bosman_plama
19.06.09, 09:53
Tematy życia i śmierci zawsze będą tematami granicznymi, fundamentalnymi przy
których będą radykalizowały się stanowiska. Oczywiście można o nich rozmawiać
kulturalnie, ale czy można rozmawiać spokojnie i bez emocji - wątpię.
Zwolennicy przesunięcia granicy z świętości życia za wszelką cenę na kwestię
jakości życia mają swoje argumenty, jak rozumiem wspomniana książka je
przytacza. Kłopot w tym, że odejście od "świętości życia" to nie tylko kwestia
zagadnień religijnych, jak czasem próbuje się to przedstawiać. To kwestia
fundamentalna w ogóle dla tego jak postrzegamy człowieka, organizujemy
społeczeństwo itd. itp. Jeśli zajmiemy stanowisko twarde, sytuacja jest dość
prosta, jeśli miększe - mówiące o "jakości życia", sprawy się komplikują.
Musimy określić nowe granice dotyczące wyjątkowo złej kondycji, dopuszczającej
śmierć, zdecydować kto o tym decyduje itp. itd. Czy to byłoby proste? Na pewno
nie. Czy niosłoby zagrożenia? Moim zdaniem - na pewno tak.