karola9938
13.08.08, 07:01
Teraz wyraźnie widać o co tak naprawdę PUTIN wywołał wojnę , o
dochody z handlu narkotykami jego kolesi z KGB w których i on ma
udziały ten zbrodniarz nie zawahał się użyć zakazanych przez ONZ
bomb kasetonowych do mordowanie cywilnych Gruzinów
wyborcza.pl/1,76842,5579082,Osetia___spolka_z_o_o_.html
Południowa Osetia nie jest prowincją, nie jest krajem, nie jest
reżimem. To
przedsiębiorstwo czekistowskich generałów i osetyjskich bandytów,
którego celem
jest przejęcie jak największej ilości pieniędzy idących z Moskwy na
walkę z
Gruzją Nie przechodzi mi przez gardło, żeby nazwać władze Płd. Osetii
separatystycznymi. Kto jest tam separatystą? Szef miejscowego KGB
Anatolij
Baranow, który wcześniej kierował rosyjską Federalną Służbą
Bezpieczeństwa w
Mordowii? A może szef południowo-osetyjskiego MSW Michaił Mindzajew,
który
wcześniej był szefem MSW w należącej do Rosji Północnej Osetii?
A może separatystą jest południowoosetyjski minister obrony Wasilij
Łuniew, do
niedawna komisarz wojskowy obwodu permskiego w Rosji? Albo szef
południowoosetyjskiej Rady Bezpieczeństwa Anatolij Barankiewicz,
były zastępca
komisarza wojskowego wchodzącego w skład Rosji Kraju
Stawropolskiego? Nazwisko
premiera Jurija Morozowa też nie brzmi zbyt osetyjsko.
Władze południowoosetyjskie nie mają żadnych celów strategicznych.
Ich działania
w Osetii mają sens tylko z punktu widzenia zarabiania pieniędzy. A
nie są one
małe. Nowy gazociąg przeciągnięty przez góry, który ma zaopatrywać
Osetię w
razie odcięcia dostaw z Gruzji, kosztuje 570 mln dol.
Jest jeszcze tajny budżet Płd. Osetii na prowadzenie walk, który
wynosi ponoć
800 mln dol. rocznie. Są także emerytury i pensje dla pracowników
sfery
budżetowej. Stale w Płd. Osetii mieszka ok. 30 tys. ludzi. Dziwnym
trafem
świadczenia otrzymuje jednak 80 tys. osób.
Gdy nam mówią o ostrzale Cchinwali, warto pamiętać, czym jest to
miasto. To nie
miejsce w centrum republiki ostrzeliwane przez dywersantów.
Cchinwali jest z
trzech stron otoczone przez Gruzję. Linię umocnień tworzy tu ostatni
rząd domów.
Żeby Gruzini nie strzelali do ludności cywilnej, wystarczyło
przenieść punkty
ogniowe sto metrów poza granice miasta. Ale główna zasada
terrorystów ze spółki
Południowa Osetia Sp. z o.o. polega na tym, że ustawia się
stanowiska wśród
budynków cywilnych, by w razie ostrzału strony przeciwnej można było
pokazać w
telewizji ranne dzieci.
Gdy mówią nam o ostrzale cywilów, warto pamiętać, że w Płd. Osetii
nie ma dziś
cywilów. Płd. Osetia nie jest państwem, nie jest grupą etniczną, nie
jest żadną
prowincją, ale szczególną formą parapaństwową, której mieszkańcy
przyjęli rolę
zmobilizowanych uchodźców. To quasi-wojsko, którego dowódca nie może
pozwolić
poddanym zajmować się czymkolwiek poza wojną, co sprawia, iż jego
władza ma
charakter absolutny.
Pieniądze przeznaczone na funkcjonowanie tego parapaństwa w
chronicznym stanie
wojny są faktycznie prywatnymi pieniędzmi jego przywódcy, a histeria
umordowanej
ludności staje się głównym narzędziem prowadzenia polityki i
realizacji własnych
rachunków.
Rosjanie używają zakazanej broni - to zbrodnia wojenna
ygodnik Powszechny" przedstawia dowód, że Rosjanie używają w Gruzji
przeciw
cywilom tak zwanych bomb rozpryskowych. Jeśli taka broń jest
stosowana przeciw
cywilom, to według prawników to przejaw zbrodni wojennej.
"Tygodnik" przypomina, że w momencie składania deklaracji przez
prezydenta Rosji
Dimitrija Miedwiediewa o zaprzestaniu działań wojennych na
terytorium Gruzji, na
miasto Gori nadal spadały bomby. Gori było celem wielokrotnych
ostrzałów ze
strony rosyjskiej. Zniszczonych zostało wiele budynków cywilnych,
zginęło dwóch
dziennikarzy holenderskiej telewizji RTL.
Andrzej Meller, dziennikarz "Tygodnika" przebywający w Gruzji był na
miejscu
bombardowań, gdzie znalazł pozostałości rosyjskich bomb. - Wszystko
wskazuje na
to, że Rosjanie użyli do nalotu – powtórzmy: na centrum miasta, a
nie na obiekty
wojskowe – tak zwanych bomb rozpryskowych - pisze Meller na stronach
"Tygodnika". Bomby rozpryskowe to zakazany konwencjami
międzynarodowymi
wyjątkowo groźny dla cywilów rodzaj amunicji. Ostatnim aktem
poruszającym tą
kwestie jest konwencja o broni rozpryskowej z 20 maja 2008 roku.
Sygnatariuszami
konwencji nie jest jednak ani Rosja, ani Gruzja. Problemem broni
rozpryskowej
(tzw. cluster bombs) szeroko zajmuje się również ONZ, której
członkami są i
Rosja i Gruzja.