kedar1989 Trybunał zadecyduje, czy mogę palić trawę 28.08.09, 08:06 Oby się udało Odpowiedz Link Zgłoś
terijane Trybunał zadecyduje, czy mogę palić trawę 02.09.09, 16:10 Cóż... może i trochę spóźniony komentarz, ale byłam za granicą - nie muszę chyba mówić, w jakim kraju... No i czytam sobie artykuł, czytam i oczom nie wierzę. W kilku punktach pan ten ma rację - posiadanie ganji nie powinno być karalne - jeśli założymy, że posiadanie to czyn, powinien być uznany za czyn o niskiej szkodliwości społecznej. Bo szkodliwość SPOŁECZNA posiadania niewielkiej ilości narkotyku - nawet najtwardszego - jest praktycznie żadna. Co orzecze Trybunał - ciężko stwierdzić, wypada tylko czekać. Boli tylko jedno - czytanie komentarzy pod nim. I osób gloryfikujących marihuanę, i zagorzałych przeciwników. Osoby, które piszą, że marihuana w ogóle nie jest szkodliwa, powinne zgłosić się z tym do jakiegoś lekarza, bo samo przekonanie o tym to już dowód na nieprawdziwość tej tezy. Palenie w nadmiernych ilościach OGŁUPIA, i wiem co mówię. Przykłady z mojego otoczenia (wiem, że to za mało, żeby wysnuwać naukowe tezy - ale mimo wszystko są to jakieś dowody): kolega, który co rano, idąc do pracy, wypalał lufeczkę po drodze na przystanek autobusowy, bo twierdził, że lepiej mu się po tym pracuje. Mógł nie jeść śniadania, ale lufeczka musiała być. Teraz już nie pali, bo poznał dziewczynę, ale uzależnił się z kolei od internetu i gier MMO. Nie potrafi sklecić normalnego zdania, cały czas głupkowato się śmieje. Przykład numer dwa: wypad ze znajomymi i "znajomymi znajomych" na plażę, opalanie się, jakieś piwko, jakiś joincik. Kolega - inny niż przytoczony wyżej - wyciągnął sobie skręta, nie poczęstował nikogo, spalił go w pięciu pociągnięciach. Był aż siny na twarzy, tak głębokie wdechy brał. Pali kilka skrętów dziennie. Jego zdolność złożenia zdania kończy się na czterech - pięciu słowach. Z drugiej strony, komentarze zagorzałych przeciwników. Palących nazywa się ćpunami, degeneratami, brudasami. Słuchajcie przeciwnicy marihuany - to wcale nie jest tak, że palą dzieciaki i niedojrzali psychicznie młodzi dorośli. Nieprawdą jest, że każdy z palących prędzej czy później stoczy się i będzie "zawszonym brudasem". Od razu uprzedzę prośby o podanie źródeł naukowych, bo takich nie posiadam, oprę się tylko na własnej obserwacji. Ludzie młodzi, którzy mają jeszcze chęć walczyć z głupim prawem i wiarę, że im się uda, mogą się ujawnić i przyznać do palenia, nawet publicznie - jak autor artykułu. Inni tylko zza klawiatury. Ale mnóstwo jest ludzi starszych, ojców, mężów, matek, żon, którzy sobie popalają. I mają za dużo do stracenia, żeby się angażować w takie akcje. Nie chcą iść do więzienia, nie chcą, żeby ich dzieci były prześladowane w szkołach jako dzieci kryminalistów. Gdyby jednego dnia wszyscy się ujawnili, nagle by się okazało, że pani z okienka w banku, twój agent ubezpieczeniowy w służbowej Pandzie, sprzedawczyni ze sklepu osiedlowego czy taksówkarz, z którym wracałeś wczoraj do domu po imprezie - zakrapianej oczywiście tylko alkoholem - są konsumentami marihuany. I proszę się nie obrażać, że większość z nas argumentuje swoje wypowiedzi odniesieniami do alkoholu czy tytoniu - bo porównanie jest jedną z form argumentowania. Inaczej pojawiłyby się zarzuty, że argumenty są z powietrza i do niczego nie nawiązują. Dobra argumentacja sytuacji abstrakcyjnej (jaką w tej chwili jest legalizacja czy depenalizacja marihuany) wręcz wymaga odniesienia się do realnych i istniejących sytuacji. Dlatego tak często porównujemy marihuanę do alkoholu, no bo niby do czego można ją porównać? Jest to substancja przyjmowana w celu wywołania określonych skutków, pewnego stanu świadomości czy umysłu. I jeszcze jedno - pojawiły się zarzuty, że naćpany umysł szuka tylko i wyłącznie okazji, żeby się naćpać, dlatego chce, żeby narkotyki były dostępne i powszechne - stąd ta cała akcja. Pozwolę sobie znów użyć porównania. W dobie ekologii powstało kilka inicjatyw obywatelskich, mających na celu ograniczenie zaśmiecania środowiska. Jest inicjatywa "NIE dla foliowych reklamówek", są inicjatywy "NIE dla wycinania drzew pod autostrady" i tak dalej. Czy postawimy tym ludziom zarzut zaślepienia przez naturę? Przez ekologię? Uznamy, że jest to jeden jedyny cel w ich życiu? My, używający marihuany (nie "ćpuny", nie nadużywający, nie degeneraci) przyznajemy, że jest to pewnego rodzaju odskocznia od rzeczywistości. Jednak takiej odskoczni raz na jakiś czas potrzebuje każdy człowiek. Co jest Twoją odskocznią? Piwo z kolegami, winko z koleżankami? Praca? Siłownia? Może Kościół? Może kolekcjonowanie znaczków czy sklejanie modeli? Nikt z nas nie jest święty, nikt z nas nie powinien uważać się za lepszego od innych. Nikt z nas nie powinien wywyższać się z tego powodu, że nie używa tego czy tamtego. Pozdrawiam wszystkich świadomych i odpowiedzialnych konsumentów - obyśmy nie musieli jeździć do Holandii po wolność. Odpowiedz Link Zgłoś
thegreatmongo Trybunał zadecyduje, czy mogę palić trawę 08.09.09, 22:17 Brawo!!!! Super gosc!!! Wiecej takich. Odpowiedz Link Zgłoś
janusz.8 Trybunał zadecyduje, czy mogę palić trawę 26.09.09, 22:14 Jeżeli będziemy tolerować posiadania narkotyków w jakiejkolwiek postaci to musimy się pogodzić ze zniszczeniem tego społeczeństwa . Jestem za realizacją hasła zero tolerancji dla narkotyków. Mała ilość duża ilość co to za różnica . Niejeden narkoman w krajach zachodnich zabił już człowieka dla niewielkiej ilości narkotyków trzeba liczyć sie z konsekwencjami. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Trybunał zadecyduje, czy mogę palić trawę 26.09.09, 22:34 janusz.8 napisał: > Jeżeli będziemy tolerować posiadania narkotyków w jakiejkolwiek > postaci to musimy się pogodzić ze zniszczeniem tego społeczeństwa. Skąd ta patetyczna teza? Tego typu katastroficzne hasła biorą się z zastępowania rozsądku paniką. I ze zrównywania wszystkich nielegalnych substancji psychoaktywnych. Podczas gdy działają one w bardzo różne sposoby i zrównywanie ich wszystkich jako "śmierci" to demagogia. Wiele z nich nie uzależnia i rozsądnie używane są praktycznie nieszkodliwe. > Niejeden narkoman w krajach > zachodnich zabił już człowieka dla niewielkiej ilości narkotyków A w czasach prohibicji w USA pewnie niejeden alkoholik zabił człowieka dla niewielkiej ilości alkoholu. Ale czy stąd wniosek, że prohibicja jest czymś nieodzownym??? Czy może raczej przeciwnie: że należy ją czym prędzej znieść, gdyż jest pomysłem poronionym? Odpowiedz Link Zgłoś
adriankd Re: Trybunał zadecyduje, czy mogę palić trawę 12.11.09, 22:10 http://www.fotka.sex.pl/profil/nimfetka/ zapraszam do oglądania i komentowania moich gorących foteczek Odpowiedz Link Zgłoś