Mija czas szkolnych bibliotek?

17.07.09, 14:18
Ten czas nie powinien minąć nigdy. Zwracam uwagę, że takiej
likwidacji we Wrocławiu dokonano wbrew obowiązującemu prawu, wbrew
istniejącym w tej sprawie wyrokom sądowym . Samorządy czują się
bezkarne. Na całym świecie cywilizowanym istnieją szkolne biblioteki
jako pracownie szkolne i nikomu nie przychodzi do głowy ich
likwidacja czy łączenie z innymi organizmami. Zdawali sobie sprawę z
potrzeby istnienia szkolnych bibliotek i ich roli twórcy Manifestu
Bibliotek Szkolnych UNESCO, który również Polska podpisała
archive.ifla.org/VII/s11/pubs/polish.htm. Teraz mamy zamiar
to zlekceważyć bo liczą się tylko oszczędności. Jeśli już nie ma
wyjścia i biblioteka szkolna jest jedyną biblioteką na danym terenie
(jest tak bo samorzady nagminnie likwidowały filie bibliotek
publicznych a teraz niby martwia się o dostep ludności do
biblioteki) to można to zrobic w inny sposób,. Nie jest to wyjście
idealne (lepiej by było otworzyć bibliotekę publiczną). W kilku
wiejskich gminach zatrudniono bibliotekarza publicznego do obsługi
po południu czytelników ze środowiska wiejskiego, a nauczycielowi
bibliotekarzowi pozwolono spokojnie wykonywać swoją pracę.Swoją
drogą często nie mają oni (bibliotekarze publiczni) wiele do roboty
jeśli samorząd nie zadbał o zbiory interesujące dla dorosłego
czytelnika.Badania wykazały, że takie połączenia nie służą ani
szkole ani środowisku. To naprawdę nie jest wszystko jedno czy w
szkole pracuje nauczyciel z wykształceniem bibliotekarskim czy
bibliotekarz publiczny, który często ma wykształcenie średnie i
skończył bibliotekarskie studium pomaturalne. Niczego nie ujmuję
bibliotekarzom publicznym ale po coś wyśrubowano w kolejnej reformie
wymagania wobec osób zatrudnianych w szkole. Biblioteka szkolna ma
swoją specyfikę swoje zadania i naprawdę to nie jest to samo co
biblioteka publiczna.Zastanawia mnie też łatwość z jaką chce sie
dopuścić do wchodzenia osób postronnych do szkoły. Biblioteka
publiczna ma obowiązek wpuscić i obsłużyc i lokalnego żula i
narkomana i Bóg wie kogo jeszcze. Otwieramy dodatkowe drzwi do
szkoły, którymi moze wejść i wyjść kazdy. Spotkałam sie z sytuacją,
kiedy przez takie dodatkowe drzwi na basen zwiały ze szkoły
dziewiecioletnie dzieci. Czy zatrudnimy dodatkowo ochroniarza czy
bibliotekarz zamiast pracować z czytelnikiem będzie pilnował drzwi?
I jeszcze jedno te same samorządy, które tak troszcza się o dostep
do zbiorów i ich małe wykorzystanie obcinają jak mogą etaty
bibliotekarskie. Zdarza się, że na 1000 czytelników zatrudniony jest
nauczyciel bibliotekarz na 1/2 etatu. Te same samorządy nie dbają o
zakup nowych książek czy zapewnienie dostepu do internetu.
Nauczyciele bibliotekarze niejednokrotnie zamieniają się w żebraków
krążących po zakładach pracy by wyprosić fundusze na nowe zakupy.
Dyrektor Biblioteki Publicznej we Wrocławiu był łaskaw powiedzieć,
że biblioteka szkolna pracuje tylko na przerwach. Zapraszam do wielu
bibliotek szkolnych w których pan dyrektor zapewne nie był. Tam
dzieci są na okrągło. Te, które nie uczestniczą w lekcjach religii
czy WF, te które sa na świetlicy i przychodza w ciszy poczytać,
odrobić lekcje, pograć w gry planszowe czy skorzystać z komputerów.
Często są takie dni kiedy nie mam czasu wyjść do toalety bo przecież
nie zostawię dzieci bez opieki. Nie chce mi się wierzyć, że te słowa
wynikały ze złej woli pana dyrektora, mam nadzieję, że to tylko brak
wiedzy.
Jest jeszcze jedna sprawa tam gdzie zamienia się bibliotek iszkolne
w publiczne zwalnia się nauczyciela bibliotekarza, który często
przez kilkanaście lat tworzył swoje miejsce pracy. W drodze wyjątku,
nie bacząc na wykształcenie i staz proponuje mu się najniższy
stopię - młodszego bibliotekarza (czyli takiego, który dopiero
rozpoczyna swoją drogę zawodową) co pociąga drastyczne obniżenie
pensji.To nie jest w porządku.
    • fajny.bibliotekarz Mija czas bibliotek szkolnych? 18.07.09, 12:17
      Takie cuda to tylko u nas w kraju mogą się dziać, istne brednie, ale
      najgorsze jest to że za projekty zmian w ustawie biorą się osoby
      które nie mają zielonego pojęcia co piszą a później się dziwią że
      nasz kraj upada na przysłowiowy pysk. Jestem nauczycielem
      bibliotekarzem z kilkuletnim stażem aby pracować w bibliotece
      szkolnej musiałam studiować 7 lat czyli 5 lat studia magisterskie z
      przygotowaniem pedagogicznym i 2 lata studia podyplomowe informacja
      naukowa i bibliotekoznawstwo każdy chyba wie ile to czasu a przede
      wszystkim pieniędzy kosztuje nie wyobrażam sobie abym teraz miała
      stracić pracę lub zostać pracownikiem biblioteki publicznej tracąc
      na wynagrodzeniu i prestiżu. Pracowałam w bibliotece publicznej
      bardzo dobrze wiem jak wygląda tam praca która całkowicie różni się
      od tej którą teraz wykonuję. Śmiać mi się chce gdy czytam że co
      niektórzy uważają że po zmianach cokolwiek się zmieni i że gdy
      biblioteka szkolna będzie czynna w wakcje to będzie tłum uczniów. W
      bibliotece publicznej w której pracowałam w czasie wakacji były
      takie pustki że z nudów można było usnąć a był to dział dla dzieci i
      młodzieży a więc nie próbujcie wciskać ludzią bredni słusznie jedna
      osoba napisała że kosztem uczniów chcą bibliotece publicznej
      podnieść statystykę która z roku na rok jest coraz niższa, należy
      także wspomnieć że w bibliotece publicznej w której pracowałam żadna
      z pań nie miała przygotowania pedagogicznego a nawet jakiegokolwiek
      wyższego wykształcenia i jak takie osoby miały by pracować z
      uczniami którzy jak wszyscy dobrze wiemy sprawiają wiele problemów
      wychowawczych i odpowiednie podejście i doświadczenie w pracy z
      młodzieżą to podstawa. Ale niech nie mieszają do tego bibliotek
      szkolnych w których robi się wszystko aby zachęcać uczniów do
      czytania ja znam wszystkich swoich czytelników a jest ich w roku
      szkolnym 400 i więcj organizuje lekcje biblioteczne wspólnie z
      koleżankami konkursy cztelnicze i inne wspólnie z innymi szkołam w
      gminie a także z innymi gminami. W roku szkolnym zakupuje książki
      których zakup zawsze jest konsultowany z uczniami to ich propozycje
      zakupów są brane pod uwagę i dlatego na wiele pozycje są zapisy,
      zarówno dyrekcja, rada pedagogiczna, gmina przeznaczają odpowiednie
      środki na zakup ja dodatkowo współracuję z wydawnictwami którzy są
      sponsorami naszej biblioteki szkolnej i dzięki temu księgozbiór jest
      systemtycznie wzbogacany, a uczniowie mający trudną sytuację
      materialną wypożyczają podręczniki na cały rok szkolny. Oprócz tego
      podejmowane zostają różne działania mające zaspokoić potrzeby
      czytelnicze i edukacyjne moich uczniów.
    • drugi_blondyn76 Mija czas szkolnych bibliotek? 18.07.09, 13:25
      Biblioteki w szkołach świecą pustakami. Może je nie likwidować, ale po cholerę
      tyle bab w nich pracuje?
      • aw34 Re: Mija czas szkolnych bibliotek? 18.07.09, 22:21
        A kiedy byłeś w szkolnej bibliotece. Tyle bab to pracuje w
        sąsiedniej publicznej. Przeciętna biblioteka szkolna to 1 nauczyciel
        bibliotekarz i szczęście jeśli jest zatrudniony na cały etat. Czy
        wiesz co to praca w szkole liczącej 500 uczniów? Ja wiem. Moja
        biblioteka nie świeci pustkami nigdy. Stale mam u siebie dzieci a na
        przerwach istny młyn. Srednio w ciągu roku do domu uczeń wypożycza
        11 ksiazek, do tego pomoc przy komputerach (mam 6), pomoc w
        odrabianiu lekcji, pomoc w poszukiwaniu materiałów w czytelni,
        konkursy, lekcje, rozmowy z uczniem, który chce sie wygadać (w
        szkole bibliotekarz też jest od tego). Do tego dochodzi praca z
        ksiegozbiorem - nowe zakupy,księgowosc, opracowanie tych zakupów ( w
        tym roku wydałam 7 tys bo akurat mam mądrego dyrektora), ratowanie
        ksiązek zniszczonych, dbałość o sprawne działanie komputerów itd itp.
        Daruj sobie takie komentarze
        • bomila3 Re: Mija czas szkolnych bibliotek? 26.07.09, 21:23
          U mnie średnia wypożyczeń jest jeszcze większa. Mam pierwsze klasy, które w
          ciągu jednego semestru wypożyczyły średnio ponad 20 książek na głowę. Szkolni
          rekordziści mają powyżej 100 książek i czytają tak od lat. Najpierw myślałam, że
          tylko noszą do domu i oglądają obrazki. Ale po jakimś czasie okazało się, że np.
          pochodzące z patologicznej rodziny, wiecznie niedożywione i zaniedbane, raczej
          kiepsko stojące z ocenami dziecko, systematycznie poszerza swoje możliwości
          językowe - musiałam uwierzyć.
          Każdy sądzi według swojej wiedzy i doświadczeń. Nie będę twierdzić, że wszystkie
          szkolne biblioteki działają tak jak moja czy aw34. Kupują nowości, opracowują
          je, udostępniają stanowiska komputerowe, drukarki, skanery, pomagają
          przygotowywać się do lekcji, wykonywać prace na różne tematy (np. prezentacje
          multimedialne), wyszukiwać informacje, organizują czas wolny, rozmawiają i
          słuchają o radościach uczniów i problemach. Ale znam takich wiele.
          Jeśli coś źle działa, to należy to zmienić i naprawić. A zacząć zwykle trzeba od
          ludzi, ich niewiedzy i stosunku do wykonywanej pracy. Czy jak nie zastaniemy w
          pracy urzędnika, nie możemy załatwić sprawy, bo odsyłają nas wciąż do innego
          pokoju, żądamy zamknięcia urzędu lub jego połączenia z innym? A może tak
          wystarczy zatrudnić kompetentnych ludzi i stworzyć im odpowiednie warunki, np.
          przestać ciąć etaty. Wszyscy chcielibyśmy, żeby urzędy były dłużej otwarte, ale
          jakoś nikt nie każe urzędnikom pracować za darmo i nie robi "zamachu" na prawo
          pracy.
          Może wystarczy nie przeszkadzać tym, którzy dobrze wykonują swoją pracę,
          planując wprowadzenie - kolejnej w ciągu kilku ostatnich lat - rewolucji
          systemowej...? A tych, co się obijają, zwykle wystarczy pogonić do roboty, albo
          zwolnić...
    • lkm2009 Re: Mija czas szkolnych bibliotek? 20.07.09, 10:17
      Pracuje w bibliotece publicznej. Nie mam czasu się nudzić, bo pracy jest sporo.
      Posiadam wykształcenie kierunkowe. Skończyłem pięcioletnie studia magisterskie
      Informacja Naukowa i Bibliotekoznawstwo. Obiegowe opinie o bibliotekarzach
      pracujących w bibliotekach publicznych są czasami bardzo nie sprawiedliwe i
      krzywdzące.

      A pomysł z likwidowaniem bibliotek szkolnych jest zwyczajnie głupi. Uczniowie
      pozbawieni biblioteki szkolnej, której specyfika różni się od biblioteki
      publicznej zostaną pozbawieni szansy rozwoju…

      Nie jest jednak tak, że bibliotekarze publiczni są gorsi od tych którzy pracują
      w bibliotekach szkolnych…
Pełna wersja