Renta za mieszkanie?

25.07.09, 09:31
Bankierzy maja ludzi za kompletnych idiotow. Takie praktyki powinny byc
zakazane albo okreslone w ustawie, ktora przedstawi wzor wyliczania takiej
emerytury. Przeciez te 600 zl za mieszkanie warte 400 tys. to rozboj w bialy
dzien. Zreszta powinno w Polsce istniec bezplatne finansowe doradztwo
panstwowe, ktore przedstawilo by tym ludziom inne oferty, jak np. sprzedaz
mieszkania i zakup mniejszego. Rozumiem ze zmiana otoczenia moze byc tym
ludziom nie na reke, ale skoro gloduja to chyba jest to i tak lepsze niz
kolejny wyzysk przez bank. Ludziom starszym niekoniecznie trzeba pomagac
finansowo, w wielu przypadkach brakuje im tylko pomocy w odnalezieniu sie w
gaszczu dzisiejszych przepisow i wg mnie takie doradztwo duzo by dalo. Zreszta
gdyby taka pomoc panstwa w nauce funkcjonowania gospodarki i narzedzi
finansowych byla prowadzona BEZPLATNIE dla wszystkich, nie mielibysmy tak
duzych wydatkow socjalnych, czy doplat do zlych kredytow. Troche zyje juz na
tym swiecie,ale o takiej pomocy w Polsce nie slyszalem.
    • dar61 Zanik solidarności społecznej udowodniony 25.07.09, 10:27
      Na miejscu emerytów samotnych swą willę zapisałbym tym, co podejmą
      się w niej prowadzić rodzinę zastępczą.

      A banki niech znajdą innego jelenia do wyżyłowania.
      • maruda.r Re: Zanik solidarności społecznej udowodniony 25.07.09, 10:40
        dar61 napisał:

        > Na miejscu emerytów samotnych swą willę zapisałbym tym, co podejmą
        > się w niej prowadzić rodzinę zastępczą.

        ******************************

        To jest możliwe i stosowane, choć najczęściej wobec krewnych. Chodzi o umowę
        dożywocia, przy czym owa rodzina musi przyjąć samotnego emeryta jako domownika i
        zapewnić mu opiekę, wyżywienia itd.

        • koloratura1 Doskonały pomysł. 26.07.09, 08:17
          maruda.r napisał:

          > To jest możliwe i stosowane, choć najczęściej wobec krewnych. Chodzi o umowę
          > dożywocia, przy czym owa rodzina musi przyjąć samotnego emeryta jako domownika
          > i
          > zapewnić mu opiekę, wyżywienia itd.

          Bo jak, ostatecznie, nie zapewni, to...

          Od czasu do czasu ogląda się w telewizji dantejskie sceny z udziałem dziadka / babci w roli głównej, zdychających w jakichś komórkach, obórkach, itp. .

          To ja już raczej wolałabym być oszukiwana przez bank (zbyt niska bankowa emerytura w stosunku do wartości mieszkania i możliwej długości mego życia), ale do śmierci zostać w MOIM mieszkaniu.

          Jedyny problem to zabezpieczenie emeryta w przypadku bankructwa firmy.
          "Wygrane" by tu były banki z gwarancjami państwowymi: mogłyby dawać niższe emerytury niż inne firmy, ale za to pewne.
          • maruda.r Re: Doskonały pomysł. 26.07.09, 15:48
            koloratura1 napisała:

            > Od czasu do czasu ogląda się w telewizji dantejskie sceny z udziałem dziadka /
            > babci w roli głównej, zdychających w jakichś komórkach, obórkach, itp. .

            ******************************

            Takie historie zdarzają się znacznie częściej w "normalnym trybie", gdzie pod
            jednym dachem żyją kolejne pokolenia.

            Przepisy o umowy dożywociu przewidują sytuacje "obórki i kaloryfera" i można ją
            dość sprawnie rozwiązać. Właśnie ten typ umowy stosowany jest często jako forma
            zabezpieczenia osoby starszej.

            Dożywocie i odwrócona hipoteka są bardzo podobne. Odwrócona hipoteka jest
            dogodna w przypadku, gdy osoba jest samotna bądź nie chce utrzymywać kontaktów z
            rodziną.

        • jedyny_polak_maly Re: Zanik solidarności społecznej udowodniony 27.07.09, 12:25
          i jeszcze po podpisaniu takiej umowy nie zamknąć w jednym pokoiku, jak to
          widziałem na 3 PR TVP... akcja godna potępienia, ale wspaniałe intencje
          potwierdzone umową spowodowały raczej skutek odwrotny do założonego...
    • mandaryna.1 Renta za mieszkanie? 25.07.09, 11:18
      To Rydzyk jeszcze o tym nie wie? Albo go to nie interesuje:D On "chapie" kase
      od ręki,co będzie czekał.Duzo ludzi jest w takiej sytuacji,ale węszę tu
      nieuczciwość na odległość.U nas w Polsce szgilnie ludzie starzy powinni sie
      miec na bacznosci,bo to na nich urzadza sie rozne "polowania".
      • radeks666 Re: Renta za mieszkanie? 25.07.09, 12:24
        Za to jak widzisz wie juz lobby zydowskie i propaguje w swojej
        gazecie. A Szechter vel michnik juz zaciera rece liczac na krociowe
        zyski
    • kwaczynsky_pan Piniądz robi piniądz 25.07.09, 11:38
      Optymistycznie załóżmy, że 65-latek z przykładowej symulacji dożyje 95 lat.
      Przez 30 lat firma wypłaci mu nieco ponad 200 tysięcy. Mieszkanie było warte
      400 tysięcy... Przyszłość prawych obywateli wygląda więc tak: najpierw przez
      całe życie spłacasz kredyt i odsetki, dzięki którym nabywasz mieszkanie za
      150% jego wartości, a gdy już posiadasz lokal, sprzedajesz go za 50% wartości.
      :) To się nazywa interes życia!
      • raf-ber Re: Piniądz robi piniądz 25.07.09, 12:24
        kwaczynsky_pan napisała:

        > Optymistycznie załóżmy, że 65-latek z przykładowej symulacji dożyje 95 lat.
        > Przez 30 lat firma wypłaci mu nieco ponad 200 tysięcy. Mieszkanie było warte
        > 400 tysięcy... Przyszłość prawych obywateli wygląda więc tak: najpierw przez
        > całe życie spłacasz kredyt i odsetki, dzięki którym nabywasz mieszkanie za
        > 150% jego wartości, a gdy już posiadasz lokal, sprzedajesz go za 50% wartości.
        > :) To się nazywa interes życia!

        Oczywiście wielkość świadczenia ulega waloryzacji choć by o inflację, koszty
        remontów/fundusz remontowy spada na nowego właściciela itd.
        Możesz zaproponować lepsze warunki jeśli masz akurat wolne środki i ochotę
        czekać nawet 30 lat na realizację zysków. Jestem zdania że sporo emerytów
        dostało znacznie "gorszą" ofertę od swoich dzieci.
        Jeśli mieszkanie jest np. w wielkiej płycie albo w jakiejś marnej lokalizacji to
        za 30 lat jego wartość będzie niższa niż obecnie (uwzględniając inflację).
        Trudno wyrokować nie znając szczegółów oferty, na pewno w dłuższej perspektywie
        obecna wartość mieszkań jest mocno przeszacowana i widać to w tej ofercie. Gdyby
        jesień życia zastała mnie bez zstępnych to bym rozważył taki pomysł, bo co mi po
        pieniądzach za mieszkanie gdy nie jestem w stanie samodzielnie żyć lub w ogóle
        moje życie dobiegło końca?
        • kwaczynsky_pan Re: Piniądz robi piniądz 25.07.09, 16:23
          Nie wątpię, że będzie zapotrzebowanie na taką usługę. Co nie zmienia faktu, iż
          ubolewam nad 'nowym niewolnictwem' w kapitalistycznym wydaniu. Jeśli nie masz na
          tyle szczęścia, aby urodzić się bogatym lub wygrać w Dużego Lotka, to masz do
          wyboru albo stać się renegatem, albo linią kredytową uzależnić od posiadaczy
          kapitału, na bogactwo których będziesz pracował już do końca życia.
          • koloratura1 Coś strasznie miszasz... 26.07.09, 08:44
            kwaczynsky_pan napisała:

            > to masz do
            > wyboru albo stać się renegatem,

            Dlaczego "renegatem"?!

            > linią kredytową uzależnić [się] od posiadaczy
            > kapitału, na bogactwo których będziesz pracował już do końca życia.

            Ależ taki emeryt nie bierze żadnego kredytu, od nikogo się nie uzależnia i na
            nikogo już nie pracuje (bo pracować przestał w ogóle).
            To jemu dopłacają.
            • candidtrade Re: Coś strasznie miszasz... 26.07.09, 11:40
              Renegatem, bo odszczepieńcem od obowiązujących wzorców społecznych. Pomijając
              nikły promil kulturotwórczych jednostek, tożsamość jest w dużej mierze
              determinowana modelem konsumpcji, tj. tak cię piszą jak cię widzą. Stąd wniosek,
              iż jeśli nie weźmiesz kredytu i nie zaprzedasz duszy diabłu;), to zostaniesz
              wykluczony na margines życia społecznego (nie będziesz cool, trendy, jazzy,
              żadna kobieta nie tknie cię nawet palcem, żaden pracodawca nie wpuści do firmy).

              Druga uwaga: nie do końca trafne sformułowanie. Chodzi o to, że do końca życia
              posiadacze kapitału będą beneficjentami twojej pracy. Mieszkanie, które na
              początku życia nabyłeś za zawyżoną cenę pod koniec życia sprzedajesz za zaniżoną
              cenę i w ten pokrętny sposób osiągasz bilans zerowy. Wszystko co powyżej kreski
              spływa do portfela finansisty.
              • maruda.r Re: Coś strasznie miszasz... 26.07.09, 16:01
                candidtrade napisał:

                Mieszkanie, które na
                > początku życia nabyłeś za zawyżoną cenę pod koniec życia sprzedajesz za zaniżon
                > ą
                > cenę i w ten pokrętny sposób osiągasz bilans zerowy. Wszystko co powyżej kreski
                > spływa do portfela finansisty.

                ******************************

                Do grobu mieszkania nie zabierze (finansista swoich zysków - również). Jest to
                jakaś alternatywa wobec niezbędnego minimum, które choroba może zamienić w
                nieznośną wegetację z perspektywą, że finansista i tak dopnie swego - o tyle
                łatwiej, o ile człowiek jest bardziej przyparty do muru. A tak coś jednak można
                jeszcze wyskrobać od finansisty.

              • koloratura1 Re: Coś strasznie miszasz... 27.07.09, 08:46
                candidtrade napisał:

                > Renegatem, bo odszczepieńcem od obowiązujących wzorców społecznych. Pomijając
                > nikły promil kulturotwórczych jednostek, tożsamość jest w dużej mierze
                > determinowana modelem konsumpcji, tj. tak cię piszą jak cię widzą. Stąd wniosek,
                > iż jeśli nie weźmiesz kredytu i nie zaprzedasz duszy diabłu;), to zostaniesz
                > wykluczony na margines życia społecznego (nie będziesz cool, trendy, jazzy,
                > żadna kobieta nie tknie cię nawet palcem, żaden pracodawca nie wpuści do firmy)

                Zatem jestem klasycznym przykładem "renegata" (nigdy nie brałam kredytu, żyję w granicach moich dochodów: mniej-więcej średnia krajowa), nawet z tego nie zdając sobie sprawy, bo też NIGDY takich straszliwych skutków, jak opisane wyżej, nie doświadczyłam.

                > Druga uwaga: nie do końca trafne sformułowanie. Chodzi o to, że do końca życia
                > posiadacze kapitału będą beneficjentami twojej pracy.

                Tak już, niestety(?), w cywilizowanych krajach jest, że jedni utrzymują się z pracy rąk i/lub głowy, a inni - z kapitału, który nagromadzili sami bądź ich przodkowie. Byle tylko istniały zabezpieczenia (prawne) przed nieuczciwym gromadzeniem kapitału.

                Inaczej jest w krajach tzw, socjalistycznych; co też sami przerabialiśmy przez 45 lat i jakoś nas to niezbyt zachwycało.

                > Mieszkanie, które na
                > początku życia nabyłeś
                > za zawyżoną cenę

                Jakoś nie mam przeświadczenia, żebym moje mieszkanie nabyła za "zawyżoną cenę"...

                > pod koniec życia sprzedajesz za zaniżoną
                > cenę

                A muszę? Toż to mój wybór!

                P.S.: Mogę postąpić jeszcze "gorzej": mogę to mieszkanie oddać darmo - wnuczkom, albo sąsiadowi z przeciwka...

                > i w ten pokrętny sposób osiągasz bilans zerowy.

                Dlaczego "pokrętny"?
                I na czym polega ten "bilans zerowy"? (I tak, dobrze, że nie - ujemny!)

                > Wszystko co powyżej kreski

                Jakiej "kreski"? O co chodzi?

                > spływa do portfela finansisty.

                I co w tym złego?
                Skoro coś się od tego finansisty dostaje w zamian?
                • kwaczynsky_pan Namiszał, namiszał i nic się nie okazało 27.07.09, 10:12
                  >>jestem klasycznym przykładem "renegata" (nigdy nie brałam kredytu, żyję w
                  granicach moich dochodów: mniej-więcej średnia krajowa) [...] NIGDY takich
                  straszliwych skutków, jak opisane wyżej, nie doświadczyłam.

                  Pani kochana, czasy się zmienili.;) Będąc przedstawicielem klasy średniej (ale
                  takiej prawdziwej, anie hiperrealnej z serialu TV) można albo mieszkanie dostać
                  od rodziny, albo je kupić na kredyt.

                  >>Tak już, niestety(?), w cywilizowanych krajach jest

                  To że jest, dla mnie nie oznacza, iż musi być.:) Kapitalizm pozostawiany sam
                  sobie zwyrodnieje tak samo jak każdy inny system. Trzeba go więc krytykować.:)

                  >Jakoś nie mam przeświadczenia, żebym moje mieszkanie nabyła za "zawyżoną cenę".

                  Rozciągnięty na niemal całe życie kredyt odsetkami podbija cenę, tak że nie ma
                  ona niemal nic wspólnego z rynkową.

                  >A muszę? Toż to mój wybór!

                  Rozbitek, który wylądował w wodzie też ma wybór: może albo płynąć, albo utonąć.
                  Wydaje mi się, iż czasami ze względu na brak sensownych alternatyw możliwość
                  wyboru to tylko ułuda.

                  Czy oddanie mieszkania wnuczkom to gorsze wyjście? O ile wnusie nie wymiotują
                  pieniędzmi, to uważałbym to za posunięcie jak najbardziej pożądane.

                  >Dlaczego "pokrętny"?

                  Bo zawyżono, gdy kupowałaś, obniżono, gdy sprzedawałaś. W rezultacie z
                  inwestycji życia nie zostaje nic i okazuje się, że jesteśmy na etapie naszych
                  przodków: przez całe życie harujemy tylko po to, by się wyżywić. W momencie
                  śmierci osiągamy bilans zerowy. Nie możemy 'zainwestować' swoich wysiłków w
                  żaden wybiegający w przyszłość projekt (np. bardziej beztroskie życie wnusiów:) ).

                  >Wszystko co powyżej kreski

                  'Kreska'='bilans zerowy' ;D

                  >I co w tym złego?
                  Skoro coś się od tego finansisty dostaje w zamian?

                  Jak dla mnie wygląda to na słaby deal wymuszony realiami społecznymi. A że
                  pieniądz to władza, mogę się obawiać, iż rzeczywistość będzie coraz bardziej
                  wykrzywiać się w tym kierunku.
                  • koloratura1 Re: Namiszał, namiszał i nic się nie okazało 27.07.09, 12:44
                    kwaczynsky_pan napisała:

                    > Pani kochana, czasy się zmienili.;) Będąc przedstawicielem klasy średniej (ale
                    > takiej prawdziwej, anie hiperrealnej z serialu TV) można albo mieszkanie dostać
                    > od rodziny, albo je kupić na kredyt.

                    Masz rację. To chyba jedyny kredyt, jaki brałam; nie zdawałam sobie z tego sprawy, że przez ileś lat, płacąc za mieszkanie, spłacałam również i kredyt....

                    > >>Tak już, niestety(?), w cywilizowanych krajach jest

                    > To że jest, dla mnie nie oznacza, iż musi być.:)

                    Chyba jednak musi, skoro nigdzie przez tyle lat niczego innego nie wymyślono.
                    Oprócz socjalizmu, oczywiście...

                    > Kapitalizm pozostawiany sam
                    > sobie zwyrodnieje tak samo jak każdy inny system. Trzeba go więc krytykować.:)

                    A któż Ci broni?!
                    Może jednak zaproponujesz coś jeszcze oprócz krytyki? Byłoby znacznie bardziej konstruktywnie.
                    Bo z samej krytyki, nawet najbardziej pryncypialnej, niewiele wynika...

                    > >Jakoś nie mam przeświadczenia, żebym moje mieszkanie nabyła za "zawyżoną c
                    > enę".

                    > Rozciągnięty na niemal całe życie kredyt odsetkami podbija cenę, tak że nie ma
                    > ona niemal nic wspólnego z rynkową.

                    Bo ty, oczywiście, wiesz najlepiej w jaki sposób i na jakich zasadach KAŻDY kupił mieszkanie. (Jasnowidz jaki, czy cóś?)

                    > >A muszę? Toż to mój wybór!

                    > Rozbitek, który wylądował w wodzie też ma wybór: może albo płynąć, albo utonąć.
                    > Wydaje mi się, iż czasami ze względu na brak sensownych alternatyw możliwość
                    > wyboru to tylko ułuda.

                    I znowu - Twoje wyobrażenia są słuszniejsze od tego, co przeżyli inni?
                    Gratuluję.

                    > Czy oddanie mieszkania wnuczkom to gorsze wyjście? O ile wnusie nie wymiotują
                    > pieniędzmi, to uważałbym to za posunięcie jak najbardziej pożądane.

                    Dla wnusiów na pewno.
                    Dla babci może nie koniecznie, szczególnie gdyby owe wnusie z miejsca wywaliły babcię do jakiegoś Domu Pogodnej Starości... Co się nierzadko zdarza.

                    Może sam jesteś "wnusiem" i szczerze uważasz takie rozwiązanie za pożądane; ja jestem babcią i nie palę się zamieszkać w takim domu.

                    > >Dlaczego "pokrętny"?

                    > Bo zawyżono, gdy kupowałaś, obniżono, gdy sprzedawałaś.

                    1. Nie sprzedawałam i sprzedawać nie zamierzam.
                    2. Nawet gdyby, to SKĄD WIESZ?

                    > W rezultacie z
                    > inwestycji życia nie zostaje nic i okazuje się, że jesteśmy na etapie naszych
                    > przodków: przez całe życie harujemy tylko po to, by się wyżywić.

                    Nie tylko; jeszcze i po to, żeby przyzwoicie mieszkać, jeść wg gustu (a nie tylko "się wyżywić"), odpoczywać na wakacjach, realizować własne hobbbies (w moim przypadku jest to kolekcjonowanie starej porcelany)...

                    > W momencie
                    > śmierci osiągamy bilans zerowy. Nie możemy 'zainwestować' swoich wysiłków w
                    > żaden wybiegający w przyszłość projekt

                    Możesz zdradzić, co by mi dało "zainwestowanie" moich "wysiłków" w jakiś "wybiegający w przyszłość projekt" i to - "w momencie śmierci"?

                    > (np. bardziej beztroskie życie wnusiów:)

                    A dlaczego miałabym inwestować w "bardziej beztroskie życie wnusiów"?
                    Oczywiście, nie ma zakazu, ale też i - chyba - nie ma NAkazu?

                    > >Wszystko co powyżej kreski

                    > 'Kreska'='bilans zerowy'

                    Że co proszę?!

                    > >I co w tym złego?
                    > Skoro coś się od tego finansisty dostaje w zamian?

                    > Jak dla mnie wygląda to na słaby deal wymuszony realiami społecznymi.

                    Ale w porządku tak długo, jak długo nie ma przymusu i każda z umawiających się stron dostaje to, na co się umawiała.

                    > A że
                    > pieniądz to władza, mogę się obawiać, iż rzeczywistość będzie coraz bardziej
                    > wykrzywiać się w tym kierunku.

                    Nie masz wyjścia: walcz o powrót do SOCJALIZMU!
                    Najlepiej takiego - bez wypaczeń. Tylko czy taki istnieje?
                    • maciej.jurgielewicz Re: Namiszał, namiszał i nic się nie okazało 27.07.09, 17:41
                      Nie będę się powtarzał. Co miałem do powiedzenia, już powiedziałem, nie ma sensu
                      trzepać piany.:)

                      Po prostu zdecydowanie wolę sytuacje, w których ma się maksimum wolności, a
                      realia kreowane przez niewydolny system ubezpieczeń społecznych sprawiają, że
                      tej wolności nie jest zbyt dużo. Rozumiem, że Ty przeżyłaś to inaczej, innymi
                      ścieżkami przebiegło twoje życie. Nie zamierzam temu zaprzeczać. Jednak
                      rozejrzyj się dookoła. Czasy naprawdę się zmieniły. Teraz niemal wszyscy żyją na
                      kredyt.

                      Co do 'wszystkiego nad kreską', to znasz takie powiedzenie 'być pod kreską'? No,
                      to mam nadzieję, że teraz już wszystko jasne.:) Grunt to przeczytać spokojnie,
                      bez zawczasu przygotowanego komentarza w stylu 'bo Ty wiesz najlepiej'.:)
                      • koloratura1 Re: Namiszał, namiszał i nic się nie okazało 28.07.09, 08:57
                        maciej.jurgielewicz napisał:

                        > Po prostu zdecydowanie wolę sytuacje, w których ma się maksimum wolności, a
                        > realia kreowane przez niewydolny system ubezpieczeń społecznych sprawiają, że
                        > tej wolności nie jest zbyt dużo. Rozumiem, że Ty przeżyłaś to inaczej,

                        Guzik rozumiesz, skoro sugerujesz, że mi się podoba niewydolny system ubezpieczeń społecznych.

                        > Czasy naprawdę się zmieniły. Teraz niemal wszyscy żyją n
                        > a
                        > kredyt.

                        I różnie na tym wychodzą, ale to, oczywiście, ich wybór...

                        > Co do 'wszystkiego nad kreską', to znasz takie powiedzenie 'być pod kreską'? No
                        > to mam nadzieję, że teraz już wszystko jasne.:)

                        Bardzo słusznie postawiłeś ten znaczek - :)

                        > Grunt to przeczytać spokojnie,
                        > bez zawczasu przygotowanego komentarza w stylu 'bo Ty wiesz najlepiej'.:)

                        Żeby jeszcze było CO przeczytać...
                  • fundrive Re: Namiszał, namiszał i nic się nie okazało 29.07.09, 10:51
                    > Rozbitek, który wylądował w wodzie też ma wybór: może albo płynąć, albo utonąć.
                    > Wydaje mi się, iż czasami ze względu na brak sensownych alternatyw możliwość
                    > wyboru to tylko ułuda.
                    Czyli dopóki emeryt nie miał takiej możliwości było OK a teraz jeśli pojawiła się firma, która taką możliwość stwarza to okazuje się że emeryt nie ma wyjścia?
                    Przecież to tylko propozycja, z której można skorzystać lub nie.
                    Jeśli jest mało atrakcyjna to po prostu nie wzbudzi zainteresowania.
                    Wg mnie dla osoby, która nie ma ew spadkobierców propozycja jest OK choć na pierwszy rzut oka wcale nie wydaje się atrakcyjna.
              • jedyny_polak_maly Re: Coś strasznie miszasz... 27.07.09, 12:32
                na to mamy wpływ jak żaden... mam OFE i jak widać na razie na nich nie
                zarobiłem, oni tak... ZAROBILI...
                • fundrive Re: Coś strasznie miszasz... 29.07.09, 10:45
                  > na to mamy wpływ jak żaden... mam OFE i jak widać na razie na nich nie
                  > zarobiłem, oni tak... ZAROBILI...
                  Cóż.
                  Jeden kandydat (faworyt) przy okazji wyborów prezydenckich w 2005 roku zasugerował, że ubezpieczenie społeczne powinno być dobrowolne i... przegrał wybory.
                  Nie twierdzę, ze tylko z tego powodu przegrał ale została ta propozycja źle odebrana przez większość wyborców.
                  Kandydat wyciągnął wnioski i teraz już mówi to czego ludzi oczekują.
      • koloratura1 Grunt, że w rodzinie zostanie 26.07.09, 08:35
        kwaczynsky_pan napisała:

        > Optymistycznie załóżmy, że 65-latek z przykładowej symulacji dożyje 95 lat.
        > Przez 30 lat firma wypłaci mu nieco ponad 200 tysięcy. Mieszkanie było warte
        > 400 tysięcy... Przyszłość prawych obywateli wygląda więc tak: najpierw przez
        > całe życie spłacasz kredyt i odsetki, dzięki którym nabywasz mieszkanie za
        > 150% jego wartości, a gdy już posiadasz lokal, sprzedajesz go za 50% wartości.
        > :) To się nazywa interes życia!

        1. "Interes" taki sobie, ale jeśli zapewni znacząco lepsze warunki życia aż do śmierci, może i nie taki najgorszy.
        2. Na pewno nie będzie przymusu robienia takiego interesu.
        Każdy będzie mógł żyć aż do śmierci za 600 zł (zamiast 1200), a po jego śmierci jakieś wnuczki, co to babcię / dziadka miały gdzieś, dostaną super prezent.
        • candidtrade Wszyscy jesteśmy wielką rodziną 26.07.09, 11:41
          Nie zaprzeczam, że realia czynią tę ofertę sensowną. Kontestuję jednak realia.:)
          • koloratura1 Re: Wszyscy jesteśmy wielką rodziną 27.07.09, 08:53
            candidtrade napisał:

            > Nie zaprzeczam, że realia czynią tę ofertę sensowną.

            No, tośmy się dogadali; fajnie!

            Kontestuję jednak realia.:> )

            Nie ukrywam, że ja też bym wolała, żeby "realia" były inne: żeby każdy był zdrowy, piękny i bogaty do samej śmierci...
        • jedyny_polak_maly Re: Grunt, że w rodzinie zostanie 27.07.09, 12:35
          no takie prezenty a nawet wymuszanie to chyba jest dość popularne... wnuczusie
          wprowadzą się do dziadka i babci mieszkać, ale nie partycypować w kosztach
          utrzymania, nie mówiąc o pomocy dziadkom... im się przecież wszystko należy, toć
          to rodzina, co z tego że nie traktują przywilejów i obowiązków równorzędnie...
      • jedyny_polak_maly Re: Piniądz robi piniądz 27.07.09, 12:37
        teraz zrobisz tak bez wielkiego staranie się... postaraj się sprzedać mieszkanie
        lub dom, które kupiłeś rok temu za cenę 500.000... całkowicie hipotetycznie, jak
        uzyskasz 450.000 będziesz dobry.... a koszty które poniosłeś w międzyczasie?
        znów ci finansiści zarobili
        • koloratura1 Re: Piniądz robi piniądz 27.07.09, 12:52
          jedyny_polak_maly napisał:

          > teraz zrobisz tak bez wielkiego staranie się... postaraj się sprzedać mieszkani
          > e
          > lub dom, które kupiłeś rok temu za cenę 500.000... całkowicie hipotetycznie, ja
          > k
          > uzyskasz 450.000 będziesz dobry

          O ogólnoświatowym kryzysie słyszałeś?

          Zaczęło się właśnie od nieruchomości.
    • wwww.2 Renta za mieszkanie? 25.07.09, 13:31
      Jestem emerytką, mam mieszkanie warte ok,100000złnie mam
      spadkobierców bezpośrednich, wprawdzie nie żyję w ubóstwie ,
      skorzystałabym z oferty ale nieco innej , o ktorej kiedyś już
      słyszałam . Dostaję w tej chwili 50% wartości mieszkania i
      przeznaczm pieniądze zgodnie z moim uznaniem, np. funduję sobie na
      starość jakąś ciekawą wycieczkę na którą w tej chwili mnie nie jest
      stać.Wypłata comiesięcznej raty o tyle by mi nie odpowiadała , że
      nie wiadomo ile będę żyła , jeśli jakieś 10 lat, moja strata , jeśli
      30 to już lepiej. No i oczywiście warunek, zabezpieczenie przed
      wyrzuceniem z mieszkania na wypadek problemów firmy z którą podpiszę
      umowę.
      • szpinak_k renta za mieszkanie 17.06.10, 12:34
        jeśli jesteś nadal chętna na zamiane np. renty lub jednorazowej
        wpłaty w zamian za otzw. odwróconą hipotekę to proszę o kontakt
        meilowy szpinak_k@op.pl. pozdrawiam
    • macmad65 Renta za mieszkanie? 25.07.09, 15:23
      "...Ale już np. w Niemczech o odwróconej hipotece nikt nie słyszał."
      bzdura! - artykuł z roku 2005:
      www.zeit.de/2005/44/GS-Rosengart
      Inna sprawa. czy takie rozwiązanie ma sens...
    • 0gr Renta za mieszkanie? 25.07.09, 16:56
      sam pomysl jest ciekawy, diabeł tkwi w szczegółach, generalnie lepiej jest dostac za życia pieniądze za nieruchomośc, którą i tak kiedyś trzeba bedzie opuścic na zawsze niż umrzec z aktem własności w ręku
    • ignorant75 Opcja dla idiotów! 26.07.09, 03:56
      Przecież oni chcą zarobić.
      • koloratura1 Re: Opcja dla idiotów! 26.07.09, 08:52
        ignorant75 napisał:

        > Przecież oni chcą zarobić.

        Zbrodnia to niesłychana: firma chce zarobić!!!

      • jedyny_polak_maly Re: Opcja dla idiotów! 27.07.09, 12:31
        no a ty pracujesz za friko?! proszę zostaw swoje namiary, chciałem sprzątnąć
        piwnicę, a kto by mi pomógł za darmo jak nie ty?
    • 2berber Pożytki PRL-u 26.07.09, 06:16
      PRL to przeszłość ale jak widać i dojna krowa.
      Zakłady produkcyjne będące własnością narodową,
      państwową, wspólną czy spółdzielczą (obojętnie
      jak to nazwać) zostały sprywatyzowane.
      Dzisiejsze mieszkania w 75-80% zostały wybudowane
      w PRL-u. Za ich budowę płaciło państwo czyli my.
      Zapłaciliśmy za te mieszkania drugi raz podczas
      prywatyzacji, wykupu mieszkań, zmiany prawa
      lokatorskiego na własnościowe może grosze ale
      płaciliśmy. Teraz możemy - nie musimy! znowu
      dostać parę zł dla stabilizacji życia na starość.
      Wszystko jest w porządku czyli racjonalne.

    • bogulo2 Ukryte przesłanie 26.07.09, 10:09
      Popatrzcie na kwotę 400tys zł. Ilu emerytów mieszka w mieszkaniach takiej wartości???Ile osób w Polsce dziś może dastać kredyt na mieszkanie o tej wartości??? Kilka. Ilu emerytów mieszka w mieszkaniach o dobrym standardzie (nie są to stare kamienice, albo wielka płyta)???

      To mieszkanie jest warte tak naprawdę połowę tej kwoty a bardzo możliwe, że w przyszłości dużo mniej.

      Ja na miejscu emerytów przekalulowałbym dokładnie czy jednak nie warto sobie dorobić przed wylądowaniem w piachu. Raczej szukałbym tu pomocy w sprzedaży mieszkania drogiego (nastąpi realna wycena) i zakup taniego w jakimś mniejszym mieście i życie z zarobionej różnicy.

      Na odwórconej hipotece musi zarobić bank - oni n ie robią tego za darmo. jak się ma do tego:
      - inflacja - czy bank będzie to uwględniał i podwyższał "emeryturę"
      - wycena nieruchomości - może być ostro zaniżona
      • koloratura1 Starych drzew się nie przesadza 26.07.09, 11:03
        bogulo2 napisał:

        > Raczej szukałbym tu pomocy w sprzedaży miesz
        > kania drogiego (nastąpi realna wycena) i zakup taniego w jakimś mniejszym mieśc
        > ie i życie z zarobionej różnicy.

        Zapewne daleko Ci do wieku emerytalnego.

        Ja już jestem emerytką, ale po czterdziestu latach pracy na kilku etatach - mam emeryturę z której idzie wyżyć, więc mnie ten problem raczej nie dotyczy.
        Zapewniam Cię jednak, że ostatnią rzeczą, jaką bym zrobiła dobrowolnie, byłoby wyprowadzenie się z mojego mieszkania, a - co dopiero - z mojego miasta.
        W razie konieczności, raczej skorzystałabym z oferty banku, takiego z państwowymi gwarancjami (choćby dawał niższe sumy, niż inne firmy).
        • bogulo2 Re: Starych drzew się nie przesadza 26.07.09, 21:55
          daleko mi i znając życie "państwo" przyczyni się do tego bym teraz płacił "składki", a potem, dzień przed emeryturą umarł.

          twój wybór

          załóżmy, że mam mieszkanie za 400tys (damy 3 pokoje na 4 pietrze w kamienicy). Czy nie warto zamienić go także na swoje ale na parterze (chociazby w tej samej kamienicy lub o ulicę dalej) 1-2 pokojowe za 200tys i to małe przekazać potem komuś w spadku???

          Lepiej oddać to duże za 200tys bankierom, by ci zarobili na tym drugie 200tys???
          • koloratura1 Re: Starych drzew się nie przesadza 27.07.09, 09:09
            bogulo2 napisał:

            > daleko mi i znając życie "państwo" przyczyni się do tego bym teraz płacił "skła
            > dki", a potem, dzień przed emeryturą umarł.

            Fakt, dla państwa byłoby to wielce opłacalne...

            Mam nadzieję, że aż tak źle to nie będzie, choć czarno widzę skutki dalszego marnotrawstwa, np. KRUS, emerytury górnicze, o mundurowych nie wspominając...

            > twój wybór
            >
            > załóżmy, że mam mieszkanie za 400tys (damy 3 pokoje na 4 pietrze w kamienicy).
            > Czy nie warto zamienić go także na swoje ale na parterze (chociazby w tej samej
            > kamienicy lub o ulicę dalej) 1-2 pokojowe za 200tys i to małe przekazać potem
            > komuś w spadku???
            >
            > Lepiej oddać to duże za 200tys bankierom, by ci zarobili na tym drugie 200tys??

            Ależ ja tego nie wykluczam!
            Oczywiście, że każda sytuacja jest specyficzna i każdy emeryt powinien się bardzo głęboko zastanowić, zanim podejmie jakąś decyzję.

            Uważam tylko, że im więcej ofert, tym lepiej.
          • jedyny_polak_maly Re: Starych drzew się nie przesadza 27.07.09, 12:29
            moim zdaniem lepiej mieć te 200 tys. niż ich nie mieć i żyć w mieszkaniu za 400
            tys., które to mieszkanie dostanie rodzina, która widziała mnie raz w życiu
            (jeśli nawet) lub dostana moje wnuki, które nawet nie znają do mnie numeru
            telefonu... nie mówiąc o pomocy w zakupach lub posprzątaniu...
    • jedyny_polak_maly Renta za mieszkanie? 27.07.09, 12:23
      Każdy powinien rozważyć taka ofertę we własnym zakresie. Nie ma odpowiedzi
      jednej, jednoznacznej i właściwej, bo sytuacji ludzi starszych jest tak dużo
      że nie da się nawet ich porównywać. Myślę że jak to w gospodarce
      wolnorynkowej, lepiej że jest taka możliwość niż by jej nie było...
    • bacique81 Renta za mieszkanie? 29.07.09, 12:33
      to juz DUZO bardziej oplaca sie emerytom sprzedac nieruchomosc (np. 2pok mszk
      za 300tys) i wynajac inna
      • agus.pl Re: Renta za mieszkanie? 16.09.09, 17:01
        generalnie fajna sprawa z tymi zamianami, fakt firmę się zakłada po to żeby
        zarobić, ale wydaje mi się że można taka prowizje przetrawić, jeżeli firma
        wszystkim się za ciebie zajmuje, nie trzeba łazić po notariuszach, i grzebać się
        w papierkowej robocie, walczyć z urzędami itp. można zamienić sobie mieszkanie
        na malutkie, dostać róznice w cenie w kasie, i przynajmniej żyć po ludzku a nie
        za 500 zł i martwic się czy mi starczy chociaz do połowy miesiąca - ja jestem za
        • stolat3 Re: Renta za mieszkanie? 16.09.09, 18:40
          Nie nie i jeszcze raz nie. To jest nasza mentalność. Odwrócona
          hipoteka działała u nas za czasów Gierka i jeszcze parę lat
          później . Emerytury rolnicze były wprowadzone na takiej zasadzie.
          Emeryturę dostawał ten kto oddał gospodarstwo na Skarb Państwa i
          wielkość tej emerytury zależała od wielkości gospodarstwa. Dopiero w
          latach 80 ubw ZSL wymógł na rządzie to że emerytury należą się
          wszystkim rolnikom bez względu komu przekażą gospodarstwo.
    • biniou Wasza niekompetencja siega zenitu 10.02.10, 20:19
      "A we Francji jest to jeszcze nowinka, emeryci podpisali raptem 4,4
      tys. umów."

      Zadna "nowinka". Umowy typu Viager sa szeroko dostepne we Francji i
      dzialaja od bardzo dawna. Nawet Charles de Gaulle nabyl w ten
      sposob piekarnie...

      Oczywiscie poziom gazety jest proporcjonalny do poziom w Akademiach
      marksizmu-leninizmu, z ktorych wywodza sie dziennikarze.
    • 2berber Starych najłatwiej okraść :-( 10.02.10, 21:03
      No cóż, należało przewidzieć że w tym wyścigu szczurów,
      nic co ludzie dawniej (w PRL-u) wypracowali, nie jest
      szanowane a przez młodych może być wyłudzone.
      Mieszkania ludzi starych nie są tak nowoczesne, może drogie
      w utrzymaniu ale często jest to naprawdę jedyny ich dorobek.
      W PRL-u było gorzej ale łatwiej, teraz jest lepiej ale
      trudniej. Gdy wy młodzi osiągnięcie wiek dzisiejszych starych
      to już bedzie mieć tylko gorzej i trudniej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja