Dlaczego nas dyskryminujecie

08.05.09, 10:19
Kochany, żyjesz? dobrze ci? No to daj spokój innym, którzy uważają
że stanowisz jednak przyrodniczą odchyłę. Nie bedę na Ciebie napadał
ani krytykował ale nie żądaj ode mnie żebym Cie pochwalał, zachwycał
się jaki to jesteś inny. Mamy wolność więc sobie bądź, kochaj kogo
chcesz, żeń się, jednego Ci tylko nie wolno - ADOPTOWAC DZIECI.
Jezeli na to podniesiesz rękę wtedy staniesz się moim wrogiem i bedę
z Toba walczył.
    • dziennikrozterek Re: Dlaczego nas dyskryminujecie 08.05.09, 10:38
      Jakyś Ty łaskawy. A Tobie wszystko wolno - zwłaszcza być bezczelnym durniem. W
      gruncie rzeczy Bączkowski i Ty mówicie o tym samym - o spokoju własnego życia. A
      reszta jest tylko Twoim urojeniem, bo słowa nie ma w tej rozmowie o domaganiu
      się od Ciebie pochwał i zachwytów. Idzie o jedno: żebyś się nie forsował na
      bycie lepszym człowiekiem od lesbijki, czy geja. Bo lepszy nie jesteś. I ja też
      nie jestem lepszy od Ciebie, choć jestem gejem, a to takie nowoczesne ponoć.
      • alakyr Re: Dlaczego nas dyskryminujecie 08.05.09, 11:13
        Wskaż mi w którym miejscu napisałem że jesteś lepszy czy gorszy.
        Napisałem że z mojej strony o żadnej dyskryminacji nie ma mowy, tak,
        chce mieć spokój w życiu i to chyba dobre co? Tobie też tego życzę.
        Jednej granicy tylko przekroczyć Wam nie wolno. Poza tym róbta co
        chceta, będziesz architektem będę podziwiał Twoje dzieła, będziesz
        muzykiem będę słuchał i podziwiał Twoja twórczość. Twoja płciowość
        jest Twoją prywatną sprawą tak jak i moja.
        To tyle od durnia.
        • dziennikrozterek Re: Dlaczego nas dyskryminujecie 08.05.09, 11:37
          Jeśli tak bardzo potrzebujesz, bym Cię zacytował, bardzo proszę, choć miłe to
          nie jest:

          "Daj spokój innym, którzy uważają że stanowisz przyrodniczą odchyłę".

          Wiesz, mój zarzut o podziale na lepszych i gorszych to w tym przypadku eufemizm.
          Twoje słowa nie trącą ani miłością bliźniego, ani zwykłym szacunkiem dla
          drugiego człowieka. Z jakichś powodów pozwalasz sobie na degradację go do
          "przyrodniczej odchyły". I Ty się jeszcze pytasz, co napisałeś?

          "Nie bedę na Ciebie napadał ani krytykował (...) jednego Ci tylko nie wolno -
          ADOPTOWAC DZIECI. Jezeli na to podniesiesz rękę wtedy staniesz się moim wrogiem
          i bedę z Toba walczył".

          Wiesz, ten język bardziej pasuje mi do mowy nadczłowieka (vel duce), niż durnia,
          więc za durnia uniżenie przepraszam. I na tym poprzestanę, bo to jednak poniżej
          mojej godności.
          • andybla Re: Dlaczego nas dyskryminujecie 08.05.09, 14:28
            Sądzę że uwaga o "przyrodniczej odchyłce", która jest rzeczywistością
            nie może być ani bagatelizowana ani stać się podstawą do do
            odmawiania każdych praw tym innym ludziom. I tak nie jest. Natura
            jednak jest nieubłagana. Jesteś homoseksualistą - nie będziesz się
            mnożyć i nie masz do tego prawa by temu się przeciwstawiać (np. dążąc
            do adopcji). Nie sądzę abym musiał w jakikolwiek sposób dowodzić tej
            tezy. Poza tym prawo nie jest doskonałe nawet dla przeciętnego
            człowieka który jest heteroseksualistą a co dopiero dla jakiejkolwiek
            mniejszości. Jeszcze jedno... godności nie można ani nadać ani
            odebrać, każdy ma taką samą, tylko nie każdy ma tego świadomość że
            tak właśnie jest.
            • dziennikrozterek Re: Dlaczego nas dyskryminujecie 08.05.09, 14:53
              > Sądzę że uwaga o "przyrodniczej odchyłce", która jest
              > rzeczywistością nie może być ani bagatelizowana ani stać się
              > podstawą do do odmawiania każdych praw tym innym ludziom. I tak
              > nie jest.

              Niestety, jest. I w tym widzę problem. Bo ta "przyrodnicza odchyłka" nie jest
              odosobnionym przypadkiem. Od podobnych obraźliwych skwitowań odmiennej od
              heteroseksualnej orientacji roi się na ulicy, w autobusach miejskich i w
              debatach publicznych. Nie idzie o moje przewrażliwienie na słowa i nie jest tak,
              że słowa są bez znaczenia. Mają znaczenie, tak, jak ma konkretne znaczenie Twoje
              i moje nazwisko, którego dobre imię zapewne chronisz i ja chronię. Zwracam na to
              większą, całkiem możliwe, uwagę, właśnie dlatego, że jestem gejem. Podobnie, jak
              Ty zapewne zareagujesz żwawiej, słysząc gdzieś swoje nazwisko. Życzę Ci tylko,
              by przy takiej okazji, jak najrzadziej docierały do Twych uszu niewybredne
              epitety pod Twoim adresem. I sobie też życzę tego - równie mocno, jak często ma
              to miejsce.

              > Jesteś homoseksualistą - nie będziesz się mnożyć i nie masz do
              > tego prawa by temu się przeciwstawiać (np. dążąc do adopcji). Nie
              > sądzę abym musiał w jakikolwiek sposób dowodzić tej
              > tezy.

              Jasne, mnożyć się nie będę. Nie sądzę, abym musiał w jakikolwiek sposób dowodzić
              tej tezy:) Tym nie mniej, mam akurat inny pogląd na temat tego, czy powinienem
              mieć prawo do adopcji. I nie uważam, byś miał prawo odmawiać mi takiej możliwości.

              > Poza tym prawo nie jest doskonałe nawet dla przeciętnego
              > człowieka który jest heteroseksualistą a co dopiero dla
              > jakiejkolwiek mniejszości.

              Nie widzę w tym przesłanek do tego, by rezygnować z udoskonalania prawa na rzecz
              jednych, jak i drugich. I chyba nie taki miał być Twój wniosek? Takie
              twierdzenie byłoby niedorzeczne.

              > Jeszcze jedno... godności nie można ani nadać ani
              > odebrać, każdy ma taką samą, tylko nie każdy ma tego świadomość że
              > tak właśnie jest.

              Jasne, wiem to i ja. I nikt mi mojej godności nie odbierze. Rzecz w tym, że tak
              bardzo próbuje się podkopać jej fundamenty w tzw. sporach ideologicznych. Jedno
              to wiedzieć o niezbywalności godności ludzkiej, a drugie ją szanować.
              • andybla Re: Dlaczego nas dyskryminujecie 08.05.09, 21:38
                dziennikrozterek napisał:

                >> Sądzę że uwaga o "przyrodniczej odchyłce", która jest
                >> rzeczywistością nie może być ani bagatelizowana ani stać się
                >> podstawą do do odmawiania każdych praw tym innym ludziom. I tak
                >> nie jest.

                > Niestety, jest. I w tym widzę problem. Bo ta "przyrodnicza
                odchyłka" nie jest odosobnionym przypadkiem. Od podobnych obraźliwych
                skwitowań odmiennej od heteroseksualnej orientacji roi się na ulicy,
                w autobusach miejskich i w debatach publicznych. Nie idzie o moje
                przewrażliwienie na słowa i nie jest tak, że słowa są bez znaczenia.
                Mają znaczenie, tak, jak ma konkretne znaczenie Twoje i moje
                nazwisko, którego dobre imię zapewne chronisz i ja chronię. Zwracam
                na to większą, całkiem możliwe, uwagę, właśnie dlatego, że jestem
                gejem. Podobnie, jak Ty zapewne zareagujesz żwawiej, słysząc gdzieś
                swoje nazwisko. Życzę Ci tylko, by przy takiej okazji, jak
                najrzadziej docierały do Twych uszu niewybredne epitety pod Twoim
                adresem. I sobie też życzę tego - równie mocno, jak często ma to
                miejsce.>

                Tak homoseksualizm przestał być odosobnionym przypadkiem. Przestał
                też być "sprzątany pod dywan". Dotychczas był traktowany jak brud z
                którym kiedyś wiedziano co robić a teraz nie wiadomo. Jednak wszyscy
                świadomi tego ludzie po jednej i drugiej stronie seksualizmu ciągle
                nie mają jeszcze wypracowanej podstawowej opinii; czy to tylko
                odchylenie od normy czy może już norma. Jeśli obserwować tendencję
                widać wciąż rosnący problem.
                Jeśli chodzi o zachowania homofobiczne ludzi to akurat można je
                zrozumieć: nigdy wcześniej nie spotkali się z czymś takim i to w
                takim wymiarze, a jeszcze do tego na scenie wolności, demokracji i
                praworządności (co prawda dalej w powijakach ale to już coś). Po
                prostu boją się czegoś czego nie znają. A jeżeli znają to tylko na
                tyle aby się tego bać. Ja też się boję. Teraz dodaj do tego obraz
                zjednoczonych w działaniach homoseksualistów a zobaczysz po drugiej
                stronie jednoczących się homofobów pt. partii narodowych, obrońców
                rodziny. Nie miej pretensji do ludzi którzy bronią tego co uważają za
                ważne bo Ty też tak robisz.

                > > Jesteś homoseksualistą - nie będziesz się mnożyć i nie masz do
                > > tego prawa by temu się przeciwstawiać (np. dążąc do adopcji). Nie
                > > sądzę abym musiał w jakikolwiek sposób dowodzić tej
                > > tezy.
                >
                > Jasne, mnożyć się nie będę. Nie sądzę, abym musiał w jakikolwiek
                sposób dowodzić tej tezy:) Tym nie mniej, mam akurat inny pogląd na
                temat tego, czy powinienem mieć prawo do adopcji. I nie uważam, byś
                miał prawo odmawiać mi takiej możliwości.>

                I tu moim zdaniem się mylisz.
                Mentalność to pojęcie mające oczywiście swoją definicję, ja posłużę
                się tylko pewnym jego uproszczeniem. Mentalność człowieka jest
                plastyczna i daje się formować przez rodziców. Ma swoją część
                istotnie związaną z seksualizmem i część aseksualną. W ramach
                aseksualnej mentalności możemy byś identyczni ale seksualna część
                mentalności dla mnie heteroseksualisty i Ciebie - homoseksualisty
                jest istotnie różna. Ty urodziłeś się w rodzinie heteroseksualnej i
                nikogo dziś nie można o to obwiniać ale, jednak na pewno czułeś się w
                jakiś sposób wyobcowany. Może odnalazłeś się w tym a może i nie.
                Dlatego nie zgodzę się na to aby "małżeństwa homoseksualne"
                adoptowały dzieci w 95%? z mentalnością heteroseksualną, by je
                mentalnie"przemianowywać".

                > > Poza tym prawo nie jest doskonałe nawet dla przeciętnego
                > > człowieka który jest heteroseksualistą a co dopiero dla
                > > jakiejkolwiek mniejszości.

                > Nie widzę w tym przesłanek do tego, by rezygnować z udoskonalania
                prawa na rzec z jednych, jak i drugich. I chyba nie taki miał być
                Twój wniosek? Takie twierdzenie byłoby niedorzeczne.>

                Wniosek ma być taki: nie miej pretensji do świata że jest jaki jest
                ale naprawiaj to co się Tobie w nim nie podoba. Bo zło tego świata
                wcale nie poszukuje homoseksualistów jako celu a tylko jako narzędzia
                czyli tak samo jak i heteroseksualistów.

                > > Jeszcze jedno... godności nie można ani nadać ani
                > > odebrać, każdy ma taką samą, tylko nie każdy ma tego świadomość
                > > tak właśnie jest.

                > Jasne, wiem to i ja. I nikt mi mojej godności nie odbierze. Rzecz w
                tym, że tak bardzo próbuje się podkopać jej fundamenty w tzw. sporach
                ideologicznych. Jedno to wiedzieć o niezbywalności godności ludzkiej,
                a drugie ją szanować.>

                Nikt nie nastaje na Twoją godność, a jeśli ktoś tak robi to pewnie
                jest to Nikt. Nikogo się nie bój.

                a co do wiedzy o szacunku i szacunku ... no cóż wielu wie że nie
                powinno się palić papierosów ... a jednak ....


      • blagam_nie_podwazajcie_sojuszy Re: Dlaczego nas dyskryminujecie 08.05.09, 11:33
        Nie mam nic przeciwko związkom partnerskim, małżeństwom homoseksualnym, a nawet adopcji dzieci przez dobrze wybrane pary (oczywiście nie każda para hetero czy homo jest w stanie podołać temu zadaniu, raczej nieliczne) Sam znam osoby homoseksualne wychowujące lepiej lub gorzej dzieci w trwających siłą bezwładności związkach hetero, bądź już po ich rozpadzie. I nie są to w naszym kraju sytuacje szczególnie wyjątkowe.

        Z jednym niestety muszę się zgodzić, że tzw środowisko czyli reprezentacja i wizytówka społeczności homoseksualnej w Polsce nastawione jest skrajnie cierpiętniczo i niewiele poza namiętnym demaskowaniem rzeczywistych bądź urojonych krzywd wyartykułować nie potrafi. Żadnego pozytywnego przesłania, jedynie żenujące żale i pretensje, bez żadnej refleksji jak bardzo świat i Polska się w ostatnich latach zmieniają.

        Brak innego widocznego celu poza walką z dyskryminacją powoduje, że w istocie dyskryminacja stanowi sens istnienia organizacji i kariery działaczy. Niestety przebija z tego typowo sekciarska mentalność grupki, której spójność i aktywność budowana jest na przekonaniu o wrogości i złu otaczającego świata.

        Tu się muszę częściowo z alakyrem zgodzić

        dziennikrozterek napisał:

        > Jakyś Ty łaskawy. A Tobie wszystko wolno - zwłaszcza być bezczelnym durniem. W
        > gruncie rzeczy Bączkowski i Ty mówicie o tym samym - o spokoju własnego życia.
        > A
        > reszta jest tylko Twoim urojeniem, bo słowa nie ma w tej rozmowie o domaganiu
        > się od Ciebie pochwał i zachwytów. Idzie o jedno: żebyś się nie forsował na
        > bycie lepszym człowiekiem od lesbijki, czy geja. Bo lepszy nie jesteś. I ja też
        > nie jestem lepszy od Ciebie, choć jestem gejem, a to takie nowoczesne ponoć.





        • dziennikrozterek Re: Dlaczego nas dyskryminujecie 08.05.09, 12:24
          To jest problem do ciekawej dyskusji. Mam sporo uwag do linii działania liderów organizacji LGBT. Razi mnie np. dominująca wśród nich antyreligijna maniera, bo w ten sposób powiela się schemat wykluczenia ludzi - tutaj ze względu na ich wyznanie. Tak, jakby gej nie mógł wierzyć w Boga. A może, bo jestem gejem i wierzę.

          Inną sprawą są moje rozterki związane z przeważającą praktyczną postawą Kościoła wobec ludzi takich, jak ja. Widzę wskazania dogmatów i ich nie obalam, bo za słaby jestem w te klocki, a nade wszystko to kwestia wiary, ale nie widzę w nich usprawiedliwienia dla niehumanitarnych postaw (by daleko nie szukać: np. przyklaskiwanie mowie nienawiści obecnego właśnie w Polsce Paula Camerona). Sam Kościół prezentuje zresztą szeroką paletę poglądów na stosunek do osób homoseksualnych; żal tylko, że te nacechowane zrozumieniem i przyjazną postawą (np. o. Richard Woods) zdają się ginąć w nawale wrogości.

          Zgoda, że postawa medialnych działaczy trąci sekciarską mentalnością. Gdy nad tym biadolę, to biadolę generalnie nad formatem publicznych dysput, gdzie operuje się hasłami, równie intensywnymi, jak jaskrawe kolory. Pomija się odcienie, wszystko to, co jest pomiędzy, co jest głębią, a co - mówiąc konkretnie - pokazuje wolę nie tylko wysłuchania, ale i zrozumienia.

          Przy tym wszystkim - i można to wziąć za zarzut stronniczości wobec mnie - potrafię wyobrazić sobie, ile trudu i cywilnej odwagi wymagało od ludzi takich, jak np. Robert Biedroń, Iga Kostrzewa, czy Tomek Bączkowski przebicie się z podstawowymi postulatami do opinii publicznej. Gdzie byliśmy ledwie pięć lat temu, gdzie jesteśmy dzisiaj? Świat się zmienia, bo ludzie go zmieniają. Ta zmiana jest w znacznej mierze właśnie zasługą takich aktywistów, jak wyżej
          wymienieni. Niewdzięcznie mi rozliczać ich z błędów, bo brak mi pewności, że byłbym w stanie wypracować tyle, co oni.

          Zbudowanie pozytywnego przekazu jest dużo trudniejsze. I nie dlatego, że brak treści. Próbuje to robić np. Tomasz Raczek i świetnie mu idzie do momentu, gdy ludzie zaczynają posądzać go o promocję siebie, wydawnictwa i książek partnera. Wreszcie są media, które idą po najmniejszej linii oporu i pod pozorem dyskusji zapraszają ludzi z biegunów - kiepsko znanych i reprezentujących tak naprawdę tylko swoje fundamentalistyczne poglądy (np. znana rozmowa szefa Gaylife i Joanny Najfeld w Poranku TVN24), o których wiadomo jedno na pewno: że się pożrą i będzie szoł. Poza wszystkim jest stare chińskie powiedzenie: kto walczy ze smokiem musi uważać, by z czasem samemu smokiem się nie stać... Taka częsta przypadłość bojowników o sprawę.
          • blagam_nie_podwazajcie_sojuszy Re: Dlaczego nas dyskryminujecie 08.05.09, 14:16
            Na pewno słabość dyskusji o sytuacji homoseksualistów, jest w dużym stopniu pochodną ogólnej miałkości debaty publicznej w Polsce. To właśnie w interesie środowisk LGBT przezwyciężenie tej ułomności i podniesienie poziomu rozmowy, bo przerzucanie się epitetami z przedstawicielami powiedzmy LPR (pomijając już upadlający charakter takiego przedsięwzięcia) nie rokuje specjalnego sukcesu.

            Oczywiście szanuję tych, którzy kiedy to wymagało dużej odwagi jako pierwsi publicznie wystąpili w słusznej sprawie. Tylko że ten czas mamy już dawno za sobą. Do wyrażania postulatów w nowych warunkach potrzebny jest nowy język. I znów jest to coś czego potrzebują sami homoseksualiści, bo to oni do opinii publicznej apelują w swojej sprawie i w ich najlepiej pojętym interesie leży skuteczne przebicie się z przekazem. A podstawą tego powinna być krytyczna refleksja nad wcześniejszymi próbami. Również szukanie możliwie szerokiego kręgu sojuszników, nawet wśród ludzi z którymi nie zawsze jest po drodze.

            Antyreligijna maniera jest środowisku bardzo mocno zakorzenionym rytuałem, pozbawionym - piszę to z pełnym przekonaniem - krzty racjonalnej refleksji, acz z komicznym zadęciem w imieniu rzekomego racjonalizmu sprawowanym. Nie sądzę niestety żeby możliwe było jej wyplenienie. Kiedy słucham niektórych wypowiedzi mam nieodparte wrażenie że to a rebours wypowiedź proboszcza z małomiasteczkowej parafii. Jest to wrażenie człowieka generalnie niewierzącego, mającego świadomość jak bardzo kościoły przyczyniły się do dyskryminacji homoseksualistów.

            O inicjatywach takich Woodsa, którego książkę " O miłości, która nie śmiała wymówić swojego imienia" wydał w Polsce kilka lat temu Rebis, nie mówi się u nas wcale. Na smutną groteskę zakrawa że i kościół i organizacje gejowskie, wspólnie omijają temat możliwie szerokim łukiem.

            Myślę, że w zasadzie się zgadzamy. Mam tylko jeszcze jedną uwagę. Wspomniałeś o Cameronie. To oczywiście homofob i faktycznie posługuje się mową nienawiści. Jednak próba zastąpienia rzeczowej polemiki, która mogłaby z powodzeniem obnażyć żałosną słabość jego argumentacji naciskiem na wykluczenie go z debaty, dyskredytowanie fałszywymi informacjami (o tym że został wyrzucony z Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego) i podobne działania, napędzą mu tylko sympatyków.

            Jego specyficzna, odwołująca się do badań naukowych homofobia zyska powab zakazanego owocu i przyciągnie młodych ludzi o nastawieniu nonkonformistycznym. Akurat Gazeta Wyborcza na spore doświadczenie w kreowaniu takich zjawisk...

    • tbarbasz Nikt Was nie dyskryminuje! 08.05.09, 10:44
      Nikt Cię (ani gejów w ogóle) nie dyskryminuje! Problem jest w tym, że
      środowisko gejowskie po prostu się na siłę lansuje. Miłość lub przyjaźń jest
      sprawą bardzo osobistą. Jak sam piszesz nawet na podobno zapyziałej polskiej
      wsi nie spotykasz się z ostracyzmem dlatego, że mieszkasz z przyjacielem. A
      więc gdzie ta dyskryminacja?
      Gdzie to prześladowanie? W tym, że przy piwie ktoś się zaśmieje z "pedałów"?
      Problem stwarzacie Wy sami - organizując różne "parady", które jednak dla tych
      75% heteroseksualnych są po prostu niesmaczne - no i stąd częsta i ostra
      reakcja. Afiszowanie się ze swoimi uczuciami - zarówno homo- jak i
      heteroseksualnymi mnie osobiście nie zachwyca. Co ma wspólnego z "walką o
      równość" widok niedogolonego faceta, który ubrał sobie biustonosz i jedzie
      przez miasto fikając nogami? Może podczas karnawału w Rio to byłoby OK ale na
      podobno poważnej imprezie? Równie śmieszna byłaby w takiej sytuacji dziewczyna
      - nawet bez biustonosza!
      Znam wielu gejów, lubię także słuchać muzyki Czajkowskiego i nie ma tu mowy o
      żadnej dyskryminacji. Bardzo bym jednak prosił - nie krzywdźcie innych! Mam na
      myśli w szczególności dzieci - bo one nie mogą się bronić. Artykuły typu "jak
      zapłodnić Gosię" bo para lesbijska zapragnęła macierzyństwa są dla mnie
      żenujące. Czy wolność polega na tym, aby dać Wam prawo do odbierania dziecku
      normalnej rodziny? Nikt Wam nie odbiera prawa do bycia dobrymi "wujkami" lub
      "ciociami".
      A te "tęczowe parady" to czynią gejom więcej szkody niż przynoszą pożytku.
      Całując i ściskając się z dziewczyną szukam odosobnienia, siadam na ukrytej
      ławeczce wieczorem w parku. Czy nie możecie robić tak samo?
      • dziennikrozterek Re: Nikt Was nie dyskryminuje! 08.05.09, 11:18
        Ty piszesz per Wy, a ja per ja. Widzisz różnicę? Skoro masz znajomych gejów i
        wszystko z nimi OK, to dlaczego od początku do końca swojego postu uderzasz w
        ton: "Wy, geje, tacy siacy"? Widzisz masę, czy każdego z osobna? Może ja Cię
        wrzucę do worka z napisem masa? I Cię wtopię w różne ekstrema? Jak się tam
        poczujesz, jako jednostka? I dorzucę jeszcze jakiś sprośny kawał na Twój temat,
        tak przy piwie, dla śmichu? Bo zapewne masz przednie poczucie humoru.

        Widzisz, drogi adwersarzu, zniesmacza mnie na równi para wyuzdanych heteryków,
        jak i gejów. Ale to jest temat na dyskusję o wyuzdaniu w przestrzeni publicznej.
        Natomiast zdecydowanie bardziej boli mnie, jeśli ktoś mi odmawia prawa do
        trzymania za rękę mojego partnera na ulicy. Bo nikomu jakoś do głowy nie
        przychodzi bronić tego parze nastolatków. Boli mnie, gdy ktoś uważa, że
        naśmiewanie się z moich uczuć jest dopuszczalne (nazwę to bez ogródek:
        prostactwo), albo wysyła mnie do notariusza i każe mu płacić, za to, bym miał
        papier z prawem do odwiedzin chorego partnera.

        Na tym zasadza się różnica, która bierze się z podziału na lepszych i gorszych.
        Bo parze hetero, bezdzietnej, ale w związku cywilnym wolno, a ja muszę się
        wystarać, wszędzie w każdym urzędzie podkreślać swoją odrębność (masz, co
        chcesz), bo państwo odmawia uznania więzi, jaka łączy mnie z partnerem za
        równoprawną. Ten lans, jak go nazywasz, ma dla mnie znaczenie zgoła odmienne -
        doprawdy, chciałbym żyć bez tego ciągłego przypominania sobie i mnie przez
        innych, że ze mną tak łatwo być nie może, bo nie mam pełni praw, które masz Ty.
        • alakyr Re: Nikt Was nie dyskryminuje! 08.05.09, 11:45
          Zgadzam się z Tobą i takie zachowania o których piszesz też mnie
          zniesmaczaja w imię wartości którymi ja sie kieruję.
          O jedno Cie proszę, w swoich emocjach badź normalny, nie doszukuj
          się wrogów tam gdzie ich nie ma, piszesz jakbyś chciał za wszelką
          cenę wmówić mi że jestem Twoim wrogiem a nie jestem. Z drugiej
          strony nie wymagaj ode mnie żebym zaczynał każdą rozmowę od
          tłumaczenia się: kocham gejów, nie jestem wrogiem etc. Nie, jesteś
          normalnym człowiekiem, nie bedziesz ani dyskryminowany ani
          wychwalany, mogę z Toba rozmawiać jak z każdym innym pod warunkiem
          że Ty zchowasz takie same zasady. Jak zaczniesz rozmowę od
          stwierdzenia: jestem gejem to sorry, nie dziw sie że mnie to
          odrzuci, nie z powodu tresci bo jak pisałem gó... mnie obchodza
          preferencje ale formy zachowania.
          • taczka_vel_tacka Re: Nikt Was nie dyskryminuje! 08.05.09, 12:32
            kurczę, masło maślane. ty, gościu jesteś pełen sprzeczności, chyba sam siebie
            nie rozumisz, weź się przeczytaj na tym forum od początku, może załapiesz, jaki
            z ciebie homofob... brr, sorry, nie jestem gejem, więc nie bój się, nie odrzuci
            cię na mój, nie daj boże, widok.
            • cynicznie Re: Nikt Was nie dyskryminuje! 09.05.09, 19:39
              Za wikipedią:

              Homofobia (określenie pochodzące od słów "homoseksualizm" i "fobia" z gr. φόβος
              phóbos = strach) – irracjonalny lęk przed zetknięciem się z przedstawicielami
              mniejszości seksualnych, wstręt, wrogość wobec tych osób lub dyskryminowanie ich
              ze względu na orientację psychoseksualną

              Nie sprowadzaj tej dyskusji do żenującego użycia słowa "homofob", opłukania
              dłoni i udawania, że się załatwiło problem. Na pewno nie można posądzać alakyra
              o lęk - inaczej nie prowadziłby tej dyskusji. A tym bardziej irracjonalny lęk co
              btw bardzo nie pasuje mi w definicji rzekomo encyklopedycznej, która powinna
              możliwie obiektywna. Ostatnie co bije z jego wypowiedzi to wstręt. Jeśli wkurza
              Cię, że Twój współpracownik podlizuje się szefowi, to czujesz niechęć do tego co
              robi, a nie wstręt do niego samego. Chyba, że czujesz, w takim razie to nie
              alakyr jest tym z problemem. A wrogość? No proszę Cię, w którym miejscu? W
              stonowanych, ale stanowczych wypowiedziach? Są one tak samo definitywne w swym
              wydźwięku, tylko jedna wygląda bardziej cool druga mniej... Interesting.
              Najgorsze jest to, że wciąż są ludzie, którzy uważają, że najlepszym sposobem na
              przedstawienie swoich racji jest argumentacja ad personam. Jasne! Wyzywajmy się
              od homofobów i pedałów. Consider.
              • taczka_vel_tacka Re: Nikt Was nie dyskryminuje! 10.05.09, 18:34
                Za wikipedią:

                Głupota - niedostatek rozumu przejawiający się brakiem bystrości,
                nieumiejętnością rozpoznawania istoty rzeczy, związków przyczynowo-skutkowych,
                przewidywania i kojarzenia.
              • taczka_vel_tacka Re: Nikt Was nie dyskryminuje! 10.05.09, 18:58
                sorry, cynicznie, nie zauważylam, że alakyr jest pogodnym, bystrym, logicznym i
                powściągliwym gościem; zapewne zrozumiesz, jak głęboko uświadomiona to pomyłka,
                w końcu pisać cynicznie to, jak pisać ciebie. ach, ale żeby twierdzić, że
                opłukałam rączki? z roboty wyręczyl mnie dziennikrozterek, całkiem z sensem.

                ps: sens - szukaj go gdzieś głębiej, niż w wikipedii
        • tbarbasz Re: Nikt Was nie dyskryminuje! 08.05.09, 14:21
          Nie znam Ciebie - trudno mi więc pisać o Tobie. Społeczność gejowską postrzegam tak, jak mi się sama prezentuje.
          Co do samej natury homoseksualizmu nie mogę się wypowiadać bo nie jestem specjalistą - choć może prywatnie co nieco mógłbym powiedzieć analizując dziś na zimno niektóre swoje zachowania i odczucia z młodości.
          Trudno mi nie żałować ludzi, których homoseksualizm i brak jego akceptacji przez nich samych oraz otoczenie (jak np. cytowanego Czajkowskiego) doprowadził do samobójstwa. Mam nadzieję, że dziś już takie sytuacje się nie zdarzają. Wśród homoseksualistów jest bardzo wiele osób wybitnie uzdolnionych i naprawdę cenię ich wkład w rozwój nauki i sztuki.
          Lecz nic na to nie poradzę, że uważam, iż miejsce dla Drug Queens jest może w klubach osób lubiących takie rozrywki - a nie na platformie defilującej w jakiejś kolejnej "Paradzie".
          Nie mam nic przeciwko temu, abyś odwiedzał swego partnera w szpitalu jako jego najbliższa osoba, dzielił z nim majątek itp. - lecz nie mogę zaakceptować postulatu adopcji dzieci przez związki homoseksualne lub co gorsza sztucznego zapłodnienia lub dzieworództwa w przypadku par lesbijskich. Sama adopcja to przecież sytuacja wyjątkowa - dziecko to jednak wynik współżycia kobiety i mężczyzny. No i oczywiście nie powinno NIGDY być traktowane przedmiotowo! Natomiast nie mam nic przeciwko czułej opiece nad dzieckiem przez "wujków" lub "ciocie" - ale zdaje się, że się powtarzam...
          Żyjemy obok siebie i często także ze sobą (nie mam na myśli tylko seksu), istnieją również pewne obiektywne uwarunkowania naturalne. Wszyscy musimy to akceptować.
          Z Twoich uczuć nigdzie się nie naśmiewałem - a co do wyuzdania w przestrzeni publicznej to mamy takie samo zdanie (pisałem o chowaniu się na ukrytej ławeczce :) ). Do walki trzeba co najmniej 2 przeciwników - a ja nie mam zamiaru z gejami walczyć, co oczywiście nie znaczy, że wszystkie aspekty ich działania mam obowiązek podziwiać.
    • dar61 Dlaczego nas zdrabniacie 08.05.09, 14:09
      Dlaczego nas zdrabniacie?
      Dlaczego z Tomasza czynicie Tomcia?

      Ech, redakcyjne półgłowki od nagłówków...
    • dziedzicznacytadelafinansjery Bo macie masochistyczno-ekshibicjonist ciągotki... 10.05.09, 13:57
      Wśród różnego rodzaju zboczeń te wydają się wśród zawodowych działaczy
      "gejowskich" dominować. W zasadzie to, co i z kim tow. Baczkowski robi pod
      kołdrą nie powinno interesować niogo poza tow. Bączkowskim i jego konkubentem,
      żoną, kozą czy szympansem - niepotrzbne skreślić, w szczegółach nie jestem
      biegły, bo mnie nie interesują.

      Ale skoro tow. Bączkowski usilnie stara się włazić z butami w przestrzeń
      społeczną z opowiadaniem o tym, co on robi pod kołdrą, to przestrzeń społeczna
      ma słuszne prawo tego typu ingerencję wykluczać.

      I oni mają tego świadomość. A że ciągle w kółko, przy pomocy tub propagandowych
      w rodzaju "Gazety Wyborczej" dążą do tego rodzaju konfliktów i zwarć, to wydaje
      się, że czerpią z tego jakąś formę perwersyjnej satysfakcji erotycznej -
      podobnie jak z "lizania rowów" czy innych praktyk, o ktrych raczą informowac świat.

      alakyr napisał:

      > Kochany, żyjesz? dobrze ci? No to daj spokój innym, którzy uważają
      > że stanowisz jednak przyrodniczą odchyłę. Nie bedę na Ciebie napadał
      > ani krytykował ale nie żądaj ode mnie żebym Cie pochwalał, zachwycał
      > się jaki to jesteś inny. Mamy wolność więc sobie bądź, kochaj kogo
      > chcesz, żeń się, jednego Ci tylko nie wolno - ADOPTOWAC DZIECI.
      > Jezeli na to podniesiesz rękę wtedy staniesz się moim wrogiem i bedę
      > z Toba walczył.
      • piotr7777 Re: postawmy sprawe jasno 10.05.09, 15:34
        Nalezy bronić homoseksualistów przed przemocą, dyskryminacją etc.,
        ale też należy jasno powiedzieć, że orientacja homoseksualna jest
        tak samo wartościowa jak heteroseksualna, bo nie jest. Choćby z
        prostego powodu, że spółkowanie służy prokreacji a w wypadku osób
        tej samej płci jest to obiektywnie niemożliwe.
        "GW" walcząc z ekstremą katolicką lansuje podobną ekstremę lewicową
        tylko nie zdaje sobie z tego sprawy. Owszem, Cameroon (podobno) mówi
        rzeczy wredne, no ale on ma doktorat, więc przynajmniej ktoś wyżej
        zweryfikował jego tezy. Natomiast pan Brzozowski poza tym, że
        migdali się z innym facetem własciwie nic nie osiągnał a
        przynajmniej sam zdaje sie uważać, że fakt odmiennej orientacji jest
        wystarczającą oprzesłanką do występowania w przestrzeni publicznej.
        Dlatego założył organizację i stanął na jej czele. Organizacja ta
        będzie napiętnować przypadki homofobii, przy czym to ona sama bedzie
        określać co jest tą "homofobią". W efekcie zamiast merytorycznej
        dyskusji będzie można rzucić "ty homofobie" i to - przynajmniej na
        Zachodzie - powinno automatycznie pogrążyć adwersarza.
        UStalmy coś - jeśli napada się na gejów, pisze znieważające hasła na
        drzwiach mieszkań należy to ścigac. Jeśli policja lekceważy takie
        przypadki nalezy to napiętnować. Jeśli ktoś został z powodu
        orientacji zwolnionyz pracy albo nie wpuszczono go na mecz, film czy
        koncert należy to nagłasniać. Ale homoseksualni muszą się pogodzić z
        faktem, że małżeństwo to ex definitione związek mężczyzny i kobiety
        i że tylko para mieszana może wychowac dziecko. W końcu sami
        pochodzą z takich związków.
      • blagam_nie_podwazajcie_sojuszy Re: Bo macie masochistyczno-ekshibicjonist ciągot 10.05.09, 17:23
        Powiedz skąd się u Ciebie i Tobie podobnych bierze tyle obłudy kiedy
        mowicie o wykluczeniu sfery uczuciowej z przestrzeni społecznej?
        Przecież to normalne, że ludzie chwalą się swoim szcześciem, cały
        system społecznych rytuałów temu właśnie służy... zaręczyny,
        wieczory kawalerskie i panieńskie, ślub, wesele, kolejne rocznice,
        pamiątkowe zdjęcia. Literatura, kino do bólu eksploatują te tematy
        bo są one wyjatkowo chętnie przez publiczność przyjmowane.

        A potem jakiś tytan intelektu pisze, ze całująca para się publicznie
        para obojetnie homo czy hetero budzi odrażenie, lub że to co się
        dzieje pod kołdrą nie ma prawa wchodzić z przestrzeń publiczną. Toć
        mało kto, głuptasie opowiada co faktycznie robi pod kołdrą, tylko
        zwykle o tym kogo jest ważny od kiedy, dlaczego, jak bardzo itp.
        Takie publiczne wynurzenia są równie oczywiste zarówno dla homo i
        heteroseksualistów.

        Jeśli mowisz, że ktoś czerpie przyjemność z ogłaszania światu o
        swoich uczuciach, z którymi oczywiście związany jest seks, to mowisz
        też o swojej rodzinie, w tym rodzicach...

        dziedzicznacytadelafinansjery napisał:

        > Wśród różnego rodzaju zboczeń te wydają się wśród zawodowych
        działaczy
        > "gejowskich" dominować. W zasadzie to, co i z kim tow. Baczkowski
        robi pod
        > kołdrą nie powinno interesować niogo poza tow. Bączkowskim i jego
        konkubentem,
        > żoną, kozą czy szympansem - niepotrzbne skreślić, w szczegółach
        nie jestem
        > biegły, bo mnie nie interesują.
        >
        > Ale skoro tow. Bączkowski usilnie stara się włazić z butami w
        przestrzeń
        > społeczną z opowiadaniem o tym, co on robi pod kołdrą, to
        przestrzeń społeczna
        > ma słuszne prawo tego typu ingerencję wykluczać.
        >
        > I oni mają tego świadomość. A że ciągle w kółko, przy pomocy tub
        propagandowych
        > w rodzaju "Gazety Wyborczej" dążą do tego rodzaju konfliktów i
        zwarć, to wydaje
        > się, że czerpią z tego jakąś formę perwersyjnej satysfakcji
        erotycznej -
        > podobnie jak z "lizania rowów" czy innych praktyk, o ktrych raczą
        informowac św
        > iat.
Pełna wersja