Dodaj do ulubionych

"Washington Post" pisze o "rosyjskiej farsie ka...

02.12.08, 12:07
Dwa żyjące z eksportu ropy państwa mogą stać się dla siebie groźnymi
konkurentami a politycznie śmiertelnymi wrogami.
Obserwuj wątek
    • malford Lepsza farsa niż ludobójstwo 02.12.08, 12:14
      Pani Applebaum z pozycji mentora poucza wszystkich co jest dobre,
      właściwe, sprawiedliwe. Chyba zapomniała co zrobił jej idol z
      Białego Domu. W przciwieństwie do Busha ani Miedwiediew, ani Chavez
      nie skopiowali dotychczas wyczynów Adolfa Hitlera. To nie oni
      zamordowali setki tysięcy ludzi, a miliony zmusili do ucieczki z
      domów. Jak pani chce szukać farsy, to znajdzie ją pani znacznie
      szybciej w żałosnych polskich militareskach, inicjowanych i
      wspieranych przez pani męża.
    • bmc3i Rosjanie moga robic dzis co chca na Karaibach 02.12.08, 12:24
      ... bo dzis to nie lata 60-te XX w. Moskwa nie jest w stanie w jkikolwiek
      wojskowy sposob zagrozic dzis Waszyngtonowi w tym rejonie swiata. Cokolwiek by
      chcieli tam urzadzic, zotaloby zmiecione z powierzchni ziemi w doslownie kilka
      minut w razie czego. Dlatego te, znikt w Pentagonie nie zawraca sobie glowy
      rosyjskimi okretami z techniologia sprzed 50 lat na karaibach, a amerykanskcy
      politycy publicznie drwia z nich.
      • iczi-iczi Re: Rosjanie moga robic dzis co chca na Karaibach 02.12.08, 12:59
        niestety nie mogę.Nie mogę zdzierżyc jak cos takiego jak bmc3i pisze
        z takim zachwytem "zotaloby zmiecione z powierzchni ziemi w
        dosłownie kilka minut w razie czego "Ot durak jak skazał biedniak !A
        czy to coś, co chce jawic się znawcą tematu 'TECHNOLOGII SPRZED 50
        LAT" zdaje sobie sprawę,że jednak rozsądnie myslący -w tym i
        amerykanie- nie prą do konfliktów zbrojnych.Bo dzis w wojnie
        jądrowej nie będzie zwycięzców.Będą tylko sami martwi przegrani!.
        A o obecnej "technologii" tych czy innych chyba coś jest, skoro w
        the United States of America,zdecydowano się umiescic w Polsce
        swoje "gołąbki pokoju" tarcze antyrakietową.Ale tylko jak głosi
        oficjalna propaganda amerykanska przeciw zagrożeniom Iranu,Korei i
        jeszcze innym,którym do "technologii lat 50" w zakresie ładunków
        nuklearnych,jeszcze bardzo daleko, nie mówiąc o technice lat
        pierwszej dziesiątki dwutysięcznego roku.bmc3i jeżeli ci tak
        spieszno zamienic się w pył to masz rację "Bo gwiezdny pył zawsze
        był "
        • bmc3i Re: Rosjanie moga robic dzis co chca na Karaibach 02.12.08, 13:04
          iczi-iczi napisała:

          > niestety nie mogę.Nie mogę zdzierżyc jak cos takiego jak bmc3i pisze
          > z takim zachwytem "zotaloby zmiecione z powierzchni ziemi w
          > dosłownie kilka minut w razie czego "Ot durak jak skazał biedniak !A
          > czy to coś, co chce jawic się znawcą tematu 'TECHNOLOGII SPRZED 50
          > LAT" zdaje sobie sprawę,że jednak rozsądnie myslący -w tym i
          > amerykanie- nie prą do konfliktów zbrojnych.Bo dzis w wojnie
          > jądrowej nie będzie zwycięzców.Będą tylko sami martwi przegrani!.
          > A o obecnej "technologii" tych czy innych chyba coś jest, skoro w
          > the United States of America,zdecydowano się umiescic w Polsce
          > swoje "gołąbki pokoju" tarcze antyrakietową.Ale tylko jak głosi
          > oficjalna propaganda amerykanska przeciw zagrożeniom Iranu,Korei i
          > jeszcze innym,którym do "technologii lat 50" w zakresie ładunków
          > nuklearnych,jeszcze bardzo daleko, nie mówiąc o technice lat
          > pierwszej dziesiątki dwutysięcznego roku.bmc3i jeżeli ci tak
          > spieszno zamienic się w pył to masz rację "Bo gwiezdny pył zawsze
          > był "

          A slyszales cos o zamiarze rozmieszczenia przez Rosje jakichs ladunkow jadrowych
          w ameryce lacinskiej? Z roznych przyczyn dosc dokladnie sledze te tematy - to
          niekoniecznie przy tym w mediach - i przyznam sie, ze nic takigo nie obilo mi
          sie o oczy.

          W tym zas watku pisze o broni ktora Rosjanie wysylania w rajona karaibow, pod
          wlasna lub cudza flagę/bandere. Do czego wiec pijesz?
          A moze nie umiesz trzymac sie tematu?
          • bmc3i Re: neokonserwatywna propagandzistka Busha i kole 02.12.08, 12:36
            mangusta3 napisał:

            > są na pewno o wiele większe niż twoje i nie kieruje nimi rusofobia

            W takim razie muszisz byc prawdziwym ekspertem, ekspercie. Ja w kazdym razie nie
            próbuje stanowczo oceniac jakosci czyichs analiz, zwlaszcza z pelnym
            przekonaniem twierdzic o ich "beznadziejnosci", a juz na pewno nie z pozycji
            neokonfoba.

            Ok, przekonales mnie, ekspercie. rzekles. Po Twojej opinii Washington Post nie
            zaplaci jej ani centa.
            • mangusta3 Re: neokonserwatywna propagandzistka Busha i kole 02.12.08, 12:46
              to nie analiza to próba ośmieszania kontaktów Rosji z najbardziej krytycznymi
              wobec Amerykańskiego Imperium (rząd USA głównie neokonserwatywny) rządami w
              Ameryce Łacińskiej czyli prezydentami Wenezueli i Kuby...

              co do Tbilisi, Kijowa, Warszawy i Pragi to rządy tam zainstalowane w wyniku tzw
              kolorowych rewolucji lub panujące rządy i prezydenci (z wyjątkiem umiarkowanego
              konserwatywnego demokraty czeskiego Vaclava Klausa) są proamerykańskie jak tego
              sobie życzy obecna administracja Białego Domu...

              najwięcej miłości do USA przejawia chyba superlizus z Kaukazu ale nasz z metra
              cięty przywódca narodu nie ustępuje mu wiele w tej dziedzinie...to oczywiście
              nie była analiza
              • bmc3i Re: neokonserwatywna propagandzistka Busha i kole 02.12.08, 12:51
                mangusta3 napisał:

                > to nie analiza to próba ośmieszania kontaktów Rosji z najbardziej krytycznymi
                > wobec Amerykańskiego Imperium (rząd USA głównie neokonserwatywny) rządami w
                > Ameryce Łacińskiej czyli prezydentami Wenezueli i Kuby...
                >
                > co do Tbilisi, Kijowa, Warszawy i Pragi to rządy tam zainstalowane w wyniku tzw
                > kolorowych rewolucji lub panujące rządy i prezydenci (z wyjątkiem umiarkowanego
                > konserwatywnego demokraty czeskiego Vaclava Klausa) są proamerykańskie jak tego
                > sobie życzy obecna administracja Białego Domu...
                >
                > najwięcej miłości do USA przejawia chyba superlizus z Kaukazu ale nasz z metra
                > cięty przywódca narodu nie ustępuje mu wiele w tej dziedzinie...to oczywiście
                > nie była analiza



                Jak juz napisalem wyzej ekspercie, po twojej profesjonalnej analizie, jeden z
                trzech najpoczytniejszych dziennikow ogolnokrajowych w Stanach i jeden z dwoch
                najbardziej tam powazanych, a jeden z 3-4 na swiecie w tej samej kategorii, nie
                zaplaci jej ani centa. Redakacja WP juz wie po twojej analizie, ze to wyrzucanie
                pieniedzy w bloto, na cos co mangusta3 ocenila jako "beznadziejną analizę", a za
                chwile zmieniol zdanie i juz "nie jezst zadną analiza".
                • mangusta3 Re: neokonserwatywna propagandzistka Busha i kole 02.12.08, 13:18
                  >>Jak juz napisalem wyzej ekspercie, po twojej profesjonalnej analizie, jeden z
                  trzech najpoczytniejszych dziennikow ogolnokrajowych w Stanach i jeden z dwoch
                  najbardziej tam powazanych, a jeden z 3-4 na swiecie w tej samej kategorii, nie
                  zaplaci jej ani centa. Redakacja WP juz wie po twojej analizie, ze to wyrzucanie
                  pieniedzy w bloto, na cos co mangusta3 ocenila jako "beznadziejną analizę", a za
                  chwile zmieniol zdanie i juz "nie jezst zadną analiza".<<

                  nie dokonałem na razie żadnej analizy, stwierdziłem ogólnie iż jej wypociny są
                  śmiechu wartym nadymaniem się w stylu odmrożę sobie uszy na złość mamie...

                  WP właśnie chyba oczekuje takich analiz bo taka jest polityka amerykańska, po
                  11.09.2001 prasa w USA stała się silnie związana z globalnymi interesami rządu
                  usprawiedliwiając kolejne agresje (Afganistan, Irak, atak Etiopii na Somalię,
                  walka rządu z własnym narodem w Kolumbii)

                    • mangusta3 Re: neokonserwatywna propagandzistka Busha i kole 02.12.08, 13:44
                      A, czyli walka z FARS w Kolumbii, to walka z "wlasnym narodem". Panu juz
                      dziekujemy za miła rozmowe.

                      Chyba Panu podziękujemy: co to jest FARS bo ja znam organizaję lewicowej
                      marksistowskiej partyzantki FARC znaną również jako FARC-EP a ta walczy z rządem
                      Kolumbii

                      otóż określenie walka rządu z własnym narodem w Kolumbii oznacza walkę rządu nie
                      tylko z partyzantami z FARC-EP ale i masowe zbrodnie i wysiedlenia ludności
                      cywilnej dokonywane przez szwadrony śmierci i oddziały paramilitarne powiązane z
                      wojskiem takie jak niesławne AUC, w Kolumbii jest trzecia na świecie populacja
                      uchodźców (wewnętrznych) wynosząca ponad milion osób (ludność wypędza się często
                      z terenów które koncerny i latyfundyści chcą przejąc na własność), 80%
                      wszystkich aktów przemocy podczas toczącej się wojny domowej popełniła stroną
                      rządowa lub związana z rządem, również większość dochodów i kontroli przemytu
                      kokainy należy do oddziałów paramilitarnych
                      • tartaczek Re: neokonserwatywna propagandzistka Busha i kole 02.12.08, 14:47
                        Gratulacje dla mangusta3 za prawidlowa ocene sytuacji w
                        Kolumbii.Nalezaloby jeszcze dodac ,kto wspiera i finansuje oddzialy
                        paramilitarne oraz to ,ze te oddzialy odpowiadaja za wiekszosc
                        kontroli rynku koki.FARC byl dla nich konkurencja.Teraz maja
                        monopol.Prezydenci tego kraju, sa zwykle namaszczani u polnocnego
                        sasiada.Nalezy dodac ,ze Kolumbia ,oprocz dochodowego dla niektorych
                        handlu kokaina, ma rope.I to wiele wyjasnia.
                      • zyks mangusta3: FARC teraz to normalni bandyci, tyle 02.12.08, 14:56
                        że na sporą skalę. Gang, który chciał zawładnąć państwem, ale nie ma już na to
                        szans. "Lewicowy" bełkot w tym kontekście jest tylko śmieszny (tu, w Polsce, ale
                        nie w Bogocie). Zdziiwiłbym się, gdyby faszysta Chavez nie czuł do nich pociągu.
                        • mangusta3 Re: mangusta3: FARC teraz to normalni bandyci, 02.12.08, 15:10
                          to nie gang to potężna armia partyzancka nowocześnie uzbrojona mająca ogromne
                          poparcie na prowincji i nieco mniejsze w miastach
                          w 1985 FARC-EP podpisał układ pokojowy z rządem na podstawie złożył broń i
                          powołał lewicową partię polityczną - Unię Patriotyczną, podczas lokalnych
                          wyborów w 1986 partia odnotowała spore sukcesy, po wyborach oddziały
                          paramilitarne i szwadrony śmierci z pomocą bossów narkotykowych i wielkich
                          posiadaczy ziemskich mając poparcie wojska i policji rozpoczęły kampanię terroru
                          wymierzoną w działaczy i sympatyków Unii Patriotycznej...zamordowano od 3000 do
                          nawet 5000 osób w latach 1986-1987, wtedy to partyzantka FARC-EP odbudowała
                          swoje struktury i ponownie wystąpiła przeciw rządowi i armii Kolumbii

                          mimo wszelkich prób dyskredytacji trzeba stwierdzić, że FARC-EP na terenach
                          przez siebie zajętych wprowadził opodatkowanie od upraw liści, przerobu koki na
                          kokainę oraz handlu kokainy...
              • a.adas Re: neokonserwatywna propagandzistka Busha i kole 02.12.08, 12:58
                mam jedno pytanie. Ilu obywateli amerykańskich uciekło w ostatnim półwieczu z
                Florydy na Kubę? No, nie licząc Michaela Corleone.

                Taki antyamerykanizm jak kubański to można o du.pę roztrzaść. Zresztą, gdyby
                Castro dostał w 60 zielone światło od Jankesów, to do 89 byłby naszym skur.synem
                w Hawanie.

                I jednej rzeczy nie rozumiem. Może odwróćmy analogię? Jeśli Castro czy Chavez
                rządzą w tradycyjnie amerykańskiej strefie wpływów (tak, słyszałem o Monroe), to
                czemu Saakaszwili nie może w rosyjskiej? Choćby 47 lata albo do 2023...
                • mangusta3 Re: neokonserwatywna propagandzistka Busha i kole 02.12.08, 13:30
                  a.adas napisał:

                  > mam jedno pytanie. Ilu obywateli amerykańskich uciekło w ostatnim półwieczu z
                  > Florydy na Kubę? No, nie licząc Michaela Corleone.
                  >
                  > Taki antyamerykanizm jak kubański to można o du.pę roztrzaść. Zresztą, gdyby
                  > Castro dostał w 60 zielone światło od Jankesów, to do 89 byłby naszym skur.syne
                  > m
                  > w Hawanie.
                  >
                  > I jednej rzeczy nie rozumiem. Może odwróćmy analogię? Jeśli Castro czy Chavez
                  > rządzą w tradycyjnie amerykańskiej strefie wpływów (tak, słyszałem o Monroe), t
                  > o
                  > czemu Saakaszwili nie może w rosyjskiej? Choćby 47 lata albo do 2023...


                  dawno się tak nie uśmiałem to znaczy Al Pacino uciekł na Kubę??? ale kiedy i czy
                  pod własnym czy filmowym nazwiskiem??? i jakie to zielone światło w latach 60 od
                  Jankesów miał dostać Castro??? było ponad 600 prób zabicia Castro przez CIA i
                  ludzi powiązanych z agencją więc może USA znudziłoby się go zabijać i w 1989
                  mógł być zmęczony tym zabijaniem i chciał przejść na stronę pro-US sku...eli...

                  na całe szczęście USA zajęte Irakiem i Afganistanem nie dało rady utrzymać
                  kontroli i dziś większość krajów Ameryki Południowej wydobyła się z zależności
                  politycznej co oznacza również poluzowanie więzów zależności ekonomicznej i
                  militarnej (miejmy nadzieje, że prezydent Ekwadoru Correa doprowadzi do
                  likwidacji amerykańskiej bazy wojskowej w Manta)

                  a niech sobie ten Saakaszwili rządzi byle jego awantury wojenne (agresja na
                  separatystyczną republikę Osetii) nie kosztowały życia ludności cywilnej i strat
                  materialnych na jakie naraził Osetię oraz Gruzję
                  • a.adas Re: neokonserwatywna propagandzistka Busha i kole 02.12.08, 13:53
                    a gdzie odpowiedź na pytanie?

                    Nawet zwolennicy lewicowej linii Castro wspominają, że po obaleniu Batisty Fidel
                    wcale nie był od razu antyamerykański. Czekał na propozycję. Nie dostał jej, a
                    po Zatoce Świń obie strony się okopały. Się mogę założyć, ze gdyby Amerykanie
                    ogłosiły Castro godnym następcą Batisty, to by poszedł na taki układ. Pozbył się
                    Che (którego zresztą i tak się pozbył) i innych światowych rewolucjonistów i
                    sobie porządził jak Noriega czy inny Schlasser. (tak na marginesie, to ze Chavez
                    najpierw próbował dostać się do władzy na wzór zamachów wojskowych
                    przygotowywanych przez CIA nie jest problemem?)

                    Amerykanie w 89 uwierzyli w "koniec historii" i liberalizm. I to był błąd.
                    Pierwszy drogo kosztował samych Jankesów, drugi ludność Ameryki Południowej.
                    Tyle, że znowu - gospodarcze, rasowe (wiesz ilu jest kolorowych na Kubie? Koło
                    60%. Ilu ich jest/było w najbliższym otoczeniu Castro?), polityczne zależności
                    to nie tylko zasługa zimnej wojny.

                    Aha. A może coś - dla równowagi - o awanturach wojennych w Angoli? Rozumiem, tam
                    życie ludności cywilnej jest mniej znaczące, a straty materialne to jakieś palmy...
                    • mangusta3 Re: neokonserwatywna propagandzistka Busha i kole 02.12.08, 14:26
                      >>a gdzie odpowiedź na pytanie?<<

                      a gdzie odpowiedź na moje pytanie o Al Pacino czyli Michaela Corleone?

                      >>Nawet zwolennicy lewicowej linii Castro wspominają, że po obaleniu Batisty
                      Fidel wcale nie był od razu antyamerykański. Czekał na propozycję.<<

                      nie był, bo to zachowanie rządu USA doprowadziło do tego, iż Castro stał się
                      antyamerykański, Castro był w 1959 z wizytą w USA gdzie został pozytywnie
                      przyjęty, kiedy zaczął zrzucać zależność polityczną od USA pojawiły się problemy
                      (odmowa przerabiania ropy przez amerykańskie rafinerie na Kubie, odmowa zakupu
                      cukru wreszcie embargo handlowe)

                      >>Nie dostał jej, a po Zatoce Świń obie strony się okopały. Się mogę założyć, ze
                      gdyby Amerykanie ogłosiły Castro godnym następcą Batisty, to by poszedł na taki
                      układ. Pozbył się
                      Che (którego zresztą i tak się pozbył) i innych światowych rewolucjonistów i
                      sobie porządził jak Noriega czy inny Schlasser. (tak na marginesie, to ze Chavez
                      najpierw próbował dostać się do władzy na wzór zamachów wojskowych
                      przygotowywanych przez CIA nie jest problemem?)<<

                      propozycja jaką mogły mu złożyć USA to pełna uległość i zachowanie status quo a
                      to Castro nie interesowało stąd popadł w konflikt i kiedy w efekcie tego podjął
                      współpracę z ZSRR doszło do całkowitego oziębienia, Che się nie pozbył on sam
                      chciał wyjechać aby prowadzić rewolucję najpierw w Afryce (Kongo-Kinszasa) a
                      potem w Ameryce Południowej (Boliwia), kto to był Schlasser ??? znowu coś ci się
                      pomyliło, może chodziło o Stroessnera z Paragwaju...
                      w 1992 Chavez i jego konspiracyjny ruch w wojsku chciał obalić w wyniku zamachu
                      stanu zbrodniczy (masakra w Caracas w 1989), skorumpowany, niedemokratyczny,
                      wysługujący się oligarchii i wasalny wobec USA reżim, był to raczej zamach stanu
                      na wzór rewolucji goździków w Portugalii z 1974 też przygotowany przez młodych
                      oficerów o lewicowo-demokratycznych poglądach

                      >>Amerykanie w 89 uwierzyli w "koniec historii" i liberalizm. I to był błąd.
                      Pierwszy drogo kosztował samych Jankesów, drugi ludność Ameryki Południowej.
                      Tyle, że znowu - gospodarcze, rasowe (wiesz ilu jest kolorowych na Kubie? Koło
                      60%. Ilu ich jest/było w najbliższym otoczeniu Castro?), polityczne zależności
                      to nie tylko zasługa zimnej wojny.<<

                      to tak zwany konsens waszyngtoński i neoliberalizm prowadzący do nędzy całych
                      narodów włączając w to nawet miliony zwykłych obywateli USA
                      a propos ludności na Kubie jest 65,05% pochodzenia europejskiego a 10,08 to
                      czarni, 23,84 to mulaci i metysi
                      34% to nie 60%, a poza tym na Kubie nigdy nie było rasizmu, sam Batista był
                      mulatem z domieszką krwi chińskiej

                      >>Aha. A może coś - dla równowagi - o awanturach wojennych w Angoli? Rozumiem,
                      tam życie ludności cywilnej jest mniej znaczące, a straty materialne to jakieś
                      palmy... <<

                      awantura wojenna?
                      rząd Kuby przyszedł Angoli w listopadzie 1975 z pomocą wojskową w chwili kiedy
                      RPA dokonało inwazji na Angolę aby zainstalować w Luandzie posłuszny sobie reżim
                      złożony z prozachodnich organizacji FNLA i UNITA (wspieranych przez CIA), od
                      tamtej pory do 1989 wojska kubańskie walczyły po stronie rządu Angoli przeciwko
                      RPA i rebeliantom z UNITY mających stale wsparcie finansowe reżimu apartheidu i CIA

                      tą cała awanturę wojenną w Angoli zaczęła RPA i CIA
                      • a.adas Re: neokonserwatywna propagandzistka Busha i kole 02.12.08, 18:17
                        > a gdzie odpowiedź na moje pytanie o Al Pacino czyli Michaela Corleone?

                        za jakieś trzy tygodnie mija 50 rocznica przybycia Corleone do Hawany celem
                        przeniesienia interesów na Kubę. Jacyś Amerykanie po nim?

                        > nie był, bo to zachowanie rządu USA doprowadziło do tego, iż Castro stał się
                        > antyamerykański, Castro był w 1959 z wizytą w USA gdzie został pozytywnie
                        > przyjęty, kiedy zaczął zrzucać zależność polityczną od USA pojawiły się problem

                        hmm, czy ja nie piszę o tym? Gdyby Amerykanie wykazali się szczątkową, hmmm,
                        elastycznością (np. Pinochet kilkanaście lat później nie musiał "zwracać" kopalń
                        miedzi), to Fidel byłby "naszym sku....synem". Z Paragwajem mi się poje.bało,
                        tak to jest, gdy z lenistwa się nie chce sprawdzić. Ale tak, chodziło o tego
                        faceta. Zanim Che "dobrowolnie" wyjechał zdążył się wsławić wizją gospodarki
                        nawet jak na realny socjalizm dość ekstrawagancką i na dodatek miał czelność być
                        większą ikoną od Wodza. No i ciekawi mnie jakie korzyści odniosła Kuba zrzucając
                        amerykańskie status quo i zastępując je radzieckim?

                        Co do demografii. Znam te wskazania (to es.wiki czy en.wiki?), ale w innych
                        źródłach można znaleźć liczby dwukrotnie zwiększające liczbę Mulatów. Przyznaję,
                        to (rasy mieszane) jest akurat dosyć arbitralna kategoria, i na przestrzeni
                        wieków w wielu krajach nią grano. Tak samo zresztą jak "nędza" - ponownie się
                        zastanawiam dlaczego amerykańscy nędzarze nie płyną z Florydy na Kubę, a Hawany
                        do Miami próbują się przedostać nawet względnie zamożni w tym systemie ludzie...
                        Zawsze mnie to zastanawiało...

                        A co do Angoli. Próbuję zrozumieć. Jak wojsko wysyła RPA i CIA to be, jak Kuba i
                        KGB to super?
                        • mangusta3 Re: neokonserwatywna propagandzistka Busha i kole 02.12.08, 23:04
                          >>za jakieś trzy tygodnie mija 50 rocznica przybycia Corleone do Hawany celem
                          przeniesienia interesów na Kubę. Jacyś Amerykanie po nim?<<

                          Corleone to postać fikcyjna i jakie to niby interesy tam przeniósł, bo mafia
                          tylko straciła interesy kiedy Castro przejął władzę a z Amerykanów co przenieśli
                          się na Kubę wielu takich którym uprzykrzono życie w USA jak choćby kilku
                          zdolnych farmaceutów i oczywiście demaskator roli CIA w Ameryce Łacińskiej czyli
                          Philip Agee

                          >>hmm, czy ja nie piszę o tym? Gdyby Amerykanie wykazali się szczątkową, hmmm,
                          elastycznością (np. Pinochet kilkanaście lat później nie musiał "zwracać" kopalń
                          miedzi), to Fidel byłby "naszym sku....synem".<<

                          ale taka elastyczność wówczas była nie do przyjęcia bo Kubę traktowano jak
                          burdel i półkolonię...Castro skończył z tym

                          >>Z Paragwajem mi się poje.bało,tak to jest, gdy z lenistwa się nie chce
                          sprawdzić. Ale tak, chodziło o tego faceta. Zanim Che "dobrowolnie" wyjechał
                          zdążył się wsławić wizją gospodarkinawet jak na realny socjalizm dość
                          ekstrawagancką i na dodatek miał czelność być większą ikoną od Wodza. No i
                          ciekawi mnie jakie korzyści odniosła Kuba zrzucając amerykańskie status quo i
                          zastępując je radzieckim?<<

                          Che był ministrem rządu eksperymentującego z socjalizmem a Castro nie miał
                          pretensji o to, że Che stał się ikoną rewolucji a po śmierci nastało coś w
                          rodzaju kultu zamordowanego na rozkaz CIA rewolucjonisty, Kuba nie zrzuciła
                          amerykańskiego status quo tylko zależność polityczną i ekonomiczną, likwidacja
                          status quo to pozbawienie przez rewolucyjyny rząd Castro władzy oligarchii na
                          Kubie mającej do dyspozycji skorumpowaną armię i policję, co zyskała Kuba dzięki
                          rewolucji? to że Kubańczycy odzyskali godność narodową, wzrósł prestiż kraju na
                          arenie międzynarodowej, zlikwidowano analfabetyzm, wprowadzono powszechną
                          bezpłatną oświatę i powszechny bezpłatny dostęp do opieki zdrowotnej,
                          zlikwidowano zorganizowaną przestępczość i ulice stały się bezpieczne

                          to co wymieniłem nie ma nic wspólnego z sojuszem Kuby z ZSRR, Kuba prowadziła
                          niezależną politykę zagraniczną którą Moskwa uważała za awanturnictwo -
                          najlepszy przykład to wysłanie przez Kubę doradców wojskowych do Angoli w 1975
                          albo wspieranie guerilli w krajach latynoskich i afrykańskich

                          >>Co do demografii. Znam te wskazania (to es.wiki czy en.wiki?), ale w innych
                          źródłach można znaleźć liczby dwukrotnie zwiększające liczbę Mulatów. Przyznaję,
                          to (rasy mieszane) jest akurat dosyć arbitralna kategoria, i na przestrzeni
                          wieków w wielu krajach nią grano. Tak samo zresztą jak "nędza" - ponownie się
                          zastanawiam dlaczego amerykańscy nędzarze nie płyną z Florydy na Kubę, a Hawany
                          do Miami próbują się przedostać nawet względnie zamożni w tym systemie
                          ludzie...Zawsze mnie to zastanawiało...<<

                          dane m.in. dostępne na en.wiki ale jeśli nawet jest inaczej w co wątpię na Kubie
                          nie ma rasizmu i takich uprzedzeń jak w USA...Kuba w porównaniu do USA jest
                          krajem bardzo biednym...a dlaczego tak masowo uciekają obywatele Meksyku chociaż
                          panuje tam kapitalizm i demokracja? a dlaczego tak samo jest w przypadku
                          Gwatemalczyków, Salwadorczyków, Kolumbijczyków, Brazylijczyków i Haitańczyków?
                          w 1980 Castro pozwolił wypłynąć z portu w Mariel czubkom i kryminalistom, ci
                          ostatni szczególnie dali się we znaki ludności w Miami wraz z ich pojawieniem
                          się strzelaniny i kokaina stały się codziennością w tym dotychczas spokojnym
                          kurorcie

                          >>A co do Angoli. Próbuję zrozumieć. Jak wojsko wysyła RPA i CIA to be, jak Kuba
                          i KGB to super? <<

                          RPA dokonała agresji z namową USA, Kuba wysłała najpierw doradców wojskowych a
                          następnie regularne oddziały wojska do walki z inwazją reżimu apartheidu, ZSRR
                          był przeciwny akcji Kuby ale ostatecznie poparł tę operację i udzielił pomocy
                          nowemu rządowi Angoli
                          • a.adas Re: neokonserwatywna propagandzistka Busha i kole 03.12.08, 00:45
                            > ale taka elastyczność wówczas była nie do przyjęcia bo Kubę
                            > traktowano jak burdel i półkolonię...Castro skończył z tym

                            i dziś Kuba jest zależna od wenezuelskiej ropy, dolarów z Miami i seksturystyki,
                            za to europejskiej. Wcześniej od ZSRR, potem Chin. Trwało to tylko 50 lat...

                            Castro władzy oligarchii na
                            > Kubie mającej do dyspozycji skorumpowaną armię i policję, co zyskała Kuba dzięki
                            > rewolucji? to że Kubańczycy odzyskali godność narodową, wzrósł prestiż kraju na
                            > arenie międzynarodowej, zlikwidowano analfabetyzm, wprowadzono powszechną
                            > bezpłatną oświatę i powszechny bezpłatny dostęp do opieki zdrowotnej,
                            > zlikwidowano zorganizowaną przestępczość i ulice stały się bezpieczne

                            ja to czytałem o każdym państwie komunistycznym. No to po kolei:
                            - oligarchię zastąpiła partia
                            - tak się składa, ze mająca do dyspozycji armię i policję (na pewno nie
                            skorumpowaną)
                            - analfabetyzm i oświata? Rzeczywiście na Kubie poziom "czytelnictwa" jest
                            wysoki, koło 95. Taki jak w zniszczonych przez neoliberalizm Chile i Argentynie.
                            Ogólnie w Ameryce Południowej wynosi on obecnie koło 90%. Za wyjątkiem Ameryki
                            Środkowej, gdzie jeszcze nie odrobiono strat z lat 80. i wojen domowych, ups,
                            pardon - wyzwoleńczych, no nie?
                            - powszechny dostęp do opieki zdrowotnej? A lekarstw? Sprzętu?
                            - zmalała przestępczość? Czy statystyki? Ale fakt, dyktatury mają to coś,
                            przestępczość maleje. Pewnie dlatego, że nie ma co kraść... a może dlatego, ze
                            aparat reżimu przejmuje część dotychczasowych obowiązków mafiosów? A kto by
                            ścigał sam siebie?
                            - i w każdym godność była na pierwszym miejscu...

                            > dane m.in. dostępne na en.wiki ale jeśli nawet jest inaczej w co wątpię na Kubie
                            > nie ma rasizmu i takich uprzedzeń jak w USA...
                            w których prezydentem właśnie został czarnoskóry... w sumie na Kubie rządzi
                            teraz Raul, więc umówmy się 1:1

                            >.Kuba w porównaniu do USA jest
                            > krajem bardzo biednym...

                            O! To jest główny punkt programu. Jakim cudem Kuba, po 50 latach - jak piszesz -
                            idylli, jest krajem biedniejszym od ultrakapitalistycznych, z milionami nędzarzy
                            na stanie, Stanów Zjednoczonych. Nie rozumiem, to jest nielogiczne ;(

                            ..a dlaczego tak masowo uciekają obywatele Meksyku chocia
                            > ż
                            > panuje tam kapitalizm i demokracja? a dlaczego tak samo jest w przypadku
                            > Gwatemalczyków, Salwadorczyków, Kolumbijczyków, Brazylijczyków i >Haitańczyków?

                            No właśnie, dlaczego z raju jakim stała się Kuba pod rządami Castro ludzie
                            uciekają tak jak z krajów rządzonych przez neoliberałów? Nielogiczne to wszystko...

                            I chyba jest jednak drobna różnica. Te kraje nie robią wszystkiego by ludzi
                            zatrzymać w ojczyźnie i z radością witają wracających.

                            > w 1980 Castro pozwolił wypłynąć z portu w Mariel czubkom i
                            > kryminalistom

                            To był majstersztyk. Zapominasz o jednym jednak. Wszystko się zaczęło od buntu
                            zwyczajnych Kubańczyków, często ludzi dorastających i wykształconych już za Castro.

                            > RPA dokonała agresji z namową USA, Kuba wysłała najpierw doradców wojskowych a
                            > następnie regularne oddziały wojska do walki z inwazją reżimu apartheidu, ZSRR
                            > był przeciwny akcji Kuby ale ostatecznie poparł tę operację i udzielił pomocy
                            > nowemu rządowi Angoli

                            jednemu z DWÓCH rządów Angoli. Trzem walczącym o niepodległość organizacjom nie
                            udało się dogadać i po wybuchu wojny domowej ogłoszono powstanie dwóch "krajów".
                            Jeden poparła Kuba (obóz wschodni), drugi RPA (w jakimś sensie zachód). Zresztą
                            i ci, i ci byli obecni już wcześniej, jeszcze za Portugalii. Ale jak rozumiem to
                            ten utworzony przez MPLA był prawdziwy...

                            To już totalne rozbagnienie tematu, ale rola RPA w Afryce (zwłaszcza
                            południowej) jest bardzo dwuznaczna. Mimo pozornego ostracyzmu, po cichu z
                            rządem gadała większość afrykańskich przywódców.
                            • mangusta3 Re: neokonserwatywna propagandzistka Busha i kole 03.12.08, 11:45
                              >>i dziś Kuba jest zależna od wenezuelskiej ropy, dolarów z Miami i
                              seksturystyki, za to europejskiej. Wcześniej od ZSRR, potem Chin. Trwało to
                              tylko 50 lat...<<

                              Wenezuela pomaga Kubie dostawami ropy czy to coś złego? obywatele chcący żyć w
                              świecie kapitalistycznych reklam, korporacyjnych mediów i kryzysu kredytów
                              hipotecznych wysyłają pieniądze do swoich rodzin w kraju czy to coś złego? a
                              seksturystyka istnieje choćby w takiej Tajlandii czy na Filipinach

                              poza tym taki Egipt utrzymuje się z kanału sueskiego, turystyki i pieniędzy
                              przysyłanych przez emigrantów

                              >>ja to czytałem o każdym państwie komunistycznym. No to po kolei:
                              - oligarchię zastąpiła partia
                              - tak się składa, ze mająca do dyspozycji armię i policję (na pewno nie
                              skorumpowaną)
                              - analfabetyzm i oświata? Rzeczywiście na Kubie poziom "czytelnictwa" jest
                              wysoki, koło 95. Taki jak w zniszczonych przez neoliberalizm Chile i Argentynie.
                              Ogólnie w Ameryce Południowej wynosi on obecnie koło 90%. Za wyjątkiem Ameryki
                              Środkowej, gdzie jeszcze nie odrobiono strat z lat 80. i wojen domowych, ups,
                              pardon - wyzwoleńczych, no nie?
                              - powszechny dostęp do opieki zdrowotnej? A lekarstw? Sprzętu?
                              - zmalała przestępczość? Czy statystyki? Ale fakt, dyktatury mają to coś,
                              przestępczość maleje. Pewnie dlatego, że nie ma co kraść... a może dlatego, ze
                              aparat reżimu przejmuje część dotychczasowych obowiązków mafiosów? A kto by
                              ścigał sam siebie?
                              - i w każdym godność była na pierwszym miejscu...<<

                              kiedy prowadzono kampanię alfabetyzacji na Kubie na początku lat 60-tych to było
                              bardzo duże osiągnięcie podobnie jak reforma rolna i upowszechnienie opieki
                              zdrowotnej, likwidacja brudnych interesów mafii obejmujących hazard i
                              seksturystykę też wyszło wówczas Kubie na dobre, ekonomię Kuby zaczęła dobijać
                              blokada ekonomiczna, pomogła pomoc ZSRR a dziś pomaga Wenezuela

                              >>w których prezydentem właśnie został czarnoskóry... w sumie na Kubie rządzi
                              teraz Raul, więc umówmy się 1:1<<

                              umówmy się to, że Obama został prezydentem nie oznacza iż rasizm i uprzedzenia w
                              USA nie istnieją i są bardzo duże szczególnie na południu a co ma do tego Raul
                              Castro? nie rozumiem

                              >>O! To jest główny punkt programu. Jakim cudem Kuba, po 50 latach - jak piszesz
                              - idylli, jest krajem biedniejszym od ultrakapitalistycznych, z milionami
                              nędzarzy na stanie, Stanów Zjednoczonych. Nie rozumiem, to jest nielogiczne ;(<<

                              nie pisałem, że to idylla ale rewolucja ma swoje niepodważalne osiągnięcia które
                              zauważają nawet zajadli przeciwnicy reżimu, poza tym wskaźniki rozwoju jakimi
                              mierzy się na przykład długość wieku lub śmiertelność niemowląt przynoszą
                              wysokie miejsce Kubie i to pomimo kryzysu ekonomicznego

                              >>No właśnie, dlaczego z raju jakim stała się Kuba pod rządami Castro ludzie
                              uciekają tak jak z krajów rządzonych przez neoliberałów? Nielogiczne to
                              wszystko...<<

                              skoro Kuba jest taka zła to dlaczego tak ogromne rzesze ludzi uciekają z krajów
                              takich jak Haiti czy Meksyk może rządzi tam Castro albo komuniści sprawdź
                              to...nawet coś napomknąłeś o neoliberalizmie, ciekawe jakby wyglądała Kuba
                              rządzona przez neoliberałów powiedzmy byłych terrorystów antycastrowskich z
                              Miami z Alfa66, CORU, CANF i Omega7???

                              >>I chyba jest jednak drobna różnica. Te kraje nie robią wszystkiego by ludzi
                              zatrzymać w ojczyźnie i z radością witają wracających.<<

                              wielu Kubańczyków co uciekło do USA bardzo żałowało, w sumie to był raj dla
                              przedsiębiorczych (dogodne warunki do prowadzenia biznesu), macherów
                              politycznych (kasa z CIA na prowadzenia działalności dywersyjnej i
                              terrorystycznej przeciw Kubie) i gangsterów (przede wszystkim szmuglowanie kokainy)


                              >>To był majstersztyk. Zapominasz o jednym jednak. Wszystko się zaczęło od buntu
                              zwyczajnych Kubańczyków, często ludzi dorastających i wykształconych już za
                              Castro.<<

                              to nie był żaden majstersztyk tylko życie, nie podoba się to do widzenia,
                              najbardziej się to otwarcie portu spodobało kryminalistom, w Miami mieli dopiero
                              warunki do działania...pięknie to pokazuje film fabularny Briana de Palmy
                              "Człowiek z Blizną" gdzie kubańskiego bandziora gra Al Pacino


                              >>jednemu z DWÓCH rządów Angoli. Trzem walczącym o niepodległość organizacjom
                              nie udało się dogadać i po wybuchu wojny domowej ogłoszono powstanie dwóch
                              "krajów". Jeden poparła Kuba (obóz wschodni), drugi RPA (w jakimś sensie
                              zachód). Zresztą
                              i ci, i ci byli obecni już wcześniej, jeszcze za Portugalii. Ale jak rozumiem to
                              ten utworzony przez MPLA był prawdziwy...<<

                              Jedyny legalny rząd Angoli to ten który proklamował w Luandzie (stolicy kraju)
                              11 listopada 1975 niepodległość państwa na podstawie porozumień w Alvor...akurat
                              stolica była zajęta przez MPLA i to oni proklamowali niepodległość Angoli, ten
                              rząd uznały również Stany Zjednoczone i większość krajów zachodnich nie mówiąc o
                              krajach afrykańskich i bloku komunistycznego, rebeliancki rząd UNITY i FNLA w
                              Huambo nie został uznany przez nikogo nawet przez RPA !!!

                              RPA i USA chciały z pomocą UNITA i FNLA zlikwidować MPLA bo było lewicowe i
                              utrzymywało kontakty z Kubą...porozumienia z Alvor przewidywały trójpartyjną
                              koalicję rządową ale szybko FNLA namówione przez CIA wystąpiło przeciwko MPLA a
                              zaczęło się od masakry kilkunastu członków MPLA przez żołnierzy FNLA, potem
                              przeciw MPLA wystąpiła również za namową CIA UNITA, Angola w takim układzie
                              znalazła się w stanie wojny domowej a wszystko się skomplikowało gdy do akcji
                              wkroczyła RPA dokonując 2 października 1975 inwazji, ta inwazja miała na celu
                              obalenie rządu MPLA i zainstalowanie marionetkowego reżimu UNITA-FNLA (potem już
                              tylko UNITA bo rozbite oddziały FNLA przestały się liczyć), oprócz tego CIA, MI6
                              i SDECE zwerbowały białych najemników do walki po stronie UNITY i FNLA, ich
                              wyczyny najlepiej obrazuje przykład oddziału niejakiego Callana - mordowanie i
                              torturowanie ludności cywilnej, gwałty i rabunki, wreszcie pijaństwo i doraźne
                              egzekucje na własnych ludziach...


                              >>To już totalne rozbagnienie tematu, ale rola RPA w Afryce (zwłaszcza
                              południowej) jest bardzo dwuznaczna. Mimo pozornego ostracyzmu, po cichu z
                              rządem gadała większość afrykańskich przywódców.<<

                              oczywiście że gadali ale głównie przywódcy tych afrykańskich krajów które blisko
                              współpracowały z zachodem jak Zair, Wybrzeże Kości Słoniowej, Botswana, Malawi i
                              Gabon, RPA zresztą po Francji i Portugalii (do 1974) była głównym żandarmem
                              stojącym na straży interesów zachodu w Afryce
                              • a.adas Re: neokonserwatywna propagandzistka Busha i kole 03.12.08, 13:24
                                Fiu, ze dwa posty z każdej strony, i w sprawie Kuby się jeszcze dogadamy. Warto?
                                W sumie nie potrafię zrozumieć naprawdę jednego - dlaczego port w Mariel nie
                                jest cały czas otwarty? Resztę mogę przemyśleć...

                                Bo co do Angoli to nie bardzo. Inne spojrzenie na prawdę, cytując klasyka.
                    • tartaczek Re: neokonserwatywna propagandzistka Busha i kole 02.12.08, 14:59
                      >mangusta3:Mialam na mysli bazy wojskowe,ale weszlo w innym
                      miejscu.Jeszcze raz gratuluje wiedzy o tzw.swiecie wspolczesnym od
                      innej strony ,niz propaganda usiluje wcisnac oraz za chec
                      podzielenia sie nia.Zwykle czytuje komentarze,a nie artykuly ,bo w
                      wiekszosci wypadkow artykuly maja sluzyc do prania
                      mozgow.Manipulacja do kwadratu.Niestety na internecie tez chca
                      polozyc lape,bo nie sluzy propagandzie.I w zwiazku z tym rozne
                      oficjalne wersje zdarzen, nie sa lykane przez to
                      spoleczenstwo ,ktore korzysta rozumnie z internetu.
              • zigzaur "rządy zainstalowane w Warszawie" 02.12.08, 13:26
                O którym rządzie w Warszawie mówisz, że był zainstalowany?
                Tuska? Kaczyńskiego? Marcinkiewicza? Belki? Millera? Buzka? Cimoszewicza?
                Oleksego? Pawlaka? Suchockiej? Olszewskiego? Bieleckiego? Mazowieckiego?

                Jak przebiegała ta instalacja?
                • spejsmen Re: "rządy zainstalowane w Warszawie" 02.12.08, 13:43
                  A rzad Mazowieckiego? To chyba oczywiste, ze byl on zainstalowany za
                  pieniadze CIA... A przebiegala ona na fali oklamania Polakow. Gdyby
                  powiedziano im prawde, ze czeka ich masowe bezrobocie i nedza, to
                  solidaruchy zostaly by blyskawicznie przepedzone znad Wisly...
                  • mangusta3 Re: "rządy zainstalowane w Warszawie" 02.12.08, 13:51
                    istnieje duża różnica miedzy pierwszą Solidarnością a tą z czasów stanu
                    wojennego i tą trzecią po legalizacji w 1989, ta ostatnia kompletnie się
                    sprzeniewierzyła ideałom i oddała Polskę w ręce postkomunistycznych i
                    solidarnościowych liberałów ekonomicznych którzy przeprowadzili reformy pod
                    dyktando niejakiego Sachsa
                      • mangusta3 Re: "rządy zainstalowane w Warszawie" 02.12.08, 14:33
                        i wszechobecna tendencja do kupowania więcej niż potrzeba żeby zaimponować
                        ludziom których się nie lubi, wszechobecna durnowata nachalna propaganda
                        medialna i głupota reklamowa - pranie mózgu większości obywateli którzy coraz
                        mniej myślą i czytają bo nawet nie mają kiedy, bo trzeba harować non stop żeby
                        utrzymać nieliczną warstwę darmozjadów (politycy, kler i oligarchowie)
                        • zigzaur Re: "rządy zainstalowane w Warszawie" 02.12.08, 15:20
                          Takie zachowania były też za komuny. Na przykład:

                          Imieniny przy suto zastawionych stołach: wódka z Pewexu, karpie, sałatki,
                          faworki, szynki i szarlotki. Oraz przechwałki typu "udało mi się wystać", "udało
                          mi się upolować", "udało mi się dostać przydział".

                          Chwalenie się samodzielną naprawą malucha, samodzielnym przyklejeniem glazury
                          czy wyregulowaniem telewizora Rubin.

    • r.p.mcmurphy amerykansko-rosyjska farsa 02.12.08, 12:32
      "Rosyjski system polityczny oparty na kapitalizmie kolesiów, rytuałach
      demokratycznych bez demokracji jako takiej, surowej kontroli mediów, z
      wszechobecną przestępczością..."

      a teraz w miejsce Rosyjski wstawcie Amerykański - pasuje, nie?:)
      plutokracja, w której obaj kandydaci na prezydenta są desygnowani przez
      oligarchów (chociażby przez finansowanie kampanii i lobbying) - nie ma
      znaczenia kto wygra, bo i tak władza pozostaje w tym samych rękach (tych
      samych, które trzymają łapę na FED, przemyśle energetycznym i zbrojeniowym i
      całej, wyciekającej kasie "na rewitalizacje gospodarki" - a po kryzysie, który
      sami wywołali przejmą za bezcen kolejne banki/przedsiębiorstwa/zasoby/rządy/kraje)

      ale świadomość mas trzeba kreować, a Washington Post ustępuje w tym chyba
      tylko NYT.
      • mangusta3 zjawiska bardziej widoczne w USA niż Rosji 02.12.08, 13:07
        oparty na kapitalizmie kolesiów: amerykańska oligarchia rządzi się tym sposobem
        co szczególnie mocno widać przez 8 lat kadencji Busha juniora


        rytuałach demokratycznych bez demokracji jako takiej: owszem są wybory ale
        kandydat niezależny prawie nigdy nie wygra bo nie dostanie kasy na kampanię,
        konkurenci którzy dostaną kasę zniszczą go za poglądy, bezkompromisowość i walkę
        z zastanymi układami itd, tacy kandydaci czasem wygrywają ale ich głos jest mało
        słyszalny lub mogą niewiele zrobić w pojedynkę (vide senator z Vermont Bernie
        Sanders), często kandydaci którym się by udało wygrać pod takimi hasłami dają
        się skorumpować i wszystko wraca w stare tory, wybory prezydenckie z 2000 r. w
        których użyto manipulacji wyborczych z maszynami do liczenia głosów i
        wykluczaniem obywateli ze spisów wyborców na Florydzie a następnie gdy przewaga
        miedzy Bushem i Gorem się zmniejszała odwołano się do Sądu Najwyższego gdzie
        przeważali sędziowie wybrani za kadencji Reagana i Busha seniora to najlepszy
        przykład fasady demokratycznej (dzieci sędziów dostały posady w nowej
        administracji Busha juniora)

        surowej kontroli mediów: media są kontrolowane przez potężne grupy interesów
        skupione wokół wielkich korporacji stąd często mówi się media korporacyjne ale
        lepsza jest nazwa media głównego nurtu czyli mainstream gdzie z w/w niezależnego
        kandydata lub eksperta zrobią głupka i dziwaka

        z wszechobecną przestępczością: tu chyba nie trzeba szczególnie się rozpisywać,
        że w USA przestępczość jest na wysokim poziomie
          • mangusta3 Re: zjawiska bardziej widoczne w USA niż Rosji 02.12.08, 14:40
            oczywiście że tak o czym zapominamy USA było demokratyczne ale była to
            demokracja dla bogatych białych mężczyzn, Murzyni, Indianie, kobiety i biedni
            nie liczyli się...

            XIX i XX wiek to przykład jak kolejne upośledzone grupy społeczeństwa w USA
            czyli biedni, kobiety, Murzyni i Indianie walczyli o należne im prawa łamiąc
            monopol wszechwładzy WASP czyli białych protestanckich anglosasów
    • indris Dlaczego Miedwiediew pojechał "dalej" 02.12.08, 12:46
      Dlatego, że w Ameryce łacińskiej widzą w nim sojusznika przeciw imperializmowi
      USA. Dla Latynosów imperializm sowiecki/rosyjski to egzotyka jeśli nie
      abstrakcja, za to imperializm amerykański to coś co poznali na własnej skórze.
      Czy Anne Applebaum o tym nie wie, czy udaje że nie wie ? Słyszała pewnie
      (chociażby od męża) o zawołaniu "Sowieci do domu", ale powinna też słyszeć o
      "fuera los gringos".
      • bmc3i Re: Dlaczego Miedwiediew pojechał "dalej" 02.12.08, 12:53
        indris napisał:


        > USA. Dla Latynosów imperializm sowiecki/rosyjski to egzotyka jeśli nie
        > abstrakcja,

        Zwlaszcza po 40 latach instalowania tam krwią rosyjskiej ideologii


        za to imperializm amerykański to coś co poznali na własnej skórze.


        I wlasnie dlatego, wszyscy wyemigrowaliby do USA, gdyby tylko amerykanie
        wpuscili by ich do siebie/.
        • a.adas Re: Dlaczego Miedwiediew pojechał "dalej" 02.12.08, 14:09
          > I wlasnie dlatego, wszyscy wyemigrowaliby do USA, gdyby tylko amerykanie
          > wpuscili by ich do siebie/.

          w latach 80. pół Polski by wyjechało na hitlerowskie papiery, gdyby miało taką
          okazję. I to mimo tego, ze w rodzinach było gęsto od pomordowanych w czasie II
          wojny. Czy z tego mam wnioskować, że nazizm był w porządku? Ok, analogia jest
          zbyt mocna.

          Indris ma rację. Ameryka uznała Południową część kontynentu za swoją strefę
          wpływów jeszcze w chwili, gdy trwała rewolucja boliwarska. Po wojnie z Hiszpanią
          i zajęciu Kuby (Filipin, Portoryko) zajęły się przesuwaniem tych sfer coraz
          bardziej na południe. I w czasie zimnej wojny kontrolowały praktycznie całość.
          Wspierając różne kreatury. Którzy do samego końca stosowali metody, które
          europejskim komuchom po 56 się śniły.
          • bmc3i Re: Dlaczego Miedwiediew pojechał "dalej" 02.12.08, 14:36
            a.adas napisał:

            > > I wlasnie dlatego, wszyscy wyemigrowaliby do USA, gdyby tylko amerykanie
            > > wpuscili by ich do siebie/.
            >
            > w latach 80. pół Polski by wyjechało na hitlerowskie papiery, gdyby miało taką
            > okazję. I to mimo tego, ze w rodzinach było gęsto od pomordowanych w czasie II
            > wojny. Czy z tego mam wnioskować, że nazizm był w porządku? Ok, analogia jest
            > zbyt mocna.
            >


            RFN to nie to samo panstwo co III rzesza, gdybys przez 60 lat nie zdolal tego
            zauważyc.
      • honecker32 Re: Dlaczego Miedwiediew pojechał "dalej" 02.12.08, 15:58
        Ameryka Łacińska to nie Wenezuela, jeden idiota u władzy nie rządzi kontynentem.
        Prawda dla niektórych okaże się bolesna Brazylia, Argentyna, Chile , Kolumbia i
        dopiero wspomniany raj nowego Boliwara . Pierwsza czwórka sympatyzuje północnym
        imperialistą i to ona naprawdę decyduje o tym kontynencie.
    • metenburg Minister MSZ to wieksza farsa ! 02.12.08, 12:53
      Szanowna pani Applebaum, czy nie sadzi pani ze maz - minister,
      posiadacz trzech paszportow i zagranicznej zony nie jest farsa w
      swiecie polityki? Gdyby byla pani Wenezuelka, Kubanka lub (nie daj
      Boze) Rosjanka czy to nie przeszkadzalo by pani mezowi - Radkowi
      Sikorskiemu piastowac tak wysoka i strategiczna funkcje panstwowa ?
      I czy nie sadzi pani ze wystepuje tu sprzecznosc interesow
      narodowych Polski ? Mysle, ze w kazdym normalnym kraju taka sytuacja
      bylaby niedopuszczalna. Niestety Polska nie nalezy do nich ale mam
      nadzieje ze czas i ludzie usuna takie patologiczne sytuacje.
    • lubat "Washington Post" pisze o "rosyjskiej farsie ka... 02.12.08, 13:14
      "Rosyjski system polityczny oparty na kapitalizmie kolesiów, rytuałach
      demokratycznych bez demokracji jako takiej, surowej kontroli mediów, z
      wszechobecną przestępczością (...)"


      Ło jej, a skąd ona to tak zna? Przecież to dokładny opis stosunków hamerykańskich.
      • bmc3i Re: "Washington Post" pisze o "rosyjskiej farsie 02.12.08, 13:16
        lubat napisał:

        > "Rosyjski system polityczny oparty na kapitalizmie kolesiów, rytuałach
        > demokratycznych bez demokracji jako takiej, surowej kontroli mediów, z
        > wszechobecną przestępczością (...)"
        >
        >
        > Ło jej, a skąd ona to tak zna? Przecież to dokładny opis stosunków hamerykański
        > ch.


        Z meryki jednak do Rosji nikt nie emigruje, a Rosjanie zaś zawieraja nawet
        fikcyjne malzenstwa, aby tylko dostac amerykanska zielona karte i moc legalnie
        zyc w tej dyktaturze.
          • bmc3i Re: "Washington Post" pisze o "rosyjskiej farsie 02.12.08, 13:43
            antyreakcjonista napisał:

            > Moze kiedys to tak wygladalo, obecnie juz nie za bardzo


            Owszem, widze to na codzien. Osobiscie znam nawet Rosjan (wiekszosc z nich to
            Rosjanki), ktorzy zawarli fikcyjne malzenstwa z obywatelami USA, dla zielonej
            karty i mozliwosci zycia tu - w ciagu ostatnich 4 lat.



            a za 4-5 lat beda walic
            > do Rosji z USA czy Europy ide o zaklad, narazie tych dotyczacych Rosji nie prz
            > egralem zadnego;))

            :))
            Jasne, tylko co z realna wartościa majtkową dajesz w zamian do zakładu?
          • bmc3i Re: "Washington Post" pisze o "rosyjskiej farsie 02.12.08, 13:49
            lubat napisał:

            > bmc3i napisał:
            >
            > > Z meryki jednak do Rosji nikt nie emigruje, a Rosjanie zaś zawieraja nawe
            > t
            > > fikcyjne malzenstwa, aby tylko dostac amerykanska zielona karte i moc leg
            > alnie
            > > zyc w tej dyktaturze.
            >
            >
            > Twoja wiedza w tym zakresie ma się nijak do rzeczywistości.

            Alez oczywiscie. Moja nauczna, prywatna wiedza o Rosjanach w USA ma sie nijak do
            rzeczywistośc. Bardziej maja sie do niej twierdzenia rosjan na tym forum, ze
            "Rosjanie nie emigruja do USA".

            Ja osobiscie kolego znam rosjan, ktorzy w ostatnich latach zawarli nielegalne
            malzenstwa dla prawa stalego pobytu na Florydzie.
    • antyreakcjonista haha boli hamerykacnow ze maja ich w duszy;))))))) 02.12.08, 13:24
      Miedwiediew był w ubiegłym tygodniu na Kubie i w Wenezueli po części dlatego, że nie może liczyć na ciepłe przyjęcie w Tbilisi i Kijowie, a tym bardziej w Warszawie czy Pradze, lecz także dlatego, że rosyjska polityka zagraniczna jest obecnie oparta na dziwnym paradoksie" - pisze publicystka dziennika Anne Applebaum.

      Buhahah, a kto sie przejmuje trupel politycznym Juszczenkiem czy zbrodniarzem z amerykanskiego nadania ktory niebawem pojdzie na szafot?Gruzja juz sie rozsypala prze tych pajacow a Ukraina przy najlepszym scenariuszu sfederalizuje sie i wroci do Rosji.

      Wskazuje, że Rosjanie powrócili do języka i ikonografii imperializmu, co znajduje odzwierciedlenie w coraz uroczyściej obchodzonych rocznicach zakończenia drugiej wojny światowej, lecz także w coraz częstszych groźbach rozmieszczenia pocisków nuklearnych.

      Taa, narazie rakietami grozi USA, jesli Rosjaq rozmiesci rakiety w Wenezueli niech se wtedy glupie babsko pokrzyczy

      Z drugiej jednak strony, jak pisze dziennik, rosyjski system polityczny jest "wyjątkowo nieatrakcyjny na tym obszarze, na którym Rosji zawsze najbardziej zależało: w Europie".

      Tak nieatrakcyjna ta Rassija ze Niemcy, Francja, Wlochy a ostatnio i GB zabijaja sie o nowe kontrakty, mozna tez wspomniec slowa Berlusconiego ktory chcial Rosji w Unii ale ta grzecznie odmowila;)

      "Rosyjski system polityczny oparty na kapitalizmie kolesiów, rytuałach demokratycznych bez demokracji jako takiej, surowej kontroli mediów, z wszechobecną przestępczością - to nikogo (w Europie) nie pociąga i Rosjanie mają trudność ze zbudowaniem w oparciu o to swego imperium" - pisze publicystka

      Wow!!!niesamowite!!! taka to przestepczosc ze ja, idac sobie gleboka noca po zaulkach Kaliningradu czy Wologdy czuje sie wiele bezpieczniej niz w centum Warszawy czy Slupska, warto wspomniec jak zachowuja sie kibice polscy i rosyjscy(pomijam tych z
      Pitera i Moskwy;)
      • kalfas2 Re: "Washington Post" pisze o "rosyjskiej farsie 02.12.08, 16:41
        dla mnie on nie jest smieszny, wbrew pozorom to całkiem inteligentny
        osobnik o raczej sporej wiedzy i szerokiej myślowej płaszczyźnie,
        jednak, z jakichstam, sobie znanych powodów, kierujący sie jak
        powiedziales slepą nienawiscia do Ruskiego, i 100% serwilizmem i
        wiernopoddańczą usłużnością względem USA. No raczejmało to śmieszne.
    • zyks Eee... Chavez to operetkowy rewolucjonista, Mied 02.12.08, 13:52
      wiediew (czy Putin) to operetkowy car, Rosja to operetkowe, dęte, mocarstwo
      światowe. Czyli farsa - nazwa dobra. Z tym, że te wszystkie operetki mają swoją
      stronę tragiczną. Putin i Rosja mordują, Chavez może niebawem zacząć. Hitler,
      dopóki nie dorwał się do władzy i nie zaczął mordować, był przede wszystkim
      śmieszny. Innymi słowy: takie coś jest farsą, dopóki jest ktoś, kto chce i może
      zabrać takiemu komediantowi karabin.
      • kauzyperda Re: Eee... Chavez to operetkowy rewolucjonista, M 02.12.08, 14:52
        zyks napisał:

        > światowe. Czyli farsa - nazwa dobra. Z tym, że te wszystkie
        operetki mają swoją
        > stronę tragiczną. Putin i Rosja mordują, Chavez może niebawem
        zacząć.

        Spoko, nawet jak wezmą Chaveza do pomocy to i tak nie przescigną w
        mordowaniu największego zbrodniarza i rzeźnika 21 wieku czyli
        Dżordża Busza który ma na koncie wymordowanie ponad miliona osób (po
        cześci też mają to na sumieniu jego fagasi i pachołcy czyli my
        Polacy między innymi).
        • bezportek Przyssany na koncu? 02.12.08, 15:21
          Ciekawe,do czego sie kauzyperda przyssal, ze w pijanym widzie
          doliczyl sie znienacka miliona osob zamordowanych przez Busha.
          W kazdym razie, kazdy hetero pewnie by sie brzydzil, zwlaszcza jesli
          zrodlo wiadomosci zalatuje capem, lub kacapem.
          Zanim co napiszecie, raczcie sobie poczytac, towarzyszu, mniej
          glupio wypadniecie wsrod ludzi...
          • kauzyperda bezportek jalk zwykle bredzisz 03.12.08, 14:04
            bezportek napisał:

            > Ciekawe,do czego sie kauzyperda przyssal, ze w pijanym widzie
            > doliczyl sie znienacka miliona osob zamordowanych przez Busha.

            Nie ja tylko najbardziej prestiżowe pismo medyczne Lancet (a oni się
            znają na tym jak trupa od żywego odróżnić) już sporo czasu temu
            szacowało liczbę ofiar agresji USA na Irak na ponad milion (zabitych
            bezpośrednio przez amerykanów, zagłodzonych, zmarłych bo
            zburzono/zamknięto szpitale itd.).

            Więc się misiu wydurniłeś ze swoją odzywką jak zwykle zresztą :)))
    • przyjacielameryki "Washington Post" pisze o "rosyjskiej farsie ka.. 02.12.08, 16:14
      Jest taka żaba która nadyma się w chwili zagrożenia i robi się duża, czasami
      potencjalny konsument nie chce ryzykować i zostawia żabę w spokoju. Rosja to
      taka właśnie żaba a niektórzy przywódcy starej Europy dają się na to nabrać.
      Jednak swoje trzeba robić tzn. trzeba mieć silną armię i być w silnym sojuszu i
      zdecydowanie w tym kierunku działać bez żadnych konsultacji z Rosją bo Rosja
      tylko nadyma sie i cały czas oszukuje.
    • sany666 "Washington Post" to farsa 03.12.08, 00:21
      A już Applebaum szczególnie.
      Amerykańską - jak kiedyś radziecką - prasę, należy czytać między wierszami,
      dokładnie z tych samych powodów. I co tam wyczytujemy? Ostatnie drgawki
      imperium i wściekłość jego władców.
      "system polityczny oparty na kapitalizmie kolesiów, rytuałach demokratycznych
      bez demokracji jako takiej, surowej kontroli mediów, z wszechobecną
      przestępczością"
      Rozumiem, że Applebaum pisze o USA.
      • bmc3i Re: "Washington Post" to farsa 04.12.08, 19:57
        sany666 napisał:

        > A już Applebaum szczególnie.
        > Amerykańską - jak kiedyś radziecką - prasę, należy czytać między wierszami,
        > dokładnie z tych samych powodów. I co tam wyczytujemy? Ostatnie drgawki
        > imperium i wściekłość jego władców.
        > "system polityczny oparty na kapitalizmie kolesiów, rytuałach demokratycznych
        > bez demokracji jako takiej, surowej kontroli mediów, z wszechobecną
        > przestępczością"
        > Rozumiem, że Applebaum pisze o USA.



        Cale szczescie ze maja wiezienia. Inaczej tak jak w rosji wiezniowie spaliby w 5
        na 1m2

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka