Kryzys demokracji?

11.01.09, 12:36
Tzw. polska inteligencja nawet w małym zakresie nie jest podobna do tej która
brała udział w wydarzeniach rewolucyjnych 1905 roku.
Polska współczesna inteligencja jest podobna do środowisk lojalistycznych,
konserwatywnych miłujących ale porządek społeczno-polityczny i gospodarczy
będący kompletnym zaprzeczeniem tego o jakim zdawali się myśleć chociażby
robotnicy w 1980 roku.
Państwo było i jest narzędziem do utrwalania dominacji klasy panującej.
W przypadku Polski, kraju gdzie w debacie publicznej mówi się pięknymi
sloganami o wolności, pluralizmie i drobnomieszczańskiej demokracji tak
naprawdę ubiera się wszystko w rzekomo wspólny interes narodowy i oszukuje się
w ten sposób ludzi najbardziej ekonomicznie wykorzystywanych i upodlonych.
    • marslaw1 Re: Kryzys demokracji? 11.01.09, 13:39
      nic nie zrozumiałem z tego bełkotu. pozdrawiam.
    • czytelnik82 Re: Kryzys demokracji? 11.01.09, 14:05
      Jakbym czytał studenta, który jest w trakcie przygotowań do sesji z doktryn
      XIX-wiecznej Europy.
      • xs550 Re: Kryzys demokracji? 11.01.09, 15:14
        To dobrze czy zle?
    • neokomunista Liberalne zagrywki 11.01.09, 15:27
      Główne "zdobycze" tzw. liberalnej demokracji na gruncie polskim to
      odpolitycznienie rzeczywistości w taki sposób aby pewne elity intelektualne
      uważające się za jedynego prowodyr tzw. przełomu roku 1989 mogły dobrowolnie
      kształtować rzeczywistość i kompletnie wyrugować chociażby racje tych na
      których barkach tą właśnie nową kapitalistyczną rzeczywistość mogli przeforsować.
      Te elity intelektualne same dopuściły się oszustwa już w latach 80-tych nadal
      kokietując robotników iż perspektywiczne zmiany jakie nastąpią po dojściu
      opozycji do władzy będą głównie wcielane w życie w ich interesie.
      Już po 1980 roku głównym celem opozycji było tylko zdobycie władzy i
      wykrystalizowanie sobie dobrej pozycji do wprowadzania tzw. ustrojowych reform.
      Żaden etos robotniczy, tak bezproduktywnie wykorzystany w roku 1980 dla tejże
      inteligencji się nie liczył i łatwo było jej się tak w latach 80-tych zbliżyć
      do chociażby liberalizmu gospodarczego.
      Ta inteligencja posługując się często skrajnie antykomunistyczną retoryką
      jedynie doprowadziła do sytuacji w której to robotnicy swoich obrońców
      widzieli w organizacjach politycznych, związkowych posiadających jak
      najbardziej prokapitalistyczne, pro"modernizacyjne" i dość oportunistyczne
      albo nawet reakcyjne pomysły rozwiązań w trakcie przeobrażeń jakie nastały po
      roku 1989.
      Jeśli chodzi o tych inteligentów biorących udział w wydarzeniach rewolucyjnych
      lat 1905-1907 to większość z nich przynajmniej nie oszukiwała jakie
      towarzyszyły organizacjom na których czele stali dążenia.
      Wyjątkiem może być tu PPS "Frakcja Rewolucyjna", która miała najmniej
      rewolucyjny program w sprawach przekształceń gospodarczych czy politycznych a
      jednak w nazwie jej znajdowały się słowa "Frakcja Rewolucyjna".
      Zbiór jednostkowych losów, egoistycznych pragnień zafundowała między innymi
      GW, będąca jedną z gazet najbardziej afirmujących tzw. reformy Leszka
      Balcerowicza, ostrzegających ludzi przed jakimiś głębokimi analizami
      krytycznymi wobec tego co zaserwowano ludziom pracy po roku 1989.
      Kapitalistyczne uwarunkowania powodują iż niema jednych w obrębie narodu czy
      też państwa wspólnotowych wizji działań politycznych.
      Chyba jednak liberałowie nie rozumieją że w trakcie procesu powstawania nowej
      struktury społecznej po 1989 roku także zaczęły się pojawiać nowe interesy
      społeczne i w związku z tym ich reprezentacje na polu politycznym.
      Przynajmniej takie powinny się pojawiać w rozwoju liberalnej demokracji.
      Owi liberałowie woleli jednak upraszczać sytuację i nowe okoliczności i
      wzywali wszystkie siły polityczne do włączenia się w budowanie "nowej Polski".
      I faktycznie przez te dwadzieścia trudno było się przebić siłom politycznym z
      rzeczywistym programem, niemającym poparcia medialnego, nie wpisującym się w
      nurt tzw. drobnomieszczańskiego modernizmu pozbawionego bardziej
      upolitycznionej specyfiki myślenia.
      Dzięki tylko tym liberałom przy ich zapalczywym atakowaniu wartości
      lewicowych, na scenie politycznej dzisiaj zabierają głos formacje z programem
      o jeszcze większym konserwatywnym i liberalnym obliczu oddziaływaniu w
      sprawach ideologicznych a spór już dawno dotyczy tylko tego z jaką szybkością
      i siłą wprowadzać rozwiązania.
      • maruda.r Re: Liberalne zagrywki 11.01.09, 16:18
        neokomunista napisał:

        > Główne "zdobycze" tzw. liberalnej demokracji na gruncie polskim to
        > odpolitycznienie rzeczywistości w taki sposób aby pewne elity intelektualne
        > uważające się za jedynego prowodyr tzw. przełomu roku 1989 mogły dobrowolnie
        > kształtować rzeczywistość i kompletnie wyrugować chociażby racje tych na
        > których barkach tą właśnie nową kapitalistyczną rzeczywistość mogli przeforsowa
        > ć.

        *******************************

        Jasne, odpolityczniły, ale nie odpolityczniły. Brakuje jeszcze tradycyjnych
        Żydów i masonów.

        • neokomunista Re: Liberalne zagrywki 11.01.09, 20:50
          Odpolityczniły w sensie kształtowania w społeczeństwie zachowań raczej ugodowych
          wobec postępujących zmian tak w gospodarce jak i na polu politycznym.
          Konserwowanie takiego spokoju społecznego przez lata w Polsce, wiązało się z tym
          że ośrodki polityczne sprzeciwiające się kreacji liberalnego gospodarczo
          krajobrazu społeczno-politycznego były marginalizowane co z drugiej strony
          sprzyjało ale rozwojowi różnej maści ugrupowań prawicowych.
          Liberałowie o wiele bardziej wolą za przeciwników politycznych mieć prawicę,
          niezdolną być może do mobilizacji mas społecznych, ale za to zdolną do wejścia w
          sojusz z nimi.
          Zresztą liberalizm jako doktryna polityczna w Polsce urosła do rangi wręcz kultu
          religijnego, szczególnie jego aspekt ekonomiczny, w klasycznym rozumieniu.
          To pociągnęło za sobą takie zjawisko iż ogólnie jakakolwiek krytyka systemu
          kapitalistycznego w Polsce, zawsze przez kręgi liberalne jest nazywana
          "populizmem" i brakiem zrozumienia realiów.
          W dodatku ten owy liberalizm w połączeniu z konserwatyzmem, antykomunizmem i w
          ogóle antylewicowością głosi iż oczywiście można głosić sobie poglądy ale w
          najlepszym wypadku takie wpisujące się w pewne ramy debaty publicznej, gdzie co
          najwyżej z punktu widzenia ideologicznego są poruszane kwestie światopoglądowe
          (ale tez w bardzo stonowany sposób) a już abstrahuje się od struktury społecznej
          i klasowej społeczeństwa.
          Liberałowie w Polsce donośnie mówili o społeczeństwie obywatelskim lecz po
          dwudziestu latach trwania burżuazyjnej demokracji trudno zauważyć aby rozkwitły
          w Polsce ruchy społeczne, powstawały partie polityczne ze skonkretyzowanym
          programem, nie mówiąc już o coraz bardziej słabej roli związków zawodowych.
          Zabawne jest jeszcze to ze liberałowie tacy jak chociażby ci obsadzeni na
          stanowiskach w GW, nie dostrzegają że już nurt liberalny w Polsce ma swoje
          ogromne wpływy w innych tytułach prasowych, partiach politycznych, kręgach
          właśnie tzw. inteligencji.
          Te kręgi związane z tzw. inteligencją wyznaczyły jakby pewne ramy myślenia na
          temat panującej rzeczywistości społeczno-politycznej.
          Co ciekawe współcześni polscy liberałowie nie różną się pod tym względem
          bardziej od chociażby przedwojennych narodowców którzy uważali że
          upolitycznianie kwestii ekonomicznych tak naprawdę jedynie wywołuje tak
          niebezpieczny dla narodu, ferment i konflikt, rozbijając "solidarność
          ponadnarodową".
          Jeżeli tobie się wydaje że środowiska tzw. liberalnej inteligencji to głównie
          Żydzi i masoni, myślę że sam po prostu stałeś się ofiarą wiary w
          rozpowszechniane bzdury przez środowiska prawicowe.
          Takie zabiegi przypisywania komuś działań agenturalnych czy postaw antysemickich
          są właśnie bardzo wygodne dla liberałów i konserwatystów w Polsce.
          Gdy miała miejsce debata na Uniwersytecie Warszawskim, dotyczą budowy w Polsce
          elementów tzw. tarczy antyrakietowej niejaki Radosław Sikorskich nazwał
          przeciwników tego pomysłu "stalinistami".
          Zresztą tym osobom głoszącym inny pogląd w sprawie tarczy przypisywano również
          "antysemityzm" gdyż akurat śmiały uczestniczyć w dyskusji na którą zaproszony
          został neokonserwatysta Norman Podhoretz.
          Takie bzdury serwowane są również na łamach GW, gdzie niejaki Gadomski nazywa co
          najwyżej reformistyczne środowisko "Krytyki Politycznej" "skrajną lewicą" a Hugo
          Chaveza, "totalitarystą chociaż wygrywał wybory w sposób demokratyczny a gdy
          przegrał referendum w sprawie zmiany konstytucji uszanował decyzję społeczeństwa
          wenezuelskiego.
    • abba15 Kryzys UBikacji? to dobra wiadomość! 11.01.09, 16:59
      Świadomość narodowa
      23-milionowa PRL w 1945 r. przejęła w spadku ok. 3 mln volksdojczów plus dokończyła dzieło Niemiec i Rosji bolszewickiej przy akceptacji USA i Anglii wyniszczenia resztek narodowców i innych patriotycznych elit politycznych.
      III RP przejęła w spadku po PRL ponad 4 mln byłych PZPR-owców i jego satelickich, sprostytuowanych, zdegenerowanych moralnie partii, stowarzyszeń, organizacji.
      Około 2 mln byłych ORMO-wców, 200 tys. UB-eków, SB-eków, ZOMO-wców i innych szmatławych jawnych i tajnych organizacji. Razem z ich rodzinami, które z tych uprzywilejowanych pozycji czerpały profity oraz wychowanych przez ww. własnych dzieci w większości w atmosferze kłamstwa i zgnilizny etyczno-moralnej daje nam to liczbę kilkunastu milionów obywateli III R.P.! Mających problemy z narodową tożsamością i wynikającymi z tego problemami szacunku dla prawdy, patriotyzmu i naszych polskich narodowych interesów. Oddanie 95 proc. dużych mediów praktycznie pierwszej władzy jako inżynierii dusz w ręce wrogich nam nacji kulturowo i politycznie dopełnia dzieło wyniszczenia wszystkiego, co NARODOWE w Polsce.


    • czyngis_chan Kryzys demokracji? 11.01.09, 18:20
      Niestety demokracja ma się dobrze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja