Misiaki kontra mobilki

    • wycie_auu A gdy misiaki spowodują wypadek... 24.07.09, 10:47
      ...to kierowcy wlepiają mandat. Znam przypadek, gdy policja wjechała w tył
      jadącego zgodnie z przepisami samochodu a potem wlepiła mandat. Przeciw zeznaniu
      kierowcy byłoby w sądzie grodzkim czterech mundurowych oraz szwagier kierowcy
      radiowozu, który "przypadkiem" pojawił się na miejscu...
      W Polsce nie ma miejsca na jazdę zgodnie z przepisami - gdyby ten kierowca
      jechał 80 w terenie zabudowanym (jak wszyscy), to radiowóz by mu nie wjechał.
      Gdyby takie zdarzenie miało miejsce w Warszawie Krakowie czy Wrocławiu, gdzie
      jest sporo świadków i monitoring, taki gliniarz by się bał. Tam, na swoim, jest
      pewny swego i uniknął odpowiedzialności za staranowanie jadącego zgodnie z
      przepisami samochodu.
      W tym kraju jazda zgodnie z przepisami NIE MA SENSU!
      Informacje o tym który to policjant, gdzie i kiedy tak postąpił mogę udostępnić
      komu trzeba.
    • czernobyl.zdr6j Misiaki kontra mobilki 24.07.09, 10:59
      cały ten system jest niezupełnie normalny, bo panowie policjanci -ci
      w nieoznakowanych autach również- rozliczają się "na sztuki", więc
      mają gdzieś faktyczne zagrożenia ruchu, a zajmują się typowym
      polowaniem, czyli funkcją, którą powinny pełnić automaty - jak np. w
      UK (halo panowie od bezpieczeństwa - wszystkie fotoradary w UK są
      dobrze widoczne, pomalowane jaskrawą farbą, a na jezdniach są pasy
      wskazujące zasięg radaru). Bo na razie to faktycznie wojna podjazdowa

      MZ bezpieczniej byłoby, gdyby ta służba zajęła się np.:
      - wyrywkowym sprawdzaniem stanu trzeźwości kierowcy, stanu
      technicznego oraz ubezpieczenia pojazdu
      - wyprzedzaniem przed szczytami wzniesień
      - jazdę bez zachowania odstępu między autami
      - zatrzymywaniem się na górkach, pod górkami, na łukach "na siku" -
      nie ma jak zrobić sobie piknik a auto zostawić tak, że zablokuje
      płynny ruch i stworzy realne zagrożenie
      - blokowanie lewego pasa ruchu w przypadku jezdni wielopasmowych
      - przypominaniem rowerzystom o konieczności posiadania elementów
      odblaskowych na rowerach po zmroku (karanie, pouczanie, rozdawanie
      świecidełek)
      itp.

      • dc99 Aczkolwiek są i pozytywne przykłady 24.07.09, 11:10
        > MZ bezpieczniej byłoby, gdyby ta służba zajęła się np.:
        > - wyrywkowym sprawdzaniem stanu trzeźwości kierowcy, stanu
        > technicznego oraz ubezpieczenia pojazdu

        Albo takimi akcjami jak widziałem w zeszłym roku. Pewnego pięknego dnia patrole
        ustawiły się na WSZYSTKICH wyjazdach z dzielnicy, co więcej ustawiły się w
        miejscach gdzie i tak zawsze są korki więc nie powodowali jakichś wielkich
        opóźnień (brawo! okazuje się że w drogówce jednak ktoś potrafi myśleć!) i kazali
        KAŻDEMU kierowcy dmuchnąć w alkomat (bez wysiadania, podawali go przez okno).

        Nie wiem ilu pijaczków wtedy nałapali ale za tą akcję należą im się brawa -
        maksimum efektu prewencyjnego (na pewno każdy z tej dzielnicy przez następny rok
        10 razy pomyślał zanim wsiadł za kółko po pijaku) i minimum uciążliwości dla
        zwykłych kierowców (w sumie kilka minut stania).
    • tbarbasz Ręce opadają! 24.07.09, 11:01
      "Zdjąłem pagony, bo to na mnie jako kierowcę patrzą inni. A tak nikt nie
      powinien rozpoznać policjanta - mówi sierż. Like. Gorzej jest z numerami
      rejestracyjnymi. Kierowcy podają je sobie na forach internetowych. - A tablic
      zmieniać nie możemy - rozkłada ręce policjant.
      "
      To świetny przykład, jak szkolona jest Polska Policja! Nic się nie zmieniło od
      czasu MO (Milicji Obywatelskiej).
      Panie Sierżancie - POLICJANT JEST DO POMOCY OBYWATELOM! A nie do chowania się
      w krzakach aby uzyskać jak najlepszy wynik w "mandatowlepianiu"!
      Czego się Pan wstydzi? Swych dystynkcji? Czy może uważa Pan, że jak "gieroj"
      (wychodzi to szkolenie rodem z ZSRR!) zobaczy policjanta to nie przekroczy i
      nie będzie "wyniku"?
      A mówili coś na szkoleniach o tak zwanej "prewencji"?
      Ale nie - to przecież chodzi o to, aby wlepić mandat. Stoi sobie taki tajny
      "pasek" i załatwia jednego "klienta". A obok w tym czasie inni "walą ile
      fabryka". Jakby stał radiowóz z wyraźnym napisem "Policja" - to inni by też
      zwolnili.
      Czyli o co Wam chodzi - o przestrzeganie przepisów raczej nie - tylko szukacie
      "wyniku"! Na 11 "nie bierze" - jedziemy na "12" - to super podsumowanie
      działań polskiej "drogówki".
    • bogkrz ostrzeganie światłami 24.07.09, 11:11
      ja tam zawsze "mrugam" widząc BMW; robię tak bo zazwyczaj w środku siedzi
      bezmózgowiec, który po moim ostrzeżeniu przynajmniej parę kilometrów
      przejedzie korzystając z "mózgu"; a jak kiedyś przyłapał mnie na tym
      wybiegający z lizakiem policjant to powiedziałam mu, ze zrobiłam to odruchowo
      nie chcąc go przejechać
    • bezzebnypirat Nawet w tym art. jest dezinformacja, uwazajcie 24.07.09, 11:11
      Pieski zmieniaja blachy, wiec lepiej wiedziec jakie auta grasuja w okolicy niz numery. No i swieta zasada: jak jada za Toba dwie osoby i obie maja wasy oraz geby sugerujace problemy ze zdaniem matury to musza byc psy. Jak siadaja Ci dodatkowo na zderzak 'poganiajac' to nie ma zadnych watpliwosci.

      Jazda po Polsce to prawdziwa mordega i bez psow, brak obwodnic, brat autostrad, brak drog ekspresowych, brak linii osiowych czy krawedziowych na drogach, brak 'grzybkow' odblaskowych. Wjezdza sie przez zachodnia granice i np ja za kazdym razem od razu jestem mega wsciekly na nieudolnosc rzadzacych. 1000km gdzie cala niemal trasa bez swiatel, a u nas od razu jakas dziura 700 mieszkancow i swiatla, szkoly, przjescia. W tym kraju NIKT nie jezdzi przepisowo i nie dziwie sie. Nie da rady, w momencie, gdy jedziemy gdzies dalej. Roznimy sie wylacznie skala lamania przepisow. A psy to najbardziej zaklamane szuje z nas wszystkich, bo wiedza, ze moga wbijac w przepisy. I tak podczas mojej ostatniej wizyty na komendzie wasaty tlumaczyl jakiemus leszczowi, co przyszedl 'negocjowac' mandat ze on go rozumie, sam jezdzi 200km/h na kole, bo moze i lubi. Ale tamten niestety nie moze, a mandat nie taki wysoki, niech nie robi problemow. Chore od podszewki.
    • sweet_brokacik Misiaki kontra mobilki 24.07.09, 11:12
      Lepiej się spóźnić (a może warto te 30 min wcześniej wyjechać, co?) a żyć niż pędzić na złamanie karku i rozbić sie na którymś drzewie.
    • rf174 nie rozumiem... 24.07.09, 11:21
      chodzi o to żeby kierowcy jeździli bezpiecznie? bo wzajemne ostrzeganie się,
      obojętne w jaki sposób, ma w końcu taki efekt, czy też może chodzi o to żeby
      kasować ile się da?
      • gulcia77 Re: nie rozumiem... 24.07.09, 11:27
        Obawiam sie, cholibka, że polskiej drogówce chodzi jednak o to
        drugie, choć teraz można to przynajmniej szczytnie
        nazwać "ratowaniem budżeu" :(
      • xaliemorph Re: nie rozumiem... 24.07.09, 11:38
        Powiedzcie mi ile ostatnio widzicie patroli prewencyjnych. Np. godziny szczytu,
        wakacje, drogi zatłoczone. Kilka lat temu jeszcze czasem policja wyjeżdżała
        radiowozami w teren i w niebezpiecznych miejscach po prostu stała w pełnej
        krasie tłumiąc zachowania samobójcze co po niektórych. Przy okazji można było
        się spodziewać że kursuje od czasu do czasu w tym terenie pojazd nieoznakowany
        by wychwytywać cwaniaków (co przyspieszają od razu po minięciu oznakowanego
        radiowozu).

        A dzisiaj? Dzisiaj oznakowanego radiowozu już nie opłaca się wystawiać na drogę.
        Lepiej zamiast tego oba dać nieoznakowane i golić ile wlezie. I tym sposobem
        efekt jest taki że część kierowców w ogóle nie zwalnia a policja goli większe
        mandaty.

        Wniosek? Jest znacznie bardziej niebezpiecznie.

        Wniosek nr2? Policji nie zależy na prewencji, bezpieczeństwie tylko zależy na
        podbijaniu statystyk wykrywalności.


        To już nie jest policja. To znowu jest MILICJA !!!
    • szekby Misiaki kontra mobilki 24.07.09, 11:41
      Czy ktoś widział ostatnio policjanta na skrzyżowaniu . Bo ja nie
      pamiętam . Po co ma tam być ? Ano po to jazda odbywała się płynnie
      by kierowcy nie wjeżdźali na żółtym by nie tarasowali
      skrzyżowania. Może nic nie robić jego obecność wystarczy. Kto
      widział patrol pieszy na osiedlu mieszkaniowym , kto widział
      radarowców na uliczkach w mieście ale nie tych przelotowych gdzie
      przekroczenie prędkości jest dużo mniej grożne , kto widział by
      choć starali się utemperowć motocyklistów na osiedlach ...itd. BO
      ja lata całe nie . Taka polityka . I ja mam mieć zaufanie do tych
      ludzi . Nie znam wśród znajomych nikogo komu by znaleźli
      ukradziony samochód ( oprócz siebie znam co najmniej kilku )
      Najłatwiej stać w krzakach lub jeździć " paskiem " To bezpieczne ,
      da się zarobić , można podbudować własne ego " no co tam panie
      Janku spieszyło się " . I jak czyta się góra jest zadowolona .TYlko
      czy ci co za to płacą czyli my też . No teraz pewno " zagotują się
      PC- ty w komisaraiatach i będziemy mieli masowe poparcie dla
      misiaków czyli raczej hien.
    • exhumed Misiaki kontra mobilki 24.07.09, 11:54
      jakie "cwane" te misiaczki..o jej...ostatnio moja Kobita zaplacila
      mandat bo jechala o 20km/h za szybko - brawo! zlapali kolejnego
      pirata drogowego! ciekawe, ze zatrzymuja dziewczynke w punto i
      wpieprzaja jej mandat bez zadnej dyskusji a jak czarna beta jedzie z
      karkami to udaja ze nic nie widza... masakra
    • brenta A ja ZAWSZE bede jezdzil szybciej, niz dozwolone! 24.07.09, 11:57
      Dlaczego? Bo mam szybka percepcje i doskonaly samochod. A przepisy i znaki sa sila rzeczy dostosowane do mozliwosci NAJSLABSZYCH kierowcow i samochodow. Dlatego ja jadac 120/80 stwarzam takie samo lub mniejsze zagrozenie niz starszy facet w kapeluszu jadacy przepisowo swoja skoda na rope. Dlatego zawsze bede jezdzil nieprzepisowo i zawsze beda na mnie polowali policjanci, za co nie mam do nich zalu, bo wiem, ze nie da sie wprowadzic elastycznych przepisow.

      Aha, zanim kundelki zaczna ujadac - jezdzac cale zycie zdecydowanie powyzej dozwolonej predkosci nie mialem nigdy wypadku, nie zadrapalem nawet lakieru w swoich samochodach, a spowodowane przeze mnie w ciagu niemal 20 lat niebezpieczne sytuacje moge policzyc na palcach jednej reki. Da sie jezdzic szybko i bezpiecznie, ale zeby to zrozumiec, trzeba miec otwarty umysl. A teraz szczekajcie sobie :)
      • unhappy Re: A ja ZAWSZE bede jezdzil szybciej, niz dozwol 24.07.09, 12:10
        brenta napisał:


        > Aha, zanim kundelki zaczna ujadac

        Próba obrażenia z góry wszystkich którzy podejmą z tobą polemikę czyni cię dość
        dziecinnym.

        > - jezdzac cale zycie zdecydowanie powyzej doz
        > wolonej predkosci nie mialem nigdy wypadku, nie zadrapalem nawet lakieru w swoi
        > ch samochodach, a spowodowane przeze mnie w ciagu niemal 20 lat niebezpieczne s
        > ytuacje moge policzyc na palcach jednej reki.

        I to co napisałeś dowodzi właśnie, że kierowca z ciebie kiepski (do czego
        zresztą sam się przyznałeś). Musisz wiedzieć (bo najwyraźniej nie wiesz tego),
        że są sytuacje w których żadne umiejętności ci nie pomogą. Tak więc
        bezwypadkowość to głównie dzieło przypadku. Można mu pomagać i starać się
        minimalizować ryzyko ale nie da się wykluczyć kolizji w 100%. Bez względu na
        umiejętności kierowcy. I w takim momencie jest dość istotne czy będziesz jechał
        przepisowo czy 2 razy szybciej :D

        > Da sie jezdzic szybko i bezpie
        > cznie, ale zeby to zrozumiec, trzeba miec otwarty umysl
        .

        Nie, trzeba być na torze a nie na drodze publicznej. Polecam lekturę POrD.

        > A teraz szczekajci
        > e sobie :)

        Dorośnij.
        • brenta Re: A ja ZAWSZE bede jezdzil szybciej, niz dozwol 24.07.09, 12:40
          unhappy napisał:
          > I to co napisałeś dowodzi właśnie, że kierowca z ciebie kiepski (do czego
          > zresztą sam się przyznałeś). Musisz wiedzieć (bo najwyraźniej nie wiesz tego),
          > że są sytuacje w których żadne umiejętności ci nie pomogą. Tak więc
          > bezwypadkowość to głównie dzieło przypadku. Można mu pomagać i starać się
          > minimalizować ryzyko ale nie da się wykluczyć kolizji w 100%. Bez względu na
          > umiejętności kierowcy. I w takim momencie jest dość istotne czy będziesz jechał
          > przepisowo czy 2 razy szybciej :D

          Nic nie zrozumiales. Przeczytaj jeszcze ze dwa razy, co? A moze zrozumiales,
          tylko poczules sie urazony? Chodzilo o skode? A moze o diesla? Uwazasz, ze trzy
          niebezpieczne sytuacje w 20 lat to duzo? Uwazasz, ze kapelusznik przy 80km/h
          jedzie bezpiecznej dla siebie i innych niz ja w sportowym samochodzie 120km/h?
          Ja skoncze hamowac, zanim on sie w ogole zorientuje, co sie dzieje. Uwazasz, ze
          brak nawet otarcia po 20 latach szybkiej jazdy to przypadek?

          Wiecej otwartosci umyslu, moze zaczniesz byc happy :)
          • unhappy Re: A ja ZAWSZE bede jezdzil szybciej, niz dozwol 24.07.09, 12:50
            brenta napisał:

            > Nic nie zrozumiales. Przeczytaj jeszcze ze dwa razy, co? A moze zrozumiales,
            > tylko poczules sie urazony? Chodzilo o skode? A moze o diesla?

            Napisz konkretnie czego nie zrozumiałem, chętnie podyskutuję.

            > Uwazasz, ze trzy
            > niebezpieczne sytuacje w 20 lat to duzo? Uwazasz, ze kapelusznik przy 80km/h
            > jedzie bezpiecznej dla siebie i innych niz ja w sportowym samochodzie 120km/h?

            Chodzi o dopuszczalną prędkość na drodze. Oczywiście, każdy posiadacz 4 kółek w
            Polsce jest w swoim własnym mniemaniu najlepszym kierowcą i ja to rozumiem.
            Dopóki jednak poruszając się po drodze publicznej deklarujesz, że nie
            przestrzegasz przepisów to nie możesz się nazwać dobrym kierowcą.

            > Ja skoncze hamowac, zanim on sie w ogole zorientuje, co sie dzieje. Uwazasz, ze
            > brak nawet otarcia po 20 latach szybkiej jazdy to przypadek?

            Oczywiście, że tak. Jeśli nie chcesz przyjąć do wiadomości, że swoją
            bezwypadkowość zawdzięczasz litości losu to brakuje ci tego co mnie...

            > Wiecej otwartosci umyslu, moze zaczniesz byc happy :)

            Powinienem ci napisać jak doszedłem do tego, że dobry kierowca to PRZEDE
            WSZYSTKIM ten co przestrzega przepisów ale mi się nie chce - wymyśl sobie jakąś
            historyjkę na mój temat, bo dobrze ci to idzie. Umiejętności są dobre na torze -
            ruch po drodze publicznej to co innego. A decydujące rozdanie (i niestety często
            ostatnie) jest w rękach przypadku.
            • xaliemorph Re: A ja ZAWSZE bede jezdzil szybciej, niz dozwol 24.07.09, 13:00
              Dobry kierowca to ten co przede wszystkim nie ma wypadków. A korelacja pomiędzy
              łamaniem przepisów a wypadkowością już wcale taka jednoznaczna nie jest. Widać
              wiele osób jeżdżących ostrożnie ale mających na koncie więcej wypadków niż ci co
              jeżdżą trochę szybciej.

              Pomijam debili jadących na drodze wiejskiej 160 km/h. Przy takiej prędkości
              wystarczy głupi kot, ptak, pies, lis czy inne zwierze które przy obecnej ciepłej
              porze wychodzi na drogę, by spowodować wypadek.
              • unhappy Re: A ja ZAWSZE bede jezdzil szybciej, niz dozwol 24.07.09, 13:02
                xaliemorph napisał:

                > Dobry kierowca to ten co przede wszystkim nie ma wypadków.

                Nie. Dobry kierowca to ten co żyje i nie ma nikogo na sumieniu :D
                • xaliemorph Re: A ja ZAWSZE bede jezdzil szybciej, niz dozwol 24.07.09, 14:18
                  Zgoda. To jest najlepsze podsumowanie :-)
        • uniwr Re: A ja ZAWSZE bede jezdzil szybciej, niz dozwol 24.07.09, 12:46
          unhappy napisał:
          > nie da się wykluczyć kolizji w 100%.

          Tu się zgadzamy. Ale wnioski wyciągamy inne.
          brenta nie pisał o dwukrotnym przekraczaniu, tylko 120/80. Przewidujący kierowca
          w dobrym samochodzie nawet przy tym przekroczeniu jest mniej niebezpieczny dla
          innych od zaspanego starszego pana w polonezie, choćby jadącego 80.

          > polecam lekturę POrD.
          A tutaj to położyłeś swoją argumentację. To kierowca prowadzi, a nie książka.
          Jak sam zauważyłeś, nie da się wykluczyć kolizji w 100% - żadne przepisy świata
          tego nie osiągną.
          • unhappy Re: A ja ZAWSZE bede jezdzil szybciej, niz dozwol 24.07.09, 13:01
            uniwr napisał:

            > unhappy napisał:
            > > nie da się wykluczyć kolizji w 100%.
            >
            > Tu się zgadzamy. Ale wnioski wyciągamy inne.
            > brenta nie pisał o dwukrotnym przekraczaniu, tylko 120/80.

            Czyli brent może 120/80, kapelusznik nie może (a lepiej nawet niech jedzie
            40/80). Przecież to bzdura. Zresztą przeczytaj jego post - on w ogóle nie wie co
            to jest energia kinetyczna.

            > Przewidujący kierowc
            > a
            > w dobrym samochodzie nawet przy tym przekroczeniu jest mniej niebezpieczny dla
            > innych od zaspanego starszego pana w polonezie, choćby jadącego 80.

            Ale takie przykłady z kapelusznikami, zaspanymi, pijanymi można sobie wymyślać w
            nieskończoność - na przykład tak, że w pewnych sytuacjach i 30 km/h jest
            niebezpieczne. To nie ma znaczenia. Zasady poruszania się po drogach publicznych
            określa POrD.

            > > polecam lekturę POrD.
            > A tutaj to położyłeś swoją argumentację. To kierowca prowadzi, a nie książka.

            Ale kierowca musi prowadzić zgodnie z przepisami. Dopóki tego nie robi to jest
            kiepskim kierowcą. Na torze może być świetny (choć i to nie zapewnia
            bezwypadkowości). Na drodze publicznej będzie kierowcą kiepskim.

            > Jak sam zauważyłeś, nie da się wykluczyć kolizji w 100% - żadne przepisy świata
            > tego nie osiągną.

            Tym bardziej, że każdy za kółkiem jest najlepszym kierowcą. Od paru lat jeżdzę
            zgodnie z przepisami i w przypadku prędkości pilnuję tego w sposób drobiazgowy.
            I stwierdziłem, że się spokojnie da. Nie ma problemu.
    • edwardrydz I to jest niestety wlasnie polska policja.... Nie 24.07.09, 11:59
      wystarczylo zminic ubran iu nazwy stare sowieckie nawyki pozostaly i
      maja sie dobrze...
    • m.klimas zapraszam do testu !! :D XD :) 24.07.09, 12:06
      Proponuje Wszystkim zrobienie sobie samemu TESTU :)

      Test polega na jeżdżeniu przez pełne 7 dni ścisłe wg przepisów: prędkość,
      linie ciągłe, przejścia dla pieszych, etc.

      Potem napiszmy wszyscy swoje spostrzeżenia, relacje, kto ile dni wytrzymał i
      czy w ten sposób da się jeździć :)

      to może być bardzo ciekawe i zabawne doświadczenie - tylko 7 dni ! Zapraszam :)



      • unhappy Re: zapraszam do testu !! :D XD :) 24.07.09, 12:13
        m.klimas napisał:

        > Proponuje Wszystkim zrobienie sobie samemu TESTU :)
        >
        > Test polega na jeżdżeniu przez pełne 7 dni ścisłe wg przepisów: prędkość,
        > linie ciągłe, przejścia dla pieszych, etc.
        >
        > Potem napiszmy wszyscy swoje spostrzeżenia, relacje, kto ile dni wytrzymał i
        > czy w ten sposób da się jeździć :)
        >
        > to może być bardzo ciekawe i zabawne doświadczenie - tylko 7 dni ! Zapraszam :)

        Ja w ten sposób jeżdżę od lat.
      • xaliemorph Re: zapraszam do testu !! :D XD :) 24.07.09, 12:37
        Już w wątku oryginalnym zwróciłem na jedno uwagę. To polskie drogi powodują
        agresję kierowców. W Austrii czy DE nie ma takiej dżungli znaków i ograniczeń.
        Zasady są proste. Teren zabudowany 50km/h, poza 100km/h a ci co wolą szybciej
        mają autostrady. Znaków dodatkowych nie jest tak wiele jak w Polsce gdzie mamy
        dosłownie choinkę ograniczeń podczas jazdy. Jazda po polskiej drodze to ciągłe
        stepowanie po pedałach, zero płynnej jazdy.

        Rzecz numer dwa, w zasadzie jeszcze bardziej zwiększająca agresywność na drogach
        to permanentne zatłoczenie na drogach. Przecież to SKANDAL że np. trasa Poznań -
        Wrocław na całej długości jest tak zatłoczona jakby się jechało ciągle w
        mieście. Przecież tam jest 180 km permanentny KOREK !!! Przepraszam bardzo ale
        jak ma być bezpiecznie na drodze której jest tłok?!? A jeszcze zapomina się o
        podstawowej rzeczy. O psychologii ludzkiej. W tłoku ludziom siadają nerwy a na
        naszych drogach jest ciągły tłok od poniedziałku do piątku przez cały rok !!!
    • kutafonycz Misiaki kontra mobilki 24.07.09, 12:19
      Pędzimy za nim. Niewielka kamera zamontowana za przednią szybą po stronie
      pasażera przesyła obraz do monitorka na desce rozdzielczej. Teraz "pasek" musi
      się zrównać, mieć tę samą prędkość i robić pomiar przez 100 metrów.


      a co to za sprzęt przedpotopowy mają?często jeżdżz po krajach bałtyckich
      i,chyba w Estonii, jadący z naprzeciwka samochód włącza nagle swoje schowane
      "światełka",zatrzymuje się ,wychodzi policaj i melduje mi moją prędkość!tam to
      mają faktycznie nowoczesny sprzęt,a nasi muszą "uzyskać" tą samą prędkość i
      jeszcze jechać min. 100 m dla pomiaru:)
    • welcometopoland Kierowcy próbują przechytrzyć nas, a my ich 24.07.09, 12:44
      .. a państwo *ucha po równo wszystkich i jest cacy :)
    • emeryt21 Misiaki kontra mobilki 24.07.09, 12:51
      Dopoki nie bedzie w naszym kraju tras przelotowych(autostrady,drogi
      szybkiego ruchu itp) do tego czasu beda ciagle pojedynki policjantow
      z kierowcami,ktorzy chca normalnie jechac a nie hamowac co 5 km,bo
      wojt postawil pudlo na radar i znak ograniczenia predkosci.
      Kiedy to bedzie?Tego nikt nie wie,ale kazdy wie,ze nigdy dopoki beda
      nami rzadzic ludzie,ktorzy tego nie potrafia i sluzbe spoleczna
      traktuja jako okazje do zarobienia(zawodowy posel-sic!).
    • welcometopoland Miganie światłami 24.07.09, 13:01
      Ja zawsze migam i nie wierzę że jakąś lalę za to złapali bo.. MIGA SIĘ PO
      MINIĘCIU PATROLU A NIE PRZED ! :)
      Od 15 lat płacę haracz na to państwo 40% co miesiąc podatek i jeszcze te hieny
      na drogach.
      • and_nowak Re: Miganie światłami 24.07.09, 13:06
        Mogło chodzić o inny patrol w pobliżu. Z artykułu to nie wynika, ale mogło się
        redaktorowi "skrócić w praniu".


        Co do podatków - nieważne ile płacisz, nie zwalnia cię to od przestrzegania prawa.
    • and_nowak Najgorsze drogi i najlepsze radary 24.07.09, 13:04
      Mamy w Polsce jedne z najgorszych dróg w Europie i sieć radarów na światowym
      poziomie. Radarów (i inny "zabawek") przybywa jak grzybów po deszczu, podobnie
      ograniczeń prędkości. Rozwój dróg pozostaje daleko w tyle. Przybywa również
      samochodów.

      Zawsze się trafią idioci i piraci - to fakt. Faktem jest również, że im trudniej
      jechać zgodnie z przepisami, tym więcej osób będzie je łamać. Nikt normalny nie
      będzie pędził 120 przez wieś, jeżeli obok będzie autostrada.
      Jeżeli 80% trasy przejadę autostradą, to na osiedlówce nie będzie mi się chciało
      szaleć - bo po co.


      Przy okazji: każdy kto jedzie 50 na ograniczeniu 50 jedzie NA MAKSA! Z
      maksymalną dopuszczalną prędkością. Jakoś nie ma tych, którzy np. zwolnią np. ze
      względu na gorszą widoczność, własne zmęczenie itd.
      Innymi słowy - u nas maksimum jest równe minimum.
      • xaliemorph Re: Najgorsze drogi i najlepsze radary 24.07.09, 14:27
        > Przy okazji: każdy kto jedzie 50 na ograniczeniu 50 jedzie NA
        > MAKSA! Z maksymalną dopuszczalną prędkością. Jakoś nie ma tych,
        > którzy np. zwolnią np. ze względu na gorszą widoczność, własne
        > zmęczenie itd. Innymi słowy - u nas maksimum jest równe minimum.

        Bardzo celna uwaga. Czasem w innych krajach widać iż ograniczenie jest tak
        ustanowione że niektórzy jadą wolniej bo prędkość równa ograniczeniu jest w
        miarę szybką jak na sytuację na drodze. W PL jest zupełnie inaczej. W PL jak
        jest ograniczenie to z maksymalnym obostrzeniem. Wobec tego nawet jeśli ktoś nie
        przekracza prędkości to jedzie cały czas na granicznej (i nierzadko bardziej się
        skupia na prędkościomierzu niż sytuacji na drodze). A kierowca powinien umieć
        się dostosować do sytuacji na drodze a nie do ograniczeń. Potem taki jedzie do
        cywilizowanego kraju i lokalni kierowcy uważają takiego za ofermę za kierownicą.
        Bo sam nie umie myśleć (znaków i ograniczeń już nie ma).
    • obywatelpiszczyk Misiaki kontra mobilki 24.07.09, 13:22
      w artykule poruszono jeden bardzo ważny problem: firm które zmuszają kierowców
      do jazdy niezgodnie z przepisami, pod groźbą utraty pracy i niewypłacenia
      pieniędzy za kurs.
      To właśnie takie praktyki powinno się tępić z całą stanowczością - bez litości
      karać - nie trzeba nawet nowych przepisów - wystarczy zastosować istniejące
      paragrafy o sprawstwie kierowniczym.

      Howgh
      • gulcia77 Re: Misiaki kontra mobilki 24.07.09, 13:31
        Tak, tylko, ze większość firm stosuje "uniwersalne standardy" dla
        całej swojej sieci, nie biorąc pod uwagę, że trochę inaczej jeździ
        się we Francji czy w Niemczech, a trochę inaczej w Polsce. Jeśli mój
        kierowca ma 5 godzin na przejechanie w Niemczech 350 km, to ja
        spokojnie mogę sobie wyjść na papieroska i zrobić kolejną kawkę,
        oglądając stronę gazety np. Ale jeżeli ma w 5 godzin zrobić tą samą
        odległość na trasie Warszawa-Gliwice, to ja już na wysokości Janek
        wydzwaniam o zmianę awizacji, bo kierowca właśnie utknął na dwie
        godziny.
        Tylko, ze kierownik magazynu LIDL ma w papierach napisane, ze w
        LIDLU standardowa awizacja na taką odległość to 5 godzin i uparcie
        nie przyjmie żadnych argumentów.
        I ja tego naprawdę sobie nie wymyślam, ja w tym pracuję i zmagam się
        z takimi problemami praktycznie codziennie
    • welcometopoland Sposób na suszarki 24.07.09, 13:32
      Kiedyś naprawdę niechcący przejechałem obok hien mimo, że zamachali na mnie
      (była 3 w nocy, mgła, stali przy światłach a czerwone akurat zmieniło się w
      zielone, dodałem gazu i sruuuuuu..., kolo był jakimś studentem ze Szczytna i
      za mało wyszedł na ulicę)

      Po chwili widzę w lusterku radiowóz na sygnale więc grzecznie zjechałem
      ("pościg" trwał góra 30 sek.) i ku memu OSŁUPIENIU DOSTAŁEM TYLKO UPOMNIENIE,
      bo ... zresetowała sie im suszara i znikł odczyt.

      Potem taki manewr zrobiłem specjalnie i było to samo.
    • welcometopoland Może ujawnić fujary ustawiające znaki w PL ? 24.07.09, 13:34
      Czy ci ludzie w ogóle mają służbowe motory, rowery i wizytują miejsca gdzie
      stoją debilne znaki ??? A może wszystko ustalają zza biurka dla dobra narodu ?

      • marguyu Re: Może ujawnić fujary ustawiające znaki w PL ? 24.07.09, 13:36
        Czytajac wiekszosc wypowiedzi na temat ruchu drogowego, policji i
        zachowania sie na trasie czesto mam wrazenie, ze to festival
        kretynow, a nie dyskusja o poruszaniu sie na drodze.
    • welcometopoland Sprawę bezpieczeństwa załatwiłyby srogie wyroki 24.07.09, 13:37
      ..za spowodowanie obrażeń czy za zabicie kogoś na drodze (np. 15-25 lat) a nie
      mandaty / haracz wystawiane niby dla dobra bezpieczeństwa !

      Co innego jechać SZYBKO ALE Z GŁOWĄ (bo wiadomo, że inaczej się jedzie nocą
      gdy pusto w około a inaczej w dzień czy zimą gdy pada śnieg z deszczem;
      zachowywać odstęp, mieć sprawne auto, itp.) a co innego jechać tak, że naraża
      się innych !
      • fanliniifrontu Dzięki, chłopaki! - odpowiada Monika.LOL 24.07.09, 13:46
        To fajnie napisali artykuł bez używania CB...
        Dzięki bajo szerokośi się mówi jadę stąd i stąd było czysto. Ajjj
    • and_nowak Gulcia - zmień awizację! 24.07.09, 13:47
      Gulcia77,
      Z uporem przypominasz o "trudnościach obiektywnych" dotykających kierowców i o
      jakimś prawie transportowym.
      Z całym szacunkiem: to jest PIE.PRZENIE OD RZECZY!

      Nie można przeładowywać ciężarówek i już. Nie można wymuszać szaleńczej jazdy
      jakąś awizacją. NIE MOŻNA I JUŻ.
      Jeżeli bierzesz w tym udział, to przykładasz rękę do nakłaniania do wykroczeń
      drogowych.

      Jakby mi w firmie kazali robić coś nielegalnie, to ...no właśnie: TO CO? Wolno
      mi łamać prawo, "bo firma kazała"?

      Możesz to oczywiście olać i nadal przykładać rękę do łamania prawa, możesz też
      wpisywać realne terminy nie zważając na głosy krytyki.
      A że ryzykujesz pracą? A jakby kazali - z przeproszeniem - zaspokoić seksualnie
      kierowcę?
      • gulcia77 Re: Gulcia - zmień awizację! 24.07.09, 14:11
        Z całym szacunkiem, ale robię wszystko żeby przepisów nie łamać, i
        już parę razy poszło mi po pensji dlatego, ze przełożyłam termin
        rozładunku. Ale drogi and-nowak, wyobraź sobie, ze to nie ja ustalam
        terminy awizacji, nie ja prxzeciągam załadunki, ja tylko pracuję w
        firmie, która ma 15 chłodni i próbuje przetrwać sytuację, kiedy za
        km ładowny płaci się w tym kraju 2,60 pln, podnosi koszty OCP i
        winiet, ZUS jest złodziejski, a wielcy międzynarodowi "inwestorzy"
        od sieciu hipermarketów uważają nas za trzeci świat. Oczywiście masz
        rację, można jeździć tylko zgodnie z przepisami, tylko, że żaden
        kierowca nie praktykuje tego, ze względu na fakt, że mało kto chce
        zarabiać 800 pln na miesiąc.
        A więc żyję sobie wedle zasady "Panu Bogu świeczkę, a diabłu
        ogarek". Jeśli jeszcze raz przeczytasz moje posty, to przy odrobinie
        wysiłku zrozumiesz, że ja baaardzo bym chciała, żeby się zrobiło
        normalnie. Przede wszystkim także, zeby przeważająca część
        transportu ciężkiego przeszła na tory, jak to się dzieje w
        cywilizacji. A tu niespodzianka, PKP Cargo upada, choć powinno być
        firmą obracającą bilionami.
        Ale co tam, w końcu taka gulcia jest odpowiedzialna za wszystko z
        wyjątkiem kokluszu, gradobicia i trzęsienia ziemi...
        • and_nowak Re: Gulcia - zmień awizację! 24.07.09, 15:39
          Nie twierdzę, że jesteś odpowiedzialna za wszystko, ale tłumaczenie łamani
          przepisów złym szefem, czy wstrętną korporacją jest zwyczajnie nieuczciwe.
          Parafrazując (i pamiętając o zupełnie innej skali): "Wy tylko wykonujecie rozkazy".

    • ricambio Misiaki kontra mobilki 24.07.09, 14:08
      A mnie szczegolnie denerwuje lamanie przepisow ruchu drogowego przez
      sama policje, tylko ze im nic nie mozna zrobic, oto przyklady
      zaobserwowane bezposrednio przeze mnie;
      1-glowna ulica Swidnika kolo Lublina, na calej dlugosci obowiazuje
      ograniczenie predkosci do 40 km/h jade za radiowozem a
      predkosciomierz mojego samochodu pokazuje 55 km/h, oczywiscie
      radiowoz jedzie bez sygnalow dzwiekowych, ale to nie koniec zabawy,
      za chwile radiowoz zatrzymuje inne auto na ulicy bo jechal facet bez
      wlaczonych swiatel...
      2-inna ulica Swidnika, stoje na chodniku a ulica jedzie radiowoz w
      ktorym kierowca rozmawia sobie przez komorke a druga reka prowadzi
      auto...
      3-tym razem centrum Lublina, policja dojezdza do skrzyzowania,
      zapala sie czerwone swiatlo, ale policji nie chce sie czekac wiec
      wlaczaja koguta, przejezdzaja przez skrzyzowanie po czym wylaczaja
      swoje sygnaly i spokojnie jada sobie dalej; no niby wszystko zgodnie
      z przepisami, ale czy do konca?
    • mal1950 Ten artykuł i wypowiedzi funkcjonariuszy świadczą 24.07.09, 14:24
      o ich poziomie:
      1. funkcjonariusz nie powinien ulegać emocjom i nie powinien
      DEZINFORMOWAĆ - tym się powinien różnić od innych (kierowców) -
      stosowanie dezinformacji jest wykroczeniem, zaś nazywanie tego w
      sposób rozbrajający "przechytszaniem" nie świadczy o nich dobrze i
      wskazuje na zawziętość i chęć za wszelką cenę ukarania mandatem,
      wbrew temu, co już dawno deklarowali poszczególni ministrowie SWiA,
      że patrole powinny być widoczne. Z tych wypowiedzi widać dobitnie,
      że nie chodzi im o bezpieczeństwo, a jedynie WYŻYCIE się.
      2. tłumaczenie, że mrugając światłami można ostrzec pijanego
      kierowcę nie wytrzymuje testu inteligencji, bo co zrobi
      taki "pijany" kierowca (jeżeli pijany, to nawet nie zauważy
      mrugnięcia) - wytrzeźwieje nagle ???
      Reasumując - taki właśnie poziom prezentują u nas funkcjonariusze -
      złośliwość i b. długie łapy do karania, a nie troska o
      bezpieczeństwo.
      • fc_pl Re: Ten artykuł i wypowiedzi funkcjonariuszy świa 24.07.09, 14:58
        > 2. tłumaczenie, że mrugając światłami można ostrzec pijanego
        > kierowcę nie wytrzymuje testu inteligencji, bo co zrobi
        > taki "pijany" kierowca (jeżeli pijany, to nawet nie zauważy
        > mrugnięcia) - wytrzeźwieje nagle ???

        Np. zatrzyma się na poboczu i odczeka godzinę aż się pieczarki
        zwiną.
    • burek_polny Pozdrowienia dla misiakow na DK 560 ! 24.07.09, 14:39
      I dzieki za odpuszczenie mi 300 zl za predkosc (dla ciekawskich: NIC
      NIE WZIELI). Bardzo sympatyczni goscie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja