ford.ka
12.11.08, 10:39
Dzięki Bogu za ten ostatni kawałek. Jeden normalny. Zaczynam
rozumieć dlaczego ludzie ufają straży pożarnej.
Myślałem, że zwariuję. Dorośli faceci, którzy w teorii mają do
czynienia z gospodarką i powinni rozumieć podstawowe zasady
ekonomii, wpadają w drżączkę, kiedy rata kredytu wzrasta o kwotę, za
którą nie da się wyjść z żoną do porządnej restauracji w
Warszawie... Faceci którzy na wakacje wydają tyle co na dwa (2) lata
spłaty kredytu... Dziennikarz który nie wyczuwa subtelnej różnicy
pomiędzy domem kupionym do mieszkania a domem kupionym jako
inwestycja... Jaki niby jest związek między małpą, z którą się
zostaje jak z ręką w nocniku, a domem, w którym się mieszka na mniej
lub bardziej eleganckim przedmieściu? Domem ktory mozna sprzedac z
co najmniej 50% zysku?
Czy naprawdę żyję w kraju, w którym ludzie nie rozumieją, że kursy
walut są zmienne, a za mieszkanie trzeba płacić i dorosły człowiek,
który nie dostał mieszkania w spadku po babci (prawdziwej albo babci-
komunie, która dawała spółdzielcze) albo w prezencie od rodziców, ma
do wyboru wynajmować i płacić czynsz albo kupić na kredyt i płacić
raty? Czy po prostu dałem się podpuścić?