktoś chce sobie gdzieś
      zrobić „centrum” to zrobi i tak. I teraz powiernictwo. Najpierw niemalże już
      przesuwano granice gwarantowane układem polsko-niemieckim i cisza. Bo jak ktoś
      zeche wysłać list z głupimi żądaniami do Strasburga to i tak wyśle. Czy nie
      lepiej zająć się konkretnymi i ważnymi dla Polski sprawami?

      Teraz wątek tzw. "wykupywania ziemi przez Niemcow".
      Gdzie ten masowy wykup?

      Spotkałem się z głosami, że
      "Niemcy się od dawna szykuja
      do wykupienia polskich ziem". A ponieważ takie opinie pojawiają się
      u nas w Polsce od lat to chciałbym
      zapytać, ze zwykłej ciekawości, na czym owo
      "szykowanie" konkretnie polega i dlaczego
      jeszcze tego nie zrobili? Nie trzeba nawet
      jeździć do Niemiec i porozmawiać z ludźmi,
      ale wystarczy statystycznie popatrzyć czym się interesuja i w co inwestuja
      pieniądze. Owszem, ci którzy mają pieniądze kupują
      nieruchomości np. na Majorce, z czego zresztą
      cieszą się Hiszpanie, bo to dla nich wielki
      biznes turystyczny.

      Czy widać w Polsce wielkie chęci "wykupywania"
      ziemi przez Polaków na Ukrainie czy Białorusi?
      Otóż dla przeciętnego Niemca Polska jest tym
      czym dla nas te wymienione panstwa: biedniejszym
      sąsiadem z większa przestępczością, krajem
      niezbyt interesującym.

      Czy Polak wyobraża sobie przeprowadzkę na Ukrainę,
      życie wśród Ukraińców, wizyty w razie potrzeby
      u ukraińskich lekarzy czy w ukraińskich urzędach,
      polskie dzieci chodzące tam do ukraińskich szkół?

      Przeciętny Niemiec też sobie tego nie wyobraża
      żeby miał się przeprowadzać do Polski. Więc po co
      miałby wydawać pieniądze na nieruchomości w Polsce?
      Owszem, dla biznesu ale to już zysk dla Polski,
      bo oznaczający nowe miejsca pracy...

      Może warto byłoby sobie zadać pytanie skąd się, u części naszego polskiego
      społeczeństwa, bierze krytyka niemal wszystkiego co robią Niemcy?

      Wskazanie na historię nie do końca jest tu wytłumaczeniem, bo po to żeby,
      choćby jako dziecko, mieć coś wspólnego z wojną trzeba było się urodzić gdzieś
      w latach 30-tych ubiegłego wieku a więc takie wyjaśnienie możnaby zastosować
      dla ludzi w wieku emerytalnym a tych jest w Polsce znacznie mniej niż
      młodszych, którzy doznali „łaski późnego urodzenia”.

      Zresztą, wedle tej logiki, niechęć do Niemiec powinna być statystycznie większa
      w społeczeństwie polskim np. 10 lat temu niż obecnie – po prostu biologia robi
      swoje – a tymczasem wydaje się, że im dalej od roku 1945-go tym więcej krytyki.

      Nie tłumaczy rozważanego zjawiska także uporczywe nagłaśnianie sprawy centrum
      wypędzonych czy bałtyckiej gazrurki. W pierwszym wypadku chodzi o grupę ludzi,
      którzy chcą w jakimś budynku zrobić sobie wystawę starych fotografii i nie ma
      możliwości aby im tego zabronić. Gdyby nie uwaga naszych polskich mediów mało
      kto by się o tym w ogóle dowiedział a zdjęcia szybko pokryłyby się kurzem
      obojętności.

      Gazrurka z kolei, w ogóle błędnie przedstawiana jest jako projekt rosyjsko-
      niemiecki. Mamy tu do czynienia w istocie z planem zachodnioeuropejsko-
      rosyjskim. Całość będą budować Brytyjczycy, inne nitki rurki planowane są do
      Danii, Niemiec czy Holandii. Polska nie bierze udziału w tym projekcie na
      własne życzenie, bo od lat brakuje u nas spójnej polityki energetycznej.

      Sądzę, że istotny jest tu syndrom ubogiego sąsiada, który zazdrości bogatszemu.
      To często spotykane zjawisko między ludźmi, więc pewnie i między państwami.
      Chcielibyśmy mieć w Polsce taki poziom gospodarki, techniki, nauki, opieki
      zdrowotnej czy sportu jak w Niemczech ale wiemy, że to jeszcze przez wiele
      dziesięcioleci nie będzie możliwe, stąd frustracje. Oni mają tysiące kilometrów
      autostrad a my może przejedziemy taką w 2012 roku z Gdańska do Torunia. A kiedy
      dorobimy się sieci szybkich dróg i pociągów pokrywającej cały kraj? Trzeba
      jeszcze systematycznej pracy całych pokoleń. Podobnie jest w wielu innych
      dziedzinach. Niemieckie problemy to nasze marzenia, np. chcielibyśmy mieć takie
      bezrobocie jak u nich.

      Czy jest na to rada? Dla tych chorych z zawiści czy nienawiści, na własne
      życzenie, oczywiście nie ma lekarstwa. Natomiast dla większej grupy, niejako z
      zewnątrz zaszokowanych czy oślepionych blaskiem cudzego sukcesu, ów szok będzie
      stopniowo mijał, w miarę ustawania jego przyczyn, to jest w miarę wyrównywania
      się poziomów życia: w Polsce i na Zachodzie; w szczególności w Niemczech.

      Dla niektórych polskich polityków nie ma znaczenia co robią Niemcy, bo i tak
      zawsze będą krytykowani za to, z definicji. Gdyby rząd niemiecki ogłosił, że
      każdy Polak dostanie milion euro to natychmiast podniosłby się głosy krytyki:
      dlaczego tylko milion a nie dwa miliony?
      Gdyby na to rząd niemiecki powiedział: dobrze niech będą dwa miliony, to
      natychmiast usłyszałby z Polski: no mogą być ostatecznie 2 miliony na głowę,
      ale dlaczego tak późno!? A w ogóle, skoro Niemcy się na coś godzą, to na pewno
      jest w tym jakiś podstęp, chcą nas kupić, więc lepiej w ogóle nie bierzmy tych
      pieniędzy.



      • tgka Re: Antyniemieckość naszych władz przestaje porus 29.06.07, 10:26
        bardzo dobry komentarz!
        • toja3003 zacytuję jedynie Brzezińskiego: 29.06.07, 13:13
          "Jeśli Ameryka się wciągnie, coraz głębiej, w konflikt polityczno-religijny ze
          światem islamskim i coraz bardziej krwawo, nie tylko w Iraku i w Afganistanie,
          ale również może - mam nadzieję, że nie - w Iranie, a być może w Pakistanie,
          który może wybuchnąć każdego dnia - czy Ameryka swej obecnie dominującej roli w
          świecie nie straci? I szczególnie czy jej nie straci, jeśli przestanie Ameryka
          być wierną Ameryce, tym, czym zawsze Ameryka była dla świata. A jak spoista
          będzie wtedy Europa, której Polska jest już częścią instytucjonalnie? Ale
          Europa powaśniona z Ameryką i pozostawiona sam na sam z Rosją? I co wtedy
          stanie się z Ukrainą? Dla Polski może być znów źle. I stąd też mój drugi
          wniosek i na tym kończę. Polska musi świadomie, celowo i konsekwentnie
          wykorzystać swą obecnie optymalną sytuację, by uniknąć tego rodzaju wersji
          przyszłości. Czy ją wykorzystuje? Może nie całkiem. Polska nie jest na
          Księżycu, ale między Odrą, Nysą i Bugiem. Polska jest, ale bez przesady, do
          pewnego stopnia sojusznikiem Ameryki, ale nie jest jej sąsiadem. Punktem
          wyjścia do zapewnienia trwałości, optymalnej sytuacji, która obecnie istnieje,
          jest przyjacielskie, naprawdę historycznie zakotwiczone pojednanie polsko-
          niemieckie, mimo - oraz właśnie dlatego - że Polsce jest ono znacznie bardziej
          konieczne niż Niemcom. Pojednanie polsko-niemieckie to nie tylko odskocznia do
          z czasem lepszych stosunków z Rosją, ale konieczna odskocznia. Jest ono również
          konieczne do utrzymania bliskich sojuszniczych stosunków z Ameryką, bo dla
          Ameryki Niemcy są obecnie głównym sojusznikiem na kontynencie europejskim. A
          dla Ameryki Rosja jest jednocześnie koniecznym partnerem. Pojednanie, każde
          pojednanie, wymaga pracy, wysiłku, cierpliwości i specjalnie szerszej
          perspektywy historycznej, a nie głównie bolesnej pamięci historycznej. O swych
          racjach należy przekonywać przyjaciół, ale ich nie zrażać z pozycji moralnej
          wyższości."
    • adrem63 Re: Bartoszewski: Niemcy przestali nas rozumieć 29.06.07, 11:17
      Kilka uwag do chaotycznie podawanych informacji p.Bartoszewskiego w świetle
      ostatnich wydarzeń w UE.
      1. Wyobrażenia o stosunkach międzynarodowych na podstawie tego co podaje prasa
      bywają błędne, takie same mogą być gdy wnioskujemy na podstawie stylu działania
      konkretnej ekipy rządowej.
      2. O stosunkach międzynarodowych decydują interesy narodowe lub silnych grup
      nacisku.
      Jeśli są rozbieżne, pogarszają jeśli są zbieżne poprawiają te stosunki.
      3. Zadaniem dyplomacji jest wyszukiwanie i podkreślanie zbieżności.
      4. Niemcy (politycy)zawsze „są skłonni do rozmów”, których wynik z góry
      ustalono. Celem tych rozmów jest wytłumaczenie opornym, że nie mają racji.
      5. W ostatnim sporze prasa niemiecka reagowała różnie, od jednostronnej wrednej
      antypolskie manipulacji (Bild) do pochwały polskiego stanowiska (die Welt)
      6. Niesmaczną karykaturę Merkel zamieścił nie tylko „Wprost” lecz także „der
      Spiegel”,
      7. Prasa niemiecka podobnie jak i inne media nie podawały na ogół polskich
      argumentów,dlatego nic dziwnego, że przeciętny Niemiec kompletnie nie
      rozumiejąc o co chodzi powtarzał, czego ci Polacy chcą ?
      8. Media niemieckie miały i jeszcze to pokutuje, nieprzyjemny zwyczaj
      przedstawiania Polski jako kraju głęboko zacofanego. Gdy w telewizji jest mowa
      o Polsce to pokazuje się zwykle chłopa za pługiem z przodu koń.
      9. Jeśli dziennikarze niemieccy przekazują to co mówią politycy polscy, to nie
      ich argumenty lecz o wiele bardziej bulwersujące niefortunne wypowiedzi.

      Z tego jest taka puenta:
      Nie dajmy sobą manipulować !
      Olewajmy media i dziennikarzy – kochajmy się!
    • abba15 a czy pan ma magistra panie Profesorze? 30.06.07, 10:12
      Gaweda o milosci ziemi ojczystej

      Bez tej milosci mozna zyc,
      miec serce suche jak orzeszek,
      malutki los naparstkiem pic
      z dala od zgryzot i pocieszen,
      na wlasna miare znac nadzieje,
      w mroku kryjowke sobie uwic,
      o blasku prochna mowic ,,dnieje'',
      o blasku slonca nic nie mowic.
      • adrem63 Re: a czy pan ma magistra panie Profesorze? 30.06.07, 12:37
        Podoba mi się ten Twój wierszyk.
        Może czyjeś serce od niego zaboli
        Mógłby być jednak trochę szerszy
        Dlaczego nie ma tam UB-oli ?
        :-)
    • sam_sob Bartoszewski: Niemcy przestali nas rozumieć 30.06.07, 15:29
      "Trzeba teraz postawić na długofalową działalność intelektualistow i dobrych
      dyplomatów".
      Tak ale niech profesor Władysław spróbuje wytłumaczyć to profesorowi
      Bronisławowi - eurodeputowanemu. Zawsze łatwiej radzić niźli zaradzić, to
      specyficzna domena utytułoanych?
Pełna wersja