Katoliccy konserwatyści i kozy

06.07.09, 20:44
Dlaczego ideologię nazistowską nazywa się "fundamentalizmem
katolickim"? Przecież od kiedy "były nazista" z Hitlerjugend, Joseph
Ratzinger, zwany dziś "Benedyktem 16-tym" w 1986 rozpoczął swoją
nazistowską nagonkę pod sztandarem watykańskim, nie ma nawet złudzeń
czy pozorów, że chodzi o coś innego, niż o przeniesienie ideologii
nazistów hitlerowskich na temat gejów i lesbijek na Europe,
podszywając się pod katolicyzm...
    • jazmig Kto kogo obdziera z godności? 06.07.09, 21:30
      1. Kłamstwem jest, że ktokolwiek przyrównał pederastów do kozy.
      2. Zboczeniec, pederasta, to poprawne określenia homoseksualistów i
      nie ma w tym nic obrażliwego, jest to po prostu stwierdzenie faktu.
      3. Małżeństwo to związek osób płci przeciwnej, o czym mówi
      konstytucja, co przypominam niewykształconym autorom artykułu.
      4. Powiązanie małżeństwa z popędem seksualnym, a nie z tworzeniem
      rodziny zdolnej do wychowyania potomstwa, to prosta droga do
      likwidacji małżeństwa. Jeżeli bowiem mogą brać "ślub" homosie, to
      dlaczego nie ludzie, których związek małżeński się rozpadł, a im nie
      chce się załatwiać rozwodu, chcą natomiast wziąć ślub z aktualną
      konkubiną.
      5. Nie powstała nigdzie cywilizacja, gdzie nie istniało małżeństwo.
      A tam, gdzie upadała ta instytucja, upadała cywilizacja. Starożytna
      Grecja jest tego dobitnym przykładem.
      6. Homoseksualiści, wywlekając na zewnątrz swoje zboczenie i
      pyszniąc się nim, sami się proszą o to, aby im ktoś powiedział, że
      to co robią jest obrzydliwe.
      7. Agresja homoseskualistów do ludzi, którzy ich sposobu życia nie
      akceptują, ale są gotowi tolerować, powoduje, że tolerancja wobec
      nich będzie zanikała.
      • nikodem123 Re: Kto kogo obdziera z godności? 06.07.09, 23:17
        Odpowiem Ci jazmig punkt po punkcie:
        ad1.
        Owszem Rzepa przyrównała w swoim dowcipasie rysunkowym gejów do kozy.
        Wymowa tego rysunku była taka: jeśli gej może poślubić geja, to heteryk może
        poślubić kozę. Czyli gej w oczach heteryków z Rzepy równa się koza.

        ad2.
        Zboczeniec to termin wyłącznie obraźliwy, a nie medyczny. Medycyna na określanie
        osób dotkniętych przez zboczenia seksualne nie używa słowa zboczeniec. Właśnie
        po to, aby nie obrażać pacjentów. Homoseksualizm męski i żeński nie są zboczeniami.

        Pederasta według słownika języka polskiego jest terminem obraźliwym.

        Jeśli uważasz, że piętnowanie lesbijek i gejów słowami zboczeńcy, pederaści jest
        OK, to albo jesteś człowiekiem niedouczonym, albo chcesz obrażać. W tym srugim
        przypadku jest to mowa nienawiści.

        ad.3.

        Małżeństwo w sensie prawa cywilnego zmieniało swoją definicję. Powinieneś to
        zrozumieć czytając ten artykuł. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zmienić
        konstytucję, dlatego, że posiada ona przestarzałe zapisy. Konstytucje też nie są
        niezmienne.

        ad.4.
        Małżeństwo związane za równo z popędem seksualnym, jak i związane z prokreacją
        zawierają ludzie głupi.

        Małżeństwo związane z popędem seksualnym
        zawierają ludzie głęboko (fanatycznie) religijni, dla których seks przed
        małżeński to jest grzech.

        Małżeństwo związane z prokreacją
        zawierają ludzie, którzy boją się braku opieki na starość świadczonej przez
        potomstwo. Kobiety (w sumie mężczyźni też) zawierają małżeństwa, aby było
        łatwiej te dzieci odchowywać.

        Wszyscy inni ludzie zawierają zawierają małżeństwo z innych powodów. Na przykład
        z takiego powodu, że jest im ze sobą dobrze, chcą się zestarzeć razem i nie
        martwić się, że wobec prawa państwowego są sobie obcymi osobami.

        ad. 5.

        Argument - kula w płot. W Grecji istniała instytucja małżeństwa. Mało tego w
        Sparcie każdy Spartnianin MIAŁ obowiązek się ożenić i płodzić dzieci.

        ad. 6
        Dla większości heteroseksualnych mężczyzn, to co robią lesbijki nie jest obrzydliwe.

        Problem zaczyna się dla heteryków gdy mowa o gejach.
        I tu i tam istnieje ten sam problem. Homofobiczni wyłącznie myślą o seksie: jak
        one, oni TO robią. I gdy tak sobie TO wyobrażą to myślą:

        - lesby są ok, bo jakby poznały prawdziwego faceta, takiego jak ja, to by się
        strzałka odwróciła

        - pedały są "do gazu", bo... Jakbym zareagował na podryw?

        I stąd reakcja homofobów: lesby są OK, bo to tylko kobiety. Natomiast pedałów
        trzeba tępić: trzeba krzyczeć zboczeńcy, dewianci, jeśli oni mogą zawierać
        małżeństwa, to heterycy z kozami też powinni móc.

        A te frustracje heteroseksualnych facetów wspiera Kościół Katolicki, bo: nic tak
        nie spaja jakiekolwiek organizacji jak wspólny wróg. A że chodzi o małżeństwa
        według prawa świeckiego, a nie według katechizmu - to już zbędny drobiazg.

        ad7.
        Stara śpiewka homofoba - heteroseksualnego mężczyzny obawiającego się sytuacji,
        że jakiś facet powie mu: - Podobasz się mi.
        Stara śpiewka homofobów: ja toleruję, ale nie akceptuję, więc znikaj z moich
        oczu zboczeńcu, pederasto... pedofilu... prawie zoofilu i nekrofilu. Ja toleruję
        - jesteś OK, ale nie akceptuję - tylko wtedy toleruję, gdy się nie pojawiasz.
        • jazmig nikodem123 nabajdurzył 07.07.09, 12:05
          1. Rzepa nie przyrównała pederastów do kozy. Widziałem ten dowcip
          rysunkowy, on po prostu pokazuje przyszłość, że po ślubach homosiów
          pojawią się śluby zoofilów.
          2. Zboczenie to termin medyczny. Nekrofilia to zboczenie i jest to
          określenie medyczne, a nie obraźliwe.
          3. Nazwanie człowieka bez włosów łysym, nie jest piętnowaniem.
          Podobnie nazwanie zboczeńca zboczeńcem nie jest piętnowaniem.
          4. Małżeństwo jest wyraźnie określone w konstytucji, która stanowi,
          iż jest to związek mężczyzny i kobiety. Cała reszta to naginanie
          faktów do wyobrażeń ludzie niewykształconych takich jak autorzy
          artykuły i ty.
          5. Małżeństwo ma wiele różnych celów, w tym chęć wzajemnego
          zaspokajania popędu seksualnego oraz posiadanie i wychowanie
          potomstwa. Zawierają je różni ludzie, o różnycm systemie wartości i
          intelekcie i nie ty jesteś władny ich oceniać.
          6. To co pisałem o homosiach dotyczy rónież lesb, jak je raczyłeś
          nazwać.
          7. Nie istnieje homofobia, ani homofobi. Tych określeń używają
          ludzie niewykształceni, którzy nie rozumieją znaczenia słowa fobia.
          To, co ty nazywasz homofobią, to zwyczajny homowstręt - zupełnie
          zdrowy i naturalny odruch każdego normalnego człowieka.
          8. Dla większości heteroseksualnych mężczyzn, to co robią lesbijki
          jest obrzydliwe (sztuczne penisy, ubieranie się po męsku itp.
          rzeczy).
          • lombelico_del_mondo Re: nikodem123 nabajdurzył 07.07.09, 12:35
            jazmig napisał:
            > To, co ty nazywasz homofobią, to zwyczajny homowstręt - zupełnie
            > zdrowy i naturalny odruch każdego normalnego człowieka.

            Na jakiej podstawie tak łatwo decydujesz, co jest zdrowe, naturalne i normalne,
            a co nie? Lekarze, psycholodzy, filozofowie dyskutują o tym od lat, a Ty to po
            prostu wiesz?

            > Dla większości heteroseksualnych mężczyzn, to co robią lesbijki
            > jest obrzydliwe (sztuczne penisy, ubieranie się po męsku itp.
            > rzeczy).

            Robiłeś jakieś badania w tym kierunku? Skąd wiesz, że dla większości? W jakim
            procencie? I skąd wiesz, co robią lesbijki? Skąd przekonanie, że sztucznych
            penisów używają tylko lesbijki, myślisz, że w związku hetero to wykluczone? Że
            nie wspomnę o masturbacji. I jaki seks, twoim zdaniem, nie jest obrzydliwy?
            Wyłącznie po ciemku, pod kołdrą i na misjonarza?
            • keradk Re: nikodem123 nabajdurzył 08.07.09, 23:53
              a na jakiej podstawie wiesz ze gó... jest wstrętne? albo ze robactwo
              jest obrzydliwe? Jakos tak to mamy naturalnie zakorzenione. Podobnie
              kontakt seksualny z innym facetem jest nam obrzydliwy i powoduje
              odruch wymiotny.
              • megasceptyk Re: nikodem123 nabajdurzył 09.07.09, 19:32
                Dlaczego g.. jest wstrętne
                a robactwo obrzydliwe?

                To ty masz chyba zakodowane w swoim małym mózgu.
                Zwierzęta jedzą odchody, pewnie dla zdrowia :)
                ale mniejsza o to, odchody zdradzają twoją obezność i składniki diety,
                po prostu łatwo cię wyśledzić i skonsumować,
                stąd zacieranie śladów.

                Robactwo jest takie samo jak ludzie,
                tylko inaczej wygląda i nie ogląda BigBrothera
                ale żeby to zrozumieć
                trzeba wynurzyć się z rynsztoka.
            • jazmig lombelico_del_mondo pomyśl 10.07.09, 08:57
              SKoro ludzkość przetrwała tyle lat, kierując się odruchami, to
              oznacza, że są one zdrowe, naturalne i potrzebne.

              Odruchowo odczuwasz wstręt do kału i moczu, smrodu itp. rzeczy i jak
              nauka dowodzi, ten wstręt jest prawidłowy, ponieważ chroni ciebie
              przed szkodliwymi skutkami kontaktu z tymi rzeczami.

              Dlatego wstręt do stosunków analnych jest najzupełniej zdrowy,
              ponieważ podczas takiego stosunku dochodzi do kontaktu śluzuwki
              penisa z zawartością kiszki stolcowej, co z pewnością zdrowe nie
              jest.

              Podobnie rzecz się przedstawia w przypadku nekrofilii czy zoofilii.

              Fakt, że pewna grupa ludzi uwielbia ten sposób zaspokajania potrzeb
              seksualnych nie oznacza, że ten sposób jest zdrowy, prawidłowy lub
              naturalny - jest wręcz przeciwnie.

              Dlatego wstręt do takiego zachowania jest zdrowy, prawidłowy i
              pożądany.
              • lombelico_del_mondo Re: lombelico_del_mondo pomyśl 10.07.09, 11:58
                Śluzówki, jeżeli już.

                Myślę. W przeciwieństwie do Ciebie, dlatego Twoje stwierdzenia (bo nie nazwę ich
                argumentami) mnie nie przekonują. To są Twoje subiektywne poglądy i masz do nich
                oczywiście prawo, ale głoszenie ich jako prawd objawionych - i powszechnie
                obowiązujących - to nadużycie. Poza tym takie jednoznaczne stwierdzenia, jakie
                formułujesz, są tak uproszczoną wersją rzeczywistości, że aż nieprawdziwą. Świat
                jest trochę bardziej skomplikowany.

                > Odruchowo odczuwasz wstręt do kału i moczu, smrodu itp. rzeczy i jak
                > nauka dowodzi, ten wstręt jest prawidłowy, ponieważ chroni ciebie
                > przed szkodliwymi skutkami kontaktu z tymi rzeczami.

                Ale to nie oznacza, że z powodu tego wstrętu nie podcierasz się, za
                przeproszeniem, po zrobieniu kupy, prawda? I nie zostawiasz niemowlaka u.sranego
                po pachy, bo się brzydzisz? Można mieć bezpieczny kontakt ze zjawiskami, do
                których odczuwasz wstręt, pod warunkiem zachowania określonych zasad higieny.
                Poza tym jest różnica, czy to, co Ty jednoznacznie określasz jako wstrętne, jest
                związane z kimś obcym czy z osobą, z którą jesteś w intymnym związku. W
                szczególności dotyczy to seksu analnego.

                Niezależnie od tego, jeżeli odczuwasz wstręt nawet wobec fizjologii osoby, którą
                kochasz, to jest tylko i wyłącznie Twój problem. Nie oznacza to, że inni nie
                mogą robić tego, co dla Ciebie jest obrzydliwe. Nawet jeżeli jest to dla nich
                niezdrowe. To ich ryzyko, nie Twoje.
          • kasjan69 Re: nikodem123 nabajdurzył 07.07.09, 20:50
            jazmig napisał:

            > 1. Rzepa nie przyrównała pederastów do kozy. Widziałem ten dowcip
            > rysunkowy, on po prostu pokazuje przyszłość, że po ślubach homosiów
            > pojawią się śluby zoofilów.

            Tak po prostu się autorowi żartu skojarzyło. Przyszedł mu i już do głowy
            oczywisty wniosek, że bezpośrednią konsekwencją zgody na zawierania umów między
            dwojgiem dorosłych osób musi być z automatu i koniecznie przyzwolenie na
            zawieranie takich samych umów cywilno-prawnych między ludźmi a zwierzętami. Co z
            tego, że umowy zawierać mogą póki co (nawet o prosty kredyt w banku) jedynie
            osoby posiadające zdolność wyrażania woli (przyjmuje się dość powszechnie, że
            odnieść to można do istot ludzkich, które skończyły osiemnaście lat). Jak
            homosie mogą brać śluby, to znaczy, że świat stanął na głowie a więc koza może
            wyrobić sobie dowód osobisty, założyć w banku konto, zarejestrować samochód,
            zrobić prawo jazdy oraz podpisać umowę o pracę.

            [A tak na marginesie, skoro już się tak dobrze bawimy nie porównując całych grup
            ludzkich do zwierząt (absolutnie!), to przyszedł mi na myśl inny równie zabawny
            dowcip. Miejsce akcji Niemcy. Ktoś życzliwy zwraca się do świni. Jeszcze tylko
            ten Polak przed tobą otrzyma legalną pracę w naszej firmie, a już w następnej
            kolejności do zatrudnienia będziesz ty.]
            • nikodem123 Re: nikodem123 nabajdurzył 07.07.09, 21:34
              Albo może Rzepa - jako orędowniczka wartości katolickich, które póki co celibat
              księży przedstawiają jako fundament tego świata - przedstawiłaby taki dowcipas
              rysunkowy:
              Ksiądz z kobietą stoją w kolejce do ślubu w kościele. Facet z kozą albo ze
              świnią mówi do swojego zwierzątka: - Najpierw oni, a potem my.

              Myślę, że czytelnicy Rzepy, którzy śmiali się z pierwotnego dowcipasu również i
              tym razem ubaw mieliby po pachy.
              • maruda.r Re: nikodem123 nabajdurzył 08.07.09, 13:28
                nikodem123 napisał:

                > Ksiądz z kobietą stoją w kolejce do ślubu w kościele. Facet z kozą albo ze
                > świnią mówi do swojego zwierzątka: - Najpierw oni, a potem my.

                **********************************

                Może też być: arcybiskup z klerykiem, ksiądz z ministrantem lub dwóch księży.
                Sęk w tym, że to, co podpowiada wszystkim wyobraźnia, w Rzepie ograniczone jest
                autocenzurą. Rzepa szczerzy kły zjadliwego dowcipu, ale nie całkiem, bo może
                dostać kopniaka od swego pana.

                • pamejudd Oj, chybaście sobie stopę strzelili. 08.07.09, 14:59
                  Zauważcie, nieboraczki, że we wszystkich przypadkach dowcipy ilustrowałyby efekty tego samego prądu, na fali którego propaganda środowisk spod tęczowej flagi znajduje coraz szerszą reprezentację w mediach.


                  I właśnie temu efektowi sprzeciwia się m. in. "Rz".


                  Po co wam przeciwnicy w dyskusji?
                  • nikodem123 Re: Oj, chybaście sobie stopę strzelili. 08.07.09, 20:08
                    Tylko dlaczego Rzepa chcąc zaprotestować przeciwko dyskusji o zniesieniu
                    celibatu wśród księży Kościoła katolickiego nie zaprezentuje takiego dowcipasa,
                    jakie zaproponowałem dwa posty wyżej?

                    Facet do świnki: - Najpierw ten ksiądz z KK i ta kobieta też katoliczka, a potem My.
                  • maruda.r Re: Oj, chybaście sobie stopę strzelili. 09.07.09, 18:04
                    pamejudd napisał:

                    > Zauważcie, nieboraczki, że we wszystkich przypadkach dowcipy ilustrowałyby efek
                    > ty tego samego prądu,

                    *************************

                    Zauważyliśmy, nieboraczku. Sęk w tym, że ten prąd śmierdzi hipokryzją kościoła,
                    a tej nie wolno krytykować.

                    • pamejudd Prawie jak riposta, prawda? 09.07.09, 23:20
                      Pytanie w takim razie: w jaki sposob prad o ktory wspominalem i ktory stanowi wspolny mianownik wszystkich dowcipow (informacja dla wtornie niepismiennych - liberalizacja obyczajow np. w Kosciele) mialby obrazowac niekrytykowalna hipokryzje kosciola?
                  • davvidda Re: Oj, chybaście sobie stopę strzelili. 10.07.09, 18:58
                    Propaganda? A jak wyglada ta propaganda i co niby ma na celu? Zachecanie do
                    praktyk homoseksualnych? Wprowadzenie zmian w prawie ktore beda nakazywac
                    odbywanie stosunkow homoseksualnych? Zeby sie obowiazkowo facet z facetem i
                    kobieta z kobieta, wskutek czego docelowo ma upasc cywilizacja? Mam wrazenie, ze
                    glownym problemem w tej dyskusji powinien byc nie homoseksualizm, nie homofobia,
                    tylko jak walczyc z paranoja! Boisz sie ze geje beda za Toba ganiac po ulicach,
                    czy jak? Odwagi troche wiecej.
                • arnold19 Jestem pod wrazeniem stwierdzenia, cytat: 08.07.09, 20:38
                  Nie tylko zresztą to - religijni fundamentaliści muszą się dobrze
                  postarać, by w Biblii odnaleźć choćby jeden przykład małżeństwa jako
                  związku jednego mężczyzny i jednej kobiety na równych prawach
                  zawartego w celu prokreacji.

                  *** W ten sposob mozna rowniez stwierdzic, ze przeciwnicy nazizmu
                  dobrze musza sie postarac by w Biblii odnalezc chocby jeden przyklad
                  zakazu holokaustu.

                  I dokladnie tak wyglada analiza artykulu Terlikowskiego. Brednie
                  polegajace na laczeniu rzeczy nie majacych nic wspolnego z problemem
                  poruszonym przez Terlikowskiego.

                  Amen.

                  P.S. Dyskryminacja stosunkow z koza jest przestepstwem. To jest
                  oczywiste. Mam nadzieje, ze gwaltowna reakcje wszystkich osrodkow
                  przeciwko homofobii nie dopusci do zbrodni, ktora chce popelnic
                  szwedzki rzad.

                  *** Tytul: Szwecja zakaże seksu ze zwierzętami
                  www.rp.pl/artykul/329907.html

                  Meee Meee Meeee, ja protestuje !
                  • seidhee Re: Jestem pod wrazeniem stwierdzenia, cytat: 21.09.09, 13:35
                    > *** W ten sposob mozna rowniez stwierdzic, ze przeciwnicy nazizmu
                    > dobrze musza sie postarac by w Biblii odnalezc chocby jeden przyklad
                    > zakazu holokaustu.

                    Hmm... "Nie zabijaj"?

                    A w Biblii małżeństw monogamicznych rzeczywiście jest jak na lekarstwo :)
                • maura4 Re: nikodem123 nabajdurzył 09.07.09, 20:40
                  Oby tylko nie duchowny z dzieckiem. Poza tym niech sie każdy żeni z
                  kim chce.
            • jazmig kasjan69 napierniczył 10.07.09, 08:59
              Owszem, taki będzie ciąg dalszy po ślubach gejowskiech, śluby
              zoofilskie - bo dlaczego nie?
              • jk1962 Re: kasjan69 napierniczył 10.07.09, 10:07
                jazmig napisał:
                po ślubach gejowskiech, śluby zoofilskie - bo dlaczego nie?
                ................................
                Jazmig, obawiasz się związku z kozą? Masz jakieś doswiadczenia? Nie
                ma powodu do obaw. Wśród ludów pasterskich zoofilia nie jest
                zboczeniem lecz naturalnym sposobem zaspokajania potrzeb
                seksualnych. Pasterzy z tego powodu ani nie leczy się ani nie karze.
          • maura4 Re: nikodem123 nabajdurzył 09.07.09, 20:37
            Ty jestes super zapewne wykształcony a nie zrozumiałeś
            prościutkiego wywodu, pokazującego że współczesne małżeństwo nie
            jest odwieczne i tradycyjne. Jeszcze ponad sto lat temu brałbyś
            sobie żonę wraz z prawem do dysyplinowania jej kijem lub rózgą.
            Fajnie było , nie ?
            • jazmig maura4 nabredził 10.07.09, 09:07
              Małżeństwo nie jest współczesne, ta instytucja liczy sobie tysiące
              lat w bardzo różnych strafach geograficznych, religijnych i
              politycznych.

              Autorzy opowiadają bzdury, a brak rozumu wykazują od razu na
              początku, wykazując brak zrozumienia prostego humoru rysunkowego.

              To, co autorzy chcieliby zrobić z małżeństwa, to ich sprawa. Ale
              małżeństwo jak narazie to związek osób płci przeciwnej, i nie jest
              ważna taka czy inna intepretacja prawna, lecz to, czego chcą ludzie
              zawierając związek małżeński. Fakt, że nie zawsze udaje się spełnić
              zamierzenia nie zmienia faktu, iż małżeństwa z założenia powinno być
              związkiem trwałym, dobrowolnycm i służyć obu małżonkom oraz ich
              ewentualnemu potomstwu, a nie zaspokajać ambicje zboczeńców.
        • keradk Re: Kto kogo obdziera z godności? 08.07.09, 23:47
          z logiki - pała! a dlaczego to zapytaj nauczyciela matemetyki w
          szkole średniej. Najlepiej takiego starej daty, bo mlody "postepowy"
          moze w swoim postepie nie byc zbyt wykształcony...
        • ciotkateresa Re: Kto kogo obdziera z godności? 27.12.09, 16:26
          Prosze nie obrazac kozy. Po slowacku, ciotka teresa.
      • heterofob2 kto jest zboczeńcem 07.07.09, 07:29
        jeśli współżyjesz ze swoją żoną w dni niepłodne (czyli kiedy seks nie pełni
        funkcji prokreacyjnej), to czy nie jesteś zboczeńcem według swojej własnej
        definicji?
        • jazmig heterofob2 czytaj, a potem pisz 07.07.09, 12:11
          Przeczytaj literaturę na temat, co konkretnie jest zboczeniem. Wtedy
          zrozumiesz, że homoseksualizm jest zboczeniem, wbrew uchwałom
          różnych gremiów. Fakty naukowe nie ustala się głosowaniem, tylko
          badaniami i ich wynikiem.
          • limo-onka Re: heterofob2 czytaj, a potem pisz 07.07.09, 14:53
            ja chętnie przeczytam literaturę fachową o zboczeniach, tylko błagam
            podaj jakieś tytuły!!!!!!!!!!!!!!!!
            • pamejudd DSMIV, ICD-10, 08.07.09, 14:54
              Sprawdź, czy kryteria diagnostyczne zaburzeń takich jak np. sadomasochizm i odpowiedz sobie na pytanie: dlaczego do k*wy nędzy, homoseksualizmu nie ma na tej liście?
              • nikodem123 Re: DSMIV, ICD-10, 09.07.09, 21:48
                Bo lesbijki i geje nie krzywdzą nikogo kochając się na wzajem.

                Proste? Proste!


                pamejudd napisał:

                > Sprawdź, czy kryteria diagnostyczne zaburzeń takich jak np. sadomasochizm i odp
                > owiedz sobie na pytanie: dlaczego do k*wy nędzy, homoseksualizmu nie ma na tej
                > liście?
                >
                >
                >
                • pamejudd A inni parfilicy tak? 09.07.09, 23:17
                  Np. fetyszysci czy sadomasochisci...


                  Ech, chyba jednak zbyt skomplikowane dla ciebie.
                  • nikodem123 Re: A inni parfilicy tak? 10.07.09, 20:18
                    Zbyt skomplikowane chyba dla Ciebie

                    Masochiści, również heteroseksualni, muszą krzywdzić siebie.

                    Sadyści muszą krzywdzić innych.

                    Homoseksualiści nie krzywdzą nikogo.

                    Prawda, że to proste!

          • megasceptyk Re: heterofob2 czytaj, a potem pisz 10.07.09, 18:23
            > Przeczytaj literaturę na temat, co konkretnie jest zboczeniem.

            O, to już są specjaliści od ludzkiej psychiki
            i sensu życia?
            Wow, nie wiedziałem, że ludzkość osiągnęła taki stan.
            Są na zboczenie jakieś wzory?
            Czy przez głosowanie się to stwierdza?
        • keradk Re: kto jest zboczeńcem 08.07.09, 23:59
          alez nikt nie mowi ze zboczenia są czyms zlym! Kazdy jakies ma -
          mniejsze lub wieksze. tylko dlaczego tak boicie sie nazwac je po
          imieniu? Umieszczanie swojego penisa w odbycie innego faceta
          zboczeniem JEST, gdyż penis jako męski organ plciowy służy do
          zapłodnienia KOBIETY. tak tak...KOBIETY.
          • maruda.r Re: kto jest zboczeńcem 09.07.09, 18:07
            keradk napisał:

            Umieszczanie swojego penisa w odbycie innego faceta
            > zboczeniem JEST, gdyż penis jako męski organ plciowy służy do
            > zapłodnienia KOBIETY. tak tak...KOBIETY.

            *****************************

            Co powiesz o umieszczaniu penisa w odbycie kobiety?

            • rydzyk_fizyk Re: kto jest zboczeńcem 09.07.09, 21:28
              Swoją drogą prawiczki mają tyle rozsądku żeby chociaż seksu oralnego nie piętnować.
          • maura4 Re: kto jest zboczeńcem 09.07.09, 20:42
            A do lania nie służy ?
          • lks17 Re: kto jest zboczeńcem 09.07.09, 21:09
            Ty keradk zwracaj większą uwagę na głowę i o nią się martw. Ona służy do
            myślenia, nawet o tak ograniczonym świecie jak twój. A z tym organem, co ci
            dynda między nogami i wprowadza tak głęboki dysonans poznawczy, udaj sie do
            proboszcza - niech pobłogosławi i złoż go jako woto. Bądź konsekwentny!
      • swillo Re: Kto kogo obdziera z godności? 07.07.09, 08:19
        ad.3 Gdzie w Konstytucji jest mowa o małżeństwie?
        • jazmig swillo przeczytaj konstytucję 07.07.09, 12:11
          to znajdziesz.
        • elucidator Re: Kto kogo obdziera z godności? 09.07.09, 19:21
          Art. 18.

          Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i
          rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.
          • rydzyk_fizyk Re: Kto kogo obdziera z godności? 09.07.09, 21:31
            Zapis Konstytucji pozwala by przepisy o małżeństwie stosować odpowiedno do związków partneskich.
      • tourbillon Mówi się "odziera z godności" a nie "obdziera" 07.07.09, 11:48
        No, no, ile tu nienawiści! W sumie to nawet nawet odpowiadać się nie
        chce. Jeśli Autor nie widzi nic obraźliwego w słowie "zboczeniec",
        to co można powiedzieć? "Homoseksualiści wywlekają swoje
        zboczenie", "agresja homoseksualistów" - jaki piękny język! Tylko co
        on opisuje? Chorą wyobraźnię człowieka totalnie uprzedzonego do
        innych. Skóra cierpnie.
        • jazmig tourbillon - używam języka standardowego w GW 07.07.09, 12:14
          Redaktorzy GW używają stale takiego języka, więc nie rozumiem, co
          ciebie razi?

          Agresja homosiów wobec ludzi nieakceptujących ich poglądów jest
          faktem, któremu nie przeczysz, więc co ci się nie podoba?

          Homosie wywlekają swoje zboczenie na zewnątrz, to też niepodważalny
          fakt.

          Skoro nie możesz polemizować z faktami, to oznacza, że podałem fakty
          prawdziwe.
          • tourbillon No, nie przesadzaj! 07.07.09, 14:03
            Redaktorzy GW używają języka polemicznego i czasem ciętego ale - w
            przeciwieństwie do Ciebie - nie nienawistnego. Mogą coś ostro i z
            przekonaniem krytykować, ale nigdy nie obrażają ludzi. Zwłaszcza
            nikogo nie stygmatyzują pogardliwymi określeniami w
            rodzaju "zboczeniec", "pederasta" "homoś". Bardzo szkoda, że nie
            widzisz tej sublelnej różnicy.

            Jeśli czemuś nie przeczę, nie znaczy to jeszcze, że uznaję to za
            fakt. Po prostu nie mam ochoty wznosić się na wyżyny absurdu, które
            reprezentujesz - wszystko ma swoje granice. No ale niech będzie,
            zrobię na chwilę wyjątek. Tak więc: nie ma agresji osób
            homoseksualnych wobec ludzi nieakceptujących ich poglądów. Kto kogo
            wysyła okrzykami "do gazu" podczas marszy równości? (zacytuję w
            całości: "pedały do gazu!" - żeby nie było wątpliwości). Kto na kogo
            wrzeszczy wykluczając jakikolwiek rzeczowy dialog? "Agresja osób
            homoseksualnych" to Twoje urojenie. Czy chciałbyś dyskutować z
            czyimiś urojeniami?

            Jeżleli według Ciebie zdanie "homosie wywlekają swoje zboczenie na
            zewnątrz" opisuje niepodważalny fakt, nie dziw sie, że nie mam
            ochoty z Tobą polemizować. Zwrócę Ci tylko uwagę, że Amerykańskie
            Stowarzyszenie Psychiatryczne już w latach siedemdziesiątych
            skreśliło homoseksualizm z listy dewiacji seksualnych. Od około
            czterech dekad jest on uważany za orientację seksualną, taką jak
            heteroseksualizm i biseksualizm. W swoim świecie "niepodważalnych
            faktów" jesteś więc czterdzieści lat do tyłu. Czy miałbyś ochotę
            rozmawiać o motoryzacji z kimś, kto zatrzymał się na etapie syreny
            105?

            Ostatnie zdanie to kolejny przykład Twojej niezwykle pokrętnej (żeby
            nie powiedzieć dosadniej) interpretacji rzeczywistości. Przyjrzyjmy
            się temu w częściach. Najpierw pierwsza część zadania: "Skoro nie
            możesz polemizować z faktami[...]". Ależ mogę polemizować! Tylko, że
            Ty nie podałeś żadnych faktów, jedynie same wymysły. I druga
            część "[...] to znaczy, że podałem fakty prawdziwe." No brawo!!! To
            się nazywa błyskotliwe wnioskowanie!!! A poważnie mówiąc - to już
            zakrawa na intelektualny autyzm. Mam nadzieję, że nie pisałeś tego
            na serio.

            Na koniec uprzejmie Cię informuję, że w tym miejscu stanowczo kończę
            jakąkolwiek dyskusję Z Tobą, co NIE OZNACZA, że akceptuję Twoje
            średniowieczne poglądy lub że "nie mogę polemizować" z wymyślonymi w
            Twojej głowie "faktami".

            Miłego dnia.
            • koszerny51 Re: No, nie przesadzaj! 09.07.09, 19:07
              doprawdy? redaktorzy z GW nikogo nie obrazaja? ze przytocze kilka
              sformulowan:" babcie od Rydzyka,mocherowcy,ksiadz zboczeniec,
              katolicy w sensie negatywnym i tysiace innych, zawsze zeby obrazac
              katolikow i Polakow, przy kazdej okazji.Widac ,ze Zydzi od Michnika
              maja jeden wielki kompleks z ktorego moze wyleczyc tylko jedno,
              masowa emigracja z Polski.
              • komes.online Co ma wspólnego PiS i Torysi 09.07.09, 20:03
                oprócz koalicji w Brukseli? ano mają i to gejów.
                Cameron i Kaczyński mają coś wspólnego. Przyznali, że w ich szeregach są
                homoseksualiści. Tam otwarcie podano ich nazwiska, u nas prezes PIS jedynie
                napomknął. Sprawdza się zasada, że najciemniej pod latarnią. Polska prawica
                powinna brać przykład od polityków z Zachodu, gdzie temat gejów i lesbijek nie
                budzi większych emocji. Natomiast dobrze było by, gdybyśmy my drodzy czytelnicy
                i czytelniczki, bardziej się zrzeszali i pokazali, że jesteśmy liczącą się grupą
                społeczną.
              • tourbillon Coś Ci się chyba pomyliło 10.07.09, 13:18
                "Katolicy - zawsze w sensie negatywmym"? Gdzie? Chyba jednak nie w
                GW. Czytuję regularnie katolicką rubrykę "Arka Noego" - włwśnie w
                GW. Jej autorami często są katoliccy księża. Czy oni używają
                słowa "katolik" zawsze w sensie negatywnym? W tej gazecie publikuje
                też swoje myśli katolicki publicysta Jan Turnau. Sam jestem
                katolikiem i nie czuję się obrażony publikacjami GW, nawet tymi
                krytycznymi w stosunku do Kościoła. GW jest forum, na którym
                ścierają się różne opinie i poglądy. Nie wszystkie muszą mi
                odpowiadać. Ale nie widzę powodu, żeby się obrażać, jesli się z
                czymś nie zgadzam. To chyba kwestia poczucia własnej wartości. Jeśli
                ktoś czuje się zagrożony i ma kompleksy, będzie reagował obronnie
                poprzez obrażanie się i atakowanie rozmówcy. Proponuję komuś takiemu
                pracę nad sobą i swoją niską samooceną.
          • forwalker Re: tourbillon - używam języka standardowego w GW 08.07.09, 20:37
            Znasz goscia o nazwisku Alan Turing ? Jego tez zaszczuli ludzie o ciasnych umysłach.
      • rado-sny Kto kogo obdziera z godności? 08.07.09, 14:53
        jazmig nie masz pojęcia o czym piszesz! dowiedz się więcej tu:
        www.czarnaowca.pl/inf.php?id=nr455
        i jak my czerp radość! :)
      • wiecejrealizmu Re: Kto kogo obdziera z godności? 09.07.09, 20:00

        2. Zboczeniec, pederasta, to poprawne określenia homoseksualistów i
        nie ma w tym nic obrażliwego, jest to po prostu stwierdzenie faktu.
        ,,,,,,,,,,,,,,polecam na YOU TUBE pięć kroków do tyranii, zrealizowane przez
        BBC,myślę że każdy człowiek powinien to zobaczyć i zrozumieć, polecam WSZYSTKIM
        • nikodem123 Re: Kto kogo obdziera z godności? 09.07.09, 21:45
          Jesteś ułomnym debilem.

          I nie ma w tym nic obraźliwego - jedynie stwierdzenie faktu
    • jazmig w.zobralski nazizm to lewicowa ideologia 06.07.09, 21:31
      a ty wróć do gimnazjum, żeby się poduczyć historii. Jesteś
      wykształcony tak samo, jak autorzy tego artykułu.
      • b.ojciec Re: w.zobralski nazizm to lewicowa ideologia 16.05.10, 02:12
        Ty nie masz dokąd wracać, bo twój żłobek już dawno zlikwidowano.
    • pierot9 Kochani mądrzy teologowie, przypominam wam: 06.07.09, 23:33
      38 I nauczając dalej mówił: «Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem
      chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, 39 pierwsze
      krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. 40 Objadają domy wdów i
      dla pozoru odprawiają długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok». (Mk 12,
      38-40)


      Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w
      Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego (Mt 5,20)







      Przepraszam, ale dla mnie p. J. Makowski to czystej wody naśladowca tzw.
      teologów wyzwolenia,
      który może i ma wiedzę filozoficzno-teologiczną, ale brakuje mu tego, czego
      brakuje wielu teologom (i kapłanom też), a mianowicie: prawdziwego
      nawrócenia, które od razu uporządkowałoby im hierarchię chrześcijańskich wartości.



      no, ale jeśli ktoś "obecnie jest członkiem zespołu ...
      „Krytyki Politycznej”" (www.wab.com.pl/index.php?id=9&aid=277), która
      zdaniem jej założycieli, ma służyć budowaniu nowego środowiska lewicowego w
      Polsce, i w tym celu m.in. tłumaczy wiekopomne dzieła Lenina?

      Dziwna rzecz, kochani i mądrzy teologowie, że wasze nauki prędzej czy później
      prowadzą was do odejścia z łona Kościoła.
      Zaiste wolę być "maluczkim", widzącym na co dzień realne działanie Boga w życiu
      i świecie, niż uczonym znającym Boga teoretycznie, ale ślepym na jego realną
      obecność i realne działanie
      • mireky Re: Kochani mądrzy teologowie, przypominam wam: 09.07.09, 19:50
        więc twoim zdaniem sensem wiary jest nienawiść wobec bliźnich oraz osądzanie ich
        zanim zrobi to Bóg? On jako jeden ma do tego prawo. tym co napisałeś bierzesz w
        obronę tych, którzy osadzają i karzą nie mając prawa ani do jednego ani tym
        bardziej do drugiego. nie masz pojęcia o wierze w Boga
    • heterofob2 co ma wspólnego z chrześcijaństwem? tyle, że 07.07.09, 07:26
      jest jego kwintesencją.

      poza tym współczuję ludziom, którzy na słowo "małżeństwo" myślą o kozie.



      http://heterofob.republika.pl


      • jazmig heterofob2 współczujesz autorom artykułu 07.07.09, 12:17
        > poza tym współczuję ludziom, którzy na słowo "małżeństwo" myślą o
        kozie.

        Podzielam twoją opinię, ja też współczuję takim ludziom.

    • bosman_plama Katoliccy konserwatyści i kozy 07.07.09, 14:27
      Panowie polemiście podeszli, widzę, do sprawy "poważnie". Siedli o rozerwali tekst przeciwnika na szczegulątka, aż czekałem jeszcze by zaczęli pisać o atomach, jakie złożyły się na literki druku. Na koniec udowodnili sobie w ten sposób, że mają rację, o czym zresztą byli przekonani od samego początku. Tylko co to ma wspólnego z tekstem z rzepy?
      Terlikowski i rzepa nie są z mojej bajki. GW też nie. Czy ktoś mógłby z łaski swojej założyć jakąś ludzką gazetę, która nie uwikłałaby się natychmiast w wzajemne przepychanki?
      • marszal80 Re: Katoliccy konserwatyści i kozy 07.07.09, 14:58
        Spór to istota demokracji. Pojawia się tam gdzie ścierają się różne
        racje szczególnie jeśli poglądów narodowo-katolickich i lewicowo
        liberalnych. Trudno w ich wpadku o nić porozumienia. Jeżeli chcesz
        czytać informacje co do której nie pojawi się polemika to polecam
        nekrologi. Z tym nikt nie dyskutuje.
      • koszerny51 Re: Katoliccy konserwatyści i kozy 09.07.09, 19:09
        bosman_plama napisał:

        > Panowie polemiście podeszli, widzę, do sprawy "poważnie". Siedli o
        rozerwali te
        > kst przeciwnika na szczegulątka, aż czekałem jeszcze by zaczęli
        pisać o atomach
        > , jakie złożyły się na literki druku. Na koniec udowodnili sobie w
        ten sposób,
        > że mają rację, o czym zresztą byli przekonani od samego początku.
        Tylko co to m
        > a wspólnego z tekstem z rzepy?
        > Terlikowski i rzepa nie są z mojej bajki. GW też nie. Czy ktoś
        mógłby z łaski s
        > wojej założyć jakąś ludzką gazetę, która nie uwikłałaby się
        natychmiast w wzaje
        > mne przepychanki?


        to bylaby niezydowska gazeta
    • astygmatyk KK-USA-Katoliccy konserwatyści 07.07.09, 19:34
      >...czy kiedykolwiek doczekamy się takiego
      >listu duszpasterskiego, jaki napisali
      >katolicy liderzy Kalifornii z
      >abp. Rogerem M. Mahonym na czele.....
      >"Wasza nieodzowna wartość jako istot ludzkich
      >i jako braci i sióstr pozostaje bez zmian..."

      Autorow listu laczy z polskimi konserwatystami
      katolickimi ukrywanie przed czytelnikiem, ze
      w USA Kosciol Katolicki traktowany jest od zawsze
      jako organizacja agenturalna i tak niebezpieczna,
      ze FBI musi ja miec pod "opieka"...
      Nazwanie kogos "papista" jest gorsza obelga niz
      u nas "pedalem"... Kalifornijski biskup musi sie
      dwa razy gryzc w jezyk zanim COKOLWIEK powie
      publicznie by sie potem nie tlumaczyc w sadzie
      za obraza zagrozona milionowymi odszkodowaniami..
      Kto watpi niech sobie przypomni bankructwo bostonskiej
      diecezji..
      • piotr7777 Re: kilka oczywistych prawd 07.07.09, 20:17
        1. Kierując się logiką autorów można by uznać, że cechy
        konstytutywne małżeństwa zmieniają się na przestrzeni dziejów. Czyli
        skoro w ocenei autorów nie jest cechą konstytutywną małżeństwa jego
        heteroseksulany charakter, to równie dobrze można założyć, że
        małżeństwem może być związek trzech (albo i wiecej) osób, związek
        człowieka ze zwierzęciem (no niestety ale tak to wygląda) a nawet
        rośliną czy nieożywionym przedmiotem (np. lalką). Moim zdaniem skoro
        małżeńśtwo na przestrzeni dziejów było zawsze związkiem dwojga osób
        płci przeciwnej niezeleżnie od wzajemnych relacji małżonków to brak
        jest przesłanek do przyjęcia, że kiedykolwiek to się zmieni
        2. Zarazem jednak autorzy sami przyznają, że ewentualna zmiana
        definicji małżeństwa to raczej dłougtorwały proces kulturowy i
        społeczny. Skoro tak ewentualne zmiany prawne winny być raczej
        zwieńczeniem tego procesu a nie stymulatorem
        3. Tolerancja z samej swojej istoty wiąże się z brakiem akcpetacji.
        Brak akceptacji może oznaczać albo równocześnie brak tolerancji (i
        wtedy wiąże się z działaniami o charakterze reprezyjnym) albo
        właśnie tolerację czyli znoszenie (nie akceptuję ale i nie
        zwalczam). Mam wrażenie, że dla aktywistów homoseksualnych
        tolerancja dla homoseksualizmu jest równoznaczna z jego akceptacją
        przy jednoczesnej orientacji heteroseksualnym. Innymi słowy mówiąc
        nie "nie lubię gejów, ale ich nie zwalczam, niech sobie żyją"
        tylko "Sam gejem nie jestem ale ich popieram". To jest jednak błędne
        założenie. To tak jakby o pasjonacie wojskowości, który jest
        cywilem, powiedzieć, że "toleruje" wojsko
        4. Środowiska gejowskie charakteryzuje silna agresja względem
        oponentów wiążąca się np. z nadużywaniem pojęcia "Homofobia". Z
        medycznego punktu widzenia "fobia" to irracjonalny lęk o podłożu
        psychologicznym a nie (jak to próbują przedstawić aktywiści
        gejowscy) niechęć czy wstręt. Nawiązując do poprzedniego punktu brak
        akceptacji połączony z tolerancją to według środowisk
        gejowskich "homofobia miękka" a brak zarówno akceptacji jak i
        tolerancji "homofobia twarda". W każdym jednak wypadku nazwanie
        poglądów adwersarza "homofobicznymi" oznacza czytelny sygnał: "z tym
        osobnikiem dyskusja nie ma sensu"
        4. W Polsce silną pozycję ma kościół katolicki i to jest fakt, na
        który można się zżymać, ale który istnieje praktycznie od początku
        państwowości i tym samym implikuje raczej konserwatywne nastawienie
        większości społeczeństwa (choć może niekoniecznie skrajnie
        konserwatywne). Problem lokalnych homosesksualistów jest taki, że
        nie potrafią dostosować się do tej sytuacji i np. w sposób stanowczy
        przyznać, że związki partnerskie z prawem do dziedziczenia i
        wspólnego opodatkowania to górny limit ich oczekiwań oraz że nawet
        nie myślą o adopcji dzieci. Oni natomiast mówią mniej więcej
        tak: "na razie nchcemy tylko tyle bo społeczeństwo jest do nas wrogo
        nastawione ale to społeczeństwo z takim nastawieniem jest problemem
        a nie my". W ten sposób utrudniają dyskusję, bo księżom zapewne
        byłoby obojętne to, że dwie osoby tej samej płci mogą się razem
        opodatkować (tak jak kościół przymyka oko na rozwody), ale kościół
        (a co za tym idzie deklarujący przywiązanie do katolicyzmu politycy)
        nigdy nie zgodzi się uchylić furtki do przyznania gejom prawa do
        adopcji. Mówiąc bez ogródek - środowiska gejowskie w Polsce są
        słabe, nawet znani geje po coming - oucie (typu Jacek Poniedziałek)
        niespecjalnie się z nimi identyfikują, a popierające ich ugrupowania
        (typu Zieloni 2004) stanowią na scenie politycznej margines
        marginesu. Póki nie zaakceptują tego oczywsitego faktu i będą mówić
        z pozycji siły będą tkwić w miejscu
        5. Oświadczenie kościoła kalifornijskiego nie jest wyrazem
        wielkoduszności a słabości, gdyż (co pokazał konkurs na miss USA)
        lobby homoseksualne jest w więszości stanów USA niezwykle silne i
        wpływowe. Dlatego tam kościoły będą przepraszać, że w ogóle zyja
        (podobnie jak sądzę jest w Europie Zachodniej).
        • nikodem123 Re: kilka oczywistych prawd 07.07.09, 22:41
          ad.1

          Znów w dyskusji o małżeństwach jednopłciowych pojawia się koza - małżeństwo z
          kozą. Tym razem nawet pojawia się problem zaślubiania rzeczy martwych, w poście
          powyżej: z rośliną, z lalką.

          Czy to takie trudne dla wojowników przeciwko małżeństwom homoseksualnym jest
          zrozumieć, że małżeństwo zawierają dwie rozumne osoby bo mają ku temu powody! Za
          każdym razem małżeństwo jest wyrazem zgody obu stron.

          Dla ortodoksyjnych Katolików może to być chęć rozpoczęcia życia seksualnego.
          Dla osób homoseksualnych, chęć uporządkowania prawnego swojego związku.

          I teraz ortodoksyjne homofoby odpowiedzcie sobie na prostych kilka pytań: czy
          koza może mieć cel w zawarciu związku małżeńskiego? czy koza może wyrazić swoją
          wolę zawarcia związku małżeńskiego?

          Jeśli udało się Wam znaleźć pozytywne odpowiedzi na te pytania to teraz proszę
          odpowiedzieć na podobnie zadane pytania, ale z lalką jako podmiotem.

          Forumowicz powyżej jest zaniepokojony, że lalki będą mogły zawierać małżeństwa.

          Na temat małżeństw na przestrzeni dziejów i geografii nic nie odpowiem, bo ręce
          opadają, gdy się widzi ignorantów. Podam przykład: kanał Planete z jakieś pięć
          lat temu nadawał reportaż o jednym z krajów w Afryce (Wybrzeże Kości
          Słoniowej?), gdzie małżeństwa homoseksualne są uświęcone tradycją.

          ad. 2.
          Jeśli mają być dyskryminowane osoby - obywatele polscy tylko dla tego, że nie
          wszyscy dojrzeli w Polsce, aby ich nie dyskryminować, to to jest ewidentnym
          powodem, dlaczego państwo powinno się temu rzeczy przeciwstawić.

          Nie zgadzam się na państwo, w którym przysłowiowego "żyda" wolno dyskryminować,
          dopóki tłuszcza sama nie zrozumie, że nie wolno.

          ad. 3.
          W polskich warunkach dla osób homoseksualnych:

          tolerujemy was = żyjcie w ukryciu - nie chcemy w ogóle wiedzieć, że istniejecie

          nie akceptujemy was = nie będzie prawnej regulacji waszych związków; plus mowa
          nienawiści: pedały do gazu; lesby i geje - cały świat się z was śmieje

          ad. 4.
          Kolejny slogan: homoseksualiści są agresywni.
          "Pedały do gazu", "Lesby i geje, cały świat się z was śmieje", "Zakaz
          pedałowania" plus obsceniczny piktogram.

          Jeśli myślisz, to sam sobie odpowiedz, kto jest agresywny.

          ad 4a - pomyliłeś się w numeracji swoich akapitów.

          O czym Ty piszesz? Problemem ludzi LGBT w Polsce jest to, że w ogóle żadna
          dyskusja o kształcie ustawy o związkach na poziomie parlamentu tu nie istnieje!

          I dalej masz rację: środowisko LGTB w Polsce jest słabe, bo zastraszone
          otaczającą homofobią.

          ad. 5.

          Kościół Katolicki tak, jak każda totalitarna organizacja polityczna na początku,
          gdy ma mało zwolenników jest miła, a gdy okrzepnie w siłę wszystkich bierze za
          twarz.
          • pereiro Re: kilka oczywistych prawd 08.07.09, 10:37
            nikodem123 napisał:

            > Czy to takie trudne dla wojowników przeciwko małżeństwom homoseksualnym jest
            > zrozumieć, że małżeństwo zawierają dwie rozumne osoby bo mają ku temu powody! Z
            > a
            > każdym razem małżeństwo jest wyrazem zgody obu stron.
            >
            > Dla ortodoksyjnych Katolików może to być chęć rozpoczęcia życia seksualnego.
            > Dla osób homoseksualnych, chęć uporządkowania prawnego swojego związku.
            >

            Proponuję założenie spółki prawa handlowego. Same zalety - możliwość zawarcia w
            statucie kwestii dziedziczenia, wspólne opodatkowanie etc.

            >
            > Na temat małżeństw na przestrzeni dziejów i geografii nic nie odpowiem, bo ręce
            > opadają, gdy się widzi ignorantów. Podam przykład: kanał Planete z jakieś pięć
            > lat temu nadawał reportaż o jednym z krajów w Afryce (Wybrzeże Kości
            > Słoniowej?), gdzie małżeństwa homoseksualne są uświęcone tradycją.

            W kodeksie plemiennym jednego z plemion Afryki Subsaharyjskiej do dziś jest
            prawo zabraniające spożywania mięsa zwierzęcia, z którym uprawiało się seks.
            Gratuluję Ci wzorców.

            >
            > ad. 2.
            > Jeśli mają być dyskryminowane osoby - obywatele polscy tylko dla tego, że nie
            > wszyscy dojrzeli w Polsce, aby ich nie dyskryminować, to to jest ewidentnym
            > powodem, dlaczego państwo powinno się temu rzeczy przeciwstawić.
            >
            > Nie zgadzam się na państwo, w którym przysłowiowego "żyda" wolno dyskryminować,
            > dopóki tłuszcza sama nie zrozumie, że nie wolno.

            Czy nakaz stosowania się do polskiego prawa jest dyskryminacją? Nie. Czy brak
            zgody na regulacje prawne zwiększające prawa danej grupy jest dyskryminacją?
            Również nie.

            >
            > ad. 3.
            > W polskich warunkach dla osób homoseksualnych:
            >
            > tolerujemy was = żyjcie w ukryciu - nie chcemy w ogóle wiedzieć, że istniejecie
            >
            > nie akceptujemy was = nie będzie prawnej regulacji waszych związków; plus mowa
            > nienawiści: pedały do gazu; lesby i geje - cały świat się z was śmieje
            >

            W polskich warunkach, podobnie jak na całym świecie, istnieje wiele różnych
            postaw wobec homoseksualizmu. Ja np. uważam się za człowieka tolerancyjnego
            wobec tej grupy, ponieważ nie interesuje mnie, co dwójka dorosłych ludzi robi w
            łóżku. Jednocześnie nie życzę sobie epatowania szczegółami technicznymi, ani nie
            widzę powodu do szczególnego traktowania takich ludzi.

            > ad. 4.
            > Kolejny slogan: homoseksualiści są agresywni.
            > "Pedały do gazu", "Lesby i geje, cały świat się z was śmieje", "Zakaz
            > pedałowania" plus obsceniczny piktogram.
            >
            > Jeśli myślisz, to sam sobie odpowiedz, kto jest agresywny.
            >

            Agresja w wypowiedziach przedstawicieli środowisk gejowskich dotyczy ludzi,
            którzy uznawani są (nie mnie oceniać, czy słusznie) za osoby reprezentatywne dla
            środowiska. Okrzyki zacytowane przez Ciebie wznoszą przedstawiciele organizacji
            stanowiących absolutny margines społeczny. To jest różnica.

            > ad 4a - pomyliłeś się w numeracji swoich akapitów.
            >
            > O czym Ty piszesz? Problemem ludzi LGBT w Polsce jest to, że w ogóle żadna
            > dyskusja o kształcie ustawy o związkach na poziomie parlamentu tu nie istnieje!
            >
            > I dalej masz rację: środowisko LGTB w Polsce jest słabe, bo zastraszone
            > otaczającą homofobią.
            >

            Z tym argumentem nie da się dyskutować. Każdy sam decyduje, czego się boi. A lęk
            irracjonalny, to właśnie fobia. Może pora zacząć mówić o "heterofobii"?

            > ad. 5.
            >
            > Kościół Katolicki tak, jak każda totalitarna organizacja polityczna na początku
            > ,
            > gdy ma mało zwolenników jest miła, a gdy okrzepnie w siłę wszystkich bierze za
            > twarz.

            Jako ateista i przeciwnik metod kościoła katolickiego zgadzam się z Tobą w tym
            jednym punkcie. Tylko co to ma wspólnego z tą dyskusją?
            • nikodem123 Re: kilka oczywistych prawd 08.07.09, 20:03
              Założenie spółki prawa handlowego nie zastępuje spółki prawa rodzinnego
              (małżeństwa). Gdyby tak było, to małżeństwa heteroseksualne byłyby zawierane u
              notariusza, a nie w urzędzie stanu cywilnego.

              Nie wcinaj się do rozmowy, gdy nie wiesz o co chodzi.
              Przykład z kanału Planete był podany w odpowiedzi na zdanie, że "Moim zdaniem
              skoro małżeńśtwo na przestrzeni dziejów było zawsze związkiem dwojga osób płci
              przeciwnej". I właśnie w odpowiedzi na tą tezę pokazałem przykład, że nie zawsze
              małżeństwo jest związkiem kobiety z mężczyzną.
              I wsadź sobie do kieszeni opowieści o zoofilii wśród jakiś tam mitycznych
              plemion afrykańskich, chyba, że chcesz udowodnić, że całą Afrykę zamieszkują
              dzikusy.

              Przestrzeganie obowiązującego prawa krajowego nie jest dyskryminacją. Czyżby?
              Biali z przodu autobusu, Murzyni z tyłu - USA lata 60-te XX wieku.
              Może przestrzeganie prawa nie jest dyskryminacją, ale samo prawo może być
              dyskryminujące.

              Kto Cię epatuje szczegółami technicznymi homoseksualizmu?

              Jakich w Polsce szczególnych praw domagają się osoby homoseksualne, których by
              nie miały osoby heteroseksualne?

              Okrzyki nienawiści do osób homoseksualnych wznoszą osoby przedstawiciele
              organizacji stanowiących absolutny taki margines społeczny, że przedstawiciel
              tego marginesu był całkiem niedawno ministrem oświaty - niejaki pan G. Masz
              rację: to jest różnica.

              Geje i lesbijki w Polsce nie boją się heteryków jako takich, tylko homofobów (w
              tym gejów i lesbijek, którzy się swojej orientacji wypierają sami przed sobą),
              więc o heterofobii nie może być mowy.

              Ponieważ wciąłeś się do rozmowy. Nie przeczytałeś posta na którego odpisywałem,
              więc znów nie za bardzo wiesz, co ma do rzeczy moja wypowiedź o KK w tym wątku.



              • pereiro Re: kilka oczywistych prawd 08.07.09, 23:17
                nikodem123 napisał:

                > Założenie spółki prawa handlowego nie zastępuje spółki prawa rodzinnego
                > (małżeństwa). Gdyby tak było, to małżeństwa heteroseksualne byłyby zawierane u
                > notariusza, a nie w urzędzie stanu cywilnego.

                Małżeństwa heteroseksualne zawierane są w celu stworzenia rodziny. Dwóch facetów
                nie stworzy rodziny, ponieważ rodzina według każdej naukowej definicji musi
                spełniać funkcje reprodukcyjne. Homoseksualistom pozostaje więc rejestrowanie
                związków w celu unormowania sytuacji prawnej. A do tego starczy spółka z o. o.

                >
                > Nie wcinaj się do rozmowy, gdy nie wiesz o co chodzi.
                > Przykład z kanału Planete był podany w odpowiedzi na zdanie, że "Moim zdaniem
                > skoro małżeńśtwo na przestrzeni dziejów było zawsze związkiem dwojga osób płci
                > przeciwnej". I właśnie w odpowiedzi na tą tezę pokazałem przykład, że nie zawsz
                > e
                > małżeństwo jest związkiem kobiety z mężczyzną.
                > I wsadź sobie do kieszeni opowieści o zoofilii wśród jakiś tam mitycznych
                > plemion afrykańskich, chyba, że chcesz udowodnić, że całą Afrykę zamieszkują
                > dzikusy.
                >

                Nie wcinam się do dyskusji, tylko biorę w niej udział. Nie Ty będziesz
                decydował, kto ma prawo wypowiadać się na tym forum i w jakich kwestiach wolno
                mu zabrać głos. A argument o Planete jest kompletnie nietrafiony w naszej
                kulturze i kręgu cywilizacyjnym. Moja odpowiedź miała Ci to uświadomić. Jeśli
                przeceniłem Twoje możliwości percepcyjne, bardzo Cię w tym miejscu przepraszam.

                > Przestrzeganie obowiązującego prawa krajowego nie jest dyskryminacją. Czyżby?
                > Biali z przodu autobusu, Murzyni z tyłu - USA lata 60-te XX wieku.
                > Może przestrzeganie prawa nie jest dyskryminacją, ale samo prawo może być
                > dyskryminujące.

                Może być, ale w Polsce nie jest.

                >
                > Kto Cię epatuje szczegółami technicznymi homoseksualizmu?

                Homoseksualiści.

                >
                > Jakich w Polsce szczególnych praw domagają się osoby homoseksualne, których by
                > nie miały osoby heteroseksualne?

                Domagają się prawa do zawierania ślubów pomiędzy dwoma osobami tej samej płci.
                Tego prawa nie ma w Polsce nikt i nikt nie powinien go mieć.

                >
                > Okrzyki nienawiści do osób homoseksualnych wznoszą osoby przedstawiciele
                > organizacji stanowiących absolutny taki margines społeczny, że przedstawiciel
                > tego marginesu był całkiem niedawno ministrem oświaty - niejaki pan G. Masz
                > rację: to jest różnica.

                O ile mi wiadomo, kwestia zajmowania przez pana G. stanowiska wicepremiera była
                jednym z głównych powodów upadku koalicji rządzącej oraz porażki PiS. Partia
                pana G. ma śladowe poparcie w kolejnych wyborach. To jest margines.

                >
                > Geje i lesbijki w Polsce nie boją się heteryków jako takich, tylko homofobów (w
                > tym gejów i lesbijek, którzy się swojej orientacji wypierają sami przed sobą),
                > więc o heterofobii nie może być mowy.

                Owszem, może być mowa. W ostatnich wyborach jeden z kandydatów UPR napisał w
                ulotce, że jest orientacji heteroseksualnej i nie zdradza żony. Środowiska
                homoseksualne ustami pana Legierskiego uznały to za prowokację. W tym kraju dąży
                się do ukrywania przez heteroseksualistów swojej orientacji. Pytam więc: kto tu
                jest dyskryminowany?

                Ponadto nikt homoseksualistom nie zakazuje być homo. Odmawia im się jedynie
                uznania nieprawdy za prawdę. To nie jest dyskryminacja.

                >
                > Ponieważ wciąłeś się do rozmowy. Nie przeczytałeś posta na którego odpisywałem,
                > więc znów nie za bardzo wiesz, co ma do rzeczy moja wypowiedź o KK w tym wątku.

                Wiem, co ma do rzeczy. Specjalnie podkreśliłem swój ateizm i negatywny stosunek
                do KK. Jednym ze sposobów dyskusji osób Twojej proweniencji jest wmawianie
                osobom o moich poglądach, że reprezentują stanowisko KK. Otóż ja nie uważam
                homoseksualizmu za zło, zboczenie, czy chorobę. Uważam go natomiast za
                orientację sprzeczną z naturalnymi skłonnościami człowieka, z instynktem
                przetrwania i ewolucją. Ponadto uważam tego rodzaju skłonności i wynikające z
                nich działania za obrzydliwe. To moje prawo.

                Rozumiem też, że wobec braku argumentów wolisz wypisywać brednie, jakobym wciął
                się do dyskusji. Cóż, to też jakiś sposób na prowadzenie dyskusji. Tyle, że kiepski.
                • kasjan69 Re: kilka oczywistych prawd 09.07.09, 00:52
                  Małżeństwa heteroseksualne zawierane są w celu stworzenia rodziny. Dwóch facetów
                  nie stworzy rodziny, ponieważ rodzina według każdej naukowej definicji musi
                  spełniać funkcje reprodukcyjne. Homoseksualistom pozostaje więc rejestrowanie
                  związków w celu unormowania sytuacji prawnej. A do tego starczy spółka z o. o.


                  A jak swoje funkcje reprodukcyjne wypełnić może świeżo zawarty związek
                  pięćdziesięcio-paro latków? Może więc również im (jak się staruchom zachciało)
                  należałoby zaproponować spółkę z o.o. zamiast tradycyjnego małżeństwa? .
                  • pereiro Re: kilka oczywistych prawd 09.07.09, 13:10
                    kasjan69 napisał:

                    >
                    > A jak swoje funkcje reprodukcyjne wypełnić może świeżo zawarty
                    > związek pięćdziesięcio-paro latków?

                    Zasadniczo istnieje kilka sposobów. Podstawowy, to klasyczny stosunek seksualny podczas dni płodnych. Nie ma oczywiście gwarancji zapłodnienia, ale nigdy jej nie ma. Inne sposoby, to in vitro, czy matka zastępcza.

                    Mam nadzieję, że zaspokoiłem Twój głód wiedzy.
                    • kasjan69 Re: kilka oczywistych prawd 09.07.09, 18:22
                      pereiro napisał:

                      > > A jak swoje funkcje reprodukcyjne wypełnić może świeżo zawarty
                      > > związek pięćdziesięcio-paro latków?
                      >
                      > Zasadniczo istnieje kilka sposobów. Podstawowy, to klasyczny stosunek seksualny
                      > podczas dni płodnych. Nie ma oczywiście gwarancji zapłodnienia, ale nigdy jej
                      > nie ma. Inne sposoby, to in vitro, czy matka zastępcza.

                      Kobieta po pięćdziesiątce -z reguły (a żeby jeszcze eksperyment myślowy
                      skomplikować dodać jej można jeszcze kilka lat) -nie ma już zbyt wielu tych
                      płodnych dni. Nie ratuje jej również in vitro. Może oczywiście zawsze być
                      jeszcze matką zastępczą. Ale pytanie, czy powinna? Czy ci co zgłaszają
                      wątpliwości, czy właściwą rodzinę dla dziecka stworzy para jednopłciowa, bez
                      oporów (poza przypadkami szczególnymi, np. gdy opiekę nad dziećmi muszą przejąć
                      dziadkowie) gotowi byliby przyznać prawo do adopcji parze sześćdziesięcio latków?
                • elucidator Re: kilka oczywistych prawd 09.07.09, 19:40
                  Rodzina to nie tylko prokreacja, aczkolwiek jest ona w tym kontekscie bardzo
                  wazna. To rowniez zwiazek ludzi ktorzy chca zyc razem. Jezeli malzenstwo
                  rzeczywiscie musi spelniac funkcje reprodukcyjne, to dlaczego pozwala sie
                  na malzenstwa osob w wieku nieproduktywnym, i dlaczego nie karze sie par w wieku
                  reproduktywnym ktore dzieci miec nie chca?

                  I jakiez to "naukowe" definicje stwierdzaja ze malzenstwo musi spelniac
                  funkcje reprodukcyjne? Jakie naukowe teorie mozesz tutaj podac? Zadaniem
                  nauki nie jest bowiem twierdzenie jak musi byc (tym zajmuje sie m.inn.
                  prawo), lecz zrozumienie i wyjasniane dlaczego jest jak jest.
                  • maura4 Re: kilka oczywistych prawd 09.07.09, 20:54
                    To najpierw musi byc związek ludzi, którzy chcą byc razem. Ci co
                    biorą ślub z przyczyn prokreacji źle kończą a razem z nimi ich
                    dzieci.
                    • tbarbasz Re: kilka oczywistych prawd 09.07.09, 21:08
                      No to kochajmy się wykluczając prokerację!
                      Ciekaw jestem, jak długo przetrwa wtedy nasz gatunek?
                      A może - tylko "in vitro"? Tylko do czego wtedy sprowadzimy kobietę?
                      Do roli inkubatora?
                      To może już lepiej wymyślić taką linię produkcyjną jak w "Seksmisji"?!
                      Ale ostrożnie - bo może się okazać, że "Samiec Twój Wróg!"...
                      I razem z "Heretykami" (i kto tu mówi o MOWIE NIENAWIŚCI?) diabli wezmą też
                      Gejów i zostaną tylko Lesbijki.
                      • nikodem123 Re: kilka oczywistych prawd 09.07.09, 22:05
                        Głupie jest to co napisałeś. Przykro mi.


                        tbarbasz napisał:

                        > No to kochajmy się wykluczając prokerację!
                        > Ciekaw jestem, jak długo przetrwa wtedy nasz gatunek?
                        > A może - tylko "in vitro"? Tylko do czego wtedy sprowadzimy kobietę?
                        > Do roli inkubatora?
                        > To może już lepiej wymyślić taką linię produkcyjną jak w "Seksmisji"?!
                        > Ale ostrożnie - bo może się okazać, że "Samiec Twój Wróg!"...
                        > I razem z "Heretykami" (i kto tu mówi o MOWIE NIENAWIŚCI?) diabli wezmą też
                        > Gejów i zostaną tylko Lesbijki.
                • gulcia77 Re: kilka oczywistych prawd 09.07.09, 19:53
                  pereiro napisał:

                  > Małżeństwa heteroseksualne zawierane są w celu stworzenia rodziny.
                  Dwóch facetów
                  > nie stworzy rodziny, ponieważ rodzina według każdej naukowej
                  definicji musi
                  > spełniać funkcje reprodukcyjne. Homoseksualistom pozostaje więc
                  rejestrowanie
                  > związków w celu unormowania sytuacji prawnej. A do tego starczy
                  spółka z o. o.

                  Czy w związku z tym, ze nie mogę mieć dzieci (jestem kobietą) i mam
                  pełną świadomość tego faktu, wie o tym również mój partner, nie mamy
                  prawa założyć rodziny tylko Sp. z o.o.??
                  To dziwne, bo planujemy się niedługo pobrać...
          • pamejudd Cóż za bystrość argumentów! 08.07.09, 15:17
            > ad. 4.
            > Kolejny slogan: homoseksualiści są agresywni.
            > "Pedały do gazu", "Lesby i geje, cały świat się z was śmieje", "Zakaz
            > pedałowania" plus obsceniczny piktogram.
            >
            > Jeśli myślisz, to sam sobie odpowiedz, kto jest agresywny.

            Podajesz przykład nielicznej grupki, która jest agresywna w każdej sprawie, którą wspiera. Sądzę, że uprzedzenie wobec homoseksualizmu i niechęć wobec żadań tęczowego lobby jest o wiele powszechniejsze, choć niewyrażane w formie rodem z transparentów wszechpolaków.

            > I dalej masz rację: środowisko LGTB

            Ty wsteczniaku! Pisze się LGBTQ (hmmm... chyba że w ciągu ostatnich paru minut dodano nową literkę). Swoją drogą, to trochę redundantny skrót, bo les też są gay, nieprawdaż?


            >w Polsce jest słabe, bo zastraszone
            > otaczającą homofobią.

            Był taki jeden mały prezes, co walczył z Układem. Mam alergię na paranoików, ale mimo to nie będę się znęcał i powiem krótko - a dlaczego wstydzisz się robić kupę na środku ulicy? Bo ludzie od razu zareagująna twoje dewiacyjne zachowanie. Czy wówczas rozpłaczesz się, nazywając to koprofobią?


            I na koniec ciasteczko:

            > opadają, gdy się widzi ignorantów. Podam przykład: kanał Planete z jakieś pięć
            > lat temu nadawał reportaż o jednym z krajów w Afryce (Wybrzeże Kości
            > Słoniowej?), gdzie małżeństwa homoseksualne są uświęcone tradycją.

            Nie do końca rozumiem, dlaczego nie postulujesz wprowadzenia jako normy w Europie jedzenia psów, zabudowywania miast lepiankami i zjadania zmarłych? Przecież to też "się robi" w różnych kulturach.
      • maura4 Re: KK-USA-Katoliccy konserwatyści 09.07.09, 20:50
        No tak jest. Dlatego katolik szanse na prezydenturę ma prawie
        żadną. Powszechnie uważa się , że służyłby on Watykanowi a nie USA,
        a biorąc pod uwagę nasz Konkordat i wynikające z niego
        jednostronne prawa, służbę państwa na rzecz Watykanu dla mnie jest
        oczywiste i zrozumiałe.
    • aardvaark Katoliccy konserwatyści i kozy 08.07.09, 11:32
      Słyszałem, że niektóre kluby/bary w Warszawie reklamują się jako gay-friendly, czy to prawda?

      Bo jeśli tak, to mam pomysł na reklamowanie własnego biznesu: otóż wystarczy ogłosić w materiałach reklamowych/informacyjnych, że ze względu na wyznawany światopogląd, nie jesteśmy gay-friendly. Bo chyba wciąż nie jest zabronione przyznawać się do tego, że to czy ktoś jest homosiem, czy nie, jest mi obojętne? I nikt mnie nie będzie ścigał za to, że nie zamierzam nikogo wyróżniać (i być dla niego bardziej friendly) tylko ze względu na to, że ma inną orientację seksualną?
      A jak już się umieści taką informację w materiałach reklamowych, to wystarczy donieść na siebie samego do gazeta.pl, do TOK FM, do Dziennika i TVN24. Bezpłatna reklama (może nawet telewizyjna!) gwarantowana.

      trudna.pl - odpocznij od zgiełku
    • blagam_nie_podwazajcie_sojuszy krotka kwerenda biblijna w sprawie poligami;-) 08.07.09, 14:01
      Księga Powtórzonego Prawa Pwt (Piąta Księga Mojżeszowa) część Tory zawierającej jak wiadomo Boże Prawo przekazane Żydom za pośrednictwem Mojżesza.

      Pwt 15-17
      (15) Jeżeli ktoś będzie miał dwie żony, jedną ulubioną, drugą nie lubianą, a one obie - i ta ulubiona, i ta nie lubiana - urodzą mu synów, a pierworodnym będzie syn tej nie lubianej, (16) to gdy będzie przydzielał swoim synom dziedzictwo, nie może nadać pierworodztwa synowi ulubionej z pominięciem syna tej nie lubianej, który jest jego pierworodnym, (17) lecz uzna za pierworodnego syna tej nie lubianej, dając mu podwójnie ze wszystkiego, co posiada, gdyż on jest pierwociną siły jego, jemu przysługuje prawo pierworodztwa.

      Poza tym:

      Rdz 4:19 "Lamech pojął sobie dwie żony. Imię jednej było Ada, a imię drugiej Sylla."

      1Sm 1:2 "Miał on dwie żony; jednej było na imię Anna, drugiej było na imię Peninna. Peninna miała dzieci, a Anna była bezdzietna."

      1Krn 4:5 "Aszchur, ojciec Tekoi, miał dwie żony Cheleę i Naarę."

      2Krn 24:3 "Jehojada dobrał mu też dwie żony i miał z nimi synów i córki."

      Sdz 8:30 "A Gedeon miał siedemdziesięciu własnych synów, gdyż miał wiele żon."

      2Krn 11:23 "Rozsądnie też postąpił, rozmieszczając wszystkich swoich synów po wszystkich okręgach Judy i Beniamina, po wszystkich miastach warownych, przydzielając im w bród żywności i rając im mnóstwo żon."

      1Krl 11:4 "Gdy się zaś Salomon zestarzał, jego żony odwróciły jego serce do innych bogów, tak że jego serce nie było szczere wobec Pana, Boga jego, jak serce Dawida, jego ojca."

      Więcej nie chce mi się szukać.

      PS wszystkie cytaty za Biblią Warszawską tzw Brytyjką.



      • pamejudd "Poligamii". Poza tym... 08.07.09, 15:07
        ...w kwestii homoseksualizmu ta sama Biblia wypowiada się jednoznacznie. Jeśli więc już podpierać argumentację jakimś źródłem, to chyba nie-wybiórczo?

        Btw, a Nowy Testament sprawdzałeś, czy moze chciałeś po prostu popajacować?
        • blagam_nie_podwazajcie_sojuszy Re: "Poligamii". Poza tym... 08.07.09, 16:16
          re pamejud
          > ...w kwestii homoseksualizmu ta sama Biblia wypowiada się jednoznacznie. Jeśli
          > więc już podpierać argumentację jakimś źródłem, to chyba nie-wybiórczo?

          Człowieku a czy ja coś takiego piszę, z czym polemizujesz? Ja zadnej a już broń Boże własnej argumentacji w poprzednim poście nie zawarłem:)

          Oczywiście biblia w kazdym razie będące jej integralną częścią Prawo Mojżeszowe nakazuje zabijać homoseksualistów, wróżki, kobiety które cudzołożą, a nawet przypadkowo w czasie szarpaniny pozbawią meżczyznę ubrania, daje też prawo podwójnego spadku pierworodnemy synowi wobec jego braci i generalnie wyklucza z dziedziczenia kobiety. Reguluje też dokładnie postępowanie z ludnością zdobywanych miast ( w jakich okolicznościach należy ją wybić do nogi nie szczedzac kobiet i dzieci, a w jakich pozostawić przy życiu). Ponadto zawiera masę mniej spektakularnych przepisów, jak choćby obowiązek zakopywania po sobie ekskrementów:)

          Czy takie osadzenie sprawy homoseksualizmu w dumnej tradycji judeochrześcijańskiej tradycji wspiera obecne ddążenia gejów czy nie, każdy może sobie wyrobić zdanie na podstawie lektury ksiązki bedącej bądź co bądź jej niepodważalnym fundamentem:)

          Skoro jednak mnie sprowokowałeś to moim skromnym zdaniem - tak. Gdyż jak łatwo zauważyć to co z upodobaniem przedstawia się jako naturalnie przyrodzone ludzkiemu gatunkowi prawo, jest w znacznej części jedynie zbiorem plemmienych legend i fobi czasem zwykłych dziwactw:)

          PS dzieki za "poligamii" nie zauważyłem, jak coś takiego znajdziesz w tym poscie to zwróć uwagę:)
    • pamejudd Hmm... Widzę lekkie fałszowanie Biblii... 08.07.09, 14:52
      To troche wkurzające, że ledwie rzuciłem wzrokiem na ten - pożal się Boże - felieton i już znalazłem w nim kłamstwo (wątpię, że objaw zwykłej niewiedzy). Otóż panowie piszą, że trzeba się nieźle natrudzić, żeby znaleźć fragment definiujący małżeństwo jako związek mężczyzny z kobietą, a nie np. kozą czy innym facetem.

      Otóż, drodzy gazetoaletowi eksperci, w Księdze Kapłańskiej (20.13) stoi jak byk:
      "13 Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli."

      Innych cytatów szukał nie będę, bo po cholerę? Jeśli jakiś paralityk umysłowy powołuje się na Biblię (cóż za zaj*biście wysublimowany chwyt erystyczny!), to niech raczy choćby do niej zajrzeć - wystarczy uruchomić przeglądarkę.


      Zaczynam nabierać przekonania, że przy obecnej GW, RP czy Dz to gazety na wyżynach obiektywizmu.
      • lombelico_del_mondo Re: Hmm... Widzę lekkie fałszowanie Biblii... 08.07.09, 15:45
        pamejudd napisał:
        > "13 Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, p
        > opełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ścią
        > gnęli."


        Cytatem odnośnie uprawiania seksu chcesz uzasadnić nieprawdziwość stwierdzenia o
        małżeństwie? Ciekawostka. Chyba że chciałeś w ten sposób wykazać, że Biblia
        zawiera zakaz uprawiania seksu przez mężczyzn. Ale w Biblii jest też zakaz
        uprawiania seksu z kobietą, która ma miesiączkę, myślisz, że też powinien
        współcześnie obowiązywać?
        • keradk Re: Hmm... Widzę lekkie fałszowanie Biblii... 09.07.09, 00:31
          staaaary ale pojechałes... uprawiasz sex z kobietą która ma okres???
          to juz jest mocno nienormalne! I chyba kazda kobieta to potwierdzi.

          > Cytatem odnośnie uprawiania seksu chcesz uzasadnić nieprawdziwość
          stwierdzenia o małżeństwie? Ciekawostka.

          hmmmm skoro nie mozna upraiwac sexu miedzy mezczyznami pod karą
          śmierci to jak do diabla, nawet bedąc kompletnym tłumanem z logiki,
          uzasadnisz ze mozliwe bylo uznanie małzenstwa 2 facetow????


          a tak w ogole - ty NEDZNY ANTYSEMITO!!! smiesz na forum GW twierdzic
          ze żydowska religia jest zła i homofobiczna? moze chcecie homosie
          isc na solo z lobby zydowskim? nie macie szans:)
    • and_nowak Dawniej nie było kół i trójkątów - to teżnie jest 08.07.09, 15:21
      Dawniej nie było podziału na kible damskie i męskie. To sprawa ostatnich
      dziesięcioleci! Po co o tym wspominam? Ano w postępowej Kalifornii jakaś grupa
      osób "niezdecydowanych płciowo" uznała, że podział na kible damskie i męskie
      narusza ich godność itd. bo niejako wymusza deklarację przynależności do jednej
      z płci. Śmieszne, ale prawdziwe - oni żądali zrobienia kibli dla
      "niezdecydowanych, innych itp."

      Tyle samo wynika z pseudoanalizy historycznej nt. małżeństwa, jakiej dokonali
      autorzy artykułu.

      Osoba i poglądy red. Terlikowskiego są mi naprawdę dalekie, ale to jeszcze nie
      powód by wszelkie wynaturzenia przyjmować z życzliwo-głupawym uśmiechem w imię
      jakiejś tam tolerancji.

      Niech sobie geje żyją, współżyją - ich sprawa. Żadnych prześladowań - to też
      oczywiste. Jeżeli koniecznie chcemy jakoś uznać ich związki, to wyłącznie jako
      wspólnotę majątkową. Tak, jak związek (nieseksualny) dwóch braci, mieszkające
      razem dwie (trzy) emerytki, itd. itp. Niech sobie dziedziczą, razem płacą
      rachunki, itd.
      • piotr7777 Re: w RP nie ma dyskryminacji gejów 08.07.09, 18:45
        ..i lesbijek, ponieważ mają oni te same prawa i obowiązki co osoby
        homoseksualne. Mogą również zawierać małżeństwa tyle że nie ze soba
        nawzajem a z osobami płci przeciwnej. Śmiem twierdzić, że definicja
        małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety dyskryminacją nie jest a
        nawet gdyby ją za taką uznać wynika bezpośrednio z konstytucji więc
        to na chwilę obecną zamyka dyskusję.
        Nie było moją intencją porównywanie homoseksualizmu do zoofilii,
        jedynie zwracam uwagę, że na przestrzeni dziejów małżeństwo
        stanowiło związek 1) dwojga 2) osób 3) płci przeciwnej. Jeśli więc
        odrzuci się - jak proponują aktywiści gejowscy ostatni element tej
        definizji wątpliwe staną się pozostałe dwa.
        Śmiem twerdzić, że Polacy są społeczeństwem obyczajowo
        konserwatywnym na co wskazują choćby wyniki wyborów. Nawet
        Aleksander Kwaśniewski gdy był prezydentem na pytanie o stosunek do
        kwestii małżeństw homoseksualnych odpowiedział "wolę związki
        heteroseksualne, bo sam w taki mjestem". JEst to taki sam fakt jak
        to, że np. zyjemy w klimacie umiarkowanym a nie np. podzwrotnikowym.
        A skoro tak jeżeli faktycznie środowiska progejowskie chcą osiągnąć
        to o co walczą muszą dostosować się do tego faktu, bo inaczej
        pozostaną radykalną grupką bez siły przebicia. To rodzaj
        przyjacielskiej sugestii.
        Dla mie jest oczywiste, że związek osób tej samej płci małżeństwem
        nie jest i nie bedzie nim również wówczas gdy zostanie to
        zadekretowane (tak jak rak nie stanie się ryba na skutek zapisu w
        ustawie o rybołóstwie). Po prostu celami małżeństwa są dobro
        małżonków i prokreacja, ten drugi cel (w wypadku osób w podeszłym
        wieku lub bezpłodnych) może być co prawda trudny ale teoretycznie
        możliwy. Skoro geje rodzicami w naturalny sposób stać się nie mogą
        więc z natury rzeczy małżeństwo do nich nie pasuje. Jest również
        oczywiste, że nie mogą oni adoptować dzieci a to z tego powodu, że
        prawem każdego dziecka jest posiadanie ojca i matki. Dziecko może z
        przyczyn losowych nie mieć jednego lub nawet obojga rodziców ale
        stan ten nigdy nie powinien być stanem pożądanym. Innymi słowy
        mówiąc nie można dziecku powiedzieć: "inne dzieci maja mamusię i
        tatusia i to jest w sumie O.K, ty masz dówch tatusiów i to też jest
        O. K. a jak masz wątpliwości to powienieneś (powinnaś) się leczyć,
        bo być może jesteś homofobem"
        Próbowałem wykazać, że tolerancja zawsze wiąże się z brakiem
        akcpetacji i jeśli akceptuje się gejów (co zresztą nie jest niczym
        zdrożnym) to nie można mówić, że jest się "tolerancyjnym". Mam
        raczej wrażenie, że to aktywistom gejowskim pojęcie tolerancji
        względem inaczej myślących jest z gruntu obce czego dowodem
        niesprawiedliwe określenie KK jako organizacji "totalitarnej".
        Nie mam wreszcie nic przeciwko dyskusji o związkach partnerskich,
        ale moim zdaniem jest to bez sensu ponieważ albo się dormalizuje
        związek dwojga osób i wtedy jest to po prostu małżeństwo z
        wszystkimi konsekwencjami albo decyduje się na życie w nieformalnym
        zwiazku i wtedy jest to kunkubinat, który można w każdej chwili
        zerwać, ale który z natury rzeczy jest poza prawem co nie znaczy że
        nie krozysta z jego ochrony (np. prawo odmowy zeznań przed sądem).
        Myślę też, że potrzeby gejów w zupełności zaspokoiłaby możliwość
        zawarcia spółki cywilnej prowadzącej wspólnie gospodarstwo domowe,
        udział w dziedziczeniu przy jednoczesnym zwolnieniu z pdoatku
        spadkowego etc.
        • nikodem123 Re: w RP nie ma dyskryminacji gejów 08.07.09, 22:28
          piotr7777 napisał:

          > ..i lesbijek, ponieważ mają oni te same prawa i obowiązki co osoby
          > homoseksualne. Mogą również zawierać małżeństwa tyle że nie ze soba
          > nawzajem a z osobami płci przeciwnej.

          Nieprawda. Osoby heteroseksualne mogą zawierać małżeństwa z osobami, które
          kochają. Osoby homoseksualne takiego prawa nie mają.

          Śmiem twierdzić, że definicja
          > małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety dyskryminacją nie jest

          Jest dyskryminacją, ponieważ osoby heteroseksualne mogą zawierać małżeństwa z
          osobami, które kochają, a osoby homoseksualne nie mogą zawierć małżeństw z
          osobami, które kochają.

          a
          > nawet gdyby ją za taką uznać wynika bezpośrednio z konstytucji więc
          > to na chwilę obecną zamyka dyskusję.

          To właśnie otwiera dyskusję na temat, czy polska konstytucja dyskryminuje osoby
          homoseksualne.

          > Nie było moją intencją porównywanie homoseksualizmu do zoofilii,
          > jedynie zwracam uwagę, że na przestrzeni dziejów małżeństwo
          > stanowiło związek 1) dwojga 2) osób 3) płci przeciwnej.

          Na przestrzeni jakich dziejów i czyich państw? Wyśmiana tu już kultura Wybrzeża
          Kości Słoniowej małżeństwo dwóch facetów zna od dawnych dziejów. Kraje Europy
          zachodniej od coś 22 lat.

          Jeśli więc
          > odrzuci się - jak proponują aktywiści gejowscy ostatni element tej
          > definizji wątpliwe staną się pozostałe dwa.

          Małżeństwo jest zawierane zawsze jako obopólna zgoda obu stron. Jeśli Twoja
          lampka nocna lub koza są zdolne do wyrażania jakiejkolwiek świadomej zgody i są
          w stanie przestrzegać zawartej małżeńskiej przysięgi, to rzeczywiście możesz
          obawiać się rozciągnięcia definicji małżeństwa na osoby homoseksualne.

          > Śmiem twerdzić, że Polacy są społeczeństwem obyczajowo
          > konserwatywnym na co wskazują choćby wyniki wyborów. Nawet
          > Aleksander Kwaśniewski gdy był prezydentem na pytanie o stosunek do
          > kwestii małżeństw homoseksualnych odpowiedział "wolę związki
          > heteroseksualne, bo sam w taki mjestem". JEst to taki sam fakt jak
          > to, że np. zyjemy w klimacie umiarkowanym a nie np. podzwrotnikowym.

          Masz rację. Społeczeństwo polskie generalnie jest homofobiczne. Nasz były
          prezydent bał się wypowiedzieć, że geje i lesbijki powinni mieć prawo do
          zawierania związków.

          > A skoro tak jeżeli faktycznie środowiska progejowskie chcą osiągnąć
          > to o co walczą muszą dostosować się do tego faktu, bo inaczej
          > pozostaną radykalną grupką bez siły przebicia. To rodzaj
          > przyjacielskiej sugestii.

          Więc co proponujesz? Mają siedzieć cicho, aż homouprzedzenia w Polsce same wygasną?

          > Dla mie jest oczywiste, że związek osób tej samej płci małżeństwem
          > nie jest i nie bedzie nim również wówczas gdy zostanie to
          > zadekretowane (tak jak rak nie stanie się ryba na skutek zapisu w
          > ustawie o rybołóstwie).

          Twoja osobista opinia, niestety wielu Polaków ją prezentuje, stąd też osoby
          homoseksualne społeczeństwo polskie postrzegają jako generalnie homofobiczne.

          Po prostu celami małżeństwa są dobro
          > małżonków i prokreacja, ten drugi cel (w wypadku osób w podeszłym
          > wieku lub bezpłodnych) może być co prawda trudny ale teoretycznie
          > możliwy. Skoro geje rodzicami w naturalny sposób stać się nie mogą
          > więc z natury rzeczy małżeństwo do nich nie pasuje.

          Naprawdę, uwierz mi, w większości przypadków małżeństwa nie są zawierane po to,
          aby płodzić dzieci. To się może zdarzać tylko w kręgach fanatycznie katolickich.

          Jest również
          > oczywiste, że nie mogą oni adoptować dzieci a to z tego powodu, że
          > prawem każdego dziecka jest posiadanie ojca i matki.

          Prawem dziecka przede wszystkim jest nie być w domu dziecka. I każda opcja:
          matka - ojciec, matka - matka, ojciec - ojciec, samotny ojciec, samotna matka są
          dla niego lepszym rozwiązaniem niż dom dziecka.

          Dziecko może z
          > przyczyn losowych nie mieć jednego lub nawet obojga rodziców ale
          > stan ten nigdy nie powinien być stanem pożądanym. Innymi słowy
          > mówiąc nie można dziecku powiedzieć: "inne dzieci maja mamusię i
          > tatusia i to jest w sumie O.K, ty masz dówch tatusiów i to też jest
          > O. K. a jak masz wątpliwości to powienieneś (powinnaś) się leczyć,
          > bo być może jesteś homofobem"

          Dlaczego dziecku nie można powiedzieć, że jego Twóch tatusiów albo jego dwie
          mamusie są OK?

          Jeśli dziecko twierdzi, że to nie jest OK, to nie ma sensu tłumaczyć dziecku, że
          jest homofobem. Dziecko nie posiada własnych opinii. Dziecko powtarza zasłyszane
          opinie. W takim razie wystarczy wytłumaczyć dziecku, że spotkało się z
          homofobami, którzy powiedzieli mu, że jego rodzice nie są OK.


          > Próbowałem wykazać, że tolerancja zawsze wiąże się z brakiem
          > akcpetacji i jeśli akceptuje się gejów (co zresztą nie jest niczym
          > zdrożnym) to nie można mówić, że jest się "tolerancyjnym".

          Bardziej wysublimowana forma homofobii: toleruję ale nie akceptuję.
          Taka figura stylistyczna: Jestem tolerancyjny dla samotnych matek wychowujących
          dzieci, to znaczy toleruję matki samotnie wychowujące dzieci, ale nie akceptuję
          matek samotnie wychowujących dzieci.

          Jestem tolerancyjny dla dzieci samotnych kobiet: toleruję dzieci samotnych
          kobiet, ale nie akceptuję dzieci samotnych kobiet.

          Czy gdybyś usłyszał, że jesteś tolerowany, ale nie jesteś akceptowany to poczułbyś:
          a) wszystko jest OK - mieszkam w tolerancyjnym społeczeństwie?
          b) nic nie jest OK - wszyscy pozwalają mi tu żyć, ale woleliby abym zniknął?


          Mam
          > raczej wrażenie, że to aktywistom gejowskim pojęcie tolerancji
          > względem inaczej myślących jest z gruntu obce czego dowodem
          > niesprawiedliwe określenie KK jako organizacji "totalitarnej".


          KK jest totalitarną organizacją. Ksiądz w pewnym momencie nie ma niczego. Nie ma
          rodziny, dzieci, które zaopiekowałyby się nim nim na starość. Nie ma zawodu,
          dzięki któremu mógłby zarabiać na swoje utrzymanie. W pewnym momencie staje się
          całkowicie zależny od instytucji, której jest członkiem.

          > Nie mam wreszcie nic przeciwko dyskusji o związkach partnerskich,
          > ale moim zdaniem jest to bez sensu ponieważ albo się dormalizuje
          > związek dwojga osób i wtedy jest to po prostu małżeństwo z
          > wszystkimi konsekwencjami

          i właśnie o to chodzi


          albo decyduje się na życie w nieformalnym
          > zwiazku i wtedy jest to kunkubinat, który można w każdej chwili
          > zerwać, ale który z natury rzeczy jest poza prawem co nie znaczy że
          > nie krozysta z jego ochrony (np. prawo odmowy zeznań przed sądem).

          I właśnie o to chodzi, aby nie żyć w nieformalnym związku.

          > Myślę też, że potrzeby gejów w zupełności zaspokoiłaby możliwość
          > zawarcia spółki cywilnej prowadzącej wspólnie gospodarstwo domowe,
          > udział w dziedziczeniu przy jednoczesnym zwolnieniu z pdoatku
          > spadkowego etc.

          I tu się właśnie mylisz! Dlaczego małżeństwa są zawierane przed urzędnikiem
          stanu cywilnego (kodeks rodzinny), a nie przed notariuszem (kodeks handlowy i
          prawa cywilnego)? Przecież zwykłe heteroseksualne małżeństwo mogłoby zawrzeć
          spółkę cywilną, w której statucie również byłyby paragrafy dotyczące
          ewentualnych dzieci.
          • keradk Re: w RP nie ma dyskryminacji gejów 09.07.09, 00:39
            skasujcie ten obrzydliwy, nienawistny post nikodema123. z
            tego "czlowieka" zieje nienawisc. oraz powinien natychmiast wyjechac
            na Wybrzeze Kosci Słoniowej. tam nareszcie osiagnie swoj upragniony
            status świetej krowy
            • lombelico_del_mondo potrafisz to jakoś uzasadnić? 09.07.09, 08:23
              keradk napisał:
              > skasujcie ten obrzydliwy, nienawistny post nikodema123. z
              > tego "czlowieka" zieje nienawisc.

              Potrafisz to jakoś uzasadnić? I zastanów się, czy Twój post nie jest
              bardziej nienawistny i obrzydliwy.
        • mireky Re: w RP nie ma dyskryminacji gejów 09.07.09, 20:05
          racja. małżeństwo to związek męża i żony . Próby rozciągania tej definicji na
          pary homoseksualne są raczej demonstracją. najlepszym rozwiązaniem jest
          stworzenie pakietu praw dla związków nie będących małżeństwami czyli par
          homoseksualnych i konkubinów
    • drakmaj Katoliccy konserwatyści i kozy 08.07.09, 22:30
      Ależ prymitywny tekst. Argumentacja dla idiotów, przekłamania, nieprawda, wyimaginowane tezy. Byle nasze bylo na wierzchu.
      Żal "dupę ściska" jak się czyta takie bzdety.
      • mchawa Re: Katoliccy konserwatyści i kozy 09.07.09, 18:29
        ...ZAL DUPE SCISKA-TO DOPIERO PRYMITYWNY TEKST...
      • lobet Re: Katoliccy konserwatyści i kozy 09.07.09, 18:58
        Makowski - ex-kleryk, niespełnione powołanie...
      • mireky Re: Katoliccy konserwatyści i kozy 09.07.09, 19:39
        to wskaż te bzdety i zaargumentuj chyba że Cię na to nie stać. obawiam się że
        nie jesteś w stanie merytorycznie odnieść się do tekstu i sformułowanie
        "argumentacja dla idiotów" to jedyne co masz do napisania
    • zg13 jak co dzien promocja zboczen w GW 08.07.09, 23:36

    • szampans Malzenstwa jednoplciowe ? Nigdy !!! 09.07.09, 02:22
      Kosciol katolicki, ktory przyznal sobie monopol na prowadzenie
      owieczek do wrot raju ustanawiajac spowiedz, nigdy sie nie zgodzi na
      zwiazki homoseksualne, gdyz mu sie to nie oplaca.

      Jednym z najwazniejszych aspektow natury Czlowieka jest jego
      seksualnosc, wiec Kosciol narzuca warunki niemozliwe do spelnienia.
      Czlowiek, ktory nie grzeszy fizycznie, musi z natury rzeczy wpasc w
      obsesje "nieczystych mysli". Nawet to jest grzechem, zatem kazdy
      wierny, aby dostac sie do wrot niebieskich musi sie spowiadac.
      Zauwazyliscie, ze na spowiedzi kazdy ksiadz zmierza prosto do
      Waszych "grzechow cielesnosci"? Wie on doskonale, ze kazdy ma jakies
      takie "grzeszki" na sumieniu, wiec z przyjemnoscia Was wyslucha i da
      rozgrzeszenie. Tym sposobem zapewni sobie Wasza dozgonna wdziecznosc
      i Wasze sowite datki pieniezne. Boicie sie ognia piekielnego, wiec
      nie mozecie wiec wyobrazic sobie zycia bez spowiedzi, prawda?

      Judzenie spoleczenstwa i sianie nienawisci wzgledem homoseksualistow
      oplaca sie podwojnie:
      1. w mlodych, gleboko wierzacych homoseksualistach rodzi sie
      poczucie winy, co pozwala czynic z nich wiernych, potulnych
      niewolnikow. Na podobnej zasadzie Kosciol stworzyl sobie armie
      wdziecznych babc, ktore kilkanascie lat temu nagminnie poddawaly sie
      aborcji, lecz Kosciol je "uratowal" przed piekielnymi mekami, dajac
      im rozgrzeszenie, a tym samym cieply kat u Pana Boga za piecem.
      Teraz wdzieczne babcie placa po pol emerytury.
      2. Ale Kosciol podsuwa jednak homoseksualistom-katolikom
      mozliwosc "honorowego wyjscia", czyli seminarium duchowne. Tam kazdy
      kleryk znajdzie sobie spowiednika, ktory go rozgrzeszy, a moze nawet
      zaprosi do lozka :-)
      Ostracyzm wobec gejow napedza w Polsce ogromna ilosc kandydatow do
      seminariow. Moj kolega ze szkolnej lawy zostal wlasnie w ten sposob
      ksiedzem. Przekonal go w lozku jego spowiednik. Dla Kosciola taki
      duchowny, to skarb: nie ma zagrozenia, ze splodzi potomstwo i trzeba
      bedzie placic alimenty, nie bedzie zadnego skandalu i nie bedzie
      zadnego spadku po ksiedzu. Caly jego majatek Kosciol zatrzyma dla
      siebie. Pod jednym warunkiem: jak najdalej posunietej dyskrecji.
      Stad blisko 80% polskich ksiezy jest orientacji homoseksualnej, lecz
      kto o tym wie?

      Podrozujac po swiecie odkrylem, ze istnieja panstwa, w ktorych prawa
      sa rozne dla muzulmanow i chrzescijan. I to dziala !!!
      Polska musi wiec wprowadzic rozne prawa dla katolikow i ateistow
      (czy innowiercow).
      1. prawo do korzystania ze sluzby zdrowia tylko dla ateistow. To Bog
      Wszechmogacy decyduje o chorobie i smierci. Bluznierstwem jest
      przeciwstawianie sie jego woli. Katolicy musza te wole boska
      zaakceptowac z pokora, dziekowac za zeslane cierpienia i niesc do
      Boga jedynie dziekczynne modly. Bedzie duzo taniej i madrzej.
      2. Masturbacja, aborcja, in vitro, pornografia, zwiazki
      pozamalzenskie, burdele, MALZENSTWA JEDNOPLCIOWE... - tylko dla
      ateistow. Katolikom winno to byc prawnie zabronione.
      3. Honor placenia podatkow na Kosciol, ktore teraz placa wszyscy bez
      wyjatku, winien byc zarezerwowany tylko dla wiernych: a niech sie
      ateisci skrecaja z zazdrosci !
      4. W szkolach winno sie uczyc teorii Kopernika, Darwina i innych
      herezji wylacznie dzieci ateistow. Dla dzieci katolickich wystarczy
      Pismo Swiete.

      Jak widzicie, zakonczenie tych sporow jest bardzo latwe do
      zrealizowania. Wystarczy chciec.

      Pozdrawiam

    • munkar Katoliccy konserwatyści i kozy 09.07.09, 11:01
      Rzeczywiście małżeństwa heteroseksualne są zagrożeniem dla par/związków
      partnerskich homoseksualnych, biedne babcie zwane poniekąd "moherami" są
      zagrożeniem dla panków, skinów, Kościół jest zagrożeniem dla całej cywilizacji
      postępowej. Błagam nie obdzierajcie z godności par homoseksualnych, niech
      wychowują dzieci na "pożądnych" obywateli.
    • benek231 Polski katol zawsze skrajnie nietolerancyjny i wro 09.07.09, 17:07
      wrogi w stosunku do wszystkich nowych pradow i wplywow. Tak zostal wychowany w
      swoim kosciele - takze skrajnie konserwatywnym i wrogim w stosunku do obcych.
      Dlaczego wiec mialby nagle katol stac sie tolerancyjny wobec homoseksualizmu,
      zwlaszcza.

      Dla mnie osobiscie, homoseksualizm jest odmiennoscia, ktorej nie rozumiem i
      nigdy nie zrozumiem. Tak jak nie zrozumiem jak to jest byc kobieta. Nie rozumiem
      przy tym, co siedzi w katolu, i drazy go niczym robak, co nie pozwala mu na
      pozostawienie w spokoju osobnikow pragnacych sformalizowac swoj zwiazek. Co
      dziwnego w tym, ze i oni chcieliby tego samego co maja hetero. A jak nie
      uzyskaja zgody na malzenstwo to przestana sie widywac? Na co ci katole licza? No
      nie wiem, ale jesli katole upatruja w tym sposobu na "leczenie z
      homoseksualizmu" to ich kosciolek odniosl tym samym najwiekszy sukces w swych
      dziejach: oglupil swych parafian tak mocno, ze mocniej to juz nie da rady.

      • piotr7777 Re: do nikodema 123 09.07.09, 17:31
        Nie wiem co chcesz osiągnąć przykładem WKS, ale z całą pewnością
        wkład tego kraju w rozwój cywilizacyjny jest mniejszy niż
        społeczeństw judeochrześcijańskich czy choćby arabskich. Więc raczej
        to kiepski przykład.
        Spróbuj wykazać różnice miedzy akceptacją a tolerancją. Być może,
        podobnie jak inni politycznie poprawni, po prostu nie znasz
        prawidłowego znaczenia słowa "tolerancja" i chodzi ci o jakąś formę
        empatii czy pozytywnej wyrozumiałości dla gejów. No cóż, ja też
        uważam, że geje mogą być sympatyczni. Jednakże z jakiś powodów
        ludzie dzielą się na mężczyzn i kobiety a zwierzęta na samców i
        samice. W biologii nic nie jest przypadkowe więc jeśli ten podział
        ma na celu zachowanie gatunku to orientacja homoseksualna jest pewną
        anomalią. Anomalią nieszkodliwą społecznie ale obiektywnie
        istniejącą.
        Z punktu widzenia prawa rodzinnego to czy małżenstwo zawiera się dla
        celów prokreacyjnych czy rekreacyjnych czy w ogóle bez powodu to
        rzecz obojętna. Z punktu widzenia etycznego małżeństwo dwojga osób w
        wieku produkcyjnym o zdolności rozrodczej jest pewną aberracją,
        jakąś formą legalnej prostytucji. W wypadku osób homoseksualnych
        małżeństwo jest po prostu bez sensu, natomiast oczywiście jakaś tam
        ochrona prawna łączącej ich więzi się należy.
        Zapewne jest tak, że wszystko jest lepsze niż dom dziecka (choć
        zapewne córka Fritzla nie przyznałaby Ci racji). Tym niemniej
        otwarte jest pytanie czy lepszy jest wariant ojciec + matka czy
        ojciec+ojciec albo matka + matka. Ty zapewne powiesz, że to bez
        znaczenia, ale zapewniam Cię, że nawet osoby na ogół pozytywnie
        nastawione do mniejszości seksualnych (jak na przykład ja ale nie
        tylko) raczej instynktownie za lepszy uznają heteroseksualny wariant
        rodzicielstwa. I teraz gdyby wprowadzono możliwość jomoadopcji
        mogłoby się okazać, że w 99 procentach przypadków dzieci i tak
        trafiałyby do małżeństw heteroseksualnych. Przynajmniej z początku.
        Oficjalnie będzie się mówiło tak, że decydować powinno dobro dziecka
        a orientacja potencjalnych rodziców adopcyjnych jest tu rzeczą
        wtórną. Jednak ci pracownicy ośrodków adopcyjnych czy sędziowie
        rodzinni odruzcający starania rodziców homosekslualncyh prędzej czy
        później bedą musieli tłumaczyć się z "homofobii" i albo stracą pracę
        albo dla świętego spokoju zaczną przydzielać dzieci parom osób tej
        samej płci. Koniec będzie taki, że za jakieś 20-30 lat
        heteroseksualiści będą się modlić, żeby tylko jacyś geje nie złożyli
        wniosku o adopcję z jedyną pociechą będzie to, że zainteresowanie
        par homoseksualnych wychowywaniem dzieci nie bedzie duże.
        Na Zachodzie homoseksualiści mają mniej więcej taki status jak
        kościół katolicki w Polsce- ostatnio np. w UK katolickie agencje
        adopcyjne zmuszono do oddawania dzieci gejom a w jednym ze stanów
        USA zwolniono ze służby policjanta, który odmówił udziału w paradzie
        gejów i to nie jako chroniący tę paradę (to byłoby zrozumiałe) ale
        jako jej uczestnik. Dlatego mając do wyboru dominację kościoła i
        dominację lewicowego lobby jakoś wolę to pierwsze.


        • piotr7777 Re: do nikodema 123 09.07.09, 18:49
          Małe sprostowanie. Wyszło:
          "Z punktu widzenia prawa rodzinnego to czy małżenstwo zawiera się
          dla
          celów prokreacyjnych czy rekreacyjnych czy w ogóle bez powodu to
          rzecz obojętna. Z punktu widzenia etycznego małżeństwo dwojga osób w
          wieku produkcyjnym o zdolności rozrodczej jest pewną aberracją,
          jakąś formą legalnej prostytucji".

          A powinno być:

          "Z punktu widzenia prawa rodzinnego to czy małżenstwo zawiera się
          dla
          celów prokreacyjnych czy rekreacyjnych czy w ogóle bez powodu to
          rzecz obojętna. Z punktu widzenia etycznego małżeństwo dwojga osób w
          wieku produkcyjnym o zdolności rozrodczej WYKLUCZAJĄCE POSIADANIE
          DZIECI jest pewną aberracją,
          jakąś formą legalnej prostytucji."

          Innymi słowy mówiąc- jeśli dwie osoby nie chcą mieć dzieci a jednak
          decydują się na małżeństwo właściwie nie do końca wiadomo po co.
          • nikodem123 Re: do nikodema 123 09.07.09, 19:35
            piotr7777 napisał:

            > Małe sprostowanie. Wyszło:

            [...]
            >
            > A powinno być:
            >
            > "Z punktu widzenia prawa rodzinnego to czy małżenstwo zawiera się
            > dla
            > celów prokreacyjnych czy rekreacyjnych czy w ogóle bez powodu to
            > rzecz obojętna. Z punktu widzenia etycznego małżeństwo dwojga osób w
            > wieku produkcyjnym o zdolności rozrodczej WYKLUCZAJĄCE POSIADANIE
            > DZIECI jest pewną aberracją,
            > jakąś formą legalnej prostytucji."
            >
            > Innymi słowy mówiąc- jeśli dwie osoby nie chcą mieć dzieci a jednak
            > decydują się na małżeństwo właściwie nie do końca wiadomo po co.

            Tu w jakimś stopniu możesz rację, ale tylko w przypadku par heteroseksualnych.
            Rzeczywiście świadome stawianie sprawy: będziemy ze sobą, ale dzieci choć możemy
            mieć, to nie chcemy mieć jest cokolwiek dwuznaczne.

            • benek231 Re: do nikodema 123 09.07.09, 19:49
              nikodem123 napisał:


              > Innymi słowy mówiąc- jeśli dwie osoby nie chcą mieć dzieci a jednak
              > > decydują się na małżeństwo właściwie nie do końca wiadomo po co.
              >
              > Tu w jakimś stopniu możesz rację, ale tylko w przypadku par heteroseksualnych.
              Rzeczywiście świadome stawianie sprawy: będziemy ze sobą, ale dzieci choć możemy
              mieć, to nie chcemy mieć jest cokolwiek dwuznaczne.
              =====
              A na czym mialaby polegac ta dwuznacznosc?

              Przez tysiaclecia przyjelo sie, ze jak jest kobieta i mezczyzna to obowiazkowo
              sa i dzieci.
              Bronisz dazen homoseksualistow do legalizacji ich zwiazkow, zdajac sobie sprawe,
              ze nie tylko o sex w takim zwiazku chodzi, a tu jakbys nagle obuchem w glowke
              zarobil i pamiec stracil.
              Zatem tak jak homoseksualistom niekoniecznie o seks musi chodzic tak samo
              heterykom niekoniecznie na dzieciach musi zalezec. My hetero- takze jestesmy
              wyzwoleni i czasem kreci nas wylacznie spedzenie zycia w towarzystwie
              partnerki/partnera - a potomstwo absolutnie nas nie interesuje.
              Dwuznacznosc zachodzilaby gdyby kierowal nami wylacznie poped seksualny a nie
              szare.
              My juz nie musimy, kolego. Czyz nie jest to piekne(?)
              >
              • nikodem123 Re: do nikodema 123 09.07.09, 20:43
                Odpowiadam tylko piotrowi77,

                że potrafię zrozumieć jego pogląd w stosunku do małżeństw dwupłciowych.

                Ja tego poglądu nie podzielam.
                • benek231 Re: do nikodema 123 09.07.09, 20:59
                  nikodem123 napisał:

                  > Odpowiadam tylko piotrowi77,
                  >
                  > że potrafię zrozumieć jego pogląd w stosunku do małżeństw dwupłciowych.
                  >
                  > Ja tego poglądu nie podzielam.
                  =======
                  I pewnie wydaje mu sie przy tym, ze Wasze poglady sa rownouprawnione - rozne
                  poglady po prostu.

                  Mnie poglady Piotra przypominaja uzasadnienie wlascicieli niewolnikow,
                  udowadniajace poprawnosc niewolnictwa, czy uzasadnienia tradycjnalistow, ktorych
                  zdaniem kobieta powinna dzialac wylacznie w ramach "trzech K". Nawiasem mowiac
                  obronca niewolnictwa takze byl tradycjonalista.

                  No ale idze, ze nie masz wiekszych problemow z rozbijaniem jego rozumowania w
                  pyl. Bo i co zlego w tym, ze dwoch facetow wezmie slub w USC badz kosciele,
                  jesli w formalnym zwiazku poczuja sie szczesliwsi? A jakie niby ja mam prawo do
                  zamykania im drogi do ich szczescia(?)
                  • nikodem123 Re: do nikodema 123 09.07.09, 21:26
                    benek231 napisał:

                    Bo i co zlego w tym, ze dwoch facetow wezmie slub w USC badz kosciele,
                    > jesli w formalnym zwiazku poczuja sie szczesliwsi? A jakie niby ja mam prawo do
                    > zamykania im drogi do ich szczescia(?)

                    Po prostu dziękuję Ci za to zdanie.
          • benek231 Re: do nikodema 123 09.07.09, 19:36
            piotr7777 napisał:

            >
            > Innymi słowy mówiąc- jeśli dwie osoby nie chcą mieć dzieci a jednak
            > decydują się na małżeństwo właściwie nie do końca wiadomo po co.
            ======
            A to jest Twoj byznes by wiedziec do konca, prawda?
        • nikodem123 Re: do nikodema 123 09.07.09, 20:23
          Dzięki piotrze7777 za odpowiedź, oto moje wyjaśnienia

          piotr7777 napisał:

          > Nie wiem co chcesz osiągnąć przykładem WKS, ale z całą pewnością
          > wkład tego kraju w rozwój cywilizacyjny jest mniejszy niż
          > społeczeństw judeochrześcijańskich czy choćby arabskich. Więc raczej
          > to kiepski przykład.

          Uważam, że przykład był celny. Jest sobie państwo: Wybrzeże Kości Słoniowej i
          nie następuje tam żadna tragedia. Liczebność populacji nie spada. Nie ma
          masowego przechodzenia (bo przecież przejść się nie da) na homoseksualizm.
          Chyba nie chcesz powiedzieć, że tylko dlatego Europa osiągnęła sukces
          cywilizacyjny, że pedałów zabijała?
          Chyba również też nie chcesz powiedzieć, że gdyby WKS zlikwidowało swój status
          gejów zaczęłoby się rozwijać cywilizacyjnie szybciej.


          > Spróbuj wykazać różnice miedzy akceptacją a tolerancją. Być może,
          > podobnie jak inni politycznie poprawni, po prostu nie znasz
          > prawidłowego znaczenia słowa "tolerancja" i chodzi ci o jakąś formę
          > empatii czy pozytywnej wyrozumiałości dla gejów. No cóż, ja też
          > uważam, że geje mogą być sympatyczni.

          Już Ci wyjaśniam różnicę:
          Mieszkamy razem na przykład w internacie i mówię do Ciebie:
          - Ja Ciebie tu w tym miejscu, gdzie mieszkam będę tolerował (nie pobiję Ciebie,
          na przykład), ale nigdy nie oczekuj, że będę akceptował to, że tu jesteś i
          zachowujesz się tak, jak się zachowujesz.

          I jak byś się czuł, gdyby do Ciebie tak ktoś zagadał?

          Tolerancja to znaczy: - A co mnie to obchodzi! Chcą związków - niech mają.


          Jednakże z jakiś powodów
          > ludzie dzielą się na mężczyzn i kobiety a zwierzęta na samców i
          > samice. W biologii nic nie jest przypadkowe więc jeśli ten podział
          > ma na celu zachowanie gatunku to orientacja homoseksualna jest pewną
          > anomalią. Anomalią nieszkodliwą społecznie ale obiektywnie
          > istniejącą.

          Skoro nieszkodliwą społecznie, to dlaczego gejom i lesbijkom nie dać prawa do
          zawierania legalnych małżeństw?


          > Z punktu widzenia prawa rodzinnego to czy małżenstwo zawiera się dla celów
          prokreacyjnych czy rekreacyjnych czy w ogóle bez powodu to
          > rzecz obojętna. Z punktu widzenia etycznego małżeństwo dwojga osób w
          > wieku produkcyjnym o zdolności rozrodczej jest pewną aberracją,
          > jakąś formą legalnej prostytucji. W wypadku osób homoseksualnych
          > małżeństwo jest po prostu bez sensu, natomiast oczywiście jakaś tam
          > ochrona prawna łączącej ich więzi się należy.

          No właśnie, o tą jakąś tam ochronę prawną ich związków wszystkim lesbijkom i
          gejom, właśnie chodzi!
          Właśnie chodzi o ustawę o związkach partnerskich!

          Z drugiej strony nie wiem, co komu szkodzi, aby taki związek był nazwany
          małżeństwem?

          > Zapewne jest tak, że wszystko jest lepsze niż dom dziecka (choć
          > zapewne córka Fritzla nie przyznałaby Ci racji).

          Odwrócę pytanie: czy lepszy jest tatuś heteroseksulany?

          Tym niemniej
          > otwarte jest pytanie czy lepszy jest wariant ojciec + matka czy
          > ojciec+ojciec albo matka + matka. Ty zapewne powiesz, że to bez
          > znaczenia, ale zapewniam Cię, że nawet osoby na ogół pozytywnie
          > nastawione do mniejszości seksualnych (jak na przykład ja ale nie
          > tylko) raczej instynktownie za lepszy uznają heteroseksualny wariant
          > rodzicielstwa.

          W homofobicznym społeczeństwie takim jakim jest Polska, na pewno masz rację.
          Dziecko adoptowane przez parę jednopłciową zostałoby "zagryzione" przez swoich
          rówieśników. Byłoby nazywane: dzieckiem z domu dziecka (co już stygmatyzujące)
          wychowywanym przez zboczeńców.

          I teraz gdyby wprowadzono możliwość jomoadopcji
          > mogłoby się okazać, że w 99 procentach przypadków dzieci i tak
          > trafiałyby do małżeństw heteroseksualnych. Przynajmniej z początku.
          > Oficjalnie będzie się mówiło tak, że decydować powinno dobro dziecka
          > a orientacja potencjalnych rodziców adopcyjnych jest tu rzeczą
          > wtórną. Jednak ci pracownicy ośrodków adopcyjnych czy sędziowie
          > rodzinni odruzcający starania rodziców homosekslualncyh prędzej czy
          > później bedą musieli tłumaczyć się z "homofobii" i albo stracą pracę
          > albo dla świętego spokoju zaczną przydzielać dzieci parom osób tej
          > samej płci.

          Powołujesz się na przykład brytyjski. Tylko zrozum Wielka Brytania nie jest tak
          skrajnie homofobiczna, jak Polska. Tam dziecko wychowywane w rodzinie
          jednopłciowej nie jest sensacją, więc i ryzyko dyskryminacji takiego dziecka
          przez rówieśników jest mniejsze.


          Koniec będzie taki, że za jakieś 20-30 lat
          > heteroseksualiści będą się modlić, żeby tylko jacyś geje nie złożyli
          > wniosku o adopcję z jedyną pociechą będzie to, że zainteresowanie
          > par homoseksualnych wychowywaniem dzieci nie bedzie duże.

          Widzisz, tu się objawia Twoja homofobia. Boisz się, że dzieci z domów dziecka
          będą trafiać do rodzin jednopłciowych, a nie do rodzin dwupłciowych. Boisz się,
          bo uważasz, że tym dzieciom w rodzinach jednopłciowych będzie gorzej.

          Widzisz, póki co, nie ma żadnych dowodów, że dzieciom w rodzinach jednopłciowych
          jest gorzej niż w rodzinach dwupłciowych. Oczywiście tym dzieciom, które żyją w
          krajach, gdzie społeczeństwo ma w nosie, czy dany człowiek jest taki, czy siaki.
          W Polsce dzieciom w rodzinach jednopłciowych będzie się żyć gorzej.




          > Na Zachodzie homoseksualiści mają mniej więcej taki status jak
          > kościół katolicki w Polsce- ostatnio np. w UK katolickie agencje
          > adopcyjne zmuszono do oddawania dzieci gejom

          Nie, to nie tak. Agencjom katolickim zabroniono odrzucania podań małżeństw
          jednopłciowych i nakazano rozpatrywanie ich wniosków na równi z podaniami
          związków dwupłciowych.

          a w jednym ze stanów
          > USA zwolniono ze służby policjanta, który odmówił udziału w paradzie
          > gejów i to nie jako chroniący tę paradę (to byłoby zrozumiałe) ale
          > jako jej uczestnik.

          To miała być demonstracja, że policja będzie chroniła gejów i lesbijki. Dziwna
          demonstracja - prawda? Wiedz jednak, że zgłoszenie typu: - Zaprosiłem faceta na
          randkę. On mnie pobił i okradł.
          W Polsce jest kwitowane wzruszeniem ramion: - Masz pedale na coś zasłużył.
          Oczywiście jest spisywany cały protokół.

          Dlatego mając do wyboru dominację kościoła i
          > dominację lewicowego lobby jakoś wolę to pierwsze.
          >

          A ja wolę, aby nade mną nikt nie dominował. Co najwyżej chronił mnie.
    • szczurnapal Bark mi słów 09.07.09, 18:15
    • kadykianus Skąd się bierze homofobia? 09.07.09, 19:15
      Myślę, że homofobia jest skorelowana z kilkoma cechami kulturo-społecznymi danej osoby. Po pierwsze, najważniejszym czynnikiem jest to, czy ktoś zna osobiście jakiegoś geja lub lesbijkę. Czytałem kiedyś arcyciekawą prace doktorską nt. homofobii w Trójmieście. Autorka pokazała, że zachowania takie nie występują u kogoś, kto geja zna. Potwierdza się stara zasada, ze boimy się tego, czego nie znamy.

      Druga sprawa to ogólne wykształcenie/obycie w świecie. Osoby tego pozbawione brak ten rekompensują myśleniem stereotypowym ale u nich homofobia jest jednym z odprysków ksenofobii i nacjonalizmów i innych 'izmów', w ogóle.

      W różnych krajach może mieć grunt rożny. Najczęściej religijny ale myślę, ze w Polsce, w której religijność jest powierzchowna, polega to na kompleksach i takiej trochę zwichrowanej psychice Polaków, żeby nie powtórzyć za A. Michnikiem - skundleniem. Niechęć do geja byłaby w tym przypadku chęcią dokopania komuś i jak nie gej to Arab albo Żyd. Albo milioner a w sferze polityki - Wałęsie, Balcerowiczowi itp.

      Osobnym zagadnieniem jest tu kwestia psychiatryczna. Z. Freud postawił kiedyś tezę, ze homofobami (w sensie klinicznym) są homoseksualiści wypierający swoją orientację. W 1997 r Amerykanie potwierdzili tezę Freuda w eksperymencie. Lekarze zakwalifikowali grupę mężczyzn z klinicznie potwierdzoną homofobią, którzy oglądali gejowski film pornograficzny. U wszystkich mężczyzn wystąpiło silne podniecenie seksualne (wzwód).

      Uważam też że heteroseksualny mężczyzna, zrównoważony i z ukształtowaną orientacją seksualna i świadomy jej nie będzie homofobem. Będzie raczej podchodził do problemu tak samo jak do tego, że jego dziewczyna plotkuje z koleżanką przez telefon o bólach miesiączkowych - unika takich tematów. Nie znaczy to, ze ma cos do gejów. Nie ma tez nic do bólów miesiączkowych ale nie znaczy ze będzie o tym ciągle rozmawiał.

      Facet hetero ale z popapranym życiem seksualnym (w tym jego brakiem), z kompleksami i w ogóle niepewny swego, będzie dobrym kandydatem na homofoba.
      • wuk4 Re: Skąd się bierze homofobia? 10.07.09, 11:52

        kadykianus napisał:
        > Facet hetero ale z popapranym życiem seksualnym (w tym jego
        brakiem), z komplek
        > sami i w ogóle niepewny swego, będzie dobrym kandydatem na
        homofoba.

        Doskonała puenta, podpisuję się obiema rękami. Jeśli jeszcze można
        by coś dorzucić to to, że zmienia się obyczajowość i jest pewna
        grupa w społeczeństwie, która jest z tego niezadowolona, bo przez
        równouprawnienie gejów i lesbijek traci swoje czarne owce, na
        których można wyładować swoje kompleksy. Zakompleksione,
        niedokształcone miernoty (często właśnie z popapranym własnym
        życiem seksualnym) muszą się jakoś wyładować na wyimaginowanym
        wrogu - mówiąc "ty żydzie", "ty pedale", "ty lesbo". Do tego
        dochodzą jeszcze egodystonicy, jak np. Cejrowski czy Wierzejski. I
        z tego się bierze homofobia. Normalny facet hetero zajmuje się
        swoją dziewczyną/ kochanką/ żoną i swoim życiem rodzinnym, a nie z
        histeryczną nienawiścią zajmuje się potępianiem seksu
        homoseksualnego.
        • kadykianus Re: Skąd się bierze homofobia? 10.07.09, 21:41
          Tak jest. To mi się potwierdza wśród znajomych.
    • herbeczka Katoliccy konserwatyści i kozy 09.07.09, 19:24
      A ma to dużo wspólnego z chrześcijaństwem
      Chrześcijaństwo nakazuje kochać bliźnich ale nie tolerować zboczonych
      wynaturzeń człowieka. Homoseksualizm godzi w godność ludzką i neguje powołanie
      człowieka do życia w zgodzie z zamysłem Stwórcy.
      • elucidator Re: Katoliccy konserwatyści i kozy 09.07.09, 19:56
        To dlaczego tenze Stfurca stworzyl takie zjawisko jak homoseksualizm, ktore
        zreszta wystepuje nie tylko u ludzi ale i wiekszosci ssakow tudziez innych gatunkow?
      • dyktator_bolandy Re: Katoliccy konserwatyści i kozy 09.07.09, 19:57
        powiedz to lubieżnym homo-księżulkom
    • 1aniolg Katoliccy konserwatyści i kozy 09.07.09, 19:30
      macie racje, nie wolno o nich pisać! dla gejów i lesb trzeba już
      budowac getta!to jest największa choroba 21wieku.
    • dyktator_bolandy Katoliccy konserwatyści - cos dla was 09.07.09, 19:52
      img261.yfrog.com/i/600pxzakazpedaowaniasvg.png/
    • fiedor88 Katoliccy konserwatyści i kozy 09.07.09, 19:55
      Co nam szkodzi wprowadzić cywilne małżeństwa homoseksualistów? Przecież oni i tak żyją ze sobą - ich natury nie zmienimy bez względu na to, czy takie zachowania nam się podobają, czy nie. A możemy komuś ułatwić życie.

      Katolicy przecież i tak nie muszą uznawać tych zwiazków.
      • elucidator Co to komu szkodzi? 09.07.09, 20:03
        Dokladnie tak. Co to komu szkodzi? Wiekszosc panstw Unii ma juz tzw.
        zarejestrrowane zwiazki partnerskei. Polska jest tutaj jednym z paru
        niechlubnych wyjatkow.

        pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Same_sex_marriage_map_Europe_detailed.svg&filetimestamp=20090609031258
        • jk1962 Re: Co to komu szkodzi? 09.07.09, 21:55
          elucidator napisał:
          Co to komu szkodzi? Wiekszosc panstw Unii ma juz tzw.
          zarejestrrowane zwiazki partnerskei. Polska jest tutaj jednym z paru
          niechlubnych wyjatkow.
          ................................
          Nie wiem co szkodzi bo nie rozumiem teologicznego bełkotu. Widzę
          natomiast ogromną dla Kościoła użyteczność forsowania
          dyskryminujących mniejszość seksualną rozwiązań. Bo jak spośród
          polityków wybrać tych którzy będą bronić interesów Kościoła jak
          niepodległości; wbrew Konstytucji, wbrew prawu, wbrew przyzwoitości?
          Należy postawić wymagania "moralne" których akceptacja oznacza
          konieczność dyskryminacji i krzywdzenia współobywateli. A zgoda
          polityków na dyskryminację współobywateli w imię
          katolickiej "moralności" jest niczym innym jak manifestacją
          wiernopoddańczej postawy wobec biskupów. Innymi słowy ktoś kto
          popiera dyskryminację par homoseksualnych lub par bezpłodnych (in
          vitro) postawi także obronę przywilejów i interesów finansowych
          Kościoła ponad wszystko.
      • mireky Re: Katoliccy konserwatyści i kozy 09.07.09, 20:16
        związki partnerskie nie małżeństwa- nie mylmy pojęć. ale naturalnie jestem za,
        co to komu szkodzi, tylko w Polsce przeforsowanie czegoś takiego będzie bardzo
        trudne. zawsze jednak Polskę można oskarżyć przed trybunałami o łamanie praw
        człowieka bo wszystkie konwencje międzynarodowe zobowiązują do równego
        traktowania niezależnie od wiar, orientacji, pochodzenia itd

        fiedor88 napisał:

        > Co nam szkodzi wprowadzić cywilne małżeństwa homoseksualistów? Przecież oni i t
        > ak żyją ze sobą - ich natury nie zmienimy bez względu na to, czy takie zachowan
        > ia nam się podobają, czy nie. A możemy komuś ułatwić życie.
        >
        > Katolicy przecież i tak nie muszą uznawać tych zwiazków.
        • fiedor88 Re: Katoliccy konserwatyści i kozy 09.07.09, 20:41
          > związki partnerskie nie małżeństwa- nie mylmy pojęć
          Jak wolisz, kwestia nazw jest dla mnie najmniej istotna. :)
          • nikodem123 Re: Katoliccy konserwatyści i kozy 09.07.09, 21:15
            fiedor88 napisał:

            > > związki partnerskie nie małżeństwa- nie mylmy pojęć
            > Jak wolisz, kwestia nazw jest dla mnie najmniej istotna. :)

            Ale dlaczego nie małżeństwa?

            W czym są gorsze nasze związki o związków bezdzietnych małżeństw dwupłciowych?

    • falsify Katoliccy konserwatyści i kozy 09.07.09, 20:22
      Widzę, że GW osiąga szczyty idiotyzmu - mają aż tak mały rozgłos, że muszą stary
      artykuł serwować pod zmienionym tytułem na stronie głównej? I co to w ogóle za
      stwierdzenie - Katoliccy publicyści nie kochają gejów? Mają się zacząć z nimi
      umawiać? Aż się boję pomyśleć, jak dziennikarze GW okazują gejom swoją miłość,
      skoro tak bardzo muszą ich kochać...
    • hubemare Katoliccy konserwatyści i kozy 09.07.09, 20:29
      Zainspirowany tą dyskusją i chwalebnym obyczajem szerszego przedstawiania się
      grupie dyskusyjnej przed zabraniem głosu niniejszym ogłaszam, że jestem
      starszym, białym, zamożnym, heteroseksualnym mężczyzną o wykształceniu dużo
      więcej niż wyższym, nieobca jest mi filozofia, logika, psychologia, etyka,
      religioznawstwo, jako programista popełniłem parę programów, jako mężczyzna -
      córkę, jako naukowiec - różne badania, jako ciekawski - paroletnie pobyty w
      krajach różnych. Wyznaję, że jestem też trochę zdezorientowany i zatroskany
      stanem umysłów ludzi różnej skóry, płci, światopoglądu, rasy, wykształcenia i
      różnych dążeń. Doceniając pasję przejawianą przez Was - o, drodzy Rodacy !
      różnych orientacji i wieku - w dociekaniu Prawdy Ostatecznej i zafascynowany
      Waszymi erystycznymi umiejętnościami dedykuję niniejszemu forum rzecz już
      nienową ale zawsze wartą przypomnienia:

      Dezyderata

      Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu, pamiętaj jaki spokój może być w ciszy.

      Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach
      z innymi ludźmi.

      Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchając też tego, co mówią inni: nawet
      głupcy i ignoranci, oni też mają swą opowieść.

      Jeżeli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem
      zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie.

      Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę,
      jakkolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu.

      Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach - świat bowiem pełen jest
      oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty; wielu ludzi dąży do
      wzniosłych ideałów i wszędzie życie jest pełne heroizmu.

      Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć; nie bądź cyniczny wobec miłości,
      albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa.

      Przyjmuj pogodnie to, co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów
      młodości. Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla
      ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i
      samotności.

      Obok zdrowej dyscypliny bądź łagodny dla siebie. Jesteś dzieckiem wszechświata:
      nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj i czy to jest dla ciebie
      jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki jaki być powinien.

      Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz o Jego istnieniu i
      czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twe pragnienia; w zgiełku ulicznym,
      zamęcie życia, zachowaj pokój ze swą duszą.

      Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten
      świat jest piękny...

      Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.


      Pozwólcie też moi mili, że na koniec dam Wam życzliwą radę dojrzałego mężczyzny :
      pracujcie, oszczędzajcie, inwestujcie, uczcie się, budujcie lepszy świat.
      Pozdrawiam Panów, Paniom całuję dłonie.
      • jk1962 Re: Katoliccy konserwatyści i kozy 09.07.09, 22:17
        Dzięki, hubemare. Ważny głos w tej dyskusji, mówię to bez ironii.
    • giogiogio Dobrze napisałeś Kazik 09.07.09, 20:30
      Dobrze napisałeś Kazik (współautora, którego nie znam, też pozdrawiam). Nie
      przejmuj się tym, co wypisują papiści w komentarzach. Po prostu pokazują, jak
      rozumieją miłość bliźniego. No cóż - na Sądzie Ostatecznym, mam nadzieję, Jezus
      ich nie potępi, tylko naprostuje im mózgi i serca. Terlikowski sam podrze swój
      artykuł i zrobi to z radością.

      Z Bogiem!
Pełna wersja