Mama zaginęła w akcji

06.07.09, 14:06
Też "nieswojo" się Wam czytało o alimentach płaconych przez kobiety? Jakoś
utrwaliło mi się połączenie alimenty = mężczyzna... Potęga stereotypów...
    • melmire Re: Mama zaginęła w akcji 06.07.09, 15:29
      Nie, to akurat nie sprawia mi problemu, placi ten kto nie zyje z dziecmi.
      Za to zastanawiam sie jak wygladalo przed odejsciem zony zycie Mateusza, ktory
      najwyrazniej nie zajmowal sie dziecmi rano (bo lubi spontan, i dopiero teraz
      musi karmic, ubierac i odwozic), ani wieczorem (bo o 21 w knajpach zdjecia
      robil, wiec pewnie wychodzil z domu kolo 19).
      • asiura2 Re: Mama zaginęła w akcji 06.07.09, 20:28
        I to jest wlasnie odpowiedz na pytanie dlaczego ona odeszla. Do
        przemyslenia dla wszystkich niezaangazowanych "tatusiow"
        • q-ku i już macie gotową "odpowiedź", prawda? 06.07.09, 20:47
          na pewno ojciec pił, bił, nie kochał dzieci

          dopiero 1. mama jak poszła do faceta obcego a 2ga do domu publicznego , zrobiły
          dobry uczynek i ujawniły Wam te prawdę conie?

          Facet chowa dzieci sam i już Wam jest czegoś winien. Najlepiej jak je sąd mu
          pozabiera bo to zły człowiek jest na pewno - no bo facet
          • melmire Re: i już macie gotową "odpowiedź", prawda? 06.07.09, 21:35
            TERAZ chowa dzieci sam, i dobrze,normalna sprawa zeby sie swoimi dziecmi
            zajmowac i szczescia mu zycze). Ciekawia mnie raczej poprzednie proporcje
            zaangazowania w codzienne zycie. Bo mam wrazenie ze dopiero teraz odkryl ze
            dzieci trzeba nakarmic, ubrac, przywiezc, zawiezc, polozyc spac, obudzic,
            uczesac i tak dalej, i tak dalej.Fakt, lepiej pozno niz wcale :)
            Sama milosc do dzieci i zony nie wystarczy, to nie jest tak "ja was kocham, ale
            teraz wychodze , pa pa, zobaczymy sie jutro po poludniu jak odespie", trzeba
            zakasac rekawy i zapie....c jak kot z propelerem.
            No dobra, wiem ze przesadzam i dopisuje kilometrowe teorie do kilku zdan wywiadu
            :)Moze zonie taki spontaniczy, dobrze zarabiajacy nieobecny, maz odpowiadal, i
            zwiala z innych powodow.
            • corgan1 czyli teraz facet ma za swoje? 07.07.09, 08:37
              Zajmowanie się samotnie dziećmi to ma niby być kara za poprzednie grzeszne życie
              i facet dostał to na co zasłużył?

              > Sama miłość do dzieci i zony nie wystarczy

              Co jakoś nie dotyczy bab. Tej wystarczy że powie przed sądem że "kocha swoje
              kluseczki", tęskni za nimi, pochlipie trochę i natychmiast sąd odbierze dzieci
              facetowi i przyzna je tej xxxxxxx a jego obciąży alimentami.

              > No dobra, wiem ze przesadzam i dopisuje kilometrowe teorie do
              > kilku zdan wywiadu

              Dopisujesz.
            • konchi1980 Re: i już macie gotową "odpowiedź", prawda? 07.07.09, 10:23
              Faktycznie przesadzasz. I to tak bardzo, że twoje wpisy budzą mój
              niesmak. Od razu założyłaś że wcześniej nie było tego faceta w życiu
              dzieci? Biją od ciebie stereotypy, pretensje do całego świata a
              przede wszystkim facetów jako takich. Jakaś trauma? Żal mi ciebie...
            • andrzejto1 Re: i już macie gotową "odpowiedź", prawda? 07.07.09, 10:29
              melmire napisała:

              > TERAZ chowa dzieci sam, i dobrze,normalna sprawa zeby sie swoimi
              dziecmi
              > zajmowac i szczescia mu zycze). Ciekawia mnie raczej poprzednie
              proporcje
              > zaangazowania w codzienne zycie. Bo mam wrazenie ze dopiero teraz
              odkryl ze
              > dzieci trzeba nakarmic, ubrac, przywiezc, zawiezc, polozyc spac,
              obudzic,
              > uczesac i tak dalej, i tak dalej.Fakt, lepiej pozno niz wcale :)

              To dlaczego rzeczonej matce jego dzieci nie przeszkadzało to przed
              ślubem?? Zanim nie pojawiły się dzieci to było ok?? Dopiero po
              urodzeniu się dzieciaków stworzył się problem??


              > Sama milosc do dzieci i zony nie wystarczy, to nie jest tak "ja
              was kocham, al
              > e
              > teraz wychodze , pa pa, zobaczymy sie jutro po poludniu jak
              odespie", trzeba
              > zakasac rekawy i zapie....c jak kot z propelerem.

              A na chleb z masełkiem i kosmetyki dla mamusi to skąd wziąć
              pieniążki?? Z nieba??


              > No dobra, wiem ze przesadzam i dopisuje kilometrowe teorie do
              kilku zdan wywiad
              > u
              > :)Moze zonie taki spontaniczy, dobrze zarabiajacy nieobecny, maz
              odpowiadal, i
              > zwiala z innych powodow.

              Myslę, że to byłoby podsumowanie Twojej wypowiedzi.
              • rikol Re: i już macie gotową "odpowiedź", prawda? 07.07.09, 14:44
                Nie przeszkadzalo to jej przed slubem, bo wtedy nie bylo dzieci. To oczywiste,
                ze kiedy ona urodzila dzieci, trzeba bylo harowac 24 godziny na dobe. Kiedy
                facet przychodzi z pracy, to 'musi odpoczac'. Kiedy kobieta przychodzi z pracy,
                to musi 'zajac sie domem', czytaj harowac az padnie z nog.

                Facet zajmujacy sie swoimi dziecmi - robi po prostu to, co do niego nalezy.
                Tysiace kobiet robia to codziennie bez poklasku. Chyba ten ojciec nie oczekuje,
                ze ktos mu da medal za zajmowanie sie SWOIMI WLASNYMI dziecmi?
            • ned_pap Re: i już macie gotową "odpowiedź", prawda? 07.07.09, 12:35
              A może było tak, że babie się w dupie poprzewracało, bo musiała przerywać oglądanie seriali, po to, żeby dzieci oporządzić dwa razy na dobę. A chłop był zły, bo tylko pracował całymi dniami, żeby rodzinę utrzymać. W końcu kobita stwierdziła, że musi być niezależna i wyzwolona, i poszła pracować do burdelu.
              • melmire Re: i już macie gotową "odpowiedź", prawda? 07.07.09, 12:37
                I tak oto dochodzimy do tezy, z ktora kazdy chyba sie zgodzi "niektorzy ludzie
                nie powinni miec dzieci". Amen.
                • squirrel-ka Widziały gały, co brały. 07.07.09, 14:13
                  I dotyczy to obojga.
            • three-gun-max Re: i już macie gotową "odpowiedź", prawda? 14.07.09, 12:00
              ojej, czyżby jakiś uraz do facetów? Może w ramach protestu też się zatrudnisz w burdelu ;-)
          • twojabogini Mamy odpowiedź!!! 07.07.09, 08:50
            Darek:
            [i]Nie było dla mnie problemem nauczyć się gotować (...)Sztuką było
            nauczyć się planować (...) O której wstać, by zdążyć wyprasować
            dzieciom ciuszki, rozczesać włosy, zrobić śniadanie i zaprowadzić
            Martę do przedszkola. Po pracy biec na pierwszy autobus, by zdążyć
            odebrać małą z przedszkola i dobiec do domu (...) wiedzieć, na
            którym placu zabaw są najwyższe zjeżdżalnie (...)I jeszcze pamiętać
            o kontroli u lekarza, o kawałku szmatki i wacie, którą trzeba
            przynieść do przedszkola (...)Padałem na twarz."

            Mateusz
            Jest godzina 21. Jeszcze cztery lata temu o tej porze Mateusz
            robił zdjęcia na koncertach w alternatywnych klubach. Kolekcjonował
            płyty. Chodził na wystawy, był na bieżąco. Teraz o tej godzinie
            najczęściej wiesza wyprane ubrania córek: 8-letniej Magdy i 11-
            letniej Aleksandry (...) Nim Mateusz został samodzielnym ojcem, żył
            spontanicznie. Zawsze bał się rutyny.


            Najpierw ci mężczyźni uczynili samotne matki ze swoich żon. No
            comment.
            • ojca Re: Mamy odpowiedź!!! 07.07.09, 09:07
              Bidne kobiety, dobrze, że się wyrwały i się teraz realizują życiowo.
              • twojabogini Re: Mamy odpowiedź!!! 07.07.09, 12:00
                ojca napisał:

                > Bidne kobiety, dobrze, że się wyrwały i się teraz realizują
                życiowo.

                Nie bidne, tylko nieodpowiedzialne. Jeśli miały niezangażowanego w
                dzieci męża, to należało go w te dzieci zaangażować - nawet
                wyjeżdżając na dwa miesiące w pizdu. ale to nie powód do rzucania
                wszystkiego w diabły.
                Nie zamierzam chwalić ani kobiet, ani ojców porzucających rodziny i
                w szczególności dzieci. Chcę tylko zwrócić uwagę, że postawa
                mężczyzn przed porzuceniem nie była w porządku. To jest bardzo
                częste, że kobiety-matki w związkach małżeńskich są de facto
                samotnymi matkami.
                • tato69 Re: Mamy odpowiedź!!! 09.07.09, 07:49
                  a jak wyjechać na 2 miesiące to najlepiej od razu do burdelu albo zrobić sobie
                  dziecko z kolegą z pracy.. jak szaleć to na całego hahaha
                  puk puk... halo.. bogini... jest tam kto??
            • norbertrabarbar Re: Mamy odpowiedź!!! 07.07.09, 09:37
              Facet bee bo kasę zarabiał. A nie widziały gały co brały? Może paniusia myślała,
              że po ślubie się zmieni? No bo w końcu ona się zmieniła - zrobiły się jej
              zmarszczki i obwisły cycki.
              • twojabogini Re: Mamy odpowiedź!!! 07.07.09, 12:07
                norbertrabarbar napisał:

                > Facet bee bo kasę zarabiał.

                Z artykułu wynika, że przynajmniej jedna z kobiet również zarabiala
                na miarę swoich możliwości. Poza tym przy małych dzieciach nie ma
                nic nienaturalnego w tym, że kobieta siedzi z dziećmi w domu. Robi
                to dla dobra wszystkich członków rodziny. Działalność zarobkowa zaś
                nie zwalnia mężczyzny z zaangażowania we własne potomstwo. Tak sądzą
                tylko palanty.

                >A nie widziały gały co brały?

                Z opisu wnioskuję, że dzieci raczej pojawiły się w tych przypadkach
                po ślubie. Więc raczej trudno przewidziec, ze ojciec uzna, że
                wystarczy jego kilkunastominutowa obecność dziennie lub tygodniowo.
                Normalny człowiek zakłada, że jak ktoś zawiązuje rodzinę, to wie
                jakie obowiązki na siebie przyjmuje, w tym te związane z opieką nad
                dzieckiem.

                >Może paniusia myślała że po ślubie się zmieni? No bo w końcu ona
                >się zmieniła - zrobiły się jej zmarszczki i obwisły cycki.

                To to juz całkiem bezpodstawnie sobie dopowiadasz. Mężczyźni to się
                wcale nie starzeją? Widzę, ze wkurza ci to, że głupie cipy zamiast
                siedziec cicho w domu i cieszyć się, że mąż pensje przynosi smiały
                miec jakies oczekiwania. jakieś zawożenie dzieci do przedszkola, nie
                daj boze usypianie - przeciez pan obawia się rutyny, a dzieci trzeba
                usypiac codziennie...
              • hella_79 Re: Mamy odpowiedź!!! 07.07.09, 13:14
                ale skąd miała wiedzieć jak się bedzie facet zachowywał jak pojawią się dzieci?
                zazwyczaj normalni, odpowiedzialni ludzie po powiększeniu rodziny przewartościowywują swoje priorytety - inteligenty człowiek wie, ze życie przed i po dziecku nie może wyglądac tak samo.
                ale jak ktoś się zachowa w takim momencie to wiadomo dopiero, jak już się rodzina powiększy - wcześniej nie ma szans na sprawdzenie tego.
                nawet najwięksi imprezowicze potrafią zmienić się diametralnie jak pojawi się dziecko...
            • andrzejto1 Re: Mamy odpowiedź!!! 07.07.09, 10:32
              twojabogini napisała:

              > najczęściej wiesza wyprane ubrania córek: 8-letniej Magdy i 11-
              > letniej Aleksandry (...) Nim Mateusz został samodzielnym ojcem,
              żył
              > spontanicznie. Zawsze bał się rutyny.[/i]
              >
              > Najpierw ci mężczyźni uczynili samotne matki ze swoich żon. No
              > comment.

              Jakoś zanim została matką, to jej to nie przeszkadzało??
              • twojabogini Re: Mamy odpowiedź!!! 07.07.09, 11:56
                andrzejto1 napisał:

                > twojabogini napisała:

                > > Najpierw ci mężczyźni uczynili samotne matki ze swoich żon. No
                > > comment.
                >
                > Jakoś zanim została matką, to jej to nie przeszkadzało??

                Zanim została matką nie mogła wiedzieć, że pan uzna zajmowanie się
                dziećmi za jej wyłączną domenę...Trochę logiki...
                • andrzejto1 Re: Mamy odpowiedź!!! 07.07.09, 12:29
                  twojabogini napisała:

                  > andrzejto1 napisał:
                  >
                  > > twojabogini napisała:
                  >
                  > > > Najpierw ci mężczyźni uczynili samotne matki ze swoich żon. No
                  > > > comment.
                  > >
                  > > Jakoś zanim została matką, to jej to nie przeszkadzało??
                  >
                  > Zanim została matką nie mogła wiedzieć, że pan uzna zajmowanie się
                  > dziećmi za jej wyłączną domenę...Trochę logiki...


                  A co ma z tym wspólnego logika?? TO raczej jej naiwność a nie
                  logika. Bo tak się jakoś często składa, że to kobiety są zdziwione
                  że facet się czegoś NIE DOMYŚLIŁ. Faceci się nie domyślają. Faceci
                  działają na zasadzie wyartykułowanych umów a nie domysłów. Jak Ci
                  tego mamusia lub babcia nie wytłumaczyła to sobie to uświadom.
                  Lepiej późno niż wcale.
                  • twojabogini Re: Mamy odpowiedź!!! 07.07.09, 13:04
                    andrzejto1 napisał:


                    > A co ma z tym wspólnego logika?? TO raczej jej naiwność a nie
                    > logika. Bo tak się jakoś często składa, że to kobiety są zdziwione
                    > że facet się czegoś NIE DOMYŚLIŁ.

                    Człowieku, czy ty sądzisz, że statystyczny mężczyzna to jakiś debil?
                    Że nie wie, że decydując się zostać ojcem bierze na siebie
                    odpowiedzialność, ze będzie musiał poswięcić dzieciom swój czas,
                    ograniczyć hobby, gotować, podcierać dupy itp? On ma się tego
                    dopiero domyślać?Albo kobieta ma mu mówić, ze dzieci potrzebują
                    sniadania, obiadu, kolacji, prania? Sądzę, ze większośc mężczyzn
                    poczuje się urażonych robieniem z nich naiwnych dupków...

                    > Faceci się nie domyślają. Faceci działają na zasadzie
                    >wyartykułowanych umów a nie domysłów.

                    No i jest umowa małżeńska - jasno wyartykułowana, czy to cywilna,
                    czy koscielna obie przewidują wspólne wychowanie potomstwa. Do tego
                    dochodzi parę tysięcy lat tradycji instytucji małżeństwa. Do tego
                    zwykła lojalnośc wobec zony, ze jak ona cały dzień zap..la w domu to
                    zamiast lecieć do klubu w piątek i zostawiac ja sama, to raczej
                    posiedzę z nią, albo zabiorę ze sobą. A sobote zamist leczyc kaca
                    pobawię się z dziećmi.

                    >Jak Ci tego mamusia lub babcia nie wytłumaczyła to sobie to
                    >uświadom. Lepiej późno niż wcale.

                    Ja z mężczyznami radzę sobie bardzo dobrze. Od dupków nie wiedzących
                    jakie zmiany w życiu mężczyzny pociąga za sobą zostanie ojcem i
                    mężem trzymam się z daleka.
                    • andrzejto1 Re: Mamy odpowiedź!!! 07.07.09, 13:13
                      twojabogini napisała:

                      > andrzejto1 napisał:
                      >
                      >
                      > > A co ma z tym wspólnego logika?? TO raczej jej naiwność a nie
                      > > logika. Bo tak się jakoś często składa, że to kobiety są
                      zdziwione
                      > > że facet się czegoś NIE DOMYŚLIŁ.
                      >
                      > Człowieku, czy ty sądzisz, że statystyczny mężczyzna to jakiś
                      debil?
                      > Że nie wie, że decydując się zostać ojcem bierze na siebie
                      > odpowiedzialność, ze będzie musiał poswięcić dzieciom swój czas,
                      > ograniczyć hobby, gotować, podcierać dupy itp? On ma się tego
                      > dopiero domyślać?Albo kobieta ma mu mówić, ze dzieci potrzebują
                      > sniadania, obiadu, kolacji, prania? Sądzę, ze większośc mężczyzn
                      > poczuje się urażonych robieniem z nich naiwnych dupków...

                      W pierwotnej wersji facet ma polować. Zapewniać swojej rodzinie byt
                      i bezpieczeństwo. Ta rola jest szczególnie istotna w początkwoym
                      okresie po urodzneniu się dziecka. Bo tak się składa, że dziecko w
                      początkowym okresie wymaga dużego nakładu czasu i wysiłku. Nie
                      wspominam, że facet raczej nie jest w stanie niemowlaka nakarmić.
                      A te naiwne dupki, to najczęściej wyobraź sobie produkt innych
                      kobiet, które nie dały im w odpowiednim czasie dorosnąć.
                      >
                      > > Faceci się nie domyślają. Faceci działają na zasadzie
                      > >wyartykułowanych umów a nie domysłów.
                      >
                      > No i jest umowa małżeńska - jasno wyartykułowana, czy to cywilna,
                      > czy koscielna obie przewidują wspólne wychowanie potomstwa. Do
                      tego
                      > dochodzi parę tysięcy lat tradycji instytucji małżeństwa. Do tego
                      > zwykła lojalnośc wobec zony, ze jak ona cały dzień zap..la w domu
                      to
                      > zamiast lecieć do klubu w piątek i zostawiac ja sama, to raczej
                      > posiedzę z nią, albo zabiorę ze sobą. A sobote zamist leczyc kaca
                      > pobawię się z dziećmi.

                      Z trści artukułu wynika, że on tam pracował a nie balował. Więc
                      jeśli szedł do oracy to w czym problem?? Jak róznica jest między
                      pójściem do klubu i robieniu zdjęć a pracą w fabryce na zmiany?? To
                      się nazywa polowanie i ma na celu zapewnienie materialnego bytu
                      rodziny. Nazywa się to podział obowiazków. Być może tobie się taki
                      podział nie podoba. Nie oznacza to tego, że innym może pasować.



                      >
                      > >Jak Ci tego mamusia lub babcia nie wytłumaczyła to sobie to
                      > >uświadom. Lepiej późno niż wcale.
                      >
                      > Ja z mężczyznami radzę sobie bardzo dobrze. Od dupków nie
                      wiedzących
                      > jakie zmiany w życiu mężczyzny pociąga za sobą zostanie ojcem i
                      > mężem trzymam się z daleka.


                      Tego nie wiesz dopóki nie sprawdzisz...
                      • twojabogini Re: Mamy odpowiedź!!! 07.07.09, 14:23
                        andrzejto1 napisał:

                        > W pierwotnej wersji facet ma polować. Zapewniać swojej rodzinie
                        > byt i bezpieczeństwo.

                        Buhahha. Co ostatnio upolowałeś: dzika czy bażanta? Do tego jeszcze
                        zanim odbędzie stosunek powinien trzepnąć babę maczugą w potylicę?To
                        co głosisz to jest prymitywna socjobiologia, oparta na wizjach rodem
                        z kreskówek.

                        >Ta rola jest szczególnie istotna w początkwoym okresie po
                        >urodzneniu się dziecka. Bo tak się składa, że dziecko w
                        >początkowym okresie wymaga dużego nakładu czasu i wysiłku.

                        Przeczysz sam sobie. Skoro dziecko wymaga tyle zaangazowania, to
                        moze zamiast polowania, facet zająłby się dzieckiem? Praca zarobkowa
                        to tylko 40 godzin w tygodniu, plus dojazdy. Weekendy zazwyczaj
                        wolne. Wiem, że bywa inaczej, ale nikt nie siedzi w robocie 24 na
                        dobę. Jak facet wracał do jaskini, to rąbał drzewo, wyrabiał broń a
                        nie kładł się pod drzewem, albo szedł na grila.

                        >Nie wspominam, że facet raczej nie jest w stanie niemowlaka
                        >nakarmić.

                        Rwa. Primo, może. Po drugie karmienie to jakas 1/25 doby. Wszystkie
                        inne rzeczy moze zrobić.

                        > A te naiwne dupki, to najczęściej wyobraź sobie produkt innych
                        > kobiet, które nie dały im w odpowiednim czasie dorosnąć.

                        Rwa po raz drugi. Bidni mężczyźni potrzebują pozwolenia kobiet na
                        dorośnięcie? To w końcu oni sa odpowiedzilnymi myslywymi, czy
                        niedorosłymi kretynami?Zdecyduj się.

                        > Z trści artukułu wynika, że on tam pracował a nie balował.

                        Cytuję:
                        Jest godzina 21. Jeszcze cztery lata temu o tej porze Mateusz
                        robił zdjęcia na koncertach w alternatywnych klubach. Kolekcjonował
                        płyty. Chodził na wystawy, był na bieżąco.
                        To jednak bardziej
                        brzmi jak opis pracy czy hobby? Zawodowo kolekcjonował płyty?

                        >To się nazywa polowanie i ma na celu zapewnienie materialnego
                        >bytu rodziny. Nazywa się to podział obowiazków. Być może tobie się
                        taki podział nie podoba. Nie oznacza to tego, że innym może pasować.

                        Czytaj uważnie: Alina, żona Mateusza, odeszła cztery lata temu.
                        Rzuciła pracę (...)
                        Ona tez polowała...

                        > Tego nie wiesz dopóki nie sprawdzisz...

                        Jasne... Trudno zgadnąc, ze dziecko będzie chciało jeść i nie mozna
                        go samego w domu zostawić, że robi kupę i siku i płacze. Że trzeba
                        mu ubrania prać... i czasem się z nim pobawić.
                        • andrzejto1 Re: Mamy odpowiedź!!! 07.07.09, 14:55
                          twojabogini napisała:

                          > andrzejto1 napisał:
                          >
                          > > W pierwotnej wersji facet ma polować. Zapewniać swojej rodzinie
                          > > byt i bezpieczeństwo.
                          >
                          > Buhahha. Co ostatnio upolowałeś: dzika czy bażanta?

                          No cóż, jak widzę nie pojmujesz najprostrzej metafory. Ni mój
                          problem

                          Do tego jeszcze
                          > zanim odbędzie stosunek powinien trzepnąć babę maczugą w potylicę?
                          To tak to robili jaskniniowcy?? A skąd to wiesz??
                          To
                          > co głosisz to jest prymitywna socjobiologia, oparta na wizjach
                          rodem
                          > z kreskówek.

                          Jak widze często je oglądasz, stąd ta twoja wiedza....

                          > >Ta rola jest szczególnie istotna w początkwoym okresie po
                          > >urodzneniu się dziecka. Bo tak się składa, że dziecko w
                          > >początkowym okresie wymaga dużego nakładu czasu i wysiłku.
                          >
                          > Przeczysz sam sobie. Skoro dziecko wymaga tyle zaangazowania, to
                          > moze zamiast polowania, facet zająłby się dzieckiem? Praca
                          zarobkowa
                          > to tylko 40 godzin w tygodniu, plus dojazdy. Weekendy zazwyczaj
                          > wolne. Wiem, że bywa inaczej, ale nikt nie siedzi w robocie 24 na
                          > dobę. Jak facet wracał do jaskini, to rąbał drzewo, wyrabiał broń
                          a
                          > nie kładł się pod drzewem, albo szedł na grila.

                          Więc podlicz: 8 h dziennie praca + 1 h dojazd +8 h sen zostaje
                          jakieś 7 godzin na odpoczynek + zajęcie się dzieckiem.
                          Dodatkowo jak facet wracal do jaskini to robił wiele róznych rzeczy
                          nie tylko rabał drewno. Poza tym jesli dziecko wymaga sporo czasu i
                          zajęcia to kobieta raczej nie ma czasu na zajmowanie się uprawą roli
                          i innymi tego typu czynnościami. Zarobkowanie jest istotną częścią
                          zapewnienia dziecku i matce warunków do rozwoju. O żarciu nie
                          wspomnę. Już widzę jakkobieta w połogu czy zamująca się niemowlakiem
                          wychodzi na swoje "polowanie"
                          No chyba, że umiesz przejśc na fotosyntezę...


                          > >Nie wspominam, że facet raczej nie jest w stanie niemowlaka
                          > >nakarmić.
                          >
                          > Rwa. Primo, może. Po drugie karmienie to jakas 1/25 doby.
                          Wszystkie
                          > inne rzeczy moze zrobić.

                          Może. I umie. Ale jak ma to robić, to niech jego małżonka zajmie się
                          zarabianiem. TO jest podział obowiązków.
                          >
                          > > A te naiwne dupki, to najczęściej wyobraź sobie produkt innych
                          > > kobiet, które nie dały im w odpowiednim czasie dorosnąć.
                          >
                          > Rwa po raz drugi. Bidni mężczyźni potrzebują pozwolenia kobiet na
                          > dorośnięcie? To w końcu oni sa odpowiedzilnymi myslywymi, czy
                          > niedorosłymi kretynami?Zdecyduj się.
                          >

                          Za czasów myśliwych, chłopcy w wieku 7-8 lat przechodzili wieku
                          dziecięcego do "męskiego" i od tej pory za ich wychowanie byli
                          odpowiedzialni mężczyźni. I to od nich przejmowali odpowiednie
                          wzroce zachowań. Jeśli zdaje ci się, że samodzielna mamusia potrafi
                          nad takim chłopakiem zapanować i wychować go na odpowiedzialnego
                          faceta, to się łudzisz. Polecam "balladę o Januszku"

                          > > Z trści artukułu wynika, że on tam pracował a nie balował.
                          >
                          > Cytuję:
                          > Jest godzina 21. Jeszcze cztery lata temu o tej porze Mateusz
                          > robił zdjęcia na koncertach w alternatywnych klubach.
                          Kolekcjonował
                          > płyty. Chodził na wystawy, był na bieżąco.
                          To jednak bardziej
                          > brzmi jak opis pracy czy hobby? Zawodowo kolekcjonował płyty?

                          Ja tez robiłem modele będąc jednocześnie mężem i ojcem. I co nie
                          wolno mi było?? Jeśli jego żona i dziecko nie głodowała, to znaczy,
                          że jakaś kasa z tego była.
                          >
                          > >To się nazywa polowanie i ma na celu zapewnienie materialnego
                          > >bytu rodziny. Nazywa się to podział obowiazków. Być może tobie
                          się
                          > taki podział nie podoba. Nie oznacza to tego, że innym może
                          pasować.
                          >
                          > Czytaj uważnie: Alina, żona Mateusza, odeszła cztery lata
                          temu.
                          > Rzuciła pracę (...)
                          Ona tez polowała...

                          Nikto tego nikomu nie broni. Jesli tak zdecydowali, to była to ich
                          sprawa. Jednak biologii nie oszukasz. Możesz tu strzelać
                          nowoczesnymi teoryjkami, jednak pewnych spraw nie przeskoczysz. Może
                          ci się to nie podobać. Tak jak może ci się nie podobać grawitacja.
                          Nie zmienia to postaci rzeczy, że skok z wieżowca skończy się w
                          sposób znany, niekoniecznie lubiany...
                          >
                          > > Tego nie wiesz dopóki nie sprawdzisz...
                          >
                          > Jasne... Trudno zgadnąc, ze dziecko będzie chciało jeść i nie
                          mozna
                          > go samego w domu zostawić, że robi kupę i siku i płacze. Że trzeba
                          > mu ubrania prać... i czasem się z nim pobawić.


                          Nie musisz mi takich rzeczy mówić. Bo tak się dziwnie składa, że
                          jestem ojcem. Powiem też, że samodzielnym ojcem 2 dzieciaków. I
                          doskonale wiem o czym mówisz.
                          Jednak nawet jak jego żona miała dosyć, to nie upoważnia do tego,
                          że olała dzieci. Tak samo jak ojciec który to robi. Tyle, że ilu z
                          tych ojców jest w sytaucji, gdy do własnego dziecka nie może się
                          zbliżyć...
                          • twojabogini Re: Mamy odpowiedź!!! 07.07.09, 15:44
                            andrzejto1 napisał:

                            > No cóż, jak widzę nie pojmujesz najprostrzej metafory. Ni mój
                            > problem

                            Pojmuję. Tylko, że jest infantylna. Kobiety w czasach wspólnot
                            plemiennych zajmowały się uprawą roli zbieractwem. To też się jakoś
                            przekłada?

                            > Jak widze często je oglądasz, stąd ta twoja wiedza....

                            Nie mam telewizji. Nie oglądam. Czytam. Równiez o socjobilogii.
                            twoje argumenty są prymitywne. Żaden socjobilolog by się pod nimi
                            nie podpisał. To taka gazetowa filozofia...

                            > Więc podlicz: 8 h dziennie praca + 1 h dojazd +8 h sen zostaje
                            > jakieś 7 godzin na odpoczynek + zajęcie się dzieckiem.

                            No to faktycznie brak mu czasu...tylko 7 godzin... Pomijam już, że w
                            dni wolne zostaje tylko 16 godzin.

                            > Poza tym jesli dziecko wymaga sporo czasu i zajęcia to kobieta
                            >raczej nie ma czasu na zajmowanie się uprawą roli i innymi tego
                            >typu czynnościami.

                            Przyjmij do wiadomosci, że większość matek małych dzieci też pracuje
                            zawodowo. W tym te opisane w artykule, skoro zona Mateusz rzuciła
                            pracę, opuszczajac go to ją wczesniej miała...

                            >Zarobkowanie jest istotną częścią zapewnienia dziecku i matce
                            warunków do rozwoju. Już widzę jak kobieta w połogu czy zamująca się
                            niemowlakiem wychodzi na swoje "polowanie".

                            Połóg trwa do dwóch tygodni. Niektóre kobiety wracają do roboty trzy
                            dni po porodzie. Miałam noworodka i pracowałam. Do tego są nianie,
                            babcie i zasiłki macierzyńskie, telepraca itp. Polujące prymitywne
                            dupki mogą się walić...

                            > No chyba, że umiesz przejśc na fotosyntezę...

                            Nie, ale umiem sama na siebie zarobić i na swoje dziecko.

                            > Może. I umie. Ale jak ma to robić, to niech jego małżonka zajmie
                            się zarabianiem. TO jest podział obowiązków.

                            No i zarabiała i zasuwała w domu. Potem rzuciła i prace i dom.
                            czytaj uważnie...

                            > Za czasów myśliwych, chłopcy w wieku 7-8 lat przechodzili wieku
                            > dziecięcego do "męskiego" i od tej pory za ich wychowanie byli
                            > odpowiedzialni mężczyźni.

                            Kur.a. Przed czasami myśliwych były czasy małpoludów - czemu nie
                            cofniesz się do tej epoki. Poza tym to nieprawda. Po..ło ci się. 7
                            lat to u Słowian połabskich.

                            I to od nich przejmowali odpowiednie wzroce zachowań. Jeśli zdaje ci
                            się, że samodzielna mamusia potrafi nad takim chłopakiem zapanować i
                            wychować go na odpowiedzialnego faceta, to się łudzisz.
                            Polecam "balladę o Januszku"

                            Oglądałam. Patologia. A ty pieprzysz. Wszystkie więzienia zapełnione
                            sa synami samotnych matek...pedofile to też synowie samotnych matek,
                            podobnie jak geje, równiez lesbijki SĄ SYNAMI SAMOTNYCH MATEK...za
                            to córki samotnych ojców to porzadne i prawowite obywatelki. Poza
                            tym samotne matki same sa sobie winne, a samotni ojcowie sa ofiarami
                            kobiet (które oczywiscie sa synami samotnych matek i dlatego taie z
                            nich ku...szcza).

                            > Ja tez robiłem modele będąc jednocześnie mężem i ojcem. I co nie
                            > wolno mi było?? Jeśli jego żona i dziecko nie głodowała, to
                            znaczy, że jakaś kasa z tego była.

                            Jego żona padała na ryj, bo pracowała i miała na głowie dom i dwoje
                            dzieci, a on sie luzował.

                            > Jesli tak zdecydowali, to była to ich sprawa. Jednak biologii nie
                            oszukasz.

                            Jakiej biologii? Szła baba do roboty i tyle.

                            >Możesz tu strzelać nowoczesnymi teoryjkami, jednak pewnych spraw
                            >nie przeskoczysz.

                            Na mojej drodze do pracy nie stoi żadne mur, przez nic nie musze
                            skakać.

                            > Nie musisz mi takich rzeczy mówić. Bo tak się dziwnie składa, że
                            > jestem ojcem. Powiem też, że samodzielnym ojcem 2 dzieciaków. I
                            > doskonale wiem o czym mówisz.

                            O przeskakujesz biologię? A jak karmiłeś dzieci? Przeciez cycków nie
                            masz?

                            > Jednak nawet jak jego żona miała dosyć, to nie upoważnia do tego,
                            > że olała dzieci.

                            tak tez napisałam w kilku postach z rzędu. ale facet, który olewał
                            zonę, która tyrała na dwa etaty, bo nie chciał wpaśc w rutynę to
                            zwykły palant.

                            >Tyle, że ilu z tych ojców jest w sytaucji, gdy do własnego dziecka
                            >nie może się zbliżyć...

                            Temu od bajek po 21 i wsciekania się na dzieci tez bym zabroniła.
                            Niech dalej lata po klubach.
                            >
            • katee1 Re: Mamy odpowiedź!!! 09.07.09, 12:14
              twojabogini napisała:

              > Darek:
              > Nie było dla mnie problemem nauczyć się gotować (...)Sztuką było
              > nauczyć się planować (...) O której wstać, by zdążyć wyprasować
              > dzieciom ciuszki, rozczesać włosy, zrobić śniadanie i zaprowadzić
              > Martę do przedszkola. Po pracy biec na pierwszy autobus, by zdążyć
              > odebrać małą z przedszkola i dobiec do domu (...) wiedzieć, na
              > którym placu zabaw są najwyższe zjeżdżalnie (...)I jeszcze pamiętać
              > o kontroli u lekarza, o kawałku szmatki i wacie, którą trzeba
              > przynieść do przedszkola (...)Padałem na twarz."

              > Mateusz
              > Jest godzina 21. Jeszcze cztery lata temu o tej porze Mateusz
              > robił zdjęcia na koncertach w alternatywnych klubach. Kolekcjonował
              > płyty. Chodził na wystawy, był na bieżąco. Teraz o tej godzinie
              > najczęściej wiesza wyprane ubrania córek: 8-letniej Magdy i 11-
              > letniej Aleksandry (...) Nim Mateusz został samodzielnym ojcem, żył
              > spontanicznie. Zawsze bał się rutyny.


              Najpierw ci mężczyźni uczynili samotne matki ze swoich żon. No
              comment.
              Zgadzam sie w 100% z Biginią ! Chwila refleksji ...
          • asiura2 Re: i już macie gotową "odpowiedź", prawda? 07.07.09, 22:36
            Ja nie tyle o artykule, ale o zyciu. Ojciec moich dzieci spedzal
            noce poza domem, do wszystkiego przyczynil sie tylko tym, ze odebral
            nas ze szpitala. Kilka godzin pozniej musialam sie zajmowac jego
            rodzina slaniajac sie jeszcze, a on poszedl do pracy. Po pracy tez
            nie zadzwonil czy wszystko w porzadku, tylko poszedl pic. Ale faceci
            tego nie widza. Za to jak takiego boli zab to robi afere jakby juz
            umieral.
            Dalam mu 8 lat- nie zmadrzal. Jak powiedzialam ze sie rozstajemy byl
            bardzo zdziwiony "dlaczego?"
            Teraz mam tyle samo pomocy i wsparcia bedac sama co wtedy niby bedac
            z nim. Tylko nie musze sie klocic, ani byc traktowana jak
            jedynie "partnerka" do lozka dla znowu zapitego.
        • corgan1 tak tak... wszystkiemu winni są zawsze faceci 07.07.09, 08:31
          • twojabogini Re: tak tak... wszystkiemu winni są zawsze faceci 07.07.09, 12:39
            Ależ skąd. Osoba porzucająca rodzinę postepuje źle. ale panowie
            jakoś teraz daja radę godzic pracę zawodową z całodobową opieka nad
            dziećmi, więc tym bardziej mogli ja godzic mająć zaangazowaną żonę.

            Panowie muszą liczyć się z tym, że żona to nie wielofunkcyjny sprzęt
            AGD z wbudowaną funkcją obciągania na życzenie...
            • emikal10 Re: tak tak... wszystkiemu winni są zawsze faceci 07.07.09, 16:34
              @twojabogini ty chyba masz jakies bardzo zle doswiadczenia z mezczyznami, bo na
              sile doszukujesz cie w ojcach z wywiadu winy, a w ogole nie wiem skad wniosek ze
              ci ojcowie nie zajmowali sie dziecmi przed odejsciem zon, bo ja wnioskuje tylko
              ze poprostu po odejsciu matek WSZYSTKIE obowiazki spadly na tych facetow i
              dlatego musieli sie nauczyc wszystkiego od nowa, planowania dnia itd. Nie
              oznacza to wcale, ze wczesniej sie dziecmi nie zajmowali i nie mieli zadnych
              obowiazkow!
              • twojabogini Re: tak tak... wszystkiemu winni są zawsze faceci 15.07.09, 13:49
                emikal10 napisał:

                > @twojabogini ty chyba masz jakies bardzo zle doswiadczenia z
                mezczyznami,

                Nie mam złych doswiadczeń z mężczyznami. Jak tarafiłam na palanta to
                po prostu go goniłam. Jadę na mężczyzn, bo to o nich jest artykuł.
                Jak przeczytam artykuł o kobiecie, która po rozwodzie nauczyła się
                gotować, czesać córkom włosy, a w trakcie małzeństwa żyła
                spontanicznie i starała się nie wpaśc w rutynę, to też po niej
                pojadę.

                >bo na sile doszukujesz cie w ojcach z wywiadu winy, a w ogole nie
                >wiem skad wniosek ze ci ojcowie nie zajmowali sie dziecmi przed
                >odejsciem zon,

                Z praktyki, jeśli facet ze zdumieniem odkrywa istnienie placow zabaw
                w okolicy...sorry...

                >bo ja wnioskuje tylko
                > ze poprostu po odejsciu matek WSZYSTKIE obowiazki spadly na tych
                >facetow i dlatego musieli sie nauczyc wszystkiego od nowa,
                >planowania dnia itd. Nie oznacza to wcale, ze wczesniej sie dziecmi
                >nie zajmowali i nie mieli zadnych obowiazkow!

                Człowiek który zajmuje się dziećmi, wie jak im czesac włosy, umie
                gotować, itp. jak zostanie sam nie wpada w panikę, po prostu
                przesuwa parę rzeczy w czasie i tyle. Wiem na przykładzie swoim, a
                także znanych mi małżeństw.


        • kolodziejo Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 09:02
          asiura2 napisała:

          > I to jest wlasnie odpowiedz na pytanie dlaczego ona odeszla. Do
          > przemyslenia dla wszystkich niezaangazowanych "tatusiow"

          Odeszła. Pracować do agencji towarzyskiej. To świadczy o tym, że było to
          najzwyklejsze w świecie kur.wiszcze. Tatuś, jak widać, jest zaangażowany i w
          przeciwieństwie do żonki, której bezsensownie i debilnie bronisz na zasadzie
          solidarności jajników, położyła lachę na dzieci i poszła się kur.wić. Idealna
          mamusia, nie? Odeszła przez tego wstrętnego faceta, ale dzieci się już nie
          liczą, tylko ona.
          • norbertrabarbar Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 09:41
            Bo on nie zaspokajał jej potrzeb, to niedobry facet był :D
            • eti.gda Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 10:23
              norbertrabarbar napisał:

              > Bo on nie zaspokajał jej potrzeb, to niedobry facet był :D

              Miałem koleżankę w pracy, która mawiała, że "mężczyzna, który nie
              potrafi zaspokoić wszystkich zachcianek i kaprysów kobiety, nie
              zasługuje na miano mężczyzny". Jej mąż bardzo się starał, wskutek
              czego musieli się rozstać na 7 lat. Taki bowiem dostał wyrok w
              jednej ze znanych afer gospodarczych sprzed lat.
            • twojabogini Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 13:10
              norbertrabarbar napisał:

              > Bo on nie zaspokajał jej potrzeb, to niedobry facet był :D

              Nie wiem czy wszystkich, ale obowiązki ojca i męza w zakresie
              wspólnej opieki nad dziećmi, to raczej słabo pełnili ci bohaterowie
              artykułu. Nie chodzi tu wcale o potrzeby kobiety, tylko
              odpowiedzialnośc w związku i za dokonane wybory.
              Jak ktoś nie chce "wpaść w rutynę" to nie robi sobie dzieci. Zreszta
              przy dzieciach nie ma rutyny - marzę o rutynie. Chyba, że chodzi o
              te obowiązki typu karmienie, ubranie, zakupy, mycie - to samo ma się
              bez dzieci, tylko mniej.
            • squirrel-ka Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 16:52
              Skoro poza własnymi czterema literami nie widział nic...
              Tylko czemu większość panów, twierdzi że jej potrzeby tylko? Zazwyczaj to są
              potrzeby jej i dzieci. Ale przyjęło się mówić, ze to jej potrzeby!
              Bo dziecko potrzebuje uwagi 18 h/24. Ale od tego jest mamusia! Pan i władca
              wraca do domu i potrzebuje uwagi, bo miał ciężki dzień i spokoju.
          • twojabogini Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 12:46
            kolodziejo napisał:

            > asiura2 napisała:
            >
            > > I to jest wlasnie odpowiedz na pytanie dlaczego ona odeszla. Do
            > > przemyslenia dla wszystkich niezaangazowanych "tatusiow"
            >
            > Odeszła. Pracować do agencji towarzyskiej. To świadczy o tym, że
            było to najzwyklejsze w świecie kur.wiszcze.

            Jedna odeszła do agencji, dwie pozostałe nie. Zresztą może nie miała
            wykształcenia i to był najłatwiejszy sposób wyrwania się z sytuacji,
            której miała zwyczajnie dość?

            >Tatuś, jak widać, jest zaangażowany i w
            > przeciwieństwie do żonki, której bezsensownie i debilnie bronisz
            >na zasadzie solidarności jajników, położyła lachę na dzieci i
            >poszła się kur.wić.

            Jakby tatuś był wczesniej zaangazowany, a nie zdziwiony po odejsciu
            zony "odkrywał", że dzieciom trzeba gotować(sic!), że trzeba je
            zaprowadzać i odbierać z przedszkola, czesac im włosy itp. to pewnie
            zony byłaby z nim i z rodzina do dziś. Takie czasy nastały, ze i
            kobieta ma odwagę wszystkim pie....ć jak ma dość.

            >Idealna mamusia, nie? Odeszła przez tego wstrętnego faceta, ale
            >dzieci się już nie liczą, tylko ona.

            Ranz, zostawila dyieci z normalnym facetem, ktory sobie daje rade,
            placi alimnety na dzieci. To i tak wiecej niz wiekszosc facetow...
        • kedrok1 Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 09:41
          jasne, jasne, zawsze facet zły ....
        • andrzejto1 Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 10:26
          asiura2 napisała:

          > I to jest wlasnie odpowiedz na pytanie dlaczego ona odeszla. Do
          > przemyslenia dla wszystkich niezaangazowanych "tatusiow"


          Jakoś tak się składa, że jedno z drugim nie ma związku.
          Zaangażowanie w związek ma różne formy. Bo tak się składa, że jeść
          trzeba, miłością zupy nie okrasisz. Znane Ci to przysłowie??
          • twojabogini Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 13:17
            andrzejto1 napisał:

            > asiura2 napisała:
            >
            > > I to jest wlasnie odpowiedz na pytanie dlaczego ona odeszla. Do
            > > przemyslenia dla wszystkich niezaangazowanych "tatusiow"

            > Jakoś tak się składa, że jedno z drugim nie ma związku.
            > Zaangażowanie w związek ma różne formy. Bo tak się składa, że jeść
            > trzeba, miłością zupy nie okrasisz. Znane Ci to przysłowie??

            Primo - co najmniej jedna z pań pracowała, a sądzę, że więcej z
            nich, skoro dzieci chodziły do przedszkola. Secundo - działalnośc
            zawodowa nie zwalnia ojca z opieki nad dziećmi oraz ze wspomagania
            zony w obowiązakach domowych, zwłaszcza jeśli ta zona pracuje
            zawodowo.
            Jak samotni ojcowie jakoś to godzą, to tym bardziej mogli godzic
            mając do współpracy zonę, nie sądzisz?
      • szmecierecie Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 08:41
        > Za to zastanawiam sie jak wygladalo przed odejsciem zony zycie Mateusza, ktory
        > najwyrazniej nie zajmowal sie dziecmi rano (...), ani wieczorem (...)
        zapomniałaś dopisać, że był gwałcicielem i darmozjadem.

        Takiego naciągania faktów to nawet w polityce nie ma. Większość dzieci kładzie
        się spać przed 20:00, tak więc miał spokojnie godzinę na to żeby dotrzeć do
        klubów (nawet w Warszawie bez problemu można dojechać wszędzie w godzinę o 20).
        Nie sądzę, że praca do późna wyklucza zajmowanie się dziećmi. Mam wielu
        znajomych, którzy pracują często do 24 i na 7:30 zawożą swoje dzieci do przedszkola.
        • melmire Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 09:59
          Twoi znajomi sa normalni. Zauwaz ze Mateusz przedtem zawsze zyl spontanicznie
          bla bla, a teraz MUSI codziennie budzic, karmic i odwozic. Czyli przedtem tego
          nie robil.
          Chodzil do knajp, na wystawy, byl na biezaco - nie ma slowa o tym ze chodzil z
          zona, czyli to ona zostawala z 4-o i 9-o latka i wieszala ubranka.
          To wy dopisujecie do listy domowych zaniedban najstraszniejsze zbrodnie,
          alkoholizm, gwalty i pedofilie. Po co, zeby udowodnic ze jak facet/kobieta nie
          pija, nie bija i nie gwalaca , to juz luksus i cud zycie? Podejrzewam ze
          wiekszosc malzenstw rozpada sie nie z podwodu strasznych patologii, tylko
          tumiwiszmu i pozostawianiu partera samego sobie z problemami.

          Bawi mnie jak ludzie odkrywaja ze dzieci to cholerna robota.
          Moi rodzice ,kiedy ja bylam niemowleciem, postanowili ze moja mama, lepiej
          zarabiajaca, wroci do pracy, a ze mna zostania moj tata. Tez facet spontaniczny,
          luzak, przekonany "co to te baby nie wymusla".
          Mama do tej pory ma napady smiechu jak wspomina pierwszy powrot z pracy -
          wieczor, ojciec nie umyty, nie ubrany, w rozchelstanym szlafroku, z obledem w
          oczach, mieszkanie jak po przejsciu trzesienia ziemi, zadnych zakupow, nic do
          jedzenia. Wytrzymal trzy dni. Co ciekawe, kiedy odszedl, moja mama bez wiekszych
          problemow i bez kreowania sie na bohaterke potrafila sie mna zajac i nas obie
          utrzymac, bo tatus "nie mogl" placic alimentow.
          • andrzejto1 Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 10:40
            melmire napisała:

            > Twoi znajomi sa normalni. Zauwaz ze Mateusz przedtem zawsze zyl
            spontanicznie
            > bla bla, a teraz MUSI codziennie budzic, karmic i odwozic. Czyli
            przedtem tego
            > nie robil.
            > Chodzil do knajp, na wystawy, byl na biezaco - nie ma slowa o tym
            ze chodzil z
            > zona, czyli to ona zostawala z 4-o i 9-o latka i wieszala ubranka.
            > To wy dopisujecie do listy domowych zaniedban najstraszniejsze
            zbrodnie,
            > alkoholizm, gwalty i pedofilie. Po co, zeby udowodnic ze jak
            facet/kobieta nie
            > pija, nie bija i nie gwalaca , to juz luksus i cud zycie?
            Podejrzewam ze
            > wiekszosc malzenstw rozpada sie nie z podwodu strasznych
            patologii, tylko
            > tumiwiszmu i pozostawianiu partera samego sobie z problemami.
            >
            > Bawi mnie jak ludzie odkrywaja ze dzieci to cholerna robota.
            > Moi rodzice ,kiedy ja bylam niemowleciem, postanowili ze moja
            mama, lepiej
            > zarabiajaca, wroci do pracy, a ze mna zostania moj tata. Tez facet
            spontaniczny
            > ,
            > luzak, przekonany "co to te baby nie wymusla".
            > Mama do tej pory ma napady smiechu jak wspomina pierwszy powrot z
            pracy -
            > wieczor, ojciec nie umyty, nie ubrany, w rozchelstanym szlafroku,
            z obledem w
            > oczach, mieszkanie jak po przejsciu trzesienia ziemi, zadnych
            zakupow, nic do
            > jedzenia. Wytrzymal trzy dni. Co ciekawe, kiedy odszedl, moja mama
            bez wiekszyc
            > h
            > problemow i bez kreowania sie na bohaterke potrafila sie mna zajac
            i nas obie
            > utrzymac, bo tatus "nie mogl" placic alimentow.
            >
            Powiedz krótko, że masz żal do tatusia. Nie wspominam o tym, że
            mamusia sama sobie takiego partnera wybrała. Nie jesteś chyba owocem
            gwałtu??

            Skądinąd ja to znam. Moja ex nigdy nie potrafiła się utrzymać w
            pracy dłużej niś pół roku. Ba nawet jak kiedyś pracowała w
            restaruracji i miała do pracy na 12 to po zaprowadzeniu dzieci rano
            do przedszkola, i po zasuwaniu pędęm po pracy aby je odebrać w domuy
            zastawałem pobojowisko. Nie mówię o niepościelonym łóżku, ale nawet
            wacików zuzrytych przy makijażu nie miała czasu biedna posprzątać.
            Ba, tak ją czas pędził, że musiała jechać do pracy taryfą, bo
            przecież 20 minut piechotą to więcej niż maraton jest...
            Po rzstaniu się po dziś dzień nie płaci alimentów. I co?? Dalej
            twierdzisz, że to wina facetów?? Mam dokłądnie odwrotną sytuacę do
            Twojej mamusi. Tyle, że mam 2 dzieci.
            Bye...
            • melmire Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 12:17
              Sam sobie taka partnerke wybrales, chyba cie nie zgwalcila? :p
              Wina nie przebiega na linii podzialu wszystkie kobiety/wszyscy mezczyzni tylko
              na linii paniX/panY.
              • andrzejto1 Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 12:32
                melmire napisała:

                > Sam sobie taka partnerke wybrales, chyba cie nie zgwalcila? :p
                > Wina nie przebiega na linii podzialu wszystkie kobiety/wszyscy
                mezczyzni tylko
                > na linii paniX/panY.


                A czy w którejkolwiek mojej wypowiedzi użyłem stwierdzenia, że
                wszyscy faceci/wszystkie kobiety??
                To za każdym razem jest sprawa indywidualna. Podaję po prostu
                przykład odwrotny do zakładanej przez przedmówcę tezy.
                CBDW
                • melmire Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 12:35
                  Nie podobny, bo twoja kobieta jednak pracowala, a moj ojciec w tamtym momencie
                  wcale, czyli byl 100% dyspozycyjny i nie mial zadnej presji czasu :)
                  Dla zalagodzenia dodam ze od tamtego czasu sie poprawil (jako ojciec, nie jako
                  partner), ale bardzo zaluje (on chyba tez) ze na te kilka lat znikl z mojego
                  zycia, bo ten czas jest nie do odrobienia, niestety :( Tak ze i tak masz wiecej
                  szczescia niz twoja ex :)
                  • andrzejto1 Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 12:57
                    melmire napisała:

                    > Nie podobny, bo twoja kobieta jednak pracowala, a moj ojciec w
                    tamtym momencie
                    > wcale, czyli byl 100% dyspozycyjny i nie mial zadnej presji
                    czasu :)
                    > Dla zalagodzenia dodam ze od tamtego czasu sie poprawil (jako
                    ojciec, nie jako
                    > partner), ale bardzo zaluje (on chyba tez) ze na te kilka lat
                    znikl z mojego
                    > zycia, bo ten czas jest nie do odrobienia, niestety :( Tak ze i
                    tak masz wiecej
                    > szczescia niz twoja ex :)


                    Wiesz. Pracowała, to na pewno. Podliczeń nie będę ci podawał, bo to
                    i tak nie ma sensu. Koszty tej pracy były większe niż zyskki. Ale to
                    inna bajka.
                    Miała szansę zajmować się dziećmi, bo na początku po rozejściu się
                    były z nią. Proza życią ją przerosła niestety...
                    Ale to już nie mój problem.
            • twojabogini Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 13:33
              andrzejto1 napisał:
              > Powiedz krótko, że masz żal do tatusia. Nie wspominam o tym, że
              > mamusia sama sobie takiego partnera wybrała. Nie jesteś chyba
              owocem gwałtu??
              > Skądinąd ja to znam. Moja ex nigdy nie potrafiła się utrzymać w
              > pracy dłużej niś pół roku. Ba nawet jak kiedyś pracowała w
              > restaruracji (...)

              Bla, bla, bla...

              Powiedz krótko, że masz żal do żonusi. Nie wspominam o tym, że
              sam sobie taką partnerkę wybrałeś. Twoje dzieci nie są chyba owocem
              gwałtu??

          • szmecierecie Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 11:41
            melmire napisała:

            > Twoi znajomi sa normalni. Zauwaz ze Mateusz przedtem zawsze zyl spontanicznie
            > bla bla, a teraz MUSI codziennie budzic, karmic i odwozic. Czyli przedtem tego
            nie robil.
            > Chodzil do knajp, na wystawy, byl na biezaco

            chodził.. do pracy, a to już spora różnica prawda ?

            > To wy dopisujecie do listy domowych zaniedban najstraszniejsze zbrodnie,
            > alkoholizm, gwalty i pedofilie. Po co, zeby udowodnic ze jak facet/kobieta nie
            > pija, nie bija i nie gwalaca , to juz luksus i cud zycie?

            nie, po to żeby pokazać, że przeinaczasz fakty i naciągasz rzeczywistość do
            swojego obrazu świata.

            Podejrzewam ze
            > wiekszosc malzenstw rozpada sie nie z podwodu strasznych patologii, tylko
            > tumiwiszmu i pozostawianiu partera samego sobie z problemami.
            zgadza się


            > Bawi mnie jak ludzie odkrywaja ze dzieci to cholerna robota.

            mnie to średnio bawi, bo pokazuje, że ludzie z wiekiem nie dorośleją.

            > Moi rodzice ,kiedy ja bylam niemowleciem, postanowili ze moja
            > mama, lepiej
            > zarabiajaca, wroci do pracy, a ze mna zostania moj tata (...)
            > Wytrzymal trzy dni. Co ciekawe, kiedy odszedl, moja mama bez
            > wiekszych problemow i bez kreowania sie na bohaterke potrafila sie
            > mna zajac i nas obie utrzymac, bo tatus "nie mogl" placic
            > alimentow.

            Przykry przypadek twojego ojca nie tworzy reguły, o czym chyba zapomniałaś.
            Spróbuj przeczytać artykuł jeszcze raz, zobaczysz, że żaden z bohaterów nie
            kreuje się na "Bohatera".
            • twojabogini Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 13:55
              szmecierecie napisał:

              > chodził.. do pracy, a to już spora różnica prawda ?

              Z czego wnioskujesz, że do pracy? Raczej z opisu wynika, ze pan
              Mateusz żył spontanicznie, cykał se hobbystycznie fotki i kupował
              płyty... dziecmi się nie zajmował, zostawiał to zonie.

              Przeczytaj jeszcze raz - opieki nad dziecmi pan uczył się po
              odejściu zony. To ty naciagasz i twierdzisz ze zdjęcia na koncertach
              cykał odpłatnie, zeby ci do wizji pasowało. Poza tym to nie
              przeszkadzałoby mu w czesaniu włosów, czy odwozeniu dzieci do
              przedszkola.

              > Spróbuj przeczytać artykuł jeszcze raz, zobaczysz, że żaden z
              >bohaterów nie kreuje się na "Bohatera".

              Pewnie. Mateusz to kreuje się na poszkodowanego, ledwo sobie daje
              radę z...czesaniem dzieciom włosów, pamiętaniem co dzieci maja
              zabrac do szkoły i porzadkiem w salonie. Zamiast siedzieć
              spontanicznie w knajpie biedny musi rajstopki prać. I jeszcze się
              dziwi, że wychowawca dzieci traktuje go jak gó...arza, skoro jak
              gó...arz się zachowuje, cytuję:

              Czasem się źle zachowam, na dziewczyny też burczę - przyznaje,
              marszcząc brwi. - Przepraszasz?- Zawsze. Jak tylko mi przejdzie.

              Brawo, a jak a wpaniałomyslność. Dorosły tatuś ma humory...w
              stosunku do dzieci...

              Powinienem zmobilizować dziewczyny, żeby same sprzątały, ale nie
              jestem twardy.

              Czytaj - nie chce mi się postawić jasnych reguł i wprowadzić trochę
              dyscypliny...

              Wychowuję instynktownie, liberalnie.
              Czytaj - nie chce mi się zastanowić nad modelem wychowania, to lecę
              na żywioł.

              Chyba nauczyłem je podważać autorytety, bo sam taki jestem. One
              rzadko coś przyjmują jako oczywistość, nawet jeśli powie im to ktoś
              starszy i mądrzejszy.

              Czytaj - dzieci są rozwydrzone, bo nie mam siły ani chęci się nimi
              solidnie zająć i jakoś to muszę uzasadnić. Mamę i wychowawczynie,
              które zwracaja mi uwagę, ze popełniam błą olewam jako "autorytet" i
              mam spokój.

              Kupuję im dużo, nieźle zarabiam, mogę sobie pozwolić. Myślę, że
              robię to wszystko trochę z miłości, a trochę dla świętego spokoju.


              Nic dodac nic ująć. Biedne dziewczynki, nie dość, ze je matka
              zostawiła to i ojciec je olewa. wydaje mu się, ze jak dzieci
              zawiezie do szkoły i odbierze, obkupi je to juz się sprawdził...


              • szmecierecie Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 14:06
                twojabogini napisała: stek bzdur

                > Czytaj - nie chce mi się postawić jasnych reguł i wprowadzić trochę dyscypliny...
                (...)
                > Czytaj - nie chce mi się zastanowić nad modelem wychowania, to lecę na żywioł.
                (...)
                > Czytaj - (...)

                z tym Twoim czytaniem najwyraźniej słabo, ale dobrze, że chociaż masz wyobraźnię
                rozwiniętą.

                Dziwi, że nie wyczytałaś, że wieczorami kąpie córkę - czyt. gwałci ją, albo
                rozmawia z nią - czyt. usiłuje przekonać, żeby się wyniosła do matki, etc.

                • twojabogini Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 14:35
                  szmecierecie napisał:

                  > twojabogini napisała: stek bzdur

                  > z tym Twoim czytaniem najwyraźniej słabo, ale dobrze, że chociaż
                  masz wyobraźnię rozwiniętą.


                  To przeczytaj jescze raz: Mateusz zapomina o wielu istotnych
                  rzeczach. Wychowawczyni nie chce z nim rozmawiać, nie dlatego ze
                  jest mężczyzną tylko pani na wywiadówce w szkole w ogóle nie
                  traktuje mnie poważnie
                  . Do tego wkurza się na córki i przeprasza
                  je jak juz mu przejdzie i uważa, ze jak porusza z córkami temat
                  gejów i lesbijek to ma z nimi dobry kontakt. Do tego jak sam mówi
                  duzo im kupuje zeby mieć "święty spokój".

                  > Dziwi, że nie wyczytałaś, że wieczorami kąpie córkę - czyt. gwałci
                  ją, albo rozmawia z nią - czyt. usiłuje przekonać, żeby się wyniosła
                  do matki, etc.

                  Nic takiego tam nie napisano. To i nie wyczytałam.
              • andrzejto1 Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 15:12
                twojabogini napisała:

                > szmecierecie napisał:
                >
                > > chodził.. do pracy, a to już spora różnica prawda ?
                >
                > Z czego wnioskujesz, że do pracy? Raczej z opisu wynika, ze pan
                > Mateusz żył spontanicznie, cykał se hobbystycznie fotki i kupował
                > płyty... dziecmi się nie zajmował, zostawiał to zonie.

                A czy było napisane, że żona go utrzymywała?? Jak nie głodowali, to
                chyba było Ok.

                > Przeczytaj jeszcze raz - opieki nad dziecmi pan uczył się po
                > odejściu zony. To ty naciagasz i twierdzisz ze zdjęcia na
                koncertach
                > cykał odpłatnie, zeby ci do wizji pasowało. Poza tym to nie
                > przeszkadzałoby mu w czesaniu włosów, czy odwozeniu dzieci do
                > przedszkola.
                Ale ni musiał tego robić. Czesanie włosów nie jest czynnością
                niezbędną do życial Moze zamiast czeswać wolał z nimi grać w
                pchełki?? TO jest ta gorsza część wychowania??

                > > Spróbuj przeczytać artykuł jeszcze raz, zobaczysz, że żaden z
                > >bohaterów nie kreuje się na "Bohatera".
                >
                > Pewnie. Mateusz to kreuje się na poszkodowanego, ledwo sobie daje
                > radę z...czesaniem dzieciom włosów, pamiętaniem co dzieci maja
                > zabrac do szkoły i porzadkiem w salonie. Zamiast siedzieć
                > spontanicznie w knajpie biedny musi rajstopki prać. I jeszcze się
                > dziwi, że wychowawca dzieci traktuje go jak gó...arza, skoro jak
                > gó...arz się zachowuje, cytuję:

                Jak rozumiem wychowawca dzieci jest chodzącym ideałem który wie
                wszystko najlepiej. Tak samo jak ty zresztą. Zalatujesz chorobą
                zawodową nauczycieli i pedagogów : Ja wiem lepiej!!

                >
                > Czasem się źle zachowam, na dziewczyny też burczę - przyznaje,
                > marszcząc brwi. - Przepraszasz?- Zawsze. Jak tylko mi przejdzie.

                > Brawo, a jak a wpaniałomyslność. Dorosły tatuś ma humory...w
                > stosunku do dzieci...

                Woow... rozumiem. Ty nie masz nigdy złego humoru, nie istnieje ZNP
                albi inne tego typu przypadłości. Potrafisz się kontrolować idealnie
                od rana do nocy. Nawet spisz na baczność??

                > Powinienem zmobilizować dziewczyny, żeby same sprzątały, ale
                nie
                > jestem twardy.

                > Czytaj - nie chce mi się postawić jasnych reguł i wprowadzić
                trochę
                > dyscypliny...

                > Wychowuję instynktownie, liberalnie.
                > Czytaj - nie chce mi się zastanowić nad modelem wychowania, to
                lecę
                > na żywioł.

                No właśnie. NIedaleko mnie mieszkają takie "modele wychowania" cały
                blok i nawet sąsiadujący z nimi cyganie stwierdzają, że takiego
                tałatajstwa ciężko spotkać. Jak rozumiem zanim urodzisz dziecko, to
                zaplanujesz mu model wychowawczy, karierę i z kim się zwiąże?? Kim
                będzie?? Maszynką do spełniania twoich chorych ambicyjek?? Byś się
                mogła pochwalić wśród koleżaneczk, jakie to mądre dziecko?? Kursy,
                sporty i w ogóle. Mamusia o wszystko zadba...

                > Chyba nauczyłem je podważać autorytety, bo sam taki jestem. One
                > rzadko coś przyjmują jako oczywistość, nawet jeśli powie im to
                ktoś
                > starszy i mądrzejszy.

                > Czytaj - dzieci są rozwydrzone, bo nie mam siły ani chęci się nimi
                > solidnie zająć i jakoś to muszę uzasadnić. Mamę i wychowawczynie,
                > które zwracaja mi uwagę, ze popełniam błą olewam jako "autorytet"
                i
                > mam spokój.
                A może własnie wychowuje dzieci na osoby otwarte inteligentne i
                poszukujące?? Na takie które nie boją się wyrażać własnego zdania i
                być świadomie własnej wartości.
                Ty oczywiśćie wychowasz dziecko na osobnika idealnego...
                Czytam to co napisałaś i zaczynam współczuć twoim przyszłym, lub
                obecnym dzieciom. Idealnie nadałyby się do Komsomołu, albo
                Hitlerjugend. Zero myślenia, befehl is befehl... A mamusia ma zawsze
                rację, jak nie ma patrz wyżej...
                I teraz własnie widać, że badacze którzy stwierdzili , że ojcowie
                wychowują dzieci na bardziej otwarte i inteligentne mają rację.

                > Kupuję im dużo, nieźle zarabiam, mogę sobie pozwolić. Myślę, że
                > robię to wszystko trochę z miłości, a trochę dla świętego spokoju.
                >

                >
                > Nic dodac nic ująć. Biedne dziewczynki, nie dość, ze je matka
                > zostawiła to i ojciec je olewa. wydaje mu się, ze jak dzieci
                > zawiezie do szkoły i odbierze, obkupi je to juz się sprawdził...
                >
                Patrzaj Pani, a jak mamusia kupuje dzieciom ciuszki, by inne mamusie
                zazdrosciły to jest w porządeczku?? Nieważne, że zaspokaja swoje
                chore ambicje.
                Żal mi cię, nie będę z toba więcej dyskutował, bo nie warto...
                • twojabogini Re: Mama zaginęła w akcji 15.07.09, 14:03
                  andrzejto1 napisał:

                  > No właśnie. NIedaleko mnie mieszkają takie "modele wychowania"
                  >cały blok i nawet sąsiadujący z nimi cyganie stwierdzają, że
                  >takiego tałatajstwa ciężko spotkać. Jak rozumiem zanim urodzisz
                  >dziecko, to zaplanujesz mu model wychowawczy, karierę i z kim się
                  >zwiąże??

                  Model wychowania to nie plan na zycie dla dziecka. To zespól pewnych
                  wartości narzuconych sobie oraz pewnych wartości, które chcesz
                  przekazać dziecku. Zanim urodziłam dziecko dokonałam sporych
                  przewartosciowań. W trakcie pierwszych lat jego zycia jeszcze
                  więcej.

                  > Kim będzie?? Maszynką do spełniania twoich chorych ambicyjek??
                  >Byś się mogła pochwalić wśród koleżaneczk, jakie to mądre
                  >dziecko?? Kursy, sporty i w ogóle. Mamusia o wszystko zadba...

                  Współczuję twoim dzieciom, jeśli tak pojmujesz model wychowawczy.
                  Moje dziecko chodzi na basen, resztę wolnego czasu spędza na
                  podwórku lub na boisku, bo lubi być w ruchu. Moje koleżanki
                  doceniają w nim to, że jest uprzejmy i uczynny, że kulturalnie
                  odnosi sie do starszych. Jest opiekuńczy w stosunku do młodszych
                  dzieci i bardzo otwarty w stosunku do ludzi. Zaskakuje dużą jak na
                  swój wiek wiedzą i oczytaniem. Nikomu nie muszę się chwalić - to
                  widać po paru minutach rozmowy.

                • twojabogini Re: Mama zaginęła w akcji 15.07.09, 14:12
                  andrzejto1 napisał:
                  > A może własnie wychowuje dzieci na osoby otwarte inteligentne i
                  > poszukujące?? Na takie które nie boją się wyrażać własnego zdania
                  i być świadomie własnej wartości.

                  Aby wychować dziecko na osobę otwartą i inteligentną, uczysz ją
                  panowania nad emocjami. Uczysz kulturalnego wyrażania swojej opini.
                  Uczysz, że obecnośc innych ludzi i związki emocjonalne i społeczne
                  są ważne i pokazujesz jak w nich funkcjonować.
                  Tatuś burczący bo jest zły, kupujący drogie rzeczy, bo chce mieć
                  świety spokój i nie potrafiacy nawiazac kontaktu z wychowawca swoich
                  dzieci, nikogo takiego nie wychowa.

                  > Ty oczywiśćie wychowasz dziecko na osobnika idealnego...

                  Wychowuje jednego osobnika i na pewno zrobienie z niego ideału nie
                  jest moim celem.

                  > Czytam to co napisałaś i zaczynam współczuć twoim przyszłym, lub
                  > obecnym dzieciom. Idealnie nadałyby się do Komsomołu, albo
                  > Hitlerjugend. Zero myślenia, befehl is befehl...

                  Wprowadzenie dzieciom reguł nie oznacza bezmyślnego narzucania
                  dyscypliny. Tak może mysleć tylko niedojrzały człowiek, który sam
                  ma problemy adaptacyjne.

              • zwyklaosoba Piszesz, jakbyś nie miała dzieci, 07.07.09, 15:15
                albo masz jakieś takie idealne lub tylko teoretyczne (tzn.
                naczytałaś się o nich).

                "Dorosły tatuś ma humory w stosunku do dzieci" - dzieci potrafią
                wyprowadzić z równowagi nawet najbardziej kochającego i cierpliwego
                rodzica.

                "nie chce mi się postawić jasnych reguł i wprowadzić trochę
                dyscypliny" - czasami czułość i serdeczność bierze górę nad
                poczuciem sprawiedliwości i zasadami, i odpuszcza się dzieciom, choć
                rozum nakazuje coś innego.

                "nie chce mi się zastanowić nad modelem wychowania, to lecę na
                żywioł" - model wychownia to jest fajny tekst w poradniku, a życia i
                zachowania dzieci, mimo najlepszych starań, nie da się wpisać w
                ładnie brzmiące regułki. To naprawdę jest żywioł.

                "Kupuję im dużo, nieźle zarabiam, mogę sobie pozwolić. Myślę, że
                robię to wszystko trochę z miłości, a trochę dla świętego
                spokoju." - to nie świadczy raczej o olewaniu, chociaż oczywiście
                nie może zastąpić rodzicielskiego zainteresowania i troski. Jak się
                ma dzieci, to niezależnie od dostepnego budżetu, chciałoby się aby
                żyły dostatnio, bezpiecznie i w miarę możliwości beztrosko.

                Jesteśmy z Żoną rodzicami dwójki małych urwisów i wiemy jak ciężko
                czasami być rodzicem. Więc szanuję i podziwiam każdego, kto sobie z
                tym daje radę, a z Twoich komentarzy bije nie tylko lekceważenie,
                ale wręcz wrogość do osób, których nawet nie znasz.


                • twojabogini Re: Piszesz, jakbyś nie miała dzieci, 07.07.09, 16:23
                  zwyklaosoba napisał:

                  > "Dorosły tatuś ma humory w stosunku do dzieci" - dzieci potrafią
                  > wyprowadzić z równowagi nawet najbardziej kochającego i
                  cierpliwego rodzica.

                  Potrafią. Ale wkurzony przez dziecko rodzic, to zupełnie co innego
                  niż taki co się wścieka, a potem przeprasza. jak mój syn wpada w
                  nastrój irytujaco-denerwujacy to go odsyłam, az jemu i mi przejdzie.
                  jak napięcie opadnie - rozmawiamy. Nikt niekogo nie musi przepraszać.

                  > "nie chce mi się postawić jasnych reguł i wprowadzić trochę
                  > dyscypliny" - czasami czułość i serdeczność bierze górę nad
                  > poczuciem sprawiedliwości i zasadami, i odpuszcza się dzieciom,
                  choć rozum nakazuje coś innego

                  Jasne, sama łapię się czasem na piekne oczy, czy jestem zmęczony,
                  tylo ze Mateusz mówi tak: Moja mama mówi: to błąd, w domu powinny
                  być zasady
                  > On nie odstepuje od zasad, on ich nie wprowadza!

                  > "nie chce mi się zastanowić nad modelem wychowania, to lecę na
                  > żywioł" - model wychownia to jest fajny tekst w poradniku, a życia
                  i zachowania dzieci, mimo najlepszych starań, nie da się wpisać w
                  > ładnie brzmiące regułki. To naprawdę jest żywioł.

                  Nie zgadzam się. Dziecko jest zywiołem, ale ma okreslone potrzeby, w
                  tym równiez potrzebę ładu i poczucia bezpieczeństwa. Wprowadzenie w
                  ich zycie reguł, zasad (dostosowanych do wieku, osobowości, potrzeb)
                  porządkuje im swiat, pomaga zbudowac tozsamość. tak nie postępujemy
                  bo jestesmu...buddystami, chrzescijanami itp. W naszym domu nie
                  wolno...

                  > "Kupuję im dużo, nieźle zarabiam, mogę sobie pozwolić. Myślę, że
                  > robię to wszystko trochę z miłości, a trochę dla świętego
                  > spokoju." - to nie świadczy raczej o olewaniu, chociaż oczywiście
                  > nie może zastąpić rodzicielskiego zainteresowania i troski. Jak
                  się
                  > ma dzieci, to niezależnie od dostepnego budżetu, chciałoby się aby
                  > żyły dostatnio, bezpiecznie i w miarę możliwości beztrosko.

                  Jasne. Tylko, że Mateusz chce miec spokój...

                  > Jesteśmy z Żoną rodzicami dwójki małych urwisów i wiemy jak ciężko
                  > czasami być rodzicem. Więc szanuję i podziwiam każdego, kto sobie
                  z tym daje radę, a z Twoich komentarzy bije nie tylko lekceważenie,
                  > ale wręcz wrogość do osób, których nawet nie znasz.

                  Ja przerysowuję pewne problemy, żeby podkreslić, ze świat nie jest
                  czarnobiały. Rozpad rodziny to nie wyłączna wina kobiety. To, ze
                  facet sam wychowuje dziecko, nie znaczy, ze juz sam ten fakt
                  swiadczy, że jest swietny i nalezy go podziwiać...

                  Jeszcze raz: piszę o bohaterach artykułu, a nie żywych ludziach. To
                  są modele teoretyczne. Nie da się opisać człowieka w kilku
                  akapitach... Podziwiam kazdego, kto daje sobie radę z dziecmi, czy
                  wychowuje je sam czy z kimś. Ale bez przesady - tu w artykule to
                  rodzicielstwo jest takie ciężkie i smutne, same obowiązki. Ja długo
                  byłam "mama sama", nie zawsze było łatwo, ale bycie mamą dało mi
                  przede wszystkim siłę życiową, radość, wspaniałe emocje.

                  Pozdrawiam,

          • miczubaszi Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 11:44
            jestes stara panna, prawda?
            ty masz zal do wszystkich facetow, za to ze sa facetami.
            skoro te kobiety ktorych bronisz byly takie szlachetne, to czemu nie pogonily
            mezow i zajely sie dziecmi?
            odeszly, majac gdzies co dzieje sie z dziecmi
            • melmire Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 12:19
              Nie jestem stara panna :)
              I nie mam zalu ani innych uczuc do wszytkich facetow, co najwyzej do znanych mi
              z autopsji jednostek.
            • twojabogini Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 13:59
              miczubaszi napisał:

              > jestes stara panna, prawda?
              > ty masz zal do wszystkich facetow, za to ze sa facetami.

              Nie jestem starą panną. Mam syna. Facetów olewam, wolę mężczyzn.
              Tych takich wiesz - słownych, odpowiedzialnych.

              > skoro te kobiety ktorych bronisz byly takie szlachetne, to czemu
              nie pogonily mezow i zajely sie dziecmi?

              Nie chodzi o szlachetność kobiet, tylko o postawę mężczyzn. Ludzie
              porzucajacy rodzinę niezaleznie od płci są nie w porzadku.

              > odeszly, majac gdzies co dzieje sie z dziecmi

              Odeszły, zostawiając dzieci z w miarę normalnymi ojcami, którzy
              lepiej albo gorzej zajmuja się dziecmi. Płacą alimenty.
              To i tak o wiele więcej, niż panowie, którzy potrafia wjeb.ć swoja
              rodzinę na bruk, zeby sprawadzić nowa panią...
              • gonzo44 uderz w stół a nozyce się odezwą... 07.07.09, 14:40
                twojabogini napisała:

                > miczubaszi napisał:
                >
                > > jestes stara panna, prawda?
                > > ty masz zal do wszystkich facetow, za to ze sa facetami.
                >
                > Nie jestem starą panną.

                nie wiem czy zauwazyłaś, ale słowa miczubasziego ni były do ciebie...
                • twojabogini Re: uderz w stół a nozyce się odezwą... 07.07.09, 15:46
                  gonzo44 napisał:

                  > nie wiem czy zauwazyłaś, ale słowa miczubasziego ni były do
                  ciebie...

                  Zauważyłam. Obalam pewien stereotyp, jakiego dopuscił się miczubaszi
              • miczubaszi Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 19:13
                twojabogini napisała:

                > > odeszly, majac gdzies co dzieje sie z dziecmi
                >
                > Odeszły, zostawiając dzieci z w miarę normalnymi ojcami, którzy
                > lepiej albo gorzej zajmuja się dziecmi. Płacą alimenty.
                > To i tak o wiele więcej, niż panowie, którzy potrafia wjeb.ć swoja
                > rodzinę na bruk, zeby sprawadzić nowa panią...

                o tak, nakrecajmy sie dalej. to lepiej wyrzucic rodzine na bruk, niz mamuska,
                ktora ostatnio pchnela nozem swoja corke. swietna licytacja, tylko czemu ma
                sluzyc? ty ja zaczelas calkiem bez sensu
        • twojabogini Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 13:27
          szmecierecie napisał:

          > > Za to zastanawiam sie jak wygladalo przed odejsciem zony zycie
          Mateusza, ktory najwyrazniej nie zajmowal sie dziecmi rano (...),
          ani wieczorem (...)


          > Takiego naciągania faktów to nawet w polityce nie ma. Większość
          dzieci kładzie się spać przed 20:00, tak więc miał spokojnie godzinę
          na to żeby dotrzeć do klubów (nawet w Warszawie bez problemu można
          dojechać wszędzie w godzinę o 20).

          Buhahaha. Jak go zona zostawiała to - jak wynika z artykułu - dzieci
          miały 4 i 7 lat. dzieci w tym wieku nie leżą grzecznie w łóżkach o
          dwudzietej. w większości domów z dziecmi w tym wieku zaczyna się
          wieczorny szoł idziemy spać.

          > Nie sądzę, że praca do późna wyklucza zajmowanie się dziećmi. Mam
          >wielu znajomych, którzy pracują często do 24 i na 7:30 zawożą swoje
          >dzieci do przedszkola.

          Jasne, ze tak. Tylko, że pan Mateusz jak mąz i ojciec był zajęty
          spontanicznym zyciem, kolekcjonowaniem płyt i nie wpadaniem w
          rutynę. Do dzis sobie słabo radzi, zapomina o czesaniu włosów,
          porządku w salonie itp. Dzieci po 21 ogladają bajki w TV. Kobiecie,
          samotnej matce by takich rzeczy nie wybaczono (wiem coś o tym
          niestety), ale on samotny tatuś - brawo, bohater!
          • szmecierecie Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 13:56
            twojabogini napisała:

            > Buhahaha. Jak go zona zostawiała to - jak wynika z artykułu - dzieci
            > miały 4 i 7 lat. dzieci w tym wieku nie leżą grzecznie w łóżkach o
            > dwudzietej. w większości domów z dziecmi w tym wieku zaczyna się
            > wieczorny szoł idziemy spać.
            w moim domu pierwszoklasista idzie spać bez problemu, czterolatek ma przeczytaną
            bajkę i kładzie się do spania. Wystarczy umieć wychować dzieci.


            > > Nie sądzę, że praca do późna wyklucza zajmowanie się dziećmi. Mam
            > >wielu znajomych, którzy pracują często do 24 i na 7:30 zawożą swoje
            > >dzieci do przedszkola.
            >
            > Jasne, ze tak. Tylko, że pan Mateusz jak mąz i ojciec był zajęty
            > spontanicznym zyciem, kolekcjonowaniem płyt i nie wpadaniem w
            > rutynę. Do dzis sobie słabo radzi, zapomina o czesaniu włosów,
            > porządku w salonie itp. Dzieci po 21 ogladają bajki w TV. Kobiecie,
            > samotnej matce by takich rzeczy nie wybaczono (wiem coś o tym
            > niestety), ale on samotny tatuś - brawo, bohater!

            po 21 są bajki w TV ? ja takich bajek moim dzieciom nie puszczam
            • twojabogini Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 14:05
              szmecierecie napisał:

              > po 21 są bajki w TV ? ja takich bajek moim dzieciom nie puszczam

              To przeczytaj artykuł raz jeszcze. Dobry tatuś Mateusz po 21 puszcza
              swoim dzieciom bajki w TV. Ja nie wiem czy o tej porze są bajki, bo
              wogóle nie mam telewizora w domu.

              A z tymi dziecmi spiącymi po 20 to nie kwestia wychowania, tylko po
              części dyscypliny, a po częsci predyspozycji organizmu. Mi się
              trafil model, który sypia mało i od 3 roku życia zasypia o 21.
              • szmecierecie Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 14:17
                twojabogini napisała:


                > A z tymi dziecmi spiącymi po 20 to nie kwestia wychowania, tylko po
                > części dyscypliny, a po częsci predyspozycji organizmu. Mi się
                > trafil model, który sypia mało i od 3 roku życia zasypia o 21.

                uhm, jasne "trafił się model", hehehehe
                Może przydałoby się dziecku trochę zmęczyć to by zasnęło o tej godzinie, o
                której zasnąć ma.
                • twojabogini Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 14:30
                  szmecierecie napisał:

                  > twojabogini napisała:

                  > uhm, jasne "trafił się model", hehehehe
                  > Może przydałoby się dziecku trochę zmęczyć to by zasnęło o tej
                  godzinie, o której zasnąć ma.

                  I zasypia - o 21. Kazdy człowiek ma swoje indywidualne
                  zapotrzebowanie na sen, swój indywidualny rytm snu, podobnie jeśli
                  chodzi o potrzeby związane z wydalaniem, odźywianiem, (ilośc i
                  rodzaj pokarmów) odpoczynkiem. Nie uwzględnienie tych potrzeb w
                  opiece nad dzieckiem prowadzi do rozwoju nerwic, zaburzeń snu,
                  łaknienia.
                  Mylisz dyscyplinę z narzucaniem siłą woli. Twoje dzieci tylko
                  zasypiają na komendę czy również do toalety chodzą o odpowiedniej,
                  wyznaczonej godzinie?

                  Poza tym zmieniasz temat. Ostatnio o ile pamiętam okazało się, ze
                  twój idealny bohater pozwala dzieciom oglądac bajki o 21...
    • gregsmile Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 08:09
      facet powinien prawnie to lepiej rozwiązać. jakiś rozwód i podział
      majątku zrobić szybko. potem mamuśka się nagle znajdzie i legalnie
      weźmie swoją połowę. dlaczego alimentów nie płaci do tej pory?
      przecież jak jest w Irlandii dostaje zasiłek na każde dziecko.
      i dlaczego ten facet nie weźmie sobie jakiejś babeczki do pomocy w
      domu i nie tylko? facet swoje robić musi a bez kobitki dziczeje.
      • menx Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 08:36
        Oj, zdecydowanie jak najszybciej sądownie pozbawić praw do dzieci matkę.
        Przecież jak się jej odwidzi za parę lat, to pójdzie do pracy "poprawnej
        politycznie" wróci po dzieci i jeszcze będzie wyżywać się na mężu, że to przez
        niego, że jej życie zatruł bla bla bla...
        Teraz jest czas żeby sytuację wyczyścić....
        • twojabogini Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 08:54
          menx napisał:

          > Oj, zdecydowanie jak najszybciej sądownie pozbawić praw do dzieci
          matkę.

          Jak kobieta chce pozbawić praw do dzieci mężczyznę po rozwodzie, to
          robicie raban. Nawet jeśli miał w dupie te dzieci, odszedł od
          rodziny do kochanki itp.
          Ale jak kobieta odwinie taki numer, to juz od czci i wiary ją
          odsądzacie. No i co jak się pojawi? Przynajmniej dzieci będą
          wiedziały jak wyglada ch matka.
          • ojca Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 09:09
            Co się pieklisz? Sytuacja oczywista i klarowna, a ty wciąż doszukujesz się
            drugiego dna...jesteś sędziną?
            • gonzo44 ten model tak ma... 07.07.09, 10:50
              ojca napisał:

              > Co się pieklisz? Sytuacja oczywista i klarowna, a ty wciąż
              >doszukujesz się drugiego dna...jesteś sędziną?

              lubi się czepiać, z butami wchodzić i tyle... niektórzy tak mają.
              polecam wypowiedzi tej pani w wątku:

              forum.gazeta.pl/forum/w,568,88199197,97296901,Re_Gdy_mezczyzna_zostawia_kobiete_w_ciazy_.html
              • twojabogini Re: ten model tak ma... 07.07.09, 15:48
                gonzo44 napisał:

                > lubi się czepiać,

                Lubię...


                • yeremiash_10 Re: ten model tak ma... 07.07.09, 16:38
                  Lubi. Bo jest feministka
            • yeremiash_10 = = = Re: Mama zaginęła w akcji = = = 07.07.09, 16:43
              Nie jest sedzina lecz nieprzejednana feministka.
              Jakich byscie argumentow nie uzyli, jej odpowiedz zawsze bedzie 1 i ta sama:
              facet wszystkiemu jest winny,
              a zona "postapila madrze i prawie" ze zostawila rodzine z malymi dziecmi i
              pojechala sie curvic do Irlandii.
              W ogole moze nie powinien byl jej angazowac do urodzenia tych dzieci bo to
              dodatkowy i niesprawiedliwy ciezar dla wolnej kobiety...

              " na rozprawę nie przyszła, a sąd nie uwierzył, że w agencji towarzyskiej, w
              której się zatrudniła, zajmuje się wyłącznie praniem.
              Dzieci odwiedziła jeszcze kilka razy. Potem zniknęła. Nie dzwoni, nie pisze, nie
              przychodzi z prezentami na święta. Alimenty płaci regularnie. Chyba jest w
              Niemczech "
              - ten fragment wystarczy chyba jako podsumowanie odpowiedzialnosci tej kobiety
              za wlasne dzieci (a raczej jej kompletnego braku)

              W naszym kregu kulturowym (i nie tylko) przyjete jest ze to matka zajmuje sie
              dziecmi,
              zwlaszcza w poczatkowych latach ich zycia. Chocby dlatego ze ma z nimi najlepszy
              kontakt i psychologiczne uwarunkowania, ktorych mezczyzna nigdy miec nie bedzie
              I ojciec z naturalnych powodow wowczas dzieciom matki nie zastapi.
              Odpowiedzialnoscia ojca jest zapewnienie bezpieczenstwa i godziwych warunkow
              materialnych rodzinie, w tym i dzieciom, z tych wzgledow powinien pracowac.
              Nie twierdze oczywiwscie ze moze ignorowac wychowanie dzieci i nie spedzac z
              nimi chociaz godziny-dwoch dziennie,
              bez wzgledu na to jaka to jest praca.
              Dlatego zgodze sie ze stwierdzeniem z artykulu ze rodzina bez ojca jest
              pelniejsza niz bez matki. Tak zawsze bylo i bedzie - z naturalnych powodow.
              Mam nadzieje szanowna twojabogini, ze nie masz dzieci, a jesli tak -przy twoich
              wzorcahc wychowawczych nie wroze im dobrej przyszlosci w doroslym zyciu...
          • three-gun-max Re: Mama zaginęła w akcji 14.07.09, 12:06
            No niezła jesteś, na podstawie kilku zdań z artykułu już masz gotowy życiorys i profil psychologiczny tych facetów. Przykro mi, że facet ci nie dogadza i swoje frustracje przenosisz do sieci.
        • andrzejto1 Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 10:45

          menx napisał:

          > Oj, zdecydowanie jak najszybciej sądownie pozbawić praw do dzieci
          matkę.
          > Przecież jak się jej odwidzi za parę lat, to pójdzie do
          pracy "poprawnej
          > politycznie" wróci po dzieci i jeszcze będzie wyżywać się na mężu,
          że to przez
          > niego, że jej życie zatruł bla bla bla...
          > Teraz jest czas żeby sytuację wyczyścić....

          Gdzie Ty żyjesz?? Człowieku. Moja ex od 2003 roku nie zapłaciła
          złotówki alimentów. W 2007 robiłem sprawę o ZAWIESZENIE WŁADZY
          RODZICIELSKIEJ na czas jej pobytu za granicą ( ex ma niwego męża i 2
          dziec z nim mieszka w USA) i z tym był problem i to spory. Facetowi
          za coś takiego dawno by włoili porkuratora i wyrok karny. O zabraniu
          władzy rodzicielskiej nie wspomnę.
          A baba? Nie ma podstaw do ograniczenia o pozbawieniu nie wspominam...
      • skarb361 Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 08:37
        To fakt facet bez kobiet dziczeje ,ale też jest to sprawdzian czy
        rzeczywiscie potrafi przegonić tzwn lenistwo i wygodnictwo bo tak na
        ogól jest...ale artykuł ciekawy jakby na niego nie spojrzeć.Jestem
        kobietai wstyd mi za te wstretne baby co wyjechały za pieniedzmi i
        lepszym życiem.Powiem tak ogromny odsetek kobiet wybiera kasę i
        wygodne życie w dziesiejszych czsach ,może faceta nie kochać ale jak
        ma kasę to poleci za nim i zrobi wszystko...koszmar jakiś.Kobieta
        zawsze pragneła facet na "stanowsku" i dużo pieniedzy na zachcianki
        i przyjemności...jakie to przykre ,ale taka jest natura kobiety a
        faceci lgna do takich kobiet bo normalne są już na wymarciu....
        • gregsmile Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 09:08
          nie zgodzę się z taką opinią. jest jeszcze sporo porządnych kobiet.
          trzeba tylko dobrze poszukać i nie spieszyć się z podjęciem decyzji.
          • szmecierecie Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 09:43
            show me where!
            bo jakoś nie widzę, a wzrok mam dobry.
            • gregsmile Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 10:39
              no cóż. bądź cierpliwy i szukaj. nie ma recepty :)
    • szmecierecie bo kobiety to mrok i zło 07.07.09, 08:32
      Coraz częściej się o tym przekonuję...
    • twojabogini Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 08:38
      annniii napisała:

      > Też "nieswojo" się Wam czytało o alimentach płaconych przez
      >kobiety? Jakoś utrwaliło mi się połączenie alimenty = mężczyzna...
      >Potęga stereotypów...

      Mnie uderzyło co innego, kobiety PŁACIŁY alimenty, podczas gdy
      mężczyźni najczęściej mają zasądzone alimenty. Kiwanie komornika,
      kupowanie samochodów na bliskich i dalszych krewnych, "zwalnianie
      się" z roboty przed sprawą o podwyższenie alimentów...ręce opadają...
      • corgan1 "boję się, że żona zechce odebrać mi dzieci" 07.07.09, 08:44
        "Boję się, że żona zechce odebrać mi dzieci, i sąd jej na to pozwoli. Wszystkie
        polskie sądy tak robią."

        I to jest kwintesencja dyskryminacji ojców w polskich sądach.
        • kedrok1 Re: "boję się, że żona zechce odebrać mi dzieci" 07.07.09, 09:47
          corgan1 napisał:
          >
          > I to jest kwintesencja dyskryminacji ojców w polskich sądach.

          Dokładnie, normalny Ojciec boi się rozwodu, żeby nie stracić kontaktu z
          dzieckiem bo nie ma najmniejszych szans na opiekę nad dzieckiem, mimo, że w jego
          ocenie byłby lepszym rodzicem niż matka.
      • gonzo44 nie ma w tym nic dziwnego... 07.07.09, 09:49
        twojabogini napisała:

        > Mnie uderzyło co innego, kobiety PŁACIŁY alimenty, podczas gdy
        > mężczyźni najczęściej mają zasądzone alimenty. Kiwanie komornika,
        > kupowanie samochodów na bliskich i dalszych krewnych, "zwalnianie
        > się" z roboty przed sprawą o podwyższenie alimentów

        po pierwsze jedna jaskółka wiosny nie czyni - uogólniasz na
        podstawie jednostkowych przypadków i przyczynków. po drugie rzekoma
        niesymetria może być pozorna - tzn. może i jest, ale kto wie czy nie
        w drugą stronę niż myślisz. otóż alimenty od mężczyzn zasądzane są
        powiedzmy (przykładowo - nie znam statystyk) w 90% przypadków. 90% z
        nich sumiennie je płaci. powiedzmy dalej, że z pozostałych 10%
        alimentów od kobiet nie wimiguje się 70% pań... czyli np. na tysiąc
        wszystkich przypadków alimentów mamy (odpowiedzialni, migacze,
        odpowiedzialne, migaczki): 810-90-70-30.

        no i popatrz: krętaczy mamy ogółem 90 a krętaczek 30 - a kto tak
        naprawdę jest bardziej odpowiedzialny??? podobnie gdyby twierdzić,
        że kobiety są lepszymi kierowcami (znany mit), bo powodują tylko 30%
        wypadków... taaa, tyle że stanowią 20% kierowców (wartości
        przykładowe, statystyk nie znam)...

        >...ręce opadają...
        a pozory mylą...
        • rikol Re: nie ma w tym nic dziwnego... 09.07.09, 18:22
          Sciagalnosc alimentow w Polsce to zaledwie kilkanascie procent - czyli jedynie
          kilkanascie procent te alimenty placi. Natomiast samotni ojcowie stanowia tylko
          kilka procent rodzicow samotnych - jest to liczba bliska bledowi statystycznemu,
          czyli zaniedbywalna (przy czym jakis procent tych samotnych ojcow to wdowcy, co
          zmniejsza jeszcze liczbe kobiet porzucajacych rodzine). Oznacza to, ze w
          praktyce z dziecmi zostaja matki, natomiast ojcowie tych dzieci nie placa
          alimentow.
      • andrzejto1 Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 11:07
        twojabogini napisała:

        > annniii napisała:
        >
        > > Też "nieswojo" się Wam czytało o alimentach płaconych przez
        > >kobiety? Jakoś utrwaliło mi się połączenie alimenty =
        mężczyzna...
        > >Potęga stereotypów...
        >
        > Mnie uderzyło co innego, kobiety PŁACIŁY alimenty, podczas gdy
        > mężczyźni najczęściej mają zasądzone alimenty. Kiwanie komornika,
        > kupowanie samochodów na bliskich i dalszych krewnych, "zwalnianie
        > się" z roboty przed sprawą o podwyższenie alimentów...ręce
        opadają...
        Jeśli aliemnty są przeznaczane na potrzeby dzieci, to nie ma
        problemów. Gorzej, jak alimenty są żródłem dochodu mamusi, a na
        dzieci jest przeznaczanie niewiele. Nie wmówisz mi chyba, że 1000 zł
        alimentów na 1 dziecko w śrenim mieście w CAŁOŚCI idzie na jego
        potrzeby!!
        No chyba, że porąbana mamunia ubiera dziecko w luksusowych
        butikach...
        Poza tym nie ma statystyk w tej kwestii więc nie wiemy jakich częsci
        to dotyczy. Moja ex na przykłąd NIE PŁACI.
        • rikol Re: Mama zaginęła w akcji 09.07.09, 18:25
          A ile kosztuje wynajecie mieszkania (plus rachunki - czyzby dziecko nie zuzywalo
          cieplej wody, gazu itp/), przedszkole, do tego kobieta nie moze pracowac lub
          musi pracowac mniej ze wzgledu na dziecko. To sa realne koszty.
    • mross Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 08:46
      Jestem matką i żoną. Po przeczytaniu artykułu mam nie smak, jak można zostawić
      własne dzieci, te kobiety to chyba "surogatki", do tego sprowadziło się ich
      macieżyństwo. Każdego dziecka żal,które nie ma rodziców. Domy dziecka i tak już
      są przepełnione. Kobiety, które porzucają swoje dzieci,które już chowały i
      nawiązały z nimi więź są podłe i wynaturzone. Żałuje, że nasze sądownictwo jest
      takie zachowawcze i stereotypowe, ojciec to też rodzic i potrafi wychowac i dac
      dużo potrzebnego ciepła dla dziecka. Jestem jak najbardziej na tak za prawem
      opieki dla ojców. A wynaturzenie należy piętnować.
      • enigm-a Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 08:58
        Jeśli kobieta zostanie z trójką dzieci, bo facet ją zostawi, to
        normalka. Jedni jej współczują, inni uznają, że sama sobie była
        winna, bo coś z nią nie w porządku.
        A jesli kobieta zostawi dziecko, i mężczyzna się nim zajmuje- to
        staje sie bohaterem. Nie tylko artykułów w GW.
        I na tym polega potega stereotypów.
        • tenar1 Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 09:11
          Od chwili kiedy urodziła nam się córka, praktycznie ja ją wychowywałem. Od
          pierwszego dnia prałem gotowałem pieluchy, myłem, później prowadziłem do
          przedszkola, szkoły, chodziłem na zebrania... Żona nie cierpiała dzieci. Do tego
          stopnia, że syndrom zazdrości o dziecko był u nas w drugą stronę. Co jakiś czas
          robiła awanturę, że codziennie przed snem czytam dziecku, zamiast zająć się nią.
          W tym czasie kształciła się, robiła karierę, jeździła na staże... Kiedy mała
          miała jakiś problem, coś nabroiła, przychodziła do mnie i zaczynała od tekstu
          "tato, a nie powiesz mamie?".
          Dwa lata temu, po kilkunastu latach związku w końcu rozstaliśmy się. Dziecko
          zostało z nią. I wiem, że w żadnym sądzie nie dostanę nad nią opieki, bo taka
          jest potęga stereotypów.
          • hy-patia Re: Mama zaginęła w akcji 11.07.09, 19:06
            tenar1 napisał:

            > Od chwili kiedy urodziła nam się córka, praktycznie ja ją
            wychowywałem. Od
            > pierwszego dnia prałem gotowałem pieluchy, myłem, później
            prowadziłem do
            > przedszkola, szkoły, chodziłem na zebrania... Żona nie cierpiała
            dzieci. Do teg
            > o
            > stopnia, że syndrom zazdrości o dziecko był u nas w drugą stronę.
            Co jakiś czas
            > robiła awanturę, że codziennie przed snem czytam dziecku, zamiast
            zająć się nią
            > .
            > W tym czasie kształciła się, robiła karierę, jeździła na staże...
            Kiedy mała
            > miała jakiś problem, coś nabroiła, przychodziła do mnie i
            zaczynała od tekstu
            > "tato, a nie powiesz mamie?".
            > Dwa lata temu, po kilkunastu latach związku w końcu rozstaliśmy
            się. Dziecko
            > zostało z nią. I wiem, że w żadnym sądzie nie dostanę nad nią
            opieki, bo taka
            > jest potęga stereotypów.

            To TY ich chociaz nie powielaj!!!!

        • malyflowers Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 11:31
          enigm-a napisała:

          > Jeśli kobieta zostanie z trójką dzieci, bo facet ją zostawi, to
          > normalka. Jedni jej współczują, inni uznają, że sama sobie była
          > winna, bo coś z nią nie w porządku.
          > A jesli kobieta zostawi dziecko, i mężczyzna się nim zajmuje- to
          > staje sie bohaterem. Nie tylko artykułów w GW.
          > I na tym polega potega stereotypów.

          potega stereotypów polega tez na tym, że osoby postronne (w tym nauczycielki)
          pytają bez zażenowania a gdzie twoja mamusia? mimo iż dziecko wychowuje ojciec.
      • dziki_dziki Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 08:58
        Sama racja to co piszesz i to wszystko jedno czy ojciec czy matka, choć
        z matką ta wieź jest szczególna innego rodzaju, jakby pozazmysłowa.
        Natomiast macie to co chcecie: wolność obyczajów, feminizm, kariera i
        kasa za wszelką cenę. Czasem za to płacą niestety dzieci i przelewają
        doświadczenia na swoje dzieci.
      • kedrok1 Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 09:49
        Dokładnie, tu nie jest kwestia tata czy mama, ważne żeby rodzic kochał i
        traktował dziecko ponad siebie, reszta sama przyjdzie.
    • szlag Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 08:51
      > Też "nieswojo" się Wam czytało o alimentach płaconych przez kobiety? Jakoś
      utrwaliło mi się połączenie alimenty = mężczyzna... Potęga stereotypów...

      mnie się akurat utrwaliło, że te kobiety płacą alimenty.
      • balajanek Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 09:23
        Wychowałem sam syna na porządnego człowieka,żona zmarła gdy miał
        15 lat.Dodatkowo jeszcze opiekowałem się ponad 80 letnim ojcem.
        To co tu czytam to w większości oskarżenia pod adresem bohaterów
        reportażu.Drodzy malkontenci stańcie przed lustrem i powiedzcie sobie co Wy
        byście zrobili gdyby Wasze żony "zaginęły w akcji"?Podjęlibyście się samotnie
        wychować dzieci?Szczerze wątpię.Ponieślibyście porażkę.
        Z mojego punktu widzenia to co w nim napisano to
        prawda.Ci faceci zdali egzamin z życia.
        Czego brak dzieciom z reportażu i mojemu synowi również?
        Matki!!!
        • andrzejto1 Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 12:51
          balajanek napisał:

          > Wychowałem sam syna na porządnego człowieka,żona zmarła gdy miał
          > 15 lat.Dodatkowo jeszcze opiekowałem się ponad 80 letnim ojcem.
          > To co tu czytam to w większości oskarżenia pod adresem bohaterów
          > reportażu.Drodzy malkontenci stańcie przed lustrem i powiedzcie
          sobie co Wy
          > byście zrobili gdyby Wasze żony "zaginęły w akcji"?Podjęlibyście
          się samotnie
          > wychować dzieci?Szczerze wątpię.Ponieślibyście porażkę.

          Jak rozumiem jesteś jedynym sprawiedliwym, który ma prawo do oceny i
          wystawiana laurek innym bo : (i tu napisano co na górze). Otórz
          objaśniam, że większość facetów jest w stanie sobie z tym poradzić
          jesli tylko zechce. Sam wychowuję 2 dzieci i to od znacznie
          wcześniejszego wieku. Nawet jak byłem w małżeństwe, to też musiałem
          to robić. Życie mnie zmusiło i koniec. Nie ma co dyskutować.



          > Z mojego punktu widzenia to co w nim napisano to
          > prawda.Ci faceci zdali egzamin z życia.
          > Czego brak dzieciom z reportażu i mojemu synowi również?
          > Matki!!!


          A co w tym dziwnego?? Facet a nie maminsynek poradzi sobie z tym
          problemem. Ale facet a nie maminsynek, którego mamusia nie nauczyła
          radzić sobie z życiem, bo albo miała go jedynego, albo wychowywała
          bez ojca, o poźnym macieżyństwie nie wspominam.
          A że brak im matki? Brak, tym bardziej, że związek z facetem
          samodzielnie wychowujacym dzieci dla większości kobiet jest
          wyzwaniem przekraczającym ich możliwości. Po prostu nie nawciska
          bajeczek, jaka to jest biedna i nieszczęśliwa, bo się w domu
          narobiła itp. Samodzielny ojciec doskonale wie co i ile trwa i
          jakiego wysiłku potrzeba.
    • 3cik <-----------------------=--- 07.07.09, 09:01
      Dzielny facet.
    • pi_a Panowie! 07.07.09, 09:07
      Czapki z głów. Podziwiam i bardzo szanuję to co robicie dla swoich dzieci, mimo
      wszystko i mimo przeciwności.
      mam nadzieję, że polskie sądy wkońcu "przejrzą" na oczy i będą sprawiedliwie
      podchodziły do przyznawania praw rodzicielskich.
      A o opisanych matkach.... słów brak. Jako kobieta i matka w ogóle nie rozumiem
      jak można zostawić dzieci?????? W głowie mi sie to nie mieści.
      • magda-magda25 Re: Panowie! 07.07.09, 17:48
        z tonu twojej wypowiedzi wynosze , ze jak ojciec zostawia dzieci to ten fakt jak
        najbardziej pomiescic sie moze w Twojej glowie....a kobieta to nie ma prawa od
        pier*** wszystkiego?? Ich prawo i oby im na zdrowie wyszlo! hipokryci
    • oliwia200611 Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 09:08
      Czytam te historie i normalnie coś się robi,jakie to cholernie przykre i
      niesprawiedliwe!sama mam małą córeczkę i również wychowuje ją sama i nie
      wyobrażam sobie jak można własne dziecko zostawić?szok
      • lakrimoza Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 09:21
        A mnie wkurza, że kupa kobiet sama zajmuje się organizacją
        codzienności swych rodzin i to nie zawsze jak są samotnymi
        rodzicami, ale wszyscy uważają, że to naturalne, a jak facet nagle
        musi się tym zająć to robią z niego bohatera. Przecież faceci, do
        cholery, nie sa niedorozwinięci i chyba sobie tez moga poradzić z
        ogarnięciem tego wszystkiego, nie?
        • kedrok1 Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 09:59
          lakrimoza napisała:
          > a jak facet nagle
          > musi się tym zająć to robią z niego bohatera.

          No dokładnie, to po prostu normalne. Jestem ojcem, każda wolną chwilę poświęcam
          córce, i mam masę kolegów którzy są ojcami i robią to samo.
          To po prostu normalne, a że media wola zajmować się skrajnościami to częściej
          słyszymy że ojciec pobił dziecko, że odszedł, że ma kochankę itd, złe matki są
          mniej modne, a w przyrodzie występujące tak samo często.
      • hy-patia Re: Mama zaginęła w akcji 11.07.09, 19:10
        oliwia200611 napisała:

        > Czytam te historie i normalnie coś się robi,jakie to cholernie
        przykre i
        > niesprawiedliwe!sama mam małą córeczkę i również wychowuje ją sama
        i nie
        > wyobrażam sobie jak można własne dziecko zostawić?szok

        A WYOBRAŻASZ sobie jak może TO zrobić ojciec dziecka??? Co?? za
        różnica?
    • m-kuznicka Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 09:15
      Robi mi się niedobrze jak czytam kolejny artukuł z
      serii "pokrzywdzeni ojcowie". Akcja która odbywa się w kraju, aby
      ojcom zaczęto przyznawać dzieci, przekonuje do tego nawet niektóre
      kobiety... Jasne, bywają świetni ojcowie. Ale zdecydowana większość
      wygodnie pozostawia obowiązki dnia codziennego matkom, a sami
      zajmują się przyjemną zabawą, kąpielą dziecka a zamiast usypiać
      dziecko, najchętniej pokazują mu, jak się śpi.. Nie bez przyczyny od
      wieków to kobiety wychowywały dzieci, nie bez przyczyny to kobiety
      zachodzą w ciąże i nie bez przyczyny w świecie zwierząt to samice
      wychowują małe. Natura tak to ułożyła i faceci, którzy uważają się
      za dobrych ojców powinni to rozumieć i wspierać prroces wychowawczy,
      ale nie przekonywac, że lepiej poradzą sobie z wychowaniem niż matka.
      • coss83 Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 09:44
        Natura tak to ułożyła i faceci, którzy uważają się
        > za dobrych ojców powinni to rozumieć i wspierać prroces
        wychowawczy,
        > ale nie przekonywac, że lepiej poradzą sobie z wychowaniem niż
        matka.


        Masz rację!

        Szczególnie ten gość, którego żona jest szmatą z zamiłowania i
        zawodu powinien jak najszybciej oddać jej dzieci na wychowanie.

        W qrwidołku szybko się nauczą co i jak, nie zginą. Kto wie, może już
        za rok-dwa same zaczną dawać dupala? Nauczyć dziecko samemu się
        utrzymywać - to najpiękniejszy dar rodzica, nie?

        Własne dzieci wykształć na ściery, zamiast bredzić na forum.
      • tea_fighter Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 09:50
        > Robi mi się niedobrze jak czytam

        Jak bedziesz wychowywac swoje dzieci, staraj sie uzywac zwrotow typu "nie podoba
        mi sie".

      • zwyklaosoba Polecam węgiel lub głębokie oddychanie. 07.07.09, 09:58
        A potem uważne przeczytanie reportażu o czym dokładnie jest. Poza
        tym nie chodzi tu przede wszystkim o "pokrzywdoznych ojców" ale o
        POKRZYWDZONE DZIECI !!! Ale tego to Ty chyba nie rozumiesz.
      • piterson28 Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 10:04
        Przepraszam Cię bardzo ale moim zdaniem ten artykuł na nam przybliżyć problem
        samotnego ojcostwa. W wypowiedziach padają tylko krótkie stwierdzenia co się
        stało i koniec. Nie ulegajmy powszechnym opiniom, to zawsze facet jest tym
        złym........
      • kedrok1 Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 10:05
        Ty nie rozumiesz o czym my tu mówimy.
      • gonzo44 wypowiedzi tej pani 07.07.09, 10:27
        - jako osobiście zaangażowanej w temat - należy traktować z
        dystansem i wyrozumiałością.

        forum.gazeta.pl/forum/w,572,96027529,96111857,Re_Dziecie_woli_tate_.html
      • ru1da Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 10:44
        Faktycznie tak jest ale chyba dlatego, że mamy na to pozwalają bo same nie chcą
        przekazać części 'obowiązków' związanych z wychowaniem i opieką dziecka. Wiele
        jest przekonanych, że ojciec zrobi wszystko gorzej.
        Ale zupełnie nie wyobrażam sobie, jak matka może zostawić swoje dzieci, wyjechać
        sobie, założyć nową rodzinę i zupełnie o nich zapomnieć. Dzieciaczki na prawdę
        potrzebują mamy, widzę to po swojej córeczce.
      • mockturtle Na pozór piszesz logicznie, a jednak to bzdura... 07.07.09, 12:54
        m-kuznicka, na pozór piszesz logicznie, ale przy bliższej analizie
        okazuje się, że to totalne kretyństwo, szczególnie w kontekście
        komentowanego artykułu. Co chcesz przez to powiedzieć? Babsztyl
        który wyjeżdża do Irlandii, znajduje sobie tam gacha a dzieci w
        Polsce ma głęboko w poważaniu jest super, bo co, bo natura tak
        ułożyła? Bo ma cipę więc ex definitione jest lepszym rodzicem? Czy
        może tylko dlatego, że m-kuznickiej robi się niedobrze, gdy
        rzeczywistość układa się inaczej niż jej chore katolickie
        przekonania? Myślisz stereotypami, zresztą dokładnie tymi samymi co
        większość w Polsce sądów, i masz w d. to, że każdy przypadek, tfu,
        każdy człowiek wymaga indywidualnego podejścia, a pakowanie
        wszystkich do tego samego worka, bo "natura tak ułożyła", a może
        księżulo tak m-kuznickiej na mszy powiedział, to po prostu zbrodnia.
        Idź się, m-kuznicka, wyrzygać, na co ochotę deklarujesz w swoim
        komentarzu, a jak już oczyścisz przewód trawienny, pomyśl. To nie
        boli.
        • mockturtle A dziewczyna ma po prostu problem sama ze sobą 07.07.09, 13:03
          Przejechałem się trochę po Kużnickiej, a potem znalazłem to:
          forum.gazeta.pl/forum/w,572,96027529,96111857,Re_Dziecie_woli_
          tate_.html. Cóż, współczuję, faktycznie parszywie ułożyło Ci się w
          życiu, i wiem, że to trudne, ale pomimo to proszę - nie uogólniaj
          swoich smutnych doświadczeń na 100% społeczeństwa.
        • andrzejto1 Re: Na pozór piszesz logicznie, a jednak to bzdur 07.07.09, 13:24
          mockturtle napisał:

          > m-kuznicka, na pozór piszesz logicznie, ale przy bliższej analizie
          > okazuje się, że to totalne kretyństwo, szczególnie w kontekście
          > komentowanego artykułu. Co chcesz przez to powiedzieć? Babsztyl
          > który wyjeżdża do Irlandii, znajduje sobie tam gacha a dzieci w
          > Polsce ma głęboko w poważaniu jest super, bo co, bo natura tak
          > ułożyła? Bo ma cipę więc ex definitione jest lepszym rodzicem? Czy
          > może tylko dlatego, że m-kuznickiej robi się niedobrze, gdy
          > rzeczywistość układa się inaczej niż jej chore katolickie
          > przekonania?
          NIe myl katolicyzmu z głupotą. To nie to samo. Poza tym co ma z tym
          co ona pisze katolicyzm??

          Myślisz stereotypami, zresztą dokładnie tymi samymi co
          > większość w Polsce sądów, i masz w d. to, że każdy przypadek, tfu,
          > każdy człowiek wymaga indywidualnego podejścia, a pakowanie
          > wszystkich do tego samego worka, bo "natura tak ułożyła", a może
          > księżulo tak m-kuznickiej na mszy powiedział, to po prostu
          zbrodnia.
          > Idź się, m-kuznicka, wyrzygać, na co ochotę deklarujesz w swoim
          > komentarzu, a jak już oczyścisz przewód trawienny, pomyśl. To nie
          > boli.
          Poza tym, jeśli komentujesz czyjąś wypowiedź w ten sposób, to
          stawiasz się na jej poziomie.
      • andrzejto1 Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 13:21
        m-kuznicka napisała:

        > Robi mi się niedobrze jak czytam kolejny artukuł z
        > serii "pokrzywdzeni ojcowie". Akcja która odbywa się w kraju, aby
        > ojcom zaczęto przyznawać dzieci, przekonuje do tego nawet niektóre
        > kobiety... Jasne, bywają świetni ojcowie. Ale zdecydowana
        większość
        > wygodnie pozostawia obowiązki dnia codziennego matkom, a sami
        > zajmują się przyjemną zabawą, kąpielą dziecka a zamiast usypiać
        > dziecko, najchętniej pokazują mu, jak się śpi.. Nie bez przyczyny
        od
        > wieków to kobiety wychowywały dzieci, nie bez przyczyny to kobiety
        > zachodzą w ciąże i nie bez przyczyny w świecie zwierząt to samice
        > wychowują małe. Natura tak to ułożyła i faceci, którzy uważają się
        > za dobrych ojców powinni to rozumieć i wspierać prroces
        wychowawczy,
        > ale nie przekonywac, że lepiej poradzą sobie z wychowaniem niż
        matka.


        Od wieków na przykład chłopcy w wieku ok 7 lat przechodzili pod
        opiekę mężczyzn. W naszehj słowiańskiej kulturze nazywało się to
        postrzeyżyny. Ale robiły to w zasadzie wszystki proste kultury. I od
        tej pory przestawali się zajmować sprawami "kobiecymi" a zajmowali
        się polowaniem, wojną, budownictwem i innymi takimi zajęciami.

        To co się dzieje teraz macie na własne życzenie. Chcecie równych
        praw, ale jest problem z podziałem obowiązków. Bo włazicie z
        buciorami w męski świat, chcecie go zmieniać na własną modłę, ale do
        swojego świata facetów nie wpuszczacie. Każdą taką próbę
        torpedujecie w zarodku.


        Poza tym jak widze, jesteś idelalny przykładem stereotypowego
        myślenia.
        Powiedz ze się mylę... <rotfl>
      • three-gun-max Re: Mama zaginęła w akcji 14.07.09, 12:13
        Nie pracujesz czasem w sądzie? :-) Bo niestety mentalność ta sama.
    • piotrzz Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 09:18
      Czy te świetne mamuśki nie domyślają się jaką krzywdę wyrządzają
      swoim dzieciom, jak one tęsknią i co czują ??? Nie mogę zrozumieć
      jak można porzucić swoje dzieci :(

    • kayley Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 09:22
      Jestem samotną matką od 8 lat. Mam syna i córkę. Mam 36 lat.
      Wypowiedzi Mateusza mogły by być moimi. Nie sądzę, żeby mężczyzna
      radził sobie gorzej od kobiety w tej roli. Więcej powiem, często
      lepiej się sprawdza. Jest silniejszy fizycznie i emocjonalnie.
      Potrafi być szczęśliwy, podczas gdy kobiety często o tym zapominają,
      koncentrując się na obowiązkach i wypełnieniu roli. A jak powiedział
      Mateusz: szczęśliwy rodzic to szczęśliwe dzieci. Jestem kobietą, ale
      uważam, że w Polsce niejednokrotnie dzieje się niesprawiedliwość
      przy przyznawaniu praw rodzicielskich.
    • nowak11 Z Polkami zaczyna dziać się coś... 07.07.09, 09:26
      ...niedobrego.Znam dobrze kilka rozwiedzionych par-w dwóch przypadkach żony
      oszalały na punkcie poznanych w internecie facecików;zostawiły dzieci.
      • nieruchomy_spin Re: Z Polkami zaczyna dziać się coś... 07.07.09, 15:17
        szkoda ze moja nie zostawila mi dzieciakow... sad... naturalna rola matki...
        brak jednoznacznych dowodow...
    • moondrek Ja boję się pogłaskać po głowie swoje dziecko ! 07.07.09, 09:39
      Żeby sąsiedzi nie wzięli mnie za pedofila ,albo innego Fritza .
    • troll_bagienny No, co? Równouprawnienie 07.07.09, 09:47
      Szkoda, że nie w sądach, które są sfeminizowane i to nie tylko w
      Polsce. A dla dziecka to tylko lepiej, że ojciec wychowa, bo
      przynajmniej nauczy samodzielności, a nie wyhoduje kolejnego synunia
      mamuni albo rozedrganą emocjonalnie histeryczkę, jak to ma miejsce w
      przypadku samotnych matek - sfrustrowanych, ziejących nienawiścią do
      płci męskiej tak ogólnie (bo mąż sukinsyn opuścił, to inni też
      pewnie tacy są) i święcie przekonanych, że dziecku należy tylko
      wynagradzać nieobecność ojca (często spowodowaną izolowaniem go
      przez matkę od dzieci) i zalać falą uczuć, zapominając o praktycznym
      przystosowaniu do życia. Znani mi samotni ojcowie nie są
      może "morzem miłości" dla swoich dzieci, ale jako że to faceci, na
      dodatek praktyczni z założenia i przeważnie z "technicznym"
      podejściem, uczą je samodzielności i pozbawiają strachu przed
      otoczeniem, który wywołują w dzieciach często chuchająco-dmuchające
      mamuśki. Dzieci samotnych ojców statystycznie lepiej radzą sobie w
      życiu, nie boją się wyzwań, nie mają kompleksów i są ukierunkowanie
      na pokonywanie przeszkód, ale też nauczone z godnością przyjmować
      porażki. Samotne ojcostwo pozbawione jest tego całego ładunku
      emocjonalno-hormonalnego, jakim obdarza matka, ojcowie po prostu
      uczą życia w sposób praktyczny i dają dużo samodzielności. Nie
      reagują histerycznie na byle katar czy zbite kolanko u dziecka,
      tylko każą wstać z gleby i iść dalej, wyrabiają może twardszy
      charakter, ale w ogólnym rozrachunku jest to lepsze dla młodego
      człowieka, z którego potem nie wyrośnie nieudacznik, który szuka
      partnera, żeby mu matkował. Społeczeństwo nie docenia roli faceta w
      wychowaniu dzieci, to jest błędne koło, bo kobieta po urodzeniu
      dziecka często nieświadomie nawet odstawia partnera na boczny tor i
      robi z niego bankomat, pozbawiając go przyjemności drobnych
      czynności przy dziecku, a przypomina sobie o facecie, kiedy dzieciak
      zaczyna sprawiać problemy i wtedy fala pretensji zalewa lekko
      uśpionego "misia", który do tej pory miał za zadanie pójść do pracy
      i przynieść pieniądze, nie ma za to pojęcia o przewijaniu, ubieraniu
      i karmieniu noworodka, bo nigdy nie stworzono mu takiej szansy, żeby
      się tego nauczył. A faceci, wbrew pozorom, lubią zajmować się
      dziećmi, tylko niewielu się do tego przyzna, bo społeczeństwo od
      razu przypina łatkę "pantoflarza" albo innego pierdoły.
      • kayley Re: No, co? Równouprawnienie 07.07.09, 10:07
        masz wiele racji, choć przykro mi słuchać takich opinii o kobietach
      • kedrok1 Re: No, co? Równouprawnienie 07.07.09, 10:44
        święte słowa
      • jak.z.nut Re: No, co? Równouprawnienie 07.07.09, 12:29
        hmm...możesz wskazać z jakich statystyk korzystałeś?!
    • iustitiaestconstans Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 09:59
      Jako facet i jako sędzia nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy
      zostawiają własne dzieci. NIGDY. Tego się po prostu nie robi. To
      jest rodzaj aksjomatu.

      Pozdrowienia dla facetów samotnie wychowujących dzieci.
      Pozdrowienia dla dziewczyn samotnie wychowujących dzieci.
      I pozdrowienia dla ich dzieciaków.
      Głowa do góry.

      www.mojepoglady.blox.pl
      • melmire Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 10:07
        Nie wypada sie nie zgodzic. Tym bardziej ze mozna, przy miniumum dobrych checi z
        obu stron, pogodzic odejscie od partnera z "nieodejsciem" od dzieci.
        Niestety czesto rozwody sa rozpatrywane w kategoriach winy i kary, trzeba
        znalezc winnego (najlepiej chlopa) i dokopac mu (najlepiej izolujac od dzieci).
        Czasem zastanawiam sie jak bardzo trzeba nienawidzic kogos, zeby byc gotowym
        grac przeciw niemu dziecmi, pomijajac ich dobro i ich uczucia.
        Pojecia nie mam jak to prawnie wyglada podczas rozpadu zwiazku nieformalnego,
        podejrzewam ze jeszcze gorzej, bo w nomenklaturze z meza robi sie konkubent, a z
        taka etykietka ciezko wygrac prawo do zajmowania sie dziecmi.
      • postmail Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 10:15
        A ja mam córkę, która DECYZJĄ SĄDU została przy mamie. Udało mi się sądownie
        wynegocjować widzenia, bo zdarzało się, że nawet nie wiedziałem gdzie i pod
        czyją opieką znajduje się moje dziecko. Dotychczas wszystko grało aż do
        ostatniego weekendu, gdy "Mamusia" oznajmiła mi, że nie chce jej się odebrać o
        de mnie dziecka ( sąd wyraźnie orzekła, że mam obowiązek oddać mała do 18:00 w
        Niedzielę) i że weźmie ją jutro z przedszkola.... Mała skarżyła mi się,że cały
        tydzień Mamusia odbiera ją tylko z przedszkola a potem zostawia z opiekunką i
        wraca następnego dnia, więc czekała na tą Niedzielę jak cholera. Wyobraźcie
        sobie jej minę, gdy jej powiedziałem, że dziś Mamy nie zobaczy.....

        Też jestem za równouprawnieniem i równym podziałem obowiązków w domu, nigdy nie
        uchylałem się od pieluch itd... Byłem przy porodzie i to JA 1-wszy raz kąpałem
        malutką.
        Wydaje mi się, że kobietom pomału przewraca się w główkach, zanika instynkt
        macierzyński, a faceci przestają być postrzegani jako filar rodziny. Może w tym
        starodawnym podziale coś było, facet miał swoje zadania a kobiety swoje, jakoś
        nie słychać było o porzucaniu przez kobiety własnych dzieci, chyba że u zwierząt....

        Teraz zastanawiam się nad odebraniem małej od byłej, tym bardziej że mam
        normalną już rodzinę i stworzę jej normalne warunki w klasycznym modelu
        rodzinnym, tylko tak myślę, czy to nie będzie kolejna trauma dla małej??.....
        Pomału przyzwyczaja się do obecnego stanu, z moją obecną partnerką ma dobre
        relacje i znów to burzyć..... nie wiem co lepsze, wkurza mnie że była wyręcza
        się opiekunkami, a wiem że pracuje do 16, potem leci do swojego faceta, tego
        nawet przed małą nie ukrywa. Chyba pójdę do psychologa jakiegoś :) Pozdrowienia
        dla wszystkich opiekujących się dziećmi, nie ważnie w jakiej konfiguracji :)!
    • k08061954 Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 10:01
      Nie będę pisał bajek,mam dorośłą ćórkę ale ją straciłem dzięki byłej
      żonie oraz zarozumiałości Pani Sędzi która orzekała w mojej
      sprawie.Po rozwodzie szanowna Pani orzekla ,ojciec płaci alimęty a
      mamuśka jest od tego żeby wychować.Wspaniała decyżja sądu w osobie
      Pani orzkającej nieomylnie i jednoznacnie,dziśiaj gdy czytam o
      takich decyzjach to nie wiem czy śię wściekać na cały świat,czy
      tylko mieć pretensję do samego śiebie. Żalu nie mam do matki dziecka
      ani do Pani orzekającej,nieomylnej.Po 23-latach próbowałem
      doproadzić do spotkania,Pani śędzi matki córki i popatrzeć na
      esperyment.Nie było takiej woli, matka uwarza ze nie ma potrzeby
      Pani Sędzia nie jest zaaiterosowana.Po rozstaniu śię z żoną
      mieszkałem blisko ćórki i tu powstał konflikt córka za dużo czsu
      zdaniem matki spędzała ze mną. Ja wystąpilem do sądu o rozwód a cała
      sprawa trwała ponad trzy lata.To był koszmar,wyjechłem do innego
      miasta gyż mieszkanie w tym samym mieście to zdaniem Śądu oraz matki
      dziecka było to zagrorzeniem w wychowaniu dziecka przez
      matkę.Dzisiaj wiem o jednym nie każdy człowiek (matka-ojciec)ma
      cechy rodzicielskie.Są ludie którzy nie powini nigdy zakładać
      rodziny-wielka miłość z czasem gdzieś śię ulatnia i zostaje osoba
      zimna na wszystko co śię dzieje koło niej. Nie ma znaczenia kto jest
      obok czy to mąż czy żona to śię nie liczy tacy ludzie nie
      dostrzegają bliskich oni uciekają od wszystkiego.Nie pozwolą na to
      żeby ktokolwiek ich kochał im to przeszkadza.O tym na jaką
      kobietę ,człowieka wyrosła moja kochana córeczka nie będę pisał dziś
      moze kiedyś.
    • tata-kubusia Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 10:12
      A ja myślę, że to kolejna wyssana z palca historia, jakimi wypełnione są
      szczególnie pisma dla pań. Taki wyciskacz łez dla mas.
      • kayley Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 10:16
        całkiem możliwe, co nie oznacza, że nie ma problemu
        • k08061954 Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 10:27
          Problem jest i to bardzo powżny na jakiego człowieka wychowano takie
          dziecko przez takich ludz .To jest problem .Nie znaczenia jak ja
          żyję ale dlaczegotaka Pani śedzia tak krzywdzi nie matkę czy ojca
          ale dziecko.
      • lmblmb Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 22:58
        tata-kubusia napisał:

        > A ja myślę, że to kolejna wyssana z palca historia

        Chyba lubisz oceniać.

        Moja była wprawdzie nie uciekła; po rozwodzie najadła się tabletek
        przeciwdepresyjnych, ale przeżyła.

        Wziąłem syna do siebie. Ma 10 lat, robi zakupy i podpowiada mi jak gotować.
        Cieszy się, że jest ze mną, ale brak kobiety pewnie jakoś na niego wpłynie.
    • maciejkozlowski B. ciekawy tekst. Szacunek dla Pana Krystiana ! 07.07.09, 10:23
      Ja sobie z jednym dzieckiem 3-4 letnim nie mogłem dać rady, wiec odczuwam
      wielki szacunek i podziw dla Pana Krystiana. Naprawdę to wielka sprawa, że dał
      Pan radę. Jeszcze teraz czeka Pana ta paskudna rozprawa. Bardzo przykry
      spektakl. Jestem jednak dobrej myśli i kibicuję Panu w tej "wojence" o dzieci.
      Może Sąd nie okaże się aż tak głupkowaty. W końcu wypowiedz dzieci będzie
      miała tutaj chyba znaczenie rozstrzygające. Przynajmniej - powinno mieć.
      A sam tekst świetnie zredagowany, skondensowany, bez rozwlekłości i
      czułostkowości. Konkretny a zarazem ciepły. Brawo !
    • olias Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 10:27
      halooo! są tu na forum jakieś normalne kobiety? takie matki i żony? hej,
      zabierzcie głos, napiszcie coś. Bo jak na razie to same dziwne okazy dyszące
      nienawiścią do nieznanych im facetów tylko dlatego że ośmielają się burzyć ich
      dobre samopoczucie (to my jesteśmy matkami, nawet jeśli jesteśmy pijaczki,
      pracujemy w agencji i opuściłyęmy własne bachory).
      proszę!!!! jest tu jakaś kobieta?!
      • metall Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 14:45
        olias napisał:

        > halooo! są tu na forum jakieś normalne kobiety? takie matki i żony?

        Nie ma. I to bardzo dobrze o nich świadczy. :-)

        Pozdro
    • asr1997 Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 10:32
      Ponieważ kiedys sam przez to przeszedłem i wychowywałem 2 córki/i wychowałem/
      wszystkim tym facetom radziłbym jedno i to z całego serca. Jeżeli nie chcecie
      się obudzić z przysłowiową ręka w nocniku to należy bezwzględnie się rozwieść,
      uzyskać za wszelką cenę rozwód z winy matki, zażądać pozbawienia władzy
      rodzielskiej w przypadku jeżeli matka mieszka za granicą a zwłaszcza gdy
      uchyla się od płącenia alimentów /tak jak to było u mnie/, uzyskajcie eksmisję
      mamusi z mieszkania - wymeldujcie ją nawet w trybie administracyjnym. Bo miną
      lata mamusi na 99% się nie ułoży a Wy jak tego nie zrobicie bedziecie w
      polskim sądzie bezbronni jak małe dzieci. Więc nie żąłujcie pieniędzy, nie
      bócie się stoczyc wojny bo inaczej zostanienie po prostu "wycyckani" a nie
      liczcie na to, że dzieci na widok mamusi zatrzasną drzwi jak tego nie zrobicie
      to jeszcze was kiedyś wyeksmituje z waszego mieszkania i będziecie ją utrzymywać.
      • gojek75 Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 11:08
        Kurcze jestem pelen podziwu dla tycvh wszystkich smaotnie wychowujacych rodzicow
        - niezaleznie od plci... wiem jaki ciezki to musi byc kawalek chleba, gdyz od
        5ciu miesiecy mam syna i nawet we dwoje to czasami rece odpadaja (bo nie wiemy
        od czego zaczac :) A ze niestety nie mamy rodziny obok wiec wszystko spada na
        nas...za chwile zona wraca do pracy wiec bedzie jeszcze fajniej.. :) samotne
        wychowywanie dziecka musi i pewnie jest wielokrotnie trudniejsze...

        co do zostawiania swoich dzieci - to niestety ale nie rozumiem tego, jestem za
        rownouprawnieniem i bez ropznicy dla mnie jest z kim te dzieci by zostaly (o ile
        wybor jest dobry dla tego dziecka), osoby ktore z wlasnej, nieprzymuszonej woli
        rezygnuja z kontaktu z wlasnym dzieckiem powinno sie sadownie sterylizowac (coby
        nie marnowaly dziecinstwa przyszlym dzieciom), niestety wciaz jest to
        niemozliwe.. :)

        W Polsce potrzebne sa tez zmiany w nastawieniu sadow, niestety wciaz w ok 99% to
        kobiety dostaja opieke nad dzieckiem, i dlaczego przyznaje sie wizyty ojcu raz
        lub dwa razy w tygodniu? czyz nie powinni miec takich samych praw jak kobiety w
        widzeniu swoich dzieci - oczywiscie najlepszym rozwiazaniem byloby aby rozstanie
        bylo przyjazne i zeby rodzice nie traktowali dzieci jako argumentu przetargowego
        w trakcie rozwodu lub tez narzedzia coby dopieprzyc drugiej stronie (np poprzez
        ogranicznie praw rodzicielskich i wizyt)... Az boje sie pomyslec cobym zrobil w
        takiej sytuacji (tzn gdybym zostal pozbawiony mozliwosci bycia ze swoim
        dzieckiem z powodu swojej zony) - pewnie jakis "wypadek" ex by sie przydarzyl...
        :) ale mam nadzieje, ze nigdy nie dojdzie do tego - aczkolwiek jak to sie mowi
        "nigdy nie nmow nigdy" :)

        pozdrowienia dla wszystkich samotnie wychowujacych swoje dzieci...
        • szne Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 11:59
          Brawo dla Panów, jak również brawa dla wszystkich rodziców wychowujących
          samotnie dzieci. Piszę z perspektywy dziecka, które usłyszało od ojca że nie do
          końca jest zainteresowany utrzymywaniem z nim kontaktu.
          Wychowanie dzieci to sport może trochę ekstremalny, ale zespołowy. Kto przez to
          nie przeszedł, chyba nie jest w stanie sobie wyobrazić jak dużo spada nagle na
          jedną osobę która musi przejąć cały ciężar wychowania, wszystkie obowiązki i
          lęki, to może zaskoczyć i przytłoczyć nie tylko mężczyzn, ale i kobiety. Nie
          wiecie ile trzeba włożyć wysiłku, żeby po tym wszystkim stworzyć dziecku dom w
          którym będzie czuło się szczęśliwe i bezpieczne. Ogromny szacunek dla wszystkich
          samotnych rodziców.
    • s.m.anna Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 11:47
      Jestem normalną kobietą. Wychowywałam razem z mężęm 2 synów. Potem sama, bo
      mąż umarł.Wiem jak trudno jest wychowywać za dwoje. Podziwiam tych facetów
      którzy tu zostali opisani. Życzę im dużo wytrwałości i mam nadzieję, że ich
      dzieci będą potrafiły to docenić.
    • kobietaonline Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 12:11
      Wzruszyłam się... Naprawdę. Jestem matką, walczyłam o dziecko, jest dla mnie
      bardzo ważne. Ojciec matki nie zastąpi. Ale tu się wzruszyłam naprawdę. Bo te
      matki odeszły. A Ci ojcowie stanęli na wysokości zadania. Oczywiście, gdy
      tylko to możliwe, dzieci zawsze powinny być przy matce. Rozumiem smutek tych
      maleńkich oczek patrzących na inne dzieci doświadczające ciepła mamy. Sama nie
      miałam go zbyt wiele, więc rozumiem. Powodzenia panowie!!
      • melmire Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 12:15
        Dlaczego zawsze przy matce? Matki maja monopol na ciepelko?
        Ojciec matki nie zastapi, matka ojca nie zastapi, najlepiej wypracowac taki
        uklad ze w zyciu dziecka obecni sa oboje. Osobiscie bylabym za podzialem miesiac
        tu/miesiac tam, jesli tylko dziecko moze chodzic do tej samej szkoly.
        Z drugiej strony, jesli ktos nie chce z dziecmi kontaktu....to lepiej zeby go
        nie mial, w przypadku przymusu widze wieksze mozliwosci traumy u dziecka.
        • andrzejto1 Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 13:06

          melmire napisała:

          > Dlaczego zawsze przy matce? Matki maja monopol na ciepelko?
          > Ojciec matki nie zastapi, matka ojca nie zastapi, najlepiej
          wypracowac taki
          > uklad ze w zyciu dziecka obecni sa oboje. Osobiscie bylabym za
          podzialem miesia
          > c
          > tu/miesiac tam, jesli tylko dziecko moze chodzic do tej samej
          szkoly.

          To jest coś co się nazywa opieka naprzemienna i jest dosyc szeroko
          stosowane na zachodzie i w USA. Do naszego sądownictwa jeszcze to
          nie dotarło. Ale do nich rzadko coś dociera.

          > Z drugiej strony, jesli ktos nie chce z dziecmi kontaktu....to
          lepiej zeby go
          > nie mial, w przypadku przymusu widze wieksze mozliwosci traumy u
          dziecka.

          Widzisz, dziecko zawsze będzie tęskniło za rodzicem. Sama napisałaś
          wcześniej, że Twój ojciec musiał dorosnąć, by chcieć kontaktu z
          Tobą. Jakbyś się czuła, gdyby jednak tego nie chciał. Albo gdyby mu
          tego kontaktu zabroniono??
          Powiem Ci, że mam znajomego, facet musiał spaść na dno, by zrozumieć
          co jest ważne. Wrócił do 1-szej żony i do syna. Ostatnio mnie
          odwiedzili jak wracali z wycieczki z synem i córką z 2-go
          małżeństwa. I powiem szczerze, że są chyba szczęśliwi.
          W takich sytuacjach nie ma prostych rozwiązań.
          • melmire Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 15:33
            Wiesz, w przypadku mojego ojca nawet nie o dorosniecie chodzi, kontakt sie urwal
            kiedy wyjechal za granice. Mial wrocic po miesiacu, zostal na stale. A ze to
            byly "dawne dobre czasy" to ani telefon, ani tym bardziej wyjazdy wakacyjne nie
            wchodzily w gre. Kiedy to sie zmienilo, kontakt powrocil, no ale to byly wlasnie
            wakacje dwa razy w roku. A sam wiesz jak bardzo szybko dziecko sie zmienia w tak
            dlugim okresie czasu :)
            Wiem o co ci chodzi, istotnie najlepiej by bylo zeby dzieci mialy kontakt z
            obojgiem rodzicow. Nie wiem co musialby zrobic moj maz zebym go chciala takiego
            kontaktu (z naszymi dziecmi in spe) pozbawic - ale to musialo by byc cos duzego
            kalibru, zagrazajacego dzieciom. Ja mowilam o przypadku rodzica ktory nie chce z
            dzieckiem kontaktu - nie wiem jak mozna kogos do takiego niechcianego kontaktu
            przymusic, i co mialoby z niego dobrego wyniknac. Juz chyba lepiej zeby dziecko
            myslalo ze umarl, albo ze "chce ale nie moze" niz uslyszec wprost "nie chce cie".
      • exxon123 Re: Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 14:20
        Mam inne zdanie. Dzieci wychowywane przez matki sa zawzywczaj
        rozpuszczone, niezaradne, slabsze intelektualne. Corki czesto sie
        rozwodza i maja trudnosci ze zbudowaniem relacji z mezczyznami
        (projekcja zali mamusiek), synkowie czesto sa rozmemlani i leniwi.
        Duza nadpodaz homoseksualistow (znam 4 osoby homoseksulane,
        wszystkie byly wychowywane przez samotne matki).

        kobietaonline napisała:

        > Wzruszyłam się... Naprawdę. Jestem matką, walczyłam o dziecko,
        jest dla mnie
        > bardzo ważne. Ojciec matki nie zastąpi. Ale tu się wzruszyłam
        naprawdę. Bo te
        > matki odeszły. A Ci ojcowie stanęli na wysokości zadania.
        Oczywiście, gdy
        > tylko to możliwe, dzieci zawsze powinny być przy matce.
      • lmblmb a Bliskim Wschodzie zabrania się kobietom głosować 07.07.09, 23:00
        kobietaonline napisała:

        > Wzruszyłam się... [...] Rozumiem smutek tych maleńkich oczek
        > patrzących na inne dzieci doświadczające ciepła mamy. Sama nie
        > miałam go zbyt wiele, więc rozumiem. Powodzenia panowie!!

        Czytając takie stronnicze rzeczy przestaję się dziwić, że na Bliskim Wschodzie
        zabrania się kobietom głosować.

        Moja była żona zupełnie się nie sprawdziła, musiałem wziąć syna do siebie.
    • danatwa Mama zaginęła w akcji 07.07.09, 12:32
      Pracuję w szkole i mamy cała masę takich dzieci : mama 2 dziewczynek 4 i 6
      klasa , wyjechała do włoch założyła nową rodzinę. Dziewczynki mi mówią że
      najbardziej je boli to że mama do nich nie dzwoni, dzieci podesłane dziadkom,
      dzieci zostawione z ojcem alkoholikiem... Cała masa tragedii..
Pełna wersja