asmall4
05.02.09, 17:21
Przed przybyciem gości należy upiec ciasto. Jeżeli je upieczemy na miesiąc
przed przybyciem gości, ciasto nieco sczerstwieje. Tak samo jest z bronią:
jeżeli wypro-dukujemy jej dużo, a wojny nie będzie, to broń zrobi się
przestarzała. Używać w walce przestarzałej broni to tak, jak częstować gości
skamieniałym ciastem.
Dobra gospodyni piecze ciast akurat tyle, ile trzeba rodzinie, i ma wszystkie
niezbędne składniki, by upiec więcej, gdy zajdzie potrzeba. Właśnie tak
postępują mądre władze z produkcją uzbrojenia. W czasie pokoju nie potrzeba
go wiele. Produkcja zbrojeniowa wymaga kolosalnych nakładów. Dlatego mądrzy
ludzie opracowują prototypy, wypuszczają nowe typy małymi seriami i mają moce
produkcyjne i rezerwy wszystkiego, co niezbędne, by w okresie zagrożenia
uruchomić masową produkcję najnowszych typów uzbrojenia.
Technika bojowa rozwija się szybko. Wciąż się pojawiają nowe typy uzbrojenia,
przyjmujemy je na wyposażenie, a starych się pozbywamy. Jeżeli broni jest
niewiele, to ta zmiana nie jest przesadnie kosztowna. Tam, gdzie rządzą
ludzie mądrzy, armia zawsze cieszy się szacunkiem, jako że niewielką armię
można utrzymać w porządku, można do niej wcielać ludzi najlepszych. Niewielką
armię można wyposażyć w dobre mieszkania, można płacić żołnierzom i oficerom
na tyle dobrze, by stali oni na drabinie społecznej w każdym razie wyżej niż
bezdomni włóczędzy.
Tam, gdzie rządzą ludzie niezbyt mądrzy, armia czasu pokoju jest ogromna. Kraj
wychodzi z siebie, usiłując taką armię obuć, odziać, wykarmić i uzbroić. Taka
armia wymaga w czasie pokoju tytanicznych ilości broni. A broń staje się
przestarzała. Przychodzi pora, by ją wymienić i jest to dla państwa tragedia i
katastrofa. Technika rozwija się szybko, potworne arsenały trzeba stale
odnawiać i zamienia się to w nieustającą katastrofę. W rezultacie pokonujemy
samych siebie. Po wielkich zwycięstwach, po dziesięcioleciach bez wojny
uświadamiamy sobie nagle, że żyjemy w kraju pokonanym. Nagle dostrzegamy swoje
zapóźnienie we wszystkich dziedzinach. I, co najdziwniejsze, zapóźnienie w
dziedzinie uzbrojenia. A przecież, zdawało się, że wszystko poświęciliśmy by
się zbroić...
Oto dlaczego we wszystkich państwach, w których rządzą ludzie mądrzy, szefem
Sztabu Generalnego mianuje się najmądrzejszego z generałów. Praca szefa
Sztabu Generalnego jest trudna w czasie wojny, ale nie mniej trudna w czasie
pokoju. Na czym polega trudność jego pracy? Stąpa po linie. Z jednej strony
musi zagwarantować bezpieczeństwo państwa. Z drugiej - nie może na to wydać
ani jednego zbędnego rubla.
Nie potrzeba wielkiego rozumu, by żądać dziesiątków wciąż nowych krążowników,
setek nowych okrętów podwodnych, tysięcy bombowców strategicznych,
dziesiątków tysięcy myśliwców i czołgów... Zażądamy tego wszystkiego, naród
zaciśnie pasa, odda ostatnią koszulę, ale zbuduje okręty podwodne, czołgi i
bombowce. Po jakimś czasie uzbrojenie to stanie się kupą zardzewiałego
żelastwa... I kto nam odda ostatnią koszulę?