Bębenek historii plemiennej

02.01.09, 22:31
Panie Profesorze,
Takie teksty czyta się z przyjemnością, odżywa nadzieja na rozsądne
i wyważone podejście do historii. Cholera czemu takich opinii jest
tak mało, czasem myślę że w PRLu w miarę obrotny człowiek mógł sobie
przyswajać historię z różnych źródeł z lepszym efektem poznawczym
niż teraz.
    • grba Najlepiej nic nie robić 03.01.09, 17:00
      Zero wydań w językach obcych, zero cytowań...
    • timoszyk Re: Bębenek historii plemiennej 03.01.09, 17:29
      Prawda jest, ze wiele narodow uzyskalo wolnosc po II WS organizowania czegos na
      ksztalt Legionow Pilsudskiego. Trzeba byc jednak konsekwentnym i zauwazyc, ze
      wiele krajow pozbylo sie komunizmu w roku 1989 bez organizowania u siebie
      Okraglego Stolu. Autor jednak wydaje sie byc z Okraglego Stolu tak dumnym, jak
      wielu z Legionow Pilsudskiego.

      Waclaw Timoszyk
    • bosman_plama Bębenek historii plemiennej 07.01.09, 13:08
      Wszystko to bardzo pięknie, ale jakoś Amerykanie nie widzą powodu by nie
      szczycić się swoimi triumfami w II wojnie światowej, Rosjanie utwierdzają się
      w dumie, że nieomal wygrali ją sami, Francuzi wypromowali swój ruch oporu jako
      w zasadzie największe i najbardziej znaczące podziemie podczas wojny i nawet
      Niemcy wyciągają uparcie na sztandary tych, co to "zawsze byli przeciw
      Hitlerowi", z jednej strony pęczniejąc z dumy o skuteczności hitlerowskiej
      armii, z drugiej powoli budując tezę, że przez cały czas dzielnie sami ze sobą
      walczyli. Nie bardzo rozumiem, czemu w tym gronie my mamy być skromniuśkimi
      szarymi myszkami. Tym bardziej, że dezinformacja historyczna na świecie
      kwitnie, o polskim wkładzie w historię mówi się mało, albo fałszywie. Opór
      temu może wydawać się śmieszny, wręcz żałosny profesorowi Kuli, jednak trudno
      znaleźć dla niego alternatywę. Chyba, że chce się utracić własną historię,
      kulturę, wreszcie tożsamość.
    • andsol-br Czym nalezy szczycić się? 09.01.09, 00:07
      Pierwsze pytanie powinno brzmieć: po co to? Czemu nie wystarcza żyć uczciwie,
      dbać o rodzinę i bliskich (w sensie religijnym czy etnicznym, nieważne to tu),
      myśleć nad konsekwencjami swych zachowań? Ale potrzeba zbierania się w grupy i
      wspólnego podskakiwania w rytm bębnów wydaje się powszechna, więc zostawny na
      uboczu pierwsze pytanie, przyjmijmy, że musimy się szczycić i przejdźmy do
      pytania "czym"? Na ogół jest ono przełożone na język osób-symboli , nie myślimy
      o tym czego one naprawdę chciały, ale jakoś zostały one Sprawą. Nie wiem czy
      Kościuszko był gejem czy hetero, czy dbał o rodzeństwo czy nie, ważne, że bił
      się z Rosjanami i dlatego mam go kochać. No właśnie, czemu ci ludzie-symbole są
      wybierani nie za wprowadzanie ładu i uśmiechu w życiu, a za usiłowanie zabicia
      kogoś? A jak takiemu się nie udało i sprawił, że to naszych zabijano, to tym
      bardziej mam go kochać? I widać, że to nie jest pytanie "czym?" ale "dlaczego o
      wyborze naszych symboli decydują ludzie, w których zdrowie psychiczne wolno
      zasadnie wątpić?" I że każdy okrzyk "górą my" ma ciche, zawstydzone echo "precz
      z innymi".

      Rozumiem, że pewne gesty, postawy mogą więcej ważyć niż rzeczywistość. I że
      pomysł Dedala był ciekawszy niż tych, którzy tylko oglądali ptaki. Więc choć
      jest mi sport wyczynowy obojętny, mogę zrozumieć, że ktoś zechce postawić pomnik
      Adamowi Małyszowi. Ale ludzie na pomnikach mają jakieś narzędzia do
      dziurawienia albo przekłuwania bliźnich. Rozumiem, że komuś to jest potrzebne,
      ale chciałbym, by taki, który na tym coś wygrywa przestał zasłaniać się dziećmi
      ("dzieci w patriotyzmie rosnąć muszą") a stanął przed nami i powiedział: "ja
      lubię filmy wojenne". Zbudowało by się dla takich parę kin wymiaru bazyliki w
      Licheniu, przed projekcjami śpiewało by się zbiorowo "bolszewika bij" oraz
      "Niemca bij" i w życiu codziennym byłby spokój.

      andsol.blox.pl
Pełna wersja