Dodaj do ulubionych

Polityczne zwolnienia w IPN?

20.03.09, 07:31
Te prokuratory z IPN tylu porządnym towarzyszom
życie utrudniały, przesłuchiwały, oskarżały, że dobrze
im tak teraz.
Rozpędzić ich wszystkich, a najgorliwszych pod sąd.
Obserwuj wątek
    • jankbh Polityczne zwolnienia w IPN? 20.03.09, 07:57
      Trudno wymagac profesjonalizmu i apolitycznosci od instytucji
      noszącej takie nazwy. Moze dlatego IPN zamiast scigac przestepców
      zajmuje sie sciganiem idei, wyszukiwaniem haków na przeciwników
      politycznych i dokonywaniem samosądów.
      • rotholc Re: Polityczne zwolnienia w IPN? 20.03.09, 09:37
        jankbh napisał:

        > Moze dlatego IPN zamiast scigac przestepców
        > zajmuje sie sciganiem idei,

        "Ideologia! – to ona dostarcza upragnionego usprawiedliwienia
        łotrostwu – i koniecznej, wieloletniej odporności zbrodniarzowi.
        Potrzebna mu jest teoria społeczna, która pomoże mu – przed sobą
        samym i przed innymi – wybielić własne postępki i słyszeć – nie
        wyrzuty, nie przekleństwa, tylko pienia pochwalne i wyrazy czci. W
        ten sposób inkwizytorzy szukali oparcia i usprawiedliwienia – w
        chrześcijaństwie, konkwistadorzy – w chwale Ojczyzny, kolonizatorzy –
        w cywilizacji, hitlerowcy – w rasie, jakobini i bolszewicy – w
        równości, braterstwie i szczęściu przyszłych pokoleń.
        Dzięki IDEOLOGII wiek dwudziesty poznał, co to jest łotrostwo
        pomnożone przez miliony ofiar".
        Aleksander Sołżenicyn, "Archipelag Gułag".
    • id67 Polityczne zwolnienia w IPN? 20.03.09, 09:10
      Tak głośno o prokuratorach a jak zwolniono połowę pracowników
      ochrony IPN bo niby przez wiele lat funkcjonowania tej instytucji
      nie było wydarzeń oraz ineterwencji, to nikt się tym nie przejął.
      A może to właśnie dlatego, że było widać tych ochroniarzy nic się
      nie wydarzyło? W nawiasie mówiąc, jedyną solidną i wartą
      pozostawienia tam strukturą są pracownicy BEP-u, BUiAD-u i tej
      osłabionej ochrony.
      • ar.co Re: Polityczne zwolnienia w IPN? 20.03.09, 19:01
        Czy zwolnienia ochroniarzy nastąpiły z przyczyn politycznych? Jeśli
        tak, to twój post ma sens. Bo jeśli nie, to jest tylko głosem
        sfrustrowanego ochroniarza, którego wreszcie zwolnili z ciepłej
        posadki, na której przez parę lat nic nie robił.
        • id67 Re: Polityczne zwolnienia w IPN? 26.03.09, 13:53
          Widzę, że masz żałosny szacunek do każdej pracy, skoro pracę
          ochroniarza uważasz za ciepłą posadkę. Każda praca wiąże się się z
          odpowiedzialnością i ryzykiem. Pogarda z jaką się wyrażasz może
          świadczyć o frustracji ale chyba twojej i to do wszystkiego co cię
          otacza. Na IPN (gdyby nawet tak było) świat się nie kończy.
          Ale masz rację, gdyby może np. ciebie sprowadził taki ochroniarz do
          parteru i każdą tak pogardliwą osobę jak ty, to może nie wydostałyby
          się z IPN żadne listy osób. Może nie byłoby ubeckich opracowań, może
          nie byłoby cięć budżetowych z przyczyn politycznych - a co za tym
          idzie - zwolnień...
    • mostek68 Polityczne zwolnienia w IPN? 20.03.09, 09:50
      Przecież w ostatnich tygodniach zwolnili p[onad setkę osóbw całej
      Polsce. I nie były to żadne zwolnienia polityczne lecz ekonomiczne.
      Mało kasy to i etaty ucieli. A będzie jeszcze gorzej. Cuda nie
      wypaliły i nie wypalą...
      A gazecina niech sie weźmie za sprawdzanie informacji a nie pisanie
      głupot od osób spod budki ...
    • allspice Polityczne zwolnienia w IPN? 20.03.09, 10:44
      A może to 'początek końca' IPN w obecnej postaci; może nastąpił czas
      na odpolitycznienie i Instytutu i ludzi tam pracujących. Potrzebni
      są historycy,którzy w sposób naukowy,rzetelny opracują dokumenty z
      najnowszej historii Polski.
    • rs_gazeta_forum Polityczne zwolnienia w IPN? 20.03.09, 11:17
      Trudno obudzić w sobie współczucie dla jakichkolwiek prokuratorów z tej
      zakłamanej instytucji, choćby byli to ci ciut porządniejsi od pozostałych. W
      końcu sami się pchali do tego szamba i dalej je, póki co, tworzą.
      Tak naprawdę dla człowieka przyzwoitego jest tylko jedno wyjście z tego bagna i
      partia, której jednym z postulatów będzie natychmiastowe rozwiązanie tworu
      stworzonego przez niedorobionych polityków ma u mnie duże szanse na poparcie.
        • pio765 Re: Kilku obiboków mniej 20.03.09, 13:07
          Już czas najwyższy, by rozpędzić to całe towarzystwo wzajemnej adoracji i uwalania przeciwników politycznych. W kraju, nie ma najmniejszych nawet podstaw istnienia tego typu organizacji.
          PO nie wykorzystało szansy, (a szkoda), pokazać Pisowi "dobitnie", że jakikolwiek kij, ma dwa końce.
    • rakunica Kulesza, Kieres, Kaniewski 20.03.09, 15:37
      Ci wszyscy prokuratorzy powinni poniesc odpowiedzialnosc za swoje antynarodowe
      dzialania nie tylko w IPNie. Niszczenie dokumentow nie jest niczym nowym w
      Polsce. Wydawanie oryginalow dokumentow za PRLu, kradzieze - nigdy nikomu lapy
      za to nie obcieto. Rzecza prokuratora jest sciganie przestepstw w tym zbrodni.
      Zbrodnia na narodzie jest ukrywanie, palenie, narazanie na zniszczenie
      dokumentow historycznych i innych wielkiej wagi.

      Za prezesury Kurtyki wzieto sie za te sprawy - nikt jednak nie zostal ukarany.
      Dlaczego?

      Dlaczego za masowe palenie akt PZPRu, SB, UW i in. nikt nie stanal przed sadem?
      Dlaczego bolek nadal lazi po scenie chociaz zostal wygwizdany i za kradziez
      dokumentow z archiwow powinien siedziec?

      W IPNie powinni pracowac ludzie uczciwi, nieprzekupni i dociekliwi, wierni
      statutowi i narodowi - to przeciez stroze i badacze pamieci narodu polskiego.
      Nam wszystkim powinno zalezec zeby znalezli sie tam - jak we wszystkich
      panstwowych instytucjach - ludzie bez skazy. Taka powinna byc polityka - bez
      wzgledu na istnienie lub likwidacje ustawy o oczywistosciach i obowiazkach.

      Polecam przeczytanie wywiadu:
      www.dlapolski.pl/IPN-wietrzenie-szaf-art878.html
      Anna Kozlowska
      -------------
      Nizej maly fragment o wielkiej wadze przestepstw przeciwko pamieci naszego narodu:
      (...)Zawieszano śledztwa bez powodu, oryginały dowodów wysyłano do Niemiec,
      materiały zamiast trafić do prokuratury niemieckiej, ginęły w przepastnych
      archiwach... To jakiś horror. Jestem zszokowana.
      - My zmagamy się dzisiaj z takim oto dorobkiem dawnej Głównej Komisji. Niektórzy
      wolą jednak tkwić w przekonaniu, że wszystko jest w porządku, chociaż można
      stwierdzić, co zostało w naszych archiwach.

      Czy ktoś mógł być zainteresowany, aby niektóre dokumenty nie ujrzały światła
      dziennego?
      - Jako prokurator wolę mówić o faktach, a nie o spekulacjach. Dzisiaj wiemy
      tyle, że te dokumenty są w archiwach niemieckich.

      W całości?
      - W informacji dla ministra sprawiedliwości, którą podpisał prezes Kieres,
      podano, że w ponad 90 procentach...

      Pani sędzia Trzcińska twierdzi, że na początku lat 90. akta KLW na dwa lata
      zamknięto w pancernej szafie i uniemożliwiono jej dostęp. Zrobił to prokurator
      Kaniewski - stalinowski prokurator. Zachodzi pytanie, czy nie była to próba
      odsunięcia od akt zbyt gorliwego sędziego. Może i te akta były przeznaczone do
      rozparcelowania?
      - Być może, wszystko tu jest możliwe. Dopóki się tej sprawy solidnie nie
      wyjaśni, zawsze będą krążyć pogłoski, że handlowano aktami, że ktoś z tego
      czerpał korzyści, ktoś urządził rodzinę w Niemczech etc. Jedno jest pewne: ze
      wszystkich "demoludów" my byliśmy jedynym krajem, który Niemcy chwalili. Francja
      nie oddawała dokumentów dotyczących zbrodni, ani Bułgaria, ani inne kraje... My
      byliśmy jedyni. Przerażać może skala tych praktyk. Czytałem sprawozdania
      kierujących centralą w Ludwigsburgu, którzy przyjeżdżali tu w nieodległych
      latach, ponieważ kontakty z Ludwigsburgiem są bardzo zażyłe. Na podstawie tych
      dokumentów można odtworzyć, jaka była skala zjawiska. Otóż do roku 1989
      przekazaliśmy Niemcom 130 tys. dokumentów i 150 tys. klatek mikrofilmów.
      Prokuratorzy w pionie śledczym Głównej Komisji mają świadomość odpowiedzialności
      za tę sytuację. Jesteśmy legalistami i zdajemy sobie sprawę, że trzeba to
      oceniać w kategoriach odpowiedzialności karnej. Tymczasem próbuje się nam
      narzucić przekonanie, że w tym nie ma żadnej patologii.

      Artykuł we "Wprost" został powtórzony przez PAP i niektóre gazety, ale nie
      słyszałam, by któryś z polityków się do tego odniósł. Wszyscy czekają, co będzie
      dalej. A przecież jest to cios zadany historii Narodu, prawdzie historycznej. To
      sytuacja bez precedensu.
      - Właśnie, wszyscy czekają...

      Czy nie należałoby wystąpić z oficjalnym doniesieniem o przestępstwie do
      prokuratora generalnego?
      - Nie ma jeszcze dostatecznie dokładnych ustaleń. Pan minister Ziobro napisał do
      prezesa Kurtyki, że chce być informowany o sprawie. Potraktował rzecz z całą
      powagą. A prezes będzie oczekiwał wkrótce tych informacji od prof. Kuleszy. Być
      może dzisiaj jedynym sposobem, aby tę sprawę do końca przeprowadzić, jest
      przejrzenie wszystkich akt, jakie pozostały. Trzeba powiedzieć o jednej bardzo
      istotnej kwestii. W 2000 r., kiedy stworzono IPN, zasoby archiwalne GKBZpNP i
      byłych komisji okręgowych z mocy prawa stały się zasobami IPN. Otóż ten zasób
      nie został przyjęty przez IPN w sposób protokolarny. W październiku 2001 r.
      próbowano skompilować protokół, który miałby obrazować to przejęcie, jednak
      wobec ustaleń, że materiały archiwalne zgromadzone przez byłą Główną Komisję nie
      podlegały skontrum z braku ewidencji, protokół podpisała tylko ówczesna dyrektor
      Biura Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów Bernadetta Gronek, z zastrzeżeniem
      tych wszystkich braków i niedostatków w zasobach archiwalnych byłej Głównej
      Komisji. Nie podpisał go przekazujący z ramienia byłej Głównej Komisji.

      Proszę przypomnieć nazwiska byłych dyrektorów GKBZpNP...
      - Każdy minister sprawiedliwości był z urzędu szefem Głównej Komisji.
      Dyrektorami, o ile dobrze pamiętam, byli: profesor Czesław Pilichowski, dyrektor
      Ryszard Walczak, prof. Witold Kulesza, który od 1998 r. był dyrektorem dawnej
      GKBZpNP, a potem został dyrektorem pionu śledczego IPN.

      I przez te 15 lat wolnej Polski nikt na temat zaginięcia akt nie zabrał głosu?
      - Jest pismo minister Suchockiej z 1998 r., kiedy była ministrem
      sprawiedliwości. Na prośbę dyrektora byłej Komisji - prof. Kuleszy, o zgodę na
      kontynuowanie praktyk wysyłania dokumentów na Ukrainę i do państw byłego Związku
      Sowieckiego minister Suchocka wyraziła zdecydowany sprzeciw. Wskazała na to, co
      oczywiste, że wysyłanie akt na zewnątrz może się odbywać tylko za pośrednictwem
      Ministerstwa Sprawiedliwości, bo minister sprawiedliwości jest podmiotem, który
      podpisywał odpowiednie umowy z innymi państwami.(...)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka