Dodaj do ulubionych

Zapomniany obóz III Rzeszy

14.04.08, 08:20
Do połowy lat pięćdziesiatych funkcjonowała pozostałość obozu
koncentracyjnego w Koszalinie. Zmienili się po wojnie więźniowie,
ale wystroj pozostał ten sam: druty kolczaste, wieżyczki strażnicze,
reflektory, ujadające psy, baraki. Więźniów gnano do pracy wczesnym
rankiem, szare drelichy, drewniaki.

Czy ten obóz (niedaleko ulicy Szerokiej) upamiętniono? Mam wrażenie,
że wygodnie o nim zapomniano.

Halle nie jest wyjątkiem.
Obserwuj wątek
    • dobiasz Zapomniany obóz III Rzeszy 14.04.08, 16:52
      Która Ikea?
    • sekwana2005 Zapomniane obozy III Rzeszy 15.04.08, 03:44
      Moja mama w czasie wojny była na przymusowych robotach w Niemczech.
      Gdy po jakiś 3 latach nielegalnie chciała rodziców odwiedzić, we
      Frankfurcie nad Odrą złapali ją, w parę godzin osądzili i popędzili
      w kolumnie innych więźniów do obozu po wschodniej stronie Odry, tj.
      w dzisiejszych Słubicach.
      Ani Niemcy, ani Polacy nie potwierdzają istnienia tego obozu. A
      opowieści mamy są rozpaczliwe. Początkowo był tam tylko obóz dla
      rosyjskich jeńców, którego końcówkę zza drutów widziała. Ruskim po
      prostu nie dawali żarcia, więc wygryźli trawę, korę z drzew. Potem
      żarli trupy kolegów. Niemożliwe, by europejscy Niemcy ruskiej,
      azjatyckiej dziczy to zrobili? Podobny obóz był pod Łysą Górą i do
      dziś w klasztorze Świętego Krzyża można zobaczyć cyrylicą przez
      Niemców napisaną, iż "ludożerstwo karane bedzie śmiercią".
      Po pół roku mamę odebrał jej niemiecki właściciel, tłumaczący się,
      iż nie wiedział o skazaniu, zawiadomiono go dopiero o końcu jej
      kary. W parę tygodni wraz z żoną wyleczyli z tyfusu i zagłodzenia,
      odwszawili - i odesłali do roboty w chlewie. Czerwony Krzyż i inne
      instytucje twierdzą, że tego obozu nie było. No bo taryfy są takie,
      iż za pół roku obozu mama by dostała więcej niż te 3 tysiące złotych
      za kilka lat robót przymusowych. Wywieziono ją, gdy miała jakieś 16
      lat, gdy jej ojciec a mój dziadek zaczął ukrywać się nie za
      przynależność do AK czy GL - lecz za przemycanie chleba dla
      francuskich jeńców do kopalni.
      Parę lat temu pytałem o ten obóz bumistrza Słubic i nadprezydenta
      Frankfurtu - miłych zreszą ludzi - ale w sprawie obozu obaj mieli
      amnezję.
      A do obozu najpierw szło się wzdłuż Odry i torów tramwajowych...
      Jakieś 4 godziny, potem niewielkie wzgórza i sosnowe laski...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka