Masowy grób Niemców w Malborku

    • yesname Masowy grób 1750 Niemców w Malborku 14.01.09, 14:06
      Aż dziwne, że nie powiedzieli, że to księża i ich dzieci pomordowani
      przez esbeków.
    • ws21 Nad czym tak ludzie dyskutujeciue? 15.01.09, 21:39
      Znależli groby nadludzi. Dla ludzkości to raczej dobra nowina.
      Nie widzę w tym nic złego. I jest mi zupełnie obojętnie w jaki
      sposób nie-ludzie skończyli zywot.
    • grba Kto sieje wiatr... 16.01.09, 14:40
      Niemiecki komendant Charkowa zatwierdza wytyczne dla podwładnych:
      „Niemiecki Wehrmacht nie będzie miał żadnego pożytku z utrzymywania przy życiu
      cywilnej ludności miasta”.

      Burmistrz Hamburga, Carl Vincent Krogmann podczas służbowej podróży na linię
      frontu pod Leningrad pisał:
      „Przyjmuje się, że większa część liczącego 5,5 mln. mieszkańców miasta umrze z
      głodu.”

      Feldmarszałek von Reichenau o zachowaniu swych oddziałów na terenach wschodnich:
      „Żywienie tutejszych mieszkańców jest takim samym nieporozumieniem, jak
      rozdawanie za darmo papierosów i chleba.”
      • referee Re: Kto sieje wiatr... 16.01.09, 19:35
        Bardzo ciekawe sa te pamietniki z Wojny.Warte publikaci i to nie
        tylko po polsku.Radze panu(ten co to pisze i tutaj nam udostepnia)
        zeby sie pan tym zajal.Moze pan odniesie sukces literacki i
        pamietnikarski.Prosimy o wiecej wspomnien
        • grba Re: Kto sieje wiatr... 16.01.09, 21:26
          referee napisał:

          > Bardzo ciekawe sa te pamietniki z Wojny.Warte publikaci i to nie
          > tylko po polsku.Radze panu(ten co to pisze i tutaj nam udostepnia)
          > zeby sie pan tym zajal.Moze pan odniesie sukces literacki i
          > pamietnikarski.Prosimy o wiecej wspomnien


          Aly Götz, Państwo Hitlera, Wydawnictwo Finna, 2006 tłumaczenie z niemieckiego:
          Aly Götz, Hitlers Volksstaat- Raub, Rassenkrieg und nationaler Sozialismus.
          • wahmaster Re: Kto sieje wiatr... 16.01.09, 21:49
            eee, to pewnie przekłamania ma jak w Niemczech wydane
          • alexis_corner Re: Kto sieje wiatr... 17.01.09, 12:20
            > referee napisał:

            > > Bardzo ciekawe sa te pamietniki z Wojny.Warte publikaci i to nie
            > > tylko po polsku.Radze panu(ten co to pisze i tutaj nam udostepnia)
            > > zeby sie pan tym zajal.Moze pan odniesie sukces literacki i
            > > pamietnikarski.Prosimy o wiecej wspomnien


            grba, pozostajesz w mylnym błedzie.
            pan referee wzruszył się traumą przeżytą przez ślonskiego chłpca, któremu "rusek" dał sie pobawić granatem a potem obdarował mlekiem.
            historie z "twoich pamiętników" ich nie interesują...
            pl.youtube.com/watch?v=p5ZHw16wfhk
            - wredna alexis
    • normalkk Przecież to wiadomo... 17.01.09, 14:31
      Przecież wiadomo, że Polacy mordowałi Niemców po wojnie tylko z ato że są
      Niemcami. Musiałbym pochodzić z innej rodziny żeby udawać że tak nie było.
      Kilkoro Niemców z mojej rodziny zostało zaraz po wojnie zamordowanych w Bielsku
      i w Tychach więc zapewne działo się też tak w Malborku. I nie byli to tylko
      mężczyźni, mordowane były kobiety i dzieci. Szkoda że się udaje że tak nie było.
      • ws21 A dziwisz się? 17.01.09, 14:46
        Ja się dziwię, że jakikolwiek Niemiec został przy życiu po maju
        1945. Wyrzeki się cech ludzkich i ludzkich uczuć. Uważali sąsiadów
        za godnych bezlitosnego wytępienia. I robli to z zacięciem i
        przyjemnością. Równiez ludność cywilna. Kto na przykład wymordowł
        szpital polowy II Armii WP? Cywile.
        Domaganie sie przez Niemców ludzkiego traktowania to bezczelność.
        Dostali małą część tego, na co zasłużyli.
        • gerchard_fon_ruskiszajs Kacapska_Sfołocz_czy_Szwabskie_By dło__??)))))))))) 18.01.09, 16:02
          Antypolskie czosnkowe GWno kabluje:

          Pracownik Muzeum Zamkowego w Malborku i jednocześnie znawca historii
          miasta Bernard Jesionowski, sądzi, że znalezione kości mogą być szczątkami
          cywilnych niemieckich mieszkańców Malborka, którzy zmarli lub zostali zabici
          na początku 1945 roku, w czasie walk między wojskami rosyjskimi a niemieckimi.

          część z tych ludzi mogła umrzeć na skutek różnego rodzaju chorób, część mogła
          zostać zabita. - Ciężka zima, jaka panowała na przełomie 1944 i 1945 roku mogła
          sprawić, że mieszkańcy, mimo toczących się na ulicach walk, wychodzili z kryjówek,
          aby zdobyć opał czy jedzenie, i ginęli od przypadkowych kul.

          teoria o śmierci od zbłąkanych kul nie wyjaśnia zgonu przynajmniej
          kilkudziesięciu osób,
          których czaszki noszą ślady strzałów "między oczy".

          Przy martwych nie znaleziono żadnych przedmiotów. Żadnych fragmentów ubrań,
          zegarków, nawet złotych czy srebrnych zębów. Nic. Świadczy to o tym, że zostali
          oni przed lub zaraz po śmierci doszczętnie ograbieni.

          Czy zrobili to wycofujący się w popłochu z twierdzy Malbork niemieccy żołnierze -
          ich ziomkowie? Czy zmarli i ci jeszcze żyjący zostali ograbieni przez znanych
          z takich czynów Rosjan?
          ...................................................


          Mdło sie robi czytając posty folksdojczy - agentów Hitlerlandu piszącego na nowo

          historię IIWS oraz polskojązycznych kacapów inspirowanych przez rosyjską ambasadę.

          Polacy - największe ofiara IIWS, których niemieccy i rosyjscy bandyci wymordowali

          6,5 milionów (bez prawa do grobów !!), pomawiani są o zamordowanie 1700
          szwabskich kartofli !

          Wiadomo od dawna, że zbrodnicze szwabskie bydło mordowało i grabiło się nawzajem

          a rosyjska azjatyczka sfołocz była zbrodnicza w takim samym stopniu !

          ------------------------------------------------------------

          Polacy zrobią najrozsadniej, pakując te kości do worków i odsyłąjąc

          do Hitlerlandu. Tam zgodnie z tradycją, zbrodnicze szwabskie bydło

          zrobi z tego albo mydło, albo maczkę rybną albo dzieła sztuki na wystawę :)

          albo spali w krematorium a popiołami urzyżni trawniki w Gejrlinie :)


          -----------------------------------------------------------
          PS

          Dwa największe w historii zbrodnicze sojusznicze reżimy -
          jeden wymordował w gułagach 50 mln ludzi
          drugi w obozach koncentracyjnych 20 mln ludzi -

          skoczyły w końcu sobie do gardeł :)

          Kacapska sfołocz dopadła szwabskie bydło w Gejrlinie
          gwałcąc mu po drodze 7 milionów samic :)

          Skutkiem tego w 1946 roku przyszło na świat
          2 miliony małych hitlerowskich krasnaarmiejców :))

          którzy są dzisiaj ostoją gorącej przyjaźni
          kacapsko-szwabskiej :)


          • ballest Polak sie nigdy nie przyzna! 18.01.09, 18:04
            Faktem jest, ze Polak sie niiiiigdy do winy nie przyzna, tak bylo w Brombergu,
            Nieszawie, Jedwabnym, Kutnie, Kielcach , Lomzczznie, Falaise czy Aleksandrowie
            Kujawskim.
            To typowa polska cecha!
            • ws21 To typowo polska cecha. 18.01.09, 18:19
              Tym się różnimy od Niemców - nadludzi. Oni nawet się do służby w SS
              przyznają. Trochę im pamięć szwankuje, więc przypominają sobie o tym
              60 lat po wojnie. Lepiej pózno niż wcale. Inni zaś całą wojnę
              służyli bez broni ....Bo zmotoryzowana to armia była. Więcej
              samochodów niż piechurów. A zbrodniarzy wojennych z takim
              zapamiętaniem scigają, że nawet 64 lata po wojnie ich
              odnaleźli.....Pod latarnią ....
              A jeden nawet papieżem został. Bo widzisz, my Polacy to ludzie,
              Jesteśmy ułomni. W odróznieniu od Niemców.
              Amen.
              • ballest Re: To typowo polska cecha. 18.01.09, 18:38
                Roznica miedzy nami a wami jest taka, ze my wom wszystkie miasta pozakladali z
                Warszawa wlacznie a Wy nos za to okradocie i to do dzis!
                My Wom nawet Bitwa pod Grunwaldem wygrali, bo ktory z Polakow dzisiej wie, ze
                Zauissius de Grabow, czytej Zawisza Czarny tez Niemcem byl!
                • ws21 Wszyscy to Niemcy. 18.01.09, 18:58
                  Z wyjątkiem Kopernika. Bo on był kobietą.
                  Trudno polemizować z kimś kto nie ma pojęcia o czym pisze.
                  Większość, jesli nie wszystkie miasta polskie w pewnym okresie były
                  lokowane na prawie niemieckim. Co nie oznacza ze były tworzone przez
                  Niemców.
                  Niemcy w Europie to mord i zniszczenie. I to od ponad dwóch stuleci.
                  Jesteście jak szarańca. Do czasu gdy występowały odrębne plemiona,
                  był spokój. Po utworzeniu jednego państwa - jak wyżej ....
                  • ballest Re: Wszyscy to Niemcy. 18.01.09, 19:52
                    "Większość, jesli nie wszystkie miasta polskie w pewnym okresie były
                    lokowane na prawie niemieckim. Co nie oznacza ze były tworzone przez
                    Niemców."

                    Och Boze,KTO CZYTAC POTRAFI, ma zawsze przewage !
                    - tu widzimy kto nawet rudymentarnego pojecvia nie ma o lokawaniu miast!
                    Nie tylko, ze Polacy miast lokowac nie mogli, to nawet mieszczanami byc nie
                    mogli! bo Polacy nie byli wtedy wolnymi obywatelami!
                    ale skad taki czlowiek jak Ty to wiedziec moze !
                    Poczytaj sobie polskich historykow ,
                    - o niemieckich np. Conradsie czy Frncuzie Higounocie nie wspomne!
                    -------------
                    "W ten sposób przyjęta ustawa nazywała się wilkierzem. To więc najobszerniejsze
                    grono, które uchwalało wilkierz, ten „ogół obywateli" wykonywał władzę
                    prawodawczą dla jednego miasta, tak jak ją dzisiaj sejmy dla całych krajów
                    wykonują. Miało więc miasto Lwów — jak zresztą wszystkie ówczesne nietylko
                    samorządownictwie i w zarządzie, lecz także i w prawodawstwie.

                    Prócz katolików, przeważnie Niemców, którzy wówczas właściwe mieszczaństwo Lwowa
                    stanowili, znajdowali się jeszcze w naszem mieście, jak wiadomo, Ormianie,
                    Rusini, Żydzi i Tatarzy. "

                    Znalazlem to na temat zalozenia Lwowa przez Niemcow, Papee naprawde fajnie
                    opisuje jak Niemcy Lwow zalozyli, zreszta nie tylko Lwow, Kijow takze !
                    www.lwow.com.pl/historia/papee.html
                    • alexis_corner Re: Wszyscy to Niemcy. 18.01.09, 23:13
                      ty, ballast, więcej poczytaj o wyrzynaniu miast przez rycerską armię niemiecką...
                      to ci dobrze zrobi na główkę. gebelsino posr.na.

                      - wredna alexis

                      • alexis_corner Re: Wszyscy to Niemcy. 18.01.09, 23:24
                        tradycyjnie:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=90003131
                        - wredna alexis
                      • ballest Re: Wszyscy to Niemcy. 19.01.09, 16:08
                        alexis_corner napisał:

                        > ty, ballast, więcej poczytaj o wyrzynaniu miast przez rycerską armię niemiecką
                        > ...
                        > to ci dobrze zrobi na główkę. gebelsino posr.na.
                        >
                        > - wredna alexis
                        >
                        Ty sobie poczytaj kto zaczou SPIRALE MORDOW na ludnosci cywilnej w II Wojnie
                        Swiatowej, Bromberg pozdrawia!
                        • ballest Re: Wszyscy to Niemcy. 19.01.09, 21:04
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=34281&w=89502542
                          • alexis_corner Re: Wszyscy to Niemcy. 19.01.09, 22:38
                            zapraszasz na parteitag? nie skorzystam. porzygać się można czytając wasze wpisy
                            i rzewne historyjki o "ludzkich bauerach" i bauerowych co to nawet pożeniły się
                            z "przydzielonymi im Polokami"
                            bujaj wory szkopski pomiocie!

                            - wredna alexis
                        • alexis_corner Re: Wszyscy to Niemcy. 19.01.09, 22:59
                          Poczytałam sobie i dobrze wiem kto zaczou.
                          Wy zaczeliście, mordercy kobiet, dzieci i starców. 1.09.1939r.
                          Ten skoorwysyn adolf wyraźnie napisał to w rozkazie dla waszej niezwyciężonej
                          (haha!) "rycerskiej" armii.
                          au.youtube.com/watch?v=7eL5k0-z-Zw
                          - wredna alexis
    • boado Ludiom małej wiedzy i zacietrzewionym 19.01.09, 07:45
      Drogi i bezdroża w poszukiwaniu
      Boga


      Kant Emanuel- postulaty faktów istnienia wolności, duszy,
      Boga

      Streszczenie poglądu wokół idei Boga można ująć następująco:

      1. Że człowiek jest etycznie wolny, a jego życie nie jest tylko
      wypadkową sił, ruchu i materii, tego dowodzi bezsprzecznie prawo
      moralne, wszczepione w nas jako bezwzględny nakaz ("kategoryczny
      imperatyw") sumienia, wytyczający drogi naszemu postępowaniu i
      napawający nasz umysł czcią i bojaźnią Bożą.



      2. Podobnie- idea nieśmiertelności jest nieodzownym wymogiem
      rozumu. Faktem bowiem jest tkwiący w nas ideał doskonałości i
      szczęścia, więc urzeczywistnienie tego ideału jest "koniecznością",
      do jakiej dochodzi nieuchronnie myśl nasza. Ponieważ jednak ideał
      ten nie jest osiągalny w doczesności, wynika stąd potrzeba uznania
      życia pozagrobowego jako bytu.



      3. Analogicznie ma się rzecz z nierozwiązalnym rozumowo problemem
      istnienia Boga. Wymogiem rozumu jest urzeczywistnienie najwyższego
      dobra, tj. harmonii pomiędzy stanem wszechświata, a prawem
      moralności. Tego jednak nie można sobie wyobrazić bez najwyższej i
      najdoskonalszej istoty Bożej.



      Warto zgłębiać filozofię- wspaniały dorobek myśli ludzkiej:
      będziemy z pewnością mądrzejsi, bardziej odpowiedzialni, a przede
      wszystkim lepsi.



      Człowiek intuicyjnie, jeśli nie instynktownie, lgnie do dobra i
      piękna. One to rodzą potrzebę dochodzenia przez niego do prawdy-
      dociekania wolnego, nieskrępowanego, bo umysł zniewolony, wyprany ze
      stanów zadziwienia i olśnienia do niego nie jest zdolny.

      Nauka jako wyznacznik najważniejszy człowieka, ostatecznie nie
      darmo stawia jemu pytanie o istotę jego egzystencji i przemijania.
      Jak ten mitologiczny Syzyf- już prawie będąc bliski u celu
      poznania, wydawać by się jemu tak mogło, zanim nie ochłonąwszy
      wpierw, już zostaje z nakazu oświeconego rozumu strącony aż pod
      samą otchłań niewiedzy i znowu- nie w pełni sił umysłu jeszcze,
      pogrążony obsesją poszukiwania i odkrywania- myśli swoje do
      następnych zmagań wprzęga. Po tak wielu upadkach, utrudzony już
      wielce, w przypływie rozpaczy kurczowo szuka on ratunku w obiegowych
      poglądach i ideach, a potem, jak zawsze, w poczuciu klęski,
      zdeterminowany, ostatecznie przez naukę i sztukę (kulturę) natrafia
      na ścieżki prowadzące do Stwórcy i Boga- prawdy jedynej (
      ostatecznej), źródła niezmierzonej dobroci i piękna doskonałego.

      Na istnienie Boga nie ma i nie może być dowodu w sensie
      rozumienia naukowego.

      Zgłębiający nauki przyrodnicze często stają się wyznawcami
      panteizmu, a ci zanurzeni w sferze etyki, jak Kant- deizmu.

      Scjentyzm nie jest podkładem ateizmu- taki wniosek można wysnuć
      z poglądów Kanta. Ateizm jest tez religią. Do Boga wg Niego
      dochodzić można przez rozważania (dywagacje) posługując się rozumem
      praktycznym.



      Pozostaje jeszcze sprawa najważniejsza- śmierć. Budzi ona lęk
      największy. Człowiek śmierci nigdy nie zaakceptuje. Jedni nie myślą
      o niej, drudzy na różne sposoby rzucają jej wyzwania. Najprostsze z
      nich, to oddanie bezmyślne siebie we władanie kapłanów w
      przekonaniu, że oni, występując w roli pośredników, mogą pozyskać
      dla nich przychylność zazdrosnego i groźnego- aczkolwiek
      sprawiedliwego- Boga, który po ich rozliczeniu z dotychczasowego
      życia po śmierci da im życie wieczne w szczęśliwym bycie. Oni też
      nie chcą umierać, ale gdy już przyjdzie ona oddają się pokornie woli
      bożej.

      Są również wśród nich tacy, co innych na śmierć skazują przez
      gnębienie, poniżanie, zniewalanie, mord, żyjąc w przekonaniu, że
      siła, brutalność i władza nad innymi już ich czyni nieśmiertelnymi.
      Czują wtedy, że są lepsi, prawie jak nadludzie. Potrzebują ciągłego
      utrwalania u siebie tego iluzorycznego stanu świadomości, więc sieją
      smierć wokół siebie z eskalacyjnym nasileniem wraz z postępującym u
      nich starzeniem się i odczuwaniem skutków nękania chorobami.

      Wreszcie ci nie obdarzeni "łaską"- rozumni wielce i etyczni,
      autentyczni twórcy kultury ludzkiej, kultury jako tajemnego fenomenu
      w przyrodzie świata ożywionego- w nieustającej pracy, nauce i sztuce
      wynosząc na wyżyny nakazy moralne, jako owoce sumienia, widzą drogi
      do nieśmiertelności.

      Tak więc ku nieśmiertelności nie przez byt prosty
      (konsumpcjonizm dóbr i władzy), ale udział w kulturze.

      Przez twoją cegiełkę trwale pozostawioną w jej gmachu nieogarniętym
      krok przestąpienia już dokonałeś. Niech ta myśl urzeczywistniona
      będzie moją i Twoją pociechą, wiarą, nadzieją i wreszcie racją w
      zmaganiach ze śmiercią.

    • boado Ludziom małej wiedzy i zacietrzewionym cd 19.01.09, 07:57
      W wielki czwartek 2008 roku.
      Każdy z nas, dorosłych, zetknął się ze śmiercią. Śmierć bliskich
      przeżywamy szczególnie- czasem bywa ona traumą na całe życie.
      Widziałem śmierć wiele razy z bliska, a tchnienie jej sam odczułem.
      Gdy już iskierka życia mojego ledwo tliła się, walczyłem o nie przez
      minuty, godziny, a potem całe tygodnie. W tej walce miałem motyw i
      oręż- niepełnoletni syn mój i wola życia. Po latach wiem, jak bardzo
      potrzebował mnie. Życie trzeba szanować i spełniać się w nim
      całościowo. Gdy umiera stary człowiek ból jest jakby mniejszy, a gdy
      umiera matka, poza żalem i zadumą, zaczynamy odczuwać także swoje
      przemijanie, przez to chociażby, że przestaliśmy być dziećmi. Nie
      raz uczestniczyłem w pogrzebach. Jednak pogrzeb matki trwałe piętno
      w nas pozostawia- idziemy za trumną w jej ostatnią drogę i czujemy,
      że od teraz zostaliśmy osieroceni i opuszczeni na zawsze, i skazani
      na samotność, bowiem matka w naszym życiu zajmowała szczególne
      miejsce. Potem, gdy przyjdzie nam znowu pochylić się nad jej
      grobem nie omieszkamy pożalić się, co uczyniła nam, opuszczając nas.
      8 marca 2006 roku na cmentarzu w miejscowości B.- małym
      miasteczku położonym na linii kolejowej Tarnów-Nowy Sącz- chowano
      zmarłą starszą osobę, jedną z matek. Ta kobieta, jeśli już nie jako
      symbol, mogła także matkować każdemu z nas. Uczestniczyłem w tej
      smutnej ceremonii pogrzebowej ze szczególnym uczuleniem na powagę
      chwili i wrażliwością na to, co wokół się działo.Wracałem potem
      pociągiem. Siedziałem sam w przedziale. Poddawałem się nastrojowi
      chwili przeżywając jego całą huśtawkę. Czasem zerknąłem za okno.
      Wszędzie wdzierała się wiosna. Zobaczyłem, że w oddali, w świetle
      zachodzącego słońca, na tle wielkiej łaty śniegu, porusza się stadko
      saren grzęznących głęboko w śniegu i przystających co chwilę bez
      ruchu. Ich szare postacie na białym tle sprawiały wrażenie
      powtykanych z dykty makiet w krajobrazie, który powoli schodził z
      pola widzenia w miarę, jak pociąg się oddalał. Nie darmo przywołuję
      ten obraz, gdyż mocno on we mnie tkwi do dziś i nie wiem czy tak
      faktycznie było. Wszystko w tym dniu było takie inne, nierealne,
      mistyczne, zdeformowane. Widziane sarny, podobne do wystruganych w
      drewnie koników, osadzone na gęstej chmurze, pchnięte niewidzialną
      siłą , wraz z nią płynęły, a potem wszystko się wolno zamazywało
      i ostatecznie znikło.
      Wyjąłem z torby notatnik i zacząłem pisać.

      Umieram.
      Jest ciemno. Poruszam się nad taflą bez fal szemrzącego morza.
      Nie, już jest jasno, ale nie ma światła. Nie mam też w sobie
      ciała– tej odczuwalnej przez zmysły substancji. Z ruchu wnoszę, że
      Czas płynie, ale bez przez zegar odliczania. Grawituję- niczym
      odurzony nieskończenie wędrowiec, zanurzam się w wielką, białą
      otchłań- kosmiczną głębię. Jestem poddawany bombardowaniu
      nieustającemu ciągiem pulsujących sferycznie halucynacji, a potem
      odchodzących ode mnie koncentrycznie i gasnących z wolna gdzieś
      tam w oddali, aż na krańcach wewnętrznej , nieograniczonej kulistej
      zasłony.
      -Ojcze, Panie, gdzie jesteś, zabierz mnie stąd!- chcę krzyknąć,
      wołam- w niezmierzonej przestzeni samotności panuje tylko pusty
      dźwięk i cisza doskonała.
      -Przyjmij mnie Panie..., albo utul do snu wiecznego-resztką siły
      woli całej ślę błagalne wezwanie, jednak nie ma znikąd odpowiedzi
      ani echa, jeno jasność tylko wokół migotliwie tężeje albo przygasa.
      Teraz w bezruch się zamieniam, niebotycznym głazem się staję i
      wbrew prawom śmierci wraz z całym ciężarem mojej niemocy w stan
      czuwania opadam.
      -Zobacz, co słychać u zawałowca- głos kobiecy z oddali , jak
      pomruk powiewu zefirku, przebija się do mojej świadomości. A potem
      już wyraźniej- jeśli mnie pan słyszy to proszę uścisnąć moją dłoń,
      którą wkładam do ręki pana. Gdzie moja ręka, i gdzie ta dłoń.
      -Rany!- nic nie czuję. -Proszę pani, ja jeszcze żyję!- krzyku
      mojego nie słychać. Odnoszę wrażenie, że oczy mi przemywają.
      - Jest pan po operacji- dociera po chwili do mnie fizycznie
      odczuwalny głos. – Teraz nie wolno zasypiać- mówi dalej on.
      To już nie sen bez marzeń- to jawa.
      Zmartwychwstałem!
      To tylko wspomnienia z nieodległej przeszłości z doznań moich
      podczas budzenia się po ciężkiej operacji na sercu.

    • boado Ludziom małej wiedzy i zacietrzewionym cd 2 19.01.09, 08:02
      Pociąg mknie coraz szybciej w kierunku Krakowa. Jeszcze kilka
      godzin temu pędził ze mną w przeciwną stronę. Wysiadłem wtedy na
      stacji w B. zmierzając wprost do kościoła na mszę żałobną.
      Wszedłem bocznym wejściem do niego i zatrzymuję się na jego końcu,
      tuż zaraz za ostatnim rzędem ławek. Patrzę przed siebie: przed
      ołtarzem, na katafalku obłożonym u jego postawy wieńcami , w
      otoczeniu palących się świec, postawiona jest trumna ze Zmarłą. Za
      nim, z tylu, stoi Jej najbliższa rodzina. Mój wzrok zatrzymuje się
      na złotym puklu włosów, wyłaniającym się spod czarnego kapelusza
      ubranej elegancko kobiety w czerni.To najmłodsza z Jej dzieci.
      Jeszcze nie tak dawno rozmawiałem z nią telefonicznie kilka razy o
      jej mamie. Zawsze z czułością wypowiadała wiele słów o Niej,
      wyrażając radość z faktu, że może Ją mieć przy sobie i każdego dnia
      z Nią pogadać, czyniąc tak od chwili, gdy tylko Ją sprowadziła z
      Nowego Sącza do siebie, do Krakowa. Potem od ołtarza w mowie
      pożegnalnej proboszcza, pełnej patosu, padają słowa o heroicznej
      postawie kobiety- patriotki, u której w jej domu, podczas okupacji,
      wiele razy znajdowali partyzanci ciepły kąt i strawę, a potem
      dalej , gdy przedwcześnie owdowiała, w wielkim trudzie i poświęceniu
      swoim wychowywała i kształciła piątkę swoich dzieci. Tych słów w
      skupieniu i głębokim milczeniu słucha cały kościół, wypełniony po
      brzegi ludźmi.
      Zmarła, z okazanego mi do wglądu Jej zdjęcia, z rysów
      pogodnej twarzy i uczesania przypominała moją mamę- kobietę również
      heroiczną i bohaterską. Na nagrobkach przy mogiłach obu kobiet-
      w B. i w Rudzicy- jest teraz ten sam napis: " Na wieczność z
      Bogiem".
      Tak też się stanie. Przez swoją pracę, nieustający trud, znoszone
      cierpienie i wyrażaną miłość do świata i ludzi, po pozostawieniu
      nas, za zasługi swoje w doczesności weszły wprost na ścieżkę ku
      przyszłości- do nieśmiertelności- i podążyły, na zaproszenie, do
      Stwórcy swojego.
      Nadaje smutną wieść
      z wieży kościoła bijący dzwon.
      Pędzi ona nad rzeką,
      a potem, hen przez pola,
      do rodzinnych Jej stron.
      Orszak wolno posuwa się pod górkę dróżką, po której spływa woda
      z topniejącego śniegu. Tam w przedzie, prawie już u bram cmentarza,
      oczekując stoją w szpalerze niewidzialne postaci- wszyscy co
      pomarli. Tysiące ich. Do nich teraz zbliża się kondukt pogrzebowy-
      najpierw ministrant niosący krzyż , tuż obok proboszcz, a za nim
      niesiona i kołysana na męskich ramionach trumna. Za nią z wolna
      porusza się długi sznur ludzi , którego początek otwiera Rodzina
      Zmarłej i wreszcie ja, na końcu, w większym odstępie od reszty.
      Kondukt niknie za bramą cmentarza. W jej przejściu spóźniony ktoś
      mija mnie w pośpiechu z utkwionym we mnie wzrokiem, chcącym może
      powiedzieć mi, abym zechciał również mieć na uwadze fakt kończącego
      się już na dziś czasu wachty dusz, bo one zaraz poczną zamykać za
      sobą wrota do wieczności. Dalej już nie idę. Stoję przy brzozie
      otoczony wokół grobami. Przez konary drzew przebija się słońce. Jego
      promienie podświetlają ludzi stojących w pobliżu miejsca pochówku.
      Mimo, że jest ono na górce, przez rosnące opodal tuje mało co widać.
      Marcowy kwiatek z rąk mi spada na czyjś grób. Jeszcze chwila na
      zmówienie modlitwy i zwolna zaczynam schodzić z cmentarza. Za jego
      bramą już wiosna. Z okapów domów ciurkiem spływa woda. Przy dworku
      Wieniawy Długoszowskiego, z otaczających go drzew dociera radosny
      śpiew ptaków, a Biała – rzeka płynąca przy stacji- też z lodów się
      wyzwala. Zewsząd dochodzi intensywny zapach ziemi. Przyroda powraca
      do życia. Z krótkiego zatrzymania przy balustradzie już pora na
      opuszczenie mostu na rzece. Za niedługo pociąg nadjedzie do Krakowa.
    • boado Z autopsji 19.01.09, 10:05
      a nie zlepki filmów i wybranych zdjęć, by stonniczo podpierać swoje
      uprzedzenia.
      Strona do przeczytania:
      www.media.wp.pl/kat,38202,wid,10753334,wiadomosc.html
      • alexis_corner Re: Z autopsji 19.01.09, 10:48
        jeśli do mnie pijesz, biedny umęczony bodado, to uświadom sobie, że po tych,
        którzy poznali szkopów z autopsji, najcześciej pozostały tylko "zlepki filmów i
        wybranych zdjęć"
        No i nie udawaj, że nie odróżniasz skutków od przyczyn.


        - wredna alexis
        • boado Re: Z autopsji 19.01.09, 12:11
          Tym wszyskim, co nie wiedzą co piszą i czynią, odpuszczam!
        • boado Re: Z autopsji 19.01.09, 12:21
          Tym wszystkim, którzy nie wiedzą co piszą i czynią, odpuszczam!-
          chociaż babie nie powinno...
          Otóż ona nawet upatrzyła mnie sobie i poczyna molestować. Co za
          zaszczyt!
          Pozdrawiam
          • alexis_corner Re: Z autopsji 19.01.09, 23:04
            boado napisał:

            > Tym wszystkim, którzy nie wiedzą co piszą i czynią, odpuszczam!-
            > chociaż babie nie powinno...
            > Otóż ona nawet upatrzyła mnie sobie i poczyna molestować. Co za
            > zaszczyt!


            nie pochlebiaj sobie stary mazgaju. nie podobają mi się takie płaczki... :-D

            - wredna alexis
    • angrusz1 Masowy grób 1750 Niemców w Malborku 19.01.09, 10:36

      Kości ludzkie pochować po ludzku .
      A historycy niech badają kto to.
      Jeśli rodziny niemieckie mają uzasadnione podejrzenie , że to ktoś z
      rodziny to niech zrobia badania DNA i zabiorą sobie szczątki .

      A może jesli to szczątki Niemców to może rząd niemiecki zdecyduje
      się i zaproponuje rządowi poskiemu wywóz szczątków do Niemiec .
      • sliski_miglanc_dyzma_sikorek Re: Kacapska_Sfołocz_czy_Szwabskie_By dło__??)))))) 19.01.09, 23:40
        Mdło sie robi czytając posty folksdojczy - agentów Hitlerlandu

        piszącego na nowo historię IIWS oraz polskojązycznych kacapów

        inspirowanych przez rosyjską ambasadę.

        Polacy - największe ofiara IIWS, których niemieccy i rosyjscy bandyci

        wymordowali 6,5 milionów (bez prawa do grobów !!) - pomawiani są

        o zamordowanie 1700 szwabskich kartofli !

        Wiadomo od dawna, że zbrodnicze szwabskie bydło mordowało

        i grabiło się nawzajem a rosyjska azjatycka bandycka sfołocz

        była zbrodnicza w takim samym stopniu !

        ------------------------------------------------------------

        Polacy zrobią najrozsądniej, pakując te kości do worków

        i odsyłąjąc je do Hitlerlandu. Tam zgodnie z wiekową tradycją,

        zbrodnicze szwabskie bydło zrobi z tego albo mydło, albo mączkę rybną

        albo wyprodukuje dzieła sztuki na wystawę :)

        albo spali w krematorium a popiołami urzyżni trawniki w Gejrlinie :)


        -----------------------------------------------------------
        PS

        Dwa największe w historii zbrodnicze sojusznicze reżimy -
        jeden wymordował w gułagach 50 mln ludzi
        drugi w obozach koncentracyjnych 20 mln ludzi -

        skoczyły w końcu sobie do gardeł :)

        Kacapska sfołocz dopadła szwabskie bydło w Gejrlinie
        gwałcąc mu po drodze 7 milionów samic :)

        Skutkiem tego w 1946 roku przyszło na świat
        2 miliony małych hitlerowskich krasnaarmiejców :))

        którzy są dzisiaj ostoją gorącej przyjaźni
        kacapsko-szwabskiej :)

        ----------------------------------------------------------------------------------------------------

        PS
        Według amerykańskich danych z ok. 100 tysięcy
        niemieckich bandytów-ludobójców, którzy
        podczas IIWS wymordowali dziesiątki milionów ludzi

        przed niemieckimi sądami
        - zobowiązanymi po wojnie przez aliantów
        do samooczyszczenia zbrodniczych Niemiec -

        stanęło tylko ok. 1000 niemców-zbrodniarzy
        z tego tylko ok. 100 skazano !!!!!
        żadnego na karę śmierci !!!!!!
    • boado Kacap z pomagierem jełopem na Zaolziu 20.01.09, 00:06
      Minęła 40.rocznica najazdu hunów na na mały kraj.

      Wielki kombinat, Huta im. Lenina w Krakowie, zatrudniał w 1968
      roku ponad 30 tys. pracowników. Byłem jednym z nich i jako inżynier
      pracowałem wtedy w TA (Ośrodek Mechanizacji i Automatyzacji).
      Któregoś dnia z początku okresu tamtego czasu hańby na spędzie-
      masówce odczytano rezolucję popierającą nasze uczestnictwo w inwazji
      na Czechoslowację. Przez podniesienie ręki w przeprowadzonym
      publicznie głosowaniu zaprostestowałem, wyrażąjąc sprzeciw. Był
      jedynym. W "Glosie Nowej Huty"- miejscowej gazecie- pryncypialnie
      wystawiono mi cenzurkę za ten występek: Młody, dobrze zapowiadający
      się inżynier dał pokaz swojej nieodpowiedzialności
      obywatelskiej, ..., swym występkiem dał zły przykład, negatywnie
      oddziaływał na świadomość polityczną robotników,..., taka postawa
      jest niewybaczalna, itd. Miałem potem przekichane na wiele lat.
      W dzisiejszej prasie (GW) wywiadu udzielił pułkownik , uczestnik
      inwazji.

      Pan pułkownik daje w tym wywiadzie fałszywy obraz tamtych czasów.

      Społeczeństwo polskie było świadome tych wydarzeń i miało własny ich
      osąd, inny niż to sugeruje pułkownik- hedonista. Za wyrażanie prawdy
      i swojego odrębnego stanowiska oraz postępowanie zgodne z własnym
      sumieniem trzeba było potem słono płacić. Tych niepokornych
      wpychano na margines życia spolecznego, niszczono psychicznie i
      fizycznie. Liczyć się należało też z zagrożeniem lub utratą życia.
      Tak było ze mną.
      Dziś pułkownik żyje sobie wygodnie z wysokiej emerytury i chełpi
      się w tym wywiadzie oczestnictwem w tamtej "wyprawie".
      Piękna jest ziemia cieszyńska. Bliskie mi są związki z kulturą
      tego regionu. Dumny jestem, że pochodzę stamtąd. Miałem przyjaciół,
      a nawet rodzinę w Czechach. Stąd szczególnie boleśnie przeżyłem nasz
      udział w tej inwazji. Potem gdy tylko zaszła okazja ku temu, zawsze
      przepraszałem moich znajomych Czechów za polską interwencję zbrojną.
      Powiem szczerze- nie znoszę wojskowych. Niektórzy byli nawet moimi
      studentami, chcącymi "dorobić" do szarży wojskowej tytuł inzyniera.
      Ich intelekt zawierał się w przedziale o rozpiętości tak jak w owym
      w definicji limes ( np. ilorazu różniczkowego funkcji); to jest
      moja ocena, może nazbyt surowa, ale fakty niezbicie ją
      potwierdzają, jak chociażby treść wypowiedzi wymienionego już
      pułkownika.

    • boado MIeć a nie być- wszelkiej masci hedonistom 20.01.09, 00:53
      szalbierzom, watażkom słów kilka na zakończenie mojego uczestnictwa
      w tym forum.

      Podziwiaj i twórz piękno, czyń dobro, bądź użyteczny, miłuj
      prawdę- nakazy, których urzeczywistnianie w czynie, osobowość
      człowieka w znaczeniu pozytywnym kreują. Osobowość- cóż to takiego?
      To zespół łącznie występujących dyspozycji psychicznych i cech
      zachowań-wyróżnik osoby, odzwierciedlający jego wewnętrzny,
      autonomiczny system sterowania, który dostosuje i sprzęga myśli ,
      uczucia i zachowania w ujęciu interakcyjnym wobec otoczenia i siebie
      oraz charakteryzujący się określoną dynamiką przebiegu w czasie.
      Uzewnętrznia się ona w takich obszarach funkcjonowania i działania
      człowieka jak jego samoświadomość, światopogląd, projekcja życia,
      lokacja w społeczeństwie, aksjomatyka.

      • gerchard_fon_ruskiszajs Re: Kacapska_Sfołocz_czy_Szwabskie_By dło__??o))))) 20.01.09, 01:14
        Mdło sie robi czytając posty folksdojczy - agentów Hitlerlandu

        piszącego na nowo historię IIWS oraz polskojązycznych kacapów

        inspirowanych przez rosyjską ambasadę.

        Polacy - największe ofiara IIWS, których niemieccy i rosyjscy bandyci

        wymordowali 6,5 milionów (bez prawa do grobów !!) - pomawiani są

        o zamordowanie 1700 szwabskich kartofli !

        Wiadomo od dawna, że zbrodnicze szwabskie bydło mordowało

        i grabiło się nawzajem a rosyjska azjatycka bandycka sfołocz

        była zbrodnicza w takim samym stopniu !

        ------------------------------------------------------------

        Polacy zrobią najrozsądniej, pakując te kości do worków

        i odsyłąjąc je do Hitlerlandu. Tam zgodnie z wiekową tradycją,

        zbrodnicze szwabskie bydło zrobi z tego albo mydło, albo mączkę rybną

        albo wyprodukuje dzieła sztuki na wystawę :)

        albo spali w krematorium a popiołami urzyżni trawniki w Gejrlinie :)


        -----------------------------------------------------------
        PS

        Dwa największe w historii zbrodnicze sojusznicze reżimy -
        jeden wymordował w gułagach 50 mln ludzi
        drugi w obozach koncentracyjnych 20 mln ludzi -

        skoczyły w końcu sobie do gardeł :)

        Kacapska sfołocz dopadła szwabskie bydło w Gejrlinie
        gwałcąc mu po drodze 7 milionów samic :)

        Skutkiem tego w 1946 roku przyszło na świat
        2 miliony małych hitlerowskich krasnaarmiejców :))

        którzy są dzisiaj ostoją gorącej przyjaźni
        kacapsko-szwabskiej :)

        ----------------------------------------------------------------------------------------------------

        PS
        Według amerykańskich danych z ok. 100 tysięcy
        niemieckich bandytów-ludobójców, którzy
        podczas IIWS wymordowali dziesiątki milionów ludzi

        przed niemieckimi sądami
        - zobowiązanymi po wojnie przez aliantów
        do samooczyszczenia zbrodniczych Niemiec -

        stanęło tylko ok. 1000 niemców-zbrodniarzy
        z tego tylko ok. 100 skazano !!!!!
        żadnego na karę śmierci !!!!!!

        ....................................................................................

        TE SZWABSKIE KOŚCI - SKUTEK ZBRODNI WERMAHTU CZY INNEGO

        BANDYCKIEGO BADZIEWIA - WKRÓTCE ZNAJDĄ SIĘ W SZWABSKICH

        PODRĘCZNIKACH SZKOLNYCH

        JAKO DOWÓD MARTYROLOGII HITLERLADU PODCZAS IIWS :)

        • ballest Do strugaczy konikow 20.01.09, 06:18
          Te szwabskie bydlo, wom wszystkie polskie miasta w Sredniowieczu
          pozakladalo a Takich Szwabow jak Zawisza czarny, Zyndram Z Maszkowic
          czy Nikolaus Korpernikus dzisiej uwielbiacie!
          Dlaczego Polacy przez wieki Elit nie mieli i nie maja?
      • alexis_corner Re: MIeć a nie być- wszelkiej masci hedonistom 20.01.09, 12:14
        no to zabełkotałeś metafizycznie/naukowo na zakończenie.nietzche by tak nie
        potrafił...
        i krzyżyk na drogę. pamiętaj o wydaniu w formie ksiażkowej swych boleściwych
        wspomnień. z tłumaczeniem na niemiecki nie będziesz miał problemów...

        - wredna alexis
    • polonski Niech im niemcom . 20.01.09, 11:14
      niemiecki "Gott" wybaczy, bo ja nie moge i nie chce.

      Chetnie wspomoge finansowo paru rosyjskich bylych zolnierzy, ktorzy walczyli w
      tamtych okolicach w czasie niemieckiej wojny. Jak bede w tamtych okolicach to
      zloze przynajmniej kwiaty na grobie rosyjskich zolnierzy - ofiar niemieckich
      mordercow.
Pełna wersja