Polskie media są stronnicze

16.08.08, 08:30
Właśnie! Co na to Kaczorek i inni "obrońcy"demokracji"?
    • teskowiczowski Nowa komisja Burdenki się odezwała. 16.08.08, 09:05
      Ta stara udowodniła ponad wszelką watpliwość że za Katyń odpowiadają
      Niemcy, a nowa, że bombardowania miast, wypędzenia Gruzinów, czystki
      etniczne, niszczenie okrętów, urządzeń portowych, ostrzel;iwanie
      dróg, zabijanie dzienniukarzy to niec więcej niż "operacja
      pokojowa".
      • fxvi bezczelne aroganckie klamstwa zbrodniarza Lawrowa, 17.08.08, 02:59
        ktory morduje Czeczencow i Gruzinow..
    • defuck2 wywiad na FOX NEWS z dwoma Osetynkami. 16.08.08, 09:07
      ru.youtube.com/watch?v=H8XI2Chc6uQ
      mówicie o wolności słowa no to zapoznajcie się jak o tą wolność się
      dba na FOX NEWS.
      p.s.mam nadzieje że ci "prawdziwi demokraci" nic im nie zrobią.
      tego nie pokażą w "OBIEKTYWNEJ" polskiej telewizji.
    • renebenay Re: Polskie media są stronnicze 16.08.08, 09:20
      Nie wszystkie media sa beztendencyjne a szczegolnie te ktore sa bliskie koryt
      rezimowych bo poprostu im wolno pisac to co im kazano.Z europejskich gazet wg
      mnie tylko "der Spiegel" piszac o tej wojnie potrafi uniknac manipulacji
      przekazujac to co faktycznie jest czy sie dzieje.Francuskie dzienniki pisza i
      korzystaja z przeciekow z kol rzadowych ale mimo wszystko czuje sie brak
      obiektywnosci.Polskie gazety napewno nie odbiegaja od sredniej europejskiej,fakt
      ze,w przewadze media przekazuja cierpienia narodu gruzinskiego(slusznego
      politycznie z racji wazeliny) a o Osetach bardzo malo a nawet ma sie wrazenie ze
      nie istnieja.
    • trombozuh Mały biedny ambasadorek 16.08.08, 10:00
      "Szacunek dla suwerenności i integralności terytorialnej państw pozostający w
      ścisłej zgodzie z prawem międzynarodowym jest aksjomatem naszej polityki
      zagranicznej."
      Oczywiście! I właśnie dlatego były Polska '39, Węgry 56, Czechy 68, Afganistan
      i Czeczenia.
      Zamknij pan tego kłamliwego ryja, bo chce się rzygać.
    • klioklio Proszę podać tytuły "polskich " mediów 16.08.08, 10:40
      Panie ambasadorze, proszę podać tytuły i nazwy tych mediów.
      Informuję, że 90% prasy jest w rękach niemieckich,trochę
      amerykanskich i norweskich.Są jeszcze kościelne-formalnie polskie,
      tak naprawdę watykańskie.
    • lucacd Katyń i Wołyń 16.08.08, 10:45
      O Katyniu już słyszałem, ale czemu p.Prezydęt Borubar nie wspomina o
      Wołyniu,tam przecież Ukraińcy urządzili kilka Katyniów.
    • waw5 Ambasadorski edytorial, kopia pojdzie na Kreml. 16.08.08, 10:55
      pismo ambasadora jest nadete i absolutnie nie ufam ani jednemu
      slowu, bo argumentacja w nim zadna, ale dretwa polityka.
      Propagandowo ambasador musial cos nabazgrac, niestety w sowieckim
      stylu - odrzucic oficjalnie zarzuty, nie wdajac sie w szczegoly i
      jeszcze oskarzyc, ze to Polacy krzywdza skrzywdzonych Ruskich. Stara
      spiewka. A ich czolgi rozjezdzaja tymczasem Gruzje i kradna ile
      wlezie. Wystarczy rzucic okiem jakie paszkwile wypisuja rosyjskie
      gazety i jakim imperialnym tonem o Polsce. Niestety, Ruscy w
      demokracji zachowuja sie slon w skladzie porcelany, tzn. wszystko
      niszcza i tluka. Teraz pewnie ruszy ich energetyczny szantaz na
      wiele lat, bo Ruskim wyrwanie Polski z ich strefy wplywow stanelo
      oscia w gardle. sadze, ze oni nie popuszcza, bo traktowanie
      mniejszych przygranicznych panstw jak rownych partnerow, nie miesci
      im sie w zakutych imperialnych glowach. Rosja musi przestac grozic,
      musi przestac szantazowac ropa i dopiero wtedy mozna ich zaczac brac
      na powaznie.
    • eugeniusz-only Polskie media są stronnicze cz1 16.08.08, 19:00
      Kto jest agresorem?
      przez Dubitacjusz 11 sie 2008 16:27

      Gdy w Gruzji trwa prawdziwa wojna, w Polsce odbywa się tzw. wojna
      informacyjna, czyli urabianie społeczeństwa w kierunku pożądanym
      przez polityków i właścicieli mediów. Słyszymy wszędzie o agresji
      Rosji na Gruzję i jak należy Rosję potępić. Kreowany obraz
      rosyjskiej odpowiedzialności za ofiary wojny bardzo pasuje do
      stereotypowego wizerunku Federacji Rosyjskiej, jako rzekomej
      kontynuatorki imperialnej polityki Związku Radzieckiego.
      Propagandzistom nie przeszkadza to, że ten wizerunek jest oparty na
      fałszu. To gruziński przywódca, prezydent Michał Saakaszwili
      rozpoczął wojnę, atakując Osetię Południową. Wojsko rosyjskie
      wystąpiło w obronie ludności tej prowincji. Oczywiście, pokojowy
      charakter wojsk rosyjskich należy traktować tak samo jak pokojowy
      czy stabilizacyjny status misji amerykańskich. Głoszony jest pogląd,
      że atak gruziński usprawiedliwia fakt, że Osetia Płd. jest częścią
      Gruzji. Tylko, że podział dawnego imperium carów na republiki
      związkowe, republiki autonomiczne i obwody autonomiczne jest dziełem
      sowieckim. Sami zaś Osetyjczycy chyba wolą sami się rządzić niż by
      rządził nimi Michał Saakaszwili z Tbilisi. Sytuacja konfliktu władz
      federacji z lokalnym separatyzmem narodowościowym jest identyczna,
      jak w przypadku Czeczenii i Kosowa. Hipokrytami są zwolennicy
      niepodległości tamtych państw, którzy są jednocześnie przeciwnikami
      suwerenności Abchazji i Osetii Południowej.
      Kolejna rzecz to bombardowania, za które Rosja ma odpowiadać.
      Obecnie pokazywane są ofiary gruzińskie. Ale to prezydent
      Saakaszwili rozpoczął od uderzenia w cywilną ludność miasta
      Cchinwali, która padła ofiarą bombardowań i ostrzału
      artyleryjskiego. Podawane liczby 1400 ofiar i 30 tysięcy
      uciekinierów to element wojny informacyjnej, będzie je można
      zweryfikować dopiero po wojnie (tak samo jak ofiary działań
      rosyjskich). Fakt ataku miał jednak miejsce, i jeśli dziś
      międzynarodowy trybunał karny chce sądzić Radowana Karadżica za
      oblężenie Sarajewa, to na tej samej zasadzie ścigany powinien być
      też Michał Saakaszwili. Tymczasem, na razie doniesienia wskazują, że
      rosyjskie lotnictwo atakuje cele militarne na terenie Gruzji.
      Towarzyszą temu ofiary cywilne, ale tu znów wypada porównać to z
      armią USA i jej „celnością". Skoro mowa o Amerykanach, to należy
      wspomnieć, że jednym z celów wojsk rosyjskich miały być położone w
      górach obozy szkoleniowe dla armii gruzińskiej. I tu trzeba przejść
      do przyczyn konfliktu.

      Prezydent Saakaszwili specjalnie na atak wybrał moment otwarcia
      igrzysk olimpijskich w Pekinie. Na co mógł liczyć? Po rewolucji róż
      zdecydowanym działaniem przyłączył do Gruzji inną prowincję, Adżarię
      (Batumi), obalając lokalnego 'feudała" Abaszydze. Może oczekiwał
      powtórki.
      Blitzkrieg miał przynieść opanowanie stolicy regionu, przy
      spodziewanym paraliżu decyzyjnym po stronie rosyjskiej, wskutek
      obecności premiera Putina w Pekinie. Mógł tez spodziewać, że w
      czasie „pokoju olimpijskiego", tzw. społeczność międzynarodowa
      wywrze skuteczną presję na Federację Rosyjską, aby wstrzymała się
      działań zbrojnych. To mogłoby zaś doprowadzić do trwałego uznania
      nowego stanu rzeczy.
      Pytanie brzmi, czy prezydent Saakaszwili naprawdę sądził, że Rosja
      nie wykorzysta pretekstu, który sam mu jej dostarczył. Jeśli liczył
      na sukces, to musiał być zbyt zadufany w swoją szczęśliwą gwiazdę i
      potęgę swojego protektora.
      Czy jest jednak możliwe, aby podjął taką decyzję bez wiedzy i zgody
      USA? Jeśli Amerykanie dostarczają uzbrojenie i szkolą armię
      gruzińską, to jest oczywiste, że robią to w celu przygotowania jej
      do wojny. Ponadto za inspiracją waszyngtońską przemawia jeszcze
      jedna okoliczność. 8 sierpnia rozpoczęły się letnie igrzyska
      olimpijskie, które Chiny Ludowe wykorzystują w celach
      propagandowych. To, że aktualnie najważniejszym wydarzeniem jest
      wojna w Gruzji, przysłania znaczenie igrzysk.

      Polityka Rosji wobec Abchazji i Osetii Płd. też nie jest czysta.
      Poprzednio wspomniałem Kosowo. Termin ogłoszenia jego niepodległości
      był powszechnie znany. Gdyby tego samego dnia Abchazja i Osetia Płd.
      też ogłosiły niezależność, Stanom Zjednoczonym trudno by było bronić
      integralności Gruzji, skoro właśnie pogwałciły integralność Serbii.
      Tymczasem do tego nie doszło. Celem Rosji było nie wspieranie
      Abchazów czy Osetyjczyków, lecz zapobieżenie instalacji NATO na
      Kaukazie. Prawdopodobnie kalkulacja rosyjska była taka: Abchazja i
      Osetia Płd. będą należeć do Gruzji, a tam w zamian zrezygnuje z
      członkostwa w NATO. Oczywiście, zawieranie umowy tej treści nie
      miałoby sensu, gdyż zaraz po podporządkowaniu prowincji, Saakaszwili
      złamałby układ. Rekojmią mogłaby być tylko tak silna pozycja
      autonomii w ramach Gruzji, ze byłaby w stanie paraliżować działania
      rządu z Tbilisi. I rzecz jasna obecność rosyjskich
      wojsk „rozjemczych". Jeśli taki był plan, to się nie udał.
      I tu przechodzimy do planów na przyszłość. Rozsądnym wyjściem byłoby
      trwałe oddzielenie zbuntowanych prowincji od Gruzji, aby się
      utrzymać musiałaby jednak albo wprost przyłączyć się do FR albo
      zawrzeć jakiś układ wasalny. Po rezygnacji z terenów będących
      źródłem konfliktu z Rosją, Gruzja spokojnie mogłaby wejść do NATO.
      Nie wiadomo jednak, czy obecnie FR jest w stanie to zaakceptować.
      Putin prawdopodobnie będzie chciał wykorzystać pretekst, jaki mu
      dostarczył Saakaszwili. Grozi to tym, że rosyjscy stratedzy znów się
      przeliczą.

      Łatwiej przewidywać cele doraźne. Przed 7 sierpnia Gruzja
      kontrolowała części zbuntowanych prowincji wąwóz Kodori oraz tereny
      w Osetii Płd. zamieszkane przez Gruzinów. Wojsko rosyjskie są
      zapewne w stanie osiągnąć kontrolę nad całością Abchazji i Osetii
      Płd. Czy jednak zdecydują się na okupację Gruzji? W krótkim okresie
      jest to wykonalne, ale czy jest możliwe na trwałe. Tu presja Stanów
      Zjednoczonych może się okazać zbyt silna. Ponadto inaczej wygląda
      stacjonowanie na terenach, gdzie ludność jest przychylna, a inaczej
      tam, gdzie jest wroga. Być może liczą, że w Gruzji przejmą władze
      siły ulegle wobec Rosji, ale przedłużanie się wojny i powiększanie
      liczby ofiar doprowadzi do wzrostu nienawiści Gruzinów wobec Rosjan
      i demokratyczne utrzymanie takiego kursy będzie trudne. Zresztą nie
      mogą liczyć na stabilność rządów prorosyjskich, gdy w każdej chwili
      Amerykanie mogą zorganizować kolorową rewolucję.

      Jakie wnioski można wyciągnąć?. Rosja jest regionalnym mocarstwem.
      Ma wpływy jedynie w części dawnego ZSRR, choć w fantazjach wielu
      polskich polityków i publicystów rzekoma strefa wpływów rosyjskich
      ma monstrualne rozmiary. Z Rosją z konieczności trwale związane są
      tzw. zbuntowane prowincje oraz chrześcijańska Armenia, otoczona
      przez wrogie państwa (z muzułmańskim Azerbejdżanem na czele).
      Satrapowie, rządzący dawnymi republikami związkowymi w Azji
      Środkowej mogą swobodnie lawirować między FR, USA a ChRL w celu
      utrzymania swojej pozycji. Jeśli mówi się, że Rosja prowadzi
      politykę imperialną, to jest ona defensywna (utrzymanie status quo)
      i pokojowa (energetyka).
      Stany Zjednoczone są mocarstwem globalnym, prowadzą przy tym
      ofensywną politykę, szczególnie w Eurazji. Jej stosunek do Rosji
      jest wrogi, a celem jest jej okrążenie kordonem państw satelickich,
      trzymanych „na smyczy" przez system baz wojskowych (takich jak
      przyszła instalacja w Polsce). Zagrożenie obustronną destrukcją
      nuklearną powstrzymuje waszyngtońskie jastrzębie przed jawnym
      konfliktem z Rosją. Dlatego wykorzystują do zwalczania Rosji
      swoich „sojuszników" (w rzeczywistości wasali).
      Cyniczna polityka wobec tych nieszczęsnych państw, wplątywanych w
      konflikt (jak widać na przykładzie Gruzji – nawet zbrojny) i
      pozostawianych samych sobie, powinna skłaniać do przemyślenia opcji
      amerykańskiej. Czy jest możliwe takie prowadzenie polityki
      proamerykań
    • eugeniusz-only Polskie media są stronnicze cz2 16.08.08, 19:20
      cd

      amerykańskiej. Czy jest możliwe takie prowadzenie polityki
      proamerykańskiej, aby przynosiła ona Polsce korzyści, a nie straty?
      Wydaje się, że tzw. klasa polityczna ma wbity w głowy paradygmat
      rosyjskiego imperializmu i nie jest w stanie realnie określić
      polskiej racji stanu. Romantyzm polityczny czyni z Polski przedmiot
      gry Amerykanów i eurokratów z Brukseli.
      Tytułem zakończenia. W kontekście, jakim jest zbrojny najazd i
      bombardowanie miasta Cchinwali, bezwarunkowe poparcie dla władz
      gruzińskich Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i innych
      polskojęzycznych polityków należy nazwać haniebnym. Ale czego się
      spodziewać po ludziach, którzy w imię amerykańskiej realpolitik
      przemilczają lub fałszują rzeż wołyńską.
      Śmieszne jest, gdy np. poseł Kowal oburza się, że Rosja to państwo,
      które może wysłać samoloty i zbombardować sąsiada. Stany Zjednoczone
      trzymają bazy wojskowe, nie jak Rosja w kilku „zbuntowanych"
      prowincjach, tylko rozproszone na całym świecie, a bombardują i
      okupują nie sąsiadów, a dowolnie wybrane państwo (Jugosławia,
      Afganistan, Irak).
      • tw-tw Re: Polskie media są stronnicze cz2 17.08.08, 01:35
        Gienek,

        Niestety glupoty wypisujesz. Jak widac z Twojej wypowiedzi, nie
        przypada Ci do gustu polityka amerykanska, oraz pro-amerykanska
        polityka Polski i w zwiazku z tym szablonowo - co zarzucasz innym -
        za konflikt obarczasz proamerykanski rzad Gruzji.

        Poczytaj sobie troche o konkretach; jak doszlo do ataku Gruzji na
        Osetie. Bzdura sa stwierdzenia, ze Sakaszwili sobie zaplanowal atak
        na pierwszy dzien olympiady i ze to on tej wojny chcial. On sie po
        prostu dal sprowokowac i nie mail wyboru, chyba ze pozwolilby na
        ostrzelanie wiosek Gruzinskich przez Osetyjczykow. Sakaszwili
        zaregowal na nasiliajace sie ostrzelanie wojsk gruzinskich z
        terytorium Osetii, ktore roslo w sile, objelo coraz bardziej
        zaludnione obszary Gruzji. Ostrzeliwanie roslo, on odpowiedzial
        ogniem, na co ostrzelania znow sie wzmoglo i dowiedzial sie, ze z
        Osetii Pln. ruszyla armia rosyjska. Wiec, przeliczyl sie, chcial
        wyprzedzic Rosjan, zaatakowal Osetie aby ja "oczyscic" z dzial ktore
        go ostrzeliwaly, jednoczesnie probowal spowolnic wjazd Rosjan
        (niszczyl drogi oraz mosty na drodze Rosjan). Czego sie nie
        spodziewal to to, ze Rosjanie ta akcje przygotowali wiele miesiecy
        wczesniej.

        Od wielu lat, w sierpniu, kiedy wiekszosc urzedasow UE oraz USA jest
        na wczasach, w Osetii i Abchazji nasilaja sie ataki na Gruzje.
        Gruzja daje sie prowokowac, odpowiada ogniem, i ruscy wszystko
        zwalaja na Gruzje. Tym razem jednak, byl plan: gruzini sie dadza
        sprowokowac, a my (tj. Rosja) zmieciemy z powierzchni ziemi 1/3
        Gruzji. Na to, ze atak na Gruzje byl z gory zaplanowany wskazuje
        szereg jednoznacznych poszlak: Rosjanie zwiekszali liczebnosc wojska
        w Oseti i Abchazji, reperowali tory, kilka tygodni temu byl
        probny "atak" na strony internetowe rzadu gruzinskiego (proba
        generalna przed wojna).

        Takze przykro mi, ale ta twoja teoria zwalania wszystko na Gruzinow
        jest bledna. Ja nie bronie amerykanow, ani proamerykanskiej polityki
        Sakaszwilego ani Polski. Ale w tej konkretnej sytuacji, trzeba miec
        naprawde bielmo na oczach aby nie wiedziec ze to byla prowokacja
        rosyjska, w celu zniszczenia gruzji.
    • pani_basia Polskie media są stronnicze? 16.08.08, 21:16
      Myślę, że polskie media w dość zróżnicowany sposób oceniają przebieg wydarzeń
      w Gruzji. Wcale nie jest tak, że są jednostronne, czyli np. wyłącznie
      progruzuńskie, bo dowiadujemy się też o krokach podejmowanych od początku
      przez prezydenta Gruzji. Nasza sympatia jest po stronie słabszego w tym sporze
      - co dosyć zrozumiałe.
    • tw-tw Polskie media są stronnicze 17.08.08, 01:11
      Szanowny Panie Ambasadorze,

      Moze w kilku punktach, bo szkoda wiecej pisac.
      1. Co do wstepnych danych o 2000 zabitych przez Gruzinow, na razie
      doliczono sie 40. (Trzeba szybko wybic ponad 1,500 Osetyjczykow, aby
      sie zgadzaly liczby)
      2. Co do Rosyjskiego zaangazowania w rozwiazanie problemu Abchazji i
      Osetii: Rosja finansuje i zbroi separatystow i rozdaje im paszporty
      rosyjskie. Struktury "rzadowe" Abchazji i Osetia Pld. to przeciez
      Rosjanie, byli pracownicy Armii Rosyjskiej oraz rozmaitych sluzb
      wywiadu rosyjskiego. Jednym problemem w rozwiazaniu problemu
      Abchazji i Osetia Pld. jest wlasnie Rosja. Od dawna OBWE jak i ONZ
      staraja sie Rosjan delikatnie wyprosic, gdyz praktycznie caly swiat
      wie, ze to Rosja wykorzystala glupote Gamsahurdi i jatrzy ten
      konflikt, ale rosjanie nie chca sie dac wyprosic.
      3. Jakim aksjomatem dla Rosji jest "Szacunek dla suwerenności i
      integralności terytorialnej państw" Rosja udawadania skutecznie od
      czasow Piotra I. Ostatni raz dala temu jasno wyraz w Czeczeni.

      • tw-tw Re: Polskie media są stronnicze 17.08.08, 01:38
        no i 4. Tj. Gruzini nie "zaatakowali" Osetia, tylko odpowiedzili na
        wzmagajace sie ostrzeliwanie gruzji przez (sponsorowanych przez
        Rosjan) osetyjczykow.
    • ak102 Re: Polskie media są stronnicze 17.08.08, 02:55
      Ty mark6 na poważnie bierzesz jego słowa czy tylko tak się wygłupiasz i
      prowokujesz????? Chyba nie wierzysz w to co ten kacap napisał?? To tak samo jak
      telewizja BBC nagrywała wysadzanie mostu w Gruzji przez żolnierzy rosyjskich, a
      wladze rosji twierdziły, że wojsk rosyjskich wcale tam niema.
    • 444a Jest Pan gotów? 17.08.08, 22:17
      Rozumiem, że trzeba, ale ambasador będzie się wstydzić długo za tę propagandę.

      Aha, Panie Ambasadorze! Czy jest Pan gotów na powrót totalitaryzmu? Putin już
      zabijał niewinnych cywilów, teraz się rozochocił, zaczął znów zabijać. Ma
      pełnię władzy. Co dalej, już widać, konflikt i izolacja Rosji, niszczenie i
      tak wątłych struktur społecznych. Po ile będzie chleb w Moskwie za 2 lata? Czy
      będzie można wyjechać za granicę? Nie boi się Pan?

      Jest Pan gotów na obóz koncentracyjny na Syberii? Stara tradycja...
Pełna wersja