m.klimas
23.01.09, 07:49
Mam nadzieję, że przez ten ostatni najazd na Palestyńczyków zmieni się
postrzeganie tej wojny i poczynań Izraela. Często, kiedy ktoś wyrażał krytykę
i oburzenie wobec Izraelitów, oskarżany był o antysemityzm. Jak się okazuje,
to nie antysemityzm, tylko często słuszne oburzenie. Mam nadzieję, że w końcu
antysemityzm i semitofilia odejdą w odstawkę i nadejdzie czas w miarę
obiektywnego osądu sytuacji i poczynań obydwu stron. Krzywdy historyczne,
jakie poniósł Izrael nie mogą być powodem przymykania oczy na zbrodnie
współczesne.
Pamiętać również należy, iż od VII w. do początku XX w. teren ten należał do
Arabów. dopiero w 1947 r. ONZ wymyślił podział Palestyny na dwie części:
żydowską i arabską, a po wojnie 6-cio dniowej (1967r.) zajął teren Palestyny,
okupujac ją do dzisiaj. Mam nadzieję, iż ludzie, którzy o tym pamiętają, nie
będą piętnowani jako antysemici, a ich głos przyczyni się do większego
zrozumienia sytuacji i mniej stronniczego osądu, jakoby Żydzi w tej sytuacji
byli bardzo pokrzywdzeni. Teren, który zajmują od 60 lat należał do arabów
przez ostatnie 1300 lat( z małymi przerwami) do arabów, więc sie nie dziwmy,
ze żaden z krajów ościennych nie jest zadowolony z panoszenia się Żydów na
tym terenie. To tak, jakby z powodu zaborów Rosja rościła sobie prawo do ziem
Polski - też byśmy oponowali.
Sprawa Izraela, Palestyny i świata arabskiego dowodzi, iż Międzynarodowe
polityczne rozwiązania z połowy XXw. były kreślone na papierze w gabinetach, z
dala od rzeczywistości, ignorując ją. Te brak poszanowania dla realiów i
historii odbija sie czkawką do dzisiaj ( z atakiem na WTC włącznie).