Icyizere znaczy nadzieja. Dla Ruandy

04.05.09, 09:49
Jest tu wielka wina europejskich "cywilizowanych" krajów, które
świat dzieliły wedle linijki, nie zaś narodowości. Od czasów
papieża, który daleki świat podzilił na część hiszpańską i
portugalską. Małe i większe kraje powstające wedle takich sztucznych
granic, gdzie w nich na zmianę Tutsi i Hutu stanowili większość...
My się chwalimy powstaniami śląskimi i wielkopolskim, gdzie udało
się zdobyć ziemie przez setki lat przez Polaków nie rządzone... Więc
jak się dziwić tym Murzynom? Artykuł o tym nie wspomina - za rzezie
dosłowne, bo maczetami i nożami mordowanie ludzi, w procesach o
ludobójstwo skazano iż co najmniej jednego biskupa i kilku księży
katolickich, zapraszających morderców do kościołów i klasztorów,
pomagających gwałcić ludzi tego samego koloru skóry, tej samej
religii, lecz i z innego plemienia. To jakby biskup katowicki lub
sosnowiecki namawiał by mordować Zagłębiaków lub Ślązaków...
Gdański - by Kaszubów wyrżnąć...
    • dar61 żyj i daj żyć innym 04.05.09, 12:13
      Z Afryki wywodzi się człowiek.
      Człowiek, wydaje się, myślący.

      Sarajewo, Oświęcim, ryżowe pola w Kambodży, Ruanda ...

      Czas start - czas stop.
      Stop.
      Stop.
    • rijselman12.0 Icyizere znaczy nadzieja. Dla Ruandy 04.05.09, 12:42
      Pan Warszawski, w swoim artykule,pominal najbardziej istotny watek
      tragedii Ruandy;-kto byl jej promotorem i
      prowokatorem...Pomine "bohaterskie i mezne" dzialania sil
      miedzynarodowych,kladac nacisk na bezposrednia implikacje Republiki
      Francuskiej...-Polecam ksiazke Patrick'a de Saint Exupery,majac
      nadzieje,ze wydano ja w jezyku polskim...
      • rijselman12.0 Re: Icyizere znaczy nadzieja. Dla Ruandy 04.05.09, 12:47
        ...neokolonializm,w swej najbardziej obrzydliwej
        formie,jest,nadal,oczywistoscia.
    • bezportek Ruanda to nie wyjatek 04.05.09, 15:19
      Ani nie jest wyjatkiem okrutna plemienna wojna, w ktorej zabija sie
      kobiety i dzieci, przede wszystkim dzieci. Nie mozna do
      afrykanskiego multi-kulti przykladac idiotycznej europejskiej miary.
      Nie mozna jak sekwana wydlubywac z brudnego nochala tezy o winie
      cywilizacji, ktora ponoc zmusila Tutsi i Hutu do zycia razem. Kazdy,
      kto widzial z bliska kawalek czarnej Afryki, mogl doswiadczyc zametu
      w glowie od mnogosci przemieszanych ze soba terytorialnie, a
      calkowicie odrebnych i wrogich sobie narodow. To nie zadna
      kolonizacja jest motorem krwawej, zwierzecej agresji wsrod
      Afrykanow - to obyczaj plemienny, zywy i dominujacy wsrod dzikiego
      luda, jesli tylko spuscic go ze smyczy. Paranaukowy
      zabobon "szlachetnego dzikusa" podobnie jak dogmat rownosci kultur i
      inne pijane brednie, padl w konfrontacji z faktami. Kazde, bez
      wyjatku kazde spoleczenstwo czarnych mieszkancow Afryki zywi sie
      nienawiscia. Nie rozni sie w tym ani troche od plemion Amazonii,
      Papui czy Afganistanu. Tego faktu zakrzyczec sloganami sie nie da, a
      rozwiazac sytuacje moze tylko powrot kolonistow. Jeno, kto ma zato
      placic?
      • boncza Re: Ruanda to nie wyjatek 04.05.09, 15:48
        A może po prostu potrzeba czasu. Jak powstawały wielkie narody europejskie to
        też mogło się wiązać z wzajemnym wyrzynaniem plemion, tak, że tylko niektóre z
        nich przetrwały i z czasem stworzyły narody. Może po prostu Europa ma już za
        sobą epokę takich konfliktów.
        • rijselman12.0 Re: Ruanda to nie wyjatek 08.05.09, 10:23
          twoj tekst,boncza,lekko zalatuje rasizmem.-Zrozumialem,ze bambusy sa
          w tyle,he,he,he...Shell ,tez ,tak rozumuje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja