USG brzuszka - jak na czczo ???

02.08.10, 09:54
Wiele czytałam o samym usg brzuszków jednak nigdzie nie napotkałam się na żaden wątek jak to jest wykonywane u maluszków na czczo.
Mam planowane USG synka z podejrzeniem przerostu odźwiernika - wg. mnie mało prawdopodobne bo mamy 90 centyl, bądź refluks (synek 6 miesięcy - ulewa jak skończył 2miesiac)
USG jest w tą w środę i panie w recepcji poinformowały mnie że mogę mu dać jeść najpóźniej o 4 w nocy (dla nas ok bo o tej jemy butlę) USG mamy o 8:30 i tu zaczynają się schody bo synek je o 8:00 rano. Co prawda jestem w stanie go przetrzymać z karmieniem ale potrzebuję do tego wody którą pije a poinformowano mnie że mogę dać mu pić najpóźniej o 6:00 rano bo i tak ją wysiusia do czasu USG.
I tu moje pytanie - jak mamy to przetrwać - przecież będzie mi się darł w niebogłosy. I tak mamy problemy z jedzeniem (brak apetytu a jak już coś zje to pomału i sukcesywnie całość wraca w formie ulewania)

A jak to było u was - proszę poradźcie przecież musi być łatwe rozwiązanie skoro nigdzie nie czytałam ze był to dla kogoś koszmar a dzieciaczki mają robione takie usg we wcześniejszych miesiącach jak mój.

pzdr
Ewa
    • kasiaalbrecht Re: USG brzuszka - jak na czczo ??? 04.08.10, 06:06
      zazwyczaj nie ma wymagań co do bycia na czczo u dzieci
    • cibora Re: USG brzuszka - jak na czczo ??? 04.08.10, 16:19
      My robiliśmy usg jamy brzusznej, kontrolnie, jak Staś miał równo dwa lata. Pani powiedziała, że najlepiej by było nie dawać jeść przed samym badaniem. O piciu nic nie mówiła. Pił 10 minut przed wejściem, bo był upał.
      Agnieszka
      --
      Staś (03.05.2008)
    • kamelia78 Re: USG brzuszka - jak na czczo ??? 04.08.10, 21:51
      Ja również nie spotkałam się z zaleceniem,aby wykonywać usg brzucha
      na czczo u niemowlaka. Moja córcia miała podejrzenie pylorostenozy-
      zwężenia oddźwiernika,też było mało prawdopodobne,bo miała już
      5,5mies.,ale była na 3 centylu. I w rezultacie okazało się,że to nie
      to,ale zupełnie coś innego. Ale do rzeczy: usg miała robione dwa
      razy,najpierw na skierowanie z przychodni,potem w czasie pobytu w
      szpitalu,drugie robił juz chirurg dziecięcy i żadne "na czczo" nie
      było wymagane,ale dla małej i tak to był horror,bo obcy pan
      wysmarował ją żelem i jeźdźił czyms po brzuchu i musiała leżeć na
      leżance,a nie na rękach u mamy. :) Więc darła się wniebogłosy. Ale
      prawdziwy koszmar to był rentgen i to dwa razy niestety. Za drugim
      razem rzeczywiście ok.7 godzin nie jadła i dali jej kroplówkę. Mąż
      ją nosił,ja przytrzymywałam kroplówkę,bo nie było mowy,żeby leżała
      na łóżku z igłą w rączce i tak przez dwie godziny.Masakra! I do tego
      renetgen robi się "na wisząco",wsadzają niemowlaka w plastikową
      rurę,przypinają pasami z rączkami w górze(!)i "stawiają" łóżko na
      pion. Darła sie ile sił wpłucach,a ja miałam łzy w oczach. Nie życzę
      Ci takich przeżyć,mam nadzieję,że u Was skończy sie tylko na usg i
      że wyniki będą dobre.Nie masz wyjścia musisz jakos tę rozpacz
      malucha przetrwać,mojej pomagało noszenie na rękach i pokazywanie
      różnych rzeczy.
      Pozdrawiam
Pełna wersja