Tchórzliwi trzydziestolatkowie

04.04.09, 09:40
"I my naprawdę CHCEMY mieć rodziny. Tylko gdzie są mężczyźni?"

Przestańcie, dziewczyny, być modliszkami, a na pewno populacja
mężczyzn się odrodzi. Po jakimś czasie. Na razie głupotą jest was
się nie bać - jak kogoś złapiecie, to uwieszacie się na nim tak, że
brak tchu. A jak facet się przyziemi - bo kto by się nie ugiął pod
wami, jedynaczki? pod tymi waszymi wykluczającymi się
oczekiwaniami? - to pretensje, wyzwiska od "infantylnych
gnojków", "synków mamusi" itp.
Wybieracie sobie zasady według waszej wygody, a to jest dla nas
niezrozumiałe. Nie wiemy kiedy zechcecie oskarżyć nas o mobbing, a
kiedy o brak zdecydowania. Nie wiemy kiedy zechcecie zabrać nam
połowę majątku wramach zadośćuczynienia za wasze nadludzkie
cierpienia, a kiedy będziecie oskarżać o "brak jaj".
Bezmyślne zaangażowanie z naszej strony może skończyć się też
uciążliwościami, jakie może sprawić kobieta porzucona. Lepiej
dmuchać na zimne, więc dmuchamy. Lepiej trzymać się od was z
daleka...
Dopóki się nie zmienicie.
Pa!
    • prawda.w.oczy.kole Tchórzliwi trzydziestolatkowie 04.04.09, 11:37
      Eeee... Albo ten tekst jest z palca wyssany, albo autorka ma życiu niefarta
      (jak śpiewa Afrokolektyw - mniej więcej - "gdyby była głuchoniema dostałaby w
      prezencie komplet dzieł Szopena"). Być może rzeczywiście nie jest rzeczą
      prostą trafić na ciekawego faceta ale zapewniam, że tacy są.
      • hegemon72 bo po 30tce to zostaja sami nieudacznicy 04.04.09, 23:45
        reszta juz dawno zdarzyla zmienic kalosze nie raz

        wiec zostaly same mimozy albo tacy co skacza z kwiatka na kwiatek
        • totoc Przyznasz jednak Agato, że jeśli iluś tam jest po 05.04.09, 10:37
          kolei do bani, to prawdopodobieństwo przypadku wraz z każdym następnym zmniejsza
          się wykładniczo? Bo byc może druga strona (strony) też miałyby coś
          zastanawiającego do powiedzenia? Już sam generalny wniosek co do całej generacji
          jest przeciez absurdalny: nie słychać, aby Polska wymierała...
          • ryszard_mis_ochodzki sex oralny towarem deficytowym wsrod 30latek :-) 07.04.09, 20:13
            dla tych co przed 30tka wyzej sraly niz dupe mialy

            teraz sie budza z reka w nocniku ze nie ma co do ust włozyć
    • maruda.r Tchórzliwi trzydziestolatkowie 04.04.09, 12:12

      "I my naprawdę CHCEMY mieć rodziny. Tylko gdzie są mężczyźni?"

      *******************************

      To trzeba było sprawę załatwiać w wieku 20 lat, jak kazała mamusia.

      Im dalej w las, tym więcej drzew. Każdy rok po 30. oznacza podniesienie
      stawki, jaką jest cena za rezygnację z niezależności. Jeżeli ktoś atrakcyjny,
      niegłupi i w miarę zamożny dotrwał samodzielnie do tego wieku, to wynik nie
      losu, a świadomej decyzji.

      Z wiekiem spada entuzjazm, przybywa skrupułów.

    • zpracy Tchórzliwi trzydziestolatkowie 04.04.09, 12:51
      Autorka tego listu jest jakims tam typem i musi znalezc faceta,
      ktory bedzie dla niej wlasciwy.
      Jestem zwolennikiem teorii, ze kazdy kolejny rozsadny raz, jest
      przyblizeniem do celu, bo sie juz wie czego sie przede wszystkim nie
      akceptuje. Latwiej jest potem na starcie stwierdzic czy warto
      poswiecic energie dla danej kobiety czy nie.
      Wcale nie jest prosto znalezc pasujaca kobiete. Kiedys wydawalo mi
      sie, ze panna ktora jednak mnie nie wybrala a dla mnie byla idealna,
      zawalila mi swiat kompletnie, ale niedlugo potem znalazlem jeszcze
      lepsza od tego wlasnie wczesniejszego idealu.

      pozdrawiam
      zpracy@gazeta.pl
      • myslacyszaryczlowiek1 A co zaglądałeś jej w zęby? 04.04.09, 16:39
        Jak na targu niewolników.
        • hegemon72 Re: A co zaglądałeś jej w zęby? 04.04.09, 23:49
          myslacyszaryczlowiek1 napisał:

          > Jak na targu niewolników.


          nie, wystarczy ze miedzy nogi jej zajrzal

          jak w XX wieku przystalo
    • angeleska Tchórzliwi trzydziestolatkowie 04.04.09, 14:24
      Agata, swietny tekst, wiele z nas się może pod nim podpisać.
      Pozdrowienia!
      • coondelboory Re: Tchórzliwi trzydziestolatkowie 05.04.09, 11:05
        > Agata, swietny tekst, wiele z nas się może pod nim podpisać.

        Współczuję, współczuję...
    • lubat Re: Tchórzliwi trzydziestolatkowie 04.04.09, 14:54
      stamp, trafiłeś w samo centrum dziesiątki;-))
      • trzydziesciplusdwa77 Twoja koleżanka ma rację. 04.04.09, 15:21
        "Moja koleżanka Paulina (31 lat, samotna, pracuje w redakcji w innym
        mieście) powiedziała ostatnio: - Ty całą sobą komunikujesz: jestem
        silna, niezależna, nikogo nie potrzebuję. No, ale co ja na to
        poradzę? Mam udawać głupią?"

        Udawaj głupią, będzie ci łatwiej. My faceci nie potrzebujemy kobiet
        sukcesu, górujących nad nami.

        Ja jestem związany od dłuższego czasu z kimś znacznie poniżej mojej
        pozycji zawodowej. Nie wyobrażam sobie związku z kimś równym mi.
        Próbowałem, to nie działa.

        I jestem szczęśliwy. Moja partnerka jest wpatrzona we mnie jak w
        obrazek. Czuję się kimś ważnym w jej oczach i chyba tak naprawdę
        jest.

        Będziesz na szczycie, ale sama. Znam mnóstwo takich jak Ty.
        Większość jest sama, niektóre (ale niewiele) miały szczęście i
        znalazły sobie facetów, którzy są im ulegli pod względem
        emocjonalnym i intelektualnym, ale to raczej wyjątki.

        Im dalej w las, tym bardziej liczy się, że w domu czeka na mnie
        ciepły obiad, bo jakoś mi się ten obiad nie przejada, a sushi na
        mieście mam już dość.

        Możesz nas wyzywać od gnojków, dupków - a mnie konretnie od męskich
        szowinistycznych świń, ale natury nie oszukasz.

        Chyba , że się zmienisz, ale to już ostatni dzwonek.
        • iluminacja256 Re: Twoja koleżanka ma rację. 10.04.09, 14:43
          Im dalej w las, tym bardziej liczy się, że w domu czeka na mnie
          > ciepły obiad, bo jakoś mi się ten obiad nie przejada
          Możesz nas wyzywać od gnojków, dupków - a mnie konretnie od męskich
          > szowinistycznych świń, ale natury nie oszukasz.
          >
          > Chyba , że się zmienisz, ale to już ostatni dzwonek.

          Zabawny ten twój post, bo równei dobrze mozesz swoją zonę;kobietę
          kopnąc w dupę za 15 lat i powiedzieć jej - co ty osiągnełaś, nic,
          mamy tylko dzieic, nic nie potrafisz, całe zycie gotowałas i
          sprzatałaś - spadaj,. Teraz chcę Mariolę lat 25, bo ja mam własnie
          50. Mozesz mnie wyzywać od szowinistycznych swiń, ale cóz, natury
          nie oszukasz.


          Wiesz, ze nawet gwałt zbiowory mozna wytłumaczyć naturą ?
          Natura to swietna sprawa - problem w tym, ze człoweik to nie ci...
          lub fiutek na hormonach, ale glowa i uczucia.
          • maaac Re: Twoja koleżanka ma rację. 13.03.11, 20:51
            To nie do końca tak. Facet ma rację z tym "udawaniem głupszej". Nie chodzi o "nie osiągniecie niczego w życiu" ale o przyznanie, że jednak do "czegoś" jej w życiu ten mężczyzna jest potrzebny. Jeżeli spotykasz kobietę, która całą sobą mówi "nie jesteś mi do niczego potrzebny" no to każdy potencjalny partner zaczyna od pytania "po co on jej"?

            Miałaś rację z oceną tego postu o egoizmie. Jednak to nie tylko sprawa koncetrowania się WYŁĄCZNIE na własnych problemach i nie zauważania problemów drugiej osoby. To też problem braku umiejętności proszenia o pomoc i akceptowania tej pomocy.

            Osoby, żyjące samotnie, zwłaszcza pracujące w środowisku, w którym wiele się mówi o pracy zespołowej ale tak naprawdę jest tam jeden wielki wyścig szczurów tracą zdolność życia z drugim człowiekiem. Tracą zdolność nie tylko dawania ale i brania.

            Więc póki pani nie zrozumie, że jej kariera jest ważna i warto by ją rozwiajała ale bynajmniej NIE jest najważniejsza, może sobi wybić z głowy znalezienie partnera.

            Ulegli będą jej nie pasować przyzwyczajonej do kontaktu z facetami z "jajami", faceci z "jajami" będą od niej uciekać bo ani ona im ani oni jej tak naprawdę nie mają co zaoferować.
    • kotek1977 Tchórzliwi trzydziestolatkowie 04.04.09, 15:23
      W jakim świecie żyje autorka tego tekstu ? :)

      Jak na razie to ja mogę powiedzieć że miałem ich w 2008 roku 7. Średnia wieku
      między 26 a 31.
      Cztery niezupełnie wierne, bo jeden facet to przecież za mało. Dwie po
      pocałowaniu się czerwienią się i nie wiedzą co się dzieje. A ostatnia to typowa
      business woman która jak ktoś zarabia od niej mniej to nie jest jej godny.

      Kobiety !! My chcemy mieć rodziny, kochać, być wierni ale to nie jest kraina za
      siedmioma górami i nie ma ideałów.


      Miłego dnia - piękna pogoda w Krakowie
    • istist Re: Tchórzliwi trzydziestolatkowie 04.04.09, 15:45
      Agato - chciałbym Ci zasugerować abyś spróbowała nieco częściej obracać się w towarzystwie osób wśród których miałabyś większe szanse na spotkanie wartościowego mężczyzny, staraj się również (nawet wbrew tym wszystkim gorzkim doświadczniom opisanym w Twoim liście) trochę optymistyczniej patrzeć na sytację w której się znalazłaś, uśmiech na Twojej twarzy powinien wprowadzić zdrowsze relacje w twoich kontaktach z mężczyznami.

      I jeszcze jedna uwaga... Dziękuję Ci Agato za Twój list.
    • xbelgrade to wasz problem 04.04.09, 16:10

      ma Pani pretensję do mężczyzn, że nie spełniają Pani oczekiwania.
      Ale to Pani oczekiwanie a nie ich. Wiec kto powinien spadać?
      To typowo kobiece podejscie. Sugerowanie że normą jest akurat mój punkt
      wiedzenia swiata i moje potrzeby.
      Nazywanie tego tchórzostwem to nadużycie. Mężczyźni działają rozsądnie i tak by
      było im dobrze. To zupełnie normalne. A jesli Pani ma inne potrzeby to Pani
      problem. I to ciśnienie koleżanek i mam. No to zmiencie sie kobiety i nie róbcie
      tego ciśnienia.
      Najwidoczniej mezczyźni mniej boją się samotności, mają inne potrzeby. Np dla
      mnie bardzo wazne jest dobre jedzenie. To mnie uszczesliwia. Nie kwiaty,
      wzruszenia, bliskosc etc ale proste jedzenie. To bardzo fajne ze tak proste
      zeczy mogą wystarczyc. Kobiety tego nie rozumieją. Same sobie robicie krzywde.
      Uwazam ze kobiety sa rozsadniejsze, bardziej pracowite, odpowiedzialne etc ale
      tez na swoj sposob ograniczone.



    • stpaul Tchórzliwi trzydziestolatkowie 04.04.09, 16:11
      Dobry tekst, wiele trafnych obserwacji. Dowiedziałem się z niego
      też, że Agata jest zimną suką. Ani do pukania, ani do poślubiania.
      Wszyscy mają problemy, Agata, trzydziestoletni faceci też. Niech
      każdy zajmie się swoimi i będzie gitara.
    • myslacyszaryczlowiek1 Ci co mieli jaja już dawno znależli sobie 04.04.09, 16:43
      drugą połowę. Zostały resztki.
      • grek.grek Re: Ci co mieli jaja już dawno znależli sobie 05.04.09, 14:39
        Czyli ci, co mają do tych jaj jeszcze mózg.
    • martin.slenderlink Pożądane uniwersum niedostępne 04.04.09, 16:56
      "Nie mają za grosz męskości - tej dzikości i siły, za którą tak tęsknimy!"

      Chodzi Ci o atawizm? Może poleć im jakąś ciekawą pozycję antropologiczną, żeby poczytali, jak właściwie go dozować.
      Nie wiem, może cos z literatury pięknej, może Oksany Zabużko "Badania terenowe..." "Mężczyznami z Marsa" to raczej nie przyciągniesz solidniejszych randkowiczów.
    • xbelgrade i jeszcze o potrzebach 04.04.09, 17:58
      Pani Agato,
      Pani ma potrzebę ożenku i jest Pani zła na mężczyzn, że oni jej nie mają. Idzie
      wiosna. Kobiety już zaczynają pokazywać tyłki, cycki, nogi i co tam jeszcze mają
      (to jak dziewczyny sie ubieraja, tzn bezrozumnie zakładaja to co akurat jest
      promowane to inna historia. Np ostatnio zakładały takie obleśne rozciagniete
      czapki z włóczki. Obleśne, aseksualne i dodatkowo dla mnie to znak, ze
      delikwentka jest mało inteligentna i nie potrafi ubrac sie oryginalnie lecz
      zakłada to co widzi u innych mało rozgarnietych lasek. Co sezon jest cos nowego
      do małpowania)
      A wracajac do tematu - większość mężczyzn nie jest na widok kobiecego ciała
      obojetna. Prawie kazdy chetnie podszedłby np do ładnej kobiety np w autobusie z
      prostym pytaniem, np takim: mam na ciebie ochote, moze szybki numerek? Bo takie
      sa potrzeby mezczyzn. I wiekszosc o tym mysli patrzac na atrakcyjne kobiety. I
      co by Pani zrobiła Pani Agato w takiej sytuacji? Wiekszosc kobiet odmówi ale czy
      z tego powodu trzeba pisac tekst z tezą ze kobiety nie sa odważne i nie
      spełniają naszych oczekiwań?




    • jan_maliniak Tchórzliwi trzydziestolatkowie 04.04.09, 18:44
      Pisze się "Weltschmerz", nie "Weltshmerz". KOrektorów macie do kitu.
    • przemek05 Weltshmerz? To po anglosasku? 04.04.09, 18:52
      Najwyrazniej jezyk Goethego nie nalezy do najmocniejszych stron
      autorki tekstu.
      Najbardziej zdziwilo mnie jednak to, ze autorka czyni mezczyznom
      zarzut z tego... ze sa odpowiedzialni i nie dążą do poglebienia
      znajomosci, nie bedac pewnymi swoich uczuc. A jak ta pani trafi na
      kogos traktujacego zycie lekko to pewnie sie z tego ucieszy, ale
      potem bedzie narzekac, ze "uwiodl i porzucil" :-)

    • eazy_ryder Problem autorki 04.04.09, 18:57
      Niestety, autorka umie myśleć i nie jest głupia. Tylko skoro tak, to dlaczego
      to ona nie obejmuje inicjatywy?

      Inna możliwość: być może spotkała głupszych od siebie, a wiadomo, że kobiety
      wolą mądrzejszych, a mężczyźni głupsze.

      Rada: sama obejmij inicjatywę albo idź szukać faceta gdzieś na uniwersytecie.
    • jan_dreptak Tchórzliwi trzydziestolatkowie 04.04.09, 23:41
      niezbyt elegancko ale dosyć trafnie, po kilku głebszych, pewna
      znajoma była się wyraziła " męższczyźni są jak kibel, albo zasrany
      albo zajęty", myślę, że to właściwa puenta dla artykułu
      • grek.grek Re: Tchórzliwi trzydziestolatkowie 05.04.09, 14:42
        Pytam z ciekawości : "zajęty", czyli właśnie soczyście obsrywany ? :)
    • eeela Re: Tchórzliwi trzydziestolatkowie 05.04.09, 02:55
      Kurna, gdzie są tacy faceci, co się boją całować? :-) Jakoś umknęli mojej uwadze ;-)

      Mnie się wydaje, że tak szeroko ostatnio omawiane w mediach kłopoty z
      randkowaniem pochodzą stąd, że ludzie, spotykając się, są skupieni głównie na
      swoich potrzebach i swoim wizerunku ('czy on sie dla mnie nadaje', 'czy ja
      wypadam dobrze'). To jest, oczywiście, ważne, ale przy tym jakoś chyba zapomina
      się, że warto pomyśleć o potrzebach drugiej strony ('czy jemu to sprawi
      przyjemność', 'czy on miałby ochotę tam pójść', 'czy byłoby mu miło to
      usłyszeć'). Nie tylko podczas randkowania, ale we wszelkich stosunkach
      międzyludzkich, bardzo dobrze działa metoda nastawienia się na drugiego
      człowieka - osoba wyczuwająca taki stosunek sama się bardziej otwiera i pragnie
      dać coś w zamian, choćby było to miłe słowo albo drobna pomoc, albo komplement.
      Tak się buduje przyjaźnie i tak się buduje romanse :-)
    • brundlefly Bełkot rozkapryszonej baby. 05.04.09, 05:54
      Politowanie we mnie budzi ta furia, z jaką część kobiet wyraża swoje
      rozczarowanie ogółem męskiej populacji. To niezachwiane przekonanie, że ja
      jestem pod każdym względem ok i nie mam zamiaru się zmieniać, to inni,
      mężczyźni, powinni dopasować się do moich potrzeb. I że pomimo 30 lat na karku i
      po wielu nieudanych relacjach nawet cząstka winy nie spoczywa po mojej stronie.
      To poniżanie, umniejszanie facetów w swojej głowie ("maminsynki", "bez jaj")
      wskazuje jednoznacznie na jakiś generalny lęk przed mężczyznami i
      zaangażowaniem, który prawdopodobnie przekłada się na serię nieświadomych
      zachowań, które każdego faceta zdolne są przepłoszyć na cztery wiatry - ale ta
      kobieta nie może mieć o tym pojęcia. Ile w niej wrogości i pogardy, postawy
      apriorycznie negatywnej - aby tylko przypadkiem nie dać się wykorzystać czy
      zdominować. Facet co prawda ma mieć w sobie "siłę i dzikość", ale robić wszystko
      to, co ja, kobieta, chcę! Chce wejść w związek nie dlatego, że do jakiegoś
      człowieka czuje autentyczne uczucie, tylko dlatego, żeby spełnić społeczny
      konwenans i ulżyć presji, którą na niej kładzie środowisko. A że faceci to nie
      plastelina, którą daje się urabiać jak się chce, to kobieta pogrąża się w swojej
      bezsilnej furii i miota w zamierzeniu kastrującymi wyzwiskami, myśląc, że to na
      facetach zrobi wrażenie i zdyscyplinuje ich do posłuszeństwa.
      Starzej się kobieto, zainstaluj się w kawalerce z kotem i porastaj zmarszczkami,
      pomstując z podobnymi tobie koleżankami na kryzys męskości. Ja jako mężczyzna
      nie mam zamiaru czynić z siebie niewolnika, który chodzi jak w zegareczku i ze
      wszystkiego rezygnuje aby zaspokoić roszczeniową postawę partnerki, która
      najlepiej ze wszystkich wie, "co mężczyzna powinien" żeby udowodnić, że "ma jaja".
      • coondelboory Re: Bełkot rozkapryszonej baby. 05.04.09, 11:03
        Sto procent racji, ta baba to kłębowisko lęków, roszczeń, uprzedzeń i sprzecznych wymagań. Ma się za mądrą, a jest co najwyżej wyedukowana. Takie z czasem przystępują do feministek...
        W sumie należałoby współczuć, bo jest ofiarą rewolucji kulturalnej.
        • eeela Re: Bełkot rozkapryszonej baby. 05.04.09, 13:30
          Ma się za mądrą, a jest co najwyżej wyedukowana. Takie z czasem prz
          > ystępują do feministek...

          Jasne, bo mądre kobiety w szczęśliwych związkach za nic mają dyskryminację w
          pracy czy zwolnienia z powodu ciąży.
          • coondelboory Re: Bełkot rozkapryszonej baby. 05.04.09, 18:53
            Nie wiem jak to się dzieje, ale mądre kobiety w szczęśliwych związkach za nic mają propagandę "dyskryminacji w pracy" czy "zwolnień z powodu ciąży", i raczej nie wiążą się z feministkami.
            Swoją drogą ciekawe, dlaczego wyedukowani młodzi ludzie, podobno inteligentni i zdolni zamiast zakładać swoje własne biznesy wolą dorabiać różnych prostaków, buraków i szowinistów.
            • eeela Re: Bełkot rozkapryszonej baby. 05.04.09, 21:02
              > Nie wiem jak to się dzieje, ale mądre kobiety w szczęśliwych związkach za nic m
              > ają propagandę "dyskryminacji w pracy" czy "zwolnień z powodu ciąży", i raczej
              > nie wiążą się z feministkami.


              Propagandę? Uważasz, że te problemy nie istnieją? Są wymyślane przez wiecznie
              spiskujące niedorżnięte singielki?

              Ja jakoś znam całkiem sporo mądrych kobiet w szczęśliwych związkach, które
              jednakowoż widzą dalej niż czubek własnego nosa i poza własnym dorżnięciem i
              życiową satysfakcją czerpaną z podawania obiadu swojemu umiłowanemu, są w stanie
              jeszcze świadomie postrzegać świat i widzieć, co się na nim dzieje.
        • margot1976 Re: Bełkot rozkapryszonej baby. 08.04.09, 13:35
          a kolega coondelboory to rozumiem, że jest ofiarą niedokończonej ewolucji?
          Przepraszam, czy wszystkich wypowiadających się tutaj panów skrzywdziła kobieta?
          Powiedziała,że w łóżku jesteście beznadziejni i tam są drzwi? A może w ogóle do
          łóżka nie wpuściła, bo nie byliście w jej typie? Albo ciuchy skrytykowała? Macie
          syndrom za małego wynagrodzenia, a szefowa podwyżki nie dała?
          Ej, frustraci, Wam się wszystko kojarzy z jednym. W tym przypadku ze źle
          rozumianym feminizmem.
    • hugu Tchórzliwi trzydziestolatkowie 05.04.09, 06:59
      Mężczyźni często mają ukryte kompleksy i dlatego boją się
      inteligentnych, kreatywnych kobiet, mających wyrazisty charakter, a
      taka jest autorka. Błyskotliwie pisze - humor, trafne obserwacje,
      logiczny tok.. A na dodatek jest silna, dobrze sobie radzi
      materialnie, nie ma kompleksów, swobodnie obraca się w "świecie"...
      Mogę się z nią utożsamiać w zakresie: inteligentna, kreatywna, z
      wyrazistym charakterem, nie mogę w zakresie: silna i zaradna, bez
      kompleksów.
      Moim głównym kompleksem było swego czasu to, że faceci dziwnie się
      zachowują wobec mnie: ciągle wzdychanie z dala, jakieś krążenie w
      kółko i robienie min, plus blokada na aktywność we wchodzeniu w
      kolejne etapy znajomości... Wydawało mi się, że chyba jestem za
      brzydka i to dlatego, ale potem odkryłam, że to faceci takie
      jakieś "niezabudki", a skoro ja też "niezabudka"! - no to pas!:)
      Jeśli więc kiedykolwiek ma być dobrze, ktoś musi przestać
      być "niezabudką". Pomyślałam: dlaczego nie ja?.. Nie jestem głupia
      ani tchórzliwa, podejmę wyzwanie, bo to jest walka o moje życie, o
      bliskość, rodzinę... I chociaż przez całe życie marzyłam o Zbawczym
      Rycerzu pełnym powszechnie uznanych zalet, że aż ciotkom opadnie
      szczęka, gdy im go przedstawię jako narzeczonego, rycerzu, który sam
      przybędzie, sam domyśli się mej wspaniałości, porwie na koń i
      uwiezie do swego zamku, byśmy tam żyli długo i szczęśliwie -
      machnęłam na to marzenie ręką.
      Postanowiłam, że nie ma co myśleć stereotypami, że "mężczyzna musi
      pierwszy" itd., tylko lepiej elastycznie uznać, że daną rzecz robi
      ten, kto umie i ma na to chęć. No to jak chciałam się całować, to to
      mówiłam i przystępowałam do dzieła. Nigdy nie spotkałam się z
      odmową, bo oni też chcieli, tylko nie umieli podjąć inicjatywy.
      Wreszcie jeden taki, wcale nie trofeum do pokazywania ciotkom, tylko
      zwykły facet, spodobał mi się jakoś tak bardziej, więc sama mu się
      oświadczyłam i on te oświadczyny przyjął, oczywiście mając ze
      strachu "smierć w oczach". Teraz po kilku latach, mówi, że
      małżeństwo ze mną było najlepszą rzeczą, jaka zdarzyła się w jego
      życiu. Miłe to, zwłaszcza, że i ja nie żałuję, że kiedyś sama
      okazałam "jaja" i przejęłam inicjatywę.
      Nie warto myśleć stereotypami. Prawdziwie inteligentna dziewczyna z
      charakterem nie powinna się wstydzić swoich zdolności, które
      pozwalają jej zgrabnie zainicjować intymną sytuację czy poprowadzić
      związek w wymarzonym kierunku.
      On nie ma "jaj" i jest bojaźliwy, gdy chodzi o sprawy miłosne? Cóż,
      dla mnie to nic strasznego. Bywają gorsze rzeczy w życiu i gorsze
      cechy facetów niż lękliwe podejście do związku. On nie umie - to Ty
      umiesz, więc zadziałaj, a zobaczysz, że jak przyjdzie co do czego,
      to z dawnej "niezabudki" wyjdzie prawdziwy lew!;)
      • adamschodowy ksiądz prawi o seksie a samotna panna o facetach 07.04.09, 13:03
        szkoda że się nie podpisała pod swoim dziełem z nazwiska :))

        ile jest tych "inteligentnych kreatywnych kobiet"? 1%? 2%? takiego odsetka to
        się mogę bać bez obaw :) gdyby autorka nie miała kompleksów toby pewnie i nie
        miała problemów z facetami, swoje żale wylewałaby im a nie na łamy gazety :)
        ciekawe kiedy jakiś dżentelmen napisze analogiczny art "czemu kobiety nie mają
        cycków"? :))
        • iluminacja256 Re: ksiądz prawi o seksie a samotna panna o facet 10.04.09, 14:54
          > ciekawe kiedy jakiś dżentelmen napisze analogiczny art "czemu
          kobiety nie mają
          > cycków"? :))
          >

          alez mój drogi - cała prasa prawicowa jest az zawalona takimi
          tekstami - produkuje je na kopy Ziemkiewicz, Terlikowski , Michalski
          napisał nawet cąłą powiesc . Takze wystarczy sie rozejrzeć , zeby
          zobaczyć jak to 40 latkowei i powyzej jeczą i jojczą nad swoim
          nieudanym zyciem i kobietami, które ich spotkałay.

          A z mojego punktu widzenia - gdyby ludzie traktowaliby sie jak
          jednostki - tzn. poznaję Mariolę, a nie - poznaję jakąś
          przedstawicieleke kobiet pt. Mariola, która jest taka jak kazda
          głupia baba i zaraz bbedzie przec na ozenek, to nie byłoby
          problemów. To nie sa problemy kobiet i meczyzn , to są problemy
          zwiazane z tym, z e ludzie się nie słuchają, nie szanują i myslą
          tylko o własnej dupie. W pokoleniu dzisiejszych 29 latków to jeszcze
          gorsze, bo jest tam mnóstwo biseksualistów, wiec szansa poranienia
          wzrasta dwukrotnie.
          • iluminacja256 Re: ksiądz prawi o seksie a samotna panna o facet 10.04.09, 14:59
            miało byc w pokoleniu dzisiejszych 20 latków.
    • j-50 Wypada tylko życzyć 05.04.09, 07:34
      A najlepszym życzeniem jest z pewnością: "Obyś została teściową!".
    • danuta49 Albo rybki albo akwaium!!!;-) 05.04.09, 08:47
      Albo politpoprawność albo męskość
      Dziwne to czytać w GW.Skoro w niej postuluje się branie omal
      pisemnej zgody na każdy krok dalej w piszczotach(bez tego to
      molestowanie) no to dziwią żale,że faceci mają opory przed
      inicjatywą;-)
    • czareg Tchórzliwi trzydziestolatkowie 05.04.09, 09:30
      Nie interesują Cię jego emocje - ważne są jedynie twoje potrzeby na dziś? Kup
      sobie kota, kwiatki, naucz się szydełkować lub zapisz do emancypantek - z
      takim nastawieniem każda forma wypełnienia wolnego czasu będzie na wagę złota.
      A w uderzenie pioruna wierzymy, bo większość z nas to przeżyła.
      PS. Baby, zdecydujcie się. Albo mamy przeć do przodu i zdobywać (maczo) albo
      spełniać wasze zachcianki (pantoflarz). Ze stanem pośrednim macie do czynienia
      w tej chwili i jak nie potraficie skłonić faceta przez 5 randek by chciał
      dalej się z wami spotykać, to znaczy, że nie potraficie mu nic więcej
      zaoferować niż dotychczasowe znajome.
      --------
      W dobie obecnego kryzysu, jedna z niewielu rzeczy, która każe mi spoglądać z
      optymizmem w przyszłość, to fakt, że wśród sympatyków PiSu jest większa
      śmiertelność niż w innych grupach społecznych.
    • dajmidodac5groszy Faktycznie, przykre 05.04.09, 11:28
      ze wine za swoje niepowodzenia/pech zrzuca sie na "ogol slabych mezczyzn,
      ktorzy boja sie silnych kobiet". Jestem silna, inteligentna kobieta "z
      sukcesami", znam inne silne babki.. i wszystkie mamy swietnych mezczyzn.
      Oczywiscie, moze byc tak, ze Autorka miala pecha nigdy nie spotkac
      "prawdziwego mezczyzny" - ktory zarowno potrafi wesprzec jak i umyc okna.. ale
      czy sama jest "prawdziwa kobieta"? Czy wie, czego chce? Z tego co obserwuje,
      nic tak nie odrzuca mezczyzn jak kobieta, ktora niby wie, czego chce - bo niby
      robi kariere i teoretycznie mowi, ze chce miec rodzine, ale nie widac tego po
      jej zachowaniu.

      I co to za absurdalna mysl, ze jak po 3ech randkach nie bylo pocalunku, to jak
      sie przekonac, czy to nie ten/nie ta? Fizycznosc u dojrzalych ludzi jest
      wyrazem bliskosci. Najpierw nalezy te bliskosc zbudowac. To nie jest jak z
      bucikiem i poszukiwaniem kopciuszka, na ktory bedzie pasowal.

    • annataylor autorka zachowuje sie jak nastolatka 05.04.09, 15:43
      ponoć ma 30 lat, ale wypisuje tu takie rzeczy, jakby była w liceum... tekst
      nadaje się do gazetki szkolnej :)

      wyraźnie widać tu stereotypowe myślenie: MUSZĘ mieć męża, MUSZĘ mieć dzieci, bo
      jak nie to będę starą panna i wszyscy będą mnie wytykać na ulicy...

Pełna wersja