Geje, lesbijki, hipokryci

19.06.09, 17:59
To homofobia jest grzechem, zgorszeniem i zagrożeniem,...
...........................................................
I należy z całą mocą podkreślić iż grzech ten czyniony jest w imię
wartości chrześcijańskich.
    • iwonak47 Geje, lesbijki, hipokryci 19.06.09, 18:23
      Brawo,nikomu nic do tego kogo kochamy i z kim chcemy spedzac czas!
      Nie jestem lesbijka,jednak uwazam ze kazdy ma prawo do wlasnego
      szczescia,szczegolnie my Polacy nie lubimy jak sasiad jest wscibski
      wiec dlaczego chcemy innym ukladac zycie????????????????????????
    • as200 Re: Geje, lesbijki, hipokryci 20.06.09, 03:28
      Jest dluga lista bezecenstw czynionych przez ludzi od poczatku historii.
      Prof. i na dodatek filozof i na dodatek etyk musi te sprawy znac.
      Tymczasem pisze nonsensy, ktore nie wiem jak grzecznie nazwac.
      To, ze ludzie cos robia nie jest tworzeniem aprobaty moralnej.
      I prof. etyk tego nie wie ??? Jak zdolal tak pokrecic sumienie ??
      Smutne i zalosne, ze mamy takich prof etykow. Gdzie i kiedy dostal tytuly ?
      Jak sie przesliznal ?
      • jk1962 Re: Geje, lesbijki, hipokryci 20.06.09, 09:26
        as200 napisał:
        > Tymczasem pisze nonsensy, ktore nie wiem jak grzecznie nazwac.
        ..................................
        Gdzie te nonsensy, bo nie znalazłem ani jednego?
        • jazmig Nie istnieje homofobia 28.06.09, 17:16
          Homofobia rozumiana klasycznie, jest po prostu schorzeniem, jak
          każda inna fobia i praktycznie nie wytępuje.

          Homofobia rozumiana postępowo, to fałszywa nazwa homowstrętu. We
          mnie sama myśl o seksie homo wzbudza obrzydzenie i jest to zdrowe
          obrzydzenie, dlatego nie wstydzę się tego odruchu.

          Obrzydzienie jest zderowym odruchem, ponieważ chroni człowieka przed
          szkodliwymi dla niego rzeczami, takimi jak np. jadanie ekskrementów,
          picie moczu, jedzenie brudnych, śmierdzących lub nieświeżych rzeczy.

          To, że jakaś grupa ludzi nie odczuwa wstrętu do tego rodzaju rzeczy
          nie oznacza, że zdrowa większość ma ich naśladować i pochwalać.

          Jak długo pedryl nie dobiera się do mnie, a swoje życie seksualne
          prowadzi w swoim domu - nic mnie on nie obchodzi.

          Kiedy jednak taki zboczeniec afiszuje się swoim zboczonym
          zachowaniem i żąda na dodatek, aby go chwalić, to ja się sprzeciwiam!

          Jeżeli spróbuje się do mnie dobierać, to dostanie po pysku, podobnie
          gdyby próbował uwodzić moich synów lub wnuki.
          • praksi Re: Nie istnieje homofobia 17.03.10, 15:16
            Popieram Cię jazmig.
      • gobi05 jaki tam etyk? 23.06.09, 14:55
        Ten profesor to po prostu pióro do wynajęcia.
        Jak grzecznie nazwać? Lepiej nie nazywać.
      • praksi Re: Geje, lesbijki, hipokryci 17.03.10, 15:10
        as200, w 100% się z Tobą zgadzam!!!!!!!!!!!!!!!!
    • japolak Hipokryci 20.06.09, 07:26
      Może najważniejsze słowa z tego tekstu:
      "Dlatego właśnie uważamy za szczególnie naganne takie czyny, które
      sieją strach, zniewolenie i przemoc, a powstrzymujemy się od
      potępiania zachowań, które nie powodują cierpień, strat ani innego
      rodzaju krzywd osób trzecich."
      Nie jestem homoseksualistą, Żydzinem, Arabusem, murzyńskim Brudasem,
      azjatyckim żółtym Bambusem, Szwabem ani Ruskim.
      Akceptuję jednak, że istnieją - no i właśnie - jeśli nie stosują
      wobec mnie przemocy, nie nawracają na siłę, to akceptuję ich
      istnienie.
      Oby różne FOBY tyle się troszczyły o własne zbawienie, ile czasu
      tracą na atakowanie innych.
      Dość pechowo nasza "kierownicza siła", czyli Kościół Katolicki, w
      niektórych krajach bankrutujący z powodu odszkodowań za pedofilię i
      gwałty homoseksualne, walczy z prezerwatywami, zapłodnieniem "in
      vitro", "pedałami", edukacją seksualną itd.
      Jedynie "kalendarzyk" i pozycja "na misjonarza" - oczywiście
      heterycznie, chyba że gospodyni na plebanii ma uzasadnione
      podejrzenia...
      Wcześnie rano czytałem o jakimś procesie o zabicie proboszcza -
      nastolatek kilkadziesiąt ciosów nożem zadał. Kontekst seksualny
      wykluczony, lecz "ze względów obyczajowych" proces bez publiczności
      i mediów...
      • aqualung_my_friend kartofelki 20.06.09, 18:18
        Homoseksualiści mają te sama prawa i obowiązki co wszyscy obywatele tego kraju.
        Nie wiem o co tu chodzi. Trzymajmy się Konstytucji i ustaw, a wszystko będzie
        OK. Przykład nastolatka zgwałconego przez księdza dowodzi że homoseksualistów
        należy trzymać z dala od młodzieży. Po prostu nie każdy się nadaje do każdego
        zawodu. Np. ktoś z wadą wzroku nie zostanie pilotem myśliwca. Człowiek z
        zaburzeniami seksualnymi nie powinien pracować z dziećmi jak właśnie pokazał
        przykład z zasztyletowanym księdzem.

        japolak napisała:

        > Może najważniejsze słowa z tego tekstu:
        > "Dlatego właśnie uważamy za szczególnie naganne takie czyny, które
        > sieją strach, zniewolenie i przemoc, a powstrzymujemy się od
        > potępiania zachowań, które nie powodują cierpień, strat ani innego
        > rodzaju krzywd osób trzecich."
        > Nie jestem homoseksualistą, Żydzinem, Arabusem, murzyńskim Brudasem,
        > azjatyckim żółtym Bambusem, Szwabem ani Ruskim.
        > Akceptuję jednak, że istnieją - no i właśnie - jeśli nie stosują
        > wobec mnie przemocy, nie nawracają na siłę, to akceptuję ich
        > istnienie.
        > Oby różne FOBY tyle się troszczyły o własne zbawienie, ile czasu
        > tracą na atakowanie innych.
        > Dość pechowo nasza "kierownicza siła", czyli Kościół Katolicki, w
        > niektórych krajach bankrutujący z powodu odszkodowań za pedofilię i
        > gwałty homoseksualne, walczy z prezerwatywami, zapłodnieniem "in
        > vitro", "pedałami", edukacją seksualną itd.
        > Jedynie "kalendarzyk" i pozycja "na misjonarza" - oczywiście
        > heterycznie, chyba że gospodyni na plebanii ma uzasadnione
        > podejrzenia...
        > Wcześnie rano czytałem o jakimś procesie o zabicie proboszcza -
        > nastolatek kilkadziesiąt ciosów nożem zadał. Kontekst seksualny
        > wykluczony, lecz "ze względów obyczajowych" proces bez publiczności
        > i mediów...
    • pal666 Geje, lesbijki, hipokryci 20.06.09, 07:33
      Autor pisze:
      "Otóż, jakkolwiek to jest banalne, okoliczności nakazują przypomnieć, że dla
      niczyich praw nie ma żadnego znaczenia, czy homoseksualizm jest wrodzony, czy
      nabyty. Zapewne czasami jest osobistym wyborem i ekstrawagancją. Być może też
      niektórzy geje i lesbijki cierpią i chcą się zmienić. Może inni za to uważają
      się za wybrańców losu i są szczęśliwi. Nic nam do tego. Orientacja seksualna i
      związany z nią styl życia to sprawa osobista. I nie ma tu żadnego znaczenia, czy
      homoseksualiści częściej niż inni dopuszczają się pedofilii ani czy powodują
      więcej wypadków samochodowych, tak jak nie ma znaczenia, czy rudzi częściej
      kłamią, a szewcy częściej klną. Nie przesądza to o niczyjej winie ani nie
      uzasadnia żadnej dyskryminacji. Wolisz kobiety - dobrze. Brzydzisz się
      homoseksualizmu - twoja rzecz i twoje prawo. Możesz nawet o tym mówić."
      - pełna zgoda, niech każdy żyje na swój sposób: oni i ja. Chciałbym jednakże,
      żebyśmy w przestrzeni publicznej zachowali pewną powściągliwość w korzystaniu z
      niej i szanowali innych i ich odmienność. Nie chcę, żeby ktoś biegał po miejście
      i krzyczał:"jestem gejem", również nie chcę, żeby ktoś biegał po mieście i
      krzyczał:"robię to z moją żoną po bożemu".
      Jeżeli z kimś rozmawiam, wymieniam się poglądami, to interesuje mnie jakość
      dyskusji a nie jego życie intymne. Niech tajemnice alkowy pozostaną w alkowie."

      "Ale nie masz prawa ograniczać niczyich praw, gremialnie potępiać i obrażać
      ludzi, którzy nie robią ci żadnej krzywdy."
      - w tym również moich praw i wszystkich pozostałych obywateli, do czego może
      dojść, gdybyśmy panom i paniom kochającym się w ramach tej samej płci przyznali
      z tego powodu jakieś szczególne prawa.
      • jk1962 Re: Geje, lesbijki, hipokryci 20.06.09, 09:25
        pal666 napisał:
        ...w tym również moich praw i wszystkich pozostałych obywateli, do
        czego może
        > dojść, gdybyśmy panom i paniom kochającym się w ramach tej samej
        płci przyznali
        > z tego powodu jakieś szczególne prawa.
        ............................................
        Jakie "szczególne prawa" masz na myśli? I jak one ograniczą Twoje
        prawa?
        • pal666 Re: Geje, lesbijki, hipokryci 20.06.09, 09:40
          zapytaj autora komentowanej tu publikacji. moje słowa, które przytoczyłeś (łaś)?
          to odpowiedź na fragment tekstu, który jeszcze raz zacytuję:
          "Ale nie masz prawa ograniczać niczyich praw, gremialnie potępiać i obrażać
          ludzi, którzy nie robią ci żadnej krzywdy."
          • sekwana2005 Re: Geje, lesbijki, heteryki 20.06.09, 18:27
            Gdy czytam teksty, by się nie ujawniać, bo to nieprzyzwoite,
            przypomina mi się scena sprzed roku, gdy warszawski tramwaj długo
            stał na przystanku, przy jakieś pętli. Po drugiej stronie ulicy do
            autobusu wsiadała nastolatka, żegnana przez swojego kolegę
            (zdecywowanie byli płci różnej). Zakochane dzieciaki, mające ochotę
            tulić się jak psiaki, kociaki. Jak przez okno wysunęła rękę, chłopak
            ją w paluszek pocałował. Ja patrzyłem z zachwytem, bo jestem w
            wieku, iż mam starsze od nich dzieci - troszkę się zawstydzili,
            widząc, że na nich z uśmiechem patrzę.
            I w tym momencie w moim tramwaju przez okno zawyła jakaś stara
            krowa, wyzywając te dzieciaki od k... piep...ch się publicznie.
            Bądźmy więc odrobinę tolerancyjni. Choćby pamiętając jak sami
            byliśmy młodzi.
            Za mej młodości byłem w Kurdystanie. Już po zakończeniu oficjalnej
            wyprawy wysokogórskiej z kolegą dalej wędrowaliśmy. Dwóch Turków czy
            Kurdów zapytało, czy TEŻ jesteśmy małżeństwem. Zgodnie z prawdą
            zaprzeczyłem.
            Ale i tak zaprosili nas na kolację do fajnej restauracji,
            zainteresowani jednak sobą, nie nami.
            Potem poszliśmy z osobna spać, śniąc o naszych dziewczynach w
            Polsce...
            I to jest normalne.
            Jeśli mój kolega miałby narzeczonego, nie zaś narzeczoną, też bym
            miał do niego zaufanie w czasie wspinaczki.
            Naprawdę nie trzeba przemocą innych nawracać.
            Zresztą, jeśli czytam iż homoseksualiści są zagrożeniem dla
            rozmnażania się naszego polskiego narodu - to tylu księży i
            zakonników bezproduktywnie się marnuje, zamiast coś zrobić dla
            Ojczyzny...
            • pal666 Re: Geje, lesbijki, heteryki 21.06.09, 21:45
              Sytuacja z tramwaju budzi we mnie takie same odczucia jak u Ciebie.
              Sytuacja w z Turkami (Kurdami) też jest dla mnie w 100 % normalna i do
              zaakceptowania: rozmowa była prywatna, toczyła się w kręgu zainteresowanych
              osób, nikt nie manifestował publicznie swoich preferencji.
              Gdybym wspinał się tak jak Ty, też nie zaglądałbym partnerowi od wspinaczki pod
              kołderkę, jak również nie pytałbym go o to czy jest za Legią czy Widzewem, czy
              kocha PiS czy PO, tylko intereoswałyby mnie jego kompetencje jako alpinisty...
              to przecież takie oczywiste, ale nie dla wszystkich.
              Niedawno, ktoś zapytał mnie dlaczego toleruję to, że jeden z moich młodych
              podwładnych ma dredy i kolczyk. Powiedziałem, że dlatego, iż jestem tolerancyjny
              a ten młody człowiek jest dobrym pracownikiem. I tyle.
              Chciałem przypomieć jedynie czytelnikom GW, iż termin "tolerancja" oznacza
              przyjęcie do wiadomości, że inni mają prawo do poglądów i działań, których my
              nie akceptujemy. Zatem warunkiem koniecznym bycia tolerancyjnym jest osobisty
              negatywny stosunek do tego, wobec czego jest się tolerancyjnym. Bez tego nie ma
              mowy o tolerancji. Piszę o tym, gdyż GW lansuje błędny pogląd, w myśl którego
              tolerancja = akceptacja. Wedlug GW jeżeli ktoś jest tolerancyjny wobec
              homosoeksualistów to "z automatu" ten ktoś ich akceptuje. A to nieprawda, nie ma
              mowy o tolerancji, gdy nie ma akceptacji.
              • pal666 Re: Geje, lesbijki, heteryki 21.06.09, 21:56
                Oczywiście ostatnie zdanie mojego poprzedniego postu powinno brzmieć:
                "A to nieprawda, nie ma mowy o tolerancji gdy jest akceptacja."
    • pal666 Jeżeli czegoś nie ma w GW to w ogóle tego nie ma ! 20.06.09, 07:46
      Przeżyłem szok ! Mam wgrany w kompie Słownik języka polskiego, który kilka lat
      temu był dołączony na płytce do GW. Słownik jest poważny bo jest sygnowany przez
      PWN i Gazetę Wyborczą.

      W SŁOWNIKU NIE MA SŁOWA "HOMOFOBIA" ?????!!!!!!!

      Żądam wyjaśnień, kto jest winny tego, że taki podstawowy zwrot teologiczno -
      liturgiczny Gazety Wyborczej nie znalazł się w tym słowniku ?
    • skac29 Geje, lesbijki, hipokryci 20.06.09, 11:01
      Jan Hartman jak zwykle trafia w sedno. Nic dodać, nic ująć.
    • indris Jest odwrotnie niż twierdzi Hartman 20.06.09, 11:07
      To wolność słowa jest tym przysłowiowym lasem, a czyjeś urażone uczucia - różą.
    • kmiarek Czasem faktycznie Geje, lesbijki, to hipokryci 20.06.09, 11:33
      1. Dlaczego studenci i uczelnia nie ma prawa zapraszać kogokolwiek?
      Czemu nie ma mieć wyboru? Wszak to w poznawaniu różnych podlądów i
      punktów widzenia dochodzi się do rzetelnych opinii. Myślący człowiek
      przefiltruje bezsensowne teksty, a nie odrzuca ich a priori. W myśl
      twierdzeń autora Kopernik też nie miałby prawa wykłądać swoich
      twierdzeń, bo nie zgadzały się z ówczesną "poprawnością".

      2. Ciekawe jest czytanie słów etyka, że religie uważa za "relikty
      czasów minionych". I że obecnie "Ludy bowiem poszły za nowymi
      bogami: wolności, tolerancji, zgody.". Ciekawe, że ci z nowymi
      bogami cechują się chociażby znacznie większym procentem rozwodów:
      ponad 70% w jednym z europejskich krajów. Czy to naprawdę takie
      dobre dla dziecka? Że może powiedzieć: moi rodzice są nowocześni,
      nie bywają z jedną osobą dłużej, niż kilka lat.

      3. "Otóż, jakkolwiek to jest banalne, okoliczności nakazują
      przypomnieć"... że dla praw nie powinno być różnicy, czy ktoś jest
      homoseksualny, czy heteroseksualny. I wydaje mi się, że takie prawa
      (przynajmniej w Polsce) są. Jednocześnie uważam, że pewne przywileje
      dotyczące małżeństw (wspólne rozliczanie podatkowe, prawo do dopłat
      z programu "Rodzina na swoim", itp.) są właśnie przywilejami.
      Których ja, dopóki chcę być kawalerem (obecnie się na to
      mówi "singiel") nie oczekuję. Dla mnie to jest wolny wybór: chcę się
      bawić, korzystać z życia i być "wolnym" czy założyć rodzinę, mieć
      dzieci i korzystać z przywilejów ułatwiających życie tym, którzy
      chcą przedłużyć o następne pokolenie nasze społeczeństwo.
      PRZYWILEJÓW, nie praw. Prawa mam cały czas.

      4. "Orientacja seksualna i związany z nią styl życia to sprawa
      osobista.". Właśnie: OSOBISTA. I dlatego o ile niewiele mnie
      obchodzi, co i jak ktoś robi, o tyle manifestowanie tego rodzi we
      mnie niesmak. Podobnie, jak rodzą widziane w mieście akcje
      nawołujące do nawrócenia różnych kościołów i sekt. Chodzę do
      kościoła, jak mam ochotę to porozmawiam z przyjaciółmi lub idę na
      różne spotkania różnych grup modlitewnych. Nie muszą mnie namawiać
      na ulicach. Czy homoseksualiści nie mogliby podobnie? Nie mają
      swoich mieszkań i miejsc spotkań? Muszą organizować manifestacje na
      ulicach?

      5. "Brzydzisz się homoseksualizmu - twoja rzecz i twoje prawo.
      Możesz nawet o tym mówić." Właśnie w tym kłopot, że w przypadku
      obecnej "poprawności" nie mam prawa o tym mówić. Proszę sobie
      przypomnieć przypadek wyborów miss w USA w tym roku. Gdzie miss
      Kaliforni powiedziała, że DLA NIEJ małżeństwo to związek mężczyzny i
      kobiety. Przez co dziewczyna nie zdobyła tytułu miss USA i naraziła
      się na wściekłe ataki homoseksualistów. Gdzie przez jednego z
      jurorów została nazwana przez to "głupią k***ą". To się nazywa
      wolność słowa i przekonań!
      • praksi Re: Czasem faktycznie Geje, lesbijki, to hipokryc 17.03.10, 16:44
        Racja kmarek, racja i jeszcze raz racja !!! Homoseksualiści nawołują do
        tolerancji, choć sami nie są tolerancyjni wobec tych, którzy mają inne poglądy i
        perfidnie ich atakują(krytykując i obrażając). Przypomina mi to mentalność
        Kalego(im wolno, innym nie, bo są "nietolerancyjni" i "homofobiczni"). Jestem
        katoliczką i uważam się za osobę tolerancyjną, ponieważ toleruję
        homoseksualistów (albo inaczej akceptuję fakt, że istnieją), znam nawet kilku.
        Zgadzanie się jednak na to, aby mieli takie same prawa jak małżeństwa
        heteroseksualne, uważam za "tolerancję" posuniętą do granic absurdu. Wielu
        pewnie zaprzeczy, że jestem tolerancyjna, ale wtedy powinien umieć odpowiedzieć
        na pytanie: gdzie są granice tolerancji? W przeciwnym razie, aby zasłużyć sobie
        na takie miano(osoby tolerancyjnej), trzeba byłoby zgadzać się na
        wszystko. Odnoszę wrażenie, że o to chodzi ludziom o odmiennej
        orientacji, bo jak wytłumaczyć zachowanie homoseksualnego jurora podczas wyborów
        Miss USA? Czy to nie zmuszanie innych do wyznawania takich poglądów jakie im
        odpowiadają i czy to jest tolerancja?
    • renata971 Geje, lesbijki, hipokryci 20.06.09, 11:47
      ...mądra i trafna opinia...
    • dar61 Re: homofobia 20.06.09, 12:10
      NIczego mi w tym panegiryku wolności nie brakuje, prócz...
      Prócz nadwyżki jednego zdania "To homofobia jest grzechem,
      zgorszeniem i zagrożeniem...".

      To nie wolno już ludziom się bać nieznanego?

      Od zawsze inność tępiono, za rogatki wyganiano, łatki przypinano,
      głowy golono, kazano nosić dzwonki ostrzegawcze...

      To typowo zwierzęce zachowanie, wimprintingowane przez ewolucję
      stadnego życia. Jak ludzka bojaźń przed menstruacją u kobiet,
      odsuwanymi ongi, na czas przemiany, w bok.

      Jeśli prawdą jest to, że jest - jak niektórzy wrogowie
      homoseksualizmu to eksponują - fala mody na propagowanie inności
      seksualnej - to proszę się nie dziwić reakcjom ludzi.
      Ludzi, przez milionlecia przyzwyczajonych do tępienia inności
      stadnej, którzy nadal mają instynktowną odrazę do tej stadnej
      inności.

      Jak na razie stadu to tępienie pozwala nadal stadnym, żywiołowym
      być, choć już nie wpólnotą myśli i sumienia.

      Stado nawet podkreśla, że jego bojaźń przed inaczej kochającymi
      przedłuża temu stadu byt!
      • aqualung_my_friend homorealizm!!! 20.06.09, 18:45
        Nie mam nic przeciwko temu aby kłiry mieszkały w tym samym mieście, na tej samej
        ulicy, czy w tym samym domu. Jednak niech się one trzymają z daleka od dzieci i
        młodzieży i nie próbują za wszelką cenę poszerzać swojego kręgu wybrańców -
        nadludzi jak chce Lupa. Ja uważam że wszyscy ludzie są równi wg Konstytucji i
        ustaw, a co najważniejsze wobec Boga.
    • zielka Re: Geje, lesbijki, hipokryci 20.06.09, 12:28
      "Nowohuckie 'no nie'", ktore towarzyszy analogicznemu sucho-beskidziemu "nie"? :-)

      Bardzo dobry artykul, drogi Janie!
      • aps Re: Geje, lesbijki, hipokryci 22.06.09, 13:40
        Mnie się też podobało ;)
    • stoniec profesorofob 20.06.09, 12:30
      Pan Profesor dr. hab. filozof i etyk Collegium Medicum UJ etc, etc... jest
      profesorofobem i studentofobem, co jest grzechem smiertelnym i jadem,
      zgorszeniem,dyskryminacja i niesprawiedliwoscia. To profesorofobia jest
      zagrozeniem.
      a nie bycie profesorem. Jad profesora saczy sie nie tylko w Wyborczej ale
      pewnie i na uniwersytetach. A co zlego w tym, ze pewni studenci lubia pewnego
      profesora i chca miec z nim stsounki takie, jak inni z panem prof. Hartmanem.A
      czy gdyby ci drudzy chcieli miec przyjemnosc z prof. H. na prelekcji u siebie,
      wtedy jakas potezna sila moralna odrzucilaby go u wrot uczelni, czy jednak by
      przez drzwi przeszedl i mial te przyjemnosc? I czy wtedy nie okazalby sie aby
      rowniez hipokryta?

      Profesorowi nie sposob wszak odmowic cnoty wstrzemiezliwosci
      niejakiej - w swoim propagandowym zacieciu nie unikana wprawdzie paru epitetow
      typowych dla tego typu klimatow literackich. Nie zatrzymala goi wprawdzie ,
      ostraoznosc chociazby,
      przed owym 'jadem saczacym', alec jakos udalo mu sie powstrzymac od
      'pacholkow', 'ziania nienawiscia', 'pluciem na' oraz innych ozdobnikow
      stylistycznych. Gratulacje!
      • indris Raczej studentofob i zamordysta... 20.06.09, 12:51
        ..ale nie profesorofob. Bo przecież PROFESOROWI Bombie łaskawie przyznaje prawo
        zorganizowania konferencji i zaproszenia na nią NAWET Camerona. Ale STUDENTOM -
        ooo, to już za wiele.
        Wolność słowa jest dla WSZYSTKICH, albo dla nikogo. Amerykanie zrozumieli to już
        ponad 200 lat temu, Polacy ciągle z tym mają problem.
    • zg13 hartman jak zawsze w obronie zboczencow 21.06.09, 12:33
      taki etyk, jak Cala historyk
    • oakpark Hartmann sam jest hipokrytą... 22.06.09, 11:15
      ...PISZE BOWIEM:

      "Orientacja seksualna i
      związany z nią styl życia to sprawa osobista. I nie ma tu żadnego
      znaczenia, czy
      homoseksualiści częściej niż inni dopuszczają się pedofilii ani czy
      powodują
      więcej wypadków samochodowych, tak jak nie ma znaczenia, czy rudzi
      częściej
      kłamią, a szewcy częściej klną. Nie przesądza to o niczyjej winie
      ani nie
      uzasadnia żadnej dyskryminacji. Wolisz kobiety - dobrze. Brzydzisz
      się
      homoseksualizmu - twoja rzecz i twoje prawo. Możesz nawet o tym
      mówić."
      - pełna zgoda, niech każdy żyje na swój sposób: oni i ja. Chciałbym
      jednakże,
      żebyśmy w przestrzeni publicznej zachowali pewną powściągliwość w
      korzystaniu z
      niej i szanowali innych i ich odmienność. Nie chcę, żeby ktoś biegał
      po miejście
      i krzyczał:"jestem gejem", również nie chcę, żeby ktoś biegał po
      mieście i
      krzyczał:"robię to z moją żoną po bożemu".

      Alez geje przeciez własnie to robią!

      Krakauerowi moznaby przypomniec "Mamma, was ist Leutnant?"
      Daszyńskiego... 8^)... niby taki super-hiper-wykształciuch a nie
      wie, nie widział, nie słyszał.... że parady własnie homoseksualistów
      na swiecie maja charakter burdelowy, obsceniczny i wulgarny. I ze
      znakomita większość tekstów, gestów nasladujących kopulację i inne
      zachowania seksualne NIE BYŁABY WYBACZONA podobnej demonstracji
      heteroseksualnych kobiet i męzczyzn.

      Moze profesora uczelni nie stac na bilet do Paryza toto sobie
      obejrzeć.... Cresi pas!

      Byłoby miło, zeby taki "autorytet" od etyki zabierajac głos "w
      przestrzeni publicznej" pisał jednak prawde a nie pomijał zasadniczy
      motyw, dla którego ludzie sobie gay-parad ogladać nie zycza.

      Hipokryzją profesorze ma Pan podszyte kalesony jak Łaszcz wyrokami
      ferezję.... Jedni maja swiatu do zaproponowania wyłącznie swoja
      seksualnośc, drudzy wyłącznie przez siebie wydumaną "etykę"
      sprzeczna z moralnością obowiazujacą w danym społeczeństwie.
      Tacy "poprawiacze" Dekalogu nie powinni strugać moralistów... jak
      człowiek czyta aprobaty Szyszkowskiej, Środy dla eutanazji na
      zyczenie to po prostu trafia szlag, kto to dzisiaj moze zostac
      profesorem etyki, uczyć mlodzież!

      To jakby Eichmannowi i Himmlerowi dać pod opiekę żydowski
      sierociniec!

      Szczęśliwie to Polacy są normalni a tacy "etycy" są sierotami w
      społeczeństwie! Z czego Profesor wywodzi pewność, że człowiek
      wykształcony ma być akurat zwolennikiem burdelowego permisywizmu na
      ulicach - nie pojmuję....

      Prosze więcej nie rznąc głupa. Nawet Wybiórcza ma granice tolerancji
      dla Tartuffe'ów zakutanych wyzej oczu w profesorską togę!

      Jesli prawda, ze styl to człowiek to dla mnie Hartmann jest oslizłym
      ichtiozaurem.
      • praksi Re: Hartmann sam jest hipokrytą... 17.03.10, 17:38
        Doskonała teza i uzasadnienie.
    • bosman_plama nowohuckie profesory 22.06.09, 11:18
      Ktoś kto grzmi, że: "homofobia jest grzechem", a do tego mieni się być
      profesorem filozofii, mógłby na początek zdefiniować czym "homofobia" w jego
      rozumieniu jest, bo to wciąż pojęcie dość szerokie i w rozmaitych zakresach
      używane. Widać jednak nowohuckich filozofów obowiązuje inna metodologia niż
      np. krakowskich.
      Filozof, czy nie, artykuł napisał pan profesor fascynujący. Weźmy np. taki
      fragment:
      "Jeśli jednak grupa studentów niebędących specjalistami organizuje odczyt
      hochsztaplera, nazywając to konferencją naukową, wolno nam sprzeciwić się
      temu, zwracając uwagę, że słowo "nauka" zostało w tym przypadku nadużyte, a
      prawo do decydowania, co jest, a co nie jest naukowe, nie przysługuje akurat
      tejże grupie studentów."
      -
      • ichbines Od autora 22.06.09, 12:35
        Przeczytałem sobie, jak zawsze, posty z forum. Zawsze zadziwia mnie w
        tej lekturze przypisywanie mi poglądów, których wcale nie głoszę.
        Mój artykuł w żadnej mierze nie dotyczył parad gejowskich. W ogóle
        się o nich nie wypowiadam, choć GW takie akurat dała zdjęcie, jakie
        dała. Jeśli kogoś interesuje moje zdanie w tej sprawie, to nie lubię
        tych demonstracji, bo za dużo w nich obsceny i prowokacji. Bynajmniej
        też nie chcę ograniczać praw studentów do organizowania
        najidiotycziejszych nawet odczytów. Niechaj robią to sobie własnym
        sumptem. Na uczelniach jednak to władze uczelniane są gospodarzami i
        to one, a nie studenci decydują, kto może być zaproszony i co
        zostanie uznane za naukowe, a co nie. Wolność słowa i działania nie
        oznacza, że władze instytucji publicznych nie mają nic do powiedzenia
        na temat tego, co w ich murach będzie się działo. Mają prawo
        sprawować kontrolę nad wydarzeniami na swoim terenie, a publiczność
        ma prawo decyzje te komentować - krytycznie lub aprobatywnie.
        Nazwanie odczytu Camerona mianem "konferencji naukowej" jest
        nadużyciem terminu "nauka", którego sensu uniwersytet ma obowiązek
        bronić. Czy tak trudno zrozumieć zwykły artykuł w gazecie? Jeśli zaś
        kto myśli jedynie hasłami, to proszę bardzo, oto moje hasła:
        Niechaj geje (i nie-geje) kochają się w domach, a nie nie ulicach!
        Niechaj homofobi ogranizują sobie imprezy z Cameronem, ile wlezie!
        Niechaj uczelnie wyższe nie wpuszczają Camerona udając, że jest
        uczonym i powołując się na wolność słowa!
        A co naprawdę myślę o homofobach, to zachowam dla siebie.
        JH
        • bosman_plama Re: Od autora 22.06.09, 14:58
          "Przeczytałem sobie, jak zawsze, posty z forum. Zawsze zadziwia mnie w
          tej lekturze przypisywanie mi poglądów, których wcale nie głoszę. "
          _ _ _

          Kłopot w tym, że trudno zorientować się co Pan głosi, taki chaos zawarty jest w
          Pańskim tekście. Z jednej strony gromi Pan studentów twierdząc, że nie są oni
          władni organizować naukowej konferencji, skoro zapraszają na nią znanego
          homofoba, z drugiej sam "homofobii" uparcie nie definiuje, za to szafuje pan
          cokolwiek nienaukowym pojęciem "grzechu". Z jednej strony pisze Pan o szacunku
          dla cudzych poglądów i stylu życia, z drugiej gromi Pan bez krzty choćby próby
          zrozumienia tych, którzy nie idą za tym, co nazywa Pan "postępem". Oczywiście,
          felieton ma swoje prawa, Pan jednak cokolwiek balansuje na ich granicy.
          Co do "naukowości" wspomnianej konferencji - uznano ją za nienaukową zanim
          zdążyło paść w niej choćby słowo. Uznano ją za nienaukową na podstawie uprzedzeń
          bojowników przeciw homofobii właśnie. Tyle w kwestii "myślenia hasłami" - jak
          widać czasem wystarczy, by padło hasło: "homofobia", by rozsądek odstawić na
          plan dalszy.
        • kibiczdala Re: Od autora 23.06.09, 06:44
          A czy pan wie co pan glosi ? Caluje Pan d...e pederastom, obraza moralnosc i
          obyczajowosc ludzka w tym artykule oraz wszystkich ktorzy mysla ze zboczenia sa
          grzechem, a teraz pisze ze co naprawde mysli o homofobach zachowa dla siebie.
          Przeciez ten caly artykul jest o homofobach. Zgas swiatlo
        • pal666 Re: Od autora 23.06.09, 07:30
          Pytanie: co to jest - według Pana - "homofobia" ?
        • stoniec Re: Od autora 23.06.09, 09:35
          Niestety, Panie Profesorze, jeszcze gorszym grzechem niz
          nierozumienie tego, co sie czyta, jest udawanie, ze sie nie rozumie tego, co sie
          pisze, rowniez tego, co miedzy linijkami.
          Jednym z motywow przewijajcych sie w Pana wypowiedzi jest
          potepienie 'hipokryzji'. A jak nazwac take dwa zwroty zestawione wokoj siebie:1)
          'homofobia jest grzechem'2) 'soja opinie o homofobach zachowam dla siebie'. Czyz
          nie jest to
          przypadkiem prztpadek zjawiska na 'h'? Zreszta Pana wypowiedzi na temat
          homofobii i tak nie maja wiekszego znaczenia, poniewaz jak w kazdym dyskursie
          nacechownaym ideologicznie, posluguje sie Pan okresleniami celowo
          niedokreslonymi, ale za to nacechowanymi wartosciujaco.
          Nalezy do nich owa 'homofobia' wlasnie, o ktorej wiadomo, ze
          'jest grzechem', ale nie wiadomo, czym tak naprade jest.
          Ta mglawicowosc jest zamierzona, bo pozwala napietnowac tym znamieniem na dobta
          sprawe kazdego, ktory nam podpadnie albo,
          ktorego chemy zniszczyc. Taktyka ta zastosowana wobec samego
          Pana profesora pozwal mi , na przyklad, bardzo spokoje oswiadczyc, ze jest Pan
          homofobem czystej wody - sam Pan przecie oswiadczyl, ze mu sie wiadome parady
          nie podobaja.

          Co do wolnosci lub jej braku na uczelnaich, to chcialem Panu profesorowi
          przyponiec, z Uniwersytet (bezprzniotnikowy) jest
          spolecznoscia skupiajaca zarowno naukowacow, jak i studentow, ktorzy maja
          zagwarantwana pewna mozliwosc wspoldecydowania, o jego sprawach. Gdy chodzi o
          prpfesora C. , to jestem sie w stanie zgodzic z Panem co do oceny tej postaci,
          ktora tez nie jest bohaterem moich bajek. Alec przeciez wiemy, ze tekst
          publicystyczny, to nie tylko jego tzw. z angielska - face value, ale rowniez, to
          co sie kryje miedzy wierszami i tzw.
          ogolna wymowa. Polskie prawo prasowe kaze na przkald karac
          autorow tekstow, ktore nie zwieraja wprawdzie zadnych zaskarazalnych faktow ani
          sformulaowam, ale calosc niesie
          pewne szkodliwe lub obrazliwe przeslanie. A ze tekst atki da sie napisac, to wie
          kazdy bardziej rozganiety student drugiego roku dziennikarstwa.
          Wracajac do naszych baranow, czyli studentow i prof. C.,
          smiem twierdzic, ze wiekszosc czytajacych i sam pan Profesor
          doskonale czuja, ze w tej sprawie akurat nie o poziom
          metodologiczny goscia ani ocene intelektuwalnej wartosc jego prac chodzilo, i ze
          gdyby studenci zaprosili kogos o rownie watpliwym warsztacie, ale gloszacego
          teze, iz istnieje perpetum mobile, tylko rzday mocarstw i sluzyby specjalne
          ukrywaja to przed ludzkoscia, to najprawdopodnie studenci nie mieli by
          najmniejszego klopout z zarezerwowaniem na spotkanie nawet jakiegos Audytorium
          Maksimum.
          To tyle uwag, choc cisna sie i inne, ale akurat zbliza sie czas mojej porannej
          kawy i medytacji na tematy homofobiczne,
          wiec sie oddam raczej tym szlachwetnym zatrudnieniom..

          PS Gdyby mi jakas redakcja wcisnela jako ilustracje mojej
          wypowiedzi cos, co jest sprzeczne z moimi intencjami, to bylby to ostatni
          material, jaki do niej poslalem. Z powazaniem.
        • oakpark Jednak Hartmann - hipokryta do kwadratu! 23.06.09, 13:21
          "Przeczytałem sobie, jak zawsze, posty z forum. Zawsze zadziwia mnie
          w
          tej lekturze przypisywanie mi poglądów, których wcale nie głoszę.
          Mój artykuł w żadnej mierze nie dotyczył parad gejowskich. W ogóle
          się o nich nie wypowiadam, choć GW takie akurat dała zdjęcie, jakie
          dała. Jeśli kogoś interesuje moje zdanie w tej sprawie, to nie lubię
          tych demonstracji, bo za dużo w nich obsceny i prowokacji."

          Jaaasne! Artykuł "nie dotyczył parad gejowskich".... homofobów jeno
          pietnował.... 8^). Autor sobie "wydzielił" fragmencik jeno
          zjawiska ...i cacy! W ten sam sposób moznaby pochwalić hitleryzm
          ograniczajac sie do tego jakie świetne autostrady zbudował....
          8^).... a że na budowie zginęło z głodu tylu a tylu haeftlingów z
          kacetu to "nie dotyczy"... Adolf Hitler wielkim budowniczym był,
          nieprawdaż panie Hartmann?!

          Moze i Pan nie glosi... ale tzw. humanista powinien pamietac
          hasełko "cum tacent, clamant". Pominięcie najistotniejszej
          przesłanki niecheci do gejów jest zwykłą nieuczciwoscia
          intelektualną /a że sprawy tycza moralnosci - takze moralną!/. Autor
          napluł na Majcherka a sam się próbuje wyłgac z najobrzydliwszej
          konsekwencji swoich poglądów.... konsekwencji tej to jednak przeciez
          nie usuwa: gay-parady wyglądały zawsze jak burdel na kółkach a nie
          jak demonstracja ucisnionych sufrazystek co nam pleno titulo
          Szlachetny Humanista próbuje wcisnać... 8^).

          Homofobia Polaków nie dotyczy gejów nie robiacych sztandaru z
          genitaliów dyndajacych na ulicy, dotyczy publicznej promocji
          rozpusty i obsceny.

          Hartmannowi w tych paradach przeszkadza "ZA DUŻO obsceny". Czyli
          TROSZKĘ OBSCENY to Pan Profesor lubi! Facet jest ewidentnie z
          cywilizacji, która zostawiła nam perełki w rodzaju: "nieprilicznymi
          słowami SLISZKOM rugatsia wosprieszczajetsja"... czyli plugawym
          jezykiem mozna, byle w miarę! Wnioskując ze słów Hartmanna chciałbym
          Go zapytac JAKA JEST MIARA OBSCENY korzystna dla społeczeństwa? Dwa
          majtajace na gay-platformie fiuty w musztardzie - CZY PIĘĆ?

          Polecałbym na pokutę żeby Pan Profesor oblizał dookoła Eglise St.
          Eustache koło paryskiej Gieldy... ten kosciół własnie bo w nim
          ochrzczono ongiś twórcę postaci Tartuffe'a, którego Hartmann tak
          udatnie nasladuje....

          Hipokryta biegnie ze spuszczonymi gaciami w checi dogonienia
          postępu ludzkosci krzyczac: "łapaj hipokrytę!"

          Jak już promowac ruje i porubstwo to uczciwiej juz robić to par
          excellence jako stary satyr, wieprzek z trzody Epikura a nie
          jako "etyk, profesor uniwersytetu".
        • oakpark o konferencjach "naukowych" i naukowych 23.06.09, 13:50
          "Na uczelniach jednak to władze uczelniane są gospodarzami i
          to one, a nie studenci decydują, kto może być zaproszony i co
          zostanie uznane za naukowe, a co nie."

          I tak np. cała dziedzina, z której imci Hartmann jest za koryfeusza
          z tytułem naukowym na uniwersytetach z pierwszej "100" na swiecie
          zwykle nie jest "science" - a nie jest bo sa to uniwersytety
          anglosaskie lub na anglosaski system formatowane. A "etyka"
          wykładana przez rozmaitych Hartmannów jest tam tak ceniona
          jak "wykłady" religii bahaistów w Wilmette pod Chicago...

          Etyki sa systemami logicznego wyprowadzania wniosków - ale z
          przesłanek, których naukowo dowieść niepodobna....czy zatem takiego
          Hartmanna powinno sie zwolnic z katedry i zaproponowac Mu kopanie
          rowów? Oczywiscie NIE. Natomiast pretensje takich panów do
          uprawiania nauki sa ... no własnie - zachowaniem pretensjonalnym.

          Gdy komus profesorska powaga tytułu uderza do głowy to facet taki ma
          po prostu za słabą głowę, ot, co! Banach żadnych studiów nie
          skończył a uprawiał naukę lepsza niż wiekszość PRL-owskich
          profesorów od "postępu".

          Odczyty Camerona bywały odczytem, żadną konferencją, po prostu
          brakowało im formalnych cech takiego spotkania naukowego.

          Aha - rozumiem, ze Czcigodny Autor nie ma wpływu na to jaką "wartosć
          dodaną" GW dokłada ilustrując Jego teksty?

          Noo... ale jak się "naukowo" publikuje głównie w gazetach to nie
          mozna wybrzydzać na recenzentów... 8^)... moze kiedyś Wybiórcza
          trafi na Listę Filadelfijską, who knows?

          Na razie to jej Impact Factor kojarzy mi sie wyłącznie z penetracją
          zadka Pana Profesora..... 8^)

          (mam nadzieję, ze obsceny uzyłem akurat tyle aby trafic w gust
          Autora)
          • oakpark Co Hartmann uznaje za "publikację" 23.06.09, 14:21
            Jan Hartman (ze strony www Autora)

            PUBLIKACJE

            I. KSIĄŻKI

            Sposób istnienia rzeczy materialnej według „Sporu o istnienie
            świata” Romana Ingardena, Lublin: Wyd. UMCS 1993, s. 148 (seria:
            RRR).
            ....

            III. DROBNE ESEJE I PUBLICYSTYKA (pominięto część drobnych
            publikacji prasowych)

            ...
            „Uniwersytety i postmoderniści. Spór z prof. Kołakowskim” (tytuł
            nadany przez redakcję), Universitas 9-10/1994, s. 86-88.

            „Profesory i chamy”, Przegląd polityczny 59(2003), s. 38-41

            „Klonowanie? Czemu nie!”, Gazeta Wyborcza z 29 marca 2003, s. 17-18.

            „Szkoło – zajrzyj w swe dno” (tytuł nadany przez redakcję), Gazeta
            Wyborcza z 21 października 2003.

            „List do przodków”, Midrasz, luty 2004.

            „Ucywilizujmy eutanazję”, Gazeta Wyborcza z 3.07.2004.
            -----------------------------
            Wypisuje artykuły w gazetach jako dorobek naukowy... 8^)... jest za
            klonowaniem, za "ucywilizowaniem" eutanazji.... (swoją drogą nie
            przypuszczałem, ze moje porównanie Hartmanna do hitlersynów jest aż
            tak na rzeczy...

            No bo JAK można ucywilizować zabijanie człowieka... brr!

            Uważajmy na takich "etyków" - proroków naukowego nihilizmu.
            Oczywiscie tak samo "naukowego" jak marksizm....

            Nasz Pan Profesor jest bowiem Towarzyszem Profesorem.... 8^) co
            najmniej in pectore. Moze zatem wyjasni w myśl teorii marksizmu
            dlaczego ustrojem wygrywajacym wpółzawodnictwo, majacym wyzszy
            wzrost wydajnosci pracy był akurat kapitalizm? Bo taki ustrój miał
            wygrac wg samego Marksa.... 8^)

            Autor przytoczył w swoim eseju w GW cały szereg słusznych faktów...
            ciekawe jednak jak to sie stało, ze zapomniał o Wittgensteinowskim
            natrzasaniu sie z implikowania zdań o faktach - zdań o powinności...
            8^)

            No i jak Jagiellonka ma sie wybic w swiecie przy takich profesorach
            jak Harmann?

            • oakpark Czytajmy Hartmana... 8^) 23.06.09, 15:02
              "Teza 4. Władza odpowiada za społeczeństwo i jego kondycję moralną i
              materialną. Wszystkie wysiłki powinny prowadzić do umocnienia i
              zbudowania człowieka, a prawo, w tym również demokracja, to jedynie
              narzędzie służące do tego celu. Nie wolno fetyszyzować takich
              wartości politycznych jak równość i wolność, paraliżując wysiłki
              wychowawcze państwa. Państwo, które bez reszty odda się
              praktykowaniu bezstronności, faktycznie staje się stronnikiem
              relatywizmu i nihilizmu, utrwalając przewrotną postać ideologii,
              którą jest liberalizm."


              Wziąłem się za esej "Dlaczego przestałem być konserwatystą"....
              tytuł tak podobny do eseju Hayeka.... a treść, hm...
              bardzo "wyznawcza". Zachecam do przeczytania tekstów na stronie www
              Autora. Jesli je akurat tam umiescił to widać jest z nich dumny...
              taaak!

              Wąż by sobie kregosłup połamał pełznąc wzdłuż Hartmanowskiej
              aksjologii... ten człowiek się miota wdeptując w różne skrajnosci
              ale robi to ciekawie. Zachęcam.

              Kiedy będę miał czas to sobie te jego teksty doczytam do końca...
              tak na oko to facet ma Narcisstic Personality Disorder... a pro domo
              sua? Miło jest napotkac faceta, którego pycha niebotycznie przerasta
              pychę naszą własną.... z którą nie rok, nie dwa toczymy boje....

              Boże, dzieki Ci, zem jest jeno chemikiem a nie Szlachetnym
              Humanistą....bo chyba dzieki temu, żem prosty i za głupi to taki
              umysł jak Hartman ani mnie nie zwiedzie ani nie oszuka....

              Za moją kondycję moralną szczesliwie odpowiadam ja sam... nie
              władza. Jesli bowiem przyjać za Hartmanem: "Władza odpowiada za
              społeczeństwo i jego kondycję moralną i materialną" to niby
              czemu "człowiek" ma brzmieć dumnie, czemu ma się zmagać z materia by
              zapewnic rodzinie utrzymanie, czemu ma rezygnowac z robienia swiństw
              bliźnim choc racjonalnie toto bardzo by mu sie opłacało?

              Excusez le mot: do dupy z taką etyką!
              (ale burdelowe gay-parady w sam raz do Hartmana pasują, trudno o
              lepszą matched pair... jakie nam PRL wychował elity takie
              mamy..."wysiłki powinny prowadzić do umocnienia i zbudowania
              człowieka"...)

              Facet jest non plus ultra.... chyba zaczne kupowac Wybiórczą... 8^)

        • 001radek Re: Od autora 23.06.09, 17:44
          Oczywiscie zgadzam sie z panem.Mam tylko jedna prozbe:prosze nie
          wrzucac do jednego koszyka nietolerancji i braku wyksztalcenia.To
          stereotyp.Mysle,ze nawet tacy jak ja(bez wyksztalcenia)potrafia byc
          tolerancyjni.Wyksztalcenie pozwala tylko na poznanie definicji
          takiej postawy.
          I jeszcze jedna uwaga.Ja jestem troche homofobem,to chyba efekt
          wychowania w braku akceptacji odmiennosci.Ale jednoczesnie nie
          zgadzam sie nigdy na ograniczanie czyjejs wolnosci ze wzgledu na
          jego preferecje seksualne.Jedno nie wyklucza drugiego.
          Np.nie znosze szpinaku.To nie oznacza jednak,ze zadam zakazu jego
          uprawy .Nawet jesli z pogarda patrze na dziwaków/milosników tego
          chwasta.
          • pierot9 Re: Od autora 30.06.09, 01:05
            001radek napisał:
            > Np.nie znosze szpinaku.To nie oznacza jednak,ze zadam zakazu jego
            > uprawy .Nawet jesli z pogarda patrze na dziwaków/milosników tego
            > chwasta.

            Odwróćmy sytuację: ja lubię mak, ale jego uprawa jest zakazana (konkretniej:
            wymaga zezwolenia).Pytanie: dlaczego jest zakazana? Bo wyrabia się z niego słomę
            makową, robi się z tego kompot i wali w żyłę, a to szkodzi ludziom, więc, żeby
            sobie ludzie nie szkodzili, prawo zabrania im uprawy tego zielska.
            A teraz proszę przełożyć to sobie, wstawiając zamiast słowa mak, słowo
            homoseksualizm i otrzyma pan odpowiedź, któej najlepszą kwintesencją są mądre
            słowa nawróconego Żyda Pawła (Szaweł):

            „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi mi korzyść.
            Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę”
            (1 Kr 6,12)

            Dlatego też, dla dobra swego i dla dobra mojej rodziny i bliźnich - chętnie
            rezygnuję z uprawy maku.


            001radek napisał:
            Ja jestem troche homofobem,to chyba efekt
            > wychowania w braku akceptacji odmiennosci

            Myślę, że to nie tylko efekt wychowania, myślę że to normalne odczucie, że
            człowiek czuje pewną słuszną barierę (brak akceptacji) wobec tego, co jest
            "obrzydliwością" w oczach Pana (nie potępiając przy tym ludzi-homoseksualistów,
            lecz same ich czyny homoseksualne).

            001radek napisał:
            >Ale jednoczesnie nie zgadzam sie nigdy na ograniczanie czyjejs wolnosci ze
            wzgledu na jego preferecje seksualne.Jedno nie wyklucza drugiego.

            A co pan powie, gdy czyjąś preferencją seksualną jest ... pedofilia? Ma pan
            dzieci? Jeśli tak, to czy rzeczywiście jedno nie wyklucza drugiego?


            Tak ... sobie tylko luźne myśli rzucam...
        • donald_tuks Re: ichbines 30.06.09, 01:48
          Przepraszam, ale nie będę się bawił w filozoficzne zawiłości, postawię na ...
          "prostotę" argumentów.

          Pisze Pan:
          "To homofobia jest grzechem, zgorszeniem i zagrożeniem, a nie homoseksualizm. To
          z niej, a nie z homoseksualnej miłości, wypływa strach i krzywda niewinnych"

          Cóż, samo bycie profesorem filozofii i etyki UJ, a nawet członkostwo B'nai
          B'rith Polska, nie jest widać synonimem mądrości, a już na pewno nie synonimem
          zdrowego moralnie podejścia do spraw tak żywotnych dla rodzaju ludzkiego, że Bóg
          wielokrotnie musiał ten rodzaj ludzki napominać, np. Księga Kapłańska (18,22 i
          20,13):

          "Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest
          obrzydliwość"
          "Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia
          obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli".

          Według tradycyjnej interpretacji fragmenty te potępiają akty
          homoseksualne, dodatkowo wyliczając je w otoczeniu zoofilii i kazirodztwa.

          Nachalność dzisiejszych homoseksualistów przypomina mi zachowanie ich
          "protoplastów" z czasów starotestamentalnych (Księga Rodzaju, Zniszczenie
          Sodomy i Gomory 19, 4-11:

          "4 Zanim jeszcze udali się na spoczynek, mieszkający w Sodomie mężczyźni, młodzi
          i starzy, ze wszystkich stron miasta, otoczyli dom, 5 wywołali Lota i rzekli do
          niego: «Gdzie tu są ci ludzie, którzy przyszli do ciebie tego wieczoru?
          Wyprowadź ich do nas, abyśmy mogli z nimi poswawolić!» 6 Lot, który wyszedł do
          nich do wejścia, zaryglowawszy za sobą drzwi, 7 rzekł im: «Bracia moi, proszę
          was, nie dopuszczajcie się tego występku!2 8 Mam dwie córki, które jeszcze nie
          żyły z mężczyzną, pozwólcie, że je wyprowadzę do was; postąpicie z nimi, jak się
          wam podoba, bylebyście tym ludziom niczego nie czynili, bo przecież są oni pod
          moim dachem!»3 9 Ale oni krzyknęli: «Odejdź precz!» I mówili: «Sam jest tu
          przybyszem i śmie nami rządzić! Jeszcze gorzej z tobą możemy postąpić niż z
          nimi!» I rzucili się gwałtownie na tego męża, na Lota, inni zaś przybliżyli się,
          aby wyważyć drzwi".

          Ma pan dzieci? I naprawdę nie budzi pana obaw informacja typu:

          "Nowa partia kusi Holendrów masą obietnic, by po wejściu do parlamentu
          zrealizować swój główny cel - legalizację pedofilii"
          wyborcza.pl/1,86698,3406509.html

          Naprawdę nie budzi?

        • jk1962 Re: Od autora 01.07.09, 07:41
          ichbines napisał:
          "Zawsze zadziwia mnie w tej lekturze przypisywanie mi poglądów,
          których wcale nie głoszę."
          "Czy tak trudno zrozumieć zwykły artykuł w gazecie?"
          .............................................
          Trudności ze zrozumieniem tekstu i wynikające z tego przypisywanie
          autorowi poglądów, kórych on nie głosi, są skutkiem nauczania
          nastawionego raczej na wpajanie jedynie słusznych prawd a nie na
          umiejętność krytycznej oceny rzeczywistości.
    • adrem63 Małe pytanko domniemanego homofoba 23.06.09, 11:46
      Małe pytanko do profesora zwolennika „postępu moralnego”.
      Czy jest granica tego postępu ?
      No i czy tempo jest odpowiednie ?
      Quo vadis ?
    • rychoku Profesorski zamordyzm 24.06.09, 08:42
      Pan Profesor pięknie pisze o wolności...dla pedałów. Jeśli jednak nie uznaje
      ktoś w pedale uebermenscha, to wara od studiów, tytułów naukowych. Pan
      Profesor w swej łaskawości (na razie!) nie proponuje jakichś obozów
      reedukacyjnych.
    • kylax1 Homoseksualisci istnieli, istnieja i beda istniec. 17.03.10, 19:11
      Naleza im sie prawa, jak reszcie spoleczenstwa. Orientacji sie nie wybiera. I
      zaznaczam, ze jestem heteroseksualny.
Pełna wersja