Dodaj do ulubionych

Przyprzeć prezydenta do ściany

11.10.08, 05:56
Dopóki prezydent jeździ tu i tam, dobrze wystrzyżony, pod krawatem i
odczytuje świąteczne dyrdymały, to można powiedzieć, że przynajmniej
nikomu nie szkodzi. Jeżeli jednak okazuje się, że głowa państwa nie
umie dodać do siebie paru liczb i wyprowadzić stosowne wnioski, na
przykład takie, że dalsze wspieranie anachronicznych przywilejów
pracowniczych doprowadzi do zapaści systemu emerytalnego, to już
jest zagrożone państwo.
Mniemam, że konstytucyjny gwarant urzędu prezydenta został
wprowadzony z myślą o umocnieniu państwa a nie o jego osłabianiu.
Obserwuj wątek
    • witaschek Re: Przyprzeć GWno do ściany 11.10.08, 06:25
      Nikt tak nie przyczynil sie do stworzenia bomby demograficznej jak
      GWnoi jej redaktorki przez ostatnie dwadziescia lat: propaganda
      popierajaca upadki fabryk, aborcji, wyjazdow mlodziezy za granice
      oraz obrona esbekow.
    • urtasa cf 11.10.08, 10:19
      Dopóki premier nigdzie nie wyjeżdża (np. zrezygnował z podróży do Peru czy
      Chin), źle ostrzyżony, bez krawatu i nie wygłasza dyrdymałów, to można rzec, że
      przynajmniej nikomu nie szkodzi. Jeżeli jednak okazuje się..., itd. itp.
      blubleblanie
    • yacek67 Przecież to jasne! 11.10.08, 10:46
      Cala ta kancelaria prezydencka wraz z samym prezydentem to matoły, a ich
      jedyną doktryną jest dowalić Platformie i Tuskowi, przy czym oczywiście
      wszystkiemu winien jest Michnik!
    • marszal80 Re: Przyprzeć prezydenta do ściany 11.10.08, 15:16
      nie wydaje mi sie ze mozna przyprzec prezydenta do sciany, dostanie te sto iles
      ustaw do podpisania ale te cztery najwazniejsze zawetuje(sluba zdrowia, reforma
      administracyjan, emerytalna, prokurator generalny), przyprze tym samym platforme
      do sciany, przeciez tak naprawde chodzi o te wlasnie cztery glowne reformy,
      bedzie mozna pozniej mowic ze platforma sie leni gdyz niczego nie robi, nic nie
      zreformowala, mozna troche utrzec nosa prezydentowi klaryfikujac komptetencje z
      dziedziny polityki zagranicznej, ewidentene jest ze prezyden rozpycha sie ponad
      to co gwarantuje mu konstytucja, lecz jego przegrana na tym polu bedzie tylko
      polityczna, gdyz realnie odczuwane przez obywateli zmiany dotycza polityki
      wewnetrznej, na tym polu przy braku poparcia lewicy PO moze poniesc porazke,
      zwalanie winy na prezydenta moze zostac zagluszone populistycznym antyliberalnym
      krzykiem, i tak do 2010 roku
    • timoszyk Przyprzeć prezydenta do ściany 11.10.08, 20:59
      A moze czas, by ludzie zaczeli decydowac sami o sobie? czy rzeczywiscie
      wszystko musi sie rodzic w znoju partyjnych walk?
      Partie w Polsce kierowane sa przez kilku zaledwie ludzi, a wiec tych kilku
      ludzi decyduje w praktyce o tym jakie sa uchwalane prawa, jakie sa podejmowane
      decyzje personalne i wreszcie kto z danej partii bedzie kandydowal w
      nastepnych wyborach. Czy rzeczywiscie mozna taki systeme nazwac demokratycznym?
      Politycy tworza w istocie nieformalna korporacje dbajaca o to, by ten tak
      wygodny dla nich stan rzeczy nie ulegl zmianie. Ta korporacja jest duzo
      bardziej niebezpieczna od wszystkich innych korporacji. Politycy sa przeciwko
      demokracji jako takiej. Jesli ktos ma jakies watpliwosci, niechaj sie
      przypatrzy ich postepowaniu w ramach swojej partii. Gdyby byli prawdziwwywmi
      demokratami, to by partie byly zorganizowane na sposob demokratyczny, a jak
      wiemy nie sa. Pan Ujazdowskie nazywa te partie “autorskimi”, co ma znaczyc, ze
      czolowy polityk partii jest jak gdyby jej “autorem”. W rzeczy samej wiekszosc
      politykow marzy tylko, by stac sie “autorem” calego kraju, a moze nawet i dalej.
      Niestety obecny system polityczny, dajacy partiom politycznym tak duza wladze,
      z demokracja jako taka ma niewiele wspolnego. Jest to w istocie partiokracja,
      czyli rzady partyjnych wierchuszek.
      Partyjne wierchuszki nie sa przy tym same, bo potrzebuja pieniedzy I innego
      wsparcia. Stoja wiec za nimi “wielcy platnicy”, prawdziwi milosciwie nam panujacy.
      Jak z tego wybrnac, czego sie domagac? Moim zdaniem potrzebne nam jest tylko
      jedno prawo, prawo do referendum. Opiera sie ono o dwa filary. Pierwszy to
      prawo odrzucenia w referendum kazdej nowouchwalonej ustawy. Drugi to prawo
      wyborcow do inicjatywy ustawodawczej. Kazda ich grupa powinna miec prawo, po
      zebraniu odpowiedniej ilosci podpisow, poddania pod referendalne glosowanie
      opracowanej przez siebie ustawy, po uprzednim sprawdzeniu jej przez specjalne
      biuro legislacyjne na okolicznosc bledow formalnych i zgodnosci z
      obowiazujacym prawem, na przyklad z Konstytucja.
      Pod glosowanie ma sens poddawanie wylacznie calych ustaw. Pytania referendalne
      w rodzaju “Czy nalezy prywatyzowac szpitale ?” moga byc interpretowane na
      tysiac sposobow i z tego powodu nie bardzo maja sens.
      Nalezy zniesc prog procentowy okreslajacy niezbedne minimum uczestniczacych w
      referendum. Nawet jesli w referendum uczestniczy 10% uprawnionych, to decyzja
      zostaje podjeta przez 3 miliony nieskorumpowanych wyborcow, zamiast przez
      kilkuset sterowanych przez swe wierchuszki bezwolnych parlamentarzystow.
      Przecietny wyborca nie jest glupszy od przecietnego posla, wiec argument o
      jego niekompetencji zdecydowanie odrzucam. Jest za to uczciwszy, bo nie walczy
      o wladze, nie wzial lapowki i kieruje sie jedynie merytorycznymi argumentami.
      Tak, przecietny wyborca dba takze o wlasny interes, ale chyba interes ogolu
      wyborcow jest wlasnie tym, na czym powinno nam zalezec w demokracji?

      Waclaw Timoszyk
      • easy.teraz Re: Przyprzeć prezydenta do ściany 12.10.08, 08:06
        Referendalne kształtowanie państwa, a nie parlamentarne ma także
        swoje istotne wady. Wyborcy powinni mieć realną szansę świadomego
        podejmowania decyzji - nie wyobrażam sobie kilka milionów ludzi
        nieustannie wczytujących się w treść proponowanych ustaw (ci na ogół
        zajęci są pracą). Myślę, że nie więcej niż 10% obywateli pilnie dziś
        śledzi meritum spraw w parlamencie, a zdecydowanie mniej rozumie
        niuanse i przyszłe skutki ustaw. Ktoś będzie musiał tę informacyjna
        lukę wypełnić, a to daje miejsce bądź upolitycznionym dziennikarzom
        bądź znowu politykom. I tak dalej... Jeszcze nie teraz.
    • gburiaifuria Przyprzeć prezydenta do ściany 12.10.08, 00:43
      uwazam, ze wlasciwym rozwinieciem skrotu PiS to Pasozyty i Szkodnicy. Oraz, ze
      prezydent znakomicie sie wpisuje jako symbol tej partii. Pasozytuje na naszych
      podatkach, wydajac krocie na rzeczy zbedne (jak bal)i pchajac sie, zeby
      szkodzic tam, gdzie go nie prosza (szczyt europejski) oraz, ze robi co moze,
      zeby zaszkodzic Polsce i Polakom, coz pewnie carski dziadek, prawie general,
      dopomina sie o swoje.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka