marian.kaluski
16.02.09, 02:48
Gorzka prawda o Polonii australijskiej
„Katolickie” polactwo w Australii
Przyczynek do historii polactwa i „Tygodnika Polskiego” w Australii
z okazji 60-lecia istnienia pisma
Zakłamany obraz Polonii australijskiej
W Polsce i wśród Polaków na świecie jest w ogóle nieznana prawdziwa
historia Polaków w Australii. Króluje w kraju i w polonijnym świecie
wiele mitów na temat Polonii australijskiej. Mówi się, że Polacy i
dzieje Polaków na antypodach mogą być przykładem dla wszystkich
innych Polonii świata – dobrego zorganizowania, ogromnej aktywności
i umiejętności wykorzystywania możliwości, jakie stwarza państwo
osiedlenia (Aneta Jezierska O Polakach na antypodach „Nasz Dziennik”
Warszawa 8.6.2006). W mediach prezentowany jest wręcz idylliczny
obraz Polaków w Australii.
Tymczasem prawda, której ciężko jest się przebić na światło dzienne,
gdyż nie są nią zainteresowane ani Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”
(które zgodnie ze swoim statutem powinno troszczyć się o nas i nam
służyć), ani polskie media, jest zupełnie inna. Oprócz bez wątpienia
jasnych kolorów, w dziejach i działalności Polonii australijskiej
jest bardzo wiele ciemnych plam. Dużo więcej niż tych jasnych.
Mam nadzieję, że poniższy na pewno bardzo ważny dokument i zarazem
przyczynek do historii i faktycznego stanu Polonii australijskiej
umożliwi historykom i działaczom polonijnym na świecie bardziej
prawidłową ocenę działalności Polaków w Australii, że wywoła również
pożyteczną dyskusję na temat często tragicznych losów i problemów
Polaków na świecie. Ten temat nie powinien stanowić żadnego taboo.
Ci, którzy przemilczają tragedię wielu tysięcy Polaków na obczyźnie –
Polaków sterroryzowanych przez innych Polaków do tego stopnia, że
odbierają sobie życie, stają się jej współtwórcami! Biorą te
tragedie na swoje sumienie! Szczególnie katolicy polscy nie mają
prawa obmywać rąk w tej sprawie jak Piłat. Kościół polski nie ma
moralno-religijnego prawa milczeć w tej sprawie. Ignorując tę sprawę
będzie wspierał zło, utrwalał obecny stan rzeczy, obecny
pseudokatolicyzm wielu Polaków. Szkodząc tym samym samemu Kościołowi
polskiemu, który wchodzi w okres wielkiego kryzysu m.in. przez
upadek zasad moralności w samym Kościele (Kryzys powołań w polskim
Kościele Dziennik” 10.2.2009).
Przyszedł czas – najwyższy czas nie tylko na powiedzenie nagiej
prawdy o Polonii australijskiej, ale także na akcję mającą na celu
przerwanie obłędnej i tragicznej nienawiści między Polakami w
Australii. Może się do tego przyczynić wspólna i zdecydowana akcja
Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, polskiego Ministerstwa Spraw
Zagranicznych (Konsulatu Generalnego RP w Sydney) i polskich mediów
oraz polskiego Kościoła.
Chyba że celem Polaków w Kraju i instytucji krajowych jest to, aby
na emigracji Polak Polakowi był wilkiem. Tak jak jest to w tej
chwili.
List otwarty
Motto: Z całej wiedzy, którą człowiek może i powinien posiadać jest
umiejętność życia na taki sposób, aby czynić jak najmniej
krzywdy i możliwie jak najwięcej dobrego
Lew Tołstoj
Humanizm to umiłowanie człowieka, nic więcej, ale tym samym
jest to zarazem polityka i bunt przeciwko wszystkiemu co kala
i bezcześci ideę człowieczeństwa
Tomasz Mann
Odrzucona ręka do zgody
Marian Kaluski
29.1.2009
12.2.2009
Józefa Jarosz
„Tygodnik Polski” – Melbourne
Wiesław Słowik TJ
Polska Misja Katolicka w Australii
Moi wrogowie w Australii
Odpowiadam na Pani wysłany do mnie e-mail (22.1.2009), który był z
kolei odpowiedzią na mój e-mail do Pani z 19 stycznia br.
następującej treści:
Pani Józefo,
Załączam poniżej artykuł pt. „Rekordy nad rekordami Anieli Rados” z
prośbą o jego druk w „Tygodniku Polskim”.
Myślę, ze artykuł ten należy się p. Radoś, skarbniczce
Stowarzyszenia, w budynku którego ma swoją siedzibę „Tygodnik
Polski”.
Liczę również na Pani/Waszą przychylność w tej sprawie.
Akurat dzisiaj (19.1.2009) w polskim programie radia SBS mówiono o
tym, że w ostatni weekend była zorganizowana w Sydney konferencja na
temat przyszłości klubu polskiego w Ashfield. Apelowano od tygodni,
aby konferencją i klubem zainteresowało się młodsze pokolenie
Polaków. No i klapa. Młodsze pokolenie Polaków w Australii nie chce
się interesować sprawami polskimi.
Tym bardziej my powinniśmy być zjednoczeni i ciągnąć dalej ten
kierat tak długo jak tylko jest to możliwe.
60. rocznica założenia „Tygodnika Polskiego” (dawniej Katolickiego)
też nas do czegoś zobowiązuje. Tak jako Polaków i katolików!
Pozdrawiam,
Marian Kałuski
Jak widać z jego treści, sprawa druku mojego artykułu o p. Anieli
Radoś była sprawą drugorzędną; artykułu, który w normalnych
warunkach z chęcią wydrukowała by każda szanująca się redakcja pisma
polonijnego.
Dużo ważniejszą sprawę Pani zupełnie zignorowała, podobnie jak
rektor Polskiej Misji Katolickiej w Australii Wiesław Słowik TJ,
którego prosiłem o mediację. Jako osoba świecka mógłby tej mediacji
się nie podjąć. Ale jako osoba duchowna nie miał prawa jej odmówić!
Ciekaw jestem co by powiedzieli o zachowaniu się Wiesława Słowika TJ
prowincjał jezuitów, generał jezuitów i papież gdyby się
dowiedzieli, że on odmówił pośredniczenia w pogodzeniu zwaśnionych
stron – zwaśnionych katolików.
Godzenie się ludzi jest na pewno rzeczą chwalebną, a przede
wszystkim chrześcijańską (wszek chrześcijaństwo jest religią miłości
i Pan Bóg żąda od nas miłości bliźniego!). Pani, Pani Jarosz
ogłosiła na łamach „Tygodnika Polskiego”, że jest katoliczką
(pokazać Pani ten numer?). - Jak widać papier przyjmie każde
kłamstwo!
Wyciągnąłem do Was rękę do zgody jako dobry Polak i dobry katolik,
chociaż miałem duże wątpliwości natury moralnej czy powinienem
współpracować z takimi „ludźmi”, jakimi Wy jesteście. – To była w
zasadzie sprawa moralnie bez wyjścia, trudna do podjęcia takiej czy
innej decyzji. Jeśli zgodziłem się na podanie Wam ręki do zgody, to
tylko dlatego, że tego żąda ode mnie moja wiara katolicka, a także
łudziłem się, że może zmienicie się trochę na lepsze, że także
zostaniecie katolikami nie tylko „z gęby” ale i z czynów.
Co więcej, to nie ja Wam wszystkim wyrządziłem krzywdę, ale
wierchuszka polonijna wyrządziła mi wielką krzywdę wiele razy, a
także i „Tygodnik Polski” i Pani osobiście (w archiwum PAP „Polonia
dla Polonii” można przeczytać Pani PODŁE uwagi o mnie, zapewne
wypływające z Pani wiary „katolickiej”!). Namacalnych dowodów na to
jest aż za wiele!
Redaktor „Tygodnika Polskiego” z lat 1961-74 Roman Gronowski kłócił
się i gniewał na wiele osób, m.in. z red. Janem Duninem Karwickim,
Andrzejem Chciukiem (słynne „chciukinady” w „TP”), Tomaszem
Ostrowskim i to nieraz kilka razy (czego echa są w „Tygodniku
Polskim”), a nawet raz ze mną. Ale chociaż nie głosił publicznie, że
jest katolikiem, potrafił z ludźmi się godzić. Bo był to człowiek
przedwojennej kultury, przedwojennego wychowania. Wy jesteście
prawdziwymi dziećmi PRL-u w najgorszym znaczeniu tego powiedzenia! –
Trzymam ciągle w komputerze oryginalnie przesłyny mi e-mail od
członka redakcji „Tygodnika Polskiego”, w którym grozi mi pobiciem.
Rycerz Wiesława Słowika TJ!