bimbalimba 27.09.08, 22:45 grube to i jakos ciezko napisane .... a moze tak na polski przetlumaczone ... papierowe postaci i tekturowy sztafaż ... Eroica Kusniewicza porusza temat "podobny" i robi to lepiej ... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
mokradlo5 Nie lubię słowa "zło" 28.09.08, 19:00 Zyd i homoseksualista ani slowem nie wspomni o wlasnym nazistowskim kraju, ktorym jest Izrael Odpowiedz Link Zgłoś
pantanal Re: Nie lubię słowa "zło" 28.09.08, 20:34 mokradlo5 napisał: > Zyd i homoseksualista ani slowem nie wspomni o wlasnym nazistowskim > kraju, ktorym jest Izrael Istnieje jakiś stopień skretynienia. Nie schodź do tego poziomu! Odpowiedz Link Zgłoś
lmblmb Dumb Pollack 28.09.08, 21:46 Lidell pochodzi z Nowego Jorku, nie z Izraela, obecnie mieszka w Barcelonie. Takimi śmierdzącymi polaczkami jak ty gardzi się nawet w Polsce. Nie zdziw się więc, jeśli ktoś napluje ci w twarz podczas twojego pobytu w bardziej cywilizowanych częściach naszego kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Nie lubię słowa "zło" 28.09.08, 22:51 Jak wystrzeli się pocisk w celu zabicia kogoś i się nie trafi jest to "zło" w czystej postaci równe temu jakby się trafiło. Jak przyjdzie huragan i zabije tysiące osób to jest to porostu pech. Jak można tak prostą sprawę komplikować w celu wyrobienia sobie opinii oryginalnego ujęcia tematu. "Zło" jest połączone z wolą człowieka. Pomysł na fikcyjną postać która np. z jednej strony zabija Żydów a z drugiej nienawidzi antysemitów to tylko rozdarcie, który występuje u każdego i było wiele razy poruszane. Człowiek potrafi być rozdarty i robić wiele sprzecznych rzeczy, to tylko części jego osobowości próbują się realizować. Np. w powieści "Wilk Stepowy" Hessego został dokładnie pokazany i przeanalizowany taki stan. Mnie to nie fascynuje, to jest trywialne, znam przyczynę i skutki. Stan kiedy niema rozdarcia i dokonuje się strasznych rzeczy jest dopiero fascynujący. To rodzaj oświecenia w mroczną stronę. Z taką osobą nie ma dyskusji bo to co robi ma pełne usprawiedliwienie. Każdy nazista to porostu osoba nie potrafiąca zadać sobie pewnych pytań, rodzaj ślepoty na konflikt wewnętrzny. To osoba nad którą instynkt stadny i potrzeba ładu wzięła gorę. Osoba bojąca się chaosu który jest motorem napędowym świata, czyli osoba tak naprawdę w pewien sposób bardzo słaba. Ostatnio kręcę się koło podstawówki Hitlera, nachodzi mnie myśl, że to właśnie tam z powodu jakiegoś urazu doszło do tego do czego doszło. Może głupie urazy z dzieciństwa, a w dorosłym życiu władza stworzyły bestię. Na świecie jest wielu Hitlerów, Stalinów... ale nie mają sposobności i talentu żeby wyładować swoje frustracje na masową skalę. Nie trafiają do mnie argumenty Littela, szkoda, że niema możliwości zadania mu pytań i drążenia tematu. Zapewne ma talent pisarski, wiedzę historyczna ale to nie potrafi dotknąć istoty problemu. Szok i skandal to ostatnio modny sposób na zdobycie sławy. Poruszanie ciężkich problemów i gmatwanie ich jeszcze bardziej wcale nie jest twórcze. Spychanie przyczyny w chaos wydarzeń i złożoności problemów ludzkich to nie droga do odpowiedzi. Za "głębią" ludzkiego lania wody stoją proste przyczyny. Odpowiedz Link Zgłoś
marekkrukowski Re: Nie lubię słowa "zło" 30.09.08, 02:33 > Jak wystrzeli się pocisk w celu zabicia kogoś i się nie trafi jest > to "zło" w czystej postaci równe temu jakby się trafiło Wręcz przeciwnie. Złem w czystej postaci równym trafieniu pociskiem kogoś, kogo chciało się zabić, jest trafienie kogoś pociskiem, który wystrzeliło się bez intencji trafienia kogoś. Wystrzelenie z intencją zabicia pocisku, który o centymetr mija cel, jest dokładnie takim samym złem, jak wystrzelenie dla zabawy pocisku, który mija kogoś o centymetr. To, co sobie roimy o intencjach naszego postępowania, to są rzeczy zupełnie bez znaczenia, bo jesteśmy zbyt głupi, żeby mieć jakiekolwiek szanse choćby częściowego ogarnięcia tej złożoności jaką jesteśmy. Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: Nie lubię słowa "zło" 30.09.08, 10:57 > Wręcz przeciwnie. A to bardzo ciekawe, zatem sądy powinny karać porządnych obywateli którzy mieli pecha i kogoś niechcący skrzywdzili. To jakaś chora definicja "zła". > To, co sobie roimy o intencjach naszego postępowania, to są rzeczy > zupełnie bez znaczenia, bo jesteśmy zbyt głupi, żeby mieć > jakiekolwiek szanse choćby częściowego ogarnięcia tej złożoności > jaką jesteśmy. Bzdura, niema znaczenia czy to co jesteśmy w stanie ogarnąć jest prawdziwe. Ważne są tylko intencje na podstawie togo co ogarniamy. Przykładem jest film Larsa von Triera "Przełamując falę". Zachowanie bohaterki jak najbardziej naganne ale w jej mniemaniu to był rodzaj najwyższego oddania. To wystarczy, jej intencje były krystalicznie szczere. "Zło" może się odnosić tylko i wyłącznie do naszej woli. Wszystkie inne tragiczne wydarzenia to porostu koleje losu na które często nie mamy żadnego wpływu. Nie jesteśmy aż taką złożonością żeby zwalać to na skomplikowaną psychikę. Każda jej część powinna mieć na uwadze drugiego człowieka. To jest jakiś chory trend pozornej złożoności człowieka żeby pisać bzdurne książki bez potrzeby analizy czy wniosków. To do niczego nie prowadzi, zostaje tylko uczucie jaki świat jest skomplikowany, jaki to ja jestem skomplikowany i można swoje chore poczynania gdzieś w tym ukryć. Wystarczy odpowiednia terapia i można po kawałku takiego człowiek rozłożyć na drobne elementy. Z jednej strony może coś nienawidzić z drugiej podziwiać itd. To jest porostu rozdarcie które jest przyczyną wewnętrznego cierpienia. Tylko, że to już dawno dawno temu zostało odkryte, spowszedniało, zostało zapomniane i znowuż wychodzi się pomysłem "skomplikowanej osobowości i wielkiego nieogarniętego świata" by dodać sobie głębi. To jest porostu patetyczne. Naprawdę wkurzają mnie tacy pisarze, poeci, filozofowie... To są porostu typki nie mające nic do zaprezentowania poza warsztatem. Ich dzieła to trucizna na umysł. Zdumiewa mnie, że tak oczywistą rzecz ludzie wykształcenia mogą w tak idiotyczny sposób postrzegać. Na dodatek nie mają na to żadnych argumentów poza "złożonością osobowości i świata". Cóż za idiotyczny tragizm. Odpowiedz Link Zgłoś
marekkrukowski Re: Nie lubię słowa "zło" 02.10.08, 11:01 pokrecony_oliver napisał: > > Wręcz przeciwnie. > > A to bardzo ciekawe, zatem sądy powinny karać porządnych obywateli > którzy mieli pecha i kogoś niechcący skrzywdzili. Jeśli kogoś skrzywdzili to nie są porządni. Jak niby można skrzywdzić niechcący? "Niechcący" to tylko nazwa stosowana przez kretynów na określenie kretynizmu. > To jakaś chora definicja "zła". ObA jesteś pewien, że Ty, jako "pokręcony" jesteś akurat osobą jakoś specjalnie predestynowaną do rozstrzygania o tym co dobre, a co złe, o tym co chore, a co nie chore? > > To, co sobie roimy o intencjach naszego postępowania, to są > > rzeczy zupełnie bez znaczenia, bo jesteśmy zbyt głupi, żeby mieć > > jakiekolwiek szanse choćby częściowego ogarnięcia tej złożoności > > jaką jesteśmy. > Bzdura, niema znaczenia czy to co jesteśmy w stanie ogarnąć jest > prawdziwe. Ważne są tylko intencje na podstawie togo co ogarniamy. > Przykładem jest film Larsa von Triera "Przełamując falę". > Zachowanie bohaterki jak najbardziej naganne ale w jej mniemaniu > to był rodzaj najwyższego oddania. To wystarczy, jej intencje były > krystalicznie szczere. Zapewniam cię, że jeszcze bardziej krystalicznie szczere były intencje Adolfa Hitlera, który tak Cię fascynuje. Odpowiedz Link Zgłoś
pokrecony_oliver Re: Nie lubię słowa "zło" 02.10.08, 13:12 > Jeśli kogoś skrzywdzili to nie są porządni. Jak niby można > skrzywdzić niechcący? "Niechcący" to tylko nazwa stosowana przez > kretynów na określenie kretynizmu. Naprawdę brak Ci wyobraźni. Przykłady: można komuś niechcący rękę przytrzasnąć drzwiami od samochodu, można kogoś niechcący potrącić tym samochodem bo opona pękła, można kogoś spytać podczas rozmowy o błahą sprawę a jednocześnie mocno urazić bo ta osoba ma jakieś traumatyczne przeżycia z tym związane... nie jest trudno dopisać więcej. W żadnym z tych przypadków nie było intencji wyrządzenia krzywdy. I co podasz kumpla do sądu o złamanie palca bo Ci dłoń niechcący przytrzasnął? I może ma pójść siedzieć za napad z użyciem niebezpiecznego przedmiotu plus spowodowanie obrażeń? > ObA jesteś pewien, że Ty, jako "pokręcony" jesteś akurat osobą jakoś > specjalnie predestynowaną do rozstrzygania o tym co dobre, a co złe, > o tym co chore, a co nie chore? Ja nie wydaje osądów bez uzasadnienia, moje zdania same się bronią. Spróbuj uzasadnić to co piszesz zamiast stosować chwyty przekupek z targowiska. > Zapewniam cię, że jeszcze bardziej krystalicznie szczere były > intencje Adolfa Hitlera, który tak Cię fascynuje. Intencją Hitlera były uczynić naród niemiecki władcami świata. Zapewne byli by szczęśliwi gdyby im się udało, kosztem zniszczenia innych narodów. Jego intencje w tym przypadku to czyste "zło", osiąganie szczęścia kosztem cierpienia innych, bez wyrzutów sumienia. Niestety faszyści to zwykli słabi wewnętrznie ludzie, oni porostu nie zadawali sobie pewnych pytań, klapki na oczy i wszytko jest ok, niema wyrzutów sumienia bo nie widzę więcej niż czubek własnego nosa. Widzę porostu, że nie łapiesz też pojęcia "dobra". "dobro" nikogo nie wyklucza, "zło" to dążenie do szczęścia kosztem innej grupy. Skoro tak Ci pasuje taki relatywizm to podaj kontrargumenty. Zapewne nie będzie Ci ciężko skoro jesteś aż tak przekonany o jego poprawności. Odpowiedz Link Zgłoś