Angielski pacjent marzy o naszej przychodni

30.07.08, 19:31
Miałem kiedyś do czynienia z brytyjską służbą zdrowia i jedyny problem, który
widziałem to fakt, że lekarz chciał jak najszybciej załatwić sprawę i pozbyć
się mnie.

Nie czekałem żadnych "trzech dni", zostałem przyjęty od razu.

Trudno jest mieć pretensje że lekarz chce zwiększyć wydajność.
    • zbychuk Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 30.07.08, 19:58
      Nareszcie ktos napisal o tym. Mieszkam w Anglii od 15 lat i ciagle powtarzam
      znajomym w Polsce, ze Polska zluzba zdrowia nie jest zla.
      Ceny prywatnych wizyt sa tutaj po prostu abstrakcyjne. Na przyklad wizyta u
      kardiologa to miedzy 150 a 500 funtow za wizyte.
      Fakt, ze jak sie juz trafi do szpitala, to poziom szpitala jest o wiele wyzszy,
      ale na "emergency" czyli angielskim odpowiedniku ostrego dyzuru mozna czasem
      czekac 3 czy 4 godziny na przyjecie.
      Co do 3 dni czekania na lekarza domowego, to sa dwa rodzaje wizyt - cos mi sie
      stalo i potrzebuje pomocy (temperatura, bole, itd), wtedy wizyta jest
      praktycznie zaraz, albo wizyta w sprawie innej (np. depresja, wznowienie lekow,
      kontrolne badanie, wizyta po wizycie u specjalisty) wtedy 3 dni to praktycznie
      minimum
    • fajny30lat Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 30.07.08, 23:28
      I znowu Gazeta Wybiórcza zaczęła szkalować Anglię. Czyżby następna próba
      nakłaniania Polaków do powrotu???
      Jestem bardzo zadowolony z angielskiej służby zdrowia. Z wizytą u lekarza 1.
      kontaktu czekam 1 dzień, maksymanie 2 dni. Często wizyta jest możliwa w tym
      samym dniu.
      Angielscy pracownicy służby zdrowia są bardzo uprzejmi i pomocni. W Polsce
      róznie to bywało...
      Pozdrowienia z Anglii.
      • kicior99 Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 07:33
        Angiaqlska służba zdroiwia ma różne oblicza. O kilku z nich tutaj:
        kicior99.blox.pl/2007/11/Chory-czy-nie-rzecz-wzgledna.html
        i tutaj
        kicior99.blox.pl/2007/08/Lepiej-nie-chorowac-na-Wyspie.html
        • aron2004 Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 07:40
          polscy lekarze pracują 15 razy mniej wydajnie niż lekarze brytyjscy
          a zarabiają tylko 2-4 razy mniej. Dla przykładu polski lekarz
          rodzinny w woj. lubelskim zarabia 5-10 tys. zł miesięcznie netto, a
          lekarz w Wielkiej Brytanii 20 tys. zł miesiecznie netto. Oczywiście
          u polskiego lekarza nie sposób doprosić się wizyty domowej czy
          podstawowych badań, co w Wielkiej Brytanii jest standardem.
          • aron2004 Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 07:56
            trzeba zwolnić 20% lekarzy z pracy ( w pierwszej kolejności tych
            którzy nie znają angielskiego) a pozostałym obniżyć pensje do 1000
            zł miesiecznie. W warunkach bezrobocia będą musieli zgodzić sie na
            takie pensje. Obecnie mogą żądać nie wiadomo ile bo nie ma w Polsce
            bezrobocia wśród lekarzy niestety.
            • eulalia11 Re: Angielski pacjent marzy o naszej przychodni 31.07.08, 17:57
              Ja uważam, że wszędzie są plusy i minusy + angielskiej opieki - jak
              jestem zapisana do lekarza to mam określoną godzinę i nigdy nie
              czekam dłużej na wizytę niż parę minut.Miałam też tu robiony mały
              zabieg - dostalam pełną informację na piśmie co może dziać się po
              zabiegu, co jest normą, co wymaga konsultacji-na drugi dzień
              przyszła info na temat zabiegu, diagnozy wszystko dokładnie opisane.
              Na operację czekka się ogólnie długo - mąż 8 miesięcy. A lekarze są
              różni - my dwa razy zmienialiśmy GP aż trafiliśmy na normalną
              lekarkę i jest ok:-)))
Pełna wersja