Dodaj do ulubionych

Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci

06.11.07, 16:21
małe deja vu ;)

www.gazetawyborcza.pl/1,80852,4150975.html
może wypada odpalić procent autorowi listu ?
Obserwuj wątek
    • alaluk Biedna córeczka Zosia!!! 06.11.07, 18:50
      Współczuję rocznej córeczce Zosi, która ma roczek i jeszcze nie wie,
      że oddziedziczy długi po tatusiu, ktory zamiast NAJPIERW
      zaoszczędzić pieniądze a POTEM kupić mieszkanie - wolał brać je na
      kredyt. I zostawi biedne dziecko z długami... Bank będzie mógł ją
      wywalić z mieszkania jak nie będzie miała na spłatę. Jezu!!! CO za
      egoizm!!! Masz facet 7 tysięcy na miesiąc, to było sprzedać
      mieszkanie w Elblągu, kupić coś pod warszawą i dojeżdżac do roboty.
      Albo jechać do LOndynu i ZAROBIC kasę. A nie brać kredyt i jeszcze
      zażerać się FRANCUSKIMI KORNISZONAMI! O JEZU!!! Sam nie umiesz
      zakisic ogórków? Musisz wydawać na pizze 450 zł??? Jestem przerażona
      lekkomyślnością i brakiem wyobraźni finansowej. I nie wiem, czy
      słowa "Ch..nia w Elblągu" są parlamentarne... Czy w ogóle takie
      slowa w druku są dozwolone??? Jakbym była z ELBląga, to bym się
      obraziła... I nie żal mi tych, co lekkomyślnie biorą kredyty, a
      potem płaczą. Niech nie biorą...
      • rekin761 Re: Biedna córeczka Zosia!!! 06.11.07, 18:59
        a za co miał facet kupić mieszkanie?
        takie popieprzone czasy!
        każdy chce troche pozyc spróbować coś dobrego, sam pisze ze na wczasy nie jedzie.
        mamy chory kraj i tyle, ch..owe zarobki a wysokie oprocentowanie!
        i płacimy na gnojków polityków wysokie podatki a oni się smieją w twarz!
        i co zrobili zeby to zmienic?
        a do irlandii jedź sama bo ja bym nie jechał , byli znajomi i podziękowali.
        • lichttrager Re: Biedna córeczka Zosia!!! 07.11.07, 07:28
          No to sobie kupił to mieszkanie i ma. Więc dlaczego się skarży? Wyrwał się z
          h..ni to się powinien cieszyć. Co myślał, że za darmo dostanie? Sam mam kredyt
          ale nie płaczę tylko płacę. Wcześniej kupę czasu spędziłem licząc czy mnie
          będzie stać. I stać mnie. No ale nie wydaję na pizzę 450 zł. Strasznie głupie,
          naiwne, dziecięce, niedojrzałe podejście tego gościa.
        • wami41 Re: Komunistyczna mentalnosc faceta i dziennikarza 07.11.07, 07:55
          Niech ta durna gazeta umiesci swoj artykul w Stanach Zjednoczonych
          np. w New York Times alb LA Times to ja tam poducza o czym polega
          polityka finansowa kazdej rodziny. Znalazl jakiegos durnego
          dziennikarza ktory o tym pisze, przeciez to bzdury. Ten dziennikarz
          mentalnie siedzi w komunizmie kiedy to domy, mieszkania, pensje
          dawalo "panstwo".W kapitalizmie kazdy obywatel odpowiada za siebie,
          bierze odpowiedzialnosc za swoje wybory.Wybiera francuskie
          korniszony i wyskakiwanie na pizze z kolesiami (za 450 zl)
          oczywiscie inne "fajne rzeczy" to nie stac go na mieszkanie w
          Warszawie i niech nie smarka w rekaw dziennikarzowi.Ze kredyt na 30
          lat?A kto na zachodzie kupuje mieszkania, domy, za gotowke.
          Zobaczcie kto jest w stanie zaoszczedzic np. $500.000 gotowki na
          zakup malego 90 m2 domu w wielu stanach USA? Poszukajcie statystyk.
            • simon_r Re: płacz na zapas - uwielbiam takich gamoni 07.11.07, 09:35
              Święta prawda... facet płacze, że po wszystkich stałych opłatach zostaje mu
              "tylko" 3tys.!!!... orzeszku..!!... i nie jest w stanie w 3 osoby wyżyć za 3
              tysie??... to jakiś kretyn.
              Swoją drogą mam wrażenie, że jest to typowe podejście kolesia z prowincji -
              narzekać jak to mu źle ale jednocześnie korniszony musza być francuskie a z
              przedmieścia to on nie będzie dojeżdżał bo musi mieszkać w centrum...

              -------------------

              SuDoKu... wciąga :)
              • motylanoga71 swiete slowa 07.11.07, 11:08
                2 tys oplat ???? Tzn nastepnych kredytow ? bo chyba prad, tel, net, woda to nie
                daja 2 tys pln w miesiacu? A jesli daja to trzeba pomyslec nad tym jak mozna na
                nich zaoszczedzic. No i 3.5 tys na 3 osoby na tydzien, Gosciu, osmieszasz sie ze
                cie nie stac od 1 do 1. A ta akcja ze zabraklo pieniedzy to juz dla mnie
                idealnie pokazuje mentalnosc tego pana. Jak mozna nie wiedziec ile sie ma
                pieniedzy? Ja pitole. Na co ty wydajesz czlowieku te 3.5 tys miesiecznie ?? Toz
                ja znam ludzie ktorzy za te pieniadze kupili mieszkanie w Warszawie (ktedyt ok.
                1,5 tys), normalnie jedza i zyja, malo tego odkladaja tez cosnieco na konto np.
                na wyjazd wakacyjny za granice raz czy dwa razy co roku. I nie jecza. Ale moze w
                odroznieniu od Ciebie zanim wydadza pieniadze to mysla ?
                Otrzasnij sie chlopie, wez rozbieg, walnij glowa w sciane, moze ci klepki
                naskocza na odpowiednie miejsca i w koncu zaczniesz zyc jak czlowiek a nie
                udawac kogos kim nie jestes heh fracuzki korniszonie heh
              • chudymisio Każdy sam wybiera... 07.11.07, 12:10
                Moim zdaniem każdy ma swój rozum i wie co dla niego dobre. Jak
                gościu woli te francuzkie korniszony i inne przyjemności tego typu
                to niech ma. Ktoś inny wybierze bezpieczeństwo finansowe, a
                korniszony będą polskie i pizzę też zje w tańszym lokalu.

                Zwłaszcza, że rzeczy najważniejsze w życiu są zwykle darmowe
                (miłość, radość, więzi międzyludzkie). A sami dorabiamy sobie do
                tego dość kosztowną (finansowo) otoczkę. Z dobrym znajomym,
                przyjacielem można się spotkać nieważne gdzie. Jak jest to
                przyjaciel, wszędzie jest przyjacielem.

                Generalnie zgadzam się z tymi, którzy uważają za żałosne to
                narzekanie. Bo jak się coś wybiera, to trzeba znać konsekwencje. Mam
                jednak nadzieję, że "menago" jakoś się w końcu odnajdzie i życzę mu
                powodzenia.
                • nocny_lisek Re: Każdy sam wybiera... 10.11.07, 14:37
                  na kilkaset postów jest jeden, w którym chudymisio dostrzegł co tak
                  naprawdę jest ważne w życiu i ile to kosztuje. Szczęścia przecież
                  się nie kupuje, ani za gotówkę, ani na kredyt. A jeżeli ktoś wie
                  gdzie je sprzedają, to proszę o namiary. Spokoju i poczucia
                  bezpieczeństwa też nie dodają gratis do kredytu hipotecznego. To
                  powinien wiedzieć każdy, kto się decyduje na 30-letnie zobowiazanie
                  po 2000 zł miesięcznie. Ale jeżeli dla kolesia ważniejsze jest to,
                  jak go widzą inni, jeżeli swoją wartość mierzy mieszkaniem w Wa-wie,
                  stawianiem pizzy po 450, francuskimi korniszonami i serami
                  pleśniowymi, to naturalne, że jak tylko poczuje zagrożenie swojego
                  wyznacznika wartości - pieniądza, a co za tym idzie tzw. pozycji czy
                  ststusu, zaczyna płakać i się żalić.
                  Spośród moich wielu znajomych prawdziwymi przyjaciółmi stali się Ci,
                  z którymi spotykaliśmy się pod trzepakami, na placach zabaw czy
                  gdziekolwiek indziej, gdzie nam było wygodnie, zaś o tych ze
                  snobizmem wpisanym w dowód osobisty powoli zapominam.
                  I ja mam nadzieję, że kolega kiedyś się obudzi i dostrzeże, że żona
                  i dziecko dają więcej szczęścia i radości niż lokalizacja mieszkania
                  i francuskie korniszony, czego szczerze mu życzę
        • forresty Re: Biedna córeczka Zosia!!! 07.11.07, 07:56
          jak czytam ten tekst to mam przed oczami typowego lansera z Warszawki.
          Francuskie korniszony, francuskie sery, kawa w Wawie zamiast w Elblągu...
          Wszystko OK, ale to jest jak u małego dziecka. Nie stać mnie a nie potrafię
          sobie odmówić. Jak muszę kupić mieszkanie to odmawiam sobie francuskich
          korniszonów, wizyt w drogich knajpach itd choc w ogólnym rachunku to i tak nic
          nie znaczące kwoty a nie ma też co żyć życiem pustelnika tylko dlatego że ma
          się kredyt na karku. Tylko to świadczy o jakimś podejściu do zycia
          A czego spodziewają sie ludzie którzy żyją na kredyt i koniecznie musza mieszkać
          w Wawie bo moda bo kasa itd? Że co że spłaci się samo, że robota zawsze będzie a
          zdrowia nie ubędzie?
          Mam podobnych znajomych... Kupili sobie mieszkanie w Wawie, praca w agencji
          reklamowej, praca z e znanymi ludźmi, awans społeczny itd... Tylko jak
          przyjeżdżają do matki na prowincję to mimo że schudli po 20 kg i padają na nos
          to dalej nawijają z kim to oni nie poszli na kawę czy kogo tam nie poznali .
          LoL! jak chce ktos tak żyć to OK, ale koszty sa potem jakie są
          Kiedyś powiedziałem sobie - nigdy nie wezmę kredytu na mieszkanie. I dobrze
          zrobiłem bo zapracowałem na nie na zachodzie. małe bo małe ale jest i zamiast
          rwać włosy z głowy nad kredytami i przyszłoscią lajcikowo żyję sobie z dnia na
          dzień.
          Szkoda mi tych ludzi ale sami sobie są winni - a właściwie podejście jakie mają
          do życia - kompletnie nierozsądne. Jak takiemu człowiekowi można dac
          odpowiedzialne stanowisko skoro postępuje tak ryzykownie z własna przyszłoscią?
          Mozę pracodawcy na tym zależało, ale ile taki pracownik popracuje ? Do pierwszej
          wpadki?

          A czemu mamy tak wysokie oprocentowanie? Dlatego ze banki wiedza od dawna że w
          Polsce duży procent kredytow jest niespłacalnych. W USA dawali kredyty byle komu
          i na śmiesznych procentach - jak się skończyło wszyscy wiemy. Podobnie moze być
          w Polsce choc nadal mamy kredyty stosunkowo wysoko oprocentowane, ale skala tych
          niespłaconych będzie ogromna. Jak słysze ile ludzi kupiło chate na kredyt przed
          wejściem do unii to oczy szeroko otwieram. W Poznaniu czy Wawie rok, 2 lata temu
          ludzie kupowali dziury w ziemi - oczywiście na kredyt. Dziś sprzedają co mają bo
          roboty nie ma takiej z której można ten kredyt normalnie spłacić. Szczesciarze
          to ci co wzieli kredyt w dolarach
          Fakt ze trudno żyć bez mieszkania i trzeba gdzies na nie zarobić, ale jeśli ktoś
          podchodzi do życia tak że na kawę trzeba jechac do Wawy bo w syfiówce elbląskiej
          nie smakuje no to mamy co mamy
          • esima Re: Biedna córeczka Zosia!!! 07.11.07, 13:04
            Mi się też wydaje że to czyste narzekanie, typowe. 7tys. to dla mnie
            ogrom kasy.I to gadanie że Elbląg to dziura i syf, jakiś kompleks.
            Ja mam dośc odmienną sytuację bo przenoszę się z większego miasta (z
            Gdańska) do mniejszego bo szczerze nie lubię tłoków, korków(kto je
            lubi), nie korzystam z restauracji ani takich tam, a przenoszę się w
            góry(wraz z moim partnerem i córeczką) bo lubimy górskie wędrówki.
            Na mieszkanie w Gd zarobiliśmy sami w Irlandii właśnie ,jeszcze
            przed skokiem cenowym, a teraz sprzedajemy i kupujemy w górach. O
            pracę się nie martwimy bo ja narazie opiekuję się mała córeczką, a
            mój partner stolarz, czyli zwykły fizol jak powie większość nie ma
            żadnych problemów ze znalezieniem pracy.Nie jesteśmy speckjalnie
            ambitni zawodowo, mamy inne cele i priorytety np. żeby pożyć,
            pojeżdzić tu i tam (na tanio- śpimy w busie przerobionym na
            camping), jemy zwyczajnie, bardzo prosto, kasza, warzywa. Jest nam
            tak dobrze. Kwestia wyborów.
        • titta Re: Biedna córeczka Zosia!!! 07.11.07, 10:27
          A wiesz jak sie kupuje mieszkanie w Irlandi albo Angli? Tylko tam
          malo kto sie francuskimi korniszonami zajada...
          Przedmowczyni ma racje. Ludzie chca miec juz, natychmiast i
          najlepsze, z tad kredyty. do wszystkiego mozna dojsc powoli, z
          rozsadkiem...
          tylko co do podatkow masz racje.
          • ready4freddy Re: Biedna córeczka Zosia!!! 07.11.07, 13:47
            to troche nie tak. przy obecnych cenach mieszkan (mam na mysli nie tylko
            Warszawe, ale np. polnocne Wlochy, gdzie mieszkam, czy Hiszpanie, gdzie niedawno
            odbyl sie happening "nie kupisz mieszkania w tym zasr..nym zyciu") "uzbieranie"
            na mieszkanie jest praktycznie nierealne, w dodatku nie ma wiekszego sensu -
            zakladajac, ze zarabiasz niezle, wg tej koncepcji musial(a)bys a) odkladac x co
            miesiac "do skarbonki", b) placic y co miesiac za wynajem, bo chyba nie bedziesz
            na to wymarzone mieszkanie zbierac w kartonie na ulicy. ergo: zamiast i zbierac,
            i placic bierzesz kredyt.
          • mcmacpl Re: Majac 7000,-PLN=0k. 2000,-Euro, b. duzo 07.11.07, 17:15
            > Takich luxusow wielu nie ma na Zachodzie by miec ok. 2000,- Euro
            > netto miesiecznie na rodzine i bezczelnie narzekac.

            Płaca MINIMALNA w Niemczech dla sprzątaczki to ok 1300 EUR/miesiąc.
            Więc rodzina sprzątaczy będzie miała MINIMUM 2600 EUR/miesiąc.
            Pewnie że trzeba odjąć podatek, ale to płaca minimalna. W dobrym zawodzie,
            średnio będzie znacznie więcej. Więc nie pitol że 2000 Euro na rodzinę na tzw.
            Zachodzie to dużo, bo to pewnie ledwo starczy na życie i mieszkanie...
            • anjew No, ja bym chcial miec stale 2000e, a mieszkam w 07.11.07, 20:54
              Hiszpanii, na poludniu. Jestem handlowcem, pracuje tylko na prowizji, ktora jest
              dobra, ale podstawy mi nie placa. Zarobki od 1100 do (teoretycznie) nawet 20tys.
              miesiecznie. Oczywiscie w praktyce blizej do tego 1100, hehe. Ale znam takich,
              ktorzy w mojej firmie zarabiaja po 12tys. robiac to samo co ja (sprzedaz
              timeshare'ow). Wczesniej pracowalem na stalej pensji z prowizja na innym
              stanowisku w tej samej branzy i dostawalem miedzy 1000 a 1400e. To bylo za malo
              zeby przezyc spokojnie, bo samo mieszkanie z oplatami to ok 700-750e.
              Zdecydowalem sie na commission only job, zeby wlasnie miec mozliwosc zarobienia
              tych kilku tysiecy, niestety, nie idzie tak dobrze jak myslalem, i stresy sie
              poteguja. Stad chcialbym chyba miec te 2000 stalej pensji, zeby po prostu zyc
              spokojniej... Ech, marudze troche, niewazne... :-))
            • ready4freddy Re: Majac 7000,-PLN=0k. 2000,-Euro, b. duzo 07.11.07, 22:00
              nie spinaj sie, chlopaczyno, tylko jedz na ten Zachod i zarob. wrocisz, pogadamy. i nie pier..l tu o pensjach BRUTTO, bo to chory koncept, wystepujacy tylko w Polsce - nikt normalny nie licytuje sie pensjami brutto, bo do reki (ergo: na zakupy, zycie, splate kredytu) wydajesz NETTO. wiec ogarnij sie czlowieku i nie rob afery.
        • marmas Re: Biedna córeczka Zosia!!! 10.11.07, 11:59
          rekin761 napisał:

          > a za co miał facet kupić mieszkanie?
          > takie popieprzone czasy!

          Takie popie...czasy sa w tym kraju od zawsze.
          Wine za taki stan rzeczy ponosi nie tylko wladza, lecz my sami.

          > każdy chce troche pozyc spróbować coś dobrego, sam pisze ze na wczasy nie jedzi
          > e.

          Gdy czlowiek sie dorabia, to nie ma czasu na "pozycie". Albo pracujesz i
          zarabiasz albo zostajesz miernota, ktora pracuje, zyje i niegy niczego nie osiagnie.

          > mamy chory kraj i tyle, ch..owe zarobki a wysokie oprocentowanie!
          > i płacimy na gnojków polityków wysokie podatki a oni się smieją w twarz!

          Wysokie podatki, to nie tylko domena Polski. To glownie propaganda
          populistycznych politykow, ktorzy uwazaja, ze niskie podatki zalatiwa wszystko.
          Najczesciej zalatwiaja przegrzanie gospodarki, fale bankructw i kryzys gospodarczy.
          My, Polacy, bedacy od wiekow biedni, nader szybko konsumujemy to, co zarobilismy
          i ciagle nam malo.
          Efekt? W warunkach kryzysowych pizza za 450 zl!? Czyzby polskie zastaw sie, a
          postaw sie?

          > i co zrobili zeby to zmienic?

          A co ty/wyzrobiliscie?

          > a do irlandii jedź sama bo ja bym nie jechał , byli znajomi i podziękowali.

          Moi znajomi wyjechali w rozne miejsca swiata - emigracja przelomu lat 70 i 80.
          Kazdy obiecywal, ze wroci. Dzisiaj nikt nawet nie chce slyszec o powrocie. Poza
          tym, nie maja do czego, bo wszystkiego tutaj sie pozbyli.

          Wlasnie Tusk pie...komunaly. Do roboty, do roboty! Ale komu sie chce. A wiec
          nauczmy sie szanowac biede, bo bieda jest wieczna.
          PiSiory robily dym, a w PO jest tylu kombinatorow, ze bedzie nie lepiej ale
          smieszniej.
      • rekin761 Re: Biedna córeczka Zosia!!! 06.11.07, 19:02
        ja brałem kredyt 5 lat temu i oprocentowanie było 7% a komercyjny kredyt 30%, teraz komercyjny kredyt jest 6% a ja dalej mam 7% bo pieprzona rada podwyższa oprocentowanie, bo ze niby inflacja.
        szlak mnie trafia na tych złodziei
        • thorpe Re: Biedna córeczka Zosia!!! 07.11.07, 10:16
          Bardzo Ci współczuję, ale przejdź się do sklepu i zobacz co to jest
          inflacja. Zobacz sobie, że przez 4 lata najtańszy ser żółty w
          supermarkecie podrożał o 100%. O cenie benzyny nie wspomnę. Moja i
          setek tysięcy osób płaca też ostatnio wzrosły - i ta podwyżki też są
          składnikiem inflacji.
      • sendivigius Re: Biedna córeczka Zosia!!! 06.11.07, 19:57
        > Współczuję rocznej córeczce Zosi, która ma roczek i jeszcze nie
        wie,
        > że oddziedziczy długi po tatusiu, ktory zamiast NAJPIERW
        > zaoszczędzić pieniądze a POTEM kupić mieszkanie - wolał brać je na
        > kredyt. I zostawi biedne dziecko z długami...

        No i kolejna naiwna. We wspolczesnym kapitalizmie finansowym nie da
        sie zaoszczedzic, dlatego ze mieszkania drozeja szybciej niz
        czyjekolwiek mozliwosci oszczedzania. Oszczedzajac, mieszkanie tylko
        sie oddala a twoje pieniadze traca. Aby tak jednak bylo to MUSI byc
        inflacja i dlatego RZAD musi miec deficyt i dlatego MUSI byc
        system "oszczedzania" na emeryture. Pieniadz papierowy moze byc
        KREOWANY przez banki dlatego dany jest ci taki wybor:

        1. Oszczedzasz na mieszkanie aby tylko widziec jak znika za
        horyzontem.

        2. Bierzesz kredyt i SYSTEM trzyma cie za jaja do smierci.

        3. Kup se namiot i mieszkaj w Amazonii.

        Gdybys bowiem byl niezalezny(a) to moglbys zaczac myslec, a to dla
        klasy panujacej pierwszy krok do tragedii bo slodkie zycie na twoim
        grzbiecie by sie skonczylo. A tak cieszysz sie za ci dali kredyt,
        przeciez mogli zrezygnowac z okazji zarobienia na tobie wiekszosci
        twoich dochodow dzieki wladzy ktora sam im dales wrzucajac niedawno
        kartke wyborcza.
        • ksin Re: Biedna córeczka Zosia!!! 07.11.07, 10:21
          sendivigius jest duzo prawdy w tym co piszesz

          wszyscy chyba jednak zapominaj o fakcie ze w namawianiu do brania
          kredytow prym wiodla Gó..ana

          Coz sie nagle zmienilo? czyzby ktos inny zaczal placic za teksty na
          zamowienie?

          Wyglada na to ze daza do spowodowania pniki na rynku nieruchomosci
          a potem wiekszosc niby 'kupionych' mieszkan, domow bedzie z powrotem
          w łapach jedynych słusznych wlascicieli...
        • franzmaurer Re: Biedna córeczka Zosia!!! 07.11.07, 12:26
          sendivigius napisał:


          > Gdybys bowiem byl niezalezny(a) to moglbys zaczac myslec, a to dla
          > klasy panujacej pierwszy krok do tragedii bo slodkie zycie na
          > twoim
          > grzbiecie by sie skonczylo. A tak cieszysz sie za ci dali kredyt,
          > przeciez mogli zrezygnowac z okazji zarobienia na tobie wiekszosci
          > twoich dochodow dzieki

          Świetne sposterzeżenie.
          Gawiedź skupia się na liczeniu ile ten kolo wydał na pizze a cała
          reszta jej umyka.

          Ludzie nie widzą, że rządzi MAFIA. Mafia bankowo-ubezpieczeniowa.
          Ustrój w którym żyjemy to tak naprawdę LICHWOKRACJA czyli nowoczesny
          ustrój niewolniczy. Zaczyna się od dziecka NIE ucząc go czym jest
          procent składany, jaka jest potęga właściwie ulokowonageo kapitału i
          że podatki i ubezpieczenia to zabójstwo.

          Ludzie nie dostrzegają, że gdyby ten kolo nie bulił ok 70% tego co
          wypracowywuje na podatki, parapodatki, ZUSy, akcyzy i składki to
          miałby tą kasę w garści i za 10 lat kupił chałupę ZA GOTÓWKĘ a nie
          na kredycik finansując dożywotnio mafiosów w bankach...
          • z_jak_zuzka Re: Biedna córeczka Zosia!!! 07.11.07, 12:36
            Super piękna teoria, tylko chyba Ci umknęło, że żyjesz w SPOŁECZEŃSTWIE a nie na
            bezludnej wyspie, i że to społeczeństwo musi się kierować pewnymi zasadami, żeby
            przetrwać. W tym również musisz płacić podatki na część społeczeństwa, która
            jest nieudacznikami, debilami, nierobami albo po prostu jakimiś nieszczęśnikami.
            • babaqba Re: Biedna córeczka Zosia!!! 07.11.07, 15:33
              z_jak_zuzka napisała: chyba Ci umknęło, że żyjesz w SPOŁECZEŃSTWIE
              (...)musisz płacić podatki na część społeczeństwa, która
              > jest nieudacznikami, debilami, nierobami albo po prostu jakimiś
              nieszczęśnikami


              ale... ponad 70% mojego dochodu? Wiem, że tylko nieliczni pracują a
              potrzeby są wielkie, ale ja już jestem zmęczony i dlatego zadecyduję
              podobnie jak większość: przejdę na utrzymanie innych. Tylko, że im
              trzeba będzie podnieść podatki, aby też dla mnie starczyło. Burzą
              się? Niech lepiej siedzą cicho i nie zapominają, że żyją w
              społeczeństwie!

              :P
      • 350zzzet Re: Biedna córeczka Zosia!!! - alaluk przesadzasz 07.11.07, 02:36
        mnie sie artykol podobal, czepiasz sie slow gosciu pracuje w PR wiec
        wie co mu wolno co nie...
        ja sam mam od h.ja kredytu samochod, dwa mieszkania ( to drugie
        splaca mi lokator) nawet za studia mam kredyt, bede oszczedzal do
        50tki i sobie kupie wtedy... wole teraz przynajmniej mam motywacje
        zeby isc do pracy i piac sie w gore zeby wiecej zarabiac - zwolnia
        mnie znajde inna prace, umre polisa pokryje dlugi zona dziecko beda
        ok, bedzie wojna no to i tak wszystko szlag trafi - nie ma co
        narzekac
        • megakosmos Re: Biedna córeczka Zosia!!! - alaluk przesadzasz 07.11.07, 21:55
          Podoba mi sie ta odpowiedź. 100% prawda - jak bedzie wojna i tak
          wszystko szlag trafi, mam motywacje na pracę dla żony i dziecka, i
          przyznam szczerze - im wieksze wymagania tym bardziej mi sie chce, a
          jak sie udaje - chcę wiecej, i mój sukces nakreca mnie dalej.
          Osiagniecie wydatków stałym w wysokości kilku tysiecy złotyc to
          pikuś - więcej zarobisz - wiecej wydasz - takie życie. Mam odkładac
          i cos sobie kupić jak bedę miał 50 lat?? Nigdy! Mój swiat dawno
          odjechałby ekspresem tak daleko, że nigdy bym nie nadrobił
          straconego czasu. Złotym srodkiem należy sie chyba w życiu posłużyć:
          i mieć umiarkowany kredyt, i starac sie cos odłożyć. I do przodu
          cały czas!!!
        • burakpl4 Re: Biedna córeczka Zosia!!! 07.11.07, 09:47
          w jakim tam spadku?
          Rodzice umrą n.p. za 35 lat - i mniej więcej tyle będzie miała
          córeczka gdy dostanie mieszkanie dla siebie.
          Czy do tego czasu będzie mieszkać z rodzicami?
          No bo stary nie kupi jej chyba wcześniej mieszkania.
        • katarz1 Re: Biedna córeczka Zosia!!! 07.11.07, 10:06
          Opowieści o tym, że kredyt na mieszkanie biorę dla dobra dzieci, żeby im je
          kiedyś zostawić w spadku, to wielka bzdura. Ja mam 26 lat i mieszkanie własnie
          teraz, gdy jeszcze sie nie dorobiłam jest mi najbardziej potrzebne. Tylko że
          zarówno moi jak i męża rodzice maja sie świetnie, pracują, sa zdrowi i nie
          wybierają sie na tamten świat (i bardzo dobrze). Byc może odziedzicze je za
          jakieś 20-25 lat, tylko do tego czasu to juz sama cos kupię i pewnie moje dzieci
          będą już dorosłe. Mieszkanie kupuje sie dla siebie, a nie dla dzieci, bo dzieci
          korzystaja z niego przez pierwsze 20 lat życia a potem musza sobie same radzić.
      • gosiekkk Biedna rodzinka... 07.11.07, 08:43
        Faktycznie... Jedno mieszkanie w Elblagu jest juz w calosci ich, maja na miecha
        7 tysiakow, na pizze przezeraja jednorazowo 450 zyli (chyba ta pizza ze zlotem
        byla i z diamentami, ROTFL! )i jeszcze piszcza i strasznie narzekaja...

        Moze trzeba po prostu troche skromniej zyc...

        Co do kredytu, to akurat kupno mieszkania w ten sposob mnie nie dziwi. W Polsce
        ludzie sa rozpuszczeni, jak dziadowskie bicze, bo moga sobie jeszcze kupic
        mieszkanie za gotowke przed osiagnieciem wieku emerytalnego. Mieszkam za
        granica, tutaj kupowanie mieszkan za gotowke to wyjatek, nie regula. Tyle, ze
        zwyczajowo, biorac kredyt, trzeba tez oplacac odpowiednie ubezpieczenia,
        stanowiace zabezpieczenie kredytu na wypadek smierci, kalectwa czy utraty pracy
        pozyczkobiorcy. Koszty tych ubezpieczen nie sa wygorowane, a mozna spac
        spokojnie, no i gdyby cos, to spadkobiercy nie maja prze**ane...

        Z artykulu wnioskuje, ze w Polsce bakni czegos takiego nie wymagaja. Niemniej
        jednak istnieje taka mozliwosc. Wiec ten facio mogl sie ubezpieczyc z zona,
        przynajmniej mialby mniej stresu...
        • cheyenne20 Re: Biedna rodzinka... 07.11.07, 11:54
          gosiekkk napisała:

          > Faktycznie... na pizze przezeraja jednorazowo 450 zyli (chyba ta pizza ze zlotem
          > byla i z diamentami, ROTFL! )i jeszcze piszcza i strasznie narzekaja...
          >


          A nie przyszło do głowy koleżance, że pizza podawana jest
          nie tylko w budach jakich jest wiekszość na prowincji.
          We włoskiej restauracji rachunek (450zł) za pizzę + winko
          wcale nie jest wygórowany.
          • bnch Re: Biedna rodzinka... 07.11.07, 12:53
            Jakiś czas temu jadłem doskonałą pizzę we Włoszech płacąc za nią 6 Euro. Sądzę
            więc, że trzeba być skrajnym snobem, żeby korelować jakość pizzy z jej ceną.
            Czasem pizza z budy jest sto razy lepsza, niż pretensjonalny placek z gazowego
            pieca w drogiej restauracji, bo to banalna, prosta potrawa.
          • ready4freddy Re: Biedna rodzinka... 07.11.07, 13:52
            > We włoskiej restauracji rachunek (450zł) za pizzę + winko
            > wcale nie jest wygórowany.

            ROTFL :) naprawde takie sa ceny? mam nadzieje, ze to winko chociaz DOCG, a nie
            "da tavola", rozlewane w Bilgoraju? taniej wyjdzie kupic w promocji bilet
            lotniczy i zjesc prawdziwa pizze we Wloszech, serio :)
          • gosiekkk Bidul Pizza 07.11.07, 15:25
            ROTFL!

            A Tobie nie przyszlo do lepetynki, ze czasem trzeba wybierac i ze nie zawsze na
            absolutnie wszystko nas stac?...

            Skoro te pizze facet tak wspomina, ze az wyspowiadal sie dziennikarzom z
            pizzozerstwa i wysokiego rachunku, najwyrazniej mial problem finansowy po
            zaplaceniu za w/w konsumpcje....

            Ja tez splacam kredyt mieszkaniowy, a cholernie lubie chodzic do restauracji.
            Owszem, to kosztuje, ale - sama chce, wiec nie mysle potem tego zalowac ani tym
            bardziej nad tym biadolic...
      • zdrowy_rozsadek78 Re: Biedna córeczka Zosia!!! 07.11.07, 09:38
        Większych głupot napisać nie mogłeś. Najpierw uzbierać a potem kupić...
        A co jest złego w kredycie? Żeby uzbierać powiedzmy 300 tys. facet przez 20 lat
        musiałby wynajmować gdzieś mieszkanie i płacić innym tyle, ile spłaca raty. A
        cena mieszkań w tym czasie wzrosłaby o min. 100-200 % i po tylu latach facet nie
        miałby nawet na kawalerkę. Znam ludzi, którzy zarabiając 4-5 tys. netto wzięli
        kredyt na 2 mieszkania i po dwóch latach życia na zupkach chińskich jedno z nich
        sprzedali z zyskiem 250 tys.!!! teraz nie muszą pracować przez ładne parę lat.
        Gdyby ciułali i odkładali w skarpetę do dziś nic by nie mieli.
      • vegas Nie masz racji Alaluk - jego córka ma szczęście 07.11.07, 09:38
        alaluk napisała:
        > Współczuję rocznej córeczce Zosi, która ma roczek i jeszcze nie
        wie,
        > że oddziedziczy długi po tatusiu, ktory zamiast NAJPIERW
        > zaoszczędzić pieniądze a POTEM kupić mieszkanie - wolał brać je na
        > kredyt. I zostawi biedne dziecko z długami... Bank będzie mógł ją
        > wywalić z mieszkania jak nie będzie miała na spłatę. Jezu!!!

        Zanim facet zaoszczędzi na mieszkanie to minie co najmniej 15 lat.
        Przy jego trybie życia może i 50.
        A córka będzie się przez ten czas wychowywała w wynajmowanej klitce
        i może nigdy się nie doczeka tego mieszkania.
        Dla niej dużo lepiej, że facet wziął kredyt.
        Jakby co, zawsze mogą wrócić do Elbląga.
        Podejrzewam, że ten facet jest w dużo lepszej i bardziej komfortowej
        sytuacji niż połowa kredytobiorców w Warszawie. Córka ma duże
        szczęście.

        Poza tym policz sobie, że lepiej wziąć kredyt dzisiaj i płacić raty
        niż oszczędzać 20 lat i płacić przez 20 lat za wynajem. Pomyśl
        trochę.
      • p26 Re: Biedna córeczka Zosia!!! 07.11.07, 10:38
        Beznadziejna argumentacja. Przy tym zupełnie nielogiczna. Typowe
        polskie wiejskie myślenie - żyj z rodzicami do 50- tki. Jak uzbirasz
        to se wtedy synku kupis a teraz se tu miszkaj z nami, mijsca duzo.
      • jaluka Re: Biedna córeczka Zosia!!! 07.11.07, 11:02
        A ja współczuję tobie Alaluk, Tw bezmyślnej nietolerancji, braku
        wyobrazni i prowincjonalizmu. Tacy jak ty, pewnie nie biorą
        kredytów, jedzą dzem i kiszą ogóry, nie pomyślą, że ryzyko /
        najczęściej innych, bo przecież nie ich / to nie wyraz egoizmu,
        głupoty tylko właśnie chęci zmiany na lepsze bez konieczności
        wyjazdu np do Londynu, co też nie jest zadnym złem. Ale tu siedzisz
        sobie pewnie w jakimś małym miasteczku, boisz się wziąc kredyt,
        patrzysz z okna na innych i oceniasz.. Pewnie Tuskowi też szatan z
        oczu biję, prawda?
        Jesteś małą, zakompleksioną i nietolerancyjną Polską. Nie bierzesz
        lekkomyślnie kredytów, będziesz szczęśliwa, ach! Konto w banku jest?
        Może i tak ale malutkie, bo banki to złodzieje.. Tak. Polska ma tw
        obraz. Popatrz na siebie, pomyśl co zrobiłaś w życiu dla innych, dla
        siebie. kto Cie lubi..Czy masz "Zosię" Jeśli tak co jej zostawisz
        albo co byś zostawiła nie egoistyczna myśląca osobo? Uczciwie..I
        potem napisz nam o tym. Albo egoiscie Tomkowi. Może będzie mu przez
        chwilę lepiej.
        inny "tomek"
        • alaluk Re: Biedna córeczka Zosia!!! 07.11.07, 12:42
          A cóż jest złego w jedzeniu dżemu (z własnych owoców) i kiszeniu
          ogórków (także własne, ekologiczne)? Cóż jest złego w mieszkaniu w
          małym miasteczku, gdzie koszty życia są nieporównywalnie niższe niż
          w dużym? Cóż jest złego w nie braniu kredytów i spokojny spaniu w
          związku z tym???
          Cóz jest złego w tym, że nie jest się niewolnikiem SYSTEMU???
          Przecież można być wolnym człowiekiem zyjąc oszczędnie i nie ponad
          stan!
      • juta_w Re: Biedna córeczka Zosia!!! 07.11.07, 11:56
        Łatwo sie ocenia innych. Ja skończyłam studia, moich rodziców nie stać żeby
        kupić mi mieszkanie, boimy się z narzeczonym wsiąść kredyt na 30 lat, bo jak
        skończę go spłacać, to już dawno po menopauzie będę. Wynajmujemy mieszkanie, w
        średniej wielkości mieście. Miesięcznie płacimy 1200 zł, to cala moja wypłata.
        Żyjemy za 800 zł narzeczonego. Szanse, że kiedykolwiek uzbieramy 120 000 na
        własne mieszkanie są żadne... Rodzice namawiali nas żebyśmy wzięli kredyt, ale
        przeraża mnie długoterminowość... Jeśli chodzi o Pani krytykę stylu życia Pana z
        artykułu, to niech Pani pomyśli o ciężkiej pracy, trudach dnia... Czy nadal
        uważa Pani, że nie należą mu się żadne przyjemności, aż do 70.???
      • matzuz Re: Biedna córeczka Zosia!!! 07.11.07, 13:22
        Tak...450 zl i jeszcze sie pyta,czy zyje ponad stan...
        7 tys/msc?przypuszczam,ze wiekszosc naszych rodakow nie zarabia tyle na wyspach...
        Mieszkam juz pare lat za granica i wlasnie jak czytam tego typu artykuly,to
        przedstawia mi sie przed oczami kraj, w ktorym sie poprostu nie da zyc,dobrze
        mam wlasne zmysly i wiem,ze az tak zle nie jest w Polsce jak sie ogolnie mowi i
        pisze.
        No a jeszcze co do zaciagania kredytow...Z tego co pamietam to moi rodzice
        wybudowali dom,maja dodatkowo mieszkanie,do ktorego sie babcia przeprowadzila,po
        samochodzie,ale licza kazdy grosz,bo inaczej sie nie da...Troche ponarzekaja,ze
        co bedzie na emeryturze itp itd,ale do wszystkiego doszli ciezka praca i bez
        zaciagania kredytow(a sa nauczycielami).Da sie?-da sie.xD
      • zezowaty_cyklop Re: Biedna córeczka Zosia!!! 07.11.07, 13:33
        > Współczuję rocznej córeczce Zosi, która ma roczek i jeszcze nie wie,
        > że oddziedziczy długi po tatusiu, ktory zamiast NAJPIERW
        > zaoszczędzić pieniądze a POTEM kupić mieszkanie - wolał brać je na
        > kredyt.
        Przy takim podejściu córeczka Zosia wyprowadzi się z wynajmowanego mieszkania
        rodziców prosto do wynajmowanego mieszkania swojego narzeczonego, bo przy takiej
        dynamice wzrostu cen nieruchomości jaką obserwujemy w Polsce oszczędzanie na
        własne mieszkanie musi trwać dłużej niż spłata 30 letniego kredytu.
        Pytanie do alaluk: czym się wg Ciebie różni sytuacja Zosi wyrzucanej z
        mieszkania przez bank od sytuacji, w której Zosia nigdy nie miała własnego
        mieszkania z którego mogłaby zostać wyrzucona?
        Z resztą... skoro rata jest tej samej wysokości co opłata za wynajem, to jeśli
        nie będzie jej stać na spłatę raty to znaczy że nie byłoby jej stać również na
        opłatę wynajmu, więc tak czy siak zostanie wyrzucona na bruk: albo przez bank
        albo przez właściciela wynajmowanego mieszkania.
      • sztajnke Jestem z Elbląga. 07.11.07, 17:20
        > I nie wiem, czy
        > słowa "Ch..nia w Elblągu" są parlamentarne... Czy w ogóle takie
        > slowa w druku są dozwolone??? Jakbym była z ELBląga, to bym się
        > obraziła...

        Słowa parlamentarnie nie są, ale to taki nowy "reportażowy trend" - "bycie bliżej ludzi" rozumiane jako zniżanie się do poziomu marginesu.

        Ja jestem z Elbląga. I te słowa naprawdę mnie zabolały.

        Fakt, może nie ma u nas wielkich możliwości zrobienia kariery, sam stąd wyjadę po skończeniu liceum. Ale kocham to miasto i nie akceptuję takiego odcinania się od przeszłości - "Ch..nia w Elblągu" = "Może myślicie, że jestem ze wsi, ale to nieprawda, nienawidzę tego miasta i w ogóle nigdy tu nie byłem"?

        Siedem tysięcy miesięcznie, ponad trzy tysiące na czysto? To dla Pana mało? Panie Tomku, niektórzy w Pana rodzinnym mieście (a przecież nie tylko, to dotyczy całej Polski) zarabiają 1200 złotych - czyli tyle, ile Pan wydaje na jedną osobę.

        No, tak, jak wydaje się 450 złotych w pizzerii czy kupuje wspomniane francuskie ogórki - chcąc być bardziej warszawski od rodowitych mieszkańców - to można zatracić się w rzeczywistości.

        Przeszłości i przyszłości też.


        Boli.
        • dorsai68 Otóż on chce być bardziej warszawski 07.11.07, 21:13
          od warszawiaków, i przez to właśnie dla sporej części warszawiaków jawi się śmiesznym i małomiasteczkowym. To właśnie ten wysiłek, który wkłada w pozory (francuskie sery, francuskie korniszony, pizza za 4,5 stówki) sprawia, że nigdzie już nie jest u siebie. Wszak w Elblągu jest "ch...nia", a w Warszawie... nie ma znajomych.
    • wanda43 Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 06.11.07, 19:18
      Jak sie chce byc za warsiawke i warsiawiaka, to sie robi glupoty.
      W Elblągu robi teraz za pana z Warszawy, a w Warszawie za dziada z Elbląga.
      Nawet gorzej,bo i z siebie i ze swoich dzieci juz zrobil dziadow.Nie mozna miec
      wszystkiego, niestety. A zanim sie podejmie decyzje, najpierw trzeba pomyslec.
      Dzieci rosna, wydatki tez. Za pare lat na rynek pracy wejdą mlodsi,ambitniejsi i
      tacy, jak ten frajer, beda wyciskani z runku, o prace z wiekiem i dobre zarobki
      bedzie trudno. A kredyt bedzie wisial, jak topor.
    • nessie-jp Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 06.11.07, 19:30
      Rozwaliło mnie to, że "biały człowiek" musi sobie móc pozwolić na fracuski ser,
      korniszony i fundowanie znajomym pizzy za 450 zł. Bożesz ty mój :))

      Przy tak niskich zarobkach, jak ten pan, nie odważyłabym się na kupowanie
      mieszkania w najdroższej dzielnicy Warszawy, nie mówiąc już o wydawaniu na każde
      zakupy 400 zł. Ale jak to mówią, głupiego się pieniądze nie trzymają. Jeśli ktoś
      odczuwa przemożną potrzebę, żeby się pokazać, żeby udowodnić, to zaciąga kredyty
      i przypłaca to zdrowiem.

      A można było kupić tańsze mieszkanie na obrzeżach Warszawy i dojeżdżać (tak,
      tak, to straszne upokorzenie!). Można ustawić sobie limit na korniszony i
      kupować je tylko raz w miesiącu. Na pizzę można chodzić do osiedlowej knajpki. A
      za to zrestrukturyzować i spłacić wcześniej kredyt, nie zadręczać się, nie
      zostawiać dziecka z długami.

      Pominąwszy już to wszystko, skąd lęki tego pana? Jeśli coś się przydarzy, to
      sprzeda mieszkanie w Warszawie z gigantycznym zyskiem, spłaci kredyt i jeszcze
      mu zostanie dość pieniędzy, żeby coś kupić w Elblągu...
      • wanda43 Re: Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 06.11.07, 19:39
        Jeśli coś się przydarzy, to
        > sprzeda mieszkanie w Warszawie z gigantycznym zyskiem, spłaci kredyt i jeszcze
        > mu zostanie dość pieniędzy, żeby coś kupić w Elblągu...

        Jesli trafi go zawal / ma duze szanse/, to bank natychmiast polozy lape na
        mieszkanie, a zona z dlugami i dzieckiem wroci do Elbląga.
        • nessie-jp Re: Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 06.11.07, 19:59
          > Jesli trafi go zawal / ma duze szanse/, to bank natychmiast polozy lape na
          > mieszkanie, a zona z dlugami i dzieckiem wroci do Elbląga.

          Ano. Dlatego mówię, że ja bym się nie zdecydowała ani na taki kredyt, ani na
          takie mieszkanie. Lepiej byłoby 'wymienić' kredyt na inny, w innym banku, z
          krótszym terminem spłaty, za to na oboje małżonków.
        • boykotka Re: Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 07:31
          wanda43 napisała:

          > Jesli trafi go zawal / ma duze szanse/, to bank natychmiast polozy
          > lape na mieszkanie, a zona z dlugami i dzieckiem wroci do Elbląga.

          Słyszałaś może o ubezpieczeniu kredytu ?

          Mnie zastanawia, co ten człowiek robił przez 10 lat swojego
          dorosłego zycia. Uczył się jak jeść pizzę ? Dołączam się do
          oponentów - za połowę kredytu tego Pana można kupić mieszkanie pod
          Warszawą, gdyby taką decyzję podjął 3 lata temu zapłaciłby połowę z
          połowy ( no 2/3 z połowy), przy pewnych oszczędnościach jakie
          powinien mieć ten 35-cio letni człowiek dziś kredyt miałby spłacony
          lub ograniczony do kwoty, która przy oszczednym trybie życia
          pozwoliłaby mu spłacić kredyt w ciągu 5 lat.
        • semafor.semafor Re: Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 07:41
          Bank nie może "zabrać mieszkania", a jedynie sprzedać je i z
          uzyskanych środków zaspokoić swoje roszczenie do wysokości kwoty
          należnej z tytułu udzielonego kredytu.

          Załamałem ręce, że ten pan nie przeczytał umowy i tylko żonę
          interesowało, jakie są warunki wcześniejszej spłaty itd. Przecież to
          igranie z ogniem. Jeśli np. przyjął bardzo niekorzystne warunki
          wcześniejszej spłaty kredytu, to rzeczywiście nigdy go nie spłaci,
          bo zdąży z nim umrzeć...

          Skoro ci Państwo zarabiają około 7000 zł netto miesięcznie w wieku
          35 lat, to za dziesięć lat (albo i wcześniej, bo zaczyna brakować
          ludzi do pracy) będą zarabiali 10000 zł netto miesięcznie. Mają dwie
          nieruchomości. W czym problem?
          • led47 Re: Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 18:14
            Za 10 -15 lat to ten Pan będzie na bruku (bo będzie mial 50 lat) a
            ludzi w tym wieku firmy pozbywają sie jak najbardziej chętnie.
            Branie kredytu bez czytania umowy... już to samo świadczy o tym
            Panu. Poza tym - PR co to za zawod? No chyba że jest się
            wlaścicielem firmy...
        • caleebius Re: Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 09:08
          Takie coś nie jest możliwe bo to po prostu niezgodne z prawem. Standardowa umowa
          kredytowa zawiera wpis że w przypadku niespłacania kredytu bank może zażądać
          natychmiastowej (3 miesiące) spłaty kredytu. Nie może położyć łapy na mieszkaniu
          bo część tego mieszkania jest już spłacona. W takim razie sprzedaje się
          mieszkanie i spłaca resztę kredytu.
          • lobotomy88 Re: Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 10:01
            pod warunkiem że przez 3 miesiące uda ci się sprzedać mieszkanie w dobrej cenie
            (transakcyjnej a nie ogłoszeniowej). ludzie omamieni pr deweloperów kupowali
            mieszkania po absurdalnie zawyżonych, nie mających żadnych obiektywnych
            (lokalizacja, jakość itd.) przyczyn cenach. więc w przypadku wypowiedzenia
            kredytu może się okazać że po sprzedaży mieszkania nie starczy pieniędzy na jego
            spłatę. tym bardziej, że przy równych ratach, a takie przecież wybiera większość
            klientów kredytów hipotecznych, początkowe spłaty to niemal same odsetki.
            • caleebius Re: Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 10:40
              wierz mi, w ciągu miesiąca jestem w stanie sprzedać mieszkanie i to z dużym
              zyskiem. Kupiłem je pół roku temu i już miałem 3 zapytania czy nie chciałbym
              sprzedać. A mieszkanie nic szczególnego 3 pokoje, 53 m2 i chcieli mi za nie dać
              150 tys (ja dałem 90 tys). Oczywiście dochodzi czas na kredyt bankowy ale teraz
              w bankach to w ciągu tygodnia się załatwia. reszta dokumentów kolejny tydzień i
              mieszkanie sprzedane. Mieszkania teraz schodzą jak bułeczki. Wystarczy dać
              ogłoszenie.
              • lobotomy88 Re: Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 11:39
                OK, ale kupiłeś w dobrym czasie i za dobre pieniądze (90K, 1800/m2) i za
                rozsądne chcesz sprzedać (150K, 3000/m2). gość z artykułu (o ile jest w ogóle
                prawdziwy), to jeden z tych którzy kupowali po 7 albo 8tys za metr, wierz mi że
                mógłby mieć teraz problem ze sprzedażą za 6000/m2.
        • prezes_pan Re: Biały człowiek 07.11.07, 21:31
          Biały człowiek to biały człowiek. Siła nabywcza białego człowieka
          versus czarnego człowieka w skali światowej tworzy diametralnie
          odmienne wartości. Rozumiem, że wkurza Cię sam fakt, że biały
          człowiek ma więcej od czarnego?! No to jest obrażanie się na
          rzeczywistość - ten facet z artykułu potwierdził oczywistość, po
          prostu białego stać na pewne rzeczy z samego faktu, że jest biały.
          Ta reguła jest prawdziwa na poziomie statystycznym i ten facet
          chciałby, aby była prawdziwa także w jego jednostkowym wymiarze. Nie
          widzę tu absolutnie nic do piętnowania, chyba że ktoś ma postawę
          politycznie poprawnego oszołoma.

          Ps. W Niemczech czy Szwajcarii nikogo nie dziwi, że z zasiłku dla
          bezrobotnych można być królem życia na tajlandzkiej wysepce. I wielu
          tak robi. Korzystają z tego, że są biali.
      • sowka76 Re: Znam takich co mniej zarabiają spłacają kredy 07.11.07, 08:00
        a ja znam takich co zarabiaja tyle a nawet i mniej niz oni maja na zycie.. i
        musza utrzymac cala rodzine i tez maja oplaty..
        Pora zaczac sie zywic w Biedronce a nie w pizzerniach,
        w takiej WaWie napewno jest ich sporo
        450zl spokojnie wystarczy na 3osobowa rodzine z malutkim dzieckiem na caly m-c
      • tojatojatoja Re: Znam takich co mniej zarabiają spłacają kredy 07.11.07, 10:30
        buj_w_chutach napisał:

        > Znam takich co mniej zarabiają spłacają kredy i jakoś żyją. Facet
        > całkiem dobrze zarabia, tylko szasta forsa na prawo i lewo.

        No właśnie! Ja jestem przykładem takiej osoby. Moje zarobki to ok. 3
        tys., kredytu razem z ubezpieczeniami (na życie i mieszkania) mam
        1450 zł. Jakoś udaje mi się przeżyć za resztę kasy, która mi zostaje
        i nie płaczę nikomu w mankiet, że jestem taka biedna. Nie chodzę też
        na pizzę za 450 zł (co najwyżej upiekę ją sobie sama ;-), nie muszę
        robić zakupów za 300 zł tygodniowo, bo nie wiem, co miałabym
        kupować. Żyję skromnie, ale nie muszę sobie jakoś strasznie odmawiać
        przyjemności (są też takie, które nic nie kosztują). I mam swoje
        cztery kąty, wyremontowane własnymi siłami, bo na fachowców nie
        miałam pieniędzy. I jestem naprawdę szczęśliwa, że już nie muszę
        wynajmować mieszkania (za podobne pieniądze co rata kredytu) i
        martwić się, że właściciel co roku będzie zmieniał zdanie co do
        wynajmu i będę musiała po raz n-ty się przeprowadzać. Nie mam
        żadnych koszmarów, oczywiście martwią mnie trochę podwyżki stóp
        procentowych, ale nie zadręczam się tym. Gdybym miała do dyzpozycji
        7 tys. netto na 3 osoby, to 2 tys. miesięcznie jeszcze bym odłożyła.
        Ale to trzeba umieć... ;-)
        • jamesonwhiskey Re: Znam takich co mniej zarabiają spłacają kredy 07.11.07, 12:04
          7 tys. netto na 3 osoby, to 2 tys. miesięcznie jeszcze bym odłożyła.
          Ale to trzeba umieć... ;-)

          nie chodzi mi o nasmiewanie sie ale takie zycie to wegetacja


          Żyję skromnie, ale nie muszę sobie jakoś strasznie odmawiać
          > przyjemności (są też takie, które nic nie kosztują).

          spacer po parku czy jazda na hulajnodze ??

          koles zarabia 3 srednie krajowe a wy sie wielce dziwicie ze poszedl
          na pizze ??? no ja pierdziele jestescie w wiekszosci zalosni jak te
          qu.. zaby
          • z_jak_zuzka Re: Znam takich co mniej zarabiają spłacają kredy 07.11.07, 12:52
            Wegetacja? Żyjemy w dwie osoby za mniej niż 1500 miesięcznie (już po opłaceniu
            rachunków i odłożeniu oszczędności), niczego sobie nie odmawiamy i w zasadzie
            nie wiem na co miałabym wydawać więcej pieniędzy. Pewnie, że z dzieckiem wydatki
            są większe, ale myślę, że trochę przesadzasz.
          • raphul Re: Znam takich co mniej zarabiają spłacają kredy 07.11.07, 14:03
            Jest takie banalne przysłowie: " w miare jedzenia apetyt rośnie", każdy
            gospodaruje tym co ma, można żyć godnie, NIE WEGETUJąC za mniejsze pieniądze.
            Nie zauważyłem żeby ktoś się dziwił, że koleś poszedł na pizze tylko, że wydal
            na nią 450zł, sumę. Sorry, może takie są standardy w W-wie (chociaż nie sądzę)
            ale to chyba oczywiste, że skoro wcześniej nasz bohater przejadał 100% tego co
            m-cznie zarobił to po wzroście wydatków stałych musi z czegoś zrezygnować. To ni
            jest kwestia zazdrości, współczucia cze czegokolwiek innego, to jest, rzec by
            można "oczywista oczywistość".
          • tojatojatoja Re: Znam takich co mniej zarabiają spłacają kredy 07.11.07, 15:11
            jamesonwhiskey napisał:

            > nie chodzi mi o nasmiewanie sie ale takie zycie to wegetacja

            Nie zgodzę się z Tobą. Nie mam wrażenia, że wegetuję. To, że nie
            chodze do drogich knajp i nie kupuję dżinsów po 300 zł za parę, nie
            jem francuskich serów i korniszonów ;-) nie oznacza, że wegetuję.
            Uważam, że żyję na przyzwoitym poziomie. Może moje podejście wynika
            z tego, że wiem, co to prawdziwa bieda (moje dzieciństwo przypada na
            lata 1976-1990). Wychowywałam się w wielodzietnej rodzinie, gdzie
            często w lodówce było jedynie światło ;-), a czynsz za mieszkanie
            nie był płacony przez kilkanaście miesięcy, żeby starczyło na
            jedzenie (tak było, jak byłam w liceum na początku lat 90-tych).
            Teraz doceniam to, co mam i uważam, że wiele osiągnęłam, bo
            utrzymuję sie sama i sama, bez niczyjej pomocy, kupiłam mieszkanie.
            Moim zdaniem podejście do osobistej sytuacji materialnej zależy od
            perspektywy jaką mamy (z czym lub kim się porównujemy i czy w ogóle
            to robimy) i wartości, jakie są dla nas ważne. :-) Dla mnie ważne
            jest, że mam dach nad głową, że stać mnie na opłaty, jedzenie,
            ubranie, a czasem nawet kino. :-P Jeśli dla kogoś to wegetacja, to
            mało mnie to obchodzi, bo ja jestem zadowolona. ;-)
            • jamesonwhiskey Re: Znam takich co mniej zarabiają spłacają kredy 07.11.07, 16:20
              Moim zdaniem podejście do osobistej sytuacji materialnej zależy od
              perspektywy jaką mamy (z czym lub kim się porównujemy i czy w ogóle
              to robimy) i wartości, jakie są dla nas ważne. :-) Dla mnie ważne
              jest, że mam dach nad głową, że stać mnie na opłaty, jedzenie,
              ubranie, a czasem nawet kino. :-P Jeśli dla kogoś to wegetacja, to
              mało mnie to obchodzi, bo ja jestem zadowolona. ;-)


              jak napisalem nie chodzi mi o nasmiewanie sie masz swoje priorytety
              chcesz miec mieszkanie i mozesz duzo poswiecic zeby to miec
              cieszysz sie to nawet jeszcze lepiej ale uznajmy jestes przypadkiem
              szczegolnym masz bardzo male potrzeby




          • nessie-jp Re: Znam takich co mniej zarabiają spłacają kredy 07.11.07, 15:11
            > nie chodzi mi o nasmiewanie sie ale takie zycie to wegetacja

            Zdefiniuj wegetację.

            Czy szastanie pieniędzmi na prawo i lewo, bo nie umiesz sobie zorganizować
            życia, to nie jest wegetacja? Czy nieumiejętność bawienia się dobrze za mniej
            niż XXXXX zł to jest wegetacja? Oj, chyba nie. Chyba wręcz przeciwnie
      • forresty Re: Ciekawe na jakie fanaberie moze sobie pozwoli 07.11.07, 08:05
        > Ciekawe na jakie fanaberie moze sobie pozwolic czarny czlowiek, bo
        > bialy juz wiem - ser francuski
        >
        > h..ownia Elblaska - ciekawe jak to wyglada

        pewnie chodzilo o hurtownie. facet pracował w hurtowni z arbuzami... he he..
        Jaki ser dla czarnego człowieka? Pewnie elbląski - w Prlu był takowy.
        I więcej czytam o tym gościu tym bardziej sie utwierdzam w opinii że to jakiś
        matoł. No dobra... nie piszmy już tak bo rzeczywiście sobie coś zrobi i bedzie
        jakieś neszczęście.
        ktoś wie jak wyglądają francuskie korniszony i czym się różnią od mazowieckich?
        Moze ocet winny dają zamiast spirytusowego? przepis oproszę... Widze ze to jakiś
        hit wśród warsiawskich lanserów
        • boykotka Re: Ciekawe na jakie fanaberie moze sobie pozwoli 07.11.07, 08:15
          forresty napisał:

          > ktoś wie jak wyglądają francuskie korniszony i czym się różnią od
          mazowieckich? Moze ocet winny dają zamiast spirytusowego? przepis
          oproszę... Widze ze to jakiś hit wśród warsiawskich lanserów

          Francuskie korniszony mają 1-2cm długości. Zbierałam je na polach
          pod Tuluzą, stąd moja tak dobra znajomość tematu :))
        • raphul Re: Ciekawe na jakie fanaberie moze sobie pozwoli 07.11.07, 09:34
          Hyhy, sie ubawiłem z tych korniszonów.
          A swoją drogą to faktycznie nie rozumiem w czym problem ma ten koleś. Pomijając
          nawet to o czym pisano wcześniej, tj.oszczędności w wieku 35 lat itp. to:
          1. Skoro wcześniej płacił 1200 zł za wynajem a teraz 2000zł raty kredytu to
          koszty wzrosły mu zaledwie o 800 zł co przy ich zarobkach to jest "pikuś" a
          jednak jakby "odkłada"dla siebie.
          2. Jeżeli po zapłaceniu wszelkich rachunków i raty kredytu zostaje im 3-3.5tys
          zł to nie można odłożyć trochę na wcześniejsze spłaty ??
          Ja pindole co za MATOł !
    • hyakinthos Re: Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 07:00
      Faktycznie deja vu, od razu mi sie przypomnialy lkania tego goscia, tylko nie
      mialem tyle zapalu zeby szukac.

      Nie wiem w czym wielka niesprawiedliwosc, kupil cos na co go nie stac i teraz
      narzeka. To tak jakbym ja sobie kupil porsche na raty, a pozniej narzekal, ze mi
      kasy na splate nie starcza. Poza tym o co chodzi, przeceirz jeszcze jest
      mieszkanie w Elblagu, mozna by je wynajac albo sprzedac.
    • don.wasal Trochę tu hipokryzji i brak logiki. 07.11.07, 07:23
      Mam mieszkanie w Elblągu (na zadooopiu) ale kupuję w Stolycy. Bo
      chcę żyć jak panisko (w Stolycy??????). Do tego na kredyt. Do
      śmierci. Wiem o tym i ... lamentuję. Wychodzi, że to trochę takie
      życie ponad stan. Warto pomyśleć wcześniej.
      • ibelin26 Re: Trochę tu hipokryzji i brak logiki. 07.11.07, 08:25
        tzw. pretensje do garbatego, że ma proste dzieci.

        Skoro mu kasy brakuje to niech nie żere sera farncuskiego i pizzy za
        450 zł!

        Też mam kredyt i nie dramatyzuję, a na "wrazie czego" mam
        zabezpiecznie. W Stolicy nie mieszkam i nie zamierzam. No i pizzę
        kupuję w osiedlowej pizzeri za 30 zł.
        • nessie-jp Re: Trochę tu hipokryzji i brak logiki. 07.11.07, 15:15
          india70 napisała:

          > pomysl człowieku jakie wyjscie ma ktoś kto niczego nie odziedziczył
          > i ma dobrą propozycję pracy w Warszawie? zyc w wynajętym?

          Nie kupować w najdroższej dzielnicy Warszawy, na litość boską! Tylko dlatego, że
          kolo z prowincji i mu obciachowo 'dojeżdżać'!

          Trzeba mieć naprawdę nierówno pod beretem, żeby przy niewielkich dochodach (7000
          / 3 to nie jest fortuna dla menedżera) narywać się na najdroższą dzielnicę,
          najdroższe knajpy, pewnie i najdroższy samochód. Ten pan po prostu chciałby żyć
          jak Dyrektor Generalny Zjednoczenia Drobiarskiego, a jest zwykłym urzędniczyną w
          swojej firmie. Zabrakło mu dystansu do samego siebie.
    • ms.wrong Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 07:45
      A wyście to wszystko kupili, jak jakąś telenowelę. Tu nie chodzi o szczegóły w
      postaci korniszonów, to jest (trudne słowo) metafora.
      Powiem tak, rozumiem te dylematy, tym bardziej, że w naszym kraju pokolenie
      owego Tomka jest pierwszym, które taki cyrograf z systemem musiało podpisać.
      Wokół mnie wiele par wzięło najpierw śluby, a potem kredyty. Jakoś orzą, na
      razie są w euforii, lękami się nie dzielą. Ja jestem nieufna i jak na razie
      ślubu nie biorę a kredytu tym bardziej. Żyję w wynajętym mieszkaniu w dobrej
      dzielnicy, na które drogą kupna nie byłoby mnie stać. Podróżuję. Mam w miarę
      wolny zawód i stałą pracę, mogłabym wziąć ten kredyt, ale nie robię tego. To
      decyzja. Nie narzekam. Wiem, za co jaka cena obowiązuje i na razie na kompromis
      z systemem nie mam ochoty.
      • purcman1 Re: Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci 07.11.07, 08:30
        moi drodzy
        krótko i na temat...
        sprawa jest tak naprawdę nieskomplikowana - biorąc pod uwagę, że
        Wasi rodzice nie są krezusami a Wy po nich dziedziczącymi ew. nie
        zamierzacie miszkać z rodzicami do emerytury to nie macie za dużo
        opcji (pomijam ekscentryków :)
        1. albo gracie w totka i liczycie na mieszkanie (mieszkając u
        rodziców lub wynajmując)
        2. albo bierzecie kredyt i...
        - mieszkacie we własnym "kącie" - zalet takiego zamieszkania w
        porównaniu z wynajmem jest aż nadto, nie będę ich wymieniał
        - inwestujecie pieniądze - poprzez spłaty rat - może i niewielką
        część tej raty ale jednak (więcej niż płacąc tę kwotę za najem) -
        jak też i poprzez wzrost cen nieruchomości (wzrost będzie większy
        lub mniejszy ale w przeciągu najbliższych 50 lat ceny będą rosły)
        - macie jednak większą motywację żeby podnosić swoje
        kwalifikacje, być cały czas aktywnym - awansować - na początku
        materialnie później być może społecznie

        jeżeli ktoś tak bardzo boi się że nie dożyje końca spłaty rat może
        się najzwyczajniej ubezpieczyć - składka niewielka a bezpieczeństwo
        finansowe zapewnione

        i na koniec statystyka:
        tylko ok 10% wszystkich kredytobiorców spłaca raty do końca
        założonego okresu kredytowania nieruchomości - inaczej ok 90%
        kredytobiorców spłaca całość kredytu przed upływem ustalonego okresu
        kredyt.
        - czyż to nie jest optymistyczne ? :)

        pozdrawiam
        optymista z kredytem hip. na karku :)
    • onioni Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci - dziwne 07.11.07, 07:52
      dziwne teksty znajduje:

      1) "prawdopodobieństwo, że ten mężczyzna po zaciągnięciu kredytu
      mieszkaniowego na 30 lat dożyje spłaty ostatniej raty wynosi 84,7
      proc"
      - ponoć średnia życia faceta to 70 lat, czyli połowa z nas w wieku
      70 lat już nie będzie żyła. Więc jakim cudem tam wyszło 85%?
      Jeżeli 30-latek bierze na 30 lat = 65 lat (wtedy chyba z 55% nas
      jeszcze żyje).


      2) "z trójką znajomych w pizzerii - po pizzy dla każdego, kawa,
      wino, deser i 450 zł. ..... To nie jest chyba życie ponad stan."

      - 450 zł od osoby czy za 3-ke? Zreszta nawet za cała 3-ke to
      rachunek z kosmosu i chyba życie ponad stan.
      Zresztą jezeli brak nam kasy, to żyjemy ponad stan, swój stan :)


      3) Wynajmowali po 1200 zł. Ale ich znajomi przekonali, że lepiej by
      spłacali do końca życia po 1800 zł ....
      Lepiej? W bogatych niemczech normą jest wynajmowanie, ale widac, nas
      w PL "stać" na mieszkania :)

      4) "A gdyby nam przyszło do głowy mieć jeszcze jedno dziecko?
      Zapomnij."
      "Do państwowego mogą nas nie przyjąć, bo za dużo zarabiamy."

      - no państo zabiera nam 60% kasy, a gów... z tego człek ma. Przez
      ZUS nie opłaca się miec dzieci. A z wysokich poadktów cżłwoiekowi
      nie przysługuje przedszkole. Nalezy się tym, co płaca 10x mniej w
      podaktach.

      Oh, ten socjalizm :)))

      5) "biały człowiek"
      - a co to ma do rzeczy? :))))

      pzdr
      tapety.tapety.glt.pl
      • jamesonwhiskey Re: Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci - dz 07.11.07, 12:12
        - 450 zł od osoby czy za 3-ke? Zreszta nawet za cała 3-ke to
        rachunek z kosmosu i chyba życie ponad stan.

        czy wy ludzie byliscie kiedykolwiek w restauracji?
        zapewne nie bo przeciez trzeba splacac 40m2 apatrament na tarchominie
        przeciez pisze ze tez wino tam bylo wiec spokojnie z 200 pln
        wiec mam nadziej ze chociaz trohe pomoglem wam rozwiklac zagadke 450
        rachunku
            • ready4freddy Re: Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci - dz 07.11.07, 21:49
              moze to taki ten jelen rozowy spod BUWu? bo nie z Jelonek przeca? :)

              swoja droga to ciekawe, po paru latach we Wloszech i doprawdy niejednej, z racji pracy, restauracji, nie moge dojsc do tego, jakiez to wino podaje sie do pizzy i czemu mialoby ono kosztowac wiecej niz 20.. no, uwzgledniajac marze 50 PLN za flaszke.. :)
            • perfex Cena 450 jest realna w knajpie. O co wam chodzi ?? 14.11.07, 11:48
              Poniżej przedstawiam menu wloskiej knajpy w Warszawie (akurat takiej
              ale inne sa podobne). To dość droga knajpa ale na pewno nie super-
              droga. Policzcie sobie sam obiad (przystawki- zupa- salatka- danie
              glowne-deser-kawa) i zapewne dla 3 osob bez wina (tu akurat go nie
              widze) wyjdzie te 450. Owszem to jest sporo, ale takie są ceny.
              Jezeli "pizza" byla tez pewna przenosnia i dotyczyło to po prostu
              wyjscia do knajpy włoskiej to takie bywają ceny. Oczywiscie mozna
              isc do Pizza Hut ale jak ktos idzie do restauracji to licząc z winem
              tak wyjdzie- butelka sensownego wina kosztuje w knajpie najmarniej
              60 zl (a raczej duzo wiecej). Także nie ma co eksploatowac tego
              watku finansowego. Gość chciał pobiadolić i ma prawo jak każdy :)

              CHIANTI - WŁOSKA TRATTORIA

              ANTIPASTI
              PRZYSTAWKI

              Degustazione dello chef 35,00 zł
              Wybór przekąsek szefa kuchni

              Prosciutto con melone 29,00 zł

              Affettati misti 27,00 zł
              Prosciutto di parma, salami milanese, salami napoli, mortadella

              Antipasto di mare 31,00 zł
              Owoce morza w oliwie z czosnkiem i cytryną

              Vitello Tonnato 25,00 zł
              Plasterki pieczonej cielęciny w sosie z tuńczyka

              Carpaccio 27,00 zł

              Bruschetta 21,00 zł
              Wiejska kanapka z grilla w trzech odmianach

              Funghi Trifolati 23,00 zł
              Grzyby smażone z czosnkiem i pietruszką

              INSALATE
              SAŁATKI

              Misto di verdure marinate alla griglia 24,00 zł
              Warzywa z grilla na zimno, marynowane w oliwie i ziołach

              Insalata con pollo alla griglia 28,00 zł
              Sałata z piersią kurczaka

              Funghi alla griglia con gamberoni 35,00 zł
              Sałata z boczniakiem z grilla i krewetkami

              Caprese 25,00 zł
              Sałatka z sera mozzarella i pomidorów

              PASTA FRESCA
              DOMOWE MAKARONY

              Tagliatelle verdi con gorgonzola e noci 35,00 zł
              Wstążki makaronu zagniatanego ze szpinakiem z sosem z gorgonzoli i
              orzechów

              Fetuccine al ragu 35,00 zł
              Szerokie wstążki makaronu z toskańskim sosem z mięsa i pomidorów

              Tagliatelle rosse panna, prosciutto e pasta tartufata 34,00 zł
              Czerwone tagliatelle w truflowym, kremowym sosie z szynką

              Ravioli con ricotta e spinaci 35,00 zł
              Pierożki z ricottą i szpinakiem

              Tris di pasta fresca 39,00 zł

              Ravioli dello chef 35,00 zł

              Tris di ravioli 39,00 zł

              Gnocchi 35,00 zł
              Kluski ziemniaczane

              PASTA
              MAKARONY

              Spaghetti aglio, olio e peperoncino 23,00 zł
              Spaghetti z oliwą, czosnkiem i chilli

              Penne all' Arrabbiata 24,00 zł
              Rurki z sosem pomidorowym, chilli i bazylią

              Spaghetti alla carbonara 27,00 zł
              Spaghetti z boczkiem w kremowym sosie

              Fettuccine con gamberoni e rucola 32,00 zł
              Fettuccine z krewetkami i rukolą

              Lasagne 29,00 zł

              Risotto dello chef 64,00 zł
              Risotto szefa kuchni dla dwóch osób

              ZUPPE
              ZUPY

              Stracciatella 15,00 zł
              Rosół z delikatnymi kluseczkami z parmezanu

              Crema di verdura 18,00 zł
              Kremowa zupa dnia

              SECONDI PIATTI
              DRUGIE DANIA

              Tagliato rucola 52,00 zł
              Polędwica wołowa z grilla z rukolą

              Bistecca alla fiorentina 46,00 zł
              T-bone steak z grilla

              Straccietti di manzo ai funghi 39,00 zł
              Paseczki wołowiny z grzybami w winnym sosie pomidorowym

              Punte di filetto ai funghi 39,00 zł
              Polędwica wołowa smażona z grzybami

              Saltimbocca 37,00 zł
              Cielęce kotleciki z listkiem szałwii i plastrem szynki

              Scaloppine alla parmigigiana 39,00 zł
              Kotlety cielęce przykryte sosem z parmezanu

              Pollo in salsa di zucchine e funghi 32,00 zł
              Pierś z kurczaka z grzybami i cukinią

              Melanzane alle parmigiana 34,00 zł
              Bakłażan zapiekany z pomidorami, mozzarella i parmezanem

              Orata alla aquapazza 48,00 zł
              Dorada z pomidorami i oliwkami

              Gamberoni 49,00 zł
              Krewetki

              Sogliola gorgonzola e spinachi 37,00 zł
              Sola w sosie z gorgonzoli i szpinaku



              CONTORNI
              DODATKI

              Insalata mista 12,00 zł
              Sałata mieszana

              Fave alla Piemontosa 12,00 zł
              Bób z szynką

              Peperoni al forno 13,00 zł
              Papryka z pieca

              Spinaci all' Assunta 14,00 zł
              Liście szpinaku duszone w maśle z czosnkiem i rodzynkami

              Patate con aglio e rosmarino 9,00 zł
              Ziemniaki smażone z rozmarynem i czosnkiem

              DOLCI
              DESERY

              Pere al cioccolato e grappa 15,00 zł
              Gruszka z czekoladą i grappą

              Tiramisu 18,00 zł
              Deser z serka mascarpone i Amaretto

              Panna Cotta 15,00 zł

              Formaggi misti 18,00 zł

              Cantucci e vino santo 14,00 zł
              Ciasteczka migdałowe z kieliszkiem wina santo

              Gelato 16,00 zł
              Włoskie lody z goracym musem z malin

              BEVANDE
              NAPOJE

              Herbata 7,00 zł
              Espresso, 7,00 zł
              Cappuccino 8,00 zł
              Caffe 7,00 zł
              Coca-Cola, Cola Light, Sprite Tonic 7,00 zł
              Woda mineralna 6,00 zł
              Woda mineralna niegazowana Acqua Panna 0,25l 9,00 zł
              Woda mineralna gazowana 0,25l 9,00 zł
              Soki 8,00 zł

              Sok ze świeżych pomarańczy 12,00 zł

              Piwo bezalkoholowe 8,00

              BIRRA E ALCILICI
              ALKOHLE

              Piwo z beczki - Pilsner 0,33l 7,00 zł
              Piwo z beczki - Pilsner 0,50l 9,00 zł
              Piwo Tyskie but. 0,33l 8,00 zł
              Absolut 40 ml 12,00 zł
              Wyborowa 40 ml 10,00 zł
              Gordon's Gin 40 ml 18,00 zł
              Tequila 20 ml 12,00 zł
              Grappa 20 ml 9,00 zł
              Whisky Johnie Walker Red 40 ml 17,00 zł
              Whisky Johnie Walker Black, Chivas Regal 40 ml 21,00 zł
              Bourbon Jim Beam 40 ml 19,00 zł
              Rum Baccardi 40 ml 15,00 zł
              Koniak Hennessy 20 ml 18,00 zł
              Brandy Stock 40 ml 16,00 zł
              Likiery 20 ml 12,00 zł
              Sherry 50 ml 12,00 zł
              Martini 100 ml 15,00 zł
              Campari 40 ml 15,00 zł
              Galliano 20 ml 12,00 zł
              Amaretto 20 ml 12,00 zł
              Sambucca 20 ml 12,00 zł
              Amaro 20 ml 12,00 zł
              Fernet Branca 20 ml 12,00 zł

              Ceny dań i soków owocowych zawierają 7% VAT.
              Ceny alkoholi i napojów zawierają 22% VAT.
              Napiwek nie jest wliczony do rachunku.
        • dorsai68 Re: Kredyt. I cię nie opuszczę aż do śmierci - dz 07.11.07, 21:27
          Poszedł na tę pizzę "z trójką znajomych". Zakładam więc, że byli w czwórkę lub piątkę (chyba że żona bawiła z dzieckiem w domu siedziała).
          Może pan "mnie się udało" Tomek zapłacił rachunek za wszystkich? Po podziale na 4-5 osób, ten rachunek robi się całkiem normalny, 90-100 złotych na osobę w przyzwoitej knajpce można zostawić bez problemu.
    • magga Strachy na lachy.... 07.11.07, 07:53
      Na Zachodzie wszyscy tak maja. Kredyt na 35 lat to pestka, domy na 50 lat
      kredytu maja. Co to za problem? Przeciez jesli sie ma to kredyt mozna splacic
      wczesniej. Kazdego roku ma sie podwyzke zarobkow a kredyt juz nie rosnie za to
      wartosc mieszkania ktore, jesli wyskocza albo chce sie przeniesc do Elblaga,
      mozna sprzedac. Zreszta glupota jest utrzymywanie dwoch mieszkan, jednego w
      Wawie i drugiego w Elblagu.
      I kto mysli w dzisiejszych czasach o tym zeby dziecko kiedys tam przejelo
      mieszkanie? Jak bedzie czas na to to dziecko pewnie bedzie mialo swoja rodzine,
      swoje mieszkanie w Lodnynie, na Manhatanie albo domek pod Warszawa...