Kto chce więcej kobiet? A kto naprawdę chce?

03.08.09, 07:24
Parytetowi -NIE! To żadne rozwiązanie.
    • jaro_ss Ja nie chcę.... 03.08.09, 07:40
      Ni by nic przeciw nim nie mam, ale jak słucham ich wypowiedzi, paranoi i
      obsesji, to uważam, że polityka i tak stoi nisko, kobiety jej nie pomogą,
      wprowadzą tylko więcej bezmyślnych zakazów w imię "bezpieczeństwa".
      • barry.the.babtist Zaraz zaraz 03.08.09, 10:04
        "Z badań, które CBOS zrobił przed Kongresem Kobiet, wynika, że kobiety wnoszą do polityki dobrą jakość, są odpowiedzialne, mniej kłótliwe, uczciwsz"

        Ale zaraz zaraz. Badano co rzeczywiście kobiety wniosą, czy tylko zbadano co ludzie myślą, że kobiety wniosą do polityki?

        Bo to jest różnica
        • a.k.traper parytet naruszyłby konstytucyjne równouprawnienie 03.08.09, 12:49
          Mniej kłamliwe i mniej kłótliwe? Nie będe wymieniał zakłamanych i
          zajadłych w swych(?) "racjach" posłanek.
          Poza tym nie widze przeszkód by kandydowało więcej kobiet, pytanie
          czy wyborcy będa musieli głosować "parytetowo" bo to pomijając
          niezgodnośc z konstytucja zakrawa na groteskę. Zgadzam się z
          D.Tuskiem że takim sprawdzianem powinny byc okręgi jednomandatowe i
          ordynacja większościowa.
          Przysłuchując sie tym wypowiedziom z uwaga i bez emocji uwazam że
          nie jest to dobry pomysł a argumenty tych kobiet mało poważne,
          skazujące je od razu na porażkę, dla mnie dobrym wzorem kobiety
          polityka jest H.G.Waltz. Wiekszosć kobiet polityki nie czuje
          podobnie jak techniki i szybko zaczęły by budować państwo socjalne.
          • denna_donna Re: parytet naruszyłby konstytucyjne równouprawni 03.08.09, 12:55
            Równouprawnienie jak najbardziej!
            Pół miejsc na listach wyborczych to jest równouprawnienie!
            A głosowac każdy powinien jak chce!
            • a.k.traper Powstanie komisja parytetowa? 03.08.09, 13:36
              Będzie selekcjonowac kandydatów pod wzgledem ilości? Jeżeli kobiet
              bedzie mniej to odrzuci część mężczyzn czy doda kobiet
              na "ochotnika"? Nie bardzo rozumiem ten system, dla mnie jest
              prosty: jeśli kandyduje 70% kobiet i 30% mężczyzn lub odwrotnie to
              wskutek wyborów jest jakaś reprezentacja jednych i drugich w
              proporcjach ustalonych poprzez ilośc głosów, więc parytet niczego
              nie załatwia. Na miejscu organizacji kobiecych raczej dązałbym do
              zachęcania kobiet do aktywnej polityki, by się jej nie bały bo
              kobiecy rozsądek niejednego faceta uratował ale wrazliwośc na
              komplementy niejedną kobiete pograżaył. Skoro kazdy może głosowac na
              kogo chce to po co te szopki, przeciez tak sie dzieje, przynajmniej
              ja tak robie i moja żona też i syn także. Kilka razy oddałem głos na
              kobiety i nawet są posłankami i nie słychać o nich w kolorowych
              pisemkach, normalnie pracują.
    • danieldaniel Kto chce więcej kobiet? A kto naprawdę chce? 03.08.09, 08:57
      wprowadzanie przymusowej liczby kobiet, to sztuczne i niebezpieczne
      rozwiazanie. Latwo sobie wyobrazic sytuacje, w ktorej faktycznie nadajacych
      sie do polityki jest 30% kobiet a pozostale 20% bierze sie z "lapanki" byle
      tylko zapchac dziure, a to pociaga za soba nieuchronnie spadek jakosci
      funkcjonowania instytucji, ktorej to dotyczy. Chetenie poznam jakis argument
      przeciwko mojej tezie
    • czarnysadov Kryzys kobiecości a teorie Feuda 03.08.09, 10:54
      Kryzys kobiecości – który jest przemilczany lecz bardzo dobrze zauważalny wygląda bardzo ciekwawie przy zestawieniu ruchu feministycznego z tezami stawianymi przez Zymunta Freuda. Daje nam to wiele odpowiedzi na to co tak naprawde boli feministki.

      Zygmunt Freud i faza falliczna

      Słynny psycholog określił pewien wiek w którym dziewczynki i chłopcy zaczynają zdawać sobie sprawę z odmienności swoich płci. Inaczej reagują chłopcy inaczej dziewczynki. U chłopców pojawia się strach przed kastracją i kobietami (które uważają za wykastrowanych chłopców) u dziewczynek pojawia się zazdrość z powodu nie posiadania członka i poczucie gorszości.

      Dokładny opis fazy fallicznej u kobiet wedłóg Freuda wygląda następująco:

      „U dziewczynek stadium falliczne także kończy się kompleksem kastracyjnym. Dziewczynka widząc, że organ tak ważny w tym stadium (w przypadku dziewczynki to łechtaczka, która pełni w tym wypadku funkcję małego fallusa) jest znacznie mniejszy niż u chłopca, czuje się mniej wartościowa i zaprzestaje masturbacji. Istnieje kilka rozwiązań tego kompleksu u dziewczynek. Zwykle dziewczynka zaczyna pragnąć namiastki fallusa w postaci dziecka i z tego powodu zwraca się w kierunku ojca. Tak zaczyna się kształtować kompleks Edypa (zwany u dziewczynek także kompleksem Elektry). Kompleks ten nigdy nie znajduje tak radykalnego rozwiązania jak u chłopców. Dziewczynka może także łudzić się nadzieją, że kiedyś będzie miała fallusa, co może zaowocować ukształtowaniem się kompleksu męskości; dziewczynka, a później kobieta za wszelką cenę chce być lepsza od mężczyzn. Może także zaprzeczyć temu, że nie posiada fallusa, co w przyszłości może okazać się przyczynkiem do psychozy.”

      Moim zdaniem w obecnych czasach coraz większy problem problem stanowi wyjście z tej fazy. Jest to szczególnie widoczne pośród kobiet z szeroko rozumianych środowisk feministycznych. Te kobiety mają szczególny problem z zaakceptowaniem baku członka i poczuciem (nie uzasadnionym) gorszości. Niestety kobiety nigdy nie będą posiadać penisa. Czego nie mogą znieść feministki - wiele kobiet wybiera inne sposoby realizacji samych siebie niż mężczyźni – nie są to wybory ani lepsze ani gorsze – więcej jest pielęgniarek niż pielęgniarzy tak samo więcej jest żłonierzy niż żołnierek, kontynuując więcej kobiet znajdziemy na studiach humanistycznych niż na politechnikach. Oczywiście są kobiety realizujące się w naukach ścisłych i mężczyźni pielęgniarze – to jest naturalne.

      Problemem jest szerokie poczucie gatunkowej krzywdy. Kobiety które nie wyrosły z fazy fallicznej odczuwają dyskomfort tego że nie posiadają penisa i dla ich gatunku wiąże się to z wieloma konsekwencjami. Wmawiają dookoła iż są prześladowane i że kobiety sukcesu (oczywiście według nich kobieta sukcesu to tylko kobieta odnosząca sukcesy w „męskich” dziedzinach) są kwiatkiem do kożucha stworzonym przez mężczyzn.

      Stąd pojawia się presja na to aby w jakiś sposób udowodnić iż się owego mitycznego penisa posiada. Nie da się w normalny sposób zaczyna się szukać możliwość narzucenia prawnie zmiany takiej sytuacji.

      Na nic prośby aby uszanować wybór koleżanek, które realizują się w inny sposób, na nic argumenty że po prostu pewnymi rzeczami mniej przedsawicielek płci żeńskiej się interesuje lecz te które próbują szans w tych dziedzinach co mężczyźni mają równe szanse. Tu chodzi o udowodnienie czegoś samym sobie.

      Mi jako mężczyźnie jest to niezwykle pochlebiające, lecz chyba jednak należy pochylić się głębiej nad problemem i w jakiś sposób wzbudzić dumę w kobietach - z kręgów zakompleksionych - z tego kim są i wytłumaczyć im iż najlepiej jest zostawić wszystko naturalnym wyborom podejmowanym przez jednostki zamiast wtrącać się w to z sztucznymi regulacjami. Skrajnym osobnikom zalecał bym wizytę u psychologa.
      • evvik .ZA parytetem 03.08.09, 11:20
        Jestem za parytetami, po okresie przejściowym w końcu i do polityki będą szły wartościowe kobiety.Szansa na normalnego, zdroworozsądkowego uczestnika polityki wzrośnie.
        A przeciwko są faceci, którzy wiedzą, że przy parytetach ich szanse gwałtownie zmaleją.
        • czarnysadov Re: .ZA parytetem 03.08.09, 11:23
          Na tej zasadzie wprowadzono getta ławkowe w przedwojenej Polsce.

          Facet nie może być ustwowo dyskryminowany przez to że posiada coś czego mu femnistki zazdroszczą - nie ma żadnego spisku facetów - prosze się obudzić i zobczyć że mniej kobiet się garnie do polityki.
          Argument że kobiety wprowadzą świerzy powiew jest seksitowski.
        • denna_donna Re: .ZA parytetem 03.08.09, 12:36
          Przecież parytet dotyczy TYLKO miejsc na listach wyborczych ,a nie
          miejsc w parlamencie.To wyborca zadecyduje,czy dana osoba znajdzie
          się w Sejmie/Senacie.Obawy ,ze dostaną się jakies
          nieodpowiednie(czyli pewnie głupiutkie i nieodpowiedzialne) kobiety z
          "łapanki" -pewnie "blondynki"-swiadczy chyba o głębokim przekonaniu
          autorów podobnych poglądów,że dotychczasowi posłowie -mężczyżni są
          wzorem cnót parlamentarnych i ludzkich i wszelkie zmiany byłyby
          niekorzystne.
          A przeciez tak nie jest i kobiety,które będą miały szansę zostac
          parlamentarzystkami nie mogą być głupsze od dotychczas tam
          zasiadających posłów-to one wśród populacji w Polsce są bardziej
          wykształcone,statystyka nie kłamie.Na dodatek to ponad połowa
          ludności Polski,dlaczego mają być w mniejszości w reprezentacji
          ustawodawczej,dlaczego problemy związane z ich życiem mają być stale
          marginalizowane i spychane "na pojutrze"?Bo zawsze ważniejsze i
          pilniejsze są sprawy "wielkiej polityki"czy choćby militarne.
          To mi przypomina PRL,gdzie NAJWAŻNIJSZA była ilość wydobytego węgla
          czy wytopionej stali,ale nijak to się nie przekładało na życie
          Kowalskiego ,który tęsknił za malutkim choćby autkiem,na który tej
          stali jakoś nie starczało.A "autorytety"od wszystkiego a od dobrobytu
          w szczególności zawsze lepiej wiedziały co dla Kowalskiego będzie
          dobre .
          Za nas też drogie Panie ktoś zawsze woli decydować co dla nas
          najlepsze,wszak "słaba płec i słaba główka" -lepiej jej nie
          przemęczać myśleniem a tym bardziej posłowaniem,jeszcze coś głupiego
          wymyśli i zagłosuje....
          A któż was Panowie wychował,jeśli nie te protekcjonalnie traktowane
          kobiety i kogo się tak naprawdę radzicie ,do kogo macie zaufanie-bo
          Was nie oszuka,jest zawsze lojalna,zawsze trochę z tyłu,zawsze za
          Waszymi plecami,tak jakby to tam było od Boga dane jej miejsce.
          To się zmienia zbyt powoli i parytety są jak najbardziej wskazane,
          także w innych gremiach(o zgrozo!)Skoro w innych krajach się to
          sprawdza,to czemu u nas miałoby być inaczej?Naprawdę sądzicie że
          Polki są głupsze i mniej odpowiedzialne niż Szwedki?
          A demokracja nie ucierpi,wszak każdy głosujac da wyraz swoim poglądom
          po prostu będzie wybór miedzy połową mężczyzn i połową kobiet na
          liście wyborczej,to naprawdę takie straszne?
          • czarnysadov Re: .ZA parytetem 03.08.09, 13:41
            To kobiety dokonują wyborów życiowych. Jeżeli 100 facetów stara się o 2 miejsca na liście i 10 kobiet... parytet 50% służy jedynie jako namiastka penisa dla feministek - nie zmienia niczego. Kobiety nie są dyskryminowane - śmiało drzwi otwarte można zaczynać działać w polityce.
          • czarnysadov Re: .ZA parytetem 03.08.09, 13:44
            Nie uważam że są głupsze dlatego jestem przeciw parytetom... Mania przęsladowcza i rzekoma dykryminacja to fikcja. To kobiety sobie stowrzyły w głowie rolę mężczyzny boga i dlatego z taką zazrością patrzą na niektóre funkcje ... nie uważam żeby koiety były gorsze lecz nie zamierzam ustępować tylko dlatego żeby kilka feministek które nie wyrosły z fazy fallicznej ... miało namiastke fallusa ... bo temu nigdy nie będzie końca...
            Zachęcam do aktywnego włączenia się w polityke ...
        • barry.the.babtist Re: .ZA parytetem 03.08.09, 12:37
          evvik napisała:

          > A przeciwko są faceci, którzy wiedzą, że przy parytetach ich szanse gwałtownie
          > zmaleją.

          Taaa patrząc na ostatnie wyniki Partii Kobiet, zastanawiam się, czemu właściwie męskie szowinistyczne świnie nie lobbują ZA parytetem....
        • a.k.traper W jaki sposób zagwarantujesz te wartościowość? 03.08.09, 13:20
          Przeciez to wyborcy wybrali wiekszość łajzowatych mężczyzn i
          wyrachowane kobiety. Zdaje się że chcesz przejsć z równouprawnienia
          i demokracji na ręczne sterowanie, to podniecające w łóżku ale w
          polityce prowadzi do przewrotów.
          Nie wydaje mi się by parytet cos zmienił w moim podejsciu do
          wyborów, oddałem głos na mężczyznę i kobietę a jezeli będę miał
          wybór między bylejakoscia a rozsądkiem zawsze wybiore rozsądek, nic
          nie stoi na przeszkodzie by kobiety "szły" do polityki, tylko nie
          karaj mnie wyborem między pewnymi kobietami albo mężczyznami, tak
          jak jest nie jest źle, trzeba tylko troszke uświadomic wyborców na
          jakie kryteria powinni zwrócic uwagę. Parytet kojarzy mi się z
          obligatoryjnym prezentem w dniu kobiet-goździk, rajstopy i podpis.
          Mam prośbę: nie zabijajcie w sobie kobiecosci a nam facetom pieknych
          wrażeń głupawymi hasłami i przepisami. Dla mnie kobieta jest
          księżniczką cały rok a cenię głównie te które są inteligentne i maja
          naturalny urok a nie fanatyzm albo cwaniactwo w oczach i czynach,
          niczym się nie różnia głupotą od facetów i boje się że parytet te
          proporcje zachwieje na niekorzyść społeczeństwa, pomijam że to chwyt
          niezgodny z konstytucją.
    • rechott Parytet = dyskryminacja 03.08.09, 11:58
      Nie mogłem zrozumieć o co kobietom chodzi gdy mówią, że parytety zwiększą
      wolność wyboru. Ale w końcu zrozumiałem. Dla tych działaczek nie ma
      społeczeństwa jako całości. Dla nich obywatele naszego kraju dzielą się na
      (złych) mężczyzn i (dobre) kobiety. Dla mnie takie podejście to czysty seksizm a
      wprowadzenie parytetów to dyskryminacja ze względu na płeć.
      Dla tych kobiet sytuacja gdy kobieta usłyszy "nie przyjmę pani, bo mężczyzna
      choć gorszy będzie przyjęty bo jest mężczyzną" to dyskryminacja. Ta sama
      sytuacja w drugą stronę to wyrównywanie szans. Czy to nie hipokryzja?
      Druga sprawa, to skoro Ci politycy tak walczą i są za parytetami, to proponuje
      niech wprowadzą to w swoich partiach. Tutaj nie mam nic przeciwko jeżeli jedna
      czy druga partia wewnętrznie zrobi sobie parytet (nawet 80%) dla kobiet.
      • denna_donna Re: Parytet = dyskryminacja 03.08.09, 12:39
        Jeśli pół społeczeństwa to kobiety to skąd dyskryminacja ,jeśli
        będązajmowały połowę miejsc na listach wyborczych?
        • rechott Re: Parytet = dyskryminacja 03.08.09, 12:56
          Jeżeli usłyszysz "jest Pani lepsza, ale jest parytet i wystawimy gorszego
          mężczyznę" to jak to nazwiesz? Dla mnie to dyskryminacja.
          W drugą stronę to działa tak samo.

          Powtórzę jeszcze raz, jeżeli Tusk i Kaczyński są za, niech wprowadzą to w swoich
          partiach. Niech jeszcze to wprowadzi SLD (która najbardziej za tym lobbuje) i
          parytet będzie w partiach mających 90% głosów. Ale ustawowe narzucanie go
          wszystkim partiom to jest dyskryminacja ze względu na płeć.
          • denna_donna Re: Parytet = dyskryminacja 03.08.09, 13:01
            A obecnie gdy jest 80% mężczyzn na listach to jest równouprawnienie?
            Naprawdę?Byli lepsi ?
            oczywiście ,Ze lewica powinna tu świecić przykładem,ale przecież są
            tylko....mężczyznami ;-DDD
            i za nic "po dobroci" nie odstąpią "należnych"im miejsc
            • rechott Re: Parytet = dyskryminacja 03.08.09, 13:09
              A ile jest kobiet w partiach? Ok. 15-20%. To dlaczego te 20% ma mieć 50% na
              listach? Czy ktoś kobietom broni zapisywać się do partii?

              Zrozum, dla mnie jest możliwe, że w jednej partii jest 80% lepszych mężczyzn, a
              w drugiej 90% lepszych kobiet. Bo dla mnie nie ma znaczenia płeć a liczą się
              kompetencje. I jeżeli któraś osoba (niezależnie od płci) jest lepsza ale nie
              dostanie się na listy ze względu na parytet to jest dyskryminacja a nie
              równouprawnienie. Przestań dzielić społeczeństwo na grupy, bo równie dobrze
              mógłbym założyć partię wyższych i domagać się parytetu.

              A jeżeli któraś partia wewnętrznie zrobi sobie parytet to jej wewnętrzna sprawa.
    • denna_donna Mężczyżni lepsi? 03.08.09, 13:06
      i dlatego jest ich aż tylu na listach wyborczych?
      Gdy chcę głosować na kobietę jest ona na ogół-z wyjątkami-daaaleeeko na
      końcu listy.Nie dostanie się,nie ma szans,nawet jeśli zajęła jakieś
      miejsce na liście.
    • carol_p Te kobiety sa za wprowadzeniem dyskryminacji... 03.08.09, 14:02
      Jaki sens ma zastąpienie wolnych wyborów, listami ze sztucznie upakowanymi kandydatami wg płci? Chyba tylko taki, aby powiększyć tym samym ilość stołków z góry zarezerwowany dla "działaczek", "feministek", które z Polskiemi Kobietami mają niewiele wspólnego.
      A na pytanie dlaczego na listach wyborczych jest tak mało kobiet, jest prosta odpowiedź. Wystarczy włączyc jakikolwiek program np. radiowy o tematyce politycznej, do którego mogą dzwonić słuchacze. Zapewniam, że przynajmniej 90% z nich to będą mężczyźni, ponieważ KOBIETY MAŁO INTERESUJĄ SIĘ POLITYKĄ. Wolą obejrzeć Plebanie, lub M jak Miłość i tyle w temacie.
      • denna_donna Re: Te kobiety sa za wprowadzeniem dyskryminacji. 03.08.09, 16:28
        Bo w tych serialach jest chyba cos bliskiego ich życiu,w odróżnieniu
        od "Wielkiej"polityki jaką zajmują się partie.
        To jak w tym PRLu o czym pisałam wyżej,wmawia nam sie,że polityka to
        wielkie "coś",a to tak naprawdę wielkie "g" jesli nie dotyczy to ich
        spraw.W "starych" demokracjach polityka oderwana od życia nie ma
        racji bytu,musi dotyczyć ludzi i ich codziennego życia,musi sie jakoś
        przekładać na to życie.A nasi politycy b.chetnie walczą o idee-i
        zostają te ich ustawy na papierze.Może kobiety uczynią ten świat
        polityczny bliższy życiu....rozmarzyłam się...;-)))
      • mata68 Re: Te kobiety sa za wprowadzeniem dyskryminacji. 03.08.09, 18:31
        nie -ja myślę,ze to meżczyzni potrzebuja bezplatengo cyrku i chamskich
        przepychanek na ekranach telewizorów kiedy wracaja do domu-mozna wtedy zasiąść z
        piwskiem przed monitorem i kontynuowac plac zabaw z pracy.,,oooo dobrze mu tak
        ,pajacowi jednemu''a ustawy ?zarządzanie -dalej dynda i powiewa.i choc jestem
        babką ,ktora zawsze dostaje od meżyzn to ,czego chce -wystarczy
        powiedziec-polityka na polskim poziomie przyprawia mnie o mdłosci.zarzadzanie
        rodem z pol i łąk ,,-e jasiek chono tu i wez no daje tam te pare groszy na te
        nowo drogę na ostrolekę,a baby ,a co to baba-do rozkladania nóg sie
        nada''parytet i koniec.zaden stary kawaler nie bedzie mówil co jest dobre dla
        rodzin.a co do panstwa socjalnego-wystarczy popatrzec na Anglię czy Niemcy -to
        co jest w Polsce to jest wstyd.Zadne z panstw Unii nie wykazało sie taka
        nieczułoscią co Polska wobec słabszych.za to też zadne nie wylazało sie taka
        nieuczciwoscią w dzieleniu kasy.Panowie boja sie stracić swoja dogodną samczą
        pozycje w spoleczenstwie?ciekawe dlaczego-czyzby bali się konfrontacji z kobiecą
        strona ,,mocy''?i zamiast wspolpracowac -jak zwykle wojenka,bo paru chloptasiom
        braknie na rozrywki?,,plebanii '' nie ogladam,ale sami sobie powiedzcie co mozna
        robić pod rzadami facetów-albo ogladac gnioty,zeby nie myslec ,albo podciac
        sobie zyły.bo na nic innego nie ma szans-chyba,ze ma sie ochote byc sprzezywaną
        od lesb,feministek itd.załosni, polscy mezczyzni.mało który ma jaja.
      • drojb Re: A ty wolisz oglądać mecze, 03.08.09, 23:15
        albo godzinami gadać o samochodach - każda płeć ma swoje sposoby ogłupiania.
        Tyle, że te same głupki teraz rządzą. Jak? Gruba forsa na Euro2012 (zostanie po
        nim masa pustych obiektów). Orliki - wyłącznie dla chłopców, bo dziewczyn do
        piłki się nie dopuszcza. Drogie i zepsute F16. Nieuzbrojone patrioty.
        A z drugiej strony - oszczędności (bo kryzys!)na: szkoły rodzenia, fundusz
        alimentacyjny, podręczniki dla niewidomych, zamykanie przedszkoli, zabieranie
        forsy szpitalom, nauce i kulturze.
        Jak tak dalej pójdzie, to Biedne samczyki - zostaniecie sami i będziecie
        spółkować z samochodem albo piłką nożną.
        PS. Ruszcie swoje połączenia mięzy półkulami mózgowymi i sięgnijcie wzrokiem
        dalej, niż czubek żołędzi.
    • intasie Farmazony i tyle 03.08.09, 18:53
      Nie jestem szowinistą
      Stokroć wolę mądrą babę od durnego chłopa.

      Ale nawet po przeanalizowaniu postaw pań w mojej rodzinie (od mojej babki do
      moich córek oraz kupa kuzynek)muszę stwierdzić, że te panie (mimo nieraz
      niezłego wykształcenia) polityką się nie interesowały.
      Po prostu miały to gdzieś.
      Inaczej wśród męskiej części rodziny. Polityka należała do standardowych tematów
      dyskusji. Niekoniecznie mądrych :)

      Nikt moich pań nie deptał, nie spychał z drabiny kariery i nie zapędzał do
      garów/kuchni/kościoła. One po prostu to olewały.

      Cenię sobie również panie feministki za ich zaangażowanie, tylko byle się nie
      ośmieszały, bo to sytuacji kobiet nie pomoże (hmmm. dlaczego "pomoże"?? Czyżby
      była zła??)
    • mtj2009 Parytetom - tak! 05.08.09, 22:00

      Mówią ci: Parytety (lub kwoty) spowodują, że politycy wybierani będą
      ze względu na płeć, a nie kwalifikacje.

      Nieprawda. To teraz wybiera się polityków ze względu na płeć!
      Tradycyjnie i zgodnie ze stereotypem, na listach wyborczych
      umieszcza się mężczyzn i to niezależnie od ich kwalifikacji.
      Tymczasem to kobiety w Polsce są lepiej wykształcone, bardziej
      odpowiedzialne, skupione na konkretnych problemach a nie na własnych
      ambicjach. Kwestia braku kwalifikacji jest problemem pozornym,
      również dlatego, że nie wiadomo, na czym w ogóle polegają
      kwalifikacje polityczne i dlaczego kobiety mają mieć ich mniej niż
      mężczyźni. To właśnie dzięki kwotom powstaje szansa, że o udziale w
      polityce będą decydowały umiejętności i zalety kandydatów, a nie ich
      płeć.

      Mówią ci: O tym, czym się zajmują politycy, powinien decydować
      interes społeczny, a nie płeć.

      Ale to właśnie płeć (męska) decyduje o tym, co uważa się za ważne w
      polityce, a co za marginalne. W polskim parlamencie znajduje się 80%
      mężczyzn (w Senacie 92%), toteż nic dziwnego, że to męskie
      zainteresowania określają, na co ma iść strumień pieniędzy z
      budżetu. Pieniądze idą więc np. na Euro 2012, a nie na politykę
      socjalną. Obecnie sprawy większości kobiet (zdrowie reprodukcyjne,
      opieka okołoporodowa, przemoc, polityka prorodzinna, kwestie
      alimentów) są marginalizowane, bo nie interesują posłów. Jak
      pokazuje doświadczenie norweskie, wystarczy przełamać magiczną ilość
      35% kobiet w parlamencie, aby marginalizowane dotąd kwestie kobiece
      zaczęły należeć do głównego nurtu problemów politycznych. A to jest
      w interesie wszystkich obywateli.
      Mówią ci: Parytety (lub kwoty) naruszają zasadę równości i
      dyskryminują mężczyzn.
      Nieprawda, to dotychczasowy system dyskryminuje kobiety, naruszając
      zasadę równości. Kwoty, przeciwnie, są skutecznym narzędziem
      urzeczywistniania równości. Wszak w naszym społeczeństwie ponad 50%
      to kobiety, które nie mają dostatecznej reprezentacji. Mechanizm
      parytetów lub kwot dla kobiet, jest jednym ze sposobów tworzenia
      politycznej reprezentacji społeczeństwa. Równie uprawnionym jak
      progi wyborcze, prawne ograniczanie wieku wyborców, decydowanie o
      wielkości okręgów wyborczych, rezerwowanie miejsc dla mniejszości
      narodowych, etc. (Ironizują: To zróbmy kwoty dla łysych, bo też nie
      mają swojej reprezentacji! Gdyby o zarobkach pewnej grupy
      społecznej, ich statusie, braku dostępu do władzy, przemocy wobec
      nich, decydowała łysina, na pewno kwoty byłyby niezbędne by ochronić
      ich interes).

      Mówią ci: Parytety (lub kwoty) naruszają demokratyczną zasadę
      wolnego wyboru.

      Nieprawda, to bez kwot wolność wyboru jest ograniczona. Mechanizm
      kwotowy wolność poszerza, bo możemy wybierać nie tylko między
      mężczyznami, którzy są tradycyjnie nominowani przez innych mężczyzn,
      ale również między nimi a kobietami, które nigdy nie znalazłyby się
      na listach wyborczych gdyby nie mechanizm kwotowy. Dotychczasowy
      schemat wyboru oparty jest na stereotypach, według których to
      mężczyźni bardziej nadają się do polityki, więc tradycyjnie
      eliminuje się kobiety. System kwotowy zwiększa więc wolność wyboru:
      o kobiety właśnie.

      Mówią ci: kwoty i parytety są czymś sztucznym, co się nie przyjmie.

      Nieprawda: kwoty funkcjonują w polityce od dawna. Na przykład w
      ramach rządów koalicyjnych przyjmuje się określone kwoty dla partii
      wchodzących w koalicję. Poszczególne resorty obejmują politycy nie
      ze względu na ich kwalifikacje, ale ze względu na przyjęty system
      kwot (trzy resorty dla jednej partii, siedem dla innej, a gdy
      brakuje dla kolejnej partii koalicyjnej, sztucznie tworzy się
      dodatkowy resort, by wymogom politycznych kwot stało się za dość).

      Mówią ci: Kobiety nie nadają się do polityki, bo polityka jest pełna
      brudów i agresji.

      To właśnie parytety mogą zmienić. Jak pokazały badania COBS
      (czerwiec 2009) kobiety cieszą się większym zaufaniem ze względu na
      pracowitość, odpowiedzialność, troskę o innych, umiejętności
      negocjacyjne. Im więcej kobiet w polityce tym mniej awantur, ambicji
      i rywalizacji.

      Mówią ci: Parytety to system, który upokarza kobiety. Kobiety nie
      potrzebują ułatwień, to poniżej ich godności!

      Nieprawda: stosowanie zasad sprawiedliwości nigdy nie upokarza.
      Kwoty nie dają specjalnych i niezasłużonych przywilejów dla kobiet
      wynikających z płci, tylko likwidują niesprawiedliwe przywileje
      mężczyzn - wynikające z płci i z tradycji.

      Mówią ci: Po co wam władza i tak jesteście lepsze!

      Ta ckliwa formułka jest przejawem hipokryzji, która lekceważenie i
      pogardę wobec kobiet osłania fałszywym komplementem. Dlaczego to
      mężczyźni nie chcą stać się lepsi i oddać część politycznej władzy?
      (Tak pisał J.St.Mill już ponad sto pięćdziesiąt lat temu).

      Mówią ci: Kobiety nie mają czasu na politykę, bo wolą macierzyństwo.

      Nieprawda. Jest mitem przekonanie, że kobiety nie garną się do
      polityki. Kobiety chcą być aktywnie politycznie i jeśli będą, to z
      pewnością zadbają o wprowadzenie mechanizmów wspierających łączenie
      ról publicznych z wychowawczymi. Poza tym na statystyczną Polkę
      przypada 1,3 dziecka. Nawet jeśli poświęci ona kilka lat tylko na
      macierzyństwo – bo taki jest jej wybór – to pozostaje jej
      kilkadziesiąt lat na inne działania. Mając dzieci będzie miała tym
      większe motywacje by zmienić coś w Polsce, w której jej dzieci będą
      żyć. Poza tym polityka jest zajęciem, które łatwiej pogodzić z
      wychowaniem dzieci niż na przykład praca a fabryce czy w opiece
      zdrowotnej. Wystarczy urządzić w parlamencie żłobek i przedszkole.

      Mówią ci: Kobietom nie chodzi o równość i sprawiedliwość tylko o
      władzę!

      Chodzi i o równość, i o sprawiedliwość, i o władzę! Kobiety zawsze
      były przedmiotami politycznych decyzji, teraz powinny być jej
      podmiotami, powinny współkształtować wolę polityczną! Demokracja ma
      charakter reprezentatywny, dlaczego kobiety, tak różne od mężczyzn,
      dają się przez tych ostatnich reprezentować?


Pełna wersja