Jak IPN załatwił prof. Borodzieja

19.09.08, 00:27
Takich Profesorów jest duzo! niepotrzebne im były
punkty za pochodzenie są beneficjentami PRL.
Wystarczyło jedno słowo Tay i najlepsze uczelnie
wystawiały naj oceny i kasa duzo kasy!!! Pewnie że
chłopina musiał coś umieć !!! Ale głównie to Tato
załatwiał wszystko tak było! Kto wtedy żył to
doskonale to pamięta!!!
    • tomekn66 Tekst jest sterylnie niemerytoryczny! 19.09.08, 00:34
      Tekst jest sterylnie niemerytoryczny. Co konkretnie w artykule
      Musiała było nieprawdą? Wydaje się, że artykuł był rzeztelny skoro
      nie podejmuje sie merytorycznej polemiki. Tylko jak zwykle w "GW":
      a kto mu dał prawo, a skąd miał materiały? a czy to ładnie? ble,
      ble, ble... A Tak w ogóle to czy w naszym życiu umysłowym,
      gospodarczym i.t.p. musi brylowac progenitura bezpeczniaków. Tu
      takze podważyłbym kryteria merytoryczne. Ten Wasz prof. Borodziej
      to wyjatkowo nieciekawa persona.
      • gazaj Od teego są sądy, a nie gazety 19.09.08, 07:49
        Jeżeli Borodziej czuje się pomówiony, lub uważa, że obrażono cześć
        jego nieżyjącego ojca, to powinien udać się do sądu, a nie do
        gazety. Skoro zajęła się tym gazeta, to oznacza, że Borodziej wie,
        iż Musiał napisał prawdę.
      • maruda.r Re: Tekst jest sterylnie niemerytoryczny! 19.09.08, 10:34
        tomekn66 napisał:

        > Tekst jest sterylnie niemerytoryczny. Co konkretnie w artykule
        > Musiała było nieprawdą? Wydaje się, że artykuł był rzeztelny skoro
        > nie podejmuje sie merytorycznej polemiki.

        **************************************

        Widzę, że masz poważne zaległości z czytania ze zrozumieniem (klasy I-III szkoły
        podstawowej).

        Istotą problemu jest teczka Borodzieja, która jest, a której nie ma. Ewa
        Milewicz nie zarzuca nieprawdy, a pyta się o fakty. Jak Musiał mógł napisać o
        Borodzieju na podstawie teczki, o której IPN mówi, że nie istnieje?

        Nie widzisz czy też nie chcesz widzieć tego absurdu?
        • uchachany Sam nie umiesz czytać ze zrozumieniem. "Teczka 19.09.08, 11:06
          Borodzieja w IPN" to wyłączny wymysł Ewy Mileckiej:

          "Źródeł wiedzy o ojcu i synu Musiał nie podaje, ale nasuwa się
          podejrzenie, że pochodzą z IPN, czyli miejsca pracy Musiała."

          "NASUWA JEJ SIĘ PODEJRZENIE", ale sama pisze, że źródeł wiedzy
          Musiał nie podaje.

          A logika podpowiada, że teczka Borodzieja - ojca jest po prostu w
          zbiorze zastrzeżonym. O ile oczywiście rzeczywiście jest, a nie
          została spalona w akcji Kiszczaka palenia akt na przełomie lat
          80'/90'.

          Natomiast po karierze Borodzieja-ojca mogły być ślady w
          najrozmaitszych źródłach, w których był wspomniany tylko na
          marginesie.

          Chwyt z teczką której "odmówiono" synowi to jedna z wielu prób
          dyskredytacji IPN z uporem maniaka podejmowanych przez GW.

          maruda.r napisał:

          > Widzę, że masz poważne zaległości z czytania ze zrozumieniem
          (klasy I-III szkoł
          > y
          > podstawowej).
          >
          > Istotą problemu jest teczka Borodzieja, która jest, a której nie
          ma. Ewa
          > Milewicz nie zarzuca nieprawdy, a pyta się o fakty. Jak Musiał
          mógł napisać o
          > Borodzieju na podstawie teczki, o której IPN mówi, że nie
          istnieje?
          >
          > Nie widzisz czy też nie chcesz widzieć tego absurdu?
          • pla_cebo Re: Sam nie umiesz czytać ze zrozumieniem. "Teczk 21.09.08, 22:32
            maruda.r to staly nick z GW opluwajacy wszystko co dotyczy
            lustracji, dekomunizacji. W sumie to mu troche wspolczuje bo
            jego "ojcem chrzestnym" jest Maleszka...
    • tomekn66 I kolejna nieprawda... 19.09.08, 00:39
      I nieprawdą jest, że tekst musiała w "Rzepie" nie był merytoryczna
      krytyką działalności historyka Borodzieja, tylko relacją życiorysu
      jego ojca. Wystarczy zajrzeć! Czy Wy naprawdę w każdej sprawie
      musicie kłamać?
      • ks.janusz15 [...] 19.09.08, 08:02
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • leszek.sopot Syn doktora Musiała 19.09.08, 00:47
      Będzie się wstydził za swgo ojca? Albo też, czy ojciec, dr Musiał,
      będzie się wstydził ze swego dorobku naukowego z powodu postępków
      swego syna (jeśli ma), któremu różnie się życie potoczyć by mogło?
      Jest oczywiste, że życie osób uprzywilejowanych w PRL płynęło
      przyjemniej, ale cóż winne dzieci takich rodziców, a tym bardziej
      ich dorobek naukowy?
      Dr Musiał przekroczył granice etyki zawodowej. Nie powinno się
      nazywać go historykiem.
      • tomekn66 Nie przekroczył żadnej granicy! 19.09.08, 00:52
        Powtarzam: tekst w "Rzepie" był merytoryczną polemiką z niektórymi
        skandalicznymi tezami historyka Borodzieja wpisującymi się w
        niemiecką polityke historyczną. Proszę najpierw przeczytać tekst,
        którego dotyczy pozt, a nie dowierzać w tej sprawie pałkarzom
        z "Wyborczej".
        • topolowka Musial jest chlystkiem 19.09.08, 07:44
          Tekst Musiala byl napisany w poetyce, ktora pamietam z czasow
          komunizmu: kto za tym stoi, komu na tym zalezy i na czyj mlyn to
          jest woda, oraz kto ma niewlasciwe pochodzenie. Wypisz wymaluj
          stalinowska mentalnosc i stalinowskie metody obrzucania ludzi
          gownem. Widac wyraznie, ze zzera go zazdrosc o pozycje zawodowa
          Borodzieja, bo polemiki merytorycznej tam nie bylo za grosz. Bylo
          wylacznie o tym, ze Borodziej jest be, bo mial niesympatycznego
          tatusia.
          Dla mnie Musial to czlowiek, ktory sie skompromitowal tym tekstem
          calkowicie. Nie mam pojecia, kim byl ojciec Borodzieja, prace
          Borodzieja znam i cenie, a Musial nie postawil zadnej tezy
          merytorycznej na temat stosunkow polsko-niemieckich, o ktorej warto
          byloby wspomniec w rzeczowej polemice na temat historii. Ot, zalosny
          chlystek dlawiacy sie zawiscia.
          • jazg1 Pamiętasz poetykę esbecką 19.09.08, 07:51
            bo jesteś esbeczką.
            • topolowka Re: Pamiętasz poetykę esbecką 19.09.08, 09:26
              jazg1 byl laskaw napisac:

              > bo jesteś esbeczką.

              Nie, po prostu dlugo zyje i duzo widzialam. Takze komunistyczne
              wiezienia od srodka.

              W odroznieniu od jazg1, ktory komunizmu na oczy zapewne nie widzial,
              a w ogole widzial i slyszal w zyciu nieduzo, o zrozumieniu juz nie
              wspomne. Jedyne, co potrafi, to bluznac. Poetyka Musiala i jemu
              podobnych. Zwalczaja komunizm zazarcie teraz, kiedy juz nic za to
              nie grozi.
        • 2berber Wyrównać szanse. 19.09.08, 07:50
          Funkcjonariusz IPN tomekn66 napisał:
          > Powtarzam: tekst w "Rzepie" był merytoryczną polemiką z niektórymi
          > skandalicznymi tezami historyka Borodzieja ...
          > Proszę najpierw przeczytać tekst,
          > którego dotyczy pozt
          Dziwne a dla mnie tekst Wyborczej podpisany przez E.Milewicz
          jest krytyką niecnego zachowania IPN i dr. Musiała.

          IPN może załatwić jedno. Wzorem objazdowych wystaw urządzanych
          w miastach o funkcjonariuszach UB zrobić wysiłkiem internautów
          taką samą wystawę w internecie o funkcjonariuszach IPN :-).
          Nic nie przebije niecności Kurtyki czy Pawki Terleckiego
          donoszącego na swojego ojca.
        • leszek.sopot Przekroczył 19.09.08, 08:12
          Nie był tylko merytoryczną polemiką z tezami historycznymi. Pan
          Musiał, moim zdaniem, niepotrzebnie twierdził, że Borodziej uważa
          tak a nie inaczej bo jego ojciec był oficerem wywiadu PRL i w
          dodatku w jego mieszkaniu miało jakoby dochodzić do planowania
          zbrodni w ramach akcji "Żelazo", a zbrodnie te mają spłynąć na syna
          (przecież chyba w tym celu pan Musiał o tym nadmienił w swoim
          tekście). Czyż nie wystarczyłaby krytyka samego dorobku naukowego
          Borodzieja?
          Link do tekstu Musiała:
          www.rp.pl/artykul/128621.html
          • uchachany Niby dlaczego niepotrzebnie Musiał wspomimna 19.09.08, 10:41
            o rodzinnych korzeniach prof. Borodzieja, kiedy właśnie one
            najdobitniej tłumaczą jego postawę (i karierę) "naukową"?

            Nie zwróciłeś uwagi, jak groźna jest to postawa w kontekście co i
            raz odzywających się w Niemczech roszczeń wobec Polski za wypędzenie
            Niemców z ziem "odzyskanych"?

            Jak dalece legitymizuje te roszczenia?

            Przecież sednem tej postawy jest twierdzenie, że Polska
            komunistyczna była autonomicznym bytem państwowym, której władze na
            własną rękę podjęły decyzję o wysiedleniach, a Stalin ją
            tylko "zatwierdził", podczas gdy naprawdę było dokładnie odwrotnie:
            to Stalin decydował o tak ważnej sprawie geopolitycznej, jaką były
            wysiedlenia Niemców, a marionetkowy "polski" rząd komunistyczny ją
            tylko sygnował.

            Bo tak naprawdę nie miał nic do gadania.

            Logiczną konsekwencją lansowania tez Borodzieje na gruncie
            niemieckim jest zasadność pretensji niemieckich do Polski o
            wysiedlenia; skoro to Polska podjęła tę decyzję, a nie wykonywała
            tylko dyktatu Stalina, to i Polska powinna za nie odpowiadać i
            zadośćuczyniać wypędzonym.

            Nie widzisz tego?

            Kariera prof. Borodzieja na gruncie niemieckich była możliwa tylko
            na podstawie tego, że lansowanie takich tez jest wygodne dla tych
            niemieckich polityków i środowisk, które odwołują się do
            resentymentów środowisk wypędzonych.

            A korzenie rodzinne prof. Borodzieja tłumaczą to najdobitniej;
            ojciec służył komunistycznemu reżimowi i w tej służbie zrobił
            karierę, zaś syn po prostu tylko zmienił pana: służy teraz
            niemieckim pretensjom formułowanym przez pewne niemickie środowiska
            polityczne wobec Polski za wysiedlenia Niemców, gdyż swą
            postawą "naukową" legitymizuje te pretensje.
            I na tej podstawie robi karierę w Niemczech.

            Nie widzisz tego?

            Zwróć też uwagę i na to, że nie słychać w Niemczech głosów
            żądających zadośćuczynień za wypędzenia (a byłoby za co) od Rosji,
            jako spadkobiercy ZSRR, tak jak słychać takie głosy pod adresem III
            RP jako spadkobierczyni PRL.

            Zastanawiałeś się nad źródłami tego zjawiska?

            Sądzę, że realistycznie myślący Niemcy wolą nie drażnić Rosji
            poruszaniem takich tematów, bo wiedzą, że to na nic.
            A mogłoby to narazić na szwank stosunki niemiecko-rosyjskie i
            wspólne interesy (np. Rurociąg Północny).

            Natomiast wobec Polski takich skrupułów nie mają, zapewne w myśl
            przysłowia "na pochyłe drzewo i kozy skaczą" :-).
            Bo pozycja Polski jest tu nieporównanie słabsza.

            I tacy właśnie Borodziejowie wiernie służą koncepcji wyrwania od
            polski zadośćuczynień za krzywdy Niemców wypędzonych ze swoich ziem
            na podstawie rosyjskiej (sowieckiej) decyzji.

            Zresztą przypadek prof. Borodzieja to tylko czubek góry lodowej;
            taka jest właśnie sprzedajna postawa większości naszych pożal się
            Boże "elit", ukształtowanych i sformowanych w PRL przez pezetpeerię
            na (mniej czy bardziej dosłownie) trupach swych poprzedników -
            autentycznych, choć nielicznych elit II RP, w dużej mierze
            zamęczonych najpierw w hitlerowskich, a później komunistycznych
            katowniach.


            leszek.sopot napisał:

            > Nie był tylko merytoryczną polemiką z tezami historycznymi. Pan
            > Musiał, moim zdaniem, niepotrzebnie twierdził, że Borodziej uważa
            > tak a nie inaczej bo jego ojciec był oficerem wywiadu PRL i w
            > dodatku w jego mieszkaniu miało jakoby dochodzić do planowania
            > zbrodni w ramach akcji "Żelazo", a zbrodnie te mają spłynąć na
            syna
            > (przecież chyba w tym celu pan Musiał o tym nadmienił w swoim
            > tekście). Czyż nie wystarczyłaby krytyka samego dorobku naukowego
            > Borodzieja?
            > Link do tekstu Musiała:
            > www.rp.pl/artykul/128621.html
            • wujaszek_joe Re: Niby dlaczego niepotrzebnie Musiał wspomimna 19.09.08, 11:08
              mówiąc krótko, nie należy pisać niewłaściwie o stosunkach polskoniemickich bo
              IPN coś na ciebie znajdzie (bez wskazania źródła)
              • uchachany Wystarczy pisać prawdziwie, a nie powielać tezy 19.09.08, 11:35
                komunistycznej propagandy, i to te pasujące środowiskom politycznym
                w Niemczech wspierającym pretensje wypędzonych pod adresem Polski
                jako legitymizacja tych pretensji.

                Z
                www.rp.pl/artykul/128621.html
                (...)
                "Kwestia wypędzeń Niemców po II wojnie światowej, ich genezy,
                przebiegu i odpowiedzialności za nie jest od wielu dziesiątków lat
                wielce drażliwym tematem, nadal obciążającym stosunki polsko-
                niemieckie, źródłem nieporozumień i obustronnych oskarżeń. Niestety,
                niektórzy polscy historycy znacznie przyczynili się do tych
                nieporozumień, zniekształcając genezę przesiedleń ludności
                niemieckiej po wojnie. Dostarczają tym samym argumentów Erice
                Steinbach i związanym z nią środowiskom politycznym. Ale nie tylko
                im. Z tych argumentów korzysta zarówno niemiecka prawica, jak i
                lewica.

                .....

                Borodziej przedstawia powojenne władze komunistyczne w Polsce jako
                samoistne i samodzielnie działające podmioty polityczne, które z
                własnej inicjatywy podjęły się przejęcia byłych niemieckich ziem
                wschodnich, uzyskawszy na to zgodę Stalina. Wedle tej wersji rola
                Stalina ogranicza się właściwie do udzielenia zgody na te zamysły
                oraz do udzielenia im poparcia na konferencji w Poczdamie latem 1945
                roku.

                Tezy te znakomicie wpasowują się w powszechne w Niemczech
                przekonanie, że inicjatywa przesunięcia granic Polski o 200 km na
                zachód – do linii Odry i Nysy Łużyckiej – wyszła z polskiej strony.
                Wiążące się z tym odniemczenie także – według Borodzieja – zostało
                zainicjowane w Polsce: „W tym samym czasie, czyli w pierwszych
                tygodniach po zakończeniu działań wojennych, w Warszawie dojrzewały
                plany rozwiązania „problemu niemieckiego” przez „odniemczenie”
                przynajmniej części ziem nowych. Początki procesu decyzyjnego nie są
                znane”.

                Jednak dokumenty dostępne już od lat zadają kłam tym spekulacjom. W
                moskiewskich archiwach mógłby Borodziej odnaleźć niezbite dowody na
                to, że w ustanowieniu granicy na Odrze i Nysie, a także przy
                odniemczeniu tamtych terenów decydującą rolę odegrał sam Stalin, a
                nie jego polscy – niewątpliwie posłuszni i gorliwi – pomagierzy i
                agenci. Część z tych dokumentów została właśnie opublikowana
                (por. „Arcana” nr 79, styczeń – luty 2008 r.).

                Pomijanie tych źródeł przez Borodzieja i niektórych innych polskich
                historyków znakomicie wpisuje się w „zapotrzebowanie” strony
                niemieckiej. W Niemczech panuje zgoda ponad podziałami, w ramach
                której rzekomo polska decyzja w sprawie wypędzenia Niemców scalona
                została ze szczególnie niebezpiecznym i trwałym domniemanym polskim
                nacjonalizmem oraz – jakżeby inaczej – antysemityzmem. Takie
                twierdzenia są rozpowszechniane zarówno przez lewicowe, jak i
                prawicowe środowiska. Kręgi lewicowe idą nawet krok dalej i snują
                rozważania o potrzebie reedukacji Polaków, dla wykorzenienia rzekomo
                atawistycznego polskiego antysemityzmu i nacjonalizmu. Pierwszy etap
                tej „terapii” miałby dokonać się poprzez rezygnację Polaków ze
                statusu ofiar wojny i przyznanie się do odpowiedzialności za
                wypędzenia.

                ....

                Twierdzenia Borodzieja o rzekomo polskiej genezie wypędzeń oraz inne
                lansowane przez niego poglądy wpisują się nie tylko w niemiecki,
                zdeformowany obraz polskiej historii, lecz również w komunistyczną
                propagandę o rzekomej suwerenności PRL. Chciała ona udowodnić, że
                Polska komunistyczna nie była sowieckim dominium, a jej kasty
                przywódcze były samodzielnymi podmiotami mającymi na względzie
                polski interes narodowy.Lecz taki zafałszowany obraz propaganda PRL
                malowała dopiero po śmierci Stalina. Za swego życia sowiecki
                przywódca był gloryfikowany jako dobroczyńca narodu polskiego,
                któremu Polacy zawdzięczają odzyskanie starodawnych ziemi
                piastowskich oraz sam system socjalistyczny. Z okazji 70. urodzin
                Stalina Biuro Politycznie KC PZPR podjęło w listopadzie 1949 roku
                uchwałę, w której naród polski dziękował Stalinowi za granicę na
                Odrze i Nysie oraz za system socjalistyczny. W obu kwestiach Stalin,
                jak stwierdzało Biuro Polityczne, odegrał decydującą rolę. Dostępne
                dzisiaj źródła potwierdzają ten oczywisty fakt.

                Dopiero po śmierci Stalina, w ramach wewnątrzpartyjnych rozliczeń z
                wypaczeniami okresu stalinowskiego (też zapoczątkowanymi w Moskwie),
                komunistyczna propaganda zaczęła pomniejszać jego wkład w budowę
                PRL. Rozpoczęło się wymazywanie Stalina z kart historii, co – nie
                tylko zresztą w publikacjach Borodzieja – trwa do dzisiaj. Trudno
                jest przecież przyznać się, że władzę, przywileje i kariery w
                powojennej Polsce zawdzięczało się największemu po Mao Tse-tungu
                zbrodniarzowi w dziejach świata.

                W innych publikacjach, niemających bezpośredniego związku z
                wypędzeniami, Borodziej także wypacza historię Polski zgodnie z
                kanonami propagandy komunistycznej. W roku 1999 opublikował w
                Niemczech swój doktorat o niemieckiej polityce okupacyjnej oraz o
                polskim ruchu oporu w dystrykcie radomskim, który ukazał się w
                Polsce w roku 1985. Za pracę tę otrzymał nawet nagrodę partyjnego
                tygodnika „Polityka”, co daje przesłankę do przypuszczenia, że
                główne tezy doktoratu szły po linii ówczesnej propagandy PZPR.

                Analiza doktoratu Włodzimierza Borodzieja potwierdza te
                przypuszczenia. Borodziej twierdzi między innymi, że w lecie 1943
                NSZ rozpętało wojnę domową, która została wygrana przez lewicowe
                siły, czyli PPR. Teza o wojnie domowej, rozpętanej przez siły
                prawicowe, jest klasycznym produktem propagandy komunistycznej.
                Oczywiście PPR jest według Borodzieja zwykłą polską organizacją
                lewicową. Nie znajdziemy tam informacji, że partia ta została
                założona w lecie 1941 na osobiste polecenie Stalina przez NKWD i
                Komintern, a jej aktywiści pełnili funkcje sowieckiej agentury w
                okupowanym przez Niemców kraju. W tej samej pracy znajdziemy również
                usprawiedliwienia dla zbrodni UB wyssanymi z palca zbrodniami
                polskiego podziemia niepodległościowego.

                Dlaczego Włodzimierz Borodziej długie lata po upadku PRL nadal
                powiela i utrwala tezy komunistycznej propagandy? Być może źródeł
                takiego postępowania należałoby szukać również w jego osobistej
                historii ...
                (...)

                I tu następuje wyjaśnienie oparte na podstawie genealogii rodzinnej
                prof. Borodzieja.
                Bardzo logicznie tłumaczące jego postawę.

                Faktem jest że niepodanie źródeł wiedzy o historii Borodzieja-ojca i
                ja uważam za co najmniej nieeleganckie. Ale sądzę że te źródła są
                dość banalne.

                wujaszek_joe napisał:

                > mówiąc krótko, nie należy pisać niewłaściwie o stosunkach
                polskoniemickich bo
                > IPN coś na ciebie znajdzie (bez wskazania źródła)


                • leszek.sopot Re: Wystarczy pisać prawdziwie, a nie powielać te 19.09.08, 12:03
                  Po pierwsze, nie wyobrażam sobie zgodnego współżycia Polaków i
                  Niemców po wojnie i stąd wyciągam wniosek, że polskim komunistom
                  było na rękę i zabiegali o to, aby jak najwięcej ziem
                  zachodnich "odzyskać" i jak najwięcej Niemców przepędzić. A to, że
                  było to zgodne z poglądami endeków... no cóż, tak bywa. Oczywiście,
                  że Stalin podjął decyzję, ale Polacy ją chętnie wypełnili.
                  Po drugie, to z polskiej inicjatywy w naszych granicach znalazło się
                  Świnoujście i Wolin. Natomiast sowieci wbrew pierwotnym ustaleniom
                  usunęłi powstałą już w Królewcu polską administrację i sami się tam
                  usadowili.
                  Po drugie, czym innym jest jakaś "polska racja stanu" a czym innym
                  badania historyczne. Argumentacja Twojego typu to nie historia ale
                  politykierstwo.
                  Po trzecie, krytykując czyjeś dokonania naukowe czy artystyczne
                  bezsensowne jest sięganie do tego co robili rodzice. Wystarczy
                  skupić się na przedmiocie krytyki i pokazać jego wady. Czy np.
                  przystoi pisząc o Musiale zastanawić się nad jego niewykształconymi
                  rodzicami? Na pewno nie. Można być wobec niego pełnym podziwu, że
                  sam dzięki ciężkiej pracy i pomimo wielu trudności coś osiągnął, ale
                  czyż nie można zapytać dlaczego wyjechał gdy inni walczyli? Czyż sam
                  nie okazał się hipokrytą korzystając z zachodniej pomocy jako
                  polityczny uciekinier, gdy inni nie okazywali się tchórzami i nadal
                  w kraju konspirowali?
                  • uchachany Leszku, a jeżeli genealogia prof. Borodzieja tak 19.09.08, 14:39
                    znakomicie tłumaczy jego postawę naukową jak w tym przypadku...?

                    Człowiek nie jest niezapisaną kartą, którą sam sobie dowolnie
                    wypełnia (z nielicznymi wyjątkami); on został ukształtowany w
                    rodzinie robiącej karierę w szeregach kadry sług reżimu.

                    W tym przypadku wypominanie środowiska, z którego pochodzi prof.
                    Borodziej jest niestety choć niesmaczne (z czym się zgadzam), to
                    jednak istotne dla zrozumienia dlaczego i jakie tezy szerzy.
                    • leszek.sopot Re: Leszku, a jeżeli genealogia prof. Borodzieja 19.09.08, 15:14
                      No i co z tego? I tak się zderzasz z argumentami faktograficznymi,
                      na które przecież musisz znaleźć kontrargumenty z dziedziny histrii
                      a nie genealogi. Jeśli zaś atakaje się kogoś ad persona to znaczy,
                      że ma się pustkę w głowie i nie potrafi się zbić argumentów
                      przeciwnika.
                      Oczywiście zależy co się krytykuje. Jeżeli kogoś, kto nie
                      przedstawia żadnej treści - to można skwitować krótkim epitetem.
                      Jeżeli zaś masz do czynienia z treścią, to trzeba się nad nią
                      skupić - wszystko jedno kto ją przedstawia: anarchista,
                      nacjonalista, katolik, liberał, socjalista czy ktokolwiek inny. Nie
                      dojdzie się do niczego skupiając swoją uwagę na "otoczce", a można
                      przy tym przekroczyć wszelkie granice.
                      Czy ty myślisz, że mi się podoba to, że synowie bonzów z czasów PRL
                      (czyli nie tylko wysokich oficerów LWP czy SB, ale przede wszystkim
                      dyrektorów) mieli ułatwioną ścieżkę kariery w dowolnych dziedzinach
                      w warunkach gospodarki wolnorynkowej bo na starcie mieli "kapitał
                      zakładowy"? Pełno tego przykładów w Trójmieście. Powiedz mi, gdzie w
                      interesach ktoś patrzy na genealogię?
                      Jeśli myślisz, że mi się to podoba, to się mylisz. Ja przyjmuje to
                      za coś naturalnego, jak to, że pada deszcz lub śnieg. Za
                      nienaturalne przyjmuję jedynie to, gdy ktoś kradnie, oszukuje, jest
                      po prostu świną a robi karierę dzięki układom.
                      Życie jest niesprawiedliwe. Jeśliby miało być sprawiedliwe w 100
                      proc. to wszczyscy powinniśmy żyć w jakiejś komunie. Ważna zaś jest
                      obrona zasad i wartości - także przy krytyce.
            • equipage Re: Niby dlaczego niepotrzebnie Musiał wspomimna 20.09.08, 11:10
              Poziom tego "naukowatego" wywodu pasuje idealnie do ideologii
              Gwardii Dyplomowanych Analfabetów z PiS-u, tudzież z IPN-u. Czy nie
              wartoby wynająć Wyspy Sołowieckie i tam was ulokować?
              • uchachany Warto, warto: twoi idole o niczym innym nie marzą. 20.09.08, 13:00
                Tym się właśnie trudnili ich tatusiowie lub ich sponsorzy zza niedalekiej
                "zagranicy :-).

                equipage napisał:

                > Poziom tego "naukowatego" wywodu pasuje idealnie do ideologii
                > Gwardii Dyplomowanych Analfabetów z PiS-u, tudzież z IPN-u. Czy nie
                > wartoby wynająć Wyspy Sołowieckie i tam was ulokować?
    • jacek2235 Przypadek Romana Giertycha 19.09.08, 07:46
      Ale to przecież właśnie "Wyborcza" pisząc o Romanie Giertychu
      dodawała do tego "hektary" ( za panią Milewicz ) rozważań o jego
      dziadku. W rzeczywistości ten fragment publikacji Musiała należałoby
      raczej liczyc w cm kwadratowych. Czy wtedy pani Milewicz też
      protestowała????
      • uchachany No, bo Giertych jako "faszysta" z pokolenia na 19.09.08, 11:10
        pokolenie musiał być wspominany przez GW zawsze w towarzystwie
        ojca "faszysty" i dziadka "faszysty", coby jego "faszystowskość"
        jaśniała zawsze w pełnym, gazetowowyborczym demaskatorskim blasku :-
        )!

        jacek2235 napisał:

        > Ale to przecież właśnie "Wyborcza" pisząc o Romanie Giertychu
        > dodawała do tego "hektary" ( za panią Milewicz ) rozważań o jego
        > dziadku. W rzeczywistości ten fragment publikacji Musiała
        należałoby
        > raczej liczyc w cm kwadratowych. Czy wtedy pani Milewicz też
        > protestowała????
    • jazg1 Musiał to nie IPN 19.09.08, 07:52
      GW kłamie już w tytule, bo Musiał, to nie IPN. Musiał załatwił
      Borodzieja, a nie IPN.
      • wiktor.kramer Re: Musiał to nie IPN 19.09.08, 08:19
        jazg1 napisał:

        > GW kłamie już w tytule, bo Musiał, to nie IPN. Musiał załatwił
        > Borodzieja, a nie IPN.

        czytaj ze zrozumieniem, buraku
    • ks.janusz15 do pioro111 19.09.08, 08:00
      dokładnie było tak jak piszesz. najlepszy przykład to MOnisa
      mOlejnik, której ojcie miał przyznany zaszczytny tytuł Zasłużonego
      Utrwalacza Władzy Ludowej. MOnisia mOlejnik skończyła krzakoterapie
      na SGGW i w stanie wojennym kiedy wszyscy przyzwoici ludzie
      odchodzili z reżimowych mediów podjęła dzięki protekcji tatusia
      prace w bolszewickim radiu.
      --
      Do wszystkich mniejszości podchodzę w Jedwabnych rękawiczkach
      • ar.co Re: do pioro111 19.09.08, 09:48
        No to nie zapomnij jeszcze o najsłynniejszych "braciach mniejszych"
        (i bliźniaczych) IV RP, którzy karierę zawdzięczają wyłącznie
        partyjnemu ojcu (ciekawe, że mógł zrobić karierę partyjną mimo AK-
        owskiej przeszłości - w czasie, kiedy inni AKowcy byli
        prześladowani). Wystarczy zauważyć, że jakimś dziwnym zbiegiem
        okoliczności mogli zrobić doktoraty nie znając żadnego języka
        obcego - podczas gdy przy egzaminie doktorskim należy obowiązkowo
        zdać egzamin z takiegoż języka. Chyba, że zdawali z "wolskiego"....
        • ks.janusz15 do ar.co 19.09.08, 12:33
          W przeciwieństwie do Twojego idola żyda Mazowieckiego..
          (od debaty prezydenckiej z Bolkiem w 92r. szuka świadectwa
          chrztu) ...ja jestem zwolennikiem grubej kreski.
          W przeciwieństwie do Ciebie mnie nie uczył patriotyzmu red.
          Maleszka.
          • pissglowki logika, dziecino w habicie. poczytaj o niej :] 20.09.08, 09:48
    • toja3003 Teczki nie są własnością prywatną ale publiczną i 19.09.08, 08:22
      Teczki nie są własnością prywatną ale publiczną i każdy obywatel
      musi mieć pełny dostęp, tak jak do każdego państwowego archiwum
      inaczej znowu nastąpi odruch społecznego nieposłuszeństwa i ich dane
      znajdą się i tak w internecie.

      A opublikować mi natychmiast uzupełnioną o daty
      urodzenia pełną listę w internecie. Lenie z IPN!
      Co żeście robili przez 20 lat? To nie są wasze
      teczki tylko publiczne. Jak tego nie zrobicie
      to i tak te dane będą w internecie a wtedy to sobie
      idźcie do domu a nie udajecie pracę za moje
      podatnicze pieniądze!

    • grba Czerwona profesura 19.09.08, 08:47
      Kiedyś rozmawiałem z młodym kolegą, który kończył studia na mojej
      uczelni. Zapytałem o promotora. Okazało się, że pisze magistekę
      u "profesora", który w czasach moich studiów był wojującym pierwszym
      sekretarzem komitetu uczelnianego PZPR i specjalistą od ekonomii
      politycznej. To on egzaminował studentów przed wyjazdami
      studenckimi, "żeby plusy nie przesłoniły im minusów".
      Zapytałem młodego o dzisiejsze poglądy "profesora". Okazało się, że
      absolutnie nie należy dobrze mówić i pisać o Balcerowiczu i jego
      reformie...
      • lengon36 Re: Czerwona profesura 19.09.08, 11:28
        smętny chwalipięto.Twoją uczelnią była WSGnG a nie
        SGPiS.Jako "ucony" łatwo rozszyfrujesz nazwę tej swojej pierwszwej i
        jedynej Alma Mater.Natomiast za 256 miliomów zł."poławiacze pereł "
        z IPN bawią się bardzo brzydko.Oni nie wyszukują tajnych
        współpracowników SB.Jesli podejdzie im temat ,czy to aby kogos
        pogrążyc ,czy samemu zaistniec, stosuja bez umiaru łacinską
        maksymę:"Quod licet IPN,non licet bovi" Kto w końcu postawi tamę
        temu rozpasaniu "uconych histeryków z IPN" ???????
    • gajane4 Jak IPN załatwił prof. Borodzieja 19.09.08, 09:43
      Najsmutniejsze jest to, ze tym gnojom, którzy obecnie panoszą się w
      IPN, te kurestwa ujdą "na sucho" w imię "poprawności politycznej".
    • easy.teraz Jak IPN załatwił prof. Borodzieja 19.09.08, 11:14
      Gdybyśmy żyli w państwie prawa, to dr Musiał musiałby ponieść za
      swój czyn surową karę. Żyjemy jednak w państwie, w którym politycy
      doskonalą wymiar sprawiedliwości równie gorliwie jak budują drogi.
      Dopóki społeczeństwo tego nie zrozumie i wreszcie nie wybierze
      sensownego przedstawicielstwa dopóty żniwo będą zbierać kreatury w
      rodzaju dr Musiała.
      • uchachany Ale na szczęście mamy nie tylko kreatury w rodzaju 19.09.08, 11:47
        Musiała, ale i wspaniałych, obiektywnych uczonych w rodzaju prof.
        Borodzieja, których obiektywizm i doskonały warsztat naukowy jaśniał
        pełnią blasku już za czasów PRL, zadając kłam tezie nędznych,
        pisuarsko-faszystowskich hunwejbinów jakoby nauki humanistyczne były
        w PRL głównie propagandową przybudówką do aktualnie obowiązującej na
        danym etapie politycznym Linii Partii :-).

        I karierę w tychże naukach robiło się przede wszystkim w oparciu o
        przenikliwość, z jaką odczytywało się aktualne zapotrzebowanie
        polityczne PZPR na tezy naukowe:

        Z
        www.rp.pl/artykul/128621.html:

        (...)
        "...
        Twierdzenia Borodzieja o rzekomo polskiej genezie wypędzeń oraz inne
        lansowane przez niego poglądy wpisują się nie tylko w niemiecki,
        zdeformowany obraz polskiej historii, lecz również w komunistyczną
        propagandę o rzekomej suwerenności PRL. Chciała ona udowodnić, że
        Polska komunistyczna nie była sowieckim dominium, a jej kasty
        przywódcze były samodzielnymi podmiotami mającymi na względzie
        polski interes narodowy.Lecz taki zafałszowany obraz propaganda PRL
        malowała dopiero po śmierci Stalina. Za swego życia sowiecki
        przywódca był gloryfikowany jako dobroczyńca narodu polskiego,
        któremu Polacy zawdzięczają odzyskanie starodawnych ziemi
        piastowskich oraz sam system socjalistyczny. Z okazji 70. urodzin
        Stalina Biuro Politycznie KC PZPR podjęło w listopadzie 1949 roku
        uchwałę, w której naród polski dziękował Stalinowi za granicę na
        Odrze i Nysie oraz za system socjalistyczny. W obu kwestiach Stalin,
        jak stwierdzało Biuro Polityczne, odegrał decydującą rolę. Dostępne
        dzisiaj źródła potwierdzają ten oczywisty fakt.

        Dopiero po śmierci Stalina, w ramach wewnątrzpartyjnych rozliczeń z
        wypaczeniami okresu stalinowskiego (też zapoczątkowanymi w Moskwie),
        komunistyczna propaganda zaczęła pomniejszać jego wkład w budowę
        PRL. Rozpoczęło się wymazywanie Stalina z kart historii, co – nie
        tylko zresztą w publikacjach Borodzieja – trwa do dzisiaj. Trudno
        jest przecież przyznać się, że władzę, przywileje i kariery w
        powojennej Polsce zawdzięczało się największemu po Mao Tse-tungu
        zbrodniarzowi w dziejach świata."
        ...
        (...)

        Chłe, chłe :-)...

        easy.teraz napisał:

        > Gdybyśmy żyli w państwie prawa, to dr Musiał musiałby ponieść za
        > swój czyn surową karę. Żyjemy jednak w państwie, w którym politycy
        > doskonalą wymiar sprawiedliwości równie gorliwie jak budują drogi.
        > Dopóki społeczeństwo tego nie zrozumie i wreszcie nie wybierze
        > sensownego przedstawicielstwa dopóty żniwo będą zbierać kreatury w
        > rodzaju dr Musiała.


        • witaschek GWno i jej misja 19.09.08, 12:03
          GWno bedzie zawsze bronilo mafii paliwowej i komunistycznych
          esbekow.A ludzi takich jak Ziobro, ktory chcial Polske oczyscic ze
          zlodziei i ludzi takich jak Musial, ktory pokazuje cale to
          zaklamanie komunistycznych pociotkow GWno bedzie zawsze tepic.
        • easy.teraz Re: Ale na szczęście mamy nie tylko kreatury w ro 19.09.08, 13:52
          Przecież artykuł nie broni tez naukowych Borodzieja, mój komentarz
          także. Chodzi o zamierzoną publiczną kompromitację człowieka bez
          uwiarygodnienia źródła informacji, chodzi także obarczanie winą syna
          za wyczyny ojca (rzeczywiście nieciekawe). Tego nie praktykuje się
          bezkarnie w państwie prawa. Po prostu dr Musiał powinien był lepiej
          odrobić swoje, być może w intencji chlubne, zadanie domowe.
          • uchachany Zwróć uwagę na to, że to nie jest obarczanie syna 19.09.08, 15:29
            za winy ojca; Musiał najpierw obszernie wyjaśnia, jaką postawę
            zajmuje prof. Borodziej wobe kwestii stosunków polsko-niemieckich,
            szczególnie w kontekście wypędzeń i jest to krytyka jak najbardziej
            merytoryczna, nie odnosząca się ani słowem do pochodzenia prof.
            Borodzieja.

            Zarzuca tu prof. Borodziejowi badawczą nierzetelność.

            I dopiero w ostatnim akapicie swego artykułu rozpatruje PRZYCZYNY
            takiej nierzetelności prof. Borodzieja i dostrzega je w biografii
            jego i jego ojca.

            Więc to nie obarczanie odpowiedzialnością za winy ojca, tylko
            wyjaśnianie nierzetelnej według Musiała postawy badawczej prof.
            Borodzieja historią rodziny, z której pochodzi.

            Jakbyśmy tego nie oceniali, jest to logiczne wytłumaczenie takiej a
            nie innej postawy prof. Borodzieja.

            I jakkolwiek zgadzam się, że może to budzić niesmak, to zaledwie jak
            już pisałem wierzchołek góry lodowej; przeważająca większość
            tej "elitki" ukształtowanej za czasów PRL w naukach humanistycznych
            była kuta przez władzę na potrzeby systemu.

            I spolegliwość wobec władzy, zaspokajanie jej potrzeb propagandowych
            było racją bytu tej "elitki" i warunkiem karier jej "autorytetów".

            Ponieważ władza, wskutek niedemokratycznego systemu zaprowadzonego w
            Polsce wskutek jałtańskiego "geszeftu stulecia" nie mogła uzyskać
            autentycznej legitymizacji społecznej, więc wyhodowana przez
            władzę "elitka" służyła swą działalnością jako substytut tej
            legitymizacji.

            To peerelowscy historycy-propagandyści fałszowali historię, pisali
            o "AK - zaplutych karłach reakcji", bredzili, że PPR to autentyczna,
            polska lewica która z racji historycznych uwarunkowań wygrała walkę
            o władzę, a nie stado namiestników obcego mocarstwa, któremu Polska
            przypadła w charakterze łupu wojennego, powołane przez niego do
            pełnienia jurgieltniczej służby.

            Więc ten niesmak jest nieco na wyrost; czy niesmakiem byłoby
            wypominanie niektórym niemieckim uczonym służby Hitlerowi...?

            Przy czym Hitler miał o wiele większą legitymizację społeczną niż
            PZPR; wszak wygrał demokratyczne wybory w republice weimarskiej!

            Że zrobił z tego użytek taki, jaki zrobił, to inna rzecz.
            W momecie, gdy przemienił państwo w twór totalitarny, można mówić o
            kolaboracji elit niemieckich z reżimem.

            W komunistycznej było odwrotnie: zero legitymizacji od początku
            władzy PPR (oprócz tej otrzymywanej od powołanych przez
            władzę "elitek"), ścisły stalinowski reżim od samego początku i jego
            stopniowe łagodzenie w stronę autorytaryzmu.

            Zwróć uwagę i na to,że naczelnym zadaniem propagandy GW jest
            szerzenie amnezji narodowej i zamazywanie świadomości.

            Według GW po '89 r. wszyscy (a już szczególnie dawni prominenci
            życia umysłowego PRL" odliczyli się w stanie dziewiczej niewinności,
            pozbawieni historii swych "zdrad klerków" i kolaboracji z władzą,
            której zawdzięczali swe eksponowane pozycje.

            I jest najwyższym nietaktem wypominać komuś, co kiedyś napisał ku
            chwalbie władzy nagradzającej go za to apanażami i zaszczytami, a
            także tym dawnym zaangażowaniem wyjaśniać jego obecne podejście do
            dziedziny, którą się zajmuje.

            TO ŻAŁOSNE;
            w ten sposób GW i jej środowisko polityczne próbuje zakłamać
            historię w sposób wcale niegorszy, niż zakłamywali ją ich rodzice -
            kiedyś prominentni funkcjonariusze i aparatczycy reżimu odstawieni
            po gomułkowskiej "odwilży" na boczny tor.

            Żałosne jest też i to jak wielu pozbawionych elemnetarnej wiedzy
            historycznej i zdolności do refleksji młodych ludzi kupuje ten chłam
            i bezmyślnie powiela jego tezy.

            easy.teraz napisał:

            > Przecież artykuł nie broni tez naukowych Borodzieja, mój komentarz
            > także. Chodzi o zamierzoną publiczną kompromitację człowieka bez
            > uwiarygodnienia źródła informacji, chodzi także obarczanie winą
            syna
            > za wyczyny ojca (rzeczywiście nieciekawe). Tego nie praktykuje się
            > bezkarnie w państwie prawa. Po prostu dr Musiał powinien był
            lepiej
            > odrobić swoje, być może w intencji chlubne, zadanie domowe.


            • starydziamdzia Re: Zwróć uwagę na to, że to nie jest obarczanie 20.09.08, 11:21
              starając się zrozumiec Twoj słowotok pisany na tym forum,wysuwam
              wniosek,że jesteś nie tyle uchachany co po..bany.Nawet kilkuset
              zdaniowe nietematyczne wywody potnostawowe,nie zmienią wrażenia,żeś
              podłapał fuchę jako dyżurny agitator wiadomej orientacji.
              • uchachany Masz nick idealnie dobrany do poziomu umysłowego, 20.09.08, 13:03
                który demonstrujesz.

                Dostałeś z rozdzielnika od Schetyny...?

                To przewrotnie złośliwego masz zwierzchnika, złośliwego...

                starydziamdzia napisał:

                > starając się zrozumiec Twoj słowotok pisany na tym forum,wysuwam
                > wniosek,że jesteś nie tyle uchachany co po..bany.Nawet kilkuset
                > zdaniowe nietematyczne wywody potnostawowe,nie zmienią wrażenia,żeś
                > podłapał fuchę jako dyżurny agitator wiadomej orientacji.
                • starydziamdzia Re: Masz nick idealnie dobrany do poziomu umysłow 20.09.08, 13:13
                  po..busie,z której strony Twojego "Poradnika agitatora" przepisałeś
                  te złote mysli ?
                  • uchachany Śmiało - bluzgaj dalej, żałosna figuro; w ten 20.09.08, 17:25
                    sposób najlepiej się przedstawiasz Czytelnikom :-)

                    starydziamdzia napisał:

                    > po..busie,z której strony Twojego "Poradnika agitatora"
                    przepisałeś
                    > te złote mysli ?
                    • starydziamdzia Re: Śmiało - bluzgaj dalej, żałosna figuro; w ten 20.09.08, 19:18
                      ....busie.Zażyj "STOPERAN" bo mózgowie dostało lamentatio.
    • janus-z333 Jak IPN załatwił prof. Borodzieja 20.09.08, 10:55
      Prosze p.Musiala by opisal przebieg pracy partyjnej tow.Kaczynskiego,oraz
      wyliczyl korzysci jakie uzyskali jego synowie Lech i Jaroslaw.Takie informacje
      zainteresuja tez ludzi spoza sfer naukowych.
    • adeladeotero nieodnaleziono.... 20.09.08, 12:39
      W IPN to normalka. Najlepszy sposób na zgubienie materiałów archiwalnych to
      przekazać je IPN. Zmieniają sygnatury oryginalne na własne, rozłączają
      opracowane zespoły archiwalne i tworzą własne zespoły, gubiąc najczęściej
      konkordancje (zestawienia starych sygnatur z nowymi). W następstwie tego nie
      są w stanie znaleźć pełnej dokumentacji, bo wgląd do kartotek, jak w dawnym
      MBP, ma tylko kilka osób, a dokładniej jedna osoba może mieć wgląd do pewnej
      kartoteki - ale nie więcej niż do jednej.
      Mało tego - potrafią zgubić dokumenty w swoich biurach, lub przesyłając je z
      sądu do sądu, a nastepnie zwracać się do instytucji z których je wypożyczyli o
      wydanie 2 kopii (czasami są to dokumenty jednostkowe o znaczeniu historycznym
      - w 1 egzemplarzu). Bywa tez tak, że Pan Iksiński zwraca sie o wypożyczenie mu
      akt sprawy Z, a tu okazuje sie, ze kilka miesięcy wcześniej akta wypożyczył
      pan Igrekowski, który siedzi z panem Iksinskim w tym samym pokoju, tego samego
      Oddziału KŚZpNP w tym samym mieście.
      Nie wspomnę o skandalicznych sytuacjach żądania przez wypożyczenia akt o
      klauzuli tajne, gdy tymczasem osoba, która sie o te akta zwraca nie ma
      potrzebnych dopuszczeń, a Oddział nie posiada kancelarii, która mogłaby takie
      akta przyjąć, przechować i udostępnić.
      Po kilku latach obserwacji jakości pracy IPN człowiek nabiera dystansu. Nie
      wierzę już żadnym rewelacjom zawartym w książkach sygnowanych przez tę Insytucję.
    • silesius.monachijski6 I nie wstyd Pani Pani Milewicz??? 21.09.08, 17:40
      www.rp.pl/artykul/9158,149683_Bogdan_Musial_odpowiada__Gazecie_Wyborczej_.html
      Bogdan Musial wyslal do Pani GW list w obronie swoich racji i swojego dobrego
      imienia; Nawet nie opublikowaliscie; Ma racje Musial: ludzie pokroju
      Borodzieja korzystali kiedys z tego, ze ich rodzcie mieli wplywy w panstwie
      komunistycznym, a teraz udaja, ze nic sie niestalo, i ze do swojej pozycji
      doszli tylko i wylacznie swoja praca; postronny obserwator ma prawo widziec,
      co lezy u zrodla takich a nie innych pogladow Borodzieja; Artykul Musiala
      pokazuje bardzo wazne okolicznosci ulatwiajace zrozumienie tego, co obecnie
      glosi Borodziej

      www.rp.pl/artykul/128621.html

      Rozumiem, ze Pani (jak tei i michnik, Luczywo, Blumsztajn, etc) wystepuje w
      obronie Borodzieja, bo ma Pani rowniet pewne koligacje rodzinne, ktore Pani
      umozliwily usytuawanie sie w kregu tzw. "inteligencji" warszawskiej; ale w
      takim wypadku wypadaloby wylozyc kawe na lawe ("bronie Borodzieja, bo bronie i
      swojej biografii), a nie silic sie na smieszne w istocie komentarze
    • edek_2007 Jak IPN załatwił prof. Borodzieja 22.09.08, 09:09
      Uważam ,że IPN powinien zostać natychmiast rozwiązany a tych pseudo naukowców
      typu świnia Kurtyka wywalić na zbity pysk na bruk. Nich piszą na własny
      rachunek za za własne a nie podatników pieniądze. Okroić kasę IPN ,
      Prezydenta i innych takich co nic nie robią. Do wyborów niech się sami martwią
      o kasę . Jak chcą zachodu i Ameryki to im dać tak jak to tam funkcjonuje . Nie
      może być system socjalny a ustrój kapitalistyczny dla tych oszołomów. Nie
      nadają sie do demokracji to won.
      • ajron1960 I nie wstyd Pani Pani Milewicz??? 23.09.08, 14:39
        Specjalność p.Milewicz i GW bronić do upadłego agentów byłych
        pracowników i współpracowników służb komunistycznych. Ona sama i jej
        towarzystwo właśnie tam mają swoją genezę i za wszelką cenę walczą
        żeby obrzydliwa dla nich prawda nie wyszła na jaw. Broni Borodzieja,
        broni Wolszczana, będzie bronić kolejnych, a jak przyjdzie kolej na
        nią w jej obronie będzie pisał następny wynajęty pismak.
        Jeżeli Musiał kłamie o Wiktorze Borodzieju to trzeba skarżyć do
        sądu, Wolszczan nie ma nic na obronę więc obrażony spieprza z Polski
    • gipsdeka Bzdury "Gazety Wyborczej" 25.09.08, 00:03
      Karły reakcji ? Taką terminologią posługiwali się rodzice niektórych
      dziennikarzy "GW". Zarówno "karły reakcji" jak "kułacy" to język
      stalinowskiej propagandy. Jeśli o coś oskarżać niektórych
      pracowników IPN to o skrajną prawicowość, a nie o skrajną lewicowość.
      • antytotalitarysta Re: Bzdury "Gazety 25.09.08, 01:21
        gipsdeka napisał:

        > Karły reakcji ? Taką terminologią posługiwali się rodzice
        niektórych
        > dziennikarzy "GW". Zarówno "karły reakcji" jak "kułacy" to język
        > stalinowskiej propagandy. Jeśli o coś oskarżać niektórych
        > pracowników IPN to o skrajną prawicowość, a nie o skrajną
        lewicowość.

        Pani Milewicz poszła w demagogię na całość.
    • sigismundus57 Jak Tatusie budowali komunizm?! 25.09.08, 00:20
      Np. (prof.Borodzieja,) Michnika i Dorna a ich potomkowie budują POpapraną
      "dupokrację"?! - tylko dla WYBRANYCH !!!
      • antytotalitarysta Re: Jak Tatusie budowali komunizm?! 25.09.08, 01:15
        Ojciec Dorna był zdaje się rzemieślnikiem.
        • uchachany Ale dopiero jak go wywalili z PZPR... 25.09.08, 11:57
          ...

          antytotalitarysta napisał:

          > Ojciec Dorna był zdaje się rzemieślnikiem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja