Kobiety nie są wielkim kobietonem

24.08.09, 14:27
Droga pani Kasiu! Parytet naprawdę jest rzeczą złą. To prawda, że jest
niedemokratyczny, ale nie tylko. Proszę sobie wyobrazić sytuację, że do
wyborów stają kobiety i okazuje się, że wszystkie są lepsze od mężczyzn,
wszystkie otrzymują więcej głosów od mężczyzn i mogłyby obsadzić 100%
stanowisk a tu klops, parytet im daje tylko 50%. Przecież to będzie ze szkodą
dla państwa. Mam nadzieję, że wreszcie pani zrozumiała.
    • maruda.r Re: Kobiety nie są wielkim kobietonem 24.08.09, 16:26
      jacek2216 napisała:

      Proszę sobie wyobrazić sytuację, że do
      > wyborów stają kobiety i okazuje się, że wszystkie są lepsze od mężczyzn,
      > wszystkie otrzymują więcej głosów od mężczyzn i mogłyby obsadzić 100%

      *****************************

      Teraz odwrotnie: są lepsze, a otrzymują margines.

      • piotr7777 Re: Kobiety nie są wielkim kobietonem 24.08.09, 17:05
        > Teraz odwrotnie: są lepsze, a otrzymują margines.

        Pogląd seksistowski. Jesteś w stanie go uzasadnić?
        A-ha, argumentu, że jest więcej kobiet z wyższym wyksztalceniem nie
        kupuję, bo dziś magisterium a nawet doktorat uległy totalnej
        dewaluacji.
        • fedorczyk4 Re: Kobiety nie są wielkim kobietonem 24.08.09, 17:16
          Zdaje sie ze ktoś nie zadał sobie trudu sprawdzenia na czym ma
          polegać parytet. A szkoda. Gdyby Polska nie była tak dramatycznie
          zacofanym krajem łysawych, tłustawych, zakompleksionych maczo, to i
          problemu by nie było. Parytet jest konieczny bo tak długo, jak długo
          misiompysiom czegoś się nie wtłucze siłą do łebków to, nadal będą
          panowały stereotypy jak takie święte dotyczące "bab za kierownicą",
          które złużą im do poprawy ego i zachowania "wadzy"
          • piotr7777 Re: Kobiety nie są wielkim kobietonem 24.08.09, 19:27
            > Zdaje sie ze ktoś nie zadał sobie trudu sprawdzenia na czym ma
            > polegać parytet.

            To proste.
            Kobiety mają na każdej liście wyborczej stanowić połowę kandydatów a
            w razie nieparzystej liczby większość. Gdy ten warunek nie zostanie
            spełniony lista nie zostanie zarejestrowana. będzie się można co
            prawda odwołać ale to fikcja, bo w postępowaniu odwoławczym sprawdzi
            się tylko czy rzeczywiście przesłanka odmowy rejestracji wystepowała.
            Jest to rozwiązanie nie do przyjęcia z kilku powodów
            1. narusza kontytucję, która jednoznacznie stanowi, że kobieta i
            mężczyzna mają równe prawa w życiu politycznym, społecznym,
            gospoodarczym i rodzinnym. A nie, że mają równe, ale kobieta
            bardziej. Ponadto konstytucja nie dopuszcza jakiejkowliek
            dyskryminacji w tym również w celu afirmatywnym
            2. ogranicza bierne prawo wyborcze. Jeżeli partia będzie musiała
            wpisywać na listy kobiety (których w jażdym liczącym się ugrupowaniu
            jest obiektywnie mniej) nie dostaną się mężczyżni, dla których
            zabraknie miejsc. Przy czym wcale nie muszą to być (jak zapewne
            myślą autorki projektu) partyjne miernoty, ale przeciwnie - osoby z
            różnych względów niewygodne. Ci pominięci ze względu na parytet nie
            będa mogli próbować sił startując z innej listy a więc ich bierne
            prawo wyborcze stanie się iluzją
            3. ogranicza swobodę działania partii. Takie PSL, które jest partią
            typowo męską zostałoby wyrugowane z życia politycznego. Jest to
            wprawdzie ugrupwoanie szkodliwe, ale lepiej by zniknęło decyzją
            wyborców a nie w taki sposób, bo to niedemokratyczne
            4. partie nie są przygotowane na parytet, bo mają za mało kobiet,
            więc będą sztucznie uzupełniały listy np. żonami, córkami czy
            zynowymi działaczy
            5. kobiety przez 20 lat III RP nie udwodniły, że się bardziej nadają
            do polityki niż mężczyżni, zresztą ci ostatni też nie wykazali
            swojej przewagi w tym zakresie. Działający w różnych partiach
            mężczyżni i kobiety niewiele mają ze soba wspólnego

            A z innej beczki - być może i na Kongresie Kobiet były katoliczki
            czy nie-feminsitki nie-katoliczki, ale jakoś dziwnie starannie
            wyselekcjonowane.
    • zg13 czy czytelniczki GW potrzebuja katolickich 24.08.09, 20:19
      tygodnikow do spolkowania? Duzy Format juz nie wystarcza?
    • ksiaze_olsztyn Kobiety nie są wielkim kobietonem 24.08.09, 20:42
      Bardzo mądrze napisali w pismach katolickich o parytecie. Redaktorka GW
      strzeliła sobie w stopę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja