Bezradni nauczyciele chwytają się terroru

10.03.09, 18:44
Tak mądrego artykułu na temat problemów z trudnymi uczniami dawno
nie czytałem. Polskie społeczeństwo zupełnie nie rozumie, że brak
terroru w szkole wcale nie musi równać się tolerowaniu rozwydrzenia.
To fakt, że w szkole pracowałem bardzo krótko i dość dawno temu, ale
bardzo trafne wydają mi się spostrzeżenia dotyczące nieumiejętności
nawiązania współpracy przez nauczycieli czy trudności w
przekształcaniu szkoły w instytucję prowadzącą konsekwentną (nie
programowo brutalną, a właśnie KONSEKWENTNĄ) politykę.
    • yavanna86 Re: Bezradni nauczyciele chwytają się terroru 10.03.09, 19:30
      Tak, ale w praktyce uczeń może więcej niż nauczyciel. Więcej ujdzie
      mu na sucho, właściwie wszystko do łamania prawa, a i łamanie prawa
      nieraz też. A nauczyciel nawet za drzwi nie może wyprosić, bo
      odpowiada za ucznia (swoją drogą, gdyby po wyproszeniu za drzwi
      stawiał nieobecność, to nadal odpowiada?)...
      Słyszałam już - jako praktykantka - historię nauczycielki, której
      trzech nożowników pocięło torbę i powiedziało, że jeśli X nie zda do
      następnej klasy, to potną jej twarz. Konsekwentne grono vs młodzi
      bandyci, straszna opozycja i nie wiem czy konsekwentne grono ma duże
      szanse...
      • rheo Kryminaliści 10.03.09, 21:11
        są wszędzie. I od decyzji konkretnej osoby zależy, czy będzie
        postepowała zgodnie z prawem i logiką (zgłosi coś takiego na
        policji) czy tez się ugnie i być może będzie się uginała już do
        końca życia ...
        Stary dylemat na który każdy sam znajduje odpowiedź ...
        A na marginesie - konsekwentnego, zgranego grona pedagogicznego nikt
        w ten sposób nie zaczepi, bo nie da się po cichu sterroryzować
        kilkudziesięciu osób.
    • szampans Bezradni nauczyciele chwytają się terroru 10.03.09, 20:25
      Cos o mnie: jestem emerytowanym wykladowca, ktory w Belgii borykal
      sie z zupelnie innym problemem: moi uczniowie panicznie sie mnie
      bali przez kilka pierwszych miesiecy. Probowalem temu zaradzic, lecz
      nie potrafilem ich osmielic, aby naklonic ich do aktywnego
      uczestnictwa w zajeciach. Paralizowal ich strach, choc bylem w
      stosunku do nich tak lagodny, jak tylko bylo to mozliwe. Przydalaby
      mi sie czyjas pomoc, ale nie udalo mi sie jej znalezc. Oczywiscie z
      koncem roku czekala mnie nagroda w postaci bardzo silnych wiezi
      miedzy mna i moimi studentami. Ale pozostawal mi zawsze niedosyt: ja
      naprawde nie chcialem nikogo terroryzowac w okresie tych kilku
      pierwszych miesiecy. Do dzis nie wiem z czego to wynikalo.

      Ten problem z niesubordynacja uczniow znamy wszyscy z autopsji. Czyz
      nie mielismy w szkolach srednich profesorow, ktorych po prostu
      balismy sie i takich, ktorym moglismy skakac po glowach ?
      Bardzo trudno zdac sobie sprawe z tego, ktore z naszych zachowan
      zapalaja zielone swiatlo dla wichrzycieli. Dopiero wielokrotne
      nagrywanie naszych lekcji na tasmie (ukryta kamera?) i analiza
      naszych zachowan przez doswiadczonego psychologa pozwolilyby na
      analize tego, co zlego dzieje sie w klasie w czasie naszych lekcji.
      Dyrektor niewiele moze tu pomoc. Po pewnym czasie i on staje
      bezradny przed problemem bardzo trudnym do rozwiklania.

      Inwestycje w tego rodzaju program bylyby znikome, zas korzysci
      bezcenne. Tylko kto zechce sie tym zajac?
    • sygne Bezradni nauczyciele chwytają się terroru 10.03.09, 20:36
      Świetny tekst. Opisany problem oczywiście dotyczy nie tylko szkoły, ale każdej
      instytucji, w której kierownictwo samo woli udawać, że nie ma problemu i
      premiuje pracowników, którzy udają wraz z nim. Niestety, nie wiem, jak tworzyć
      taką kulturę pracy, w której takie sytuacje nie będą tak częste - rozwiązanie
      nie może zależeć tylko od osobowości i decyzji kierownika. Moje negatywne
      doświadczenia dotyczą tylko instytucji państwowych - może wypowie się ktoś, kto
      pracował w firmach/szkołach prywatnych? W końcu rynek powinien eliminować tych,
      którzy nie potrafią zarządzać i skutecznie rozwiązywać problemów ...
    • danuta49 D.Sterna pracuje w Centrum Edukacji Obywatelskiej! 10.03.09, 20:37
      Czyli żyje z opowiadania nauczycielom glodnych kawalków i
      opowiadania im teorii albo oczywistych(a sprzedawanych jako odkrycie-
      np.ocena formująca)albo już skompromitowanymi w krajach
      rozwiniętych!!!
      I to wszystko wyjaśnia...;-))))))))))
    • arleta30 Bezradni nauczyciele chwytają się terroru 10.03.09, 20:42
      A społeczeństwu, pani minister i wszystkim osobom decydującym o
      szkole wydaje się, że praca nauczyciela jest łatwa, lekka i
      przyjemna. I tym uzasadnia się zarobki dla nauczycieli na poziomie
      sprzątaczki - 1500 zł na rękę dla nauczyciela z kilkunastoletnim
      stażem. Dlaczego Pani się tak przejmuje? Warto, kiedy się zarabia
      tak marne grosze?!
      • rheo Jest takie nieładne powiedzenie 10.03.09, 21:22
        "nająłeś się za psa to szczekaj". Nikt nie musi być nauczycielem.
        Problem jest inny - nauczyciele - miernoty zarabiają tyle co
        nauczyciele - wspaniałości - głównie dzięki ZNP, karcie nauczyciela
        i innym tego typu socjalistycznym wynalazkom. System awansu bazujący
        na biurokratycznej papierologi też jest do kitu. Ponoć są już szkoły
        w których wszyscy nauczyciele są dyplomowani i poziom nauczania ...
        nie różni się od innych szkół !!! To po co im więcej płacić - jaki
        to ma sens ?
        No i dochodzimy do wniosku, że potrzbna jest ... reforma
        szkolnictwa :-)


        • parazyd Re: Jest takie nieładne powiedzenie 11.03.09, 17:54
          Reforma szkolnictwa jest bardzo potrzebna... bo nigdy jej nie było.
          Trudno nazwać reformą zmiany czysto administracyjne, zresztą w 100% zbyteczne.
          Czy dawny system (8 lat podstawówki, 4-5 szkoły średniej) był zły? A jaki sens
          ma odbieranie dzieciom dzieciństwa i przetrzymywanie rok dłużej w niewydolnej i
          przewlekle chorej szkole? Urzędnicy potrafią stanąć na rzęsach, aby nie dotknąć
          problemu, a dla zmyłki wprowadzą tylko jakieś jałowe, pozorne zmiany.
    • kamkow1 Bezradni nauczyciele chwytają się terroru 10.03.09, 21:39
      Jedyny dobry sposób to relegacja wyjątkowo opornego elementu.
      • szampans Re: Bezradni nauczyciele chwytają się terroru 10.03.09, 22:46
        kamkow1 napisał:

        > Jedyny dobry sposób to relegacja wyjątkowo opornego elementu.

        Relegacja, to jeden ze sposobow na zapobiezenie problemom. Nie
        najlepszy, gdyz te problemy eliminuje sie tylko w szkole, a nie w
        spoleczenstwie.

        Dla mnie najwazniejsza metoda pozostanie analiza zachowan
        nauczycieli. Nie wszyscy maja talent, lecz kazdemu, ktory ma
        klopoty, mozna pomoc. Wystarczy chciec, gdyz stworzenie instytucji
        psychologow i zainwestowanie w pare kamer filmowych, to cena
        smiesznie niska w porownaniu z ogromem problemu.
    • quant34 Re: Bezradni nauczyciele chwytają się terroru 10.03.09, 21:50
      dzielanski napisał:

      > Tak mądrego artykułu na temat problemów z trudnymi uczniami dawno
      > nie czytałem. Polskie społeczeństwo zupełnie nie rozumie, że brak
      > terroru w szkole wcale nie musi równać się tolerowaniu rozwydrzenia. To fakt,
      że w szkole pracowałem bardzo krótko i dość dawno temu, ale bardzo trafne
      wydają mi się spostrzeżenia dotyczące nieumiejętności nawiązania współpracy
      przez nauczycieli czy trudności w przekształcaniu szkoły w instytucję prowadzącą
      konsekwentną (nie programowo brutalną, a właśnie KONSEKWENTNĄ) politykę.

      Dokładnie tak. Oczywiście nie można powiedzieć, że takie zachowania uczniów to
      jest wina nauczycieli, jednak te zachowania wynikają z ich nieprzygotowania do
      radzenia sobie z dzisiejszą młodzieżą. Kiedy ja chodziłem do szkoły podstawowej
      ci sami uczniowie popychali, wyzywali, a nawet kopali nauczyciela od pracy
      techniki i drżeli przed nauczycielką matematyki. Nauczyciel, nad którym się
      znęcali był postawnym mężczyzną, któremu zdarzało się zachować agresywnie,
      nauczycielka matematyki była filigranową, kruchą kobietką, która nigdy nie
      podniosła na nikogo głosu. A jednak jemu dokuczali, a jej okazywali szacunek, a
      nawet strach. Ci sami uczniowie. Już wtedy zastanawiałem się na czym to polega i
      już wtedy wiedziałem, że to kwestia umiejętności budowania autorytetu. Jedni
      nauczyciele to potrafią, inni nie. Pierwsi nie wymagają pomocy, drugich trzeba
      tego nauczyć. O tak właśnie, nauczycieli trzeba uczyć. Problem nie jest zresztą
      nowy. Na własne oczy widziałem rzeczy, przy których przypadek z koszem na głowie
      nauczyciela to jeszcze żadne chuligaństwo, a było to w latach 80-tych. Tyle, że
      wtedy nie było telefonów z kamerami, ani wolnych mediów. To dobrze, że ktoś o
      tym pisze. Może wreszcie ktoś zacznie nauczycieli przygotowywać do zawodu nie
      tylko merytorycznie, w zakresie konkretnego przedmiotu, ale i psychologicznie i
      pedagogicznie.
      • szampans Re: Bezradni nauczyciele chwytają się terroru 10.03.09, 22:36
        Oczywiscie masz racje, lecz stwierdzenie, ze jedni maja talent, zas
        inni nie, jeszcze nie rozwiazuje problemu. Z obserwacji wiem, ze
        takich, ktorzy maja talent jest mniejszosc, a przeciez kazdy
        nauczyciel chcialby wykonywac swa prace w normalnych warunkach.
        Trzeba wiec stworzyc instytucje doswiadczonych psychologow, ktora
        swiadczylaby uslugi nauczycielom, ktorzy sobie nie radza. Analiza
        zachowan, zarejestrowana kamera filmowa, moglaby bardzo wiele pomoc,
        bowiem nikt nie jest w stanie widziec swe wlasne postawy i
        zachowania z zewnatrz.


        • quant34 Re: Bezradni nauczyciele chwytają się terroru 10.03.09, 22:58
          Właśnie o tym piszę. Nie twierdzę przecież, że należy powierzać zawód
          nauczyciela tylko ludziom z talentem pedagogicznym. Trzeba ich przygotowywać do
          wykonywania zawodu nauczyciela, jednak nie tylko merytorycznie, ale i w
          zakresie, o którym piszesz. Może akurat rejestrowanie zachowania nauczyciela
          względem uczniów kamerą nie będzie możliwe. Uczniowie siłą rzeczy byliby także
          nagrywani, a na to nie pozwolą ani rodzicie, ani konstytucja RP. Jednak
          psychologia i pedagogika zna odpowiednie sposoby. Nasuwa mi się pomysł z
          warsztatami psychologicznymi, które są z powodzeniem realizowane np. przez firmy
          w zakresie public relations. Czasem śmiesznie to wygląda gdy dorośli ludzie,
          nierzadko zasiadający na odpowiedzialnych stanowiskach, urządzają pod okiem
          psychologa coś w rodzaju teatru z podziałem na role, po czym dyskutują o
          sposobie ogrywania tych ról i co można by poprawić. Jednak jak by to śmiesznie
          nie wyglądało, to jednak działa. Znam człowieka, którego firma posłała na
          warsztaty prowadzone dla ludzi z problemami w relacjach interpersonalnych. Z
          jego relacji wiem, że już po kilku dniach nierzadko bezradni i zaszczuci ludzie
          nabierali nie tylko umiejętności, ale i wiary w to, że nie muszą być zawsze
          ofiarami. To oczywiście tylko przykład, możliwości jest na pewno znacznie
          więcej. Ale samo się nie zrobi. Jak ktoś się za to nie zabierze to polskie
          szkoły zaczną kiedyś przypominać te z Bronxu.
    • teklatoja Bezradni nauczyciele chwytają się terroru 10.03.09, 23:01
      Faktem jest,że tak mało zgranej grupy zawodowej nie ma chyba nigdzie
      więcej.Sama jestem nauczycielką-pracuję w gimnazjum i liceum,ale
      poraża mnie jedno:sami siebie nie szanujemy nawzajem,a nagle
      oczekujemy od innych szacunku,innych,czyli np.uczniów.Wszyscy wokół
      skutecznie wbijają nam do głów,że jesteśmy do niczego,bo gdyby było
      inaczej,to bylibyśmy kimś innym z zawodu.A ja jestem dumna z tego,że
      jestem nauczycielką,sprawia mi niezaprzeczalną frajdę,że mogę
      dzieciakom dac coś z siebie.Przykre tylko,że często nie spotyka nas
      nic dobrego,ba nawet często raczej jest źle i smutno...zapaleńcy?
      Jeszcze są wśród nas,ale coraz ich mniej.Jasne,że chyba nie ma
      takiego,kto nie miewa problemów wychowawczych,ale nie mamy też
      znikąd wsparcia ni pomocy.Szanuję pracę innych ludzi,ale czemu nikt
      nie szanuje mojej?Sprzątaczka w ministerstwie (i pewnie nie tylko
      tam)zarabia na pewno o wiele więcej ode mnie-abyśmy się
      zrozumieli,pieniądze nie są najważniejsze,ale trzeba ich trochę dac
      z publicznej kasy:nie dla mnie,nie dla kolegi czy koleżanki-trzeba
      je dac NA SZKOŁĘ,na szkolenia,na fachową pomoc.Poraża mnie,że często
      tracę lekcje,bo po prostu uczę dzieciaki podstawowych zasad
      międzyludzkiego współistnienia,a potem dostaję po głowie od
      przełożonych,że nie zrealizowałam programu...
    • mobrebski Co ma zrobić nauczyciel? 10.03.09, 23:10
      Warszawa, 10 marca 2009 r.
      Droga Pani Danuto!

      Z dużym zainteresowaniem i wdzięcznością odebrałem Pani tekst pod
      tytułem „Bezradni nauczyciele chwytają się terroru”, który ukazał
      się w portalu „Gazety Wyborczej”.

      Od razu wyjaśnię: zgadzam się z Panią w stu procentach. Podobają mi
      się wnioski, które Pani wyciąga, jak i propozycje zmian. Ma Pani
      słuszność narzekając na brak solidarności wśród nauczycieli, trafnie
      także przedstawiła Pani relację nękany nauczyciel – dyrektor.

      Sam znalazłem się w sytuacji bardzo podobnej do materiału filmowego;
      u mnie na lekcji było niemal identycznie, choć na szczęście żaden z
      przeszkadzających uczniów nie śmiał mnie dotknąć.

      A co robić? Też mam kilka propozycji, chyba w stosunku do sugestii
      Pani komplementarnych. Może dlatego takich, że jestem mężczyzną i
      zapewne na inne rzeczy zwróciłem uwagę.

      Rekomendacja pierwsza: Spróbować poznać klasę, przed rozpoczęciem
      zajęć lub jak najszybciej po nim. Radzę tak dlatego, że w każdej
      grupie są tak zwani prowodyrzy, ci których Pani trafnie określiła „z
      największą siłą przebicia”, i to na nich trzeba zwrócić szczególną
      uwagę. Wyeliminowanie ich – już na wstępie! – uratuje sytuację.

      Drugie: Znać nie tylko swoje obowiązki, ale także prawa. Ja na
      przykład nie wiedziałem, że mam możliwość karnie przetrzymać ucznia
      w szkole, po ostatniej lekcji, przez 45 minut. I dowiedziałem się o
      tym za późno.

      Trzecie: Działać grzecznie i kulturalnie – młodzież wbrew pozorom
      szuka klasy, wypatruje autorytetów i wzorców – ale działać mocno i
      bez nieuzasadnionych wyrzutów sumienia. Niezwykle trafna jest Pani
      obserwacja o pogarszającej się atmosferze w „zatrutej” klasie.
      Liczenie na to, że trudni uczniowie się uspokoją lub że część
      młodzieży stanie po stronie nauczyciela jest mrzonką. Wahanie i
      zwłoka są błędem.

      Jako oręż proponuję nie tyle wulgarny język – jak w opisanym
      przypadku Pani koleżanki – lecz żelazną konsekwencję w wymierzaniu i
      egzekwowaniu kar. Tu – bardzo ważna uwaga: Oznacza to prowadzenie
      indywidualnego rejestru kar i przewinień dla każdego ucznia. Głosy
      mogą się podnieść, że przecież nauczyciel jest pedagogiem, nie
      żandarmem, jednak z doświadczenia wiem, że tylko taki indywidualny
      rejestr, rzecz jasna dla młodzieży niedostępny, zapewni, że
      nauczyciel mający pod sobą około stu uczniów zapanuje nad sytuacją.

      A jakie stosować kary? Na przykład dodatkowe prace domowe, dla
      każdego rozrabiaki inne, tak aby nie mogli ich od siebie nawzajem
      ściągnąć. Zadania ze zbioru zadań, rysunki, prace techniczne. Z
      języka obcego – wiersz na pamięć, dialog na pamięć. Jeśli za długi,
      to tylko opracować słownictwo. Przepisać czytankę (taka właśnie kara
      była skuteczną bronią mojej niegdysiejszej rusycystki), zaś z
      polskiego – napisać krótkie wypracowanie, charakterystykę postaci, i
      tak dalej.

      Jeżeli przykładowo jedno karne zadanie z matematyki nie powoduje, że
      delikwent otrzeźwieje, to za minutę zadać drugie, z informacją, że
      za chwile będzie trzecie, bo zbiór zadań jest bogaty. Lub czytankę
      przepisać dwa razy, trzy razy... (Naturalnie, komputer wykluczony,
      ksero też, z koniecznością korekty błędów aż do skutku.)

      I na następnej lekcji należy koniecznie karę wyegzekwować! Na
      przykład przez niewpuszczenie ucznia na lekcję. Wszystko to z
      próbą „dojścia” do ucznia indywidualnie, lecz niezależnie od niej.

      Wreszcie, po czwarte: Zachować odrobinę dystansu. „Jeszcze się taki
      nie narodził, coby wszystkim dogodził” – głosi porzekadło. Mówiąc
      prościej, są uczniowie, którym nauczyciel pomóc nie jest w stanie. I
      trzeba się z tym pogodzić. Chodzi natomiast o to, aby przed zarazą
      rozprzężenia klasowego ustrzec tych, którym pomóc można.
      By o ustrzeżeniu samego nauczyciela nie wspomnieć.

      Serdecznie życzę Pani powodzenia. W imieniu wszystkich nauczycieli
      dziękuję za Pani od dawna wyczekiwany tekst.

      Michał Obrębski
      michalDOTobrebskiATyahooDOTcom
    • gburiaifuria Bezradni nauczyciele chwytają się terroru 10.03.09, 23:53
      gdy chodzilam do szkoly, to my balismy sie nauczycieli, choc chuligani byli
      wsrod nas. Gdy pozniej uczylam w szkole zaczal obowiazywac kodeks ucznia, ktory
      chyba zaczal caly ten problem, a to nie wolno jednego dnia dwoch klasowek, a to
      nie wolno pytac, bo cos tam, przepisow, przepisikow cala masa, tylko nauczyciel
      musi sie im podporzadkowac, a biedni uczniowie swiete krowy, ktorym de facto
      wszystko wolno. Tak przez szkole przeszlo kilka coraz bardziej rozbestwionych
      pokolen i mamy co mamy. Moze zamiast sie pochylac nad biednymi dziecmi pogonic
      takich milych rozwalaczy lekcji do szkoly dla trudnej mlodziezy, prowadzonej
      przez nauczycieli karatekow i bedziemy mieli spokoj.
      • opt Re: Bezradni nauczyciele chwytają się terroru 11.03.09, 00:47
        Nie wiem czy to trudna młodzież.Mam pewne doświadczenie,które nie
        pozwala mi ją tak nazywać.Przez kilka lat prowadziłem w szkole klasy
        tzw.uzawodowione.Szkoły z calego miasta pozbyły się uczniów
        przerośniętych i z nich utworzono te klasy.Stworzenie dla nich
        nowych warunków pozwoliło na uniknięcie rozgardiaszu jakiego się
        wszyscy spodziewali.I tak:
        -2 dni pracy na wydzielonych stanowiskach w zakładzie pracy,odzież
        ochronna,przepustki,karty zegarowe, nauczyciele zawodu - to im
        imponowało
        -3 dni w szkole i w każdym dniu lekcja wych . fizycznego nie z
        karatekiem,ale z niepozorną nauczycielką,która stawiała na
        rygor ,wysiłek i rywalizację-oni padali ze zmęczenia i nie mieli już
        sił dokazywaćna innych lekcjach-
        - bardzo dobre efekty dało zaangażowanie do pracy z nimi znanego
        piłkarza,wtedy milicjanta,sędziego...
        I co się okazało,że ci trudni wcalenie są trudni,to tylko kwestia
        innych metod,innej organizacji,czego jednak nie da się zrobić w
        przeładowanych klasach i przy ograniczeniach finansowych.
    • opt Bezradni nauczyciele chwytają się terroru 11.03.09, 00:20
      Nie ma szkoły bez problemów.Raz one są większe a raz
      mniejsze.Sposoby ich rozwiązywania też są różne.Jeden sposób u
      jednego nauczyciela może przynosić efekty, a u innego nie.Współpraca
      nauczycieli współpracą, ale po zamknięciu drzwi nauczyciel pozostaje
      z klasą sam na sam i co zrobi zależy od jego
      wiedzy,doświadczenia...Trudno wymiślić receptę na różne sytuacje,a
      może i czasem element terroru przyniesie dobre efekty.Sam dobrze
      pamiętam takich terrorystów i po latach mile ich wspominam, a nie
      tych bojażliwych,niezorganizowanych,udających ,że się nic nie
      stało.Kilka moich zasad:
      1.Moja punktualność,zaczynam z dzwonkiem i kończę z dzwonkiem.Do
      każdej lekcji jestem przygotowany i tych zastępczych też.
      2.Każde wydane polecenie w mniejszym lub większym stopniu
      sprawdzam,ale sprawdzam.
      3.Szanuję ucznia,zawsze odnoszę się z kulturą,ale natychmiast
      reaguję na zachowania odbiegające od normy (czasem w sposób
      niezauważalny przez innych ale docierający do sprawcy,a czasem
      ostro na brutalne zachowania,nigdy nie poniżam.
      4.Na początku ustalam wymagania,kryteria oceny (w sposób zwięzły,
      jasny,zrozumiały)i w sytuacji konfliktowej do nich się odwołuję.
      5.Staram się poznać i zapamiętać uczniów z imienia i nazwiska,używam
      imienia ale czasem nazwiska- taka konsternacja otrzeżwia.Nie
      ograniczam kontaktów tylko do lekcji.Oczywiście,że wzywam do szkoły
      rodziców i nie robię tragedii z tego,że nie przyszli- wystarczy raz
      wybrać się do nich,to już póżniej i z tymi i z innymi nie ma
      problemów .
      6.Istotną sprawą jest autorytet nauczyciela,umiejętność jego
      budowania- tego nauczyli mnie wspaniali pedagodzy w liceum
      pedagogicznym,w studium nauczycielskim- niestety nie na studiach.
    • easy.teraz Bezradni nauczyciele chwytają się terroru 11.03.09, 08:10
      To piękny artykuł. Zdecydowanie warty szerszej dyskusji. Może trzeba
      poważniej o tych sprawach porozmawiać z politykami. Przepytać ich
      publicznie. Co oni w ogóle na ten temat wiedzą. Dla nich problemy
      edukacyjne, problemy wychowawcze w szkole sprowadzają się, w
      zasadzie, do liczby uczniów w klasach, nominacji personalnych w
      pionie szkolnictwa i kwestii programów z historii, nauczania religii
      i wychowania seksualnego. Niektóre popełnione przez nich błędy można
      wręcz potraktować jako "antyeuropejskie" działania. Weźmy chociażby
      likwidację matur z matematyki, zamiast obniżenia poziomu ich
      trudności, wysługiwanie się, zpowodów politycznych ludźmi, którzy
      powinni być trzymani od systemu edukacyjnego jak najdalej (min.
      Giertych...) , czy demolkę systemu szkolnictwa wyższego poprzez
      dopuszczenie do niewyobrażalnego spadku poziomu nauczania
      wynikającego z konkrencji "w dół".
    • temeko1 Bezradni nauczyciele chwytają się terroru 11.03.09, 08:38
      jeszcze jeden problem - współpraca rodziców ze szkołą. Moje dzieci są już
      dorosłe, chodziłam na zebrania do podstawówki, gimnazjum i liceum.
      Rodzice nie współpracują, nie szanują nauczycieli, podważają ich autorytet, są
      aroganccy, a jak już jakiś tatuś dorobił się pieniędzy, a dziecko w dalszym
      ciągu chodzi do państwowej szkoły - nauczyciel jest traktowany jak śmieć. A
      dziecko to oczywiście wykorzystuje...
    • alba20 Bezradni nauczyciele chwytają się terroru 11.03.09, 22:34
      To prawie, niestety, norma w mojej (jeszcze) ulubionej "Gazecie"- nauczycieli
      deprecjonuje się już w tytule artykułu.
      Czy naprawdę uważacie, że problem tkwi w cechach charakterologicznych
      prowadzących lekcje?
      Rzeczywistość jest inna - przeludnione klasy (nawet 36-osobowe)), przeładowane
      programy, wieczny chaos organizacyjny przez wciąż nowe "reformy", przemęczenie
      wszystkich, niepotrzebne przedmioty (2 religie, WOK, PO), które wydłużają
      plany lekcji + upokarzanie nauczycieli głodowymi pensjami.
    • ostrowiki Bezradni nauczyciele chwytają się terroru 12.03.09, 15:18
      Dobrze, że powstał ten artykuł, ponieważ otwiera kolejną, ciekawą
      dyskusję. Pomimo świadomości, że część nauczycieli jest rzeczywiście
      osamotnionych w działaniu, spróbuję tchnąć nieco optymizmu. Może
      warto w końcu położyć kres bezradności nie tylko naszej, ale także
      rodziców, którzy w klasach I - III nie wyrazili zgody na powtórzenie
      klasy przez ich dziecko, walczyli, jak lwy o promocję w kolejnych
      klasach podstawówki, a w gimnazjum proszą szkołę o pomoc w
      wychowaniu, bo sami już sobie nie radzą...
      Przykład rozwiązania podobnej sytuacji, z którą zetknęłam się
      osobiście krótko opisałam na forum praktyków oceniania
      kształtującego forum.akademia.net.pl/viewtopic.php?t=218
      Może kogoś zainspiruje to do poszukiwania innego sposobu na
      przełamanie bezradności?
      Małgorzata Ostrowska
      • danuta_sterna Re: Bezradni nauczyciele chwytają się terroru 12.03.09, 15:54
        Bardzo dziękuję wszystkim Państwu za zainteresowanie tematem. Cieszę
        się, że dla Państwa też jest to ważny temat.
        Szukamy wspólnie rady na tę trudną, narastającą sytuację. I nie
        tropimy winnych, tylko zastanawiamy się jak pomóc nam nauczycielom,
        uczniom i ich rodzicom. Cieszę się też, że nauczyciele zaczynają
        otwarcie przyznawać się, że miewają kłopoty. To pierwszy krok do
        poradzenia sobie z problemem.
        Dla mnie najważniejsza jest dyskusja nad sposobami wyjścia z
        sytuacji.
        Zwracają Państwo uwagę na kilka spraw.
        1. Prawo, które stoi po stronie Ucznia, a dyskryminuje Nauczyciela.
        Prawo można zmieniać, ale trudno to zrobić samotnemu nauczycielowi w
        szkole. Natomiast istotne jest, aby regulamin szkoły był dobrze
        skonstruowany i egzekwowany. Myślę, że warto jest pochylić się nad
        regulaminem szkoły, przedyskutować i go ew. zmienić. Stąd konieczna–
        WSPÓLPRACA NAUCZYCIELI
        2. Tolerowanie młodych kryminalistów w szkole.
        Racja, ale musi być odpowiednia atmosfera wśród nauczycieli, aby
        napiętnować publicznie naganne zachowania. Stąd konieczna –
        WSPÓLPRACA NAUCZYCIELI
        3. Uczniowie boją się nauczycieli, ale często jednak
        nauczyciele „ratują się” terrorem.
        Jeśli nauczyciele będą mieli wspólną linię wychowania, to uczniowie
        po traumatycznej lekcji z terrorystą nie będą musieli odreagowywać
        na innym spokojnym nauczycielu. Stąd konieczna – WSPÓLPRACA
        NAUCZYCIELI
        4. Więcej płacić nauczycielom w uznaniu ich ciężkiej pracy.
        Racja! Czy to jednak wpłynie na stosunek uczniów do nauczycieli?
        5. Potrzebna jest reforma szkolnictwa, bo nauczyciele są
        niedouczeni.
        Wychowywania nie można nauczyć się na studiach, tylko w praktyce
        szkolnej, ale konieczna jest dobra atmosfera w szkole i możliwość
        eksperymentowania i dyskutowania. Stąd konieczna – WSPÓLPRACA
        NAUCZYCIELI
        6. Jedyny dobry sposób to relegacja wyjątkowo opornego elementu.
        To dość kontrowersyjna opinia, bo może po pewnym czasie wszystkich
        relegujemy do szkół o specjalnych – więziennych.
        7. Trzeba stworzyć pomoc ze strony instytucji psychologicznych.
        Taka pomoc bardzo by się przydała, ale nie ma na nią szans. Już
        prowadzenie lekcji przez dwóch nauczycieli bardzo by pomogło. Stąd
        konieczna – WSPÓLPRACA NAUCZYCIELI
        8. Są nauczyciele, którzy świetnie sobie dają radę bez terroru.
        Bywają, trzeba się od nich uczyć np. lekcje pokazowe, szkolenia itd.
        Mało jest samorodnych talentów pedagogicznych, a nawet 5-letnie
        studia nie zapewniają posiadania odpowiednich umiejętności. Stąd
        konieczna – WSPÓLPRACA NAUCZYCIELI
        9. Warsztaty psychologiczne dla nauczycieli.
        Jestem za, tylko kto ma za nie płacić? Moim zdaniem trzeba położyć
        znacznie większy nacisk nie na to – CZEGO się uczy, tylko JAK się
        uczy. Stąd konieczna – WSPÓLPRACA NAUCZYCIELI
        10. Nauczyciele nie mają poważania wśród społeczeństwa.
        To zależy od wartości, które szkoła reprezentuje. Byłam przez 4 lata
        dyrektorką szkoły prywatnej i dojeżdżałam do niej maluchem i
        mieszkałam w bloku. Moi uczniowie (każdy) miał lepszy samochód i
        dużo więcej kasy niż ja. Ale ja myślałam o sobie bardzo dobrze i
        byłam dumna z tego, że jestem nauczycielką. Grunt, to szacunek do
        siebie samego i zawodu nauczyciela. Tu potrzebna jest solidarność
        nauczycielska. Stąd konieczna – WSPÓLPRACA NAUCZYCIELI
        11. Konkretne proste rady dla nauczyciela.
        Może komuś wydadzą się za proste, ale warto o nich pamiętać:

        • Spróbować poznać klasę, przed rozpoczęciem zajęć lub jak
        najszybciej po nim.
        • Znać nie tylko swoje obowiązki, ale także prawa.
        • Działać grzecznie i kulturalnie – młodzież wbrew pozorom
        szuka klasy, wypatruje autorytetów i wzorców – ale działać mocno i
        bez nieuzasadnionych wyrzutów sumienia.
        • Żelazną konsekwencję w wymierzaniu i egzekwowaniu kar.
        • Zachować odrobinę dystansu. „Jeszcze się taki
        nie narodził, co by wszystkim dogodził” – głosi porzekadło. Mówiąc
        prościej, są uczniowie, którym nauczyciel pomóc nie jest w stanie.
        12. Po zamknięciu drzwi nauczyciel pozostaje z klasą sam na sam i co
        zrobi zależy od jego wiedzy, doświadczenia...
        I proponowane rady/zasady:
        • Punktualność, zaczynam z dzwonkiem i kończę z dzwonkiem. Do
        każdej lekcji jestem przygotowany i tych zastępczych też.
        • Każde wydane polecenie w mniejszym lub większym stopniu
        sprawdzam.
        • Szanuję ucznia, zawsze odnoszę się z kulturą, ale
        natychmiast reaguję na zachowania odbiegające od normy, nigdy nie
        poniżam.
        • Na początku ustalam wymagania, kryteria oceny i w sytuacji
        konfliktowej do nich się odwołuję.
        • Staram się poznać i zapamiętać uczniów z imienia i nazwiska,
        używam imienia ale czasem nazwiska - taka konsternacja otrzeźwia.
        Nie ograniczam kontaktów tylko do lekcji.
        • Oczywiście, że wzywam do szkoły rodziców i nie robię
        tragedii z tego, że nie przyszli - wystarczy raz wybrać się do nich,
        to już później i z tymi i z innymi nie ma
        problemów .
        13. Trzeba włączyć do dyskusji polityków i dążyć do ich mądrych
        decyzji.
        Racja, ale kto i jak? Może na razie róbmy swoje?

        Zapraszam do dyskusji toczącej się na ten temat na Forum Praktyków
        OK.: www.ceo.org.pl/ok
        Tutaj temat pewnie za chwilę przestanie być gorący, a na naszym
        nauczycielski forum mam nadzieję, że jeszcze potrwa.

        Bardzo dziękuję za wypowiedzi, słowa wsparcia i uznania. Bardzo się
        cieszę, że ten ważny problem uzyskał taki oddźwięk u Państwa.
        Danusia Sterna
        • yoka1 Re: Bezradni nauczyciele chwytają się terroru 22.03.09, 20:14
          Pani Danuta,

          a od rodzice nic nie muszą?

          Ciekawe podejście do tematu...
Pełna wersja