Dodaj do ulubionych

Pierwsze podejście rządu do in vitro

18.02.08, 07:34
A co na to ""Czarni"
Obserwuj wątek
    • wlodek.piekut Pierwsze podejście rządu do in vitro 18.02.08, 08:11
      Poczęcie dziecka jest tożsame z zapłodnieniem komórki jajowej
      kobiety komórką rozrodczą mężczyzny - plemnikiem. W warunkach
      prawidłowych, u zdrowej pary, odbywa się ono w jajowodzie. Jajowód
      to parzysty przewód łączący wnętrze macicy z okolicą jajnika,
      stanowiącego źródło dojrzewających komórek rozrodczych kobiety. We
      wnętrzu macicy - po zagnieżdżeniu się (implantacji) zarodka, czyli
      po połączeniu się go ze ścianą macicy - dziecko będzie się dalej
      rozwijało. Ten fizjologiczny (prawidłowy, zdrowy, normalny) proces
      może ulec zaburzeniu na każdym jego etapie, co prowadzi do
      niemożności poczęcia i/lub donoszenia ciąży.
      Ginekologia, korzystając z osiągnięć naukowych embriologii, biologii
      komórkowej, biochemii i chirurgii, stara się rozpoznawać przyczyny
      niepłodności małżeńskiej i w miarę możliwości skutecznie je leczyć.
      Wspomniana przed chwilą skuteczność stała się zaczynem tworzenia
      szczególnych technik wspomagających zaburzoną prokreację, a
      właściwie jej brak. Techniki te zostały tak nawet nazwane -
      technikami wspomaganego rozrodu. Osobiście wolę je nazywać
      technikami wspomaganej prokreacji, ponieważ słowo rozród kojarzy mi
      się z weterynarią - z pełnym dla niej szacunkiem.
      Techniki wspomaganej prokreacji są różne i cechują się mniejszą lub
      większą inwazyjnością, co oznacza większą lub mniejszą ingerencję w
      zaburzone funkcje prokreacyjne organizmu kobiety, mężczyzny - pary.
      Przykładem jednej z mniej inwazyjnych technik jest podawanie
      odpowiednio przygotowanego nasienia mężczyzny do wnętrza macicy
      leczonej kobiety. Technika ta pozwala na istotne skrócenie drogi
      plemników do miejsca, w którym winno dojść do zapłodnienia, czyli
      wspomnianego już jajowodu. Pozwala przez odpowiednie postępowanie
      laboratoryjne oddzielić plemniki, o których nauka o rozwoju
      zarodkowym - embriologia - stwierdziła, że nie mogą uczestniczyć w
      zapłodnieniu, bo są wadliwe, nieruchome czy wręcz nieżywe. Te
      plemniki nie stanowią już prawidłowych komórek rozrodczych; stają
      się balastem utrudniającym zapłodnienie przez zdrowy plemnik.
      Ponadto przeszkodą na drodze zdrowych plemników mogą być czynniki
      hamujące ich ruch, obecne w śluzie wytwarzanym w szyjce macicy. Aby
      ominąć te wszystkie przeszkody, proponuje się niepłodnej parze
      wprowadzenie zdrowych plemników do jamy macicy - najlepiej do
      okolicy, w której otwiera się do macicy jajowód. Technika ta
      nazywana jest inseminacją domaciczną lub wewnątrzmaciczną. Pozwala
      ona także - przy wykorzystaniu nasienia uzyskanego z banku nasienia -
      na poczęcie dziecka przez kobietę, której mąż nie posiada w swych
      jądrach komórek rozrodczych.
      Do technik zaawansowanych laboratoryjnie i silnie ingerujących w
      proces prokreacji należy technika nazywana zapłodnieniem in
      vitro. "In vitro" oznacza dosłownie "w szkle". Myślimy wówczas o
      szkle laboratoryjnym - przysłowiowej próbówce. Stąd skrót myślowy -
      zapłodnienie w próbówce. Faktycznie, w tej metodzie wspomaganej
      prokreacji do połączenia się komórek rozrodczych i rozwoju
      początkowych faz wzrastania i kształtowania się nowego życia
      dochodzi w odpowiednio do tego przystosowanym naczyniu
      laboratoryjnym, które umownie możemy dalej nazwać próbówką.
      Po osiągnięciu stadium rozwojowego właściwego z punktu widzenia
      embriologii zarodek zostaje wprowadzony (przy użyciu techniki
      zbliżonej do inseminacji wewnątrzmacicznej) do wnętrza macicy, gdzie
      zagnieżdża się w tkance wypełniającej wnętrze macicy, to jest w jej
      błonie śluzowej, z którą wspólnie utworzy struktury mające chronić i
      odżywiać rozwijające się - ale poczęte poza organizmem matki - nowe
      życie.
      Dalszy rozwój tak "stworzonej" ciąży przebiega bez istotnych różnic
      w porównaniu z ciążą poczętą naturalnie - w jajowodzie - przez
      współżyjącą parę rodzicielską. Podobnie ma się rzecz z narodzeniem
      tak poczętego dziecka, które nie różni się niczym od narodzin
      każdego innego malca, może z wyjątkiem zwiększonego odsetka cięć
      cesarskich jako rozwiązania ciąży, co wynika na ogół z nadmiernych
      obaw o finał tej wysublimowanej techniki prokreacyjnej.
      Powstaje pytanie, dlaczego te procedury medyczne, stosowane
      w "leczeniu" niepłodności małżeńskiej, budzą spory światopoglądowe i
      wielkie emocje. Starając się utrzymać w konwencji medycyny
      współczesnej, racjonalnej, a może raczej medycyny opartej na
      dowodach (EBM - evidence based medicine) - a do takiej medycyny
      należy się odwołać, pragnąc pozostać w sferze nauki - należy
      przyznać, że w toku procedur zapłodnienia pozaustrojowego,
      zapłodnienia in vitro, może dochodzić i dochodziło do świadomego i
      zaplanowanego niszczenia zarodków. Miało to miejsce w przypadkach
      wprowadzenia większej liczby zarodków do macicy (aby maksymalnie
      zwiększyć prawdopodobieństwo zagnieżdżenia się). Jeżeli ta większa
      liczba zarodków uległa implantacji, powstawała liczna ciąża
      wielopłodowa, która stwarzała niebezpieczeństwo jej niedonoszenia i
      ewentualnej straty, wskutek wcześniactwa czy innych powikłań, które
      mogą się pojawić w przypadku ciąży wielopłodowej (mnogiej). Stąd,
      kierując się prawdopodobnie ową skutecznością całej procedury,
      mającą przecież na celu urodzenie zdrowego dziecka, wybierano jeden
      lub dwa zarodki rokujące najlepsze szanse rozwojowe (zagnieżdżone
      najkorzystniej), a pozostałe poddawano tzw. selektywnej terminacji,
      czyli niszczono, zabijano.
      Wśród procedur budzących istotny niepokój pozostaje kwestia
      przechowywania zarodków (zamrażania - bo tylko przez umieszczenie
      ich w bardzo niskiej temperaturze możliwe jest zabezpieczenie przed
      biologicznym zniszczeniem). Jest to postępowanie mające w swym
      założeniu służyć jako możliwość ponowienia ciąży u dotkniętej
      niepłodnością pary, bez konieczności ponownego pobierania komórek
      rozrodczych, łączenia ich w "próbówce" i tak dalej, czyli
      pozwalające ominąć wszystkie przedimplantacyjne etapy opisywanej
      procedury in vitro. Wystarczy zarodek "odmrozić" i po potwierdzeniu,
      że jest żywy, wprowadzić go do macicy. Trywializując - za 9 miesięcy
      mamy kolejnego potomka niepłodnej dotychczas pary. Takie były -
      prawdopodobnie - założenia. Rezultat jednak jest inny - w wielu
      laboratoriach zajmujących się tymi procedurami w zamrażarkach
      czekają embriony, których nikt nie potrzebuje, ponieważ
      ich "biologiczni" rodzice nie chcą - czy nie mogą -
      ich "wykorzystać". Czasami nie mogą, bo na przykład zginęli w
      wypadku drogowym.
      Wśród budzących wątpliwości technik prokreacyjnych są także takie,
      które budzą istotne zastrzeżenia z biologicznego punktu widzenia,
      kiedy to sięga się po niedojrzałe biologicznie komórki, używając ich
      do rozmnażania. Powstaje w tym wypadku wątpliwość, którą można
      określić jako sprzeciw wobec kardynalnej zasady przetrwania
      ewolucyjnego, która - upraszczając - głosi, że dla dobra gatunku
      winno przetrwać i ulec replikacji "najlepsze DNA", czyli najlepszy
      molekularny wzór życia danego gatunku. Ale to już całkiem inna
      opowieść.
      dr hab. n.med. Marian St. Gabryś, prof. nadzw.

      Autor jest kierownikiem II Katedry Ginekologii i Położnictwa
      Akademii Medycznej we Wrocławiu.
    • wlodek.piekut Pierwsze podejście rządu do in vitro 18.02.08, 08:13
      PRAWDA O IN VITRO - Epidemia niepłodności


      Rozmowa z prof. dr. hab. Bogdanem Chazanem, ginekologiem
      położnikiem, byłym krajowym konsultantem ds. ginekologii i
      położnictwa

      Kiedy mamy do czynienia z problemem niepłodności?
      - Niepłodność jest to stan, kiedy po roku regularnego współżycia
      płciowego bez stosowania środków ograniczających płodność nie
      dochodzi do poczęcia dziecka. To nie znaczy, że taka para już nie
      może począć dziecka. Jest to sygnał, by rozpocząć postępowanie
      lekarskie w celu ustalenia przyczyn tego stanu. Takich działań nie
      należy podejmować zbyt wcześnie. Są opinie, że dopiero po dwóch
      latach niezachodzenia w ciążę należy rozpocząć ustalanie przyczyny.

      W swej praktyce lekarskiej spotkał się Pan z problemem niepłodności.
      Czy dotyczy on wielu par?
      - Jeżeli niepłodność określamy tak, jak przedstawiłem powyżej, to
      taki stan dotyczy mniej więcej co piątej, szóstej pary. Natomiast
      jeśli mówimy o niepłodności trwałej, to dotyczy ona jednej
      dziesiątej par małżeńskich. Przyczyny mogą być różne. Uważa się, że
      po stronie kobiet leżą one w 50 proc. przypadków, w tym zaburzenia
      owulacji, czyli hormonalne, stanowią 20 proc., czynniki jajowodowe,
      głównie niedrożność jajowodów - 20 proc., a u 10 proc. kobiet
      przyczyną niepłodności są nieprawidłowości szyjki macicy. Mniej
      więcej w 35 proc. przyczyna niepłodności małżeńskiej jest po stronie
      mężczyzny. Pozostałe 10-15 proc. to niepłodność z nieznanych
      przyczyn.
      Wyniki badań wskazują, że u 60 proc. par, u których przyczyny
      niepłodności są niewyjaśnione i które nie są leczone, dochodzi do
      poczęcia dziecka w ciągu trzech-pięciu lat. Natomiast wśród par, u
      których rozpoznano przyczynę niepłodności, zachodzi w ciążę 50 proc.
      Te liczby świadczą o tym, że nie należy się tak bardzo spieszyć z
      diagnozą i leczeniem, szansa na poczęcie dziecka istnieje u wielu
      par uważających się i uważanych przez lekarzy za niepłodne. Z
      drugiej strony, upływ czasu nie jest korzystny.

      Jakie są najczęstsze przyczyny niepłodności?
      - O mechanizmach zaburzeń płodności już mówiliśmy. Znamy wiele
      przyczyn, tak zwanych czynników ryzyka, których istnienie sprzyja
      niepłodności. Uważa się, że obecna "epidemia niepłodności"
      spowodowana jest przede wszystkim odkładaniem poczęcia dziecka na
      później. Płodność maleje wraz z wiekiem i trwaniem związku. Trzeba o
      tym pamiętać. Powodem niepłodności mogą być zaburzenia hormonalne,
      stany zapalne, przede wszystkim choroby przenoszone drogą płciową,
      endometrioza, zaburzenia immunologiczne, żylaki powrózka nasiennego
      u mężczyzn.

      Czy niepłodność jest wyleczalna?
      - Niepłodność to nie jedna choroba, ale następstwo różnych schorzeń.
      Ich leczenie, na przykład zaburzeń owulacji, stanów zapalnych, może
      dać oczekiwany rezultat. W niepłodności pochodzenia jajowodowego
      stosuje się leczenie operacyjne z wykorzystaniem mikrochirurgii i
      laparoskopii. Tutaj rzadziej osiąga się sukces. Żylaki powrózka
      również leczy się operacyjnie.

      W jakim kierunku zmierza medycyna w leczeniu niepłodności?
      - O leczeniu już wspomniałem, ale trzeba podkreślić znaczenie
      profilaktyki, jak w każdej dziedzinie medycyny. Trzeba unikać tych
      czynników, które mogą zaburzyć płodność. Myślę tu przede wszystkim o
      wczesnym rozpoczynaniu życia seksualnego, chorobach przenoszonych
      drogą płciową, o paleniu tytoniu, narkotykach, o wpływie niektórych
      czynników zawodowych i środowiskowych.

      Czy do tych przyczyn można zaliczyć stosowanie antykoncepcji?
      - Antykoncepcja może niekorzystnie wpływać dwiema drogami. Po długim
      stosowaniu hormonalnych środków antykoncepcyjnych może dochodzić do
      zaburzeń cyklu miesięcznego. Wkładki wewnątrzmaciczne mogą ułatwiać
      szerzenie się zakażenia i prowadzić do niedrożności jajowodów.
      Długotrwałe stosowanie antykoncepcji przesuwa w czasie planowany
      termin poczęcia dziecka. W zaawansowanym wieku trudniej zajść w
      ciążę, częściej dochodzi do niepowodzeń prokreacji.

      W jakim wieku kobiety powinny decydować się na poczęcie dziecka?
      - Z czysto biologicznego punktu widzenia - w 20.-25. roku życia.
      Pamiętajmy jednak, że są i inne uwarunkowania decyzji prokreacyjnych.

      Czy są w Polsce jakieś ośrodki, do których mogłyby się zwrócić po
      pomoc osoby mające problem niepłodności?
      - Takie ośrodki znajdują się w wielu szpitalach, zwłaszcza w
      akademiach medycznych i instytutach naukowo-badawczych. Problemem
      jest to, że bliżej miejsca zamieszkania kobiet nie ma oddziałów,
      gdzie para małżeńska mogłaby znaleźć wszystko na miejscu, a więc
      pełną diagnostykę przyczyn, wszystkie możliwości leczenia, pomoc
      psychologiczną, prawną i socjalną.
      Do głównych nieprawidłowości w zakresie postępowania medycznego
      należy rozproszenie działań. W jednym miejscu wykonuje się jakieś
      badania diagnostyczne, stosując różne odmiany metod, gdzie indziej
      ktoś, kto nie ma odpowiedniego wyposażenia ani doświadczenia,
      próbuje wykonać operację. Nie tak dawno konsultowałem pacjentkę,
      która przeszła wcześniej operację z powodu trudności z zajściem w
      ciążę, wykonaną niestety nie metodą laparoskopową, tylko po
      przecięciu powłok brzusznych. Nic dziwnego, że doszło do zrostów
      pooperacyjnych, do niedrożności drugiego jajowodu. Inny lekarz, w
      małym miasteczku, uznał za stosowne wykonać drugą operację, też po
      otwarciu brzucha - starał się przywrócić drożność jajowodu. Obecnie
      szanse na przywrócenie płodności pacjentce są niewielkie. Ile kobiet
      traci płodność w ten sposób? Niestety, czasem nie przestrzega się
      standardów postępowania, zarówno w postępowaniu diagnostycznym, jak
      i w leczeniu. Problem niepłodności jest bardzo delikatny, ma pewne
      uwarunkowania natury psychicznej u kobiet i u mężczyzn. W związku z
      tym postępowanie medyczne powinna cechować ogromna odpowiedzialność,
      najpierw za słowa przy udzielaniu porady, potem za wybór i wykonanie
      procedur diagnostycznych i leczniczych.

      Coraz częściej jako jeden ze sposobów leczenia niepłodności podaje
      się metodę zapłodnienia pozaustrojowego. Czy tę metodę można nazwać
      leczeniem?
      - Zapłodnienie pozaustrojowe nie jest metodą leczenia niepłodności,
      jest to metoda obejścia problemu.

      Czy są jakieś konsekwencje zdrowotne dla kobiet, które poddały się
      zabiegom zapłodnienia in vitro?
      - Zapłodnienie pozaustrojowe łączy się z koniecznością pobrania
      komórek jajowych przy pomocy nakłucia jajników, przedtem trzeba
      doprowadzić się do owulacji przy pomocy leków hormonalnych. To
      powoduje czasami nadmierne pobudzenie jajników (hiperstymulację).
      Objawia się to najczęściej bólami brzucha, czasem pojawia się płyn w
      jamach ciała, co oznacza ciężkie powikłanie.

      Czy dla dziecka poczętego w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego nie
      ma żadnych konsekwencji?
      - Ostatnio w piśmiennictwie medycznym podnosi się problem możliwych,
      nieznanych obecnie czy tylko podejrzewanych, odległych następstw
      rozwoju zarodka w bardzo wczesnej fazie życia w nienaturalnych
      warunkach. Zarodek ma bardzo duży potencjał rozwojowy, jednak nie
      można wykluczyć, że nawet niewielkie różnice tego środowiska w
      porównaniu z naturalnym środowiskiem wewnątrz jajowodu mogą w
      przyszłości niekorzystnie wpływać na rozwój człowieka.

      Dziękuję bardzo za rozmowę.

      Małgorzata Jędrzejczyk
    • wlodek.piekut Pierwsze podejście rządu do in vitro 18.02.08, 08:14
      PRAWDA O IN VITRO - In vitro nie jest metodą leczenia



      Rozmowa z ginekologiem położnikiem Ewą Ślizień-Kuczapską


      Co wszyscy powinni wiedzieć o metodach in vitro?
      - Na początek trzeba jasno powiedzieć, że nie są to metody leczenia
      niepłodności. Służą temu, żeby skonstruować, stworzyć człowieka poza
      łonem matki w warunkach laboratoryjnych, a następnie w postaci
      embrionalnej wprowadzić go do jej organizmu. To nie ma nic wspólnego
      z leczeniem. Rodzice po uzyskaniu dziecka nadal są niepłodni.

      Niektórzy mówią, że najwięcej dylematów etycznych jeśli chodzi o in
      vitro wzbudza zamrażanie zarodków. Mówi się nawet, że są takie
      metody, w których ten etap jest pomijany. Sugeruje się, że wówczas
      problemu etycznego nie ma.
      - Mówiąc o metodach in vitro, trzeba też uświadomić sobie, że
      kwestia zamrażania zarodków to tylko jeden z problemów etycznych
      dotyczących in vitro. Według naszych najnowszych badań, te zamrażane
      zarodki to potencjalni ludzie, którzy są zdrowi i mogą się urodzić.
      Drugim bardzo istotnym problemem jeśli chodzi o metody in vitro jest
      to, że mamy tu do czynienia z prenatalną selekcją. Chodzi o to, że
      preimplantacyjnie [przed umieszczeniem zarodka w łonie kobiety -
      przyp. red.] lekarze są w stanie ocenić, który z zarodków jest
      zdrowy, a który jest obarczony jakąś wadą. Wówczas państwo "x"
      lub "y" mogą powiedzieć, że nie chcą mieć takiego dziecka. Inaczej
      mówiąc, zostaje ono wyeliminowane. Powstaje pytanie: skąd czerpiemy
      prawo do wyboru, który z tych kilku zarodków ma być wszczepiony, a
      który wyeliminowany? Jeszcze raz podkreślam, że przy takich metodach
      doświadczenia dokonywane są po prostu na ludziach.

      Właśnie, przecież nie od dziś wiemy, że człowiek pojawia się w
      momencie połączenia komórki jajowej z plemnikiem.
      - Tak, dokładnie ten moment jest momentem poczęcia człowieka. Co
      więcej, ta mała istota właśnie w tej chwili ma już w pełni
      ukształtowany materiał genetyczny, pochodzący od matki i ojca, i
      tylko kwestią czasu jest, czy to wszystko rozwinie. A więc płeć,
      kolor oczu, kolor włosów, a nawet potencjalnie taka czy inna
      predyspozycja do chorób, wzrost, wygląd, zachowanie - to wszystko
      powstaje już na samym początku.

      Wróćmy jeszcze do poruszonego wcześniej problemu selekcji
      prenatalnej. Czy znane są Pani jakieś przypadki szczególne?
      - Wiem, że w niektórych ośrodkach za granicą, gdzie dokonuje się
      zapłodnienia in vitro, ma miejsce selekcja płci, np. eliminuje się
      chłopców, a wybiera się dziewczynki lub odwrotnie.

      Czyli - parafrazując przysłowie - im dalej w las, tym więcej
      możliwości manipulacji.
      - Zgadza się. To, że in vitro stosuje się od 27 lat i że ponad
      milion osób właśnie w ten sposób przyszło na świat, nie powinno być
      dowodem na to, że jest to metoda dobra i niemająca żadnych skutków
      ubocznych. Badania wskazują, że osoby te mogą nie mieć łatwego życia
      jeśli chodzi o sferę psychiki, np. ich relacje w rodzinie nie
      rozwijają się prawidłowo. Jednak o tym wszystkim nie mówimy.

      Co dokładnie ma Pani na myśli?
      - W swojej praktyce lekarskiej spotkałam takich rodziców i wiem, że
      przez całe lata mają później problemy z nadopiekuńczością wobec
      dziecka, stresem, napięciem, konfliktami między sobą. Rezygnują z
      wielu ważnych dla siebie spraw, ich wybory również nie do końca są
      właściwe. Kiedyś spotkałam kobietę, która kilkakrotnie próbowała
      metod in vitro. Wreszcie doszło do poczęcia. Już będąc w ciąży,
      leżąc w szpitalu, wybierała się na badania prenatalne. Wówczas
      powiedziała mi wyraźnie: jeśli okaże się, że to dziecko jest chore,
      to je usunie. To jest dramat i jednocześnie pewien paradoks:
      najpierw panicznie boimy się swojej płodności i uciekamy od niej,
      stosując różnego rodzaju środki zabezpieczające, antykoncepcyjne,
      potem pojawia się problem płodności, której, jak się okazuje, nie
      możemy osiągnąć, i znów idziemy w stronę kolejnych nadużyć,
      działając cały czas na bardzo delikatnej materii, jaką jest embrion,
      czyli mały człowiek.

      Z zapłodnieniem pozaustrojowym wiąże się jeszcze jeden problem,
      mianowicie ciąża wielopłodowa. Mogłaby Pani wyjaśnić, jak to się ma
      do in vitro?
      - Teraz już się odchodzi od tego procederu w in vitro, ale jeszcze
      niedawno żeby zwiększyć prawdopodobieństwo udanej inplantacji i
      ciąży, do jamy macicy wprowadzano pięć lub sześć zarodków. Zdarzało
      się, że wszystkie one były zdrowe i dobrze się rozwijały. Wówczas
      pojawiał się ogromny problem ciąży wielopłodowej, wielorakiej, która
      nie jest w stanie rozwijać się w ciele kobiety. I tu wyrastał
      kolejny dylemat etyczny - eliminacja; wybór, które dzieci mają
      zginąć, a które żyć. W tej chwili naukowcy starają się ten problem
      omijać. Obecnie nie wprowadza się już aż takiej liczby zarodków, ale
      jeszcze nie tak dawno tak było i ta eliminacja miała miejsce.
      Ponadto chcę tu zwrócić uwagę, że obróbka komórek jest bardzo
      intensywna. Są one poddawane różnego rodzaju manipulacjom w celu
      zwiększenia prawdopodobieństwa ich zapłodnienia, a następnie
      zagnieżdżenia. Chcę podkreślić, iż cały problem jest w tym, że
      dokonuje się tego wszystkiego na ludzkim organizmie. Co więcej, są
      to procedury nowe, a czas badań i obserwacji jest dość krótki, zatem
      ostateczny efekt tych działań nie jest znany. Nie chciałabym być
      zrozumiana jako osoba piętnująca rodziców, którzy mają dzieci
      poczęte pozaustrojowo. Pragnę jedynie podkreślić, że obecnie nie ma
      barier, które ograniczałyby możliwość nabycia przez rodziców
      dokładnej wiedzy o tym, jakie są przyczyny niepłodności i jak ją
      leczyć. Ostatecznie podejmowane przez nas decyzje zależą od naszego
      sumienia.

      Dziękuję za rozmowę.
      Łucja Pietraszun
    • wlodek.piekut Pierwsze podejście rządu do in vitro 18.02.08, 08:16
      PRAWDA O IN VITRO Skutki zapłodnienia in vitro


      Niektóre współczesne czasopisma dla kobiet, a także inne środki
      społecznego przekazu przedstawiają zapłodnienie in vitro
      jako "jedyną szansę dla bezpłodnych małżeństw" i "leczenie
      niepłodności". Oba te twierdzenia są nieprawdziwe.

      Warto zauważyć, że:
      1. Szansą rodzicielstwa dla bezpłodnych małżeństw jest również
      adopcja, dająca miejsce we własnym domu i sercu dzieciom, które
      bardzo tego potrzebują.
      2. Zapłodnienie in vitro nie leczy, gdyż nie przywraca zdolności
      samodzielnego poczęcia dziecka.

      Procedura zapłodnienia in vitro składa się z kilku faz. Są nimi:
      1. Stymulacja hormonalna - wywołanie superowulacji: Przez podawanie
      analogu GnRH stymuluje przysadkę mózgową do wyrzutu hormonów
      oddziałujących na jajnik. Skutkiem tego jest indukcja jednoczesnego
      dojrzewania wielu pęcherzyków jajnikowych. Przebieg stymulacji
      monitoruje się przez cały cykl codziennymi przezpochwowymi badaniami
      USG, które pozwalają zmierzyć rozwijające się pęcherzyki. Codziennie
      też oznacza się poziom estradiolu w surowicy krwi. Na podstawie tych
      badań modyfikuje się dawkowanie środka stymulującego stosownie do
      reakcji pacjentki.
      2. Aspiracja pęcherzyka - pobranie gamet wymaga punkcji pęcherzyków
      jajnikowych dokonywanej w znieczuleniu miejscowym lub ogólnym.
      Punkcja wykonywana jest albo przy użyciu wprowadzanego przez pępek
      laparoskopu, albo sondy dopochwowej wprowadzanej drogą nakłucia
      sklepienia bocznego pochwy, albo sondy brzusznej. Przy wybraniu tej
      ostatniej metody wprowadza się igłę punkcyjną przez cewkę moczową i
      punktuje jajnik przez ścianę pęcherza moczowego. Po pobraniu komórek
      jajowych ocenia się ich dojrzałość, a następnie umieszcza w rurkach
      z pożywką hodowlaną.
      3. Przygotowanie plemników - pobranie nasienia wymaga wcześniejszego
      przeprowadzenia kontroli bakteriologicznej i w przypadku
      stwierdzenia dużej ilości bakterii podjęcia leczenia antybiotykami.
      Przy pozytywnym wyniku badań następuje oddanie nasienia przez
      masturbację. Kolejne czynności, którym poddawane jest nasienie
      męskie, to: wyeliminowanie płynu nasiennego, wyselekcjonowanie
      żywych i najbardziej ruchliwych plemników, zastosowanie substancji
      polepszających ruchliwość i zdolność przeżycia plemników,
      ewentualnie izolację plemników z moczu w przypadku istnienia
      ejakulacji wstecznej do pęcherza moczowego.
      4. Zapłodnienie - po mniej więcej 4-6 godzinach od pobrania komórek
      jajowych do płynu hodowlanego, w którym się znajdują, dodaje się ok.
      200 tysięcy plemników. Po upływie 16-20 godzin sprawdza się, czy
      doszło do syngamii. Eliminuje się komórki zapłodnione
      polispermicznie lub aktywowane partenogenetycznie. U pozostałych
      zarodków obserwuje się rozwój w postaci podziału blastomerów. Duży
      odsetek zarodków zamiera w okresie przedimplantacyjnym, czego
      przyczyną są m.in. duże zmiany chromosomalne.
      5. Implantacja - w celu uzyskania większego prawdopodobieństwa
      zagnieżdżenia do jamy macicy wprowadza się od 2 do 4 zarodków.
      Transfer dokonuje się przez szyjkę macicy przy użyciu cewnika, tj.
      rurki z giętkiego tworzywa. Szacuje się, że skuteczność zabiegu przy
      wprowadzeniu jednego zarodka wynosi 10 proc., przy dwóch - 15 proc.,
      przy trzech - 25 proc., przy czterech - 30 proc. Ewentualność ciąży
      mnogiej wiąże się ze znacznym ryzykiem medycznym. Z tego względu
      przeniesienie większej liczby zarodków uzależnia się od wieku
      kobiety, z zastrzeżeniem poinformowania partnerów o ryzyku i
      możliwości uśmiercenia niektórych, czyli eufemistycznie
      nazywanej "selektywnej redukcji zarodków" w przypadku ciąży
      wielorakiej.

      Zapłodnienie in vitro jest:
      * manipulacją na ludzkich gametach,
      * sprowadzaniem człowieka do laboratoryjnego zagadnienia,
      * "produkowaniem" i "hodowaniem" ludzi,
      * przywłaszczaniem przez człowieka miejsca należnego Bogu.
      Poza tym niesie ono wiele negatywnych skutków w sferze fizycznej,
      psychicznej, duchowej i społecznej. Warto je poznać, by nie dać sobą
      manipulować. Pogłębiona wiedza pozwala podejmować właściwe decyzje i
      zajmować słuszne stanowisko. Poznana prawda każe stawać w obronie
      człowieka i nigdy nie uwłaczać jego godności ani świadomie w nią
      godzić.

      Fizyczne następstwa zapłodnienia in vitro:
      * śmierć wielu dzieci w fazie embrionalnej i w późniejszym okresie
      życia;
      * nierzadkie uśmiercanie dzieci nazywanych "nadprodukcyjnymi
      embrionami" w ramach tzw. aborcji selektywnej;
      * częstsze wady wrodzone u dzieci poczętych w probówce;
      * większa zachorowalność dzieci;
      * obciążenie organizmu kobiety hiperstymulacją jajników;
      * możliwość powstawania torbieli;
      * ryzyko wystąpienia nowotworu jajnika;
      * niewydolność lutealna jajnika;
      * niewygoda i dolegliwości związane np. z punkcją oocytów;
      * zwiększone ryzyko ciąż wielorakich;
      * porody przedwczesne;
      * mała masa urodzeniowa dzieci z ciąży mnogiej;
      * ryzyko mutacji genetycznych przy manipulacjach dokonywanych na
      gametach i embrionach w celu modyfikacji określonych sekwencji
      genomu;
      * ryzyko negatywnych następstw zdrowotnych dla matki i dziecka w
      przypadku przeprowadzania zabiegów in vitro wśród kobiet starszych.

      Psychologiczne konsekwencje zapłodnienia in vitro:
      * nadmierna koncentracja na jednym problemie (tj. bezdzietności i
      staraniach o to, by mieć dziecko);
      * podporządkowanie dotychczasowego życia małżonków zabiegom
      związanym z poczęciem dziecka;
      * brak czasu na spotkania towarzyskie ze znajomymi, zaniedbywanie
      ich;
      * dyskomfort spowodowany wielokrotnymi iniekcjami, pobieraniem krwi,
      badaniami ultrasonograficznymi;
      * napięcie emocjonalne i stres związany z oczekiwaniem na rezultaty
      kolejnych zabiegów;
      * zwiększenie liczby konfliktów między małżonkami, teściami itp.;
      * zawód związany z niepowodzeniami;
      * zmęczenie i zniechęcenie;
      * instrumentalizacja mężczyzny związana z pozyskiwaniem plemników
      poprzez masturbację;
      * uprzedmiotowienie kobiety poprzez poddawanie jej sztucznej
      inseminacji, tak jak zwierzęcia;
      * przedmiotowe traktowanie dziecka, które zamiast ciepła ciała i
      miłości rodziców zastaje szklane probówki i zimne lodówki;
      * patologizacja postawy macierzyńskiej (matka nie chroni wszystkich
      dzieci, ale naraża je na śmierć i rozmaite zaburzenia, traktuje
      dziecko jak przedmiot, który musi zdobyć);
      * postawa: za wszelką cenę "mieć dziecko", zamiast "być matką",
      * dążenie do celu "po trupach", godzenie się na śmierć wielu
      embrionów i przyczynianie się do tego;
      * nadopiekuńczość lub nadmierne wymagania wobec dzieci, których
      poczęciu towarzyszyły tak długotrwałe starania;
      * możliwość "zespołu ocaleńca" u osób urodzonych z zapłodnienia in
      vitro: "dlaczego ja żyję, skoro tyle moich sióstr i braci zginęło?" -
      ciężar trudny do udźwignięcia, chęć zasługiwania na życie,
      balansowanie na granicy życia i śmierci.

      Wydaje się, że u wielu współczesnych zwolenników zapłodnienia in
      vitro występuje nie tyle zła wola, co niewiedza. Artykuły poczytnych
      czasopism opisują zwykle zapłodnienie in vitro w samych
      superlatywach. Zwykle jednak są to artykuły sponsorowane,
      reklamujące usługi osób zarabiających na tym procederze. Trzeba więc
      uzupełnić wiadomości i poznać prawdę, która wyzwala. Fałszywe,
      zliberalizowane poglądy namawiają do tolerancji zapłodnienia
      pozaustrojowego, jednakże nie wolno tolerować niczego, co jest
      moralnie złe, szkodliwe, nikczemne.
      dr Urszula Dudziak, Instytut Nauk o Rodzinie, KUL
      • renjag Re: Pierwsze podejście rządu do in vitro 08.11.08, 09:47
        Jestem osoba ktora podchodzi do in vitro i takich głupot nie da
        sie czytac na spokojnie.Najczesciej pisza i opiniuja in vitro osoby
        ktore nie maja pojecia co przyzywa osoba ktora dowiaduje sie ze nie
        moze miec dziecka . Dlaczego kosciol nie krytykuje matek ktore pija
        w ciazy , wyrzucaja dzieci przez okno albo robia skrobanki. Zawsze
        uwazalam ze mam wplyw na swoje zycie do momentu kiedy uslyszalam
        slowo endometrioza . Przez okolo 10 lat ta choroba niszzczyla moj
        i dowiedzialam sie jak bardzo jestem chora .Jesli uda mi sie zajsc
        w ciaze endometrioza moze sie cofnac a jakosc mojego zycia tez
        bedzie zupelnie inna . To chyba nie jest bez znaczenia. Kosciol
        traktuje in vitro jako zło a ja uwazam ze jest wokol tyle zla nas i
        bez tego , glupich matek , ojcow , mezow ktorzy gwałca swoje zony
        niech kosciol sie tym zajmie a nie robi jescze trudnosci osobom
        ktorym juz jest ciezko.W przeciewienstwie do do osob ktore mowia i
        pisza o sprawach o ktorych wiedza z ksiazek i gazet ja przezywam ten
        trudny okres i wiem o czym pisze provitka
    • wlodek.piekut Pierwsze podejście rządu do in vitro 18.02.08, 08:17
      PRAWDA O IN VITRO Zagrożenia dla matek i potomstwa


      Coraz dokładniej widać zagrożenia dla matek i potomstwa, które
      przyszło na świat metodą in vitro, płynące z konfliktu natury z
      biotechnologiami. O tych zagrożeniach mówi się niechętnie i niewiele.
      Pierwsze dziecko z probówki przyszło na świat w 1978 r. w Wielkiej
      Brytanii. Wystarczy prześledzić pewne doniesienia ze świata
      (chociażby na stronach internetowych Human Life International:
      www.hli.org.pl), aby dowiedzieć się, że poczęcie w ten sposób niesie
      zagrożenie dla zdrowia matki i dziecka. Te fakty są ukrywane.
      W styczniu 2002 r. ukazała się notatka o barierze naturalnej, która
      jest jedną z przyczyn utrudniających implantację dziecka poczętego.
      Profesor Alan Beer z Chicago Medical School stwierdza, że kobiecy
      system immunologiczny traktuje wprowadzone do macicy embriony jako
      obcą tkankę. Z grupy badawczej matek, które przeszły 3 nieudane
      próby poczęcia metodą in vitro, 7 na 10 miało znacznie podwyższony
      poziom czynnika, który występuje w przypadku chorób
      autoimmunizacyjnych.
      O zwiększonym ryzyku wystąpienia wad układu rozrodczego u dzieci
      poczętych w sztuczny sposób poinformowano w czerwcu 2002 roku.
      Badania genetyków pracujących pod kierownictwem dr. Kena McElreavey
      z paryskiego Instytutu Pasteura dowiodły, że około 5 procent
      mężczyzn z zaburzeniami płodności ma zmutowany chromosom Y w
      niektórych komórkach, np. plemnikach. Z połączenia tak zmutowanego
      plemnika z komórką jajową może urodzić się dziecko - chłopiec z
      niedorozwojem płciowym, dziedzicząc przypadłość po ojcu.
      U dzieci poczętych in vitro dochodzi także do rozwoju wad układu
      moczowego, takich jak np. rozwój pęcherza moczowego na zewnątrz
      organizmu. Naukowcy twierdzą, że prawdopodobieństwo wystąpienia wad
      układu moczowego jest u nich 7 razy większe niż u pozostałych dzieci.
      Listopad 2002 r. - kolejne badania medyczne potwierdzają, że dzieci
      poczęte in vitro cierpią na liczne wady wrodzone. Lekarze z dwóch
      amerykańskich uczelni - Uniwersytetu Johna Hopkinsa i
      Waszyngtońskiej Akademii Medycznej w St. Louis - odkryli, że
      zapłodnienie pozaustrojowe związane jest z występowaniem u dzieci
      rzadkiej kombinacji wad wrodzonych przejawiających się w
      niekontrolowanym rozroście różnych tkanek. Naukowcy dokonali analizy
      danych statystycznych z krajowego rejestru osób chorych na zespół
      Beckwitha-Wiedemanna (BWS - choroba uwarunkowana genetycznie,
      prowadzi do rozwoju hipoglikemii oraz guzów nowotworowych). Okazało
      się, że dzieci poczęte in vitro są sześciokrotnie bardziej narażone
      na BWS niż poczęte siłami natury. U dzieci dotkniętych syndromem
      Beckwitha-Wiedemanna dochodzi najczęściej do rozwoju tzw. guza
      Wilmsa (nerczak zarodkowy), wątrobiaka zarodkowego, nerwiaka
      niedojrzałego i innych nowotworów. Prawdopodobieństwo wystąpienia
      zaburzeń jest wprost proporcjonalne do czasu przechowywania
      embrionów w sztucznym środowisku przed przeniesieniem do organizmu
      matki.
      W opinii amerykańskich naukowców z Cornell University, wady
      genetyczne dzieci poczętych metodą in vitro są wywołane działaniem
      preparatów wykorzystywanych do stymulacji jajeczkowania oraz
      preparatów ułatwiających implantację dzieci w organizmie matki.
      Poważne uszkodzenia mogą być również spowodowane przez substancje
      tworzące specjalne kultury, w których żyją embriony przed
      wprowadzeniem do łona matki oraz przechowywanie ich w ciekłym azocie.
      Metoda in vitro niesie również ryzyko dla zdrowia i życia kobiet. W
      kwietniu 2003 r. w Krakowie zmarła 29-letnia kobieta, która poddała
      się technice in vitro. Do śmierci pacjentki doszło podczas
      pobierania komórek jajowych. Jak ustaliła prokuratura, lekarka
      anestezjolog po podaniu pacjentce pierwszej dawki leku
      znieczulającego podała jej kolejną dawkę, nie czekając na skutki
      pierwszej. Doszło do niewydolności oddechowej, a lekarze zbyt późno
      zareagowali. Można by powiedzieć: zwykły błąd w sztuce, mógł zdarzyć
      się przy każdym innym zabiegu. Tak. Ale każda inna ingerencja
      chirurgiczna jest konieczna ze względu na zdrowie, natomiast in
      vitro nie jest zabiegiem ratującym zdrowie czy życie.
      Magdalena Garbacz
    • wlodek.piekut Pierwsze podejście rządu do in vitro 18.02.08, 08:19
      jeszcze czegoś Wam trzeba o in-vitro? A teraz z apraszam do
      rzeczowej i merytorycznej dyskusji na argumenty, bez obrazania i
      opluwania siebie nawzajem...
      ps. Jeszcze można by powołać się na encyklikę Jana Pawła
      II "Evangelium vitae"... gdyby ktoś zapomniał, Jan Paweł II był
      naszym "ukochanym Papieżem Polakiem, którego kochał każdy Polak i
      szanował"... Więc jak to jest z tym szacunkiem, szanujemy ale mamy w
      d..., co taki mądrzejszy od nas autorytet mówi... ?
      • hatake Re: Pierwsze podejście rządu do in vitro 18.02.08, 09:52
        Nikt cię nie czyta. Przypominasz mi tym pisaniem objętościowo wielkiej "PRAWDY"
        jednego błazna z takiego portalu... ale to tak na marginesie.

        Jeśli przez chwilę wydawało ci się, że masy społeczne słuchały każdego słowa ich
        idola, to chyba się przeliczyłeś. On był idolem, bo był Polakiem, którym
        mogliśmy się chwalić. Takim jak Małysz, Jędrzejczak i inni.

        Jeśli piszesz, że pozbywanie się embrionów to zabijanie, to wszyscy jesteśmy
        mordercami. Pewnie nie wiesz, że nasze ścieki(głównie z kuchni i wychodka) po
        przejściu przez niedostateczny proces oczyszczania wędrują do Zatoki Gdańskiej,
        gdzie gniją i wytwarzają ogromne ilości fenoli. Dioksyn. Na zasadzie dyfuzji
        wędrują w stronę lądu i trują wszystko, co się da. Wywołują raka i poronienia.

        A poronienia to coraz częstsza rzecz w Trójmieście, które narażone jest na
        działanie tego syfu.

        Zatem, czy spodziewasz się, że jakaś osoba publiczna będzie miała odwagę
        rozpocząć kroki w celu egzekwowania kar za "zabijanie"? Wszystkich nas powinno
        się w takim przypadku wpakować do więzienia.
    • toja3003 no właśnie - etyka to ważna sprawa ale 18.02.08, 14:39
      Etyka to ważna sprawa ale może spytać też ludzi dla, których badania
      genetyczne są szansą na wyjście z choroby czy kalectwa? Ciekawe co
      by powiedzieli rodzice chorego dziecka na pytanie naukowca: „proszę
      państwa ja mogę dać wzrok waszemu ślepemu dziecku ale
      muszę parę komórek sklonować”. Już to widzę jak ta matka i ojciec
      mówią: „ależ panie naukowcu, proszę nic nie klonować, bo z powodów
      etycznych chcemy mieć dalej niewidomego dzidziusia”.

      Wygodnie się o takich rzeczach dyskutuje podczas partyjki golfa,
      decydując o ludziach np. spraliżowanych, którzy mogą sobie tylko
      pograć w kulki na małe bramki albo popatrzeć jak inni grają w TV.

      Że też zawsze znajdą się jacyś Afrykanie decydujący za Eskimosów jak
      zachować się podczas mrozu.

      Tak? To co jest ważniejsze pytam? Komórki w lodówce czy żywy
      człowiek? Bo dla mnie jest różnica. I nie chciałbym być w sytuacji
      gdy szpital się pali, ja jestem sam w jednym budynku a w drugim jest
      lodówka ze 100 komórkami i dowódca akcji mówi do
      strażaków: „panowie, w tym budynku jest tylko jeden człowiek więc
      ratujemy ten drugi gdzie jest 100 ludzi”. A potem dumnie wychodzą z
      tą lodówką a ja płonę żywcem. Dziękuję ale beze mnie z taką etyką.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka