Dodaj do ulubionych

Mec. Krzysztof Boszko: O złych jurystach-monopo...

08.05.09, 19:49
Niestety wielu adwokatów nie jest przygotowanych do wykonywania zawodu.. Pragnę zaznaczyć, że specyfika rynku prawniczego wumysza na prawnikach specjalizacji.. Skończyły się czasy , gdy się brało wszystko jak leci .. Ponieważ wystarczy przyjrzeć się błędom popełnianym przez tzw. pełnomocników profesjonalnych w sprawach gospodarczych.. Wiele spraw jest prowadzonych przeciwko adwokatom i radcom prawnym z uwagi na rażące błędy..Zawodu prawnika nie można się nauczyć w teorii ... To kuriozum, że aplikanci nadal szlifują teorię przebywając w kancelarii tak rzadko..
Tak więc jak taki aplkant po zdaniu egzaminu zawodowego ma dobrze poprowadzić sprawy, kiedy najważniejszym teraz jest bezbłędne sporządzenie pozwu w sprawach gospodarczych..
Nie można się zawodu naczyć jak tylko ślęcząc wiele setek godzin w kancelarii..
Bardzo niedobrze jest , że środowiska doktorów prawa nie reagują..
Bowiem przygotowanie pracy doktorskiej wymaga przekopania się przez setki źródeł i często praktycznego podejścia do problemu..

Nie przecieniałbym roli adwokata w Sądzie. W polskim prawie nie ma ławy przysięgłych , więc oratorskie popisy na sędziach nie robią żadnego znaczenia.. liczą się konkrety i perfekcyjnie sporządzone pozwy ..

Wielu adwokatów i radców prawnych robiła aplikacje za czasów głębokiej komuny, gdzie nie było w ogóle konkurencji.. Pamiętam czas , gdy na studia prawnicze dzienne był wolny wstęp z uwagi na bardzo małe zainteresowanie...
Wielu mecenasów było za komu prokuratorami i potem przechodziło do innych zawodów.. śmiech na sali .. jak się teraz wymądrzają :) wstyd..
Obserwuj wątek
    • damia4 Mec. Krzysztof Boszko: O złych jurystach-monopo... 08.05.09, 19:59
      zarzuty wielu ludzi przeciwko mecenasom jest uzasadnina

      1) aplikacni kształcą się teoretycznie, a w m.in. w trybach gospodarczych wymagane jest przede wszystkim perfekcyjne przemyślenie , co umieścić w pozwie z uwagi na rygor prekluzji dowodowej,

      2) umiejętności oratorskie - śmiech na sali, Panu się mylą procesy w amerykańskich filmach.. Dla Sądu liczą się konkrety i przede wszystkim pierwsze pismo w sprawie - kłaniają się tryby gospodarcze,

      3) mecenasowie nie są przygptowani do wolnej konkurencji..
      w wielu miasteczkach , nadal nie mają komputerów , maili, piszą na maszynach do pisania .. Sam znam dwóch.. wstyd..

      4) wielu dumnych mecenasów to prokuratorzy , którzy przeszli do innych zawodów prawniczych,

    • babariba-babariba ględzi p. mecenas jak potłuczony... 09.05.09, 05:41
      ...miałem ja kiedyś nieprzyjemność sądową (art. 212 kk) i z czystej
      złośliwości tylko na etapie wykonawczym złożyłem wniosek o przydzielenie mi
      adwokata z urzędu.
      Mecenas miał dla mnie 15 sekund przed rozpoczęciem posiedzenia sądu.
      Na następne posiedzenie sądu przysłał substytuta, córkę koleżanki z
      branży
      , która całkiem nie wiedziała o co chodzi.
      Jak złożyłem wniosek o rezygnacji z takiego obrońcy z urzędu, to mi sąd
      oświadczył, że mój wniosek nie ma sensu, bo honorarium państwo (czyli ja też)
      już zapłaciło.
      Słowa jednego ani p. mecenas, ani jego substytut w mojej sprawie nie
      powiedzieli. Tyle by było w kwestii oratorskich umiejętności i potrzeb
      oratorskich adwokatów.
      *
      ...mieszkam w miasteczku, w którym sporo osób zagranicznych mrówkowym
      handlem
      papierosami i gorzałką się zajmuje. Jak aparat ścigania i wymiaru
      sprawiedliwości potrzebuje statystyki sobie poprawić, wyłapują onych
      hurtowo i kierują sprawy do sądu grodzkiego. Każdy obcokrajowiec musi
      mieć
      w sądzie tłumacza i obrońcę z urzędu. A ponieważ zwykle na takie
      rozprawy się nie stawiają, powodowany doświadczeniem sąd na dwugodzinne
      posiedzenie wyznacza do 60 "wokand". Przypadkowym byłem świadkiem, jak
      mój późniejszy obrońca z matką swojej substytutki dzielili wokandę tuż
      przed rozpoczęciem posiedzenia sądu. To ja, a to ty... :( I 200 zł i 200 od
      sztuki
      ...
      *
      ...byłem kiedyś uczestnikiem postępowania spadkowego z udziałem bliskiej mi
      osoby mieszkającej od dziesięcioleci w Antypodzie. I sąd w bezgranicznej swej
      mądrości raczył postanowić, że wszystkie dokumenty złożone w sądzie mają być
      przetłumaczone na język angielski.
      Nie za darmo oczywiście.
      Na nic się zdały wyjaśnienia, że współuczestnik postępowania ma polskie
      obywatelstwo, ważne polskie zameldowanie, polską maturę, a jego młode rozumie i
      mówi po polsku lepiej niż wielu małolatów na moim podwórku.
      Dokumenty przetłumaczono, tyle, że nigdy do adresata nie dotarły...
      I nie ma śladu w aktach sprawy, żeby kiedykolwiek wysłane były.
      *
      ...aktualnie obserwuję sobie postępowanie spadkowe kolegi od lat mieszkającego w
      Londynie. I chociaż jego mama nie pozostawiła testamentu, a w sądzie złożone
      zostały wszystkie konieczne dokumenty (świadectwo ślubu i śmierci matki, śmierci
      ojca, metryka urodzenia jedynego brata i jego świadectwo zgonu), bezgranicznie
      mądry sąd postanowił poszukiwać spadkobierców innych niż mój kolega poprzez
      ogłoszenia wywieszone w urzędzie gminnym i na tablicy w sądzie. Siedemset zł ma
      to kosztować. Za dwie kartki A4.
      A przecież w razie wątpliwości wystarczyło zapytanie wystosować do USC.
      *
      ...na swój prywatny użytek sobie wytłumaczenie tego stanu rzeczy sporządziłem.
      Dopóki policjant, prokurator, sędzia ma na stanie teczkę, następnej mu
      nie wtrynią.
      I można się przez lata bujać z (najlepiej) banalnymi sprawami.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka