Życie nie jest święte

19.06.09, 09:53
Tematy życia i śmierci zawsze będą tematami granicznymi, fundamentalnymi przy
których będą radykalizowały się stanowiska. Oczywiście można o nich rozmawiać
kulturalnie, ale czy można rozmawiać spokojnie i bez emocji - wątpię.
Zwolennicy przesunięcia granicy z świętości życia za wszelką cenę na kwestię
jakości życia mają swoje argumenty, jak rozumiem wspomniana książka je
przytacza. Kłopot w tym, że odejście od "świętości życia" to nie tylko kwestia
zagadnień religijnych, jak czasem próbuje się to przedstawiać. To kwestia
fundamentalna w ogóle dla tego jak postrzegamy człowieka, organizujemy
społeczeństwo itd. itp. Jeśli zajmiemy stanowisko twarde, sytuacja jest dość
prosta, jeśli miększe - mówiące o "jakości życia", sprawy się komplikują.
Musimy określić nowe granice dotyczące wyjątkowo złej kondycji, dopuszczającej
śmierć, zdecydować kto o tym decyduje itp. itd. Czy to byłoby proste? Na pewno
nie. Czy niosłoby zagrożenia? Moim zdaniem - na pewno tak.
    • jk1962 Życie nie jest święte 19.06.09, 20:17
      Argument o "świętości" życia wyjątkowo zaśmieca debatę publiczną. Bo
      jak dyskutować w obliczu "śiętości" o tym ile przeznaczyć środków na
      ratowanie życia a ile na przykład na budowę dróg? Wartość życia
      ludzkiego nie ma nic wspólnego ze "świętością", powinna być
      natomiast traktowane jak jeden z wielu parametrów ekonomicznych.
      Koszt ratowania lub przedłużenia życia w złotówkach powinien być
      argumentem w uczciwej dyskusji. "Świętość" zostawmy teologom i nie
      pytajmy ich o zdanie bo dyskusja o "świętości" nie doprowadzi nas do
      jakichkolwiek racjonalnych wniosków.
    • burlasino Re: Życie nie jest święte 20.06.09, 18:41
      Co to w ogóle jest "świętość życia"? Jak to obiektywnie zdefiniować?
      I jak można poważnie dyskutować z kimś, kto powołuje się na jakieś
      wyspekulowane, pochodzące z wyobrażeń i domniemań prawa, nakazy i
      zakazy.
      Z jednej strony mamy więc rzeczywistość, realnego człowieka, jego
      ból, cierpienie, jego preferencje i decyzje, a z drugiej jakieś
      enigmatyczne "przykazania" i ich dowolne, nieuwiarygodnione w żaden
      sposób interpretacje.
      Ta rażąca nierówność pozycji dyskusyjnych wyklucza - moim zdaniem -
      poważny dialog, a próba narzucenia (z czym mamy realnie do czynienia)
      swojego stanowiska przez "enigmatyków" jest wręcz bezczelnością i
      pachnie dyktaturą.
    • benek231 Dla religijnych swirow czlowiek nie liczy sie - 21.06.09, 00:44
      wazne jest jedynie zycie.

      Zestawiajac problem aborcji oraz eutanazjibardzo latwo zauwazyc
      mozna pewna usuwanie czlowieka z dyskusji o zyciu. I tak, gdy mowa o aborcji z
      embriona robiony jest bozek, ktoremu w ofierze skladana jest kobieta. Zycie
      czterech komorek na krzyz wazniejsze jest od zycia kobiety. W dyskusji o zyciu
      dla kobiety nie ma miejsca.

      Analogicznie w temacie eutanazja: tu zycie okazuje sie swiete a czlowiek jako
      taki nie ma nic do gadania, choc to zycie jest jego wlasnoscia. Toczy sie czesto
      dyskusja o swietosci zycia, w oderwaniu od konkretnego czlowieka, ktory w
      swietle katolickiej doktryny okazuje sie byc jedynie do zycia dodatkiem, o
      ktorym najstosowniej jest nie wspominac.
      • zlosnik84 Re: Dla religijnych swirow czlowiek nie liczy sie 27.06.09, 11:59
        Nasuwa mi się tylko jeden komentarz: "Zauważyłem, że wszyscy
        zwolennicy aborcji zdążyli się urodzić" (R.Reagan)
    • kylax Zycie muzulmanow nie jest swiete. 21.06.09, 00:48
      Zwierzeta powinno sie wybic.
      • rst Re: Zycie muzulmanow nie jest swiete. 21.06.09, 01:10
        kylax napisał:

        > Zwierzeta powinno sie wybic.
        >
        No i zwierzę zabrało głos przed śmiercią :)
    • astygmatyk Etyczka i filozofka... 27.06.09, 10:26
      "Etyczka i filozofka...". Coz za wykwintna polszczyzna...
    • zlosnik84 Re: Życie nie jest święte 27.06.09, 12:24
      "Tylko osoba, która dysponuje możliwością dokonywania samodzielnych
      wyborów i kształtowania swojego życia zgodnie z własnymi
      przekonaniami i ideałami, może nadać swojemu życiu wartość. Trwała
      utrata lub organiczny brak zdolności jednostki do samokreacji
      powoduje, że możemy mówić o życiu ludzkiego organizmu, które jednak
      nie jest ludzkim życiem" - napisała Pani etyk i folozof. Czy mam
      rozumieć, że życie noworodka czy niemowlęcia, jako jednostek
      o "ograniczonej zdolności do samokreacji, (...) dokonywania
      samodzielnych wyborów w zgodzie z własnymi przekonaniami i ideałami"
      nie może byc nazwane Życiem Ludzkim?! Już nawet nie chce wspominać o
      życiu płodowym człowieka - i tak nie przekonam zwolenników
      wyskrobywania małych niewinnych istot. Sami, hipoktyci, nie
      pamietają, ze również byli kiedyś zarodkiem (wszak życie ludzkie ma
      wiele etapów: zarodka, embrionu, noworodka, niemowlęcia i tak dalej
      aż do naturalnej śmierci - nie można żadnego z tych etapów brać w
      nawias i uważać że jest mniej wartościowy niż inne). To chyba
      oczywiste, od kiedy zaczyna się życie człowieka - powie to każdy
      lekarz - od zapłodnienia. Dywagację, pożal się Boże, filozofów, że
      życie człowieka jest wtedy kiedy ma on możliwość życia według
      własnych poglądów można zbyć jedynie wzruszeniem ramion. Jakiej
      etyki uczy Pani etyk? Od kiedy faszyzm i wtórne barbarzyństwo nazywa
      się etyką? Wszak odbieranie wartości życiu ludzkiemu jedynie z tego
      powodu, ze ktoś ma ograniczoną zdolność do decydowania o sobie jest
      zwykłym faszyzmem. Rozumiem, że osoby trwale upośledzone umysłowo i
      wymagające stałej opieki najbliższych, w myśl definicji Pani "etyk"
      są jednostaki niewartościowymi i nie zasługują na ochronę
      ich "niewartościowego" życia... Zaiste cywilizacja zachodnia tonie w
      bagnie.
Pełna wersja