eva15
19.09.08, 09:30
Zwalanie polskiego awanturnictwa w Unii tylko na Kaczyńskich jest
zakłamywaniem faktów i odbieraniem rządowi Millera niewątpliwych
sukcesów na tym polu.
To prawda, że Polsce doradzono zmianę taktyki, bo dotychczasowa była
nieskuteczna. Ale, jak pokazuje przykład Gruzji sukces mediacyjny
jaki tam odniesiono jest sukcesem Sarkozy-Steinmeier, to był i jest -
niemiecko-francuski tandem, Sikorskiego i Polski tam nie ma.
Polska nie jest w grupie dowodzenia żadnych gremiów związanych z
polityką zagraniczną Unii i długo dowodzić nie będzie. Najważniejsze
kontakty unijne to USA i Rosja. Jeśli chodzi o USA to Europa Zach.
zna z b. bliska lat ponad 60 i rad neofitów nie potrzebuje,
zwłaszcza, że idą one w kierunku przeciwnym do własnych przemyśleń.
Jeśli chodzi o Rosję to Polska się wypisała na własną prośbę z
sensownej wobec niej polityki, wszelkie szybkie wolty nie budzą
zaufania i mimo pozornych gier dyplomacji Polska nie ma w Moskwie
żadnej sensownej pozycji.
W zasadzie spojrzenie Rosji na Polskę jest identyczne, jak to
wykazane w sondażu EU - PL to upierdliwy zawalidroga.
Poza tym - aby być naprawdę wpływowym krajem, trzeba być w stanie
ponosić KOSZTY narzucanych innym (czyli Unii) decyzji. Polska będąc
biorcą netto z EU kasy chciałaby decydować na cudzy koszt. Tego nikt
nie lubi.