"Ojcze nasz" nikogo nie krzywdzi

11.01.09, 13:04
Ciekawe kiedy w Polsce skonczy sie ta niebywala tolerancja dla wszystkich przestepstw ludzi kosciola? Przypomnijmy, ze kosciol ma ich na sumieniu wiele. Przykladem moze byc chociazby obrona pedofili we wlasnych szeregach. Tak, tak, drodzy katolicy, za czasow waszego ukochanego JPII Watykan organizowal program pomocy ksiazom gwalcacacym dzieci.

Nie rozumiem tak taka osoba jak Jan Pawel II moze byc autorytemem moralnym dla kogokolwiek...

    • tersta Katolicy "nbikogo nie zmuszają" itp. Jasne,.. 11.01.09, 18:05
      bo jeszcze tylko tego by brakowało! Wystarczy za to, że zwyczajnie WYMUSZAJĄ
      tolerowanie narzucania własnej egzaltacji religijnej, poglądów i dogmatów.
      Powołują się przy tym na to, ze w demokracji są góra, a więc w większości,
      ergo: mogą więcej. Błąd! Bo jak słusznie zauważył i napisał niejaki Haliski na
      forum: "(...) demokracja polega właśnie na uznaniu praw tych 10%..." Po wtóre:
      drodzy państwo, uwaga! W Polsce NIE MA 90% katolików, Są co prawda osoby
      deklarujące się jako katolicy (i to jest właśnie ta "większość"), ale przecież
      sama deklaracja - bez skrupulatnego (o co, jak powszechnie widać, niezwykle
      trudno) życia codziennego według przykazań i wymogów wiary nic nie znaczy.
      Wystarczy przecież wprowadzić PODATEK KOŚCIELNY i zaraz wszystko się wyjaśni
      :-) To znaczy, ze stanie się dokładnie jak w przypadku Polaków-katolików
      wyjeżdżających do Niemiec gdzie, na wiadomość o podatku na kościół, ci
      przykładni Polacy-katolicy prędko zostają już tylko .. samymi Polakami. Drodzy
      współobywatele-katolicy! Zacznijcie najpierw sami żyć i postępować na co dzień
      zgodnie z zapisami waszej religii, i zacznijcie przede wszystkim szanować
      innych niż wy, to być może za kilkadziesiąt lat dobrego życia, sami doczekacie
      się szacunku. Ale z waszym obecnym podejściem, ze to WY jesteście godni
      szacunku, bo przecież jesteście lepsi (a niby z jakiej to racji?????)od nas,
      nie-katolików, jeszcze dłuuuuugo będziecie mieć problemy. Wasz kłopot polega
      na tym, ze uznaliście za pewnik, ze to wy wiecie najlepiej, jesteście najlepsi
      i że to wam należy się szacunek. I, co gorsza, że jest to autostrada
      jednokierunkowa. Daleko nią nie zajedziecie.
      • maruda.r Re: Katolicy "nbikogo nie zmuszają" itp. Jasne,.. 11.01.09, 19:38

        "Trzecim internautą był Venoos 1: "[Ksiądz] narzucił? Tzn. stał przy każdym i
        sprawdzał, czy ten ktoś mówi? Nie rozumiem twojego oburzenia. Jeśli ktoś nie
        chciał odmawiać, to nie musiał"."

        ***************************************

        Wygląda na to, że 'Venoos 1' nie rozumie w czym rzecz. Przypomnę młodszym, że w
        PRL-u w wojskowej przysiędze był zwrot o bratnim Związku Radzieckim (mniejsza o
        dokładną treść). Nikogo nie interesowało, czy żołnierz dokładnie powtarzał treść
        przysięgi. Grunt, że stał w szeregu z podniesioną do przysięgi ręką. Formalnie
        przysięgał.

        Ten punkt widzenia potwierdzają wypowiedzi pana, wójta i plebana odwołujące się
        do procentów i braku szkodliwości. Szkoda jednak jest, i to poważna. Łamane jest
        jedno z praw podstawowych. Proboszcz po cwaniacku wykorzystał presję większości
        dobre wychowanie obecnych, licząc, że nikt w niego krzesłem nie rzuci. Procenty
        są wysokie, ale wciąż im brakuje trochę do 100.

        Wątpliwości, czy publiczna deklaracja światopoglądowa w postaci modlitwy może
        być ograniczona nie mają miejsca w stosunku do oficjalnych zebrań w świeckich
        instytucjach publicznych. Nikt nie zabrania katolikom zbierać się i modlić. Ale
        wara od przymuszania kogokolwiek, choćby do pozoru modlitwy.

        • nick3 'Venoos' rozumie, tylko rżnie głupa. 12.01.09, 00:55

          Zwolennicy państwa wyznaniowego (i rozmaici prawaccy fani innych
          form opresji niekonformistycznej jednostki), często z obłudnym
          uśmieszkiem na gębie wypowiadają to swoje "przecież nikt go nie
          zmuszał".

          Cholera, nigdy nie myślałem, że w moim kraju jest tylu chciwych
          własnej przewagi cwaniaczków gotowych robić zamach na podstawowe
          swobody obywatelskie swoich bliźnich!
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl W czym jest naprawdę problem? 17.01.09, 20:45
            Niby wszystko jasne, ale coś mi w tym nie gra.

            Załóżmy, że do szkoły chodziłoby kilkoro dzieci innej religii, powiedzmy
            polskich Tatarów. Załóżmy, że na uroczystość rozpoczęcia roku zaproszono by
            duchownego muzułmańskiego. Załóżmy, że zmówiłby jakąś muzułmańską modlitwę dla
            tej garstki dzieci.

            Wtedy nikt by się na niego nie obrażał. Jestem tego pewna na 99%. Wszyscy byliby
            zachwyceni egzotyką, walorem dydaktycznym etc.

            Różnica polega na tym, że tutaj zaproszony został i modlitwę odmówił - ksiądz
            katolicki. Dzieci wyznania katolickiego to 94% uczniów. Rodzice odebrali księdza
            jako zagrożenie, ponieważ on reprezentował... większość. Zastanówmy się dlaczego?

            Otóż problem jest tak naprawdę psychologiczny: Owa większość to dzieci rodziców,
            którzy w zasadzie deklarują się jako katolicy, ale po cichu mają Kościoła
            katolickiego dosyć. Nie mają odwagi zmienić deklaracji - nie posyłać dziecka na
            religię, publicznie zdystansować się do Kościoła. Więc za swój brak odwagi winią
            księdza. Choć to przecież oni odpowiadają za utrzymywanie fikcji.

            To jest projekcja własnego problemu na instytucję, która ludziom wydaje się
            opresywna. Że niby urzędnik Kościoła w sposób nieuprawniony zachowuje się tak,
            jakby popierała go większość społeczności. Nieuprawniony? No a jak ma się ksiądz
            zachowywać, skoro społeczność de facto go popiera?

            Lecz przecież ta opresja tak naprawdę siedzi w głowach! To nie Kościół zmusza
            ludzi, by posyłać dzieci na religię. To nie Kościół zmusza ludzi, żeby
            zachowywali się, jakby go popierali. To oni sami się zmuszają, bo boją się
            postąpić inaczej.

            To jest kolejne dziedzictwo komuny, które w sobie odkrywamy. Łatwiej jest nam
            wyobrażać sobie siebie jako zniewolonych. Bo to zwalnia nas od
            odpowiedzialności. Możemy oczekiwać, aż "potężna instytucja" sama postanowi
            "coś" zrobić. Zauważcie, że bunt jest to zachowanie niewolnika. Ludzie wolni nie
            muszą się buntować. Oni po prostu biorą odpowiedzialność w swoje ręce i
            zmieniają to, co im nie pasuje.

            Internauta Feelek ma rację: jeśli ludzie chcą coś zmienić, to muszą sobie to
            sami załatwić.
            • andrzej369 Re: W czym jest naprawdę problem? 17.01.09, 22:55
              Anuszka
              Popieram Ciebie w tym psychologicznym wywodzie.
              Tylko jedno ale :
              Instytucjonalny Kościół Katolicki doskonale wie, ze tak jest i
              wykorzystuje "to" dla osiągnięcia własnych celów, nad wiecznymi
              rządami ludzkich "duszyczek".

              Nie bez powodów katolicyzm przetrwał tyle wieków - tu należy
              poszukać odpowiedzi, a nie w wierze w Boga.
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: W czym jest naprawdę problem? 18.01.09, 01:08
                > Tylko jedno ale :
                > Instytucjonalny Kościół Katolicki doskonale wie, ze tak jest i
                > wykorzystuje "to" dla osiągnięcia własnych celów, nad wiecznymi
                > rządami ludzkich "duszyczek".\

                Odnoszę wrażenie, że w Polsce wszyscy obrażają się na rzeczywistość.
                Kościół obraża się na rzeczywistość.
                Ale i ludzie obrażają się na rzeczywistość kościelną. No tak, Kościół zakłada,
                że może sobie pozwolić na pewne rzeczy. Kto jest nieasertywny, ten da się
                wykorzystać. Ale zamiast obrażać się na ten stan rzeczy, narzekać na forach,
                pisać do gazet i do dyrektorów, to lepiej po prostu powiedzieć temu, kto
                wykorzystuje, że sobie tego nie życzymy.

                Bo tak to jest jakiś problem z komunikacją. Księża po cichu oczekują entuzjazmu
                ludzi, a ludzie po cichu zgrywają udręczone ofiary. Ale żadna ze stron nie
                wypowie swoich oczekiwań w oczy drugiej stronie.

                Ja się zgadzam, że triumfalizm kościelny trzeba ukrócić. Ale kto to ma zrobić,
                jak ludzie przed księżmi zachowują się jak potulne owieczki, a dopiero między
                sobą narzekają na zły los?
            • nessie-jp Re: W czym jest naprawdę problem? 17.01.09, 22:59
              Wszyscy bylib
              > y
              > zachwyceni egzotyką, walorem dydaktycznym etc.

              No
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: W czym jest naprawdę problem? 18.01.09, 00:59
                > przeciwko przyjmowaniu jako stanu
                > NATURALNEGO tego, że na początek roku odmawia się modlitwę.

                Ale ksiądz mówi: wiem, że w tej szkole 94% dzieci chodzi na religię.

                Tu jest jeszcze taka sprawa - twój post zwrócił mi na to uwagę - są też
                katolicy, którzy owszem dzieci na religię posyłają, ale nie chcą się modlić przy
                każdej okazji. I też to rozumiem, i nie uważam za dwulicowość czy coś.

                Gdy ksiądz wychodzi w kościele i mówi "módlmy się", to wszyscy rozumieją, że ma
                prawo ich wzywać do modlitwy. Natomiast gdy w szkole ksiądz mówi ludziom żeby
                się teraz modlili, to jest to odbierane inaczej. Tak jakby ksiądz przenosił
                swoje kompetencje kierownicze ze zgromadzenia liturgicznego na zgromadzenie,
                które zebrało się w całkiem innym celu. Rzeczywiście jest to od czapy, jeśli
                robię coś, a tu przychodzi facet i mówi: a teraz się pomódl.

                W takim przypadku nie ma chyba innego wyjścia, jak z tym księdzem pogadać.
                Spodziewam się, że nie spotka się to z szybkim zrozumieniem, bo księża też mają
                swoją pokręconą psychologię. Ale nic innego nie da się zrobić. Powoli tłuc do
                głowy księżom, że poza liturgią nie mają prawa ludźmi dyrygować.

                Tylko że widzisz, autor artykułu zwraca uwagę: Ludzie starają się ten problem
                ominąć. Na zdrowy rozum - co to jest pójść do księdza i mu powiedzieć swoje
                zdanie? Najwyżej się obrazi. A jednak ludzie tego nie chcą robić. Jak mówiłam,
                bo się boją wziąć odpowiedzialność na siebie. Wysyłają listy do dyrektorki
                szkoły - innymi słowy chcą, żeby to ona za nich załatwiła problem. Zaczynają
                mówić o in vitro i innych okołokościelnych tematach, jednak zupełnie
                niezwiązanych ze sposobami rozwiązania tego tutaj konkretnego problemu. Czyli
                idą w ogólniki i narzekanie, żeby nic nie zrobić.

                Bo pójść do księdza i powiedzieć mu, co się nie podoba - boją się.
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: W czym jest naprawdę problem? 18.01.09, 01:19
                  A, jeszcze jedno mi przyszło do głowy.

                  Gdyby to było tak, że ksiądz odmawia powiedzmy błogosławieństwo w swoim imieniu
                  - to, myślę, byłoby przyjęte bez protestu. Przyszedłby rabin, toby
                  pobłogosławił. Przyszedłby kapłan hinduistyczny, toby pokadził. Każdemu wolno
                  odprawić swój ulubiony rytuał.

                  Myślę, że problem tu jest w tym, że ludzie poczuli się na siłę wciągnięci. To
                  nie tak, że mieli tylko wysłuchać cudzej modlitwy. Oni poczuli, że ksiądz od
                  nich oczekuje, że włączą się do modlitwy. Myślę, że to odczucie wywołało
                  dyskomfort. Pewnie zupełnie dobrym wyjściem byłoby, gdyby ksiądz powiedział:
                  "Chciałbym się pomodlić, a jeśli ktoś chce, to niech dołączy się do mnie." I to
                  by sprawę załatwiało. Wtedy trzeba by już lekkiego oszołomstwa, żeby obrażać
                  się, że obok ludzie się przez chwilę modlą - skoro życzą sobie tego, bo jest to
                  dla nich ważne, i nie każą tego robić innym, to nie ma sensu im zabraniać.
                  • nessie-jp Re: W czym jest naprawdę problem? 18.01.09, 16:06
                    > dyskomfort. Pewnie zupełnie dobrym wyjściem byłoby, gdyby ksiądz powiedział:
                    > "Chciałbym się pomodlić, a jeśli ktoś chce, to niech dołączy się do mnie." I to
                    > by sprawę załatwiało.

                    Otóż to! Doskonale to ujęłaś.

                    Podczas tego apelu szkolnego ksiądz niepotrzebnie wszedł w rolę 'kierowniczą' --
                    niepotrzebnie, zapewne z nawyku wyrobionego podczas tysięcznych kościelnych
                    wystąpień, potraktował gości jak 'owieczki', sobie pozostawiając rolę pasterza.
                    A przecież był tylko jednym z gości.

                    Nie dziwię się natomiast, że ludzie boją się wystąpić przeciwko księdzu. Takie
                    wystąpienia niemal w 100% kończą się ogromnymi przykrościami i trudnościami, a
                    już szczególnie w tak małych społecznościach, jak Józefów. Księża dysponują
                    ogromnym arsenałem środków, którymi mogą uprzykrzyć życie swoim parafianom, od
                    wytykania podczas kazań po robienie trudności podczas pogrzebu.

                    O roli księży katolickich na prowincji może świadczyć fakt, że organizacje
                    pozarządowe, które próbują w jakiś sposób zorganizować mieszkańców wsi czy
                    małych miasteczek, muszą zacząć od uzyskania aprobaty proboszcza. Potem dopiero
                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: W czym jest naprawdę problem? 18.01.09, 19:19
                      > Otóż to! Doskonale to ujęłaś.
                      >
                      > Podczas tego apelu szkolnego ksiądz niepotrzebnie wszedł w rolę 'kierowniczą' -
                      > -
                      > niepotrzebnie, zapewne z nawyku wyrobionego podczas tysięcznych kościelnych
                      > wystąpień, potraktował gości jak 'owieczki', sobie pozostawiając rolę pasterza.
                      > A przecież był tylko jednym z gości.

                      Księża mają wręcz odruch wchodzenia w rolę kierowniczą. Trzeba ich tego oduczyć,
                      bo przecież w seminariach i swoich kościelnych środowiskach nabierają takiego
                      nawyku. To rzeczywiście jest denerwujące.

                      Jednak ludzie w Polsce mają równie denerwujący nawyk podporządkowywania się
                      samozwańczym kierownikom. Dokładniej, pozornego podporządkowania - jak już
                      pisałam, po kątach szemranie, cichcem lekceważenie, ale wprost - nikt nie powie,
                      że mu nie pasuje. No chyba że się bardzo ale to bardzo wkurzy, to następuje
                      wybuch buntu. Ale buntują się ludzie bezradni, niewolnicy. Normalni ludzie
                      załatwiają sprawy. Tego Polakom brakuje.

                      > Nie dziwię się natomiast, że ludzie boją się wystąpić przeciwko księdzu. Takie
                      > wystąpienia niemal w 100% kończą się ogromnymi przykrościami i trudnościami, a
                      > już szczególnie w tak małych społecznościach, jak Józefów.

                      Przykrościami tak. Ksiądz może np. wyrzucić za drzwi. Jest to przykre, ale ma
                      człowiek wtedy przynajmniej komfort mówienia - z tym księdzem nie idzie się
                      dogadać, jak wojna to wojna.

                      Trudnościami? W Józefowie, opisanym jako sypialnia warszawskiej klasy średniej?
                      No bez jaj. Rozumiem, gdyby to była bieszczadzka wioska, ale nie przedmieście
                      stolicy.


                      Księża dysponują
                      > ogromnym arsenałem środków, którymi mogą uprzykrzyć życie swoim parafianom, od
                      > wytykania podczas kazań po robienie trudności podczas pogrzebu.

                      Wybacz, ale prezentujesz tę właśnie krytykowaną przeze mnie postawę ustawiania
                      się w roli uciskanej ofiary. Na kazania można chodzić do zupełnie innej parafii
                      - i z tego co wiem, warszawska klasa średnia dokładnie tak robi, wyszukują sobie
                      kościoły z najsensowniejszymi kazaniami.

                      Pogrzeb też można załatwić w innej parafii. Wiem z przykładów rodziny. Kto chce
                      ten sobie poradzi, a kto nie chce będzie robił za uciemiężonego.
                      • nessie-jp Re: W czym jest naprawdę problem? 18.01.09, 20:25
                        > Trudnościami? W Józefowie, opisanym jako
                        > sypialnia warszawskiej klasy średniej?

                        Może i opisanym, ale byłaś tam kiedyś? Tam wszyscy w niedzielę grzecznie
                        zasuwają do kościoła, po prostu suną rządkiem. A jak ktoś nie zasuwa, to
                        sąsiadom doskonale o tym wiadomo.

                        Widzisz, nie każdy uważa, że WARTO wchodzić w konflikty z sąsiadami. Nie każdy
                        też reprezentuje tylko siebie
                        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: W czym jest naprawdę problem? 18.01.09, 21:25
                          Nie dogadamy się.
                          Przecież sama piszesz, że ludzie boją się podpaść SĄSIADOM, a nie księżom.
                          Władza księży jest w twojej/ich głowie.

                          Co śmieszniejsze, owi sąsiedzi, którym ludzie boją się podpaść, w większości
                          mają takie samo zdanie o kościele i księżach i sami... boją się podpaść
                          sąsiadom. Innymi słowy, hipokryci ze strachu podtrzymują fikcję i sami się straszą.
                          • nessie-jp Re: W czym jest naprawdę problem? 18.01.09, 22:30
                            Ależ nie, nie, ja się z tobą zgadzam! O tych sąsiadach pisałam dodatkowo
    • tersta Re: "Ojcze nasz" nikogo nie krzywdzi 11.01.09, 18:07
      jan65536 napisał:

      > Ciekawe kiedy w Polsce skonczy sie ta niebywala tolerancja dla wszystkich przes
      > tepstw ludzi kosciola? Przypomnijmy, ze kosciol ma ich na sumieniu wiele. Prz
      > ykladem moze byc chociazby obrona pedofili we wlasnych szeregach. Tak, tak, dr
      > odzy katolicy, za czasow waszego ukochanego JPII Watykan organizowal program po
      > mocy ksiazom gwalcacacym dzieci.
      >
      > Nie rozumiem tak taka osoba jak Jan Pawel II moze byc autorytemem moralnym dla
      > kogokolwiek...
      >
      No, przecież JPII był, jak sam często to ujmował, "synem teo narodu"...:-00000
    • know swastyka na scianie sama w sobie tez nie krzywdzi 12.01.09, 13:51
      trzeba pamietac o kontekscie. ludzie przyzwyczajeni w szkole do
      ignorowania niewierzacych i wyznawcow innych religii nie widza potem
      nic zlego na przyklad w ustawie o in vitro przygotowanej pod
      dyktando episkopatu z krzywda dla wszystkich obywatelek i obywateli.
    • mikewodzowski Skończą się dobre czasy dla KRK. Niedługo. 12.01.09, 16:05
      I bardzo dobrze. Zycie świętej krowy prowadzi do upadku. Kiedy ktoś ma pozycję
      przestaje mu zależeć zaczyna tylko wymagać. Czas żeby KRK zaczął wymagać od
      siebie i czas żeby zaczęło mu zależeć na wiernych. Okres próbny po 89 roku
      dobiegł końca, trzeba wziąć się do roboty. Wtedy kościół był wybawieniem od
      komuny dziś sam zaczyna komunę naśladować. Bo chce brać wiernych gwałtem.
      Niestety straszenie piekłem nikogo już nie rusza, a metody nadal te same. Młodzi
      księża już zauważyli tę zmianę i mówią innym językiem, to dobry znak. Została
      jeszcze walka z betonem starymi proboszczami którzy do kościoła wiernych ogniem
      i mieczem gnają. Oni przegrają, bo maja zły marketing. Zamiast zachecac -
      straszą, nie tedy droga.
      Dlatego teraz wszedzie toczą eis burzliwe dyskusje - KRK znalazł się na
      zakręcie. Wyjdzie na prostą czy do wpadnie do rowu? Myślę ze wyjdzie na prostą
      ale tyko odmieniony, taki jak teraz nie ma szans.
      Jednak musimy jeszcze parę dobrych lat poczekać, zmiany zachodzą wolno.
    • temeko1 "Ojcze nasz" nikogo nie krzywdzi 14.01.09, 15:00
      proponuję, aby co roku na uroczystość rozpoczęcia roku szkolnego zapraszany był
      przedstawiciel innej niż katolicka religii..
      • know Re: "Ojcze nasz" nikogo nie krzywdzi 15.01.09, 00:22
        a ja proponuje, zeby sie wszystkie religie wyniosly ze swieckiej
        szkoly.
        • wtes2 A ja proponuję aby państwowa przymusowa szkoła 15.01.09, 09:04
          odczepiła się od naszych dzieci. Państwo zabrało wolność kształcenia dzieci
          zgodnie z wolą rodziców (jeden obowiązujący materiał, płacisz podatki na
          szkolnictwo nawet gdy twoje dzieci chodzą do prywatnej szkoły i obowiązek
          uczenia się pod groźbą kar pieniężnych)to i jest reakcja. Różne grupy rodziców
          (i urzędników) siłą lub sprytem narzucają swoje poglądy innym. To sztuczny
          problem istniejący tylko tam gdzie monopol na kształcenie ma Państwo (istnieje
          nawet - ten problem- gdy jest to Państwo wyznaniowe.
          • quando.quando Ale państwowa forsa im nie śmierdzi 15.01.09, 09:58
            A ja proponuję, by watykanskie szkoły przestały wyciągać łapy po
            państwowe pieniądze.
            • wtes2 Ależ to nie jest żadna "państwowa" forsa, to forsa 15.01.09, 10:42
              moja, twoja i innych zagrabiona pod pretekstem obowiązkowego szkolenia.
              I po co ? Po 5 latach po skończeniu gimnazjum większość ludzi wyłoży się na
              przeliczeniu ile farby potrzeba na pomalowanie pokoju, gdy znamy szerokość,
              wysokość i długość pokoju oraz wydajność farby. Sprawdź to. A już zupełny
              popłoch wzbudzisz gdy to coś do malowania będzie na przykład okrągłym słupem.
    • internet_wolna_europa Karanie kleryków mieszających się do polityki 15.01.09, 09:19
      nikogo nie krzywdzi.
    • leliwa-xiv zaczyna się od "Ojcze nasz" 15.01.09, 09:54
      Zaczyna się od "Ojcze nasz", a kończy na nieustającej grabieży
      polskich dóbr przez funkcjonariuszy watykanskich. Jakoś nie chce im
      się czekać na wieczne szczęście po śmierci.
      • wtes2 A na czym polega to grabienie ? Daj jakiś przykład 15.01.09, 10:43
        • margotje Re: A na czym polega to grabienie ? Daj jakiś prz 15.01.09, 11:39
          nie udawaj glupa! skoro tutaj siedzisz to czytasz na ten temat. te czarne ptaki
          drapiezne wyciagaja lapy coraz dalej i wiecej! pora z tym skonczyc!
          • wtes2 Chcesz zabronić komuś zarabiania pieniędze tylko 15.01.09, 12:44
            dlatego, że jest księdzem? Każdy ma prawo do pracy.
            • maruda.r Re: Chcesz zabronić komuś zarabiania pieniędze ty 15.01.09, 21:03
              wtes2 napisał:

              > dlatego, że jest księdzem? Każdy ma prawo do pracy.

              *********************************

              I do oszustw przy okazji odzyskiwania mienia?

              Poza tym każda praca jest opodatkowana. Każda, z wyjątkiem posługi kapłańskiej.


              • wtes2 Praca księży jest opadatkowana i to podatkiem 16.01.09, 08:09
                pogłównym (zryczałtowana opłata)
                Po drugie - dlaczego praca ma być w ogóle opodatkowana. Większość rozruchów na
                świecie w przeszłości wybuchała po nałożeniu podatku w wysokości mniejszej niż
                10%. A ty chcesz być grabiona z większości swoich pieniędzy. Naprawdę chcesz być
                niewolnikiem ?
        • internet_wolna_europa "Zwracanie dóbr kościelnych" to grabież. 15.01.09, 16:04
    • dzi1a Re: "Ojcze nasz" nikogo nie krzywdzi 15.01.09, 19:40

      --
      piękni ,młodzi i bogaci
      pokolenie-jp2.pl/images/17_04_2005.jpg
    • prochmarny kosciol nikogo nie zmusza, to tylko taki maly 15.01.09, 19:55
      szantaż emocjonalny dla niepewnych siebie prostych ludzi (najwieksze
      swiństwo jakie można zrobić blizniemu):
      jak nie bedziecie w stadze bekac tak jak inne zniewolone owce
      pojdziecie do piekła!
      tak jakby zasady zawarte w 10 przykazaniach byly katolickim wymysłem.


      w komunie był szantaż strachem i biciem, niszczeniem życia, tu jest
      też "wolny wybór"

      zaprawdę powiadam Wam - błogosławieni Ci co nie wierząc w KK czynią
      dobro i służą bliżniemu... ;)
    • malpa-z-paryza Wszytko powino byc na swoim miejscu! 16.01.09, 13:22
      a moze tak bedziemy wykladac matematyke i filozofie w Kosciele?
    • dala.tata "Ojcze nasz" nikogo nie krzywdzi 16.01.09, 13:53
      a mnie fascynuje to, ze pomimo tak oczywistych zmian w postawie wobec KK,
      szefostwo ignoruje je, udaje ze nic sie dzieje. a za 20 lat obudza sie z reka w
      nocniku. i tak gleboko, ze juz nie beda mogli jej z niego wyciagnac. oni nadal
      mysla ze maja andane na zawsze prawo do tego, zeby sie zachowywac jak chca, a
      ludzie, pardon, owieczki, maja oboawiazek sluchac i akceptowac. niesamowite.
    • nessie-jp "Ojcze nasz" nikogo nie krzywdzi 17.01.09, 21:33
      Ponad 15 lat temu spędzałam wakacje z grupą katolików pod kierownictwem
      księdza. W naszym domu przy plebanii modliliśmy się przed jedzeniem,
      chodziliśmy na msze, rozmawialiśmy dużo o nurtujących nas sprawach wiary,
      moralności, religijności.

      Pewnego razu, ze względu na deszcz i wiatr, nie wróciliśmy na obiad do domu,
      tylko zostaliśmy w schronisku. Wyciągnęliśmy kanapki, obsiedliśmy swój stół.
      Ksiądz wstał i powiedział: "Jest tu wielu gości oprócz nas. Nie róbmy tu
      zamieszania i nie przeszkadzajmy innym, urządzając publiczną modlitwę. Nie
      trzeba. Każdy, kto czuje taką potrzebę, niech odmówi modlitwę sam."

      Ojcze Andrzeju, gdzie jesteś?! Dlaczego już nie spotykam tak mądrych i
      taktownych księży?
      • billy.the.kid Re: "Ojcze nasz" nikogo nie krzywdzi 18.01.09, 10:38
        czy jedzenie ma coś wspólnego z modlitwą? to też wymysł carnyc h bandytów.
      • hydrazine Re: "Ojcze nasz" nikogo nie krzywdzi 23.01.09, 22:15
        A ja pamiętam taką scenę: obóz wędrowny, czasy liceum, zdobywamy jeden ze szczytów w Beskidach. Na szcycie odbywa się msza. Siadamy kawałek dalej, żeby nie przeszkadzać, wyciągamy jedzenie. I nagle przybiega jeden z tamtych i próbuje nas przeganiać! Bo rzekomo przeszkadzamy im w obrządku tym, że sobie jemy. Jak na zbuntowaną młodzież (i niepokornego nauczyciela) przystało, nie daliśmy się...
    • pigusia39 "Ojcze nasz" nikogo nie krzywdzi 18.01.09, 12:37
      Choć od wielu lat nie jestem praktykującą katoliczką, wychowanie katolickie w
      dzieciństwie pozostawiło mi nawyk odmawiania wewnętrznie "ojcze nasz" w momencie
      "jak trwoga to do Boga";traktuję to jak rodzaj mantry, która pozwala mi zachowac
      równowagę w trudnych momentach życia - zresztą, jak przeanalizować słowa tej
      modlitwy, to pasują jak ulał do niektórych wersów Lao Tse. Więc wywodzi się ona
      z odwiecznej ludzkiej potrzeby transcendencji, objawiającej się duzo wcześniej
      niż powstała religia chrześcijańska.
      Ale zgadzam się z tymi, którzy protestują przeciw wszechobecności kościoła w
      naszym polskim życiu społecznym i przeciw takim samozwańczym ingerencjom księży
      jak w opisanej szkole (i przy wielu innych okazjach, np. kropienie wodą święconą
      różnych obiektów, co chętnie zresztą pokazuje tv). Przeżyłam 20 lat poza Polską,
      przyzwyczaiłam sie do laickości i tym bardziej razi mnie ta polska obcesowość
      propagandy katolickiej i zadufanie jej przedstawicieli. I ta pokora wiernych,
      którzy nie potrafią rozmawiać z księdzem jak ze zwykłym obywatelem, równym nam.
      Wymienię tu też zwyczaj "naznaczania" kredą drzwi mieszkań odwiedzonych przez
      księdza w czasie kolędy. Uważam to za rodzaj wyróżniania dobrych katolików i
      piętnowania tych, którzy odmówili księdzu wizyty i poświęcenia swojego
      mieszkania, nota bene w zamian za "podatek". Za karę nie mają tych czterech
      literek pomazanych kredą i wszyscy sąsiedzi mogą powiedzieć "tu mieszka
      heretyk"!!!! ;-)
      Gratuluję poziomu dyskusji na tym forum. Oddycha się z ulgą, nie czytając
      różnych inwektyw, tak obecnych czasem w dyskusjach internautów w "Gazecie" .
    • brat_oblat "Ojcze nasz" nikogo nie krzywdzi???? 25.01.09, 05:02
      Cale to koscielne szalbierstwo z przymusowa religia w szkole
      przeklada sie wprost na coraz nizszy poziom nauczania w polskich
      szkolach. Powodem tego sa dodatkowe idiotyczne obowiazki szkolne i
      stresy, rabunek szkolnych pieniedzy przez koscielnych szubrawcow,
      itd...
    • wordsinvaders77 "Ojcze nasz" nikogo nie krzywdzi 01.02.09, 13:47
      wordsinvaders.pl/gniewny-katol
Pełna wersja