absztyfikant
21.03.09, 01:15
Po dojściu Hitlera do władzy Rzesza popierała imigrację Żydów niemieckich do
Palestyny. Hitler uważał, że Żydzi pozostawieni sami sobie „pozagryzają się
nawzajem jak stado szczurów”. Arabskie interesy były Berlinowi kompletnie
obojętne, a sam Hitler mówił o Arabach jako o „kolorowych półmałpach, które
potrzebują bata”. Niemiecka polityka zmieniła się po ujawnieniu w 1937 r.
raportu Brytyjskiej Komisji Królewskiej, która zaproponowała podział Palestyny
na dwie części - żydowską i arabską - z perspektywą powołania dwóch odrębnych
państw. Wydana przez ministra spraw zagranicznych Rzeszy instrukcja dla
dyplomatów uznawała imigrację Żydów do Palestyny za sprzeczną z interesami
Niemiec: W rzeczywistości Niemcy mają największy interes w utrzymaniu
rozproszenia Żydów.
Zmiana polityki wobec osiedlania się Żydów niemieckich w Palestynie spowodowała
zmianę w stosunkach ze światem arabskim. Latem 1938 r. niemieckie radio zaczęło
nadawać audycje po arabsku. Nawoływano w nich do wysiłków na rzecz utworzenia
jednego, narodowego państwa arabskiego. Arabów uznano nie za Semitów, lecz za
Aryjczyków: według organu prasowego NSDAP zostali oni częściowo zaryzowani przez
Ormian i Czerkiesów. Wielu czołowym działaczom arabskim nadano w Berlinie status
honorowego Aryjczyka - pierwszym z nich był Hadżi Amin al Husajni, wielki mufti
Jerozolimy. Sami Arabowie już wcześniej zabiegali o względy Hitlera: kiedy w
1935 r. wprowadzono w Niemczech ustawy norymberskie, Hitler otrzymał depesze z
gratulacjami z całego świata arabskiego, przede wszystkim z Maroka i Palestyny.
Pozostawiono je bez odpowiedzi. Ale już w 1937 r. na kongresie panarabskim w
Bludan, gdzie głównym tematem była walka z syjonizmem, jedyną delegacją
zagraniczną byli Niemcy.
Latem 1940 r. wielki mufti al Husajni, który przeniósł się w październiku 1939
r. do Iraku, uczestniczył w Bagdadzie w antybrytyjskim i proniemieckim
przewrocie, a następnie usiłował zorganizować podobny przewrót w Syrii. Niemcy
nie byli w stanie udzielić zamachowcom obiecanej pomocy i mufti uciekł do Iranu.
Po zajęciu Persji przez wojska brytyjskie i sowieckie w październiku 1941 r. al
Husajni wyjechał do Rzymu. Kilka dni po przybyciu do miasta został przyjęty
przez Mussoliniego. Zaoferował duce porozumienie - uznanie konieczności
powstania zjednoczonego państwa arabskiego o ustroju faszystowskim w zamian za
wsparcie wysiłków militarnych państw osi i oddanie Włochom kontroli nad świętymi
miejscami chrześcijaństwa, Libanem, Kanałem Sueskim i Akabą. Rozmówcy zgodzili
się. W listopadzie 1941 r. mufti wyjechał do Berlina. Opracowano wspólną
deklarację intencji - celem państw osi i Arabów miała być likwidacja
„żydowskiego domu narodowego” w Palestynie. Al Husajni zorganizował oddziały
wojskowe u boku armii niemieckiej. Za pośrednictwem radia Berlin nawoływał do
walki przeciwko Żydom. Pod koniec wojny al Husajni uciekł z Berlina i przez
Paryż powrócił na Bliski Wschód. Nadal odgrywał ważną rolę polityczną - w 1951
r. przewodniczył światowej konferencji islamskiej.
Po wojnie al Husajni wyjaśnił, że nie uczestniczył w eksterminacji Żydów
europejskich, starał się tylko zapobiec ich emigracji do Palestyny. Jednakże
najbliższy współpracownik Adolfa Eichmanna, zeznał, że mufti przyjaźnił się z
Eichmannem, w jego towarzystwie incognito wizytował obóz w Auschwitz i
przyglądał się pracy komór gazowych.
Inny rozdział w historii powinowactwa świata arabskiego z nazizmem zapisali dwaj
późniejsi prezydenci Egiptu. W 1940 r. generał Aziz Ali al Masri, jeden z
przywódców faszyzującej Partii Młodego Egiptu, zbudował w Egipcie i Libii
niemiecką siatkę szpiegowską. Byli z nią związani dwaj młodzi oficerowie - Gamal
Abdel Naser i Anwar as Sadat. Obaj rządzili Egiptem podczas wojny sześciodniowej
i wojny Jom Kippur. Organizacja Wyzwolenia Palestyny Arafata istniała już od
1964 r., ale nie odgrywała większej roli. Na znaczeniu zyskała dopiero po
wojennych klęskach Egiptu i Syrii. Klęska w październiku 1973 r. rozpoczęła
proces pokojowy z Izraelem, zakończony Pokojową Nagrodą Nobla dla Sadata i
Menachema Begina w 1978 r. Zmieniła się strategia. Kraje arabskie już nie
ryzykowały wojny - w ich imieniu i za ich pieniądze walkę z państwem żydowskim w
Palestynie zaczęła prowadzić OWP Arafata i jej odłamy. Zmienił się też wzorzec
propagandowy: w oczach świata już nie zjednoczone potęgi arabskie ponoszą klęski
w wojnie z małym i słabym przeciwnikiem, lecz rewolucyjni bojownicy o wolność
samotnie opierają się przeważającym siłom izraelskiej potęgi. Tylko jedno się
nie zmieniło - cele Arabów są takie same jak cele muftiego al Husajniego.
Maciej Rybiński, Duch muftiego,
Wprost 6(1054), 9 lutego 2003, s. 64-66