hellbert 28.07.09, 07:44 uczelnia się zastanowi?? Czyli generalnie problemu nie ma, tylko jacyś malkontenci marudzą?? świetne podejście, profesjonalne i bardzo na czasie... gratuluje iście polskiej organizacji, mistrzostwo:) Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
m-air Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin 28.07.09, 07:51 Tego typu "trudnosci" swiadcza o zalosnym poziomie szkoly i jej wladz. Minely czasy, kiedy SGH bylo czyms renomowanym Odpowiedz Link Zgłoś
zorro_zx Re: Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin 28.07.09, 08:25 SGH (dawniejszy SGPiS) nigdy nie była uczelnia renomowaną. Odpowiedz Link Zgłoś
bond.jamesbond1 Zawsze taką była 28.07.09, 08:43 Nigdzie nie było tylu chętnych co właśnie tam. Teraz może jest inaczej, ale w czasach SGPiS - studiowanie tam nobilitowało. Odpowiedz Link Zgłoś
mwituszy Re: Zawsze taką była 28.07.09, 09:04 Renomowana to ona była w PRLu jak nie można było studiować gdzieś indziej. Jak najlepsza polska uczelnia jest poniżej 500 miejsca uczelni na świecie to żadna nie może sie nazwać renomowaną uczelnia. Raczej bym nazwał uczelnie polskie "coś lekko odstające od dna". Naprawdę dopóki istnieje taki cos jak stopień naukowy profesor to nigdy nie wyjdziemy z tego polskiego uczelnianego bagna Maciek Odpowiedz Link Zgłoś
greges58 Re: Zawsze taką była 28.07.09, 10:17 Nie ma stopnia " Profesor " !!! To jest Tytuł , przyznawany przez Prezydenta . Zgoda, jest stanowisko o takiej nazwie, nawet na prywatnej " uczelni "... Ale jest bardzo prosty sposób na ich rozróżnienie. Kto ma wiedzieć, ten wie ! Grzesiek. Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl SGH to zdaje się prestiżowa uczelnia? 28.07.09, 10:31 Próbuję sobie wyobrazić, jakich profesjonalnych i zorganizowanych specjalistów wychowuje ta uczelnia... Niestety, człowiek wychowywany w dziadostwie przyzwyczaja się do dziadostwa i nawet jeśli nie chce, to zaczyna je po trosze realizować we własnym życiu. To dotyczy również, a może nawet przede wszystkim życia zawodowego. Kto, do cholery, ma tych młodych ludzi nauczyć solidności i profesjonalizmu? Potem w firmach i urzędach, gdzie znajdą zatrudnienie absolwenci uczelni, będzie panował podobny bajzel. Odpowiedz Link Zgłoś
exxon71 Re: SGH to zdaje się prestiżowa uczelnia? 28.07.09, 11:59 Patrzac na to z drugiej strony - mnie zmagania z dziekanatem i innymi komorkami uczelni duzo nauczyly o zyciu i kontaktach z wszelakiego rodzaju urzedami. Dzieki temu "dorosle" zycie jest dla mnie mniej frustrujace. Poza tym na szczescie jest sporo wykladowcow zorganizowanych znacznie lepiej, niz np. praca dziekanatu, wiec nie zawsze jest tak zle, jakby to wynikalo z artykulu. Niestety problemem SGH, jak i pewnie wiekszosci polskich uczelni jest skostniala struktura, wskutek czego panuje jeden wielki balagan nad ktorym najlepszy menedzer nie bylby w stanie zapanowac. Gdyby to byla prywatna firma to po prostu przeprowadzona by jedna wielka restrukturyzacje, polaczona z wymiana kadr i zwolnieniami. Niestety, na uczelni to niemozliwe, bo zwiazki zawodowe, bo przerozne uklady i ukladziki itp. Nie mowiac o tym ze pracownicy administracyjni tez oddaja glosy w wyborach rektorskich, wiec zaden powazny kandydat nie chce im sie narazic. Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: SGH to zdaje się prestiżowa uczelnia? 28.07.09, 12:10 > Patrzac na to z drugiej strony - mnie zmagania z dziekanatem i > innymi komorkami uczelni duzo nauczyly o zyciu i kontaktach z > wszelakiego rodzaju urzedami. Dzieki temu "dorosle" zycie jest dla > mnie mniej frustrujace. Zauważ, że te zmagania nauczyły cię, że burdel to normalny stan urzędów i instytucji, coś, czym nie należy się nawet denerwować. Zobacz, że dopiero ludzie, którzy wrócili z Anglii lub Niemiec zaczynają w Polsce podnosić głosy, że trzeba by wreszcie coś w tym kraju zmienić. Ci, którzy siedzą i się przyzwyczaili - nie chcą nawet nic zmieniać, bo sądzą, że tak ma być. To jest mankament bycia człowiekiem zanadto elastycznym i dostosowującym się do panujących warunków. Jest taki kawał, który lubią opowiadać Białorusini. Był sobie Ukrainiec, Polak i Białorusin. Kazano im usiąść na krzesłach, lecz każde krzesło miało w siedzeniu gwóźdź. Ukrainiec usiadł, podskoczył, kopnął krzesło. Polak usiadł, podskoczył, znalazł szybko kamień i wybił gwóźdź. Białorusin usiadł i siedzi. - Dlaczego siedzisz z gwoździem w tyłku? - pytają. - Bo myślałem, że tak trzeba... (Ten dowcip świadczy, że Białorusini mają o nas niezasłużenie dobre mniemanie...) Odpowiedz Link Zgłoś
exxon71 Re: SGH to zdaje się prestiżowa uczelnia? 28.07.09, 12:36 > Zauważ, że te zmagania nauczyły cię, że burdel to normalny stan urzędów i > instytucji, coś, czym nie należy się nawet denerwować. Cos w tym jest. Tylko ze to ze nauczylem sie miec odpowiednie podejscie do wszelakich urzedow nie oznacza ze mnie to nie denerwuje - wkurza mnie jak cholera. Ale przynajmniej jestem przygotowany do takich zmagan, dzieki czemu ich rezultat jest dla mnie czesto lepszy, niz gdybym nie mial takiego przygotowania :) Ale nigdy, nawet przez chwile nie doszedlem do wniosku, ze taki stan jest normalny i nie nalezy dazyc do jego zmiany. Zreszta teraz sam siedze za granica (choc krotkoterminowo), wiec mam okazje doswiadczyc wspomnianej przez Ciebie roznicy. Odpowiedz Link Zgłoś
exxon71 Re: SGH to zdaje się prestiżowa uczelnia? 28.07.09, 12:39 Dodam jeszcze, ze generalnie zgadzam sie z tym co piszesz - patrzac dlugoterminowo polskie uczelnie nie powinny przyzwyczajac do takiego sposobu zalatwiania spraw. Ale patrzac krotkoterminowoi troche egoistycznie to wole jednak byc z tym obyty, niz I uciekajac sie do analogii - jesli chce sie pokonac wroga, to trzeba najpierw go poznac :) Dopoki sie nie zrozumie, jak i dlaczego dzialaja polskie urzedy, to ciezko wymyslic cudowne rozwiazania. Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: SGH to zdaje się prestiżowa uczelnia? 28.07.09, 15:37 Tylko że rozumując tak krótkozasięgowo, Polacy głównie zajmują się bohaterskim rozwiązywaniem problemów, które sami sobie stworzyli. Podczas gdy np. w Niemczech idziesz do urzędu, załatwiasz co masz załatwić i twój mózg jest wolny do rozwiązywania poważniejszych problemów, np. jak zdobyć kolejną nagrodę Nobla (Niemcy dostają Noble średnio raz na 2 lata). Nie da się dostać Nobla, gdy na codzień musisz osobiście myśleć o milionie dupereli, o które normalnie powinni zadbać inni. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
harden Re: SGH to zdaje się prestiżowa uczelnia? 28.07.09, 16:14 anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała: > Tylko że rozumując tak krótkozasięgowo, Polacy głównie zajmują się bohaterskim rozwiązywaniem > problemów, które sami sobie stworzyli. (...) > Nie da się dostać Nobla, gdy na codzień musisz osobiście myśleć o milionie dupereli, o które normalnie > powinni zadbać inni. ;-) Takie słowa to miód na uszy! Życzę zostania na AGH i rozsadzenia systemu od środka. Mówię to bez ironii. Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: SGH to zdaje się prestiżowa uczelnia? 28.07.09, 16:42 Zupełnie nie wiem, skąd pomysł, że jestem z AGH? ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
harden Re: SGH to zdaje się prestiżowa uczelnia? 28.07.09, 17:54 Zasugerowałem się nickiem, ale już znalazłem CV i widzę też inne miasta:) PS. Świetne blogi! Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: SGH to zdaje się prestiżowa uczelnia? 28.07.09, 18:25 Widzę, że sapienti sat. ;-) PS. Cieszę się, że się podobają. Odpowiedz Link Zgłoś
harden Re: SGH to zdaje się prestiżowa uczelnia? 28.07.09, 19:55 Radzę sobie:) Blogi mi się podobają i zgadzam się niestety z diagnozą, że „polska nauka to krowa, która dużo ryczy, ale mało mleka daje” (Polska nauka w rankingach światowych). Pod względem ilości cytowań jesteśmy daleko. Widzę takie przyczyny: 1. Skostniałe i niejasne struktury w instytucjach naukowych przypominające raczej feudalizm niż nowoczesne zarządzanie, co sprzyja pojawieniu się niezdrowej zawiści i zasadzie równania w dół 2. Ograniczone fundusze państwowe, brak zaawansowanego przemysłu finansującego badania (czynniki zewnętrzne), ale też nieumiejętność kadry w zabieganiu o udział w międzynarodowych grantach 3. Przywiązanie „starej gwardii” do przestarzałych metod i tematów badawczych wynikający z dwóch pierwszych punktów (mentalność, brak nowoczesnego sprzętu) To taki skrótowy opis, poparty jedynie obserwacją uczestniczącą. Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: SGH to zdaje się prestiżowa uczelnia? 28.07.09, 21:29 Przede wszystkim - brak motywacji. Za mało marchewki i za mało kija. Człowiek zmotywowany finansowo i wiedzący, że te dobre zarobki straci, jak się nie wykaże - potrafi dać z siebie wiele. Na szczęście właśnie obserwuję, że idzie nowe: różne instytucje (FNP, NCBiR) zaczynają fundować granty, które mają służyć dokładnie takiej motywacji. Odpowiedz Link Zgłoś
harden Re: SGH to zdaje się prestiżowa uczelnia? 29.07.09, 09:06 Zgadza się, z motywacją jest słabo, z weryfikacją osiągnięć też i oby te instytucje wprowadziły trochę świeżości. Myślę, że sporą przeszkodą jest system belwederskich profesorów. Układziki i układy są wszędzie, ale na zachodzie, gdzie stanowisko profesora jest etatem, taki człowiek w dużo większym stopniu musi być menedżerem, który nie tylko bada, ale też koordynuje projekty, zabiega o granty i publikacje. Jest rozliczany z tego, jak zarządzana jest katedra. Odpowiedz Link Zgłoś
tewie60 Renoma SGH 28.07.09, 12:00 zorro_zx napisał: > SGH (dawniejszy SGPiS) nigdy nie była uczelnia renomowaną. I ma rację. To zawsze była przybudówka KC PZPR. Poprzednia nazwa - Szkoła Głowna Planowania i Statystyki - planowanie i statystyka - dwie najważniejsze "nauki" w służbie komunistycznej propagandy opartej na "ekonomii politycznej socjalizmu" - czyli na wytycznych z mauzoleum Lenina. Najwybitniejszym przedstawicielem tej wspaniałej uczelni jest Leszek Balcerowicz, którego wyróżnia jedynie fakt, iż swoje dyrektywy czerpie nie z mauzoleum, a z boliwijskiego eksperymentu nie znanego nikomu wcześniej tow. G.Sachsa. Jaka uczelnia, taka kadra dydaktyczna i absolwenci. Czas tę budę zamknąć i wpuścić tam kupców z KDT. Kupcy na pewno zrobią lepszy użytek z gmachu, miasto zyska na podatkach, państwo zaoszczędzi na dopłatach, a partie polityczne zyskają szukając doradców ekonomicznych gdzie indziej. Odpowiedz Link Zgłoś
exxon71 Re: Renoma SGH 28.07.09, 12:08 Taaaa, a jak wytlumaczysz to ze wielu absolwentow SGH (w tym wielu moich znajomych i ja) dostaje sie na calkiem atrakcyjne stanowiska w zagranicznych firmach, poza granicami Polski (chyba z zadnej innej Polskiej uczelni nie ma tylu mlodych menedzerow np. w Londynskim City). Rozumiem ze te firmy zatrudniaja nas bo wnosimy innowacyjne "komunistyczne" spojrzenie na problemy zachodnich korporacji? Nie mowie ze SGH jest perfekcyjne, w wielu obszarach przydalyby sie drastyczne zmiany. Ale z jakiegos powodu jest to najbardziej ceniona przez polskich i zagranicznych pracodawcow kuznia kadr menedzerskich. No chyba ze Twoj caly post byl tylko demagogia w stylu "menedzerow na bruk, kupcow z KDT na salony" - w takim razie nie podejmuje dyskusji, bo nie ma po co. Odpowiedz Link Zgłoś
tewie60 Re: Renoma SGH 28.07.09, 18:28 >>Ale z jakiegos powodu jest to najbardziej ceniona przez polskich i zagranicznych pracodawcow kuznia kadr menedzerskich.>> No właśnie, z JAKIEGOŚ powodu. A ten powód to powiązania grillowo-wódczano-finansowo-łóżkowe "polskich pracodawców" z kadrą tej uczelni nad uczelniami. Pracę załatwia się na telefon "...Józek ! - potrzebuję kierownika sprzedaży co by mi podgonił akwizycję i nie pytał czy te usługi i towary są coś warte, czy to lipa. Podeślij mi jakiegoś zdolnego organizatora z twoich studentów. Albo lepiej daj mi ze trzech, to będzie wyglądało na rekrutację, a ja se wybiere najlepszego do moich celów. Tylko mają mieć lojalność we krwi. To narazie, widzimy się w sobote u Gienka." Tak znajdują pracę w kraju "kadry menedżerskie" wykute w tej kuźni. Odnośnie tych siedzących za granicą - pokaż chociaż 10 osób, które zaraz po studiach dostały pracę w liczących się instytucjach, na stanowiskach umysłowych, związanych z ukończonym kierunkiem studiów. I proszę, nie licz tych, którzy zostali przedstawicielami handlowymi, "key accountami" czy "sales managerami", bo to nie są stanowiska menedżerskie, tylko wyrobnicze, oferowane Polakom nie ze względu na wiedzę, ale dlatego, że Polakowi można zapłacić mniej, a w przeciwieństwie do np. Anglika będzie dla swojego Pana tyrał 7days x 24hrs. Jeśli absolwentów SGH docenionych w taki sposób jest najwięcej, to oznacza tylko tyle, że inne uczelnie produkują kadry mniej nastawione na szpan, a bardziej na uczciwą pracę. Aha, byłbym zapomniał - w zarządach i radach nadzorczych spółek skarbu państwa także przeważają absolwenci SGPiS/SGH. Zarówno sposób obsadzania tych stołków (układy w partiach rządzących) jak i kondycja tych firm tylko potwierdzają wszystkie moje wcześniejsze tezy. Odpowiedz Link Zgłoś
exxon71 Re: Renoma SGH 29.07.09, 06:19 Caly Twoj post to jedna wielka komedia, nie majaca wiele wspolnego z rzeczywistoscia. No ale po kolei. > No właśnie, z JAKIEGOŚ powodu. A ten powód to powiązania > grillowo-wódczano-finansowo-łóżkowe "polskich pracodawców" z kadrą tej uczelni > nad uczelniami. Podeślij mi jakiegoś zdolnego organizatora z > twoich studentów. Albo lepiej daj mi ze trzech, to będzie wyglądało na > rekrutację, a ja se wybiere najlepszego do moich celów. Tylko mają mieć > lojalność we krwi. To narazie, widzimy się w sobote u Gienka." Looool. To mnie rozlozyles na lopatki. Na palcach jednej reki moge policzyc znajomych z uczelni, ktorzy dostali prace dzieki powiazaniom z kadra naukowa. Uwierz mi, ze studenci SGH bynajmniej nie pchaja sie do pracy w firmach rzadzonych wszelkiego rodzaju "ukladami". Glownym pierwszym pracodawca dla SGHowcow sa przede wszystkim zachodnie korporacje - od audytu i konsultingu (E&Y, PWC, KPMG, Deloitte + firmy z "wyzszej polki" jak McKinsey czy AT Kearney) po FMCG (P&G, Unilever, Nestle, itp), bo to w nich najwiecej sie mozna nauczyc i najszybciej rozwinac (bynajmniej o wiekszosci polskich firm tego powiedziec nie mozna, bo nie maja pieniedzy na inwestycje w szkolenie pracownikow). > Pracę załatwia się na telefon "...Józek ! - potrzebuję > kierownika sprzedaży co by mi podgonił akwizycję i nie pytał czy te usługi i > towary są coś warte, czy to lipa. Kierownik akwizycji z SGH? To mnie rozlozyles. Jest rzeczywiscie troche ludzi z SGH ktorzy probowali sil w "doradztwie finansowym" (jako sposob na dorobienie podczas studiow) ale zdecydowana wiekszosc z nich szybko z tego rezygnuje bo to lipa i sciema. Ja sam pracuje w miedzynarodowym koncernie, wczesniej mialem 2 praktyki w innych miedzynarodowych korporacjach i do kazdej z nich dostalem sie w absolutnie "standardowy" sposob - znalazlem ogloszenie w Internecie, wyslalem CV, przeszedlem proces rekrutacyjny (w 2 przypadkach dlugi i skomplikowany) i sie dostalem. Bynajmniej nikt mnie pracodawcy nie polecal. Podobnie jak moich znajomych. > Tak znajdują pracę w kraju "kadry menedżerskie" wykute w tej kuźni. > Odnośnie tych siedzących za granicą - pokaż chociaż 10 osób, które zaraz po > studiach dostały pracę w liczących się instytucjach, na stanowiskach > umysłowych, związanych z ukończonym kierunkiem studiów. Lol, naprawde myslisz ze to takie trudne? Takich osob tylko z mojego roku jest przynajmniej kilkadziesiat. Nie bede Ci podawal nazwisk, bo nie sadze zeby wspomniane osoby sobie tego zyczyly, ale zapraszam np. na www.linkedin.com (w uproszczeniu cos a'la baza CV) - zarejestruj sie i zrob wyszukiwanie zaawansowane. Ja w samym Londynie znalazlem 86 osob po SGH (podpowiedz: angielskojezyczna nazwa uczelni to "Warsaw School of Economics"), zdecydowana wiekszosc pracuje w zawodzie, duza czesc zaraz po studiach. A to tylko Londyn i w dodatku tylko osoby ktore stworzyly profil na Linkedin. Jak bedziesz mial z tym problemy to podaj swojego maila - moge Ci podeslac instrukcje :) W sumie osob ktore zaraz po studiach dostaly prace umyslowa za granica jest przynajmniej kilkaset i liczba ta od kilku lat b. szybko rosnie (przed wejsciem do UE takie przypadki rzeczywiscie nie byly az tak czeste, choc i wtedy nietrudno byloby znalezc 10 osob z roku, ktorym sie to udalo). > I proszę, nie licz tych > którzy zostali przedstawicielami handlowymi, "key accountami" czy "sales > managerami", Nie slyszalem o NIKIM, kto by po SGH wyjechal za granice do pracy na takim stanowisku. Uwierz mi, ludzie po SGH maja wieksze ambicje i perspektywy. Nie mowiac o tym, ze po raz kolejny pokazujesz ze nie masz pojecia o temacie - akurat do sprzedazy rzadko kiedy zatrudnia sie ludzi z zagranicy, bo w tej dzialce najwazniejszy jest kontakt z klientem i wszelkie roznice kulturowe i jezykowe moga byc tu przeszkoda. No chyba ze miales na mysli akwizycje polskich uslug bankowych dla Polakow w Anglii ;) Wszystko co napisalem powyzej dotyczy studentow i absolwentow studiow dziennych - zaznaczam ze o zaocznych kompletnie nie mam pojecia, ale z tego co widze na rynku pracy to absolwenci zaocznych studiow raczej nie zajmuja prestizowych stanowisk. Bez urazy dla kogokolwiek, kto studiuje/studiowal zaocznie. Nie wiem, skad wziales swoje tezy, ale wyglada na to ze wyssales je z palca. Znasz w ogole kogos, kto studiowal/studiuje na SGH? Odpowiedz Link Zgłoś
3xtak-lub-nie Re: Renoma SGH 09.08.09, 10:14 exxon71 napisał: > Ja sam pracuje w miedzynarodowym koncernie, wczesniej mialem 2 > praktyki w innych miedzynarodowych korporacjach i do kazdej z nich > dostalem sie w absolutnie "standardowy" sposob - znalazlem > ogloszenie w Internecie, wyslalem CV, przeszedlem proces > rekrutacyjny (w 2 przypadkach dlugi i skomplikowany) i sie dostalem. > Bynajmniej nikt mnie pracodawcy nie polecal. Podobnie jak moich > znajomych. A kim ty jesteś, że propagujesz takie stereotypy? Ja znam wiele takich przypadków. > W sumie osob ktore zaraz po studiach dostaly prace umyslowa za > granica jest przynajmniej kilkaset i liczba ta od kilku lat b. > szybko rosnie (przed wejsciem do UE takie przypadki rzeczywiscie nie > byly az tak czeste, choc i wtedy nietrudno byloby znalezc 10 osob z > roku, ktorym sie to udalo). Szkoda, że nie zrobiłeś analizy innych polskich uczelni. Obserwując ilość absolwentów kończących SGH co roku, to wcale nie są to takie powalające ilości. > Looool. To mnie rozlozyles na lopatki. Na palcach jednej reki moge > policzyc znajomych z uczelni, ktorzy dostali prace dzieki > powiazaniom z kadra naukowa. Uwierz mi, ze studenci SGH bynajmniej > nie pchaja sie do pracy w firmach rzadzonych wszelkiego > rodzaju "ukladami". Glownym pierwszym pracodawca dla SGHowcow sa > przede wszystkim zachodnie korporacje - od audytu i konsultingu > (E&Y, PWC, KPMG, Deloitte + firmy z "wyzszej polki" jak McKinsey czy > AT Kearney) po FMCG (P&G, Unilever, Nestle, itp), bo to w nich > najwiecej sie mozna nauczyc i najszybciej rozwinac (bynajmniej o > wiekszosci polskich firm tego powiedziec nie mozna, bo nie maja > pieniedzy na inwestycje w szkolenie pracownikow). W firmach tych za ściągnięcie i polecenie swoich znajomych dostaje się często bonusy. Jak w/w napisałeś nie należy się dziwić, że są to najczęściej ludzie z SGH. Co do układów, istnieją w tych firmach, i istnieć będą. Twój brak wiedzy może wynikać z wielkiej naiwności. Zgodzę się z Tobą, że wpis w CV mówiący, ze pracowało się w którejś z w/w firm i skończyło się SGH ułatwia "życie". Ale znam przypadki - może dlatego, że dłużej żyje, że "samo życie" to brutalnie weryfikowało. Odpowiedz Link Zgłoś
pndapetzim Re: Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin 28.07.09, 12:15 Jaką w takim razie uczelnię uznasz w polskich warunkach za renomowaną? Odpowiedz Link Zgłoś
olias Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin 28.07.09, 07:51 i ci ludzie kształcą przyszłych managerów, zarządzających firmami, instytucjami, etc. to teraz rozumiem dlaczego synonimem organizacji pracy w PL jest burdel. Odpowiedz Link Zgłoś
al_bandi Re: Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin 28.07.09, 08:02 olias napisał: > i ci ludzie kształcą przyszłych managerów, zarządzających firmami, > instytucjami, etc. to teraz rozumiem dlaczego synonimem organizacji pracy w PL > jest burdel. ....... mylisz się, bo w burdelu jest porządek. Odpowiedz Link Zgłoś
greges58 Re: Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin 28.07.09, 10:12 olias napisał: > i ci ludzie kształcą przyszłych managerów, zarządzających firmami, > instytucjami, etc. to teraz rozumiem dlaczego synonimem organizacji pracy w PL > jest burdel. To nie jest takie proste... Prawdziwi " managerowie, " kształcą się na jednolitych, pięcioletnich studiach magisterskich !!! Na przyzwoitych kierunkach. To są zaś, studia " drugiego gatunku ". Licencjat ? Takie, nieco lepsze , technikum... Wiesz, akwizytor i domokrążca - też musi mieć wykształcenie ! Grzesiek. Odpowiedz Link Zgłoś
pndapetzim Re: Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin 28.07.09, 10:47 Mylisz się. Co bysmy nie myśleli o studiach dwustopniowych to przejście na ten tryb jest dostosowaniem do norm światowych i za parę lat nie znajdziesz ani jednej szkoły która by oferowała jednolite pięcio letnie studia. Odpowiedz Link Zgłoś
trv Re: Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin 28.07.09, 11:37 Tak to było ale w latach 90. W chwili obecnej wszystkie uczelnie państwowe przechodzą na tryb 3+2. Odpowiedz Link Zgłoś
tomashec Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin 28.07.09, 07:51 ci smieszni profesorowi i doktorzy, którym sie w dupach poprzewracało. Myślą, że są niewiadomo kim są. Jak broniłem sie na UAM u szannownego Malendowskiego, kazał nam czekać blisko 5godzin. W końcu na moje pytanie/prośbę czy możemu juz zacząc bo czekanie powduje w ludziach nerwy odpowiedział: zawsze może Pan isc do domu. NAJLEPSZYM NAUCZYCIELEM jest życie. WYSTARCZY MYŚLEĆ BY BYĆ KIMŚ choćby dla siebie samego Odpowiedz Link Zgłoś
agatazieba Re: Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin 28.07.09, 12:30 malendowski jest slynny na cala polske ze swojego chamstwa. 5 godzin czekania to jest nic w porownaniu z tym, co cie moglo spotkac. Odpowiedz Link Zgłoś
pavle Re: Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin 28.07.09, 16:14 > sie w dupach poprzewracało. Myślą, że są niewiadomo kim są. > Jak broniłem sie na UAM u szannownego Malendowskiego, Przepraszam, ale czego ten przykład dowodzi? Oprócz tego że pan M. jest przypuszczalnie chamem? Oraz tego, że dałeś się upupić i teraz pragniesz upupiać innych? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
norman67 Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin 28.07.09, 08:06 Takie traktowanie studentów hańbi uczelnie publiczne. Ale w przypadku SGH nie jest to nic nowego. Byłbym zdziwiony, gdyby było inaczej. Przykre jest to, że w ten sposób pokazuje się przyszłym "sternikom gospodarki" jak naprawdę traktować klienta/konsumenta/pracownika. Te wszelkie uwagi nie mają jednak dla nich żadnego znaczenia, opinie studentów się nie liczą, a maturzyści świecie wierzą w renomę dyplomu SGH. Ciekwae czy zdobędą się na to, by przeprosić studentów i wyciągnąć konsekwencje, czy zwalą na "przejściowe trudności w..." jak Zaruba. Odpowiedz Link Zgłoś
bencolq Re: Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin 28.07.09, 08:16 a może gdyby studenci się nie opier... z pisaniem pracy to problemy by nie było aż tak dużego. Teraz wina wszystkich tylko nie ich. Odpowiedz Link Zgłoś
el_bigos Re: Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin 28.07.09, 08:25 co ty człowieku pie...sz?jakie opie...nie? ty chyba uczelnie tylko z ulicy widzialeś:/ Odpowiedz Link Zgłoś
milka1st Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin 28.07.09, 08:20 Dokładnie to samo dzieje się na UMCS , na wydziale prawa.. Odpowiedz Link Zgłoś
qnerrt Re: Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin 28.07.09, 09:39 Na każdej uczelni jest przynajmniej jeden wydział, który odwala takie numery studentom dziennym. Albo przynajmniej jedna pani z jednego dziekanatu, odpowiedzialna za jeden kierunek. Niby nikt nic nie wie, ale wszystkim wiadomo, że jest burdel. Odpowiedz Link Zgłoś
el_bigos jak to ku... "się zastanowi"????? 28.07.09, 08:22 co to za uczelnia??????? Odpowiedz Link Zgłoś
zdzichu_bhp Re: Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin 28.07.09, 08:35 Studenci jeszcze gotowi pomyslec, ze uczelnia jest dla nich :) Odpowiedz Link Zgłoś
kac_moralny Licencjat jest potrzebny 28.07.09, 08:40 jak pryszcz na ch**u. Uczelnie nabijają na tym kasę. Egzamin 85 zł. a na II stopień drugie 85 zł. a wpisowe a legitymacja a ... itd , itp. Według statystyk pracodawcy zatrudniają ok. o,1% ludzi z licencjatem i wszystko jasne. A praca licencjacka i jej obrona to oddzielna broszka jeżeli można ją bronić w krótkich spodenkach:-). Życzę wszystkim miłego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
sokolasty Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin 28.07.09, 08:41 I ta "uczelnia" uczy przyszłych dyrektorów, prezesów, a sama sobą nie potrafi zarządzać? Fajnie. Swoją drogą taki UZet potrafi zrobić pierwszy zaoczny zjazd na pierwszym semestrze przed ogłoszeniem listy przyjętych na studia, a reguły przyjęcia na poszczególne specjalności ustalić pod koniec semestru poprzedzającego podział. Odpowiedz Link Zgłoś
ichmordy Łamanie praw studentów 28.07.09, 09:06 Należy składać skargi do Rzecznika Praw Studenta , Dziekana lub UOKiK serwisy.gazeta.pl/edukacja/1,78826,2479633.html www.rp.pl/artykul/131023,250451_Uczelnie_beda_bardziej_przyjazne_dla_studentow_.html miasta.gazeta.pl/krakow/1,37650,6790910,UOKiK_karze_nieuczciwe_uczelnie.html www.serwisprawa.pl/porady_prawne,37,1404,skarga_na_przewleklosc_postepowania_prowadzonego_przez_dziekana_uczelni_wyzszej Odpowiedz Link Zgłoś
rolandka Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin 28.07.09, 08:49 To już lepiej żeby ten pan siedzący pod komórką nigdy nie zdążył na egzamin, będzie jednego analfabetę językowego mniej. A tak na marginesie to jaka maturalna komisja egzaminacyjna przepuściła takiego ucznia, który nie potrafi posłużyć się ojczystym językiem. Odpowiedz Link Zgłoś
y.y SGH łamie prawo? 28.07.09, 09:07 Uczelnia, która ma kształcić elity nie dość, że z etycznego pubktu widzenia zachowuje się poniżej wszelkiej krytyki i bezczelności, to jeszcze prawdopodobnie łamie prawo. Przepisy mówią wyraźnie, że Uczelnie Wyższe mają obowiązek ustalić i podać do wiadomości: (...) Statut uczelni publicznej, która posiada co najmniej cztery uprawnienia do nadawania stopnia naukowego doktora, a w przypadku uczelni artystycznej dwa takie uprawnienia, wchodzi w życie z dniem określonym w uchwale senatu. (...) Statut zaś musi zawierać informacje nt. trybu przeprowadzania egzeminów, również tych końcowych. Moim zdaniem zatem, SGH bezczelnie łamie prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
polar_bear Tak właśnie wygląda... 28.07.09, 09:11 ...masowe kształcenie 'wyższe' w PL. Studenci się oburzają na formę egzaminu (słusznie), na żenujący poziom czy zanikające resztki wymagań względem siebie już nie. Taki poziom, takie kształcenie, taka wartość dyplomów... Miłego dnia Odpowiedz Link Zgłoś
qnerrt Re: człowiek człowiekowi panią z dziekanatu 28.07.09, 09:33 "człowiek człowiekowi panią z dziekanatu" chyba, że jesteś na zaocznych - płacący studenci traktowani są jak ludzie. Odpowiedz Link Zgłoś
w_u_j_e_k Student - zło konieczne 28.07.09, 09:15 Dla uczelni państwowych dydaktyka jest przysłowiowym, piątym kołem u wozu. Widać to nie tylko po tym jak traktuje się studentów ale i po tym jak oceniani są pracownicy. Liczą się publikacje a osiągnięcia dydaktyczne są lekceważone o ile w ogóle są dostrzegane. Stąd tez dydaktyka kuleje a całości dopełniają, od lat cieszące się zła sławą, panie z dziekanatu. Zrozumienia tej prostej prawdy, że uczelnia jest instytucją dydaktyczną, powołaną do kształcenia studentów a nie do zapewniania wygodnego i spokojnego życia kadrze na razie nie widać. Odpowiedz Link Zgłoś
meg83 Re: Student - zło konieczne 28.07.09, 09:23 jak coś takiego jest możliwe? no ale niestety- uczelnie w pl nie są kontrolowane i można sobie robić co się chce- na wykł, ćw. lab i egz. nie ma co się dziwić, że o ile jakaś uczelnia znajdzie się w rankingu światowym /uw lub uj/ to jest w 4-5 setce Odpowiedz Link Zgłoś
hugow Re: Student - zło konieczne 28.07.09, 09:58 uczelnia nie jest instytucja dydaktyczna a naukowa na Uniwersytecie powinna byc relacja mistrz-uczen, a nie takie przeladowanie dydaktyka jakie mamy teraz. To chore. 20 prac magisterskich + 20 prac licencjackich na semestr + 2 prace doktorskie na semestr czyli 84 prac dyplomowych rocznie do wypromowania. Okolo 88 prac dyplomowych do recenzji (doktorat ma dwoch recenzentow). KTO TO CZYTA? to czysta fikcja Jeden pracownik naukowo-dydaktyczny powinien miec nie wiecej niz 2 grupy studentow na semestr o liczebnosci nie wiekszej niz 10 studentow w sumie. Wtedy ci studenci mogliby miec kontakt z najlepsza wiedza. A dzis? codziennie 8h dydaktyki na publicznej uczelni (z SOBOTAMI i NIEDZIELAMI wlacznie) plus okolo 6h dziennie (rowniez z so + ni) na niepublicznych. I dzieki temu mamy recepte na sukces = pensja miesieczna na poziomie pensji kierownika Biedronki. Wiem, bo mialem kilku studentow, ktorzy po obronieniu u mnie magisterium dostawali w przyslowiowej "Biedronce" podwyzke na tyle duza, ze przed obrona mieli pensje zblizona do mojej a po obronie o kilkanascie procent wyzsza. A moja zawodowa podstawowa paja jest prowadzenie badan naukowych, utrzymywanie swego warsztatu na jak najwyzszym poziomie swiatowym, rozmowy z przyjaciolmi z osrodkow akademickich na calym swiecie (glownie USA), a dydaktyka tylko ambitna (podyplomowe, doktoranckie, szkolenia dla firm). Studenci - zwlaszcza przy ich obecnym miernym poziomie motywacji - sa zlem koniecznym. W krotkich spodenkach na obronie? co za brak pomyslunku i zorganizowania, ja o swojej obronie wiedzialem, bo sam jej termin ustalalem, gdyz byl to moj interes, a jesli studentom sie nie chce i zostawiaja ustalanie terminow osobom, ktorym wszystko jedno kiedy bedzie - to ich problem. Gnojka w krotkich spodenkach dyskretnie usunalbym z obrony poslugujac sie ochrona. Odpowiedz Link Zgłoś
w_u_j_e_k Re: Student - zło konieczne 28.07.09, 11:46 Przeładowanie dydaktyką, to co piszesz: " >To chore. 20 prac > magisterskich + 20 prac licencjackich na semestr + 2 prace > doktorskie na semestr czyli 84 prac dyplomowych rocznie do > wypromowania. Okolo 88 prac dyplomowych do recenzji .... > A dzis? codziennie 8h dydaktyki na publicznej > uczelni (z SOBOTAMI i NIEDZIELAMI wlacznie) plus okolo 6h dziennie > (rowniez z so + ni) na niepublicznych. " świadczy własnie o niepoważnym traktowaniu dydaktyki, bez należnego nakładu sił i środków. Podobnie jak o takim niepowaznym traktowaniu studentow swiadczy powszechna praktyka polegajaca na tym, że to student a nie pracownicy uczelni, pobierajacy przecież za to wynagrodzenie, ustala terminy stara si dograć je tak, by łaskawie zebrać komisję itp. A od czego jest dziekanat, od czego jest dziekan? Od czego sa kierownicy katedr, zakładow, dyrektorzy instytutów i opiekunowie lat wreszcie? Cała ta machina nie robi nic, to student ma biegać i zabiegać o łaskawość. Poglad, że uczelnie nie są instytucjami dydaktycznymi jest absurdalny aczkolwiek czesto obserwowany. Wynika on z niezrozumienia funkcji uczelni o którym pisałem w poprzednio. Instytucjami naukowymi sa instytuty naukowe (np. PAN-owskie). Uczelnie powinny przede wszystkim kształcić. Ta prosta wydawać by sie mogło prawda, jest jednak trudna do zrozumienia i dlatego jest tak jak jest. Dydaktyki praktycznie nikt nie kontroluje i nikt nie wymaga by była na odpowiednim poziomie, a student niech biega i doprasza się łaskawie o to, czy tamto. Odpowiedz Link Zgłoś
harden Re: Student - zło konieczne 28.07.09, 14:31 > Instytucjami > naukowymi sa instytuty naukowe (np. PAN-owskie). Uczelnie powinny > przede wszystkim kształcić. Ta prosta wydawać by sie mogło prawda... Szanowny Panie! Jeśli na prawdę podziela Pan ten dość absurdalny pogląd, że rolą uczelni powinna być głównie dydaktyka, zaś pracami naukowymi powinny się zająć wyłącznie wyspecjalizowanych placówki badawcze, to pozostaje mi mieć nadzieję, że nie reprezentuje Pan polskiej nauki. W przeciwnym wypadku zacznę mieć poważne obawy o jej losy. Odpowiedz Link Zgłoś
z.wyspy Re: Student - zło konieczne 28.07.09, 14:50 słowo "naprawdę" piszemy łącznie. tego rodzaju błąd ortograficzny jest sygnalem, ktory dużo mowi o tym, kto ma ambicję wypowiadania się o sprawach publicznych (to tak, jakby ktoś "hołota" napisal przez "ch", :)). na groteskę zakrawa to, że wypowiedz dotyczyla szkolnictwa wyższego. Odpowiedz Link Zgłoś
w_u_j_e_k Re: Student - zło konieczne 28.07.09, 15:05 Powtórzę jeszcze raz, cele uczelni określa w sposób precyzyjny przepis prawny – ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym. To, czy kolega szanowny się z nim zgadza, czy nie faktu tego nie zmienia. Podobnie jak nie zmienia tego faktu obrażanie innych czy tez obrażanie się. Proszę zauważyć, że powołuje sie na przepis prawa, nie wartościuję, nie piszę, że tak jest dobrze lub, że tak jest źle. Stwierdzam, że z przytoczonego przepisu wywieść można takie a nie inne cele jakie ustawodawca stawia przed uczelniami. W tym na pierwszym miejscu, co należy traktować jako zadanie najważniejsze jest dydaktyka i to dydaktyka mająca wyposażyć studenta w wiedzę pozwalającą na odpowiedni start w życie zawodowe. I tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
harden Re: Student - zło konieczne 28.07.09, 15:56 Widzę, że nie mówimy tym samym językiem. Nie jestem prawnikiem, ale zwrócę uwagę na dwie kwestie: 1. Prawo jest dla ludzi. Należy go przestrzegać, ale nie można zapominać, że ustanowione zostało przez ludzi, aby lepiej regulować interakcje społeczne i jeśli zachodzi taka potrzeba, w każdej chwili można je zmienić. Nie oceniam ustaw regulujących życie uczelni wyższych, wydają mi się one wręcz OK. Pragnę jedynie zwrócić uwagę, że były już podejmowane próby zmiany prawa w zakresie ograniczenia liczby etatów podejmowanych przez kadrę naukową. W połączeniu ze zmianami systemowymi jest to w naszych warunkach dobrym rozwiązaniem. 2. Nie wydaje mi się, że nie wyróżniony inaczej przepis, występujący w ustawie chronologicznie wcześniej ma większą moc prawną, niż ten występujące później. Co miało by taką interpretację prawną regulować, konstytucja? A wracając do problemu opisanego w artykule – myślę, że wynika on z fatalnej organizacji pracy dziekanatu, który mentalnie tkwi w epoce stalinizmu i najwyższy czas to zmienić. Niekoniecznie ustawowo. Odpowiedz Link Zgłoś
hustafka Re: Student - zło konieczne 29.07.09, 11:18 > W krotkich spodenkach na obronie? co za brak pomyslunku i > zorganizowania, ja o swojej obronie wiedzialem, bo sam jej termin > ustalalem, gdyz byl to moj interes, a jesli studentom sie nie chce i > zostawiaja ustalanie terminow osobom, ktorym wszystko jedno kiedy > bedzie - to ich problem. Gnojka w krotkich spodenkach dyskretnie > usunalbym z obrony poslugujac sie ochrona. Bardzo ciekawa opinia. szkoda, że nie wiesz, jak odbywało się ustalanie terminów obron na SGH właśnie. Student nie miał absolutnie nic do powiedzenia, nie mógł się "zainteresować" i ustalić terminu jemu pasującego. Nie wynikało to z niechciejstwa i olewactwa. Nie mieliśmy takiej możliwości. Ja byłam poinformowana przez promotorkę, że obrona będzie 6go lipca, nikt do mnie nie zadzwonił z informacją, po 4 godzinach telefonów do dziekanatu usłyszałam, że broni się moja grupa, tylko nie ja (mimo że miałam już absolutorium). dlaczego? nie wiedzą. kiedy będę mogła się bronić? poinformują mnie telefonicznie. nie mieliśmy absolutnie nic do gadania w tej kwestii, więc oszczędź nam takich mądrości. Odpowiedz Link Zgłoś
harden Re: Student - zło konieczne 28.07.09, 10:53 Mylisz się, kolego. Mam doczynienia z państwowymi uczelniami zagranicznymi i wiem że wygląda to tam zgoła odwrotnie niż myślisz: najwyższym priorytetem są badania naukowe, dydaktyka jest na dalszym planie i opiera się głównie na pracy studentów (prowadzą zajęcia wygłaszając referaty) oraz, dla zainteresowanych, na zajęciach praktycznych (uczestnictwo w badaniach naukowych uniwerku). Może to specyficzny kierunek, nie ekonomia, ale takie roszczeniowe postawy jak twoja, że profesor powinien być dla studentów wywodzą się z głębokiej komuny. Inna sprawa, że z tego samehgo okresu wywodzą się najwyraźniej panie z dziekanatu, odpowiedzialne prawdopodobnie za cały chaos opisany w artykule. Odpowiedz Link Zgłoś
w_u_j_e_k Re: Student - zło konieczne 28.07.09, 12:33 A dla kogo powinien byc profesor? Czy profesor, doktor, magister zatrudniony na uczelni i majacy pensum dydaktyczne nie powinien z należytą starannoscią prowadzić zajęć dydaktycznych? Odnośnie zadań uczelni odsylam kolegę do obowiązującego w Polsce prawa. W innych krajach obowązuja inne przepisy w Polsce obowiazuje polskie prawo a to jasno określa obowiazki uczelni w art. 13 pkt. 1 ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym. Obowiazki pracownikow naukowo- dydaktycznych, naukowych i dydaktycznych określa art. 111 w/w ustawy. Organizację studiów zgodnie z art. 160 ustawy określa regulamin studiow. Sądzę, że dalsza dydkusja na ten temat jest bezprzedmiotowa, chyba, że kolega zaproponuje nowelizację ustawy. A tak nawiasem mowiąc polecam zapoznanie się z obowiazujacym prawem. To popłaca. Odpowiedz Link Zgłoś
harden Re: Student - zło konieczne 28.07.09, 14:05 Proszę nie brać mojej krytyki do siebie. Moim celem nie są podjazdy personalne, lecz próba diagnozy stanu polskiej nauki. Czuję się do tego uprawniony, mając porównanie z sytuacją w Niemczech i Anglii. Daleki jestem od postulatów zmiany ustawowych obowiązków. Stawiam mało odkrywczą tezę, że wynika ona z sytuacji ekonomicznej w Polsce. Nie krytykuje pensum dydaktycznego, faktem jednak jest, że w takich powiedzmy Niemczech profesor nie musi pracować na 3-4 etatach dydaktycznych żeby jakoś wiązać koniec z końcem. Profesor ma swoją katedrę, gromadzi zespół naukowo-dydaktyczny i zajmuje się przede wszystkim badaniami, bo sporą część funduszy uzyskuje z grantów. Na efekty przełożenie ma to takie, że zespół w którym pracowałem publikował m.in. w "New Scientist". Ile polskich zespołów może się tym poszczycić? W Polsce profesorzy z konieczności ekonomicznej skupiają się na realizowaniu obowiązków dydaktycznych, co wbrew pozorom negatywnie odbija się i na studencie i na stanie polskiej nauki. Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Student - zło konieczne 28.07.09, 21:36 > Na efekty przełożenie ma to takie, że zespół w którym pracowałem publikował m.i > n. w "New Scientist". Ile polskich zespołów może się tym poszczycić? Sorki, ale "New Scientist" nie jest czasopismem recenzowanym! To jest czasopismo popularyzujące naukę, a nie naukowe. Odpowiedz Link Zgłoś
harden Re: Student - zło konieczne 29.07.09, 08:41 Wiem, że to pismo popularnonaukowe i nie recenzowane, więc cytatów z tego nie będzie, ale swojego czasu publikacja była małym sukcesem zespołu. I niechby się pokazał taki artykuł o Polakach działających w ramach międzynarodowego projektu, z krótką charakterystyką grupy, fotami jeżdżącego robota i podsumowaniem badań. Swoją drogą, trochę się za tą publikacją nachodzili, nauka to też taki PR. Odpowiedz Link Zgłoś
traktorzysta Jeżeli w szkołach jest chaos to w Polsce też ... 28.07.09, 09:24 będzie . Nauka to podstawa dobrej przyszłości kraju ,a my mamy taki bałagan ? Gdzie POjebańce i PiSdzielcy ? eSSLD ,PeSeL i inne mordy postpeerelowskie zjebały ten kraj do reszty . Czas na rewolucję ,bo będziemy się kisić w naszym bagnie do końca tysiąclecia . Odpowiedz Link Zgłoś
rx-2 Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin 28.07.09, 09:55 Prawie wszedzie jest podobnie. Np na U. Śląskim wydział prawa i adm. - na obronę magisterki czekałem prawie 7 miesięcy bo profesor nie miał czasu i ciągle przekładał termin. Dodam, że ja złożyłem wszystkie papiery przepisowo. Doceniam tylko pracodawcę, że nie wylał mnie z roboty bo 5 razy ustalałem wolne, a potem z tego się musiałem wycofać. Inną sprawą jest, że na studiach zaocznych jedynym dniem pogadania z promotorem był poniedziałek o godz. 12. Ale jak zwykle bywało, to po wzięciu dnia wolnego, porannym dzwonieniu do katedry czy będzie promotor i przyjeżdzie na uczelnię, okazywało się że promotor może będzie za tydzień, bo teraz jest w Warszawie. Żenada w tym kraju. My dla uczelni jesteśmy intruzami, żródłem kasy, z których trzeba zedrzeć ile się da Odpowiedz Link Zgłoś
trombozuh Broniłem sie ze 20 lat temu. Było tak samo. 28.07.09, 09:58 Też dowiedziałem się wieczorkiem poprzedniego dnia. No i co z tego? Przeciez obrona to formalność, jak wizyta u cioci na imieninach. Odpowiedz Link Zgłoś
sweet_brokacik :| 28.07.09, 10:08 Może Ci nie ale niektórym zależy na jak najlepszej ocenie, chcą pójść na obronę wypoczęci a nie jechać na gwałt z drugiego końca polski bo właśnie dostali telefon, że jutro mają sie stawić na obronie. Odpowiedz Link Zgłoś
trv Re: :| 28.07.09, 11:09 Jak student faktycznie napisał pracę osobiście i jest obcykany w temacie, a praca jest dobra, rzeczowa i na temat to nie ma szans na to by źle wypadł niezależnie od tego jak jest zmęczony. W końcu na większości egzaminów magisterskich/licencjackich komisja zadaje trzy pytania z czego dwa są z samej pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
fields1 Re: :| 28.07.09, 11:44 > W końcu na większości egzaminów > magisterskich/licencjackich komisja zadaje trzy pytania z czego dwa > są z samej pracy. Tak jest chyba na SGH, bo moje doświadczenia są zgoła odmienne. Coraz bardziej mi się ta szkółka podoba :) Czy jej nie kończył przypadkiem Balcerowicz ? To by wiele wyjaśniało... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
wachura Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin 28.07.09, 09:59 to nie jest kwestia pracowników naukowych tylko Pań w dziekanatach, kawka i ciasteczka mają najwyższy priorytet, później długo nic i dopiero cała reszta. Swoją drogą to polecam super nowoczesny parking SGH, wydano majątek, a ile zabawy. Zastanawiam się czy nie powinien się tą uczelnią zainteresować NIK. Odpowiedz Link Zgłoś
olewus1 Takie polskie gó...ane uczelnie. Zamiast uczyć to 28.07.09, 10:00 służą zapewnieniu pracy leśnym dziadkom bez wiedzy praktycznej oraz pociotkom i rodzinie tzw pracowników naukowy, z których zaledwie garstka wie co robi i po co. Bez reformy student dalej będzie się uczył wszystkiego jak już będzie w pracy tracąc wcześniej 5-6 lat swojego życia na naukę nieprzydatnych bzdetów byle tylko system się kręcił. Odpowiedz Link Zgłoś
maria.francesca Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin 28.07.09, 10:20 Szkoda, że gazeta nie wysiliła się sprawdzić, jak sytuacja wygląda z tej drugiej strony. Jestem wykładowcą i obserwuję, że studenci nagminnie przynoszą pracę do recenzji w ostatniej chwili, nierzadko 1-2 dni przed ostatnim terminem obrony, i błagają na kolanach o sprawdzenie, bo chcą jechać do domu jako "panowie magistrowie", żeby mamusia i tatuś kraśnieli z dumy... Nikomu się nie uśmiecha czekać do września. Wtedy pani z dziekanatu idąc takim delikwentom na rękę zanosi naręcze prac do pierwszego lepszego dostępnego wykładowcy w danej katedrze i prosi o recenzje. Za panią z dziekanatu podąża do profesora czy doktora sznureczek studentów aby błagać go o sprawdzenie ich prac ("ale bardzo proszę, tylko mooojaaaa..."), gdyby ten się nie przychylił do prośby pani z dziekanatu. Na pytanie, dlaczego składają pracę w ostatniej chwili wynajdują przeróżne wymówki, na podstawie których można by napisać książki, np. pendrive z pracą wpadł do wanny... Ostatnio siedzieliśmy z kolegami na uczelni do 4 nad ranem sprawdzając złożone w ostatniej chwili prace - a było ich ponad 100! Jeden z kolegów siedział całą noc, aby potem od 8 rano zacząć egzaminowanie - nie pytajcie, ile kaw wypił... Zatem drodzy studenci, gdybyście złożyli prace wcześniej, nie dzień, dwa, a co najmniej miesiąc, to byście uniknęli nerwów przed obroną. Pamiętajcie, że wykładowca jest tylko człowiekiem a nie maszyną do sprawdzania prac, i nie jest w stanie wysiadywać kilku nocy z rzędu tylko dlatego, że komuś się nie chciało złożyć pracy wcześniej (pomijam fakt jakości takich recenzji..). Jest to oczywiście wina uczelni, bo powinna jasno określić reguły: pracę należy złożyć najpóźniej miesiąc przed obroną, i w dodatku wyznaczyć limit miejsc na poszczególne terminy. Jak ktoś nie zdąży, to jego problem - będzie się bronił we wrześniu albo październiku. Ale uczelnie i wykładowcy się litują, po to chyba, żeby taki student wypłakiwał się później do redakcji gazety. Odpowiedz Link Zgłoś
charioteer1 Re: Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin 28.07.09, 10:46 Praca dyplomowa, o ile sie nie myle, ma promotora i to promotor decyduje o dopuszczeniu pracy, a nie pani w dziekanacie. U was jest inaczej? Odpowiedz Link Zgłoś
trv Re: Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin 28.07.09, 11:04 Każda praca oprócz promotora ma recenzenta. Recenzent jest albo wybierany przez promotora osobiście albo jest wybierany przez panie z dziekanatu wg klucza kto ma czas i możliwości ten recenzuje. Wszystko zależy od stosunków między kadrą naukową, studentami a pracownikami administracyjnymi jakie panują na danej uczelni/wydziale. Odpowiedz Link Zgłoś
joetf Re: Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin 28.07.09, 17:19 Każda praca dyplomowa ma też nieprzekraczalny termin jej złożenia, po przekroczeniu którego następuje skreślenie studenta i konieczność powtórzenia roku przez tegoż. Termin obrony wyznaczany jest zwykle 2-4 tygodnie po terminie złożenia prac, tak aby recenzenci mogli zrecenzować prace i właściwie przygotować się do obrony (w końcu student swoją pracę zna, to recenzent i komisja musi przygotować się do zadawania pytań). Tak przynajmniej wygląda to w cywilizowanych uczelniach. Odpowiedz Link Zgłoś
grisza14 Kadra tej "uczelni" to nomenklatura PO 28.07.09, 10:28 wiec nie maja czasu na takie drobiazgi jak obrony.Swoja droga nie bylo za PRL bardziej skomunizowanej pseudouczelni.Teraz to sie zmienilo; to jest skomuszkowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
bat56 Re: Kadra tej "uczelni" to nomenklatura PO 28.07.09, 13:06 Ty, Grisza, to masz trudne życie. Bez przerwy na haju. Nie mógłbyś choć ze dwa dni odpuścić i nie ćpać? Ty chyba nawet w czasie defekacji, ukradkiem między kolana zerkasz, czy z lustra wody w syfonie kibla nomenklatura PO nie wyskoczy i jaj ci nie urwie. Doprawdy, męczące to musi być bardzo. A przy tym, dręczysz ludzi na forach swoimi fobiami. Zlituj się. Odpuść. Odpowiedz Link Zgłoś
lidka-lidka Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin 28.07.09, 10:43 No wlasnie problem w tym, ze to nie jest formalnosc.Na mgr dzieja sie te same, ba moze naweet gorsze rzeczy! A tu zestaw pyt z ekonomii,nie odp tak jak sie spodoba ekonomiscie i poprawka!Pomysl z oblewaniem obron to dno dna.A oblewaja i to czesto. A o dowiadywaniu sie o obronie dzien wczesniej albbo czekaniu pol roku to chyba przekonal sie kazdy. Panie w dziekanacie to koszmar straszny.Nie wiem jak to funkcjonuje,czy sgh nie widzi tego czy stara sie nie widziec.Ale krzyki i wrzaski pan z dziekanatu, wyczekiwanie przy okienkach az pani pogada na gg, notoryczne nie odpieranie tel, ZEROWA pomoc (a chyba ta praca to rowniez pomoc studentom), ponizanie studenta... Mozna wymieniac i wymieniac. Jak tak dalej bedzie to opinie o takim skostnialym sgh beda normalka. Zamiast dbac o poziom i swoja reputacje koncentruja sie tylko na kasie. Zenada. I jeszcze text - "mielismy pewne trudnosci" - hahaha. Tylko to smieszne niestety nie jest. Wstyd i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
granna Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin 28.07.09, 10:43 Oto link do strony SGH i regulaminu, paragraf 50, okresla termin złożenia prac w dziekanacie. Moze dziennikarze zanim wypuszcza artykuł o złej uczelni i biednych studentach, zgodnie z zasadami rzemiosła, sprawdziliby informacje a nie szukali taniej sensacji. www.sgh.waw.pl/ksztalcenie/stacjonarne/sl/regulaminy/Uchwala%20nr%20346%20z%20dnia%2023%20kwietnia%202008%20r.zal.pdf Odpowiedz Link Zgłoś