yayka Nie skarżymy- PYTAMY. 02.06.08, 14:14 Żeby było jasne: 1. Nie skarżymy tylko pytamy RPO o opinię w sprawie reformy. Niestety MEN nie przewidział ani spotkań z rodzicami ani nie odpowiada na maile, listy i zapytania- wsytąpienia medialne Hall ze zmiennymi poglądami na temat reformy i padające tam ogólniki nie są dla nas merytoryczną rozmową. 2. Minister Hall lekceważy rodziców i dzieci, ale my rodzice nie lekcewaźżymy swoich rodzicelksich obowiązków i chcemy zapewnień, że dzieci będą miały albo tak samo jak w przedszkolu (warunki lokalowe, żwyieniowe i opieka) albo lepiej a nie- GORZEJ. 3. Nie protestujemy przeciwko 6-latkom w szkołach tylko przeciwko obecnemu projektowi reformy. 3. Uważamy, że 6-latki mogą chodzić do szkoły- jeśli byłyby przygotowane wcześniejszą obowiązkową zerówką. 4. Uważamy, że publiczna szkoła podstawowa może być dobrą szkołą i dla 6-letnich maluchów i dla innych dzieci, jeśli tylko będzie w niej coś więcej niż dobre chęci i ciężka praca nauczycieli oraz finansowanie przez rodziców kredy i papieru toaletowego. Czas przestać wierzyć, że wystarczy chcieć, że i tak jesteśmy lepsi od innych krajów choć biedniejsi i z dumą pokazywać dyplomy uczniów na tle starych ławek i koszmarnych boisk szkolnych. Nasze dzieci, nasza praca, nasze podatki, nasza droga do demokracji są warte tego, żeby rodziców i dzieci traktować jak obywateli-partnerów-wyborców i mieć pomysły na nasze życie bardziej długofalowe niż kilkuletni tryb wyborczy. My nie chcemy być rządzeni, my chcemy jako społeczeństwo mieć rząd, który będzie reprezentował i dbał o nasze (dorosłych i dzieci) interesy. O swój niech zadba na końcu, w przeciwnym razie będziemy protestować. Nasi rodzice z pokolenia PO nauczyli nas, że warto nie rezygnować z prawa do decydowania o swoim życiu:-))). pełna treść listu do RPO na www.szeciolatki.tox.pl Maja MK Odpowiedz Link Zgłoś
moni2000 Tysiące podpisów przeciw sześciolatkom w szkołach 02.06.08, 14:28 Ja podpisałam się pod tym protestem. Nie uważam, ze polskie szkoły są choć w najmniejszym stopniu przygotowane na przyjęcie tak małych dzieci, i uczyni im się w ten sposób więcej szkody niż pożytku. Hasło o wyrównaniu szans edukacyjnych tylko dobrze brzmi, w praktyce nic za tym nie idzie. Takie szanse o wiele lepiej wyrównywać przez umożliwienie dzieciom dostępu do przedszkoli, a jak z tym jest wszyscy wiemy. Nie odnosiłabym się też bezkrytycznie do doświadczeń innych krajów z młodszymi dziećmi. Sama nie tak dawno czytałam artykuły o rozpaczliwym stanie publicznej oświaty w Wielkiej Brytanii (dzieci od 5 roku życia w szkole). Są kraje gdzie jest to 7 rok życia i takich lamentów nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
kylax Bardzo dobry pomysl. 02.06.08, 22:22 1. Mlodsze dziecko jest bardziej chlonne od starszego, a co za tym idzie ma dodatkowy okres na nauke podstaw, dzieki czemu zyskuje bonus, w postaci zwiekszonej ilosci czasu, na poszerzanie swej wiedzy. 2. Dziecko NIE MOZE zyc pod kloszem rodzicow, gdyz tworzy to nieporadnych zyciowo, mlodych niedorajdow, jakich pelno mamy w Polsce. 3. Proces socjalizacji powinien zaczynac sie jak najszybciej. W przeszlosci rodzice pragneli, aby ich dzieci jak najszybciej przechodzily kolejne stopnie w drabinie spolecznej. 4. Wspolczesne spoleczenstwo to spoleczenstwo jedynakow, a jedynacy najczesciej sa rozpieszczani przez swych rodzicieli, co nie wyjdzie im na dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
tuitam_online Re: Bardzo dobry pomysl. 02.06.08, 22:35 kylax napisał: > 1. Mlodsze dziecko jest bardziej chlonne od starszego, a co za tym idzie ma > dodatkowy okres na nauke podstaw, dzieki czemu zyskuje bonus, w postaci > zwiekszonej ilosci czasu, na poszerzanie swej wiedzy. Przecież cykl edukacyjny nie zostanie wydłużony. Czasu będzie tyle samo. To może zacznijmy posyłać do szkoły oseski (te z grudnia póją we wrześniu w brzuchu mamy) - grunt , że wszyscy będą mieli równe szanse zostania idiotami. > 2. Dziecko NIE MOZE zyc pod kloszem rodzicow, gdyz tworzy to nieporadnych zyciowo, mlodych niedorajdow, jakich pelno mamy w Polsce. Tak jest, dzieci najlepiej od razu do domu dziecka. > > 3. Proces socjalizacji powinien zaczynac sie jak najszybciej. W przeszlosci rodzice pragneli, aby ich dzieci jak najszybciej przechodzily kolejne stopnie w > drabinie spolecznej. Mógłbyś podać jakieś uzasadnienie tego twierdzenia? > > 4. Wspolczesne spoleczenstwo to spoleczenstwo jedynakow, a jedynacy najczesciej > sa rozpieszczani przez swych rodzicieli, co nie wyjdzie im na dobre. I dlatego najlepiej wszystkich równo zgnoić - i jedynaków, i niejedynaków? Odpowiedz Link Zgłoś
kylax Odpowiadam na Twoje uwagi. 02.06.08, 22:57 > Przecież cykl edukacyjny nie zostanie wydłużony. Czasu będzie tyle > samo. To może zacznijmy posyłać do szkoły oseski (te z grudnia póją > we wrześniu w brzuchu mamy) - grunt , że wszyscy będą mieli równe > szanse zostania idiotami. > Ten jeden rok wydluzy cykl edukacyjny. A jezeli projekt rzadowy tego nie przewiduje, to nalezy go zmienic tak, aby ten fakt uwzglednial. > Tak jest, dzieci najlepiej od razu do domu dziecka. Idealem cywilizacji sa hiszpanscy 30-latkowie, ciagle nie majacy rodziny i mieszkajacy z rodzicami???????????? 18 lat to granica, po ktorej mlody czlowiek powinien wyprowadzac sie od rodzicow. To tworzyloby zdrowe spoleczenstwo. > Mógłbyś podać jakieś uzasadnienie tego twierdzenia? Przez caly okres trwania cywilizacji, w roznych kulturach byl ustalony wiek lub rozne rytualy, po osiagnieciu/przejsciu ktorych mlody czlowiek zostawal uznawany za w pelni doroslego i nawet nastepnego dnia mogl zostac przywodca danej spolecznosci. Rodzice pecznieli z dumy, gdy ich potomkowie stawali sie dorosli. W dzisiejszej cywiliacji mamy wyzelowanych maminsynkow i rozwrzeszczane coreczki, ktorzy popelniaja samobojstwa z powodu bzdur typu nieszczesliwa milosc, niezdany egzamin i inne blachostki. > I dlatego najlepiej wszystkich równo zgnoić - i jedynaków, i > niejedynaków? Nie pisalem nic o gnojeniu, po prostu stwierdzilem fakt, ze jedynactwo to szkodzenie wlasnemu dziecku. Odpowiedz Link Zgłoś
tuitam_online Re: Odpowiadam na Twoje uwagi. 02.06.08, 23:58 Gdzie w projekcie MEN masz wydłużenie cyklu edukacyjnego? Bo imho nadal są klasy I-III, IV-VI w podstawówce itd. Nie ma tylko zerówki. Po prostu 6-latki pójdą do I klasy i rok wcześniej zdadzą maturę. Jeśli ma być inaczej to pokaż mi gdzie to jest napisane. > Idealem cywilizacji sa hiszpanscy 30-latkowie, ciagle nie majacy rodziny i mieszkajacy z rodzicami???????????? Ten obraz to mi się z Włochami kojarzy. Na pewno chodzi o Hiszpanię? > 18 lat to granica, po ktorej mlody czlowiek powinien wyprowadzac sie od rodzicow. I zacząć zarabiać na studia, wynajem mieszkania, życie i tzw rozrywkę. Obstawiam, że początkowo skończyłoby się głównie na rozrywce ;-) >To tworzyloby zdrowe spoleczenstwo. Zdrowe, mieszkające na świeżym powietrzu pod mostem. Co by może nawet współgrało z "rytuałami" (vide niżej) >Rodzice pecznieli z dumy, gdy ich potomkowie stawali sie dorosli. Zapewne, ale teraz mamy inne rytuały i inne zwyczaje...Nie chcemy chyba cofać się w epokę kamienia łupanego. Ja tam nie mam wcale ochoty mieć tuzina dzieci, zbierać dla nich dżdżownic jako pokarmu wysokobiałkowego i czekać aż mój dzielny facet z naszyjnikiem z niedźwiedzich pazurów przyniesie mi tura na pieczeń. > W dzisiejszej cywiliacji mamy wyzelowanych maminsynkow i rozwrzeszczane > coreczki, ktorzy popelniaja samobojstwa z powodu bzdur typu nieszczesliwa > milosc, niezdany egzamin i inne blachostki. Taa, i pójście rok wcześniej do szkoły to zmieni? Nie wpłynie też to zapewne na to, że te dzieci przestaną być jedynakami. Odpowiedz Link Zgłoś
kylax Widze, ze pragniesz upadku Zachodu. 03.06.08, 00:11 Widzisz, w takich krajach islamskich 19-latek zostaje przywodca najwiekszej partii politycznej w panstwie (Pakistan) lub dumnym ojcem, a moze nawet dowodca partyzantki. I nie chodzi mi o to, ze mamy prowadzic wojny, ale przetrwanie cywilizacji zalezy od silnych mezczyzn i silnych kobiet, a wspolczesna Europa to bezdzietna, roszczeniowa i niesamodzielna jedza, ktora cierpi na omamy dotyczace jej rzekomej 'potegi'. Pogadamy za 30 lat, mam nadzieje, ze intensywnie zglebiasz nauki Mahometa. Odpowiedz Link Zgłoś
undomestic_goddess Re: Widze, ze pragniesz upadku Zachodu. 03.06.08, 08:48 > I nie chodzi mi o to, ze mamy prowadzic wojny, ale przetrwanie cywilizacji > zalezy od silnych mezczyzn i silnych kobiet, a wspolczesna Europa to bezdzietna > , > roszczeniowa i niesamodzielna jedza, ktora cierpi na omamy dotyczace jej > rzekomej 'potegi'. > Pogadamy za 30 lat, mam nadzieje, ze intensywnie zglebiasz nauki Mahometa. Spoleczenstwo bedzie silne, jesli silna bedzie rodzina, a poki co rzad robi wszystko, co tylko moze, by ja oslabic. Przy czym zakladam, ze pojecie silnej rodziny dzis to nie to samo, co silna rodzina w przeszlosci. Mysle o rodzinie, w ktorej dziecko/dzieci maja rodzicow, ktorzy je/ich wychowuja, w ktorej obecny jest ojciec, ktory nie ucieka przed zmienianiem pieluch i umie obslugiwac pralke, a matka moze pracowac i nie jest obywatelem drugiej kategorii, a do tego system nie mowi rodzicom, ze wie lepiej, co dla ich dzieci jest lepsze (pomijam patologie podpadajace pod kodeks karny). Druga rzecz - nie jest nagannym edukowanie 6-latkow, nietrafiony jest sposob, w jaki MEN chce to przeprowadzic, bo o fali w szkolach podstawowych kazdy slyszal, teraz jedynie, by nowej reformie zrobic dobry PR nie pisze sie o tym. Nie zgadzam sie, by tak male dzieci trafily do szkolnych lawek z obecnym programem, zeby moje dziecko z 2002 bylo ograniczane w rozwoju i nudzilo sie w pierwszej klasie powtarzajac z rocznikiem 2003 ten sam program. Nie zgadzam sie na przeladowane szkoly, brak miejsc w liceach i na studiach, zmeczonych i sfrustrowanych nauczycieli i de facto spisanie na straty 2 rocznikow NASZYCH dzieci. A co do socjalizowania, to poki system wie lepiej i pozwala na katowanie dzieci, niech sie nie wypowiada w kwestiach lzejszych takich jak wychowywanie, bo poki dzieci nie maja zapewnionej nietykalnosci cielesnej jako podstawy, to inne proby reformowania tej diedziny sa dla mnie dzialalnoscia namiastkowa, bezsensowna i na pokaz. Ta reforma uderza w cale spoleczenstwo, ale przede wszystkim w moje dziecko, z ktorego p Hall chce sobie zrobic krolika doswiadczalnego. Moze socjalizowanie dzieci zaczac od obowiazku przedszkolnego dla 4- latkow? Odpowiedz Link Zgłoś
tuitam_online Ankieta na stronie MEN 02.06.08, 23:34 www1.reformaprogramowa.men.gov.pl/ Jak się poklika w te piękne obrazki to można sobie poczytać nt zmian oraz wypełnić ankietę. Odpowiedz Link Zgłoś
gobi05 ta reforma nic nie reformuje 10.06.08, 14:16 www1.reformaprogramowa.men.gov.pl/pobierz.php?f=opis_planowanych_zmian.pdf Szkoła przyjaźnie wymagająca REFORMA PROGRAMOWA Opis zmian potrzebnych w systemie edukacji Jak widać na pierwszej stronie projektu reformy programowej dotyczy ona całego systemu edukacji. Jest to bardzo ważny fakt ponieważ edukacja to nie tylko szkolnictwo, ale również szkoły wyższe, Zakłady Doskonalenia Zawodowego i rozmaite firmy prowadzące kursy i wystawiające certyfikaty. Mamy rozmaite podmioty prowadzące usługi edukacyjne i spodziewamy się, że system edukacji uwzględnia całość. Projekt jednak skupia się na zmianach organizacyjnych i podstawie programowej od przedszkola po szkoły ponadgimnazjalne. Tak wiec nie mamy tu do czynienia z reformą systemu edukacji ale szkolnictwa powszechnego. Czy to źle? Bardzo źle, ponieważ zmiany mają dotyczyć działania szkół (głównie państwowych) a nie efektów nauczania. Usługa ma być taka sama, tylko inaczej opisana. Ta reforma nic nie reformuje. Slogan "szkoła przyjaźnie wymagająca" ma sugerować bezpieczeństwo ucznia i wysoki poziom nauczania. To niestety tylko reklama, by nie rzec kłamstwo. - Szkoła nie stanie się przyjazna dla rodziców, bo jakoś nie widać stosownych przepisów. Rodzice mają mieć możliwość zapisania dziecka do świetlicy (również na czas ferii) - to dobrze, ale w tym celu nie trzeba robić aż reformy. - Rodzice mają brać udział w konstruowaniu szkolnego programu wychowawczego, konstruowanego w oparciu o "diagnozę problemów wychowawczych w szkole"! Czy naprawdę wychowanie ma na celu zwalczanie problemów? Zawsze myślałem, że wychowujemy do czegoś: do dorosłego życia, do umiejętnego zarządzania czasem itp. Teraz jednak widzę, że wychowanie to "wypracowane przez społeczność szkolną wartości, tradycja szkolna, obyczaje i uroczystości, problemy środowiska szkolnego". Nie ma się co dziwić, bo szkolne "wychowywanie" będzie takie samo, jak do tej pory (Rady Rodziców). Czy trzeba w tym celu aż robić reformę? - Bezpieczeństwo dzieci nie poprawi się, ponieważ nie ma żadnych przesłanek ku zmianom. Sześciolatki wcześniej poczują jak to jest w szkolnym molochu. - Darmowe podręczniki - czy do tego trzeba reformy?? - Równy dostęp do edukacji - to było dobre hasło w XIX wieku, ale teraz? Na ile ten dostęp jest nierówny? Że niektóre dzieci chodzą do przedszkola, a inne nie? To może by najpierw wprowadzić refundację opłat za przedszkole? Mniej mącenia, a efekt podobny - więcej dzieci zostanie zagonionych do placówek. Zauważmy, że pierwszy wykres (nazwany "Wykres 2. Liczba dzieci w wieku 6 lat w latach 2004-2015") jest kłamliwy: słupek rocznika 2005 odpowiada wartości 38 tysięcy i ma wysokość taką jak złożenie słupków roczników 2008 i 2009 - odpowiednio 35 oraz 34,8 tysięcy. Pamiętajmy, że 35+34,8=69,8 i jest O WIELE WIĘKSZĄ liczbą, niż 38! Ordynarna manipulacja przykrywająca fakt, że w przełomowym roku szkoły podstawowe borykać się będą z potwornymi problemami w imię niepotrzebnej reformy. Szkoły mnie niespecjalnie obchodzą, ale dzieci szkoda. (to był pierwszy akapit pierwszego rozdziału) Przesłanki reformy: - Skuteczniejsze wyrównywanie szans edukacyjnych przez zapewnienie lepszego dostępu najmłodszych dzieci do edukacji. "Bardzo mądre głowy" zakładają, że wszystkie dzieci są jednakowe i jeśli zagonimy je w tym samym wieku do ławek, to będą się jednakowo łatwo uczyć. To podobnie jakbyśmy je ubrali w jednakowe mundurki i oczekiwali, że będą uczyć się jednakowo chętnie. To bzdura! Poza tym "lepszy" nie znaczy jednakowy. Czyli od początku wiadomo, że szanse nie będą wyrównywane. - Poprawa efektów kształcenia na dwóch ostatnich etapach edukacyjnych. Jaki jest związek zebrania sześciolatków i siedmiolatków w jednej klasie z poprawą efektów kształcenia w liceum albo z wprowadzeniem zajęć modułowych "z puli zajęć rozwijających"? Czy dodanie obowiązków uczniom wymaga aż reformy edukacji? Nie można po prostu ZAPROPONOWAĆ uczniom ciekawe zajęcia prowadzone przez dobrze przygotowanych ludzi? - Podniesienie rangi nauczania języków obcych w polskich szkołach. Dwa języki obce - już mi sie odechciało tego komentować. To ma być ta "wymagająca" szkoła. Jeden język, czy pięć - jaka to różnica, skoro efekty są żałosne? Pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy brakuje! Nie tędy droga... - Wdrożenie elastyczniejszego modelu kształcenia, lepiej dopasowanego do indywidualnych potrzeb i zdolności uczniów. To mają być te zajęcia modułowe? Wyjdzie jak zwykle... Obym był złym prorokiem. (To był drugi akapit pierwszego rozdziału) I jeszcze ostatnie zdanie z pierwszego rozdziału: "Zgodnie z potrzebami gospodarki i rynku pracy podwoi się liczba maturzystów wybierających kierunki ścisłe i techniczne." To bardzo ciekawy aspekt reformy, ale tylko dyskretnie zaznaczony - a dużo pytań ciśnie się na usta (klawiaturę). Rozdział drugi: Jakość i Zaufanie. "Reforma programowa przesunie dzisiejszy nacisk z deklaratywnego określania treści, które w szkole powinny być nauczane, na ścisłe zdefiniowanie standardów wiedzy i umiejętności, które będą wymagane na koniec danego etapu edukacji." Choć mogłoby się wydawać, że jestem totalnie przeciwny reformie szkolnictwa, to pragnę podkreślić, że to zdanie ogromnie mi się spodobało. Widzę tu podobieństwo do moich własnych przemyśleń. Niestety "Wdrażanie tego planu rozpocznie się od roku szkolnego 2009/2010 (...)" co oznacza, że wyjdzie jak zawsze... Rzecz w tym, że najpierw trzeba coś przygotować i pokazać, a dopiero później można to realizować, najlepiej w wersji wdrożeniowej, tylko dla chętnych. Tymczasem tutaj robi się eksperymenty na żywych pacjentach. Nasze dzieci to nie króliki proszę Państwa! Pokażcie te standardy!!! Czego tak naprawdę potrzeba? Moim zdaniem potrzebne jest przeformułowanie zadań stawianych przed systemem edukacji. Należy rozdzielić trzy aspekty: nauka prowadząca do zdobycia kwalifikacji zawodowych (matematyka, biologia, języki itp.), wychowanie społeczne i kulturalne (pierwsza pomoc, polityka, prawa konsumenta itd.), sprawy osobiste (gotowanie, planowanie rodziny, finanse...). Potrzebne jest uporządkowanie wymagań. Należy sformułować standardy dla tych zajęć, które mają być prowadzone w szkołach. Wówczas można podzielić je na etapy i przygotować kursy (podobne do matematyki w klasie piątej podstawówki, na przykład) je realizujące. Potrzebna jest ogromna elastyczność placówek szkolnych pozwalająca uczniom na realizowanie kursów w indywidualnym tempie. Co za tym idzie, grupy uczniów złożone z jednego rocznika przestają mieć sens, podobnie jak uczenie się tego samego materiału przez uczniów zgromadzonych w jednej sali szkolnej. Nauczyciel ma *pomagać* w uczeniu się, ale głównym źródłem wiedzy mają być pomoce naukowe. Do reformy szkolnictwa w moim rozumieniu niezbędne są dobrze przygotowane i kompletne zestawy pomocy naukowych: podręczniki, prezentacje, testy komputerowe, ćwiczenia i inne. Niezbędny jest kontakt z nauczycielami - choćby emailowy - oraz obecność kompetentnego opiekuna naukowego. Potrzebne jest wcześniejsze przygotowanie treści nauczania i pomocy naukowych. Należy powołać zespoły naukowców i praktyków przygotowujących wszystkie kursy: treści nauczania i pomoce naukowe. Dopiero mając pełny komplet planowanych zajęć od przedszkola po maturę, z możliwością wyboru zawodówki, technikum lub liceum, można zacząć eksperyment. Należy wyznaczyć szkoły eksperymentalne realizujące zreformowane nauczanie, nie szczędząc pieniędzy na kadry żeby "eksperymentalni" uczniowie nie byli pokrzywdzeni z powodu niedociągnięć profesorów i magistrów. Odpowiedz Link Zgłoś
trojurszula Tysiące podpisów przeciw sześciolatkom w szkołach 11.06.08, 09:58 uważam, że wysyłanie razem dzieci 7-letnich po zerówce i sześcioletnich bez zerówki jest krzywdzące i nie daje równych szans,zróbcie od razu ośle klasy.Poza tym nie jest szkolnictwo przygotowane na przyjęcie do gimnazjów , szkół średnich itd.. studiów podwójnej liczby uczniów. Ktoś kto to wymyślił eksperymentuje na najwyższych wartościach człowieka czyli jego dzieciach. Zadbajcie lepiej o równe szanse do wiedzy dla biednych i bogatych, bo wszystko idzie w tym kierunku, że niektóre dzieci już z urodzenia będą przypisane do służby. Co by nie mówić PRL dawał równe szanse kto się chciał uczuć to mógł. RP coraz bardziej rozwarstwia nie tylko dorosłe społeczeństwo, ale już na etapie przedszkola. Z poważaniem matka dziecka urodzonego w 2003 roku. Dajcie mu spokojnie żyć. Odpowiedz Link Zgłoś
gobi05 oczywiście, że krzywdzące 12.06.08, 07:52 Jeśli normalnie do klas pierwszych przychodzi 40 tysięcy dzieci, a z powodu reformy ma przyjść 70 tysięcy dzieci, to ktoś tu ma nie po kolei w głowie. Równie dobrze można by pomyśleć o stopniowym wprowadzaniu młodszego rocznika do klasy pierwszej, np. co roku biorąc dzieci z zakresu 14 miesięcy (rocznik + 2 miesiące) przez 6 lat. Wtedy liczność klas wzrośnie na sześć lat o 16% co tak bardzo nie będzie utrudniać sytuacji jak wzrost o prawie 100%. Można pomyśleć, ale trzeba mieć głowę a nie garnek. Mylisz się - PRL nie dawał równych szans, bo były bardzo duże grupy wyklucznych, którzy już od podstawówki wiedzieli że mają iść do zawodówki. Teraz (odgórnie) prawie wszyscy mają ambicje ukończenia uczelni czegoś i czegoś, bo w zawodówkach i technikach zmniejszono ilość pozwoleń na otwieranie klas pierwszych. Po ogólniaku nadal nie masz fachu, więc musisz uczyć się dalej - taki sposób przesuwania bezrobocia o 3 lata. Wtedy nie brakowało tępoty na uczelniach, ale to była tępota dobrze urodzona. Teraz jest tępota wszystkich stanów (że tak się wyrażę górnolotnie). Odpowiedz Link Zgłoś
mrowka269 Tysiące podpisów przeciw sześciolatkom w szkołach 15.07.08, 21:55 wizje p.minister nie mają nic wspólnego zwiedzą naukową dotyczącą "konstrukcji psychiki człowieka". Odpowiedz Link Zgłoś
kylax Szkola ma uczyc nie tylko wiedzy. 15.07.08, 22:45 Ale takze funckjonowania w danym spoleczenstwie, wlacznie z radzeniem sobie z trudnymi i stresujacymi elementami codziennosci. Najwiekszym idiotyzmem jest moim zdaniem tzw. domowa edukacja, tworzaca zyciowe kaleki, siedzace na socjalu i narzekajace na wszystko, jak ma miejsce w USA. Odpowiedz Link Zgłoś
wet3 Tysiace podpisow przeciw... 15.07.08, 23:35 I zupelnie slusznie, ze nie chca. Szesciolatki byc moze sa dojrzale do szkoly pod wzgledem umyslowym, ale zdecydowanie nie sa dojrzale pod wzgledem fizycznym i emocjonalnym. Odpowiedz Link Zgłoś